teresa104
16.08.11, 17:59
W związku z zaobserwowanym u siebie wzrostem agresji i dziwnego smutku postanowiłam rozpocząć treningi nordyckiego chodu. Mam kije, mam galoty, mam czapki, rękawice, mam buty, szukam kapotki. Nie chcę koleżance, z którą będę chadzać, robić siary, bo koleżanka pragnie spotkać kandydata na męża na trasie, dlatego chciałabym wyglądać szykownie, acz nieprzesadnie, wszak ja męża nie szukam, koleżanki przyćmić nie chcę, choć nie sprawiłoby mi przykrości usłyszenie jakiegoś komplementum.
Szukam bluzy (kurtki?), w której nie będę wyglądać jak Delma, w której jest miejsce na biust, a w talii jest wybrana, która nie jest tandetna, która nie zmechaci się szkaradnie. No i w której nie będzie obciachu zaszyć się w barku z kiełbasą, frytkami i piwem zamiast zaiwaniać jak idiot po lesie.
Najważniejsze: chcę ją kupić przez internet, dlatego między innymi w kwestii jakości zdaję się na Wasze opinie, nie znam firm, nie wiem, który producent nie nawala, nie puszcza towaru szajowego, niedoszytego, z kiepskich materiałów.
Treningi planuję kontynuować także zimą, więc dobrze żeby była kompletowalna z jakąś warstwą wierzchnią. Lubię też kaptury.
Kolor chyba dowolny, odpada jedynie beż, musztarda, camel i okolice.
I nie mówicie mi, że mogę chodzić w byle szmacie, a jak się rozkręcę to dopiero inwestować w odzież sportową, bo kompletowanie ekwipunku może być nie tylko wstępem do terapii, ale terapię wręcz zastąpić.
Pozdr, dzięk.