Dodaj do ulubionych

Klubik biegacza - reaktywacja

    • zmijunia.lbn Gdzie dobrać buty? (Lublin) 16.11.12, 17:34
      Na samą myśl o jutrzejszym bieganiu jest mi zimno w stopy - muszę sobie kupić jakieś buty do zimowego biegania, bo moje z allegro :P są cieniusieńkie..
      Czy jakieś sieciówki sportowe oferują shoe-fitting ;) ? A może jest jakiś specjalistyczny sklep w Lublinie? Od biedy mogę pójść do tego w Warszawie przy jakiejś okazji, ale średnio mnie to urządza..

      (przepraszam, jeśli już się tu pojawiło to pytanie)
      • virgaaurea Re: Gdzie dobrać buty? (Lublin) 16.11.12, 21:14
        najprostszym i najtanszym rozwiazaniem jest decathlon, pytanie czy trafisz na kompetentnego sprzedawce; w wwie w decathlonie z kompetencja sprzedawcow jest roznie; o specjalistycznym w lublinie nic nie wiem, ale az tak dobrze nie kojarze, nie mieszkam w lbn.
        w wwie sklepow do wyboru, do koloru;
    • helenka333 Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 15:16
      Zrobiło się ciut cieplej i postanowiłam wreszcie zacząć biegać- ja pierwsza do wykręcenia się z lekcji w-f gdy miało być bieganie. Wczoraj była pierwsza próba, pokonałam dystans 5 km, ale nie będę czarować z tego przebiegłam jakieś 3/4 tej trasy, mimo to jestem z siebie mega dumna i zaskoczona, że w ogóle ruszyłam cztery litery :) Ale...ponieważ miłośniczką specjalną tej formy ruchu póki co nie jestem- jakie macie rady by utrzymać, kwitnącą we mnie na razie chęć biegania. Ile razy w tygodniu, jakie dystanse? Wczoraj po tym biegu przyznam byłam baaaaardzo zmęczona, nie wiem czy nie przesadziłam jak na pierwszy raz, dzisiaj jest ok, poza lekkimi zakwasami czuje się świetnie, no ale wczoraj myślałam, że nie dowlekę się z wanny do łóżka.
      • kis-moho Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 15:28
        Jako bardzo początkująca (albo wiecznie początkująca) radziłabym zacząć spokojnie. Jesienią/na początku zimy zaczynałam wg. schematu chyba z bieganie.pl, na zasadzie:
        - 6 x 5 minutowe odcinki
        - w pierwszym tygodniu 30 sekund biegu, 4:30 szybkiego marszu
        - w drugim zwiększasz do 1:00 biegu, 4:00 marszu itp.
        - w sumie wychodziłam 4 razy w tygodniu, wtorek, czwartek, i weekendy
        Oczywiście możesz wskoczyć w plan później, np. na 2:00 + 3:00. U mnie to się nieźle sprawdziło, powoli było coraz lepiej z formą (a przynajmniej do pewnego momentu), a nic sobie nie nadwyrężyłam.
        Potem z różnych względów miałam przerwę, i teraz stwierdziłam, że trzeba twardym być nie miętkim, i poszłam ze znajomymi biegać, koło 8 km. Nie zeszłam, spokojnie przebiegłam, ale od dwóch dni ledwo chodzę i z dalszych treningów w tym tygodniu nici. Ogólnie polecałabym zaczynać wolniej, a za to bardziej regularnie.
        • helenka333 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 20:50
          Chyba spróbuję z tą proporcją najpierw 2:3, tylko z chłopem biegam a on jako najmądrzejszy twierdzi, że najlepiej cisnąć na maksa... no ale cóż będę biegać po swojemu :) A powiedzcie czy poza tym, że poprawię kondycję jest szansa na to, że schudnę? Bo o to głównie mi chodzi.
          • virgaaurea Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 22:15
            helenka, po pierwsze - stanowczo przesadzilas, jesli to byla twoja pierwsza proba z bieganiem;)

            zastosuj jeden z planow dla poczatkujacych, ten ktory podala ci kis-moho lub popatrz na inne - masz kilka do wyboru np. na stronie bieganie.pl; za pomoca ktoregokolwiek planu dojdz do poziomu 30min ciaglego biegu w konwersacyjnym tempie;

            schudnac sie da jak najbardziej - tylko:
            - raczej sie nastaw na bieganie samodzielne, bo to bedzie wymagalo utrzymywania konkretnego, wlasciwego tobie tempa, jak juz osiagniesz ten poziom 30min spokojnego biegu i paru innych rzeczy (np. podejrzewam, ze nie chcesz megamiesni na udach, skoro biegasz dla sylwetki, wiec np. lepiej sobie darowac podbiegi, ktore twoj super wysportowany partner moze lubic bo sa czescia jego planu treningowego);
            - pewnie wiesz, ale napisze: jesli masz duzo za duzo kg, to bieganie nie jest najrozsadniejsze - obciaza stawy; jesli masz bmi 20, dotad nie cwiczylas i myslisz ze jak zaczniesz biegac to schudniesz do bmi 18 to tez nie tedy droga;
            schudniesz do pewnego poziomu, przebedzie ci troche miesni, ubedzie sporo tluszczu, poleca obwody, prawie na pewno poleci w biodrach mocno, w pewnym momencie (ale nie od razu;) zrobi ci sie fajny brzuch), mozliwe w biuscie niestety poleci troche tez; ogolnie dla sylwetki to super korzystne;
            - mam nadzieje, ze masz przynajmniej buty i stanik do tej zabawy;

            kopalnia wiedzy jest portal bieganie.pl, tu tez pomozemy, ale poki co: stanik (imho nie ma lepszego niz biegowy model shocka), buty, jeden z planow dla poczatkujacych + systematycznosc;

            poczytaj np. tu:
            www.bieganie.pl/index.php?show=1&cat=13&id=256
            www.bieganie.pl/index.php?cat=13&id=1548&show=1
            www.bieganie.pl/index.php?cat=13&id=2642&show=1
            • helenka333 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 22:52
              Nie mam nadwagi, bmi mam 23,5 chcę schudnąć bo w ciągu 3-4 lat przybyło mi 10 kg (mam 180 cm, więc mogę nawet 10 kg zjechać i nadal będę miała bmi w normie), moja oponka przestała być oponką a stała się "bebzolem", mały zgrabny tyłeczek zamienił się w dużą pupę. Chcę wyrzeźbić trochę ciało, pozbyć się tych fałdek, poprawić napięcie skóry, i przestać czuć się ociężale.
              • virgaaurea Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 22:55
                no to troche cierpliwosci i powinno zadzialac jak zloto:)
                nie znam nikogo, u kogo by nie zadzialalo w kazdym razie...
                • helenka333 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 28.02.13, 23:07
                  Dzięki motywujesz mnie dodatkowo ;)
                  • mszn Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 08:16
                    Jeszcze dodam od siebie, że ja chudnę od biegania w zasadzie wyłącznie kiedy biegam rano, przed śniadaniem. Niestety dłużej niż 40-45 minut nie daję wtedy rady, a i tempo jest mało powalające - ale jeśli nie trenujesz pod jakiś konkretny cel biegowy, to to akurat żaden problem. Teraz musiałam przestawić się na wieczory, bo treningi zrobiły się zbyt wymagające, i koniec z utratą wagi, bo żeby mieć siłę, to muszę coś przed bieganiem zjeść, itd.

                    Przy czym to też może być kwestia tego, z jakiego poziomu się startuje. Jestem w takim punkcie, że schudnięcie albo spore zwiększenie masy mięśniowej kosztowałoby mnie bardzo dużo wysiłku - jak się aktywność fizyczną dopiero zaczyna, to o duże efekty jest łatwiej. Przez 14 miesięcy dość intensywnego biegania - z treningiem do maratonu po drodze, i teraz do połówki - straciłam DWA centymetry w biodrach, i może z jeden w udach, i to by było na tyle. Waga poszła trochę w górę, chociaż ciało oczywiście jest zupełnie inne.

                    Acha, i uwaga na bieganie z facetem. Czytałam kiedyś, że sporo kobiet się w ten sposób właśnie dorabia kontuzji, bo próbuje dotrzymać kroku swoim partnerom. Rób swoje, a on niech się zajeżdża, jak ma ochotę.
                    • mszn Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 08:19
                      Acha, i jeszcze jedno. Nie zaniedbuj ćwiczeń siłowych, pięknie zmieniają ciało, a bieganie nie wszystko tutaj zapewnia. Poza tym dobre ćwiczenia wzmacniające na nogi pomagają na technikę, ochronę kolan etc.
                      • e.m.i1 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:11
                        A czy mogłabyś polecić jakieś konkretne ćwiczenia?
            • mszn Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:02
              > w pewnym momencie
              > (ale nie od razu;) zrobi ci sie fajny brzuch),

              No nie wiem. Przez sześć miesięcy biegania cztery razy w tygodniu, ale bez ćwiczeń siłowych, dorobiłam się takiego flaka, jakiego nie miałam od lat. Wystarczył powrót do ogólnorozwojówki raz w tygodniu i po miesiącu znowu miałam widoczny zarys mięśni.
              • kis-moho Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:13
                > No nie wiem. Przez sześć miesięcy biegania cztery razy w tygodniu, ale bez ćwic
                > zeń siłowych, dorobiłam się takiego flaka, jakiego nie miałam od lat. Wystarczy
                > ł powrót do ogólnorozwojówki raz w tygodniu i po miesiącu znowu miałam widoczny
                > zarys mięśni.

                Może to zależy od techniki biegania? Biegaliśmy ostatnio z Lubym, i on potem skarżył się na zakwasy w brzuchu ;o) dla mnie to rzecz absolutnie nieznana (a nie wydaje mi się, żeby powodem było nadmierne wysportowanie).
                • mszn Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:23
                  Zdarzają mi się zakwasy w brzuchu też, zwykle jak się wezmę za interwały po chwili przerwy od biegania. Na pewno brzuch jest potrzebny do machania rękami (tzn. stabilizacja tułowia podczas tegoż) i do podnoszenia nóg wysoko. Ale żeby się kaloryfera od tego dorobić, to chyba trzeba być takim długodystansowym kościotrupkiem, na którym każdy mięsień widać ;)
                • virgaaurea Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:48
                  wyjasnial mi to kiedys trener fitnesu i o tyle mnie to przekonuje, ze jest zgodne z moimi obserwacjami;
                  wiekszosc dziewczyn (nie mowie o biegaczkach, o was, o osobach, ktore jakos planowo podchodza do sportu i zywienia, tylko o "przypadku statystycznym", w wieku 25+ najmarniej) ma jednak wieksza czy mniejsza "oponke tluszczowa";
                  zeby ja zmniejszyc nie planuja jakiegos treningu tylko zwyczajnie robia brzuszki, jak sie sezon plazowy zbliza, czasem doklada jeszcze dodatkowe cwiczenia i tyle; to owszem wzmacnia okreslone miesnie, ale tluszczu z tej okolicy nijak nie spala, wiec wizualnie nawet sie robi jeszcze wiecej, bo oprocz tluszczu pojawiaja sie miesnie; co calkiem regularnie obserwuje na basenie;
                  natomiast odpowiednio zaplanowane kardio tluszcz spala, z brzucha zazwyczaj w ostatniej kolejnosci, ale tez; jasne, ze jak tam pod spodem nic fajnego nie ma, to bedzie to srednio i flakowato wygladac, ale wiele latwiej jest "zrobic" te miesnie, niz spalic tluszcz, a juz zwlaszcza kobiecie, ktorej sie "nazbieralo" w okolicach brzucha i pupy;
                  inna sprawa, ze brzuch to nie tylko cwiczenia, ale w jeszcze wiekszym stopniu sensowna dieta i bez tego sie nie da zazwyczaj;
                  • pierwszalitera Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 16:37
                    virgaaurea napisała:

                    > natomiast odpowiednio zaplanowane kardio tluszcz spala, z brzucha zazwyczaj w o
                    > statniej kolejnosci, ale tez; jasne, ze jak tam pod spodem nic fajnego nie ma,
                    > to bedzie to srednio i flakowato wygladac, ale wiele latwiej jest "zrobic" te m
                    > iesnie, niz spalic tluszcz, a juz zwlaszcza kobiecie, ktorej sie "nazbieralo" w
                    > okolicach brzucha i pupy;

                    Nie całkiem. Kolejność spalania odpowiada mniej więcej kolejności przybywania, więc czy spada nam napierw brzuch, czy coś innego jest bardzo indywidualne. Zwykle wiemy w jakiej kolejności się tyło. Statystycznie jednak kardio dosyć szybko powoduje znikanie brzucha, szczególnie tego od biustu do pępka, zjadającego talię. Kobiece zapasy w dolnym brzuchu, na pupie i udach są tu trochę bardziej oporne.


                    > inna sprawa, ze brzuch to nie tylko cwiczenia, ale w jeszcze wiekszym stopniu s
                    > ensowna dieta i bez tego sie nie da zazwyczaj;

                    Tu się zgadzam. Działanie sportu jest często przeceniane. Aż tak dużo kalorii to nie jest. Przy regularnym sporcie najwyżej 10% dodatkowo do spalanych normalnie kalorii. Trzeba więc uważać, bo czasem wydaje nam się, że jak się namachałyśmy, to możemy pozwolić sobie na więcej szaleństwa kalorycznego i nie osiągamy żadnego chudnięcia. Sport działa raczej długoterminowo, reglując metabolizm insuliny i podkręcając nieco ilość spalanego tłuszczu. Na początku możemy mieć nawet większy apetyt, nietrenowany organizm w przypadku nagłego wysiłku spala bowiem więcej cukru. Jego poziom wtedy spada i stajemy się głodni. Dopiero po pewym czasie (nawet kilka tygodni) organizm przestawia się na bardziej ekonomiczny metabolizm i spala podczas sportu (i po nim) więcej tłuszczu. Nie należy też sugerować się wagą zaraz po bieganiu. Straciliśmy wtedy zwykle tylko wodę wiążącą cukier w mięśniach i nie jest to prawdziwy ubytek wagi, na pewno nie tłuszczu. I nie wolno jeść na mało. To błąd popełniany przez osoby pragnące szybkich efektów (ostra dieta plus ekscesywny sport). W ten sposób można stracić jednak masę mięśniową, a i efekty treningowe są marne.
                    • virgaaurea Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 17:55
                      pierwszalitero - a mozesz mi powiedziec jedna rzecz - czy z "perspektywy zywieniowej" patrzac" konieczne jest zeby cos zjesc PO sporcie?

                      tak sie zastanawiam, bo czasam cwicze b. pozno (i nie zmienie tego, uklad zajec mam jaki mam, a z cwiczen nie chce rezygnowac) i kiedy koncze kompletnie, ale to kompletnie, nie wchodzi mi nic do jedzenia, naprawde musialabym sie zmuszac;
                      z jednej strony niby sie powinno jesc, wszedzie o tym pisza i mowia, a z drugiej jest juz okropnie pozno (polnoc na przyklad i w zasadzie chce wziac prysznic i spac), a swoje 3 posilki jadlam wczesniej;
                      kiedy akurat cwicze rano lub po poludniu tego problemu nie mam zupelnie;
                      moge sie polozyc spac bez kolacji czy lepiej wciskac w siebie grilowane tofu (to jeszcze ostatecznie daje rade zjesc) ?
                      cwicze regularnie, rozne dyscypliny sportu, jesli kardio to ok. godziny + rozciaganie (czasem wiecej lub mniej zaleznie od trasy); jakas "wymiataczka" nie jestem, ale mysle, ze spokojnie moge powiedziec, ze jestem w miare sprawna - np. po godzinie ciaglego biegu/plywania w rownym spokojnym tempie (bez interwalow) czuje sie ok, tetno mi szybko wraca do normy;
                      • pierwszalitera Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 18:32
                        virgaaurea napisała:

                        > pierwszalitero - a mozesz mi powiedziec jedna rzecz - czy z "perspektywy zywien
                        > iowej" patrzac" konieczne jest zeby cos zjesc PO sporcie?

                        Jeżeli jadasz regularnie, zjadłaś swoją energię podczas dnia (przed sportem) i nie jesteś po późnym sporcie głodna, to nie musisz nic jeść. No chyba, że biegałaś dłużej niż 1-1,5 godziny, wtedy dobrze jest uzupełnić glikogen w masie mięśniowej. Tak robią szczupli sportowcy budujący formę. Ale oni mają zwykle za sobę bardziej intesywny trening. Jeżeli do tego chcesz schudnąć, albo kontrolujesz sportem skłonność do nadwagi, to jedzenie węglowodanów po sporcie nie jest w ogóle najlepszym pomysłem, korzystniejsze byłoby tu białko. Ale godzinka kardio to w sumie pikuś, jak czegoś po tym nie zjemy, to na pewno nie padniemy i masa mięśniowa też nie ucierpi. Ja często tak robię, (jeżeli robię, bo ostatnio robię mało) i masa mięśniowa nigdy mi nie ucierpiała. Raczej odwrotnie, a regularnie mierzę skład ciała. Jeżeli jesteś dobrze wytrenowana, masz zdrowy metabolizm, to kieruj się uczuciem głodu, twój organizm powie ci już, gdy czegoś mu zabraknie.
                        • e.m.i1 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 22:20
                          To jeszcze ja się o coś dopytam, jeśli można.
                          Pierwszalitero, czy to dobry pomysł, żeby zjeść jakieś węgle tuż przed bieganiem, np. banana? Biegam zwykle pomiędzy obiadem a kolacją i przez pierwsze 2-3h jestem zbyt najedzona żeby biegać, a poźniej z kolei zbyt szybko tracę siły, chyba mocno spada mi cukier. Banan i szklanka soku przed wyjściem rozwiązują ten problem, po powrocie nie padam na dywan z trzęsącymi sie rękami tylko jestem po prostu głodna i zjadam białkową kolację. Nie jestem pewna, czy dobrze robię, bo dzieki bieganiu chciałabym przynajmniej nie przytyć, w schudnięcie jakoś nie wierzę. A może ja jakoś źle jem, jeśli mam takie objawy? Obiad jest zazwyczaj mieszany.
                          I czy to normalne że następnego dnia ważę do 1kg więcej i mam więcej w obwodach? Po kilku dniach przerwy wszystko wraca do normy.
                • virgaaurea Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 14:52
                  a zakwasy w brzuchu mi sie zdarzyly:D

                  nie tyle po bieganiu, ale jak na jakis czas odpuszcze cwiczenie miesni glebokich (tych odpowiedzialnych za stabilizacje) i zrobie za ostry trening potem, to gotowe...
                • e.m.i1 Re: Jakie rady dla początkującej biegaczki? 01.03.13, 21:58
                  Ja raz na jakiś czas po dłuższym biegu mam zakwasy w brzuchu, rękach i na twarzy. W nogach nie miałam ani razu ;) Ciekawą muszę mieć w takim razie technikę biegu.
    • yaal Re: Klubik biegacza - reaktywacja 01.03.13, 03:17
      Tak mi się przypomniało, że o Zombies, Run! wspominałam już wcześniej w wątku, ale wtedy jeszcze nie była dostępna wersja 5K Training, czyli sfabularyzowany 8-tygodniowy plan treningowy "od zdechlaka do 30 minut biegania".

      Polecam rozumiejącym angielski ze słuchu właścicielkom smartfonów, znacząco uprzyjemnia trening.
    • mszn Re: Klubik biegacza - reaktywacja 15.04.13, 21:15
      Dziewczyny, pęknę, jak się tutaj nie pochwalę. Wczoraj przebiegłam półmaraton w Wiedniu w 1:58:59. Ciągle nie mogę w to uwierzyć, bo byłam przekonana, że będę walczyć ledwo o 2:30, żeby chociaż wstydu nie było. A tutaj taki power. Dużo różnych rzeczy się chyba na to złożyło, miałam super warunki (również towarzyskie :)). I przekonałam się do odżywiania na trasie, podejrzewam, że gdybym nie bała się bananów na maratonie jesienią, to wynik byłby dużo lepszy.

      Namawiam klubik biegacza do wiosennej reaktywacji :) Fajnie jest!

      Acha, i dziękuję za polecenie mi książki Murakamiego w tym wątku. W marcu miałam paskudny spadek motywacji (ileż można biegać po śniegu?), bardzo mi pomogła.
      • virgaaurea Re: Klubik biegacza - reaktywacja 15.04.13, 22:00
        no to gratulacje:D
      • kis-moho Re: Klubik biegacza - reaktywacja 15.04.13, 22:11
        > Dziewczyny, pęknę, jak się tutaj nie pochwalę. Wczoraj przebiegłam półmaraton w
        > Wiedniu w 1:58:59.

        Jeszcze raz gratulacje! Warunki warunkami, ale one za Ciebie nie biegły :o)
        (I dzięki za motywację, dziś zrobiliśmy 5 km ;o))
        • mszn Re: Klubik biegacza - reaktywacja 16.04.13, 11:46
          No właśnie, i po to te biegi są, żeby inspirować ludność tubylczą :) Jak biegłam, to się zastanawiałam nad tym zresztą. Kurczę, 40 tysięcy ludzi paraliżuje miasto na cały dzień, a ludzie jeszcze wychodzą i nam kibicują. To jest mnóstwo fajnej energii, i mam nadzieję, że organizatorzy takich biegów wkładają trochę pracy w to, żeby uatrakcyjnić całość też dla mieszkańców miasta.

          I nie wiem, jak to z tą nienaturalnością długodystansowych biegów jest. Chyba 20 km dla wytrenowanego organizmu to nie jest aż tak straszny wysiłek - dzisiaj już nic nie czuję w nogach. Do tego jeszcze dochodzą te wszystkie teorie, jakoby człowiek był istotą biegającą z natury, żeby antylopy zabiegać na śmierć. Nie wiem, gdzie by postawić tę granicę między bieganiem a nadmiarem biegania. Ale też i zastanawiać się nadmiernie nie będę, póki jest fun, jest dobrze. Czego wszystkim życzę :)
          • kis-moho Re: Klubik biegacza - reaktywacja 16.04.13, 12:14
            To jest mnóstwo f
            > ajnej energii, i mam nadzieję, że organizatorzy takich biegów wkładają trochę p
            > racy w to, żeby uatrakcyjnić całość też dla mieszkańców miasta.

            Moim zdaniem wkładają, fajnie było. Co prawda po przeczytaniu dzisiejszych wiadomości nie wiem, czy nadal będzie tak fajnie, i czy nagle się nie zrobi jakaś mega kontrola bezpieczeństwa wokół takich imprez...

            > I nie wiem, jak to z tą nienaturalnością długodystansowych biegów jest. Chyba 2
            > 0 km dla wytrenowanego organizmu to nie jest aż tak straszny wysiłek - dzisiaj
            > już nic nie czuję w nogach. Do tego jeszcze dochodzą te wszystkie teorie, jakob
            > y człowiek był istotą biegającą z natury, żeby antylopy zabiegać na śmierć.

            Hehe, antylopy wygrywają ze mną w przedbiegach... Mnie przerażają takie wysiłki jak maraton czy tym bardziej 100 km, ale nie mówię z własnego doświadczenia, więc nie za wiele to warte. Za to pół maratonu bardzo mi imponuje :o)
          • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 16.04.13, 14:28
            > I nie wiem, jak to z tą nienaturalnością długodystansowych biegów jest. Chyba
            >20 km dla wytrenowanego organizmu to nie jest aż tak straszny wysiłek - dzisiaj
            > już nic nie czuję w nogach. Do tego jeszcze dochodzą te wszystkie teorie, jakoby
            > człowiek był istotą biegającą z natury, żeby antylopy zabiegać na śmierć. Nie
            > wiem, gdzie by postawić tę granicę między bieganiem a nadmiarem biegania

            Też się nad tym zastanawiałam. W to, żebyśmy byli w stanie zamęczyć antylopę, nie za bardzo wierzę, ale możliwe, że jest to nasz naturalny sposób poruszania. Pamiętam też, kiedy byłam dzieckiem, to rzadko kiedy poruszałam się inaczej, niż biegiem (ku rozpaczy mojej babci, bo codziennie o 16 było komisyjne mierzenie temperatury i to moje bieganie zaburzało pomiary :) ). Ale w naturze też nie nosilibyśmy butów, nie byłoby asfaltu, a my dożywalibyśmy pewnie 30. Myślę, że to zależy od człowieka i że w przypadku takiego już półzadowowstwa warto być pod kontrolą lekarza. Z tego, co się orientuję, sportowcy uprawiający dyscypliny wytrzymałościowe często mają np. przerost lewej komory sercowej (tak mówiła kiedyś Justyna Kowalczyk chyba)
            www.cos.pl/sw/2008_10-12/109.pdf
          • zenobia44 Re: Klubik biegacza - reaktywacja 20.04.13, 10:28
            >Nie
            > wiem, gdzie by postawić tę granicę między bieganiem a nadmiarem biegania.
            Pytałam się kiedyś o to kardiologa (z dużym doświadczeniem) i powiedział, że bieganie powyżej ok. 30 km/tydzień już zaczyna być obciążające dla serca.
            Ja np. biegam żeby zlikwidować bardzo silny i długotrwały stres, który też jest zabójczy dla organizmu, więc pewnie kwestia wyważenia profitów.
            Gratuluję zaparcia i wyniku!
            • mszn Re: Klubik biegacza - reaktywacja 20.04.13, 11:25
              30 km na tydzień to mniej niż 30 minut biegu dziennie (dla sprawnej osoby). W takim razie intensywniejszy aerobik trzy-cztery razy w tygodniu też powinien być obciążający dla serca? Nie wiem, jakoś słabo to widzę. Ale może ja mam już tak wdrukowaną w życię potrzebę ciągłego ruchu, że argumentów przeciwko nie przyjmuję do wiadomości ;)

              Wydaje mi się, że powtarzające się argumenty o szkodliwości nadmiaru sportu wynikają raczej z tego, jakie życie prowadzimy poza siłownią, i że to nie jest bardzo aktywne życie. Nic dziwnego, że po ośmiu-dziesięciu godzinach za biurkiem godzina biegu może nam zaszkodzić.
              • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 20.04.13, 14:54
                > Wydaje mi się, że powtarzające się argumenty o szkodliwości nadmiaru sportu wyn
                > ikają raczej z tego, jakie życie prowadzimy poza siłownią, i że to nie jest bar
                > dzo aktywne życie.

                A mi się wydaje, że ten, kto powiedział, że sport to zdrowie, nie wiedział, o czym mówi ;).
                Wiadomo, jeden organizm może więcej, inny mniej, rozsądny trening też chroni przed wieloma zagrożeniami. Ale w pewnym momencie pojawia się coś za coś, dobre wyniki nie zawsze idą w parze z zachowaniem dobrego zdrowia do późnego wieku. Znam osoby, które biegają mimo stanowczym zaleceniom lekarzy, taki ich wybór. W przypadku zawodowców w tym balansowaniu na krawędzi (bo w końcu ewolucja dawno nas nie dotyczy, a ile można biegać szybciej, skakać wyżej, podnieść więcej) pomaga sztab profesjonalistów, w przypadku amatorów jesteśmy skazani sami na siebie i swoją wiedzę, łatwo o błąd.

                Nie znaczy to, oczywiście, że sport dla sportu jest zły i każdy to ciężko odchoruje, ale jesteśmy w grupie podwyższonego ryzyka i większość sportowców, których znam, prędzej czy później boryka się z różnymi problemami. W naturze może by ich nie było, ale w naturze niewielu z nas mogłoby się cieszyć osiągnięciem wieku dorosłego, poza tym nie żyjemy w naturze i większość z nas ma za sobą taką historię, jaką ma (komputer, tv, siedząca praca, samochód). Ja byłam aktywna od dziecka, trenowałam dość dużo, ale miałam parę kontuzji, nie mogę winić za to siedzącego trybu życia, co najwyżej nadmiar ambicji.
              • filipek135 Re: Klubik biegacza - reaktywacja 22.04.13, 14:05
                Zgadzam się z msz. Poza tym, zależy chyba w ilu próbach robi się te 30 km i w jakim tempie? Czymś innym jest wyjście raz w tygodniu i przelecenie 30 km w 2,5 h, a czym innym wyjście 6 razy i zasuwanie po 5 km w 30 minut za każdym razem. To właściwie taki spacer raczej. Jak się walnie takie 30 km na raz, to ja wierzę, że to może nie być zdrowe. Jak powiedział jakiś koleś (czytałem w gazecie): sam maraton może nie jest zdrowy, ale przygotowanie się do maratonu i owszem. Nudne to, ale prawda jest taka, że sport, to zdrowie. Sport to zdrowie, bo po drugiej stronie mamy niesport, a trudno mi raczej wyobrazić sobie hasła głoszące, że: "Niesport, to zdrowie!", "Siedź, nie podbiegaj do autobusu, podróżuj samochodem do kiosku po gazetę lub czasopismo, a zachowasz idealny stan zdrowia!". Oczywiście chodzi mi o sport uprawiany amatorsko i to amatrosko-amatorsko, a nie amatorsko-zawodowo. I druga oczywistość: nadwyżki ambicji mogą zabić każdego, ale do tego nie potrzeba ćwiczeń sportowych. Człowiek, który za bardzo chce, zrobi sobie krzywdę w dowolnej dziedzinie życia. Nawet sklejając modele z papieru. Wiem co mówię, bo parę razy mi się udało. Pozdrawiam Klubik Biegacza.
                • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 22.04.13, 16:12
                  > Zgadzam się z msz. Poza tym, zależy chyba w ilu próbach robi się te 30 km i w j
                  > akim tempie? Czymś innym jest wyjście raz w tygodniu i przelecenie 30 km w 2,5
                  > h, a czym innym wyjście 6 razy i zasuwanie po 5 km w 30 minut za każdym razem.
                  > To właściwie taki spacer raczej. Jak się walnie takie 30 km na raz, to ja wierz
                  > ę, że to może nie być zdrowe.

                  Dla zawodowca to też nic takiego. Początkujący zwyczajnie nie da rady, za to da radę codziennie machnąć te 5 km i zwykle kończy się to wymienianym już tutaj zapaleniem okostnej. Są jednostki, którym nic się nie stanie, ale większość biegaczy zna ten problem.
                  30 km ani jednorazowo, ani rozłożone na raty nie musi być niezdrowe i nikt tego nie twierdzi. Ale biegi długodystansowe niosą ze sobą pewne obciążenia. Tutaj dużo zależy od osoby, mi np. nigdy nie zszedł paznokieć a są osoby, którym to się zdarza regularnie. Po prostu jest takie ryzyko, dobrze o tym wiedzieć i robić, co się da, żeby zapobiegać przykrym skutkom.

                  > Sport to zdrowie, bo po drugiej stronie mamy niesport, a trudno mi raczej wyobrazić
                  > sobie hasła głoszące, że: "Niesport, to zdrowie!", "Siedź, nie podbiegaj do autobusu,
                  > podróżuj samochodem do kiosku po gazetę lub czasopismo, a zachowasz idealny stan
                  > zdrowia!".

                  Między bieganiem kilkudziesięciu kilometrów tygodniowo a siedzeniem przed tv jest jeszcze duuuża przestrzeń. Przestrzeń ta obejmuje między innymi rekreację, czyli aktywność podejmowaną dla przyjemności, zdrowia i odprężenia. Jeśli się wychodzi z tej kategorii i myśli poważniej o wynikach, to warto dobrze się rozeznać w ewentualnych zagrożeniach i wiedzieć, na co zwrócić większą uwagę.
              • maggianna Re: Klubik biegacza - reaktywacja 22.04.13, 17:21
                Dokladnie - 30 km/tydzien to dla osoby regularnie cwiczacej nie jest duzo to wrecz malo wiec chyba lekarzowi cos sie pomylilo, moze chodzilo o 30 km dziennie. 30 km/tydzien a nawet wiecej tygodniowo dla mnie to standard i to jako dodatek do cwiczen silowych, fakt ze biegam na biezni lub orbiteku i to nie za szybko, raczej szybki trucht niz bieg i specjalnie swietniej kondycji nie mam.
            • kis-moho Re: Klubik biegacza - reaktywacja 21.04.13, 19:30
              > Pytałam się kiedyś o to kardiologa (z dużym doświadczeniem) i powiedział, że bi
              > eganie powyżej ok. 30 km/tydzień już zaczyna być obciążające dla serca.

              Dla mnie to nieco dziwne, że lekarz wypowiada się tak kategorycznie o zaleceniach dla wszystkich - bez patrzenia na ich kondycję, doświadczenie, wiek, stan układu krążenia, kolan i innych stawów, wagę itp. Co dla mnie będzie lekko zbyt dużym obciążeniem, dla maratończyka to przebieżka przed śniadaniem, a dla kogoś innego może niewykonalny plan.
              • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 21.04.13, 20:33

                > Dla mnie to nieco dziwne, że lekarz wypowiada się tak kategorycznie o zalecenia
                > ch dla wszystkich - bez patrzenia na ich kondycję, doświadczenie, wiek,
                > stan układu krążenia, kolan i innych stawów, wagę itp. Co dla mnie będzie lekko
                > zbyt dużym obciążeniem, dla maratończyka to przebieżka przed śniadaniem, a dla
                > kogoś innego może niewykonalny plan.

                Czy ja wiem? Tak samo na jakimś tam uśrednieniu wyznacza się np. bezpieczną dawkę leków. Wiadomo, jeden weźmie więcej i nic mu nie będzie, pod opieką lekarza można sobie dobierać dawkę indywidualnie. Ale jeśli bierzemy lek sami w domu i pisze "nie przekraczać 8 tabletek na dobę" to wiemy, że dziewiątą bierzemy na własne ryzyko.
                Poza tym obciążenie dla serca to obciążenie dla serca, nikt nie powiedział, że od tego się umiera, jedynie że jest to obciążające. Jedne organizmy adoptują się do wysiłku lepiej, inne gorzej.
            • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 18.05.13, 11:20
              Byłam na EKG (wysłał mnie lekarz od USG tarczycy, bo uznał, że mam za wolną pracę serca). Generalnie nic groźnego i nie mam powodów do niepokoju, ale coś tam w EKG też się nie spodobało. Dostałam delikatne leki i mam przyjść do kontroli. Pytałam, czy to może być od biegania i lekarz potwierdził, chociaż nie zakazał mi biegać (teraz biegam tylko rekreacyjnie). Tak więc myślę, że warto trzymać rękę na pulsie. Nigdy wcześniej nie miałam robionego EKG, więc gwarancji nie mam, że to kwestia biegania, ale to prawdopodobne.
      • pinupgirl_dg Re: Klubik biegacza - reaktywacja 15.04.13, 22:21
        Ja też gratuluję :D! Piękny czas!

        A co do mnie, to mam przerwę bo jestem chora. Nie mogę się doczekać, kiedy mi przejdzie, przed przerwą biegało mi się bardzo fajnie.
      • urkye Re: Klubik biegacza - reaktywacja 17.04.13, 19:31
        Łaaał! Gratuluję! Genialny czas! :)))) Zawsze chciałam zejść poniżej 2h, ale jak na razie mi się nie udało, więc podziwiam jeszcze bardziej :))
        • mszn Re: Klubik biegacza - reaktywacja 18.04.13, 10:28
          A widzisz, a mi przez całe trenowanie od stycznia przyświecał cel: dorównać zeszłorocznemu czasowi Urkye :) I byłam przekonana, że to będzie ciężka walka, beznadziejnie mi się trenowało przez pogodę. Ale w przedostatnim tygodniu przygotować zmieniłam klimat i zrobiłam nagle 55 km w sześć dni, najwyraźniej zadziałało. Zapamiętam sobie, że silny akcent na koniec dobrze mi robi. Teraz zaczynam myśleć o 10k poniżej 50 minut, czas zacząć wierzyć w siebie.
          • urkye Re: Klubik biegacza - reaktywacja 19.04.13, 20:59
            No proszę :D To teraz ja muszę sobie postawić za cel mieć lepszy czas, niż Ty :))) Ciekawe, czy mi się uda:D
    • helenka333 Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 13:12
      Moje bieganie jest co prawda bardzo okazjonalne, niestety, m.in. dlatego, że po bieganiu boli mnie kolano, zawsze prawe. Chciałabym jednak zacząć w końcu biegać regularnie, i teraz nie wiem martwić się o to, że boli czy założyć, że może to być jedynie wynik "zastania"- za dużo normalnie to ja się nie ruszam. Wiem, że najlepiej iść do lekarza, ale na wizytę wiadomo ile się czeka, z resztą moje doświadczenia z ortopedami są takie, że po ostatniej wizycie u takowego gdy miałam problem z kręgosłupem (na zdjęciu wyszło, że mam skrzywienie), odechciało mi się w ogóle do lekarzy chodzić, bo usłyszałam, że przychodzę z pierdołą i mam sobie ćwiczenia z internetu ściągnąć. Może jakiś stabilizator na kolanko? Albo jakaś maść? Ewentualnie, na przyszłość, może, któraś z Was jest w stanie polecić lekarza takiego, który mnie z kwitkiem nie odeśle i nie zlekceważy?
      • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 16:56
        > Moje bieganie jest co prawda bardzo okazjonalne, niestety, m.in. dlatego, że po
        > bieganiu boli mnie kolano, zawsze prawe. Chciałabym jednak zacząć w końcu bieg
        > ać regularnie, i teraz nie wiem martwić się o to, że boli czy założyć, że może
        > to być jedynie wynik "zastania"- za dużo normalnie to ja się nie ruszam.

        Hmm, moim zdaniem, jeśli boli, to jednak coś jest nie tak. Ból to znak organizmu, że coś nie gra, ostrzega nas w ten sposób przed robieniem sobie krzywdy. Bieganie jest jednak dość obciążające dla stawów, one też muszą mieć czas, żeby się zaadoptować do wysiłku. Może spróbuj na początek rowerowania, maszerowania itd, z czasem wplatając bieg? Jeśli kolano boli też przy innych okazjach, to jednak bym poszła do lekarza. Albo idź do lekarza sportowego, on może bardziej się temu przyjrzy.
        Zwróć też uwagę na swoje buty, czy mają dobrą amortyzację.
      • virgaaurea Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 17:31
        co cie dokladnie boli? to takie uczucie rozpierania czy cos innego? jak juz biegasz to jaki to jest czas/dystans?
        boli tylko po bieganiu? jesli nie - raczej bym poszorowala do lekarza;
        masz nadwage czy waga w normie? biegasz po asfalcie czy czy terenowo? walisz z piety? buty amortyzowane?

        jesli boli cie tylko po bieganiu - zluzuj - wiekszosc zaczynajacych zaczyna za czesto, lub za dlugo jednorazowo; wydaje sie, ze skoro miesnie i pluca daja rade to sie biegnie, sama wiem, ze ciezko sie powstrzymac, a musza sie przyzwyczaic takze sciagna i stawy; nie tyle jest to nawet kwestia nierozruszania ogolnego, co wlasnie nieprzyzwyczajenia stawow, sciegien;
        kiedy zaczelam biegac tez mialam delikatny problem z kolanem (a nie bylam "zastana", uprawialam wczesniej kilka innych dyscyplin), odpuscilam lekko i przyzwyczajalam stawy do biegania stopniowo, wracalam na do domu mimo, ze nie bylam ani troche zmeczona; moj przypadek jakos odosobniony nie jest;
        nie ma co ukrywac, ze bieganie jest jednak kontuzjogenne, kazdy krok to lupniecie w stawy;
        z pewnoscia sa zdrowsze sporty;)
        poczatkowo mozesz np. 2x na tydzien plywac, 2 razy marszobiegac (lub biegac, ale naprawde krotkie dystanse); plywanie mozesz zastapic czyms lagodnym dla stawow - spinning, orbitrek, rolki - co tam lubisz; wazne zeby ci weszlo w krew ze te 3-4 razy na tydzien cwiczysz;
        stopniowo mozesz zwiekszac dystans/czas poswiecony na bieganie jesli wciaz bedziesz miala ochote najbardziej na te dyscypline;
        niezaleznie od wszystkiego - jesli masz problemy z kregoslupem i chcesz biegac wiecej niz przyslowiowe 3km dookola bloku - warto zeby cie sensowny orto obejrzal;
        • helenka333 Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 19:25
          Wagę mam na granicy nadwagi, brakują jakieś 2 kg. Staram się biegać po miękkim podłożu w miarę możliwości, nie daje jakoś czadu ;) wczoraj po dłuższej przerwie spowodowanej najpierw bólem kolana, później chorobą np. przebiegłam ok 3,5 km bardzo wolnym tempem. Nie wiem na czym polega "walenie z pięty" ale chyba tak właśnie biegam, a właściwie przy takim wolnym biegu to nawet bardziej szuram, ale rozumiem, że to źle?
          • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 19:47
            helenka333 napisała:

            Nie wiem na czym polega "walenie z pięty" ale chyba tak
            > właśnie biegam, a właściwie przy takim wolnym biegu to nawet bardziej szuram, a
            > le rozumiem, że to źle?

            Walenie z pięty oznacza opadnie stopy najpierw na piętę. Zdaje się, że ostatnio ortopedzi są zdania, że opadanie na śródstopie, tak jak robi się normalnie biegając boso, jest bardziej fizjologiczne. Swoją drogą, właśnie wypasione, zbyt zamortyzowane buty zachęcają do biegania na piętę, wtedy mogą cierpieć kolana. U kobiet przyczyną bólu kolan może być jeszcze inna. Mamy szersze biodora, więc nasze ustawienie nóg jest też szersze, mamy więc dużą skłonność do ustawienie nóg w X. Przy chodzeniu nie zauważa się nieprawidłowego obciążenia na staw kolanowy, przy bieganiu siły są większe. Przyjrzyj się swojej linii ud, jeżeli wewnętrzna strona ma skłonność do "falowania", to możesz specjalnymi ćwiczeniami wzmocnić tam mięśnie, to odciąży kolana. Uprzedzam, że nie jest to łatwe, moim zdaniem, wewnętrzna strona ud, to najbardziej uparta część ciała, przynajmniej u mnie. Mogę wytrenować sobie tyłek do łupania orzechów, płaski brzuch i zdefiniowane ramiona, ze względu jednak na skłonność do X-ów wewnętrzna strona uda, to ciągła walka z rozpadem. Ale muszę, bo mam już uszkodzone jedno kolano, a to drugie też się czasem odzywa. Ja zrezygnowałam jednak z biegania, owszem za autobusem pobiegnę, ale znam naprawdę zdrowsze dla kolan sporty. Już szybki marsz, walking, jest o wiele lepszy i często uprawiam, ale taki bez kijków, kijki uważam za obciach. ;-)
            • virgaaurea Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 20:33
              mamy więc dużą skłonność do ustawienie n
              > óg w X. Przy chodzeniu nie zauważa się nieprawidłowego obciążenia na staw kolan
              > owy, przy bieganiu siły są większe. Przyjrzyj się swojej linii ud, jeżeli wew
              > nętrzna strona ma skłonność do "falowania", to możesz specjalnymi ćwiczeniami w
              > zmocnić tam mięśnie, to odciąży kolana.

              mozesz rozwinac watek z tym X? zaciekawilo mnie to;
              czasem widze (rzeczywiscie tylko dziewczyny) biegnace i tak jakby "wyrzucajace stopy na boki", nie wiem jak to dobrze oppisac, w kazdym razie jak patrze z tylu, to stopy im wychodza poza linie ramion/bioder - to o to chodzi?
              i jeszcze - jak poznac sklonnosc do falowania, o ktorej piszesz, mozesz dokladniej napisac? jakos mnie wyobraznia zawodzi;

              Uprzedzam, że nie jest to łatwe, moim z
              > daniem, wewnętrzna strona ud, to najbardziej uparta część ciała, przynajmniej u
              > mnie.
              mi na wzmocnienie wewnetrznej strony ud (a tez i tricepsow przy ookazji) pomoglo takie proste urzadzenie do zginania z decathlonu za 19pln - 2 kawalki metalu obite w gruba gume, pod katem rozwartym wzgledem siebie, ktore mozna zgiac, tak ze beda rownolegle; bardziej na wysmuklenie niz wzmocnienie - zwykle rolki;
              • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 21:28
                > mozesz rozwinac watek z tym X?

                Tutaj masz rysuneczek porównawczy. Z lewej jest normalne ustawienie, w środku X, a z prawej O.

                https://www.zimmer-bewegt.de/PB/knie/daskniegelenk/bilder/fehlstellungen_der_beine_c.jpg

                Ustawienie typu X obciąża staw kolanowy od środka i powoduje skurczenie oraz osłabienie wewnętrznych mięśni ud. Ten czerowony na zdjęciu niżej.

                https://www.chirurgie-hofer.at/s/cc_images/cache_2411204439.jpg?t=1326388617

                Wewnętrzna linia uda nie jest wtedy gładka, ma skłonności do nierówności, a nawet falbanek ze skóry, tłuszczu i tkanki łącznej. Swoją drogą lekki X uważany jest u kobiet mimo wszystko za seksi. ;-) Ja wiem jednak, że to nie do końca jest fajne dla stawów, więc staram się nie wyrzucać nóg na zewnątrz.

                > mi na wzmocnienie wewnetrznej strony ud (a tez i tricepsow przy ookazji) pomogl
                > o takie proste urzadzenie do zginania z decathlonu za 19pln - 2 kawalki metalu
                > obite w gruba gume,

                Chyba sobie kupię, do tej pory robiłam tylko pilatesa bez przyrządów.
                • 3_asiunia Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 11:51
                  Odwrotnie- Koślawość, czyli X, obciąża staw bocznie-od zewnątrz, bo tam jest większy nacisk chrząstek na siebie.
                  Szpotawość, czyli O, obciąża staw kolanowy przyśrodkowo, bo tam jest większy nacisk chrząstek.
                  Koślawość do 10 stopni jest u kobiet fizjologiczna ze względu na szerszą miednicę.
                  • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 12:05
                    3_asiunia napisała:

                    > Odwrotnie- Koślawość, czyli X, obciąża staw bocznie-od zewnątrz, bo tam jest wi
                    > ększy nacisk chrząstek na siebie.

                    Wszystko jedno. U mnie w każdym razie ból jest bardziej od środka, ale masz rację, czasem przy przeciążeniach kontuzjowanego kolana pojawia się lekka opuchlizna właśnie na zewnątrz.
                    • 3_asiunia Re: Kolana mnie bolą :( 14.06.13, 12:43
                      Bo dopóki jest chrząstka, a nie goła kość, jak w zwyrodnieniach, to nie boli, bo chrząskta jest nieunerwiona, tylko kość. Natomiast boli od środka, bo tam jest bardziej ponapinany i porozciągany aparat więzadłowy i ogólnie torebka stawowa :)
            • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 10:09
              > Już szybki marsz, walking, jest o wiele lepszy i często uprawiam, ale taki bez kijków, kijki
              > uważam za obciach. ;-)

              Błąd, błąd ;). Ja mam, co prawda, trekkingowe kije, nie do nordic walkingu, bardzo je chwalę, szczególnie w terenie, na asfalt te bez antishocka pewnie byłyby lepsze. Jednak tempo marszu dużo szybsze, zaangażowanie górnych partii ciała też mocniejsze. Uważałam, że to sport dla staruszków, ale obejrzałam film z biathlonistką Lise Meloche, jak to wygląda w wersji zaawansowanej. Można robić z kijami przeróżne rzeczy. Ja, co prawda, poprzestałam na szuraniu kijami, ale mam nadzieję kiedyś też tak skakać po górach jak kozica. Normalny marsz też uskuteczniam poruszając się po mieście, w teren często zabieram kije.
              • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 10:41
                pinupgirl_dg napisała:

                Uważałam, że to sport dla staruszków, ale obejrzałam film z biat
                > hlonistką Lise Meloche, jak to wygląda w wersji zaawansowanej. Można robić z ki
                > jami przeróżne rzeczy. Ja, co prawda, poprzestałam na szuraniu kijami, ale mam
                > nadzieję kiedyś też tak skakać po górach jak kozica. Normalny marsz też uskutec
                > zniam poruszając się po mieście, w teren często zabieram kije.

                Wybacz, ale do szału mnie doprowadza ta idiotyczna moda i z zadowoleniem zauważam, że powoli mija. Sorry, ale jak chcesz sobie wyrobić górną połowę ciała, to idź popływaj, albo rób zwyczajne pompki. Mogą być nawet takie na krześle. A jak kupisz sobie tanią gumę do rozciągania (ja mam z Tchibo), albo plastikowe butelki po płynach do prania napełnisz piaskiem i pomachasz kilka minut dziennie przed telewizorem, to masz więcej pożytku niż po tych kijkach. Kiedy zaczęłam chodzić bowiem po Alpach, to szkody na stokach latem widoczne były tylko tam, gdzie zimą instensywnie uprawia się narciarstwo, potem pojawiły się wszędzie te koszmarne dziury, rozwalające często już niestabilne górskie szlaki, a często nawet na poboczach, tam, gdzie mamy do czynienia z wrażliwą górską roślinnością. Tak jakby nie można było wejść w górę na własnych nogach, jak robili kiedyś wszyscy. Więc bijąca rekordy biathlonistka, to jedno, ale przeciętni ludzie w masowych ilościach, pragnący podciągnąć odrobinkę słabą kondycję, to drugie. To moim zdaniem tak samo śmieszne, jak otyli panowie na rowerach w pełnym kolarskim rusztynku na miarę tour de france.
                • kis-moho Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 11:15
                  W gorach to troche inna rzecz, nie jestem zwolenniczka ze wzgledu na to, ze nie mialabym wyczucia czy mam solidne podparcie, czy nie. Widzialam pare sytuacji, w ktorych kijki byly po prostu niebezpieczne (krucha skala). Natomiast znam ludzi, ktorzy w gorach chodza z kijami bo im to odciaza kolana, i bardzo sobie chwala. Nie mam problemow z kolanami, wiec nie wiem, jak i czy to dziala.
                  Za to w miescie, w parku to fajna rzecz, jako urozmaicenie spaceru. Ja co jakis czas wybieram sie ze znajoma na 10 km spacer z kijkami po parku. Oczywiscie moglabym w tym czasie robic pompki, ale to jakby nie o to chodzi ;o) Moglybysmy tez chodzic bez kijkow, ale z kijkami ruszam sie wiecej, chodzimy szybciej, wiec ogolnie jest na plus. Dla mnie kijk to fajna rzecz, niekoniecznie moze zamiast innych aktywnosci, ale obok - jak najbardziej.
                  • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 11:39
                    kis-moho napisała:

                    Natomiast znam lu
                    > dzi, ktorzy w gorach chodza z kijami bo im to odciaza kolana,


                    Bardzo w to wątpię. Oczywiście podpieranie się czymś, na przykład laską, faktycznie odciąża kolano, ale to nie jest fizjologiczne chodzenie i moim zdaniem nie jest zdrowe. Sama po długiej fazie chodzenia o kulach miałam problemy z przeciążonymi stawami w górnej części ciała. W górach zresztą nawięcej siły działa na kolano przy schodzeniu w dół, a tu podpieranie się kijkami praktycznie nie działa. Podpierając się kijkami wchodząc pod górę marnujesz znowu szansę na doskonały trening mięśni nóg. Owszem, z kijkami ma się wrażenie, że łatwiej, gdy mięsień słaby, ale to nie o to chodzi. Silne mięśnie pomagają bowiem potem w amortyzacji przy schodzeniu w dół i odciążają kolano. Ja w każdym razie byłam zadowolona po długiej rehabilitacji kolana, że nie muszę się już niczym podpierać.


                    Moglybysmy t
                    > ez chodzic bez kijkow, ale z kijkami ruszam sie wiecej, chodzimy szybciej, wiec
                    > ogolnie jest na plus. Dla mnie kijk to fajna rzecz, niekoniecznie moze zamiast
                    > innych aktywnosci, ale obok - jak najbardziej.

                    Owszem, jeżeli jakiś gadżet daje ci poczucie, że uprawiasz sport i tym samym mobilizuje do większego wysiłku, to spełnia swoją rolę. Psychologiczną. ;-)
                    • kis-moho Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 11:46
                      . W górach zresztą nawięcej siły działa n
                      > a kolano przy schodzeniu w dół, a tu podpieranie się kijkami praktycznie nie dz
                      > iała.

                      Dokladnie przy schodzeniu w dol moi znajomi z problemami kolanowymi wyciagaja kije, pod gore nie pamietam zeby uzywali. Mysle, ze tutaj powinien sie raczej wypowiedziec ktos, kto taki problem ma, i uzywa kijkow, ja sie na tym nie znam. Co najmniej jedna z tych osob jest bardzo wysportowana (codzienna jazda na rowerze, dwa razy w tygodniu jazda konna + rehabilitacja wlasnie na kolana), wiec nie jestem do konca przekonana, czy to jest kwestia slabych miesni. No ale to nie moje kolana, i nie moje kijki, wiec wiecej powiedziec na ten temat nie moge.

                      > Owszem, jeżeli jakiś gadżet daje ci poczucie, że uprawiasz sport i tym samym mo
                      > bilizuje do większego wysiłku, to spełnia swoją rolę. Psychologiczną. ;-)

                      Po 10 km z kijkami mam lekkie zakwasy w nogach i w rekach, po 10 km spaceru jeszcze mi sie nie zdarzylo. Dla mnie to wystarczajacy powod, zeby je ze soba brac, niezaleznie od tego, na jaka czesc ciala dzialaja :o)
                      • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 12:23
                        kis-moho napisała:

                        > Dokladnie przy schodzeniu w dol moi znajomi z problemami kolanowymi wyciagaja k
                        > ije, pod gore nie pamietam zeby uzywali.

                        No to ktoś musi mi pokazać, jak to się robi, bo ja używając kijków schodząc ze stromej góry położyłabym się na twarz. ;-)


                        C
                        > o najmniej jedna z tych osob jest bardzo wysportowana (codzienna jazda na rower
                        > ze, dwa razy w tygodniu jazda konna + rehabilitacja wlasnie na kolana), wiec ni
                        > e jestem do konca przekonana, czy to jest kwestia slabych miesni.

                        Ach, popatrz na takiego Nadala, niby taki sportowy, a też ma problemy z kolanami. Problem w tym, że jak coś jest już uszkodzone, to wymaga stałego treningu i ochrony przed przeciążeniami. A istnieje niemiecka publikacja udawadniająca, że chodzenie z kijkami obciąża bardziej muskulaturę od chodzenie fijzjologicznego i jak to działa na kolana nie jest jeszcze do końca wyjaśnione:
                        Nordic Walking. Eine Feldstudie über den Mythos Gelenkentlastung Freiwald, J., Jöllenbeck, T., Olivier, N. (Hrsg.): Prävention und Rehabilitation. Symposiumsbericht Bad Sassendorf 2006.


                        > Po 10 km z kijkami mam lekkie zakwasy w nogach i w rekach, po 10 km spaceru jes
                        > zcze mi sie nie zdarzylo. Dla mnie to wystarczajacy powod, zeby je ze soba brac
                        > , niezaleznie od tego, na jaka czesc ciala dzialaja :o)

                        Zakwasy, to nie jest dowód na dobry trening. Zakwasy, to mikrouszkodzenia strukturalnych włókien mięśniowych powstające w wyniku przeciążenia. Towarzyszą temu małe stany zapalne mające na celu reparturę uszkodzonych włókien.
                      • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 17:30
                        > Dokladnie przy schodzeniu w dol moi znajomi z problemami kolanowymi wyciagaja kije,
                        > pod gore nie pamietam zeby uzywali. Mysle, ze tutaj powinien sie raczej wypowiedziec
                        > ktos, kto taki problem ma, i uzywa kijkow, ja sie na tym nie znam.

                        Mi też pomagają przy schodzeniu, zdecydowanie.

                        > Po 10 km z kijkami mam lekkie zakwasy w nogach i w rekach, po 10 km spaceru jes
                        > zcze mi sie nie zdarzylo. Dla mnie to wystarczajacy powod, zeby je ze soba brac
                        > , niezaleznie od tego, na jaka czesc ciala dzialaja :o)

                        Ja mam zakwasy od wysmarkania nosa, ale zgadzam się, to zupełnie inne chodzenie. Po kijach np. czuję bardzo mocno pośladki i tylną część ud (które normalnie bardzo trudno mi rozruszać, chyba, że martwym ciągiem).
                • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 17:36
                  > To moim zdaniem tak samo śmieszne, jak otyli panowie na rowerach w pełnym
                  > kolarskim rusztynku na miarę tour de france.

                  Nie widzę w tym nic śmiesznego, ale chyba mamy inne poczucie humoru.

                  Nie wiem, skąd ten wylew żółci w stronę osób uprawiających nordic walking, nawet górskiej roślinności nie uszanują, gorsze to niż cykliści, normalnie.
                  Ćwiczenia siłowe to ćwiczenia siłowe, służą czemu innemu. I nordic walking nie przeszkadza w pompkach ani w basenie.
                  • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 18:04
                    pinupgirl_dg napisała:

                    > Nie widzę w tym nic śmiesznego, ale chyba mamy inne poczucie humoru.

                    No ja też nie parskam śmiechem, bo każdy ma prawo do kreowania się na super sportowca, nawet gdy nie potrafi wejść po schodach bez zadyszki. Mnie rozczula tylko gadżeciarstwo w sporcie, ludzie kupują wypasione rowery, ultra-super-hiper ciuchy i inne nowoczesne przybory, problem tylko w tym, że nie przyczynia się to do podoszenia kondycji. Mnie czasem zastanawia, dlaczego tak mało ludzi po prostu normalnie CHODZI? Przecież to najbardziej fizjologiczna forma ruchu. Wozimy się w samochodach, na ruchomych schodach, w windach, a potem chcąc to wyrównać, lokujemy nasze cztery litery na siodełkach rowerów, albo z przerostem ambicji rzucamy nasze nietrenowane mięśnie do joggingu. Trochę złotego środka by się przydało.


                    > Nie wiem, skąd ten wylew żółci w stronę osób uprawiających nordic walking, nawe
                    > t górskiej roślinności nie uszanują, gorsze to niż cykliści, normalnie.
                    > Ćwiczenia siłowe to ćwiczenia siłowe, służą czemu innemu. I nordic walking nie
                    > przeszkadza w pompkach ani w basenie.

                    Bo widzisz, mnie dewastowanie górskiej przyrody bardzo razi, ciebie nie musi. I jasne, że można uprawiać więcej sportów na raz, ale to ty pisałaś o korzyściach dla górnej części ciała płynących z chodzenia z kijkami, podałam ci tylko bardziej efektywną alternatywę.
                    • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 18:42
                      > No ja też nie parskam śmiechem, bo każdy ma prawo do kreowania się na super sp
                      > ortowca, nawet gdy nie potrafi wejść po schodach bez zadyszki. Mnie rozczula ty
                      > lko gadżeciarstwo w sporcie, ludzie kupują wypasione rowery, ultra-super-hiper
                      > ciuchy i inne nowoczesne przybory, problem tylko w tym, że nie przyczynia się t
                      > o do podoszenia kondycji.

                      Ale co Ciebie to obchodzi? Jak ich stać i ich to rajcuje, to niech kupują, nie nasza sprawa. A już w ogóle nie rozumiem, co ma BMI do tego.

                      > Mnie czasem zastanawia, dlaczego tak mało ludzi po prostu normalnie CHODZI?

                      To prawda, gdzieś kiedyś widziałam wyliczenia, że dla statystycznego Europejczyka to 400m dziennie, nawet, jeśli to jest źle oszacowane, to chodzimy mało. Ludzie na sport poświęcają generalnie niewiele czasu i wydaje im się, że skoro będzie krótko, to niech chociaż będzie intensywnie. Ja mogę sobie pozwolić na wielogodzinne spacery, czasem nawet łączę to z zarobkiem, kiedy poruszam się między różnymi punktami miasta, ale nie każdy ma tyle szczęścia.

                      > Przecież to najbardziej fizjologiczna forma ruchu. Wozimy się w samochodach, na
                      > ruchomych schodach, w windach, a potem chcąc to wyrównać, lokujemy nasze cztery
                      > litery na siodełkach rowerów, albo z przerostem ambicji rzucamy nasze nietrenowane
                      > mięśnie do joggingu.

                      Żaden przytomny biegacz nie poleci komuś rzucania się na jogging. W takich przypadkach zawsze poleca się najpierw marsze, potem marszobieg, potem trucht itd. Ludzie robią po swojemu z niewiedzy i braku doświadczenia. Zaryzykuję stwierdzenie, że większość regularnie biegających tak na początku się porwało. A dlaczego wybierają bieganie zamiast maszerowania, nordic walking zamiast pływania? Może po prostu im się podoba.

                      > Bo widzisz, mnie dewastowanie górskiej przyrody bardzo razi, ciebie nie musi

                      Może jestem mało spostrzegawcza, ale ja jakoś nie widzę tych zdewastowanych przez kijki szlaków i roślinności.
                      • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 19:19
                        pinupgirl_dg napisała:

                        > Ale co Ciebie to obchodzi? Jak ich stać i ich to rajcuje, to niech kupują, nie
                        > nasza sprawa. A już w ogóle nie rozumiem, co ma BMI do tego.

                        Osobiście nie obchodzi, ale nie zabrania mieć na ten temat zdania. A dlaczego BMI? Bo jeszcze nigdy nie widziałam profesjonalnego kolarza w treningu z nadwagą.


                        Lud
                        > zie na sport poświęcają generalnie niewiele czasu i wydaje im się, że skoro będ
                        > zie krótko, to niech chociaż będzie intensywnie.

                        A moim zdaniem to błąd, bo zwiększa ryzyko kontuzji i problemów zdrowotnych.


                        > Żaden przytomny biegacz nie poleci komuś rzucania się na jogging.

                        A do kiedy to ludzie kierują się rozsądkiem? Nie powiesz mi, że nigdy nie widziałaś biegaczy z czerowną, dymiącą głową biegających w fatalnym stylu? Korzystam bardzo często z u mnie z popularnej trasy rekreacjynej, mało kto tam maszeruje, większość maltretuje własne ciała, wątpie, czy to takie zdrowe. I tylko rzadko widać biegacza z prawdziwego zdarzenia, takiego z odpowiednią techniką i tempem. Oczywiście nie mnie mówić komuś, jak ma traktować własne ciało, ale jak już napisałam, mogą mieć na ten temat zdanie.


                        > Może jestem mało spostrzegawcza, ale ja jakoś nie widzę tych zdewastowanych prz
                        > ez kijki szlaków i roślinności.

                        Bo być może nie poruszałaś się w mocno uczęszczanych turystyczynych regionach i tych kijkarzy nie ma tam jeszcze aż tak wielu. W Alpach ludzie dowożą się kolejkami do wyższych terenów (bo sami wejść nie dają rady) i nakłuwają wrażliwe i tak już narażone na erozję prez surowe warunki klimatyczne szlaki. Wyrwają przy tym skąpą roślinność i powoduje to rozmakanie ścieżek przez wsiąkanie wody w dziury, a tym samym obsuwanie się ziemi i kamieni. Na szlakach, na których przewijają się podczas jednego lata setki turystów, ma to już pewne znaczenie.
                        • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 19:46
                          > A do kiedy to ludzie kierują się rozsądkiem? Nie powiesz mi, że nigdy nie widziałaś
                          > biegaczy z czerowną, dymiącą głową biegających w fatalnym stylu? Korzystam
                          > bardzo często z u mnie z popularnej trasy rekreacjynej, mało kto tam maszeruje,
                          > większość maltretuje własne ciała, wątpie, czy to takie zdrowe. I tylko rzadko widać
                          > biegacza z prawdziwego zdarzenia, takiego z odpowiednią techniką i tempem

                          Widziałam setki razy i powiem szczerze - większość tak zaczyna. Pewnie połowa tego wątku ma podobne doświadczenia. Mało kto ma od razu styl i technikę, formę oraz wiedzę.
                          • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 22:50
                            pinupgirl_dg napisała:

                            > Widziałam setki razy i powiem szczerze - większość tak zaczyna. Pewnie połowa t
                            > ego wątku ma podobne doświadczenia. Mało kto ma od razu styl i technikę, formę
                            > oraz wiedzę.
                            >

                            Naprawdę? Moim zdaniem większość tak zaczynających bardzo szybko się zniechęca i rezygnuje. A rozsądnie byłoby zacząć od innej, mniej obciążającej formy ruchu, wzmocnić mięśnie i przygotować organizm.
                            • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 15.06.13, 14:55
                              > Naprawdę? Moim zdaniem większość tak zaczynających bardzo szybko się zniechęca
                              > i rezygnuje. A rozsądnie byłoby zacząć od innej, mniej obciążającej formy ruchu,
                              > wzmocnić mięśnie i przygotować organizm.

                              Część się pewnie zniechęci, część nie. Albo sobie doczyta, albo sama wpadnie, albo będzie tak sobie biegać. Są ludzie, którzy całe życie pływają kraulem krajoznawczym i nie czują parcia na poprawę techniki, nie ma sensu ich uszczęśliwiać na siłę. Emil Zatopek też słynął z oryginalnego stylu.
                              Z mojego doświadczenia marsz mało się przekłada na bieganie i nie chroni przed zadyszką po 100 metrach i dymiącą głową.
                              • 3_asiunia Re: Kolana mnie bolą :( 15.06.13, 15:33
                                A czy ktoś znający się mógłby napisać jak powinno stawiać się stopę? Bo ja właśnie podbieguję od niedawna, bardzo świńskim truchtem, albo marszem na zmianę z truchtem i zastanawiam się czy nie wyglądam jak opisujecie. Albo stopę swoją drogą, ale może ktoś podrzuciłby kilka złotych reguł prawidłowego biegu.
                                • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 15.06.13, 15:50
                                  > A czy ktoś znający się mógłby napisać jak powinno stawiać się stopę? Bo ja właśnie
                                  > podbieguję od niedawna, bardzo świńskim truchtem, albo marszem na zmianę z
                                  > truchtem i zastanawiam się czy nie wyglądam jak opisujecie. Albo stopę swoją
                                  > drogą, ale może ktoś podrzuciłby kilka złotych reguł prawidłowego biegu.

                                  Niestety (albo stety), nie ma sztywnych zasad. Tak jak z dyskusją, czy biegać na śródstopie, czy na piętę, do dziś nie ma konsensusu. Przyjmuje się (a przynajmniej przyjmowało się, bo nie jestem już na bieżąco z wszystkim), że u początkujących lepiej na piętę dbając o mocną amortyzację, szczególnie, jeśli naturalnie tak biegają, bieganie na śródstopie (bardzo ostatnio modne) na razie poleca się osobom już wytrenowanym. Ale Skarżyński, guru biegaczy amatorów, uważa za lepsze bieganie na piętę generalnie.
                                  przemekimaraton.wordpress.com/2011/12/02/biegac-z-piety-czy-ze-srodstopia/
                                  A to tylko jedna rzecz, tych zawiłości i stylów biegowych jest mnóstwo, co jakiś czas któryś zyskuje na popularności, ale trudno powiedzieć, jaki jest optymalny. Tutaj np. opis jednej z technik, popularnej jakiś czas temu:
                                  www.bieganie.pl/?cat=25&id=449&show=1
                                  Moje zdanie jest takie (i nie tylko moje), że na początku najlepiej biegać tak, jak ciało dyktuje. Czasami dopiera się buty pod sposób biegania konkretnej osoby (nigdy na takim profesjonalnym doborze nie byłam, ale w niektórych przypadkach to dobrze wydane pieniądze). Potem jest czas na zmiany techniki i testowanie różnych metod.
                                  Jedyna złota zasada na początek to nie za dużo, nie za często, nie za szybko. No i warto pamiętać, że bieganie to nie balet, ma być skutecznie i możliwie nie obciążająco, nie musi dobrze wyglądać ;).
                                • pinupgirl_dg Re: Kolana mnie bolą :( 15.06.13, 19:52
                                  Jeszcze jedna dyskusja nt. bieganie z pięty vs ze śródstopia
                                  bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=12&t=11830
                                  Sama jestem dość mocno zapatrzona w nurt biegania naturalnego i w lądowanie na śródstopiu, ale absolutnie nie krytykuję podejścia "tradycyjnego". W klasycznym treningu jest też wiele elementów wzmacniających stopy itd. Poza tym sądzę, że to nie jest tak, że ktoś nagle powiedział "a teraz będziemy biegać na piętę i produkować buty z amortyzacją", raczej ludzie wcześniej zaczęli tak biegać i tej amortyzacji potrzebowali. Wraz z upływem lat obuwie było udoskonalane, tak jak np. kombinezony skoczków narciarskich. A skoki narciarskie też szczególnie naturalną i intuicyjną formą aktywności nie są.
                                  Biegam na śródstopiu od początku, ale parę dolegliwości związanych z bieganiem mnie nie ominęło. Aaale, bieganie na śródstopie też ma swoje niuanse, np. (cytat z Nagora, dyskusja pod artykułem o Pose)
                                  "Ale trzeba zwrócic uwagę na co innego, ja o tym nigdy nie myślałem, ale Pirie napisał o tym w książce. Lądowanie jest na śródstopie, ale potem na ułamek sekundy stopa kładzie się cała. Pirie zwraca uwagę, żeby po lądowaniu na śródstopie nie zostawac w takiej pozycji, bo to właśnie powoduje kontuzję. Czyli wyobrażam sobie (bo nigdy nie oglądałem tego np. w zwolnieniu), że stopa ląduje na śródstopiu, a dokładnie na zewnętrznej jego części, potem kładzie całą stopę, nie odrywając oczywiście śródstopia, to na chwilę rozluźnia mięśnie stopy i równomiernie rozkłada przeciążenie i kolejne wybicie jest znowu ze śródstopia. "
                                  Ja akurat zwykle zostaję z tą piętą wiszącą nad ziemią. Generalnie o technice biegu powstały całe książki, jest wiele różnych podejść. Nawet zwolennicy biegania na śródstopiu początkującym polecają dobrą amortyzację i lądowanie na pięcie, potem ćwiczenia na siłę biegową, wzmacnianie stóp, wręcz niektórzy uważają, że dobra technika jest raczej konsekwencją mocnych mięśni, niż czymś, co należy osobno analizować.
                                • virgaaurea Re: Kolana mnie bolą :( 15.06.13, 23:03
                                  @asiunia
                                  jesli podbiegujesz (jak sama to nazwalas) od niedawna, prawie, ze wstalas "prosto od biurka" to biegaj tak, jak biegasz;
                                  zeby nie bylo - sama tez kocham bieganie naturalne, ale uwazam, ze przechodzenie na sile na srodstopie, kiedy nie masz odpowiednio rozwinietych i wytrenowanych miesni stopy i lydki to proszenie sie o kontuzje;
                                  na tym etapie to raczej wazne sa inne rzeczy:
                                  - nieprzesadzanie z predkoscia, tempo konwersacyjne, az stopniowo dojdziesz do tego, ze bez problemu przebiegniesz 40 minut;
                                  - nieprzesadzanie z czestotliwoscia;
                                  - jesli mozesz - staraj sie biegac po terenie, a nie po asfalcie;
                                  - pamietaj o rozciaganiu sie;

                                  za jakis czas jesli sie wciagniesz i bedziesz chciala biegac szybciej/wiecej to sobie do tych rozwazan wrocisz; warto tez wtedy troszke pomonitorowac serce, zrobic probe wysilkowa;
                                  poki co nie ma co przesadzac z teoretyzowaniem, wazne, zeby sie ruszac w ogole:)

                                  i - to moje osobiste zdanie, zawsze korzystna jest opcja "multisport" - nie obciazasz na stale tych samych miesni, wiec jesli mozesz to przeplataj sobie to bieganie plywaniem, rowerem czy czym tam lubisz/mozesz;
                                  • 3_asiunia Re: Kolana mnie bolą :( 16.06.13, 08:02
                                    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. virgaaurea- mam wrażenie, że robię wszystko raczej tak, jak opisujesz. Z tym, że nie to, że się całkiem nie ruszałam. Regularnie chodzę na tańce, w zimie 2-3x/tydz na orbiterek i rowerek, i czasami na basen, staram się min 1x/tyg, ale w zimie z powodu zaraz mi to średnio wychodzi. Rower też jest, ale aktualnie czeka na naprawę po małej wywrotce, są jeszcze rolki, ale to czystko rekreacyjnie, bo dopiero od zeszłego roku się uczę;)
                                    Problemów z bieganiem obawiałam się dwóch- mam ponaciągane więzadła w stopach, które przy nadużyciu się odzywają i o kolana-mam trochę nadwagi, trochę sporo-górną granice BMI., ale tfu, dzięki inwestycji w buty i rozgrzewaniu stawów, na razie nie dokuczają. Biegam rano, bo tylko wtedy lubię. teren też już sama wymyśliłam, bo od asfaltu bolały mnie łydki-teraz pozwalam sobie na powrót chodnikiem z parku, jak już mam rozgrzane mięśnie, do parku zawsze idę. Teraz zwykle średnia długość to 3-3,5km przebiegnięte albo całe, albo w dużej większości, zależy od aktualnego poczucia zmęczenia ;) Jeśli chodzi o prędkość, to bardzo świńsko truchtam i w zasadzie chyba potrafiłabym szybciej iść, bo z takim dystansem schodzi mi ok pół godziny, ale nie spinam się o szybciej, bo nie chcę się zniechęcić.
                                    • virgaaurea Re: Kolana mnie bolą :( 16.06.13, 12:25
                                      moim zdaniem swietnie, ze roznicujesz formy ruchu, to moze wyjsc tylko na zdrowie;

                                      dobrze, ze powolutku zaczynasz z bieganiem, z dwoch powodow: 1. inne twoje aktywnosci (orbitrek, rowerek, o ile nie jezdzisz na duzych obciazeniach, tylko na malych, plywanie) sa o wiele laskawsze dla kolan, wiec nawet jesli miesnie masz sprawne - stawy musza sie przyzwyczaic; 2. druga sprawa jest taka, ze twoj puls kiedy biegasz jest wyzszy niz kiedy jezdzisz na rowerze, cwiczysz na orbitreku czy niz kiedy plywasz (wyzszy niz przy bieganiu jest tylko przy nartach biegowych z tych popularnych form aktywnosci) - serce tez sie musi przyzwyczaic;

                                      swoja droga, z ciekawosci - skoro masz tyle roznych form ruchu, czemu sie wzielas jeszcze za bieganie? kwestia kosztow, schudniecia, najbardziej lubisz czy jak?
                                      • 3_asiunia Re: Kolana mnie bolą :( 16.06.13, 15:09
                                        Zabrzmi to głupio, ale koleżanka, z którą bardzo dużo w tym roku się uczyłam i spędzałyśmy razem mnóstwo czasu, ciągle mówiła, nawet wychodząc ode mnie późnym wieczorem, że idzie pobiegać. Zresztą ona zawsze była bardzo ćwicząca, ale biegać zaczęła może z rok temu i potwornie wysmuklały jej nogi ;) A wcześniejsze ćwiczenia nie dawały efektów w tym kierunku, więc w myślach pozazdrościłam- to był czynnik przelewający szalę. Ale tak naprawdę, to nęciło mnie jak ciągle opowiadała i jeszcze dołączył do tego mój też biegający współlokator. Nakręcili mnie, mimo, ze zawsze wydawało mi się, że mogę biec tylko wtedy, jak będą mnie gonić ;) Teraz sama polubiłam, bo mam te pół godzinki wolnej głowy na porozmyślanie o nadchodzącym dniu. dlatego lubię biegać bez muzyki. Poza tym, teraz przy ciepełku na dworze, to trochę nie lubię chodzić na siłkę, jest mi duszno, śmierdzi i źle się czuję, więc wolę w tym czasie pobiegać. A po trzecie, to marzy mi się kiedyś pobiegać po śniegu, ale mam na tyle zdrowego rozsądku, żeby wiedzieć, że raczej się trzeba do tego przygotować całorocznym treningiem ;)
              • kis-moho Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 11:07
                > Błąd, błąd ;). Ja mam, co prawda, trekkingowe kije, nie do nordic walkingu, bar
                > dzo je chwalę, szczególnie w terenie, na asfalt te bez antishocka pewnie byłyby
                > lepsze.

                Ja tez lubie, nie jako podstawowy sport, ale od czasu do czasu biore kije i ide do parku. Fajna rzecz.
          • virgaaurea Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 20:06
            > Wagę mam na granicy nadwagi, brakują jakieś 2 kg. Staram się biegać po miękkim
            > podłożu w miarę możliwości, nie daje jakoś czadu ;) wczoraj po dłuższej przerwi
            > e spowodowanej najpierw bólem kolana, później chorobą np. przebiegłam ok 3,5 km
            > bardzo wolnym tempem.
            wbrew pozorom to moze byc juz za duzo;
            moze byc tak, ze ten bol to wlasnie sygnal ostrzegawczy, ze za ostro zaczynasz; te 3,5km to naprawde moze byc dla stawow kolanowych za duzo;
            jesli oprocz biegania cie nie boli - ja bym zmniejszyla dystans i obserwowala czy jesli wrocisz po 1,5 km biegu tez bedzie problem; jesli nie chcesz zbyt szybko wracac do domu zrob sobie marszobieg np. 5km z trzema odcinkami biegu po 0,5km; naprawde na poczatek wystarczy; jesli cie nie bedzie bolec, w kolejnym tygodniu mozesz delikatnie zwiekszyc proporcje na korzysc biegu;

            Nie wiem na czym polega "walenie z pięty" ale chyba tak
            > właśnie biegam, a właściwie przy takim wolnym biegu to nawet bardziej szuram, a
            > le rozumiem, że to źle?
            nie da sie powiedziec czy zle czy dobrze;) teorie sa 2 - jedna, ze zle i trzeba sie nauczyc biegac ze srodstopia, zwlaszcza, jak sie ma jakies problemy z aparatem ruchu, a druga - ze naturalnie biegamy tak, zeby chronic najslabszy element ; w zaleznosci z wyzwawca, ktorej teorii bedziesz rozmawiac, taka odpowiedz uzyskasz;)
            nie przejmowalalabym sie tym zbytnio i skupila sie na 1. wyrobieniu sobie nawyku jakichkowleik cwiczen i 2. zmniejszeniu obciazenia kolan;
            • helenka333 Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 21:00
              Ok, spróbuję dzisiaj innej metody biegu i trochę mniej. Jak się zastanowiłam to doszłam do tego, że to kolano dokuczało mi już wcześniej, ale właśnie po jakiś wysiłkach obciążających kolana np. po jeździe rowerem, do tego jakieś 4 lata temu miałam mały wypadek i stłukłam mocno właśnie to kolanko moje piękne ;) Ale takiej przypadłości jak pisze Pierwsza raczej u siebie nie obserwuję, tzn. nogi raczej prosto stawiam, ale nie wiem na czym ma polegać owe "falowanie".
              • pierwszalitera Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 21:36
                helenka333 napisała:

                do tego jakieś 4 lata t
                > emu miałam mały wypadek i stłukłam mocno właśnie to kolanko moje piękne ;) Ale
                > takiej przypadłości jak pisze Pierwsza raczej u siebie nie obserwuję, tzn. nogi
                > raczej prosto stawiam, ale nie wiem na czym ma polegać owe "falowanie".

                No to nie musi być X, a trauma wypadku. Łękotka, rzepka, cokolwiek.
                • maggianna Re: Kolana mnie bolą :( 12.06.13, 23:11
                  Pierwszalitera ma absolutna racje, tendencje i predyspozycje do tego X maja głownie kobiety, mozesz chodzić i biegać teoretycznie zupełnie prosto ale kolana minimalnie kierowane sa do środka i powoduje to nierówne tarcie rzepki i w efekcie ból.

                  Do tego moze tez sie dokładać budowa rzepki i ewentualne urazy. To sie nazywa zespół rzepkowo-udowy i jest częsty u biegaczy.

                  Miałam problemy z kolanem (po wypadku na rowerze), ktore jak zaczęłam intensywnie ćwiczyć bardzo sie pogłębiły, kolejni ortopedzi twierdzili ze to nadwaga i jak schudne to przejdzie az znalazł sie taki, ktory kazał mi pochodzić, przyjrzał sie i stwierdził ze waga nie ma nic wspolnego z moim bolem i w tym schorzeniu nawet spadek wagi nie pomoże - zapisał rehabilitację polegająca na wzmocnieniu mięśni i pokazał jak mam ćwiczyć i na co zwracać uwagę przy bieganiu i teraz biegam 20-40 km tygodniowo (na bieżni) i mimo 30 kg nadwagi kolano nie boli.

                  Bardzo ważne jest tez rozciaganie, zwłaszcza posladkow.
                  Moge polecić ortopede w Wawie.
                  • zooba Re: Kolana mnie bolą :( 13.06.13, 09:52
                    Czy możesz opisać takie wzmacniające ćwiczenia? Myślę, że mam ten sam problem. Kolana mnie bolą nawet po marszu w nierównym terenie, żaden wyczyn, a ja prawie jęczę z bólu.
    • sbarazzina Muzyka do biegania 15.06.13, 22:54
      Może powinnam założyć osobny wątek, ale narazie wpiszę sie tutaj.

      Szukam muzyki do biegania na bieżni, do orbiterka i stepera.

      Niby mam jakąś playliste, ale ona mi sie podoba jak ją układam w domu na kanapie. Na biezni okazuje się, że jest dla mnie za wolna/za nudna/nie w tym tempie co trzeba.

      I kończy sie na tym, że co biegnę i przeszukuję tę listę w poszukiwaniu odpowiedniej muzyki. Najlepiej biega mi sie do Offspringa, no ale ileż można ;)

      No więc, czego słuchacie drogie lobbystki w trakcie biegania?

      ---
      Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
      tnij.org/staniki01
      • virgaaurea Re: Muzyka do biegania 15.06.13, 23:13
        mam playliste, kawalki ktore lubie;
        mix wszystkiego, co lubie, nie tylko "lomot", natomiast o ile nie sa to nowe kawalki, ktore niedawno odkrylam, to czesto zmieniam, denerwowaloby mnie sluchanie tych samych kawalkow dzien po dniu;
        jak chcesz to jakas probke tytolow/zespolow moge podrzucic;
        niezbyt to jest korzystne dla biegu, bo jak szybszy kawalek, to ja szybciej, a jak wolniejszy, to ja tez wolniej, ale nie mam jakiegos cisnienia, zeby zrobic jakis wynik, wiec w sumie jak dla mnie ok;
        przy bieganiu slucham czasem audiobookow albo audycji radiowych, ktore sobie zgram wczesniej; czasem listy slowek albo dialogow jezykowych;
        przy spinningu ogladam seriale;
      • filipek135 Re: Muzyka do biegania 18.06.13, 14:43
        Ja, ja powiem!! Ja słucham różnych piosenek, przeróżnych. Na jesień są inne, na lato inne itd. Zdarzało mi się biegać z Requiem Mozarta i zdarzało z Możdżerem, ale najlepsiej biega mi się z Limpinkpark - tytułu płyty nie pamiętam i z płytą jedną tych... no... "Black Holes and Revelations" - Muse. A tak w ogóle, to gdzieś ostatnio słyszałem, że w sieci można znaleźć - no właśnie, nie wiem co? - takie coś, co ma odpowiednie rytmy, które pozwalają utrzymywać odpowiednią "kadencję" w biegu! ;-) Nie wiem, czy jest to zaledwie w postaci anorektycznie i zgrzebnie tykającego metronomu, czy może ktoś wynalazł odpowiednio skoczne kawałki, ale podobno istnieje coś takiego. Gdybym się kiedyś natknął, to dam znać. Pozdrawiam.
    • pe.tronela Pulsometr 17.06.13, 23:43
      Kupic czy nie? Wnosi cos, pomaga, jest potrzebny? Czy zbedny gadzet? Chcialabym zaczac biegac w tym tygodniu. Moglaby mi prosze ktoras z doswiadczonych biegaczek cos poradzic? Rzucilam okiem na plany dla poczatkujacych na bieganie.pl, ale to bylo raczej bieganie zgodne z zegarkiem (dwie minuty biegu minuta marszu czy jakos tak) a nie z pulsem...
      • mszn Re: Pulsometr 18.06.13, 08:59
        Jeśli zaczynasz bieganie, to w ogóle się nie przejmuj takimi gadżetami, już lepiej wydać te pieniądze na trochę lepsze buty. Zasada jest prosta: jak nie możesz złapać oddechu, to intensywność jest za wysoka ;)
        Pulsometr przydaje się przy poważniejszym trenowaniu, kiedy chcemy osiągnąć konkretny efekt przy każdym treningu etc., ale do takiego poziomu zaawansowania technicznego większość osób w ogóle nie dochodzi.
      • pinupgirl_dg Re: Pulsometr 18.06.13, 12:44
        > Kupic czy nie? Wnosi cos, pomaga, jest potrzebny? Czy zbedny gadzet? Chcialabym
        > zaczac biegac w tym tygodniu. Moglaby mi prosze ktoras z doswiadczonych biega
        > czek cos poradzic? Rzucilam okiem na plany dla poczatkujacych na bieganie.pl, a
        > le to bylo raczej bieganie zgodne z zegarkiem (dwie minuty biegu minuta marszu
        > czy jakos tak) a nie z pulsem...

        Według mnie gadżet, ale nie mówię nie. Osobom, które mają problem z utrzymaniem "tempa konwersacyjnego" może być pomocny. Ale można też poprowadzić całkiem zaawansowany trening bez pulsometru.
        Dla własnej przyjemności, motywacji, dla zaspokojenia ciekawości - można kupić, ale z pewnością nie jest to niezbędna rzecz dla biegacza. W sumie mało jest niezbędnych rzeczy dla biegacza, za to lubię ten sport ;), w sumie tylko buty i stanik. Ja nie mam pulsometru.

        Artykuł o pulsometrach:
        www.bieganie.pl/?show=1&cat=15&id=1396
      • filipek135 Re: Pulsometr 18.06.13, 14:51
        Zgadzam się z przedmówczyniami. Jak masz pieniądze i czujesz potrzebę, to śmiało kupuj, ale do biegania zasadniczo potrzeba tylko "butów i stanika" ;-) Bardzo mi się to hasło podoba. Igrzysk i chleba! Butów i staników! Oto, czego potrzeba ludu pracującemu do biegania! Pozdrawiam.
        • pe.tronela Re: Pulsometr 18.06.13, 22:26
          Bardzo dziekuje, dziewczyny!!! Sensownie brzmi, to co mowicie - pulsometr sobie narazie daruje. Buty i stanik juz mam. :-).
    • greylin parkrun - zaproszenie 20.08.13, 15:50
      Pozwoliłam sobie wyciągnąć wątek :)

      W imieniu parkrun Kraków (a także innych lokalizacji) chciałabym zaprosić wszystkie biegające forumki na wspólne bieganie.
      Nasze biegi odbywają się co tydzień, w soboty o 9:00 (przez cały rok). W Krakowie biegamy na Błoniach. Dystans: 5km. Są to zupełnie darmowe biegi, wystarczy zarejestrować się na stronie www.parkrun.pl, wydrukować kod, przyjść i pobiec :)
      Biegi parkrun organizowane są na całym świecie, zarejestrowanych jest już ponad pół miliona biegaczy. W Polsce można biegać w 7 miastach (Kraków, Gdynia, Gdańsk, Poznań, Łódź, Warszawa i Wrocław). Od września ruszają biegi w Żarach, Szczecinku i Lesznie.

      https://lh5.googleusercontent.com/-EU4DPzuJqK4/UhNyySYQ8eI/AAAAAAAARSw/kjT9hyvAwCU/s640/plakat%2520parkrun.jpg

      --
      71/102(30GG)
    • mszn Macie gpsy? 20.11.13, 13:46
      Raz na jakiś czas muszę podnieść ten wątek :) Jak Wam mija zimny biegowy sezon?

      Chcę sobie na początku roku sprawić zegarek z gpsem. Trochę z potrzeby gadżeciarstwa, trochę dlatego, że zachciało mi się więcej cyferek do analizowania, a wreszcie i dlatego, że iPod na wszystkich zawodach, na których go używałam, zaniżał mi dystans o ok. 10%, więc nie bardzo mu ufam na co dzień.

      Mam już zegarek z paskiem do mierzenia tętna, więc na tej funkcji mi specjalnie nie zależy. Chociaż jakby doszło do biegania z dwoma zegarkami na raz, to sama na siebie spojrzę z politowaniem. Ale póki co nie trenuję w oparciu o tętno i pewnie długo nie zacznę, jeśli w ogóle. Myślę o Garminie Forerunnerze 10 albo 110, choć skłaniam się ku 10, bo tańszy i przestaje mierzyć czas, jak się stanie.

      Macie takie urządzenia albo doświadczenia z nimi? Które funkcje, własności okazały się ważne i przydatne?
      • maggianna buty do biegania typu barefoot 20.11.13, 14:48
        Skoro o gadzetach mowa to mam pytanie - od dluzszego czasu biegam w butach typu barefoot (Merrell Barefoot Pace Glove Running) i biega mi sie duzo lepiej niz w dobrze dobranych butach z amortyzacja, bola mnie tez inne czesci ciala (glownie posladki). Biegam tylko i wylacznie na biezni i teraz pytanie - czy ktos biega w takich butach na zewnatrz a przede wszystkim na twardym podlozu?
        Chcialabym na wiosne zaczac biegac na zewnatrz ale wszedzie w okolicy sa tylko trasy betonowe - czy mam wrocic do butow z amortyzacja?
        Czytalam w paru miejscach opinie o tych butach i innych modelach Merrella w wersji Barefoot (mam jeszcze jeden, troche mniej ekstremalny model) i wszedzie sa opinie ze to takich butow trzeba sie przyzwyczaic, ze to zupelnie inna jakosc biegania etc - ale ja nie jestem maratonczykiem ani wytrenowanym biegaczem i w zasadzie biegac zaczelam od razu w tych Merrellach (wczesniej raczej truchtalam). Czy moje stawy przetrzymaja opcje barefoot i beton?
        • mszn Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 15:14
          Oj, coś czuję, że sobie tu nie pogadamy, bo mamy zbyt wyrafinowane problemy.

          Znalazłam taki artykuł:
          www.magazynbieganie.pl/bieganie-po-asfalcie-nie-takie-straszne/
          Wniosek z niego jest taki, że asfalt spoko, beton bardzo be.

          Gdybym miała dostęp wyłącznie do betonowych tras, to chyba bym zrezygnowała z biegania w ogóle, szczerze mówiąc. Ale betonu chyba nie widuję w parkach, jeśli alejki są utwardzane, to zwykle asfaltem właśnie.

          Tutaj jeszcze wywiad z ortopedą, tak do poczytania.

          A tak naprawdę o tym, czy nie zaczną Cię boleć kolana, nie przekonasz się aż nie spróbujesz wyjść i pobiegać. Według mnie jeśli jesteś przyzwyczajona do biegania po bieżni mechanicznej, to bieganie na zewnątrz nie powinno zrobić na Twoich nogach wrażenia - bieżnie to spory killer dla stawów, moje własne doświadczenie jest takie, że dużo gorszy, niż asfalt.
          • maggianna Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 16:16
            Liczyłam na Twoja odpowiedz bo ja jestem zupełny amator - polamaraton to ja przebiegam ale przez tydzień :-)
            Buty dostałam w prezencie i dopiero po jakimś czasie sprawdziłam co to jest bo byłam zachwycona nimi nie tylko na biezni ale i w trakcie ćwiczeń na siłowni - duzo łatwiej mi w nich np utrzymać równowagę ćwicząc na BOSU bo zupełnie inaczej pracują mięśnie i buty mnie nie blokują.
            Duzo "biegałam" na orbiteku i tylko dreptalam na biezni - ku mojemu zaskoczeniu po prawdziwym bieganiu bolą mnie stopy (tego samego dnia) i miewam zakwasy w pośladkach ale poza tym nic sie nie dzieje - mam duża nadwagę i chore kolana i odpukać nic mnie boli, mimo ze zazwyczaj nie mam siły zejść po schodach na siłowni po treningu. Co ciekawe na początku bolało mnie ścięgno Achillesa - ale odkad metoda prób i błędów przedstawiłam sie na bieganie z palców i srodstopia, problemy z Achillesem przeszły i nie wróciły.
            Średnie tempo mam 7,6-8 m/km, teraz chciałabym powoli zwiekszyć dystans czyli zeby bez problemu przebiegać 10 km.

            U mnie w okolicy jest głownie kostka wiec zakładam ze to beton ale faktycznie w najbliższym parku sa trasy asfaltowe - przeczytałam artykuł i wyglada na to ze powinnam jednak zamienić bieżnię na asfalt. Poczekam do wiosny katujac sie na biezni i jak sie zrobi cieplej sprobuje biegać w parku.
            • mszn Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 16:27
              Wiesz co, może się okazać, że będziesz mieć mniej problemów z kontuzjami i bólem niż szczupłe osoby zaczynające bieganie, bo masz dobre przygotowanie ogólnorozwojowe. Większość osób zapomina o ćwiczeniach wzmacniających, a już zwłaszcza na nogi - "bo ja przecież biegam, nogi mam silne". A jakość biegu i technika szybują w górę, jak się popracuje nad mięśniami. Plus jeszcze stabilizacja kolan, i w ogóle same plusy. Ja miesiąc temu podniosłam sobie poprzeczkę siłową (przeszłam z zajęć, które zrobiły się zbyt łatwe, na takie, po których ledwo się dotaczam do domu; mnóstwo skipów i przysiadów) i w 3-4 tygodnie średnie tempo biegowe mi wzrosło o 30-40 sekund na kilometr.

              No i bomba, że od samego początku nie będziesz łupać piętą :)
            • mszn Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 16:29
              Acha, no i nie czekaj do wiosny, po co :) Oczywiście bieganie po ciemku wieczorami teraz nie jest fajne, ale w weekendy może masz chwilę? Śnieg najlepszą amortyzacją ^^ już się nie mogę doczekać biegania po białym
              • maggianna Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 18:55
                Z bieganiem po białym moze byc problem - w Merrelach przymarzlabym do podłoża - one maja nie tylko cienka podeszwę ale i sa ogólnie bardzo cienkie. Mam tez dwie pary Brooks Adrenaline (jedne nawet w wersji Trail do biegania na zewnątrz) ale one sa odwrotnoscia Merrelli - maksymalna amortyzacja pięty, poduszka żeliwa, pełen wypas :-)
        • virgaaurea Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 17:13
          chyba nie bardzo sie da odpowiedziec na to pytanie przez internet;)

          Bo juz pomijam to, ze kwestia jaki masz kilometraz, ile wazysz, ale przede wszystkim trzeba niezlych kompetencji zeby ocenic technike biegu (no i raczej filmik musialabys wrzucic). Samo bieganie z ladowaniem na srodstopie nie oznacza automatycznie poprawnej, odciazajacej stawy techniki. Amortyzacja w wiekszosci butow jest glownie w piecie, wiec jesli biegasz ze srodstopia/palcow to jakby wiele na niej nie skorzystasz nawet jesli przesiadziesz sie w cos amortyzowanego. Natomiast pytanie, czy nie bedziesz np. chciala miec wiekszej stabilizacji czy troszke jednak grubszej podeszwy (w zimie to jeszcze kwestia temperatury). Byc moze (?) bedzie Ci pasowac jakas opcja posrednia, typu zerowy drop, ale jednak troszke stabilizacji, ciut grubsza podeszwa? A dodatkowo jeszcze - spotkałam się juz kilkanascie (!) razy z tym, ze ktos mial robiona analize video techniki na biezni mechanicznej, i niby wszystko bylo pieknie, a potem okazywalo sie, ze w tych samych butach po stadionie/ulicy biegnie zupelnie inaczej...
          Na Twoim miejscu (jesli zalezy Ci na calorocznym bieganiu na zewnatrz) przeszlabym sie na konsultacje do kompetentnego fizjo, ktory potrafilby zanalizowac Twoja technike, zobaczyl co i jak obciazasz, moze przy okazji dorzucil konkretne cwiczenia, pokazal jak je robic. Jedna czy dwie wizyty to nie powinien byc jakis powalajacy koszt.

          A merreli zazdroszcze niezmiernie, ze dwie fajne pary to moje marzenie.
          • maggianna Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 20:22
            Ćwicze dosc intensywnie od 3 lat, ostatnie 1,5 roku głownie silowo, przerobilam juz cały zestaw kontuzji - uszkodzenie chrzastki w kolanie, zapalenie rozciegna i srodstopia wiec jestem pod stała opieka rehabilitanta, ćwicze z trenerem ktory na konsultuje sie z moim rehabilitantem.
            Nie tylko wzmacniam mięśnie ale i pilnuje rozciągania bo bez tego tez moga byc problemy.

            Zaczelam biegać bo orbitek i truchtanie nie wystarczyło - nie byłam w stanie sie zmeczyc :-) po pierwszym prawie ciągłym przebiegnieciu 5 km miałam zakwasy, ale tylko raz, wiec kondycje ogólna mam całkiem niezła, zwracam tez uwagę jak stawiam nogi, jak ustawiam kolana bo to ćwicze regularnie.

            Zastanawiałam sie po prostu (jako osoba nie znająca tematu) czy bieganie na zewnątrz nie bedzie bardziej kontuzjogenne od biezni i dodatkowo bez amortyzacji ale z przeczytanych linkowanych artykułów wynika ze moje założenia były błędne.
          • maggianna Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 20:46
            Merrelle (drugi model jaki posiadam to Women's Barefoot Run Bare Access Arc 2) kupila mi Mama w US, w TJ Maxx jako śmieszne buty na siłownie bo lekkie, kosztowały poniżej 40 USD, wiec mam przez przypadek świetne buty w bardzo dobrej cenie :-)
            • virgaaurea Re: buty do biegania typu barefoot 21.11.13, 23:32
              Merrelle (drugi model jaki posiadam to Women's Barefoot Run Bare Access Arc 2)
              > kupila mi Mama w US, w TJ Maxx jako śmieszne buty na siłownie bo lekkie, koszto
              > wały poniżej 40 USD, wiec mam przez przypadek świetne buty w bardzo dobrej ceni
              > e :-)
              to zazdroszcze jeszcze bardziej;) a mama ma swietna intuicje swoja droga;
              najchetniej bym wykupila polowe kolekcji merrela, z tymi balerinkami na vibramie wlacznie;

              btw - tez polecam wyjscie na zewnatrz zima; jesli jest snieg, to nawet wieczorami jest super, niby ciemno, ale snieg odbija jednak miejskie swiatlo, na mnei takie "doswietlenie" wiele lepiej dziala niz kolejna godzinka w pomieszczeniu przy sztucznym swietle; a jak proszy lekko, to juz w ogole bajka;
        • mszn Re: buty do biegania typu barefoot 09.12.13, 09:48
          Magianna, jeszcze jedno. Wysłałam w piątek studenta do tablicy z zadaniem tak nudnym, że się z nudów zapatrzyłam na jego buty... patrzę, a skubany ma na nogach Merrelle. :) Spytałam się go później, czy nie jest mu w nich teraz zimą zimno od ziemi, a on mówi, że zupełnie nie, więc myślę, że do biegania tym bardziej nie będzie w nich zimno, zwłaszcza przy ostatnich temperaturach.
      • virgaaurea Re: Macie gpsy? 21.11.13, 17:18
        tylko na wszelki wypadek Ci napisze, ze i 110 i 10 do dostania w PL ponizej pieciu stowek, wiec cenowo akurat bardzo sie nie roznia; ale nic madrego o tych konkretnych modelach nie potrafie Ci powiedziec, nikt, kogo znam ich nie ma;
        A sama ciagle zasuwam ze smartfonem (mam niezalezny pulsometr, uzywam czasem), ktory z kolei przy bieganiu zawyza mi dystans, wiec tez niefajnie:/
      • virgaaurea Re: Macie gpsy? 27.11.13, 16:42
        Zla kobieta jestes:)
        Teraz mysle przez Ciebie o zegarku, jakie one fajne funkcje maja... A ja kocham analizy i statystyki...
        • mszn Re: Macie gpsy? 28.11.13, 13:21
          :)

          To już w ogóle paradoks, bo samej siebie nie wkręciłam w myślenie o przyszłym gadżecie (skończy się na FR10, bo najtańszy, a mi dużo nie trzeba). Za to wkręciłam się w czytanie o technice i teorii treningu teraz, wysłana mamie książkowa wishlista świąteczna wygląda dosyć monotonnie ;)
          I mam dylemat, co teraz. Ograniczyć kilometraż i miesiącami szlifować technikę, licząc na to, że się w końcu nauczę? Plany startowe na 2014 mam ambitne (jak na mnie), mam wrażenie, że nie dam rady jednocześnie nauczyć się biegania naturalnego i przygotować do trzech dużych startów.
          No, ale przynajmniej mam o czym myśleć.
          • maggianna Re: Macie gpsy? 28.11.13, 15:22
            Chetnie tez poczytam wiecej o bieganiu, jak znalazlas jakies ciekawe linki do informacji o bieganiu naturalnym to podeslij.

            Z tego wszystkiego zaczelam nawet szukac ciuchow do biegania na zewnatrz juz teraz (pomijajac nawet dylemat butow amortyzowanych bardziej zimowych i moich obecnych barefoot) ale okazalo sie ze firmy sportowe uwazaja ze mozna biegac tylko do pewnego obwodu w biodrach, wiec musze poczekac az sie cieplej zrobi bo do wyboru mam bawelniany tshirt z krotkim rekawem lub kurtke puchowa a ani w jednym ani w drugim biegac sie przy obecnej pogodzie nie da.
            • virgaaurea Re: Macie gpsy? 28.11.13, 16:40
              Magianno, a nie chcesz meskich?
              Bo w takim outlecie asicsa na ten przyklad sporo widzialam, damskie sa moze w bardziej damskich kolorach, ale nie krojach, meskie tez sa ladna, kolorowe i na pewno wieksze. Meskie XL jest naprawde duze, nie wiem jaki masz rozmiar konfekcyjny, ale musialabys miec z 54? (troche strzelam) zeby sie w nie nie zmiescic. I za duzo nie kosztuja. W taka bielizne termiczna Falke (jest naprawde dobra, uzywalam na nartach zima) tez spokojnie wejdziesz w meska, nie bedzie moze to najpiekszy kroj probiu, jesli wezmiesz wiekszy rozmiar, ale koszulka zadanie spelni.
              • maggianna Re: Macie gpsy? 28.11.13, 17:44
                Spodnie nawet by sie znalazly (mam zimowe Nike z US), nie mam gory. Problem jest taki ze mam 130 cm w biodrach (48/50 damskie na dole i 46 gorze) i jezeli juz sie w meskim polarze/kurtce/bluzie zapne na dole to na gorze jest 3 rozmiary za duza bo jak wiadomo mezczyzni nie maja bioder. Dodatkowo musi miec wiecej niz 130 cm zeby przylegalo ale nie bylo za ciasne.
                Asics jest za maly, probowalam - nawet w meskie spodenki nie wieszlam, nosze glownie reeboka i nike ale i spodenki i koszulki musze miec bawelniane z domieszka bo wszystkie te porzadne oddychajace sa na mnie za obcisle - czuje sie w nich i wygladam zle. Wiec jezeli najpierw robie aeroby to musze sie potem przed cwiczeniami silowymi przebrac bo jestem spocona i marzne w mokrej bawelnie :-(
                Sama bielizna nie wystarczy - marzy mi sie jakas dobra bluza/kurtka ale nic nie moge na siebie znalezc - takie proste ciuchy na silownie to zaden problem, ale o cos porzadnego na zewnatrz trudno. Sprawdzalam przez internet np Craft - bardzo mi sie podoba ale najwiekszy meski rozmiar XXL jest na 121 w biodrach :-( i tak jest w wiekszosci firm - a jak nawet bym sie zapiela cala reszta jest za wielka, za dluga i ma za dlugie rekawy.
                Sportowa bielizna i ubrania tylko dla szczuplych.
                • pierwszalitera Re: Macie gpsy? 28.11.13, 19:03
                  maggianna napisała:

                  > Sportowa bielizna i ubrania tylko dla szczuplych.

                  A dlaczego nie szukasz w sklepach dla większych osób? Przecież oni też mają odzież sportową. Nie masz wtedy wprawdzie typowo sportowej marki typu Nike, ale przynajmniej rozmiarowo lepiej pasują. Na przykład krytykowana często za brzydkie kroje marka Ulla Popken ma odzież sportową nawet do rozmiaru 58/60. W każdym razie mają polary i kurtki nadające się do biegania zimą:
                  www.ullapopken.pl/pl/kategoria/Moda_damska/odziez_sportowa/
                  A tu jeszcze ich tabela rozmiarów:
                  www.ullapopken.de/de/inhalt/kundenservice/beratung/groessentabelle/
                  Mam jednak wrażenie, że niemiecki sklep online ma większy wybór.
                  • mszn Re: Macie gpsy? 28.11.13, 20:30
                    "Spodnie joggingowe" z bawełny? "Bluza treningowa" z błyszczącego aksamitu? Chyba im się z dresem pomyliło.
                    Rozumiem, że od marki niesportowej nie ma co oczekiwać zaawansowanych technologicznie materiałów, ale to już jest jakaś kpina. Nie mówiąc już o tym, że nikomu nie polecam biegania w mokrej, spoconej bawełnie przy ujemnych temperaturach.
                    • virgaaurea Re: Macie gpsy? 28.11.13, 21:04
                      Hmm, ja zrozumialam ze Literze chodzilo o te rzeczy oznaczone jako odziez do jazdy na nartach? Np. Sa spodnie softshellowe czy kurtka do narciarstwa biegowego. Narty biegowe to akurat podobny typ wysilku jak bieganie, jesli ta kurtka rzeczywiscie jest zaprojektowana na biegowki, to moze byc nieglupia, tylko jaka jest jej jakosc to sie ze zdjec nie dowiemy raczej. Widze, ze przy innych narciarskich nie ma adnotacji ze na biegowki wiec moze cos jest na rzeczy ?
                      W kazdym razie na dluzsze bieganie w zimie i biegowki to akurat uzywam czesto tych samych ciuchow, zwlaszcza "gornych". Design moze nie powala ale jest imho akceptowalny (przynajmnkej niektorych rzeczy bo te aksamitne dresy to rzeczywiście jakiś koszmarek)
                      • maggianna Re: Macie gpsy? 28.11.13, 22:12
                        Teoretycznie UP by sie nadawała ale po pierwsze wszystko co do tej pory przymierzalam tej firmy było za długie i za workowate, ich Tshirty sportowe dla mnie sie zupełnie nie nadają wlasnie z tego powodu, boje sie ze kurtki tez bedą za długie.
                        No i troche mnie przeraża cena, za kurtkę moge tyle zapłacić wiedząc ze jest z firmy specjalizującej sie w takich ubraniach a UP nie jest znana ze sportowych ciuchów.

                        Przegladalam rozmiary ciuchów w Decatlonie - sprobuje wybrac sie do sklepu, sprawdzic na żywo czy rozmiar 48 by pasował. Jak nic nie znajdę to sprobuje UP, ale tylko kurtki bo reszta ciuchów sportowych jest specyficzna i do ćwiczeń sie nie nadaje - nie wyobrazam sobie ćwiczeń ani biegania w takiej długiej luźniej koszulce.
                    • pierwszalitera Re: Macie gpsy? 29.11.13, 11:09
                      mszn napisała:

                      > Rozumiem, że od marki niesportowej nie ma co oczekiwać zaawansowanych technolog
                      > icznie materiałów, ale to już jest jakaś kpina.

                      To nie jest żadna kpina, a wyjście na przeciw klientkom. Niektóre bowiem będę faktycznie potrzebowały czegoś do sportu, ale wielu chodzi tylko o odzież wyglądającą na sportową. Nie wiem, ile osób w rozmiarze 48/50 regularnie biega i do tego zimą, ale wiem, że także szczupłe osoby noszą bluzy treningowe tylko dla wygody i ozdoby. Sztuką jest wybrać coś dla siebie, na własne potrzeby. I nie wszystko co od marki typowo sportowej, to od razu zaawansowana technologia. Kupiłam sobie dwa podkoszulki marki Jack Wolfskin do chodzenia po górach i bardzo się rozczarowałam. Pocę się w nich bardziej niż w bawełnie. Być może dlatego były tak bardzo przecenione. Pewnie przeznaczone były tylko dla osób, które lubią mieć wypasione logo na piersi. Ja w koszulkach z C&A czułam się jednak bardziej komfortowo i moje pierwsze kroki w poszukiwaniu multifunkcjonalnej sportowej kurtki skierowałam w tym roku właśnie tam, a nie do Nike allbo innego Adidasa. Swoją drogą, C&A (odzież narciarska albo sport) ma także fajne kurtki sportowe outdoor w przyjaznych cenach, niektóre nawet do rozmiaru XXL, co oznacza u nich 52/54.
            • mszn Re: Macie gpsy? 28.11.13, 17:01
              Próbowałaś pomierzyć coś w Decathlonie? Na stronie długie legginsy Kalenji - w tym moje ukochane ocieplane, w których mi dzisiaj było za ciepło przy -7 stopniach rano - mają do rozmiaru 48. Tabela rozmiarów nie podaje bioder, ale może warto po prostu przymierzyć.
          • virgaaurea Re: Macie gpsy? 28.11.13, 16:26
            Niezle:)
            U mnie sie raczej nie skonczy na 10, bo nie zrezygnuje z pulsometru (niby mam oddzielny, ale nie zrzuce z niego zapisu na kompa), do tego raczej jestem "multisportowcem" niz biegaczka typowa, wiec rozne rzeczy dodatkowo mnie wkrecaja. Ale przyznam, ze ta 10 fajna, wolalabym ja niz 110 czy 210 czy 405. A najmniej podoba mi sie z wszystkich 610.
            A co chcesz czytac? Na mnie czeka Danny Abshire:)
            • mszn Re: Macie gpsy? 28.11.13, 16:53
              Danniego prawie zamówiłam na święta, ale popatrzyłam na opinie o polskim tłumaczeniu, i jednak upoluję sobie kiedyś oryginał.

              Zamówiłam dzisiaj "Running to the top" Lydiarda, bo wczoraj przeczytałam wykład z Osaki i zrobił na mnie wrażenie bardzo. W nowym roku chcę sobie układać plany sama, więc czas zrozumieć, czemu co służy.

              Zamówiłam też Chirunning, po polsku wyszło jako "Bieganie bez wysiłku".

              Po polsku czaję się na Biegać mądrze, bo wydawnictwo ma w miarę dobre opinie, a coś mi rodzice muszą kupić pod choinkę (przez internet mi nie kupią, niestety) ;) I chciałabym upolować "Trening mentalny biegacza" Gallowaya, bo brzmi intrygująco (chociaż do samej metody Gallowaya mnie nie ciągnie w ogóle). Zastanawiam się też nad "Wagą startową" Fitzgeralda.

              Wiem, że sieć jest pełna informacji i naprawdę wartościowych miejsc, ale papier to jednak papier.

              > U mnie sie raczej nie skonczy na 10, bo nie zrezygnuje z pulsometru (niby mam o
              > ddzielny, ale nie zrzuce z niego zapisu na kompa)

              No właśnie czasem nachodzi mnie myśl, że jeszcze kiedyś weźmie mnie na śledzenie pulsu w czasie i będę żałować. Pocieszam się, że na razie 200-300 euro to duży wydatek, a za kilka lat będzie mniej odczuwalny, więc na razie nie będę kupować za bardzo na zaś i co będzie jeśli.
              • virgaaurea Re: Macie gpsy? 28.11.13, 17:16
                Danny na mnie czeka na Kindlu, jak najbardziej oryginalny:) Ma tez urocze filmiki na youtube.
                A reszta Twojej listy imponujaca, niektorych pozycji nie kojarze, obczaje sobie zaraz.
              • virgaaurea Re: Macie gpsy? 28.11.13, 17:43
                Wiesz co,, jeszcze sprawdzilam, w PL najtanszy model to teraz 110, damski kosztuje 441pln, bez paska, ale jak Ci sie zachce to mozesz dokupic pozniej, chyba kazdy ant+, niekoniecznie garmina, tansze sa w decathlonie.
                • mszn Re: Macie gpsy? 28.11.13, 18:02
                  Jak ostatni raz sprawdzałam na niemieckim amazonie (nie będę kupować w Polsce), to 10 był po 99 euro, a 110 po 120-130, ale nie pamiętam, czy z paskiem (pasek zresztą mam od obecnego pulsometru).
    • mszn Schodziły Wam paznokcie? 13.10.14, 08:04
      Hej ho z biegającym pozdrowieniem!

      Po wczorajszych zawodach mam niebieski paznokieć. Nie dramatycznie fioletowy, krew się nie leje, no ale kolor jest, i boli przy niewielkim ucisku. Jest szansa, że nie zejdzie? A jeśli miałby zejść, to jak to będzie wyglądało? Długie miesiące z brzydką stopą jakoś przeboleję, ale nie chcę mieć przerwy w bieganiu dłuższej niż tydzień-dwa, no bo jak to tak.
      • wodadobra Re: Schodziły Wam paznokcie? 13.10.14, 20:53
        Nie schodził. Ale fioletowy był. Nabawiłam się tego w czerwcu. Na środku miałam krwiaka wielkości połowy paznokcia i powolutku przesuwa się ku krawędzi. Tu gdzie podeszło krwią mogę podważyć pazura, ale nie było potrzeby zdejmowania go, czy też sam nie miał ochoty zejść. Gorzej mam wtedy, kiedy wodą podejdzie mi krawędź. Lubi się toto babrać. I boli jak cholera.
        Pomagają skarpetki puchate na palcach no i buty ciutkę większe (ale to pewnie wiesz).
        • mszn Re: Schodziły Wam paznokcie? 13.10.14, 23:23
          O większych butach przekonałam się dzisiaj, próbując włożyć "cywilne" buty... Mam nadzieję, że nie będę zmuszona chodzić przez długie tygodnie wyłącznie w butach do biegania, bo garderoba mi zdecydowanie do tego nie pasuje (mam tylko jedną parę spodni, a limonkowe Merrelle jakoś mi nie pasują do sukienek).

          Dzięki za nadzieję, że może jednak nie zejdzie.
          • wodadobra Re: Schodziły Wam paznokcie? 14.10.14, 12:30
            Z ciekawości zmazałam lakier. Krwiak dorósł już do krawędzi i w tym miejscu jest powietrze, ale nic poza tym. Po prostu muszę poczekać, aż urośnie i sukcesywnie będę go skracać i usuwać krwiak.
    • sbarazzina Głupie zaczepki 06.06.15, 13:51
      Wczoraj w trakcie wieczornego biegu, trzech osiedlowych typków na ławce postanowiło nawiązać ze mną kontakt. Jeden rzucił w moją stronę jakiś komentarz, w zasadzie nic takiego, ale zamiast zejść mi z drogi ustawili się w ten sposób że musiałam przebiec między nimi, zdecydowanie bliżej niż moja strefa komfortu.

      Był wieczór, ale było jasno, biegłam nad rzeką gdzie mnóstwo ludzi biega, rodziny spacerują etc. Ale akurat w tamtej okolicy nikogo nie było. Może przesadzam, ale jakoś tak zrobiło mi się niefajnie, i nie czułam się bezpiecznie.

      Zdarzają Wam się takie zaczepki? Jak reagujecie? Odpowiadacie, ignorujecie, przyspieszacie?
      • zarin Re: Głupie zaczepki 08.06.15, 10:53
        Takie nie na szczęście, ale unikałam zawsze 7 rano jako godziny biegania. O 6 jest pusto, a później publika jest bardziej mieszana. O 7 jest na typowych biegowych trasach najwięcej zagadujących, komentujących dziadków, którzy nie odpuszczają mimo że umiem patrzeć wrogo. Niegroźne toto, ale żadna przyjemność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka