Dodaj do ulubionych

klub czytajacych

11.02.14, 18:19
Znajomy ostatnio opowiedział mi o grupie/forum w którym uczestniczy. Nieduża grupa ludzi wybiera jedną ciekawą książkę na miesiąc, czyta, a potem o niej rozmawia. Pomyslalam że to zupełnie genialny pomysł dla takich osób jak ja, które często mają problem ze znalezieniem czegoś naprawdę ciekawego do czytania, i które tkwią w jednym typie literatury, nie czytając nic naprawdę nowego. Dyskusje mi aż tak niepotrzebne, ale to sprawa drugorzędna. I teraz pytanie - znacie taką grupę, z dodatkowym warunkiem żeby było chociaż częściowo po polsku? Strasznie dawno nie czytalam niczego z polskiej literatury, i mam wrażenie że sporo mnie omija.
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: klub czytajacych 11.02.14, 18:22
      W sumie sama chętnie przeczytałabym coś polskiego autora, napisane z sensem, ładną polszczyzną, bez błędów stylistycznych, gramatycznych, po odpowiedniej redakcji/korekcie....
      Ech, tak mi się marzy :)

      A może założymy taki klub na Offtopach?
      • kis-moho Re: klub czytajacych 11.02.14, 18:33
        Czemu nie? Gdyby były chętne?
        • mszn Re: klub czytajacych 11.02.14, 19:00
          Mogłabym być chętna, bo bardzo sobie cenię mój monachijski klub książki. ALE dostęp do książek polskich mam marny (nie mam kindla, a na ipodzie nie chcę czytać), więc może się to skończyć gimnastyką. Jak wybierzemy coś przed połową marca, to mogę sobie przywieźć :)
      • ochanomizu Re: klub czytajacych 11.02.14, 20:32
        To ja polecę dwoje niezłych polskich autorów (przynajmniej moim i Lubego zdaniem):

        Marcin Bruczkowski - ostatnio ukazał się "Powrót niedoskonały" (wcześniej "Bezsenność w Tokio", "Zagubieni w Tokio", "Singapur, czwarta rano", "Radio Yokohama" - to może niekoniecznie) - przy czym Bruczkowski jest dość specyficzny, albo się kogo polubi albo znienawidzi ;) No i nadaje się na poprawę humoru ;)

        Joanna Bator - "Piaskowa góra", "Chmurdalia", "Ciemno, prawie noc" - warto przeczytać, ale nie wtedy jak ktoś ma chandrę, bo na poprawę nastroju raczej nie ma co liczyć.
        • virgaaurea No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 21:12
          Ochanomizu, wybacz, ze Ci sie wcinam, ale zestawilas takie nazwiska, ze nie wytrzymalam...

          Joanna Bator to imho jedna z najlepszych polskich autorek, laureatka Nike, kobieta, ktora prowadzila swietne zajecia uniwersyteckie, zajmowala sie nauka. Nie tylko ksiazki, ktore wymienilas warte sa lektury, Japonski wachlarz tez jest znakomity.

          Zestawienie z nia Bruczkowskiego (moim skromnym zdaniem) jest nieco kuriozalne. A to jest doslownie jak niebo i ziemia. Zarowno na poziomie sprawnosci warsztatu, jak i jakosci refleksji literackiej. Tzn. rozumiem, ze ksiazka Bruczkowskiego moze sie przydac komus, kto potrzebuje czegos lekkiego dla zabicia czasu i chetnie przeczyta cos o Japonii, a dodatkowo nic lub niewiele o niej wie. Jak tak - to Bezsennosc w Tokio sie do tego nadaje (bo pozostale ksiazki sa juz nawet w warstwie fabularnej cienkie). Ale to na pewno nie jest ksiazka, ktora - jak napisala kis-moho - trzeba przeczytac, bo cos mnie omija.

          Bator to jest swietna literatura, a MB to jest niezbyt sprawnie napisany "odmozdzacz". Nie kwestionuje tego, ze odmozdzacze sie czasem przydaja, tez mam ochote czasem na po prostu dobrze napisany kryminal, ale postawienie tych ksiazek obok siebie troche sugeruje, ze to podobna liga, a to jak ekstraklasa i rozgrywki szkolne na Orliku.
          • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 21:30
            I właśnie z tego powodu, mimo, ze bardzo dużo czytam, raczej nie polecam innym swoich lektur- bo prędzej czy później ktoś mi wyjaśni, ze to co mi się podoba to dno;D
            • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 21:44
              Raaaany, naprawde nie rozumiesz o co chodzi?

              Kis moho napisala, ze ma wrazenie, ze cos ja omija. Jak mniemam nikt nie ma czasu na przeczytanie wszystkich wydawanych po polsku ksiazek, tylko pewnej, mocno ograniczonej ilosci; wiec jesli sie nie siedzi w kraju i nie jest na biezaco z tym, co sie u nas wydaje, warto (chyba?) wiedziec, co jest nazwijmy to umownie "polska literatura eksportowa", ktora mozna jednakowoz wymaga skupienia, a co tzw. "czytadlem". Chocby po to, zeby nie wziac tej literatury wymagajacej skupienia do samolotu, kiedy jest sie zmeczonym.

              Wbrew temu, co Ci sie wydaje naprawde rozumiem, ze kazdemu sie moze podobac, co innego. Jesli na pytanie o fajna polska muzyke (zupelnie nie mam o pojecia o polskiej muzyce) napiszesz mi, ze Maria Peszek i Doda i polecasz, to nie bede kwestionowac, ze moze Ci sie podobac Doda, ale zanim kupie plyte wolalabym jednak wiedziec, ze to jest muzyka popularna skierowana do mlodziezy.
              • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 21:52
                Rozumiem, jasne. Dlatego się nie wypowiadam, po co ktoś ma mi dobitnie wyjaśniać, ze Peszek to już przeszłość i pop i szkoda na nią czasu, a naprawdę warta słuchania jest XXXXYYYY.

                A kos-moho wcale nie pisała, ze interesuje ją wyłącznie kultura wysoka i literatura spod piór noblistów;D
                • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 22:16
                  nie bardzo zrozumialam, o co ci chodzi w poprzednim poscie, wiec wyjasnij mi jakos dobitniej prosze;

                  prrzyklad z Doda i Maria Peszek (naprawde nei znam polskiej muzyki, wiec starocie mi do glowy przyszly) mial pokazac to, ze jedna rzecz to cos lubic i polecac, a inna dac informacje o tym czyms. Bo mozna dac rzeczowa informacje, ze cos jest kryminalem, muzyka popularna skierowana do gimnazjalistow, ksiazka, ktora dostala Nike;

                  Serio polecilabys MB komus, kto ma czas na przeczytanie, jakiejs ograniczonej ilosci (nie wiem - 20?) polskich ksiazek napisanych przez ostatnie dziesiec lat?
                  I ma je do tego za swoje pieniadze kupic?

                  > A kos-moho wcale nie pisała, ze interesuje ją wyłącznie kultura wysoka i litera
                  > tura spod piór noblistów;D
                  wiesz, moze to ja zle zrozumialam intencje kis-moho, ale mi sie ta prosba wydala podobna do prosby wielu niepolskich, a zainteresowanych Polska znajomych, ktorzy chca wiedziec cos wiecej o Polsce. I prosza wlasnie o polecenie roznych rzeczy polskich autorow, niekoniecznie tylko beletrystyki jakiejs wybitnej, ale tak samo interesuje ich publicystyka warta uwagi, dobra literatura rozrywkowa czy np. polska literatura dla dzieci. To nie jest kwestia takiego czy innego rejestru czy zamierzonego odbiorcy. Ma byc z takiego czy innego powodu interesujace, albo mowiace cos o wspolczesnej Polsce, albo dobre samo w sobie, niepowielajace setny raz tego samego, odswiezajace itd. Nie wiem, czy jasno tlumacze, ale ze szkolnym podzialem "literatura wysoka - niska" nie ma to nic wspolnego.

                  • ochanomizu Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 22:19
                    To może podaj swoją listę 20 książek ostatniego dziesięciolecia?
                  • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 23:20
                    Zdecydowanie nadinterpretacja- autorka wątku (kis-moho, przepraszam za wcześniejsze przekręcenie nicka) nigdzie nie pisała o ograniczeniach czasowych i finansowych, pytała o polską literaturę, która ją ominęła.
                    Twoje podejście moim zdaniem wyklucza dyskusję o tym, co ciekawego ostatnio przeczytałyśmy, bo zaczyna sie stopniowanie, wartościowanie literatury. Dla mnie niefajne.
                    • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 00:44
                      >nigdzie nie pisała o ograniczeniach czasowych i finans
                      > owych,
                      a widzisz, ja to zakladam jako pewnik, zwlaszcza ograniczenia czasowe;
                      mam (bardzo starannie wyselekcjonowana) liste ksiazek, ktore z cala pewnoscia chce przeczytac i jest ich naprawde sporo, a nie ma tam ani jednej przypadkowej pozycji; u wszystkich lubiacych czytac przyjaciol/znajomych/rodziny widze dokladnie to samo;

                      >pytała o polską literaturę, która ją ominęła.
                      No wlasnie dlatego zupelnie niezrozumiale jest dla mnie polecenie MB. Bo nawet ta najlepsza, pierwsza ksiazka (w koncu nie wiem, czy ja znasz???) to zbior anegdot o Japonii zamknietych w fabularna opowiesc. To nie jest ksiazka o Japonii pisana z perspektywy polskiej, slowianskiej, czy chocby okiem antropologa o Wschodzie z perspektywy Zachodu. Nie jest to tez ksiazka, ktora bylaby w PL bardzo popularna (wtedy bym zrozumiala polecanie, niezaleznie od tresci, bo mowi komus, kto w kraju nie mieszka na codzien "co sie czyta").

                      > Twoje podejście moim zdaniem wyklucza dyskusję o tym, co ciekawego ostatnio prz
                      > eczytałyśmy,
                      "co ciekawego ostatnio przeczytalysmy" - to bedzie lista, gdzie kazda wpisze swoje pozycje, a nie dyskusja,

                      >bo zaczyna sie stopniowanie, wartościowanie literatury. Dla mnie niefajne.
                      Ale co jest niefajne? Ze jakas ksiazke uwazam za slaba, albo co gorsza gniota? Mozna o ksiazce powiedziec tylko, ze jest swietna? Przeciez nie wszystkie sa swietne. Mam nadzieje, ze mozemy miec jeszcze inne zdanie i nie musimy sie bawic w nadmierna poprawnosc polityczna?

                      Nawiasem mowiac, jak ktos lubi i chce tego MB to chetnie sie zamienie za inne ksiazki - mam pierwsze 3 w papierze.
                      • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 05:47
                        > a widzisz, ja to zakladam jako pewnik, zwlaszcza ograniczenia czasowe;
                        > mam (bardzo starannie wyselekcjonowana) liste ksiazek, ktore z cala pewnosci
                        > a chce przeczytac
                        i jest ich naprawde sporo, a nie ma tam ani jednej przypa
                        > dkowej pozycji; u wszystkich lubiacych czytac przyjaciol/znajomych/rodziny widz
                        > e dokladnie to samo;

                        A mogłabyś mi podać taką listę? Tu albo na maila? Serio proszę? :)

                        Może coś mi z tego podejdzie, bo moje próby wybierania czegoś fajnego do czytania ostatnio są mało trafione.
                        • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 10:50
                          > A mogłabyś mi podać taką listę? Tu albo na maila? Serio proszę? :)

                          Yaga, zaden secret, chetnie sie podziele, tylko wydaje mi sie, ze zeby cos komus polecac trzeba choc mniej wiecej wiedziec, czego szuka i co mu sie podoba i znalezc choc jedna wspolna plaszczyzne; bo sama mam na tej liscie naprawde bardzo rozne ksiazki, beletrystyka to mniejszosc w sumie, na 99,99% nie bedziesz chciala czytac o historii sredniowiecznych kulinariow, treningu z pulsometrem i spolecznopolitycznej sytuacji w Birmie:D Ze spodoba Ci sie "Jutro przyplynei krolowa" albo "Hallucinations" Sacksa szansa istnieje, ale tez tzreba chciec tego rodzaju ksiazki przeczytac, jak w przypadku tej pierwszej, czy troche sie tematyka interesowac, jak w przypadku drugiej. A takiemu na przyklad milosnikowi ksiazek historycznych i fantasy nie potrafie polecic nic:)
                          • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 11:04
                            Jeżeli to ten Sacks od żony i kapelusza, to w sumie bym poczytała - widzisz, dzięki za wskazówkę :)

                            Tak na serio, to szukam jakieś beletrystyki, tylko dobrze napisanej.

                            Co do fantasy&SF, siedzę w tym od lat i trochę mam dość, więc w tym temacie nic nie szukam. Natomiast właśnie chętnie wyszłabym poza tę niszę, tylko nie bardzo wiem, w którą stronę się udać ;)
                      • magdalaena1977 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 18:40
                        virgaaurea napisała:

                        > a widzisz, ja to zakladam jako pewnik, zwlaszcza ograniczenia czasowe;
                        > mam (bardzo starannie wyselekcjonowana) liste ksiazek, ktore z cala pewnoscia
                        > chce przeczytac
                        i jest ich naprawde sporo, a nie ma tam ani jednej przypa
                        > dkowej pozycji; u wszystkich lubiacych czytac przyjaciol/znajomych/rodziny widz
                        > e dokladnie to samo;

                        No ta ja mam dokładnie odwrotnie - nieustannie poszukuję "fajnych" książek do przeczytania - zbieram je na czytniku i wyszukuję w bibliotece.
                        Przy czym ja raczej zbieram polecanki z biblionetki czy goodreads niż czytam recenzje, bo one jednak mają w sobie zbyt dużo subiektywizmu - są raczej opowieścią o wrażeniach niż notką o książce.
                        • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 19:50
                          > rzeczytania - zbieram je na czytniku i wyszukuję w bibliotece.
                          > Przy czym ja raczej zbieram polecanki z biblionetki czy goodreads niż czytam re
                          > cenzje,

                          ja z goodreads korzystam (rzadko), z biblionetki próbowałam, ale w końcu wybrałam lubimyczytać.pl, które najbardziej mi odpowiada - mam tam kilka znajomych osób, kilka obserwuję i to jest dla mnie najlepszym poleceniem (zwłaszcza jeśli chodzi o nowości) bo najłatwiej wzorować się na kimś z podobnymi gustami:0
                          • magdalaena1977 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 21:01
                            amused.to.death napisała:

                            > ja z goodreads korzystam (rzadko), z biblionetki próbowałam, ale w końcu wybrał
                            > am lubimyczytać.pl, które najbardziej mi odpowiada - mam tam kilka znajomych os
                            > ób, kilka obserwuję i to jest dla mnie najlepszym poleceniem (zwłaszcza jeśli c
                            > hodzi o nowości) bo najłatwiej wzorować się na kimś z podobnymi gustami:0

                            W lubimy czytać i biblionetce przeszkadza mi ograniczenie się do książek wydanych po polsku.
                            • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 21:31
                              > W lubimy czytać i biblionetce przeszkadza mi ograniczenie się do książek wydany
                              > ch po polsku.

                              Ale przeszkadza Ci fakt, że książki, które na przykład przeczytałaś po angielsku w lubimyczytać są w wersji polskiej czy że nie ma ich w ogóle?

                              Ja książki czytane w innych językach dodaję w wersji polskiej, ale zastanawiałam się kiedyś czy są takie książki, które przeczytam a tam nie będzie ich w katalogu:)
                              • magdalaena1977 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:08
                                amused.to.death napisała:

                                > Ale przeszkadza Ci fakt, że książki, które na przykład przeczytałaś po angielsk
                                > u w lubimyczytać są w wersji polskiej czy że nie ma ich w ogóle?

                                Że nie ma ich w ogóle. I że polecanki z konieczności uwzględniają tylko książki po polsku.
                                A ja np. poluję na okazje na amazonie i potrzebuję serwisu, gdzie sprawdzę, jakie recenzje mają aktualne daily deals.
                                Zresztą wolę czytać beletrystykę w oryginale (jeśli to angielski) niż w polskim tłumaczeniu.
                                • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:26
                                  > Że nie ma ich w ogóle. I że polecanki z konieczności uwzględniają tylko książki
                                  > po polsku.

                                  Ale zawsze je można czytać po angielsku:) Ja tak zazwyczaj robię.

                                  > A ja np. poluję na okazje na amazonie i potrzebuję serwisu, gdzie sprawdzę, jak
                                  > ie recenzje mają aktualne daily deals.

                                  No fakt. Ja raczej na okazje nie poluję, bo mam dłuuugą listę z której kupuję;) - rzadko więc sprawdzam recenzje, tzn. sprawdzam je przed dodaniem na listę.
                              • zooba Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 14:53
                                Wydaje mi się, że jak najbardziej można wprowadzać do LC książki obcojęzyczne bez wydania po polsku. Widziałam takie, choć samej nie chce mi się tego robić.
                                • magdalaena1977 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 21:19
                                  zooba napisała:

                                  > Wydaje mi się, że jak najbardziej można wprowadzać do LC książki obcojęzyczne b
                                  > ez wydania po polsku. Widziałam takie, choć samej nie chce mi się tego robić.

                                  Może i tak. Ale mnie dużo bardziej zależy na znalezieniu książek, których nie znam.
                  • 100krotna Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 19:22
                    virgaaurea napisała:
                    Serio polecilabys MB komus, kto ma czas na przeczytanie, jakiejs ograniczonej ilosci (nie wiem - 20?) polskich ksiazek napisanych przez ostatnie dziesiec lat? I ma je do tego za swoje pieniadze kupic?


                    Dla mnie książki są przede wszystkim źródłem przyjemności - dopiero na drugim miejscu jest funkcja ukulturalnienia i wzbogacenia wiedzy o świecie :) Dlatego nie tworzę listy "muszę przeczytać koniecznie" bo jeśli mi się jakaś pozycja wyjątkowo nie spodoba (język, narracja, sposób podejścia do tematu, fabuła) to nie będę się męczyć i spróbuję czegoś innego. Również nie będzie dla mnie tragedią, jeśli mając ograniczony czas na czytanie, przeczytam jakąś lżejszą i mniej wartościową lekturę spoza mojej listy.
                    • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 19:53
                      > Dla mnie książki są przede wszystkim źródłem przyjemności - dopiero na drugim m
                      > iejscu jest funkcja ukulturalnienia i wzbogacenia wiedzy o świecie :)

                      u mnie przyjemność i wzbogacenie wiedzy o świecie często idzie w parze, bo uwielbiam reportaże z dalekich stron i literaturę faktu. Kiedyś bardziej chciałam się ukulturalnić, ale w pewnym momencie stwierdziłam, że szkoda czasu na czytanie tego co nie sprawia przyjemności - ograniczyło to mnie trochę, bo wybieram określone typy do czytania, rzadko sięgając po coś innego, ale... bardzo mi z tym dobrze;)
                      • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 19:57
                        A masz coś fajnego do polecenia z reportaży z dalekich stron?

                        Co coś bym spróbowała poczytać z takiego gatunku, ale nawet nie wiem, od której strony ugryźć :)
                        • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 21:38
                          > Co coś bym spróbowała poczytać z takiego gatunku, ale nawet nie wiem, od której
                          > strony ugryźć :)

                          To zależy co Cię interesuje - jaki kierunek i jakie tematy - bo jak kierunek interesuje to zupełnie inaczej się czyta.
                          Mnie najbardziej interesuje Ameryka Łacińska, Afryka i Afganistan. Poza tym "lubię" o wojnach, konfliktach i sytuacji kobiet. I o Rwandzie.
                          Z polskich lubię Tochmana, Jagielskiego i Hugo-Badera, z obcych czytam raczej tematami;)

                          Lubię też te najbardziej współczesne, po dawniejsze rzadko sięgam.
                          • zooba Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 14:59
                            Amused, twoje rejony czytelnicze dośc mocno zazębiają się z moimi. Jeśli nie miałabyś nic przeciwko, wrzuć mi na maila gazetowego swoje namiary na LC.

                            Ad rem, ja też chętnie wejdę do grupy, chociaż biorę udział już w dwóch klubach książki w realu, ale co mi tam.
                            Czytam dużo literatury popularnonaukowej (biologia, socjologia, medycyna, psychologia), reportaże, kryminały, "zwykłą" beletrystykę, trochę nowości i trochę klasyki.
                            • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:08
                              zooba napisała:

                              > Czytam dużo literatury popularnonaukowej (biologia, socjologia, medycyna, psych
                              > ologia), reportaże, kryminały, "zwykłą" beletrystykę, trochę nowości i trochę k
                              > lasyki.

                              A możesz wrzucić namiary na coś nowego w dziedzinie biologii / medycyny czy też innych popularnonaukowych książek?

                              I przy okazji dzięki innym za wcześniejsze namiary na książki reportażowe - w wolnej chwili poogarniam i dopiszę do listy :)
                              • zooba Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:14
                                Poszukam na moim LC, bo niekoniecznie nowości czytam, starocie też typu Thorwalda. Zęby sobie ostrze na "Cesarza wszech chorób": lubimyczytac.pl/ksiazka/178682/k

                                Bardzo podobał mi się Oliver Sacks, ten od żony i kapelusza. Czytam też, powoli bo powoli, "Pułapki myślenia" Daniela Kahnemanna - bardzo ciekawe o tym jak łatwo mózg nas oszukuje, jak łatwo dajemy się oszukiwać innym dzięki lenistwu mózgu i jak trudne i energochłonne jest prawdziwe myślenie.
                                • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:16
                                  Thornwalda czytałam wieki temu, Cesarza mam już w czytniku, czeka w kolejce.

                                  Z Sacksa czytałam tylko kapelusz, muszę siegnąć po inne.

                                  O Pułapkach nic nie wiem, zaraz dopisuję :)
                            • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:34
                              > Amused, twoje rejony czytelnicze dośc mocno zazębiają się z moimi. Jeśli nie mi
                              > ałabyś nic przeciwko, wrzuć mi na maila gazetowego swoje namiary na LC.

                              :)

                              wysłałam maila na gazetową:)
                        • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:54
                          yaga7 napisała:

                          > A masz coś fajnego do polecenia z reportaży z dalekich stron?

                          Nie do mnie pytanie, więc odpowiem ;o) Moim ostatnim (chociaż wcale nie świeżym) czytanym reportażem jest Biała gorączka Hugo-Badera. Ostrzegam, że bardzo bez lukru - niby wszystko opowiedziane na zimno, bez wywlekania emocjonalnych flaków, ale mi było mocno nieswojo jeszcze długo po przeczytaniu.
                          BTW, ten wątek zdecydowanie zaczął żyć własnym życiem...
                          • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:16
                            > Nie do mnie pytanie, więc odpowiem ;o) Moim ostatnim (chociaż wcale nie świeżym
                            > ) czytanym reportażem jest Biała gorączka Hugo-Badera. Ostrzegam, że bardzo bez
                            > lukru - niby wszystko opowiedziane na zimno, bez wywlekania emocjonalnych flak
                            > ów, ale mi było mocno nieswojo jeszcze długo po przeczytaniu.

                            Bo Hugo-Bader taki własnie jest i za to bardzo go cenię- wchodzi w temat całkowicie, tak, ze czuję smród niewietrzonej jurty czy dusznej szoferki Kamaza jadacego przez Syberię. A czytałaś "Dzienniki kołymskie"?
                            • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:21
                              > Bo Hugo-Bader taki własnie jest i za to bardzo go cenię- wchodzi w temat całkow
                              > icie, tak, ze czuję smród niewietrzonej jurty czy dusznej szoferki Kamaza jadac
                              > ego przez Syberię. A czytałaś "Dzienniki kołymskie"?

                              Ale wiesz, że on jest nazywany Hugo-Bajer? ;)
                              Mimo wszystko, to co pisze jest bardzo obrazowe i czytam z przyjemnością nawet jeśli ma to być ukolorowane. W sumie Cejrowskiego też kiedyś przeczytałam (zanim jeszcze poznałam jego poglądy:D)

                              A Hugo-Bader najnowszą książkę (niedługo wyjdzie) napisała o Broad Peak'u - ciekawe co.
                              • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:34
                                > Ale wiesz, że on jest nazywany Hugo-Bajer? ;)
                                > Mimo wszystko, to co pisze jest bardzo obrazowe i czytam z przyjemnością nawet
                                > jeśli ma to być ukolorowane.

                                W sensie coś, co się zdarzyło w życiu trzem osobom zdarza się w książce jednej, czy raczej z tego, co się zdarza w książce jednej osobie, jedna trzecia jest prawdziwa?
                                W sumie nie wiem, na ile to zmieniałoby mój odbiór tej książki, muszę się zastanowić ;o)
                              • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:47
                                > Ale wiesz, że on jest nazywany Hugo-Bajer? ;)

                                Nie szukam u niego "prawdy czasu, prawdy ekranu", cenię go za porywającą narrację i żywy, szorstki język. A co do kolorowania- zawsze się zastanawiałam, jak przy takiej ilości bimbru,wypijanego z każdym napotkanym włóczęgą może jeszcze cokolwiek sensownego napisać:D
                                > A Hugo-Bader najnowszą książkę (niedługo wyjdzie) napisała o Broad Peak'u - cie
                                > kawe co.

                                Czytałam fragment, który zamieścił Duzy Format- zapowiada się krew, pot, łzy, odmrożenia i mięcho na wierzchu, czyli H-B w najlepszej formie...
                                • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:50
                                  > Czytałam fragment, który zamieścił Duzy Format- zapowiada się krew, pot, łzy, o
                                  > dmrożenia i mięcho na wierzchu, czyli H-B w najlepszej formie..

                                  Też czytałam;)
                                  Czyli co, przeczytasz i sobie potem porównamy wrażenia?
                                  • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:54
                                    Koniecznie!
                                • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:52
                                  > Czytałam fragment, który zamieścił Duzy Format- zapowiada się krew, pot, łzy, o
                                  > dmrożenia i mięcho na wierzchu, czyli H-B w najlepszej formie...

                                  Ojoj, zaraz się z niego drugi Jon Krakauer zrobi.
                                  • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:53
                                    > > Czytałam fragment, który zamieścił Duzy Format- zapowiada się krew, pot,
                                    > łzy, o
                                    > > dmrożenia i mięcho na wierzchu, czyli H-B w najlepszej formie...
                                    >
                                    > Ojoj, zaraz się z niego drugi Jon Krakauer zrobi.

                                    Krakauera też się dobrze czytało:D
                              • zooba Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:10
                                Bardzo mi pasuje to określenie :-) on taki też jest face to face. Ale jest strasznie w moim typie, więc mu wybaczam bajerowanie.

                                Po "Białej gorączce" nie mogłam przeczytać "Dzienników", byłam zbyt przytłoczona, miałam dość Rosji.
                            • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:22
                              Nie czytałam jeszcze, bo nadal trochę się boję. Ale przeczytam, tylko niech więcej słońca będzie na zewnątrz, dla równowagi dla tej szoferki. I zapitych hodowców reniferów.
                              • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:43
                                Jest chyba nieco pogodniejsza, o ile H-B może być pogodniejszy...
                        • mszn Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 09:58
                          > A masz coś fajnego do polecenia z reportaży z dalekich stron?
                          >
                          > Co coś bym spróbowała poczytać z takiego gatunku, ale nawet nie wiem, od której
                          > strony ugryźć :)

                          Też odpowiem, chociaż to nie do mnie :) Czarne ma całą serię reportażową, można brać w ciemno. I nawet tłumaczenia nie gryzą. Kilka z tych książek było w oryginale po angielsku, ale dostałam od znajomych po polsku, i nie zgrzytałam zębami.
                    • virgaaurea wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 21:10
                      bo ona przewija sie w ilus postach -

                      Skad sie bierze ostry podzial na 2 grupy "literatura wysoka, ukulturalniajaca (cokolwiek to mialoby znaczyc), wzbogacajaca wiedze o swiecie, piora Noblistow" vs "literatura lekka, rozrywkowa, dostarczajaca przyjemnosci" - i przeciwstawianie jednego typu ksiazek drugim - Tak to widzicie? Bo zylam w swietym przekonaniu ze to sie dawno zatarlo i wymieszalo.

                      Wczoraj skonczylam czytac ksiazke lekka, rozrywkowa, slaba, wiele przyjemnosci z czytania nie mialam, przeczytalam szybko, ale wyciagnelam sporo konkretnej wiedzy o podrozowaniu po Am. Pld.
                      • amused.to.death Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 21:33
                        > Wczoraj skonczylam czytac ksiazke lekka, rozrywkowa, slaba, wiele przyjemnosci
                        > z czytania nie mialam, przeczytalam szybko, ale wyciagnelam sporo konkretnej wi
                        > edzy o podrozowaniu po Am. Pld.

                        Napisz co, ciekawa jestem, bo to mój ulubiony region:)
                        • virgaaurea Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 22:02
                          lubimy tych samych autorow:D
                          tez czytam najchetniej kolejnosci reportaze, ksiazki podroznicze;
                          natomiast kierunkami sie roznimy - bo ja poza autorami, ktorych lubie czytam prawie wylacznie o Azji;

                          "Burza depcze mi po pietach", ale jesli to Twoj ulubiony kierunek, to mala szansa, ze Ci przypadnie do gustu, ja o tym kierunku nie wiedzialam nic, i szczerze mowiac, ksiazka opisuje sposob podrozowania, ktory jest bardzo daleki od tego, co jest mi bliskie. No ale przeczytalam, bo chcialam wiedziec, jakie sa glowne punkty gringo szlaku.

                          Skonczylam tez niedawno ksiazke "Dobra pustynia" - znasz?
                          • amused.to.death Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 22:19
                            Dodałam sobie do 'Chcę przeczytać' - może kiedyś się trafi. Chociaż pewnie masz racje, i to nawet nie to, że nie wiadomo ile czytam o Ameryce Łacińskiej, ale ponieważ ten kierunek mnie interesuje to mam duże wymagania:D (ostatnio byłam na prezentacji podróżniczej i mimo zainteresowania kierunkiem wyszłam bardzo rozczarowana więc...)

                            Z opisu wynika, że chętniej takie rzeczy poczytam na blogu, książka już niekoniecznie. Plus, w przeciwieństwie do Ciebie, akurat ten sposób podróżowania jest mi dosyć bliski więc nic nowego:D

                            "Dobrej pustyni" nie znam, ale sprawdziłam, że o Afganistanie więc na pewno przeczytam (a czytałaś powieści K. Hosseini'ego? Ja właśnie przyczytałam "I góry odpowiedziały echem" najsłabsza z trzech i a i tak bardzo dobra:D)

                            Co do Azji to właśnie kupiłam "Eli Eli" Tochmana;)
                            A Birma, którą wspomniałaś też mnie interesuje i kolejna książka czeka w kolejce - bo ja mam tak, że czytam albo o miejscach w których była, albo o tych w które chcę pojechać (głównie).
                            • virgaaurea Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 23:56
                              > Dodałam sobie do 'Chcę przeczytać' - może kiedyś się trafi.
                              przejrzyj zanim kupisz/przeczytasz, bo nawet jesli by cie ten kierunek interesowal troche, a nie bardzo, to raczej wszystko wiesz, co tam jest zawarte, a nic poza tymi konkretnymi informacjami powalajacego tam nie ma; siegnelam po nia wlasnie ze wzgledu na te informacje, tyle, ze ja tego po prostu nie wiedzialam;

                              > Plus, w przeciwieństwie do Ciebie, akurat ten sposób podróżowania jest
                              > mi dosyć bliski więc nic nowego:D
                              dla jasnosci dodam - mialam na mysli nie niskobudzetowe szwendanie sie (bo to uwielbiam), tylko to, ze dziewczyna jedzie wylacznie tzw. "gringo szlakiem", zalicza kolejne atrakcje z LP, pokonujac od jednej do drugiej jakies masakryczne odleglosci i nie patzrac co jest pomiedzy i spotyka w kolko tych samych ludzi, ktorzy tez jada wylacznie szlakiem LP;

                              > A Birma, którą wspomniałaś też mnie interesuje i kolejna książka czeka w kolejc
                              Jesli Torzecki, to imho warto;

                              > "Dobrej pustyni" nie znam, ale sprawdziłam, że o Afganistanie więc na pewno prz
                              > eczytam
                              polecam z czystym sumieniem, wlasnie dlatego wymienilam, ze napisalas o Afganistanie, ale poza wszystkim to jest po prostu dobra ksiazka, Hosseiniego nie znam, zaraz sobie poguglam;

                              bo ja mam tak, że czytam albo o miejscach w których była, albo o tych w któ
                              > re chcę pojechać (głównie).
                              mam tak samo:D
                              Czytam teraz Cien jedwabnego szlaku Thubrona, poki co jest znakomita;
                              Na pewno odbieram ja inaczej przez to, ze niedawno wrocilam z niektorych opisywanych miejsc, ale poza wszystkim wyglada mi na jedna z fajniejszych ksiazek zwiazanych z podrozami, ktore mialam okazje czytac;

                              • amused.to.death Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 23:59
                                > dla jasnosci dodam - mialam na mysli nie niskobudzetowe szwendanie sie (bo to u
                                > wielbiam), tylko to, ze dziewczyna jedzie wylacznie tzw. "gringo szlakiem", zal
                                > icza kolejne atrakcje z LP, pokonujac od jednej do drugiej jakies masakryczne o
                                > dleglosci i nie patzrac co jest pomiedzy i spotyka w kolko tych samych ludzi, k
                                > torzy tez jada wylacznie szlakiem LP;

                                a, to źle Cię zrozumiałam, sorry:0

                                co do Birmy, to miałam na myśli to:
                                lubimyczytac.pl/ksiazka/160651/spustoszenie-nieopowiedziana-historia-katastrofy-i-dyktatury-wojskowej-w-birmie
                      • amused.to.death Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 21:43
                        > Skad sie bierze ostry podzial na 2 grupy "literatura wysoka, ukulturalniajaca (
                        > cokolwiek to mialoby znaczyc), wzbogacajaca wiedze o swiecie, piora Noblistow"
                        > vs "literatura lekka, rozrywkowa, dostarczajaca przyjemnosci" - i przeciwstawia
                        > nie jednego typu ksiazek drugim

                        wg mnie to się nie zaciera. Tzn. oczywiście tzw. literatura wysoka może dostarczać mi ogromnej przyjemności, ale takie na przykład kryminały Cobena (który w swoim gatunku jest niezły) uważam za literaturę lekką, rozrywkową, dostarczającą przyjemności, ale w żaden sposób ta lektura mnie ani nie 'ukulturalnia, ani nie wzbogaca wiedzy o świecie;) A język, który mi się podoba wg mnie ginie w tłumaczeniu na polski.
                      • magdalaena1977 Re: wytlumaczcie mi, prosze, jedna rzecz... 12.02.14, 22:16
                        virgaaurea napisała:

                        > bo ona przewija sie w ilus postach -
                        >
                        > Skad sie bierze ostry podzial na 2 grupy "literatura wysoka, ukulturalniajaca (
                        > cokolwiek to mialoby znaczyc), wzbogacajaca wiedze o swiecie, piora Noblistow"
                        > vs "literatura lekka, rozrywkowa, dostarczajaca przyjemnosci" - i przeciwstawia
                        > nie jednego typu ksiazek drugim - Tak to widzicie? Bo zylam w swietym przekonan
                        > iu ze to sie dawno zatarlo i wymieszalo.

                        W dodatku dla mnie osobiście taki podział jest bez sensu. Ja książki traktuję użytkowo, jako dostarczacze przyjemności i dzielę je na fajne, średnio fajne i niefajne ;-)
                        I wiem, że inni ludzie mają inne upodobania i staram się nie wartościować ich zależnie od tego. Tak samo, jak nie uważam, że ktoś, kto lubi spędzać urlop leżąc nad basenem nie jest gorszym człowiekiem od tego, kto chodzi po górach.
              • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 12:18
                > Wbrew temu, co Ci sie wydaje naprawde rozumiem, ze kazdemu sie moze podobac, co
                > innego. Jesli na pytanie o fajna polska muzyke (zupelnie nie mam o pojecia o p
                > olskiej muzyce) napiszesz mi, ze Maria Peszek i Doda i polecasz, to nie bede kw
                > estionowac, ze moze Ci sie podobac Doda, ale zanim kupie plyte wolalabym jednak
                > wiedziec, ze to jest muzyka popularna skierowana do mlodziezy.

                Oczywiście, można to dodać, można to też zrobić dużo bardziej uprzejmie. Co nie znaczy, że komuś spoza targetu nie może się spodobać Doda. Albo że nie można lubić i Dody, i Marii Peszek. A jeśli ktoś chce się w tym temacie orientować w ogólnej sytuacji na rynku muzycznym w Polsce, to prędzej czy później się z Dodą również zetknie.
                Wybacz, ale Twoja wypowiedź zapachniała dziwnym snobizmem. Trzeba było powiedzieć, że wątek jest tylko dla ludzi z nienagannym smakiem i obyciem, aż też się teraz boję powiedzieć, co czytam ;).
                • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 12:50
                  > Wybacz, ale Twoja wypowiedź zapachniała dziwnym snobizmem. Trzeba było powiedzi
                  > eć, że wątek jest tylko dla ludzi z nienagannym smakiem i obyciem, aż też się t
                  > eraz boję powiedzieć, co czytam ;).

                  10/10:)
                  • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 12:56
                    dobra, ja sie wypisuje z tego watku;
                    nie potrafie dyskutowac o literaturze bez stwierdzen, ze uwazam ksiazke za dobra, albo slaba;

                    nie chce wam zaklocac dyskusji, wiec jesli uznacie ze bedzie to lepsze dla watku i forum, to prosze moderatorki o wykasowanie moich postow;
                    • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 13:00
                      Dla mnie osobiście dyskusja bez możliwości powiedzenia, że dana książka jest słaba, jest też bez sensu.
                    • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 13:08
                      > dobra, ja sie wypisuje z tego watku;
                      > nie potrafie dyskutowac o literaturze bez stwierdzen, ze uwazam ksiazke za dobr
                      > a, albo slaba;

                      Nie obrażaj się. Nie mam nic przeciw temu, że uważasz jakąś książkę za słabą. Nie spodobało mi się tylko, że krytykujesz polecenia takiej książki, jeśli się komuś podoba i w zestawieniu z książką, którą Ty uważasz za dobrą. Bo dlaczego nie miałby tego robić? To już nie jest krytyka książki, tylko czyjegoś gustu i zachowania. Zupełnie niepotrzebnie.
                      Zresztą autorka tej, jakże kontrowersyjnej ;), wypowiedzi zaznaczyła, że jest to raczej literatura lekka, również jest świadoma faktu, że ma wielu antyfanów. Dyskutujmy więc o książkach, a nie o tym, kto ma prawo uznać coś za warte przeczytania.
                      • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 15:42
                        @Pinup, dla jasnosci:

                        > Nie obrażaj się.
                        nie obrazam sie z zasady, za stara na to jestem, a poza wszystkim w ogole nie bardzo sobie wyobrazam, jak mozna sie obrazic w internecie na osobe, ktora sie zna z nicka. Po prostu imho przy pewnej roznicy zdan dyskusja jest ciekawa i wiele wnoszaca, przy zbyt duzej jest bywa bezcelowa. A najwyzrazniej pewne kwestie widze inaczej.

                        sprobuje to wyjasnic jeszcze raz:
                        dla mnie to sa 3 oddzielne rzeczy ksiazki, ktore 1. mi sie subiektywnie podobaja, 2. ksiazki, ktore sa dobre i 3. ksiazki, ktore polecam;
                        Podobanie sie jest mocno subiektywne i jest wypadkowa wielu rzeczy - osobistych zainteresowan, doswiadczen zyciowych, ksiazek, ktore do tej pory przeczytalismy, tego, co wiemy o literaturze, wieku i pewnei masy innych rzeczy.
                        To czy ksiazka jest dobra, czy slaba nie jest juz czysto subiektywne, da sie w wiekszosci przypadkow stwierdzic (vide post wklejony przez Turzyce, nie bede sie powtarzac), kwestia jezyka, konstrukcji, nowatorstwa itd. Ok, sa autorzy, ktorzy celowa pisza tak, zeby zamieszac czytelnikom w glowach, ale nie mowimy teraz o takim przypadku.

                        Dla przykladu - subiektywnie podoba mi sie film Love in the Puff, mimo ze scenariusz "taki se", kamera takoz i aktorstwo nie powala. Podoba mi sie, bo akcja dzieje sie w HongKongu i nawiazuje do roznych "dziwactw" i specyfiki zwiazanej z tym miastem, a tam spedzilam jedne z najfajniejszych dni w zyciu. Dziala pewnie troche na zasadzie sentymentu. Podoba mi sie, choc wiem, ze nie jest to bardzo dobry film.

                        Mojemu partnerowi nie podobalo sie Baudolino, choc wyczul latwo, ze to dobra ksiazka. Aluzji sredniowiecznych jest tam tyle, ze latwo sie w tym gubic bez pewnej wiedzy na ten temat i trudno sie miec fun z czytania, kiedy nie lapie sie wiekszosci aluzji i nawiazan i tzreba cos co chwila sprawdzac, tlumaczyc itd.

                        Jeszcze inna sprawa to polecanie- nie bede polecac kazdemu kazdej rzeczy, ktora mi sie subiektywnie podoba, bo ta wypadkowa wszystkich czynnikow, ktore decyduja o podobaniu sie jest inna dla kazdego. O ile w przypadku przyjaciolki czy partnera znam ich preferencje na tyle, ze moge zgadnac, co sie ma szanse podobac, a co nie, niezaleznie od tego, czy jest dobre czy slabe, o tyle w przypadku anonimowej osoby z netu nie bardzo. Dlatego bezpieczniej wydaje mi sie polecac rzeczy, co do ktorych wiele osob zgodzilo sie, ze sa dobre, albo wypytac szczegolowiej, o to, czego ktos szuka i znalezc jakas plaszczyzne wspolna.
                        Wlasie dlatego nie bede polecac wymienionego filmu, bo nie jest rewelacyjny, mimo, ze mi sie subiektywnie bardzo podoba, no chyba, ze wiem, ze ktos ma do HK podobny sentyment jak ja. Nie bede polecac Baudolino wiekszosci osob, choc jest to dobra ksiazka i podobala mi sie bardzo, bo ona bedzie bawic tylko pewna grupe ludzi, ktora wiekszosc tych sredniowiecznych aluzji zlapie. Polecenie jej - jesli sie wie, ze ktos nie zalapie wszystkiego - odebralabym jako wrecz pewna arogancje. Jakby ktos zaczal mi polecac ksiazki o treningu (takie czytam i lubie) operujace jednak wiedza z zakresu biochemi zbyyt dla mnie zaawansowana, ktorej nie mam szansy zrozumiec. Chocby te ksiazki mu sie podobaly i byly b. dobre.

                        > ie spodobało mi się tylko, że krytykujesz polecenia takiej książki,
                        Krytykuje przede wszystkim mylace zestawienie, bo JB i MB to jest zupelnie inna liga; i nie chodzi mi o to, ze jedna jest "powazna" a druga "lekka", tylko to, ze jedna jest dobra a druga slaba (lekkie ksiazki bywaja bardzo dobre, a powazne bardzo slabe, "ciezkosc" nie ma nic do rzeczy), jedna to jest literatura, a druga to (po pierwszym tomie) jakis tam projekt czytelniczy nastawiony na sprzedaz i zarabianie. Naprawde nie mam nic przeciwko "projektom czytelniczym", ale uczciwie byloby zaznaczyc roznice, bo o JB wiekszosc slyszala i nawet jesli nie czytala nic, to wie, ze jest uwazana za dobra autorke, o MB niekoniecznie i troche stwarza to falszywe wrazenie, ze to rowniez swietne pisarstwo, choc innego gatunku.

                        > Zresztą autorka tej, jakże kontrowersyjnej ;)
                        Hmm, polecenie komus, kto mowi, ze nie jest na biezaco z literatura i ma wrazene, ze cos go omija 2 ksiazek, w tym MB jest mocno kontrowersyjne. Serio:D

                        Natomiast jesli ktos uwaza, ze wszystko jest w 100% subiektywne, nie da sie powiedziec o ksiazce ze jest dobra czy slaba, nie da sie obiektywnie stwierdzic, czy autor panuje nad jezykiem czy nie itd., czy - to inny przyklad, ale jak juz jestesmy o dyskutowaniu o ksiazkach - kazda interpretacja jest jednakowo dobra, to sie roznimy w pryncypiach, i zwyczajnie malo z dyskusji sensownego wyniknie.
                        • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 16:09
                          Virgaaurea - ależ ja nie mam nic przeciw temu, żebyś Ty polecała takie książki, jakie sama uważasz za warte polecenia i argumentowania, dlaczego uważasz że za warte przeczytania. Chodzi o to, żeby nie odpowiadać innym w stylu "a coś Ty tu za gniota poleciła", względnie "no cóż, trzeba mieć trochę wiedzy, żeby docenić dobrą literaturę..." itd. Jeśli trzeba mieć doktorat żeby się tu wypowiedzieć, to trzeba było tak od razu.
                    • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 14:04
                      virgaaurea napisała:

                      > dobra, ja sie wypisuje z tego watku;
                      > nie potrafie dyskutowac o literaturze bez stwierdzen, ze uwazam ksiazke za dobr
                      > a, albo slaba;

                      A nie widzisz roznicy miedzy, "nie podobala mi sie/uwazam, ze jest slaba" a "jak mozesz te slaba ksiazke polecac razem z tym wybitnym dzielem"? Oba sa wartosciujace, tyle ze druga wypowiedz wartosciuje autora wypowiedzi a nie ksiazke, ktora on polecal. No cisnienie podnosi taka wypowiedz lepiej niz podwoje espresso. O takich krytykach literatury mam takie samo zdanie, jak Kazik i Nosowska;)

                      • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 16:05
                        > A nie widzisz roznicy miedzy, "nie podobala mi sie/uwazam, ze jest slaba" a "ja
                        > k mozesz te slaba ksiazke polecac razem z tym wybitnym dzielem"? Oba sa wartosc
                        > iujace, tyle ze druga wypowiedz wartosciuje autora wypowiedzi a nie ksiazke, kt
                        > ora on polecal. No cisnienie podnosi taka wypowiedz lepiej niz podwoje espresso

                        po peirwsze widze roznice pomiedzy "nie podobala mi sie" i "jest slaba", co napisalam wyzej;

                        po drugie nie wiem, jak anonimowa osoba w necie moze podniesc komus cisnienie, serio:D spokojnie mozesz napisac, ze jestem gruba, mam kiepski gust muzyczny, sluchu wcale, a do tego mam male i brzydkie auto, czy co Ci jeszcze do glowy przyjdzie - pomysle, owszem, ze to malo uprzejme, ale nie sadze, zeby mi to podnioslo cisnienie.

                        Po trzecie, jesli pisze "sorry, ze sie wcinam w Twoj post, ale zestawilas takie ksiazki, ze nie wytrzymalam..." (to jedyne zdanie, ktore napisalam do O., reszta byla juz wylacznie o ksiazkach) i tez sie na temat tych ksiazek wypowiedzialam, bo akurat je znam i znam tez opinie wielu osob, ktore je czytaly, to naprawde nie wiem, co w tym jest az takiego strasznie nieuprzejmego, nie przesadzacie troche? serio pytam;
                        nie jestem mistrzem konwenansow, ale naprawde jest to bardziej niegrzeczne, niz link, ktory wstawilas czy okreslenie ze moje posty zalatuja snobizmem?

                        naprawde (calkiem serio) dochodze do wniosku, ze powinnam sobie dac spokoj z tym forum, bo nie jestem mistrzem poprawnosci politycznej; I naprawde, jesli wam to psuje spokojna i przyjemna dyskusje, wykasujcie moje posty, nie obraze sie na pewno:)
                        • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 20:20
                          virgaaurea napisała:

                          > po drugie nie wiem, jak anonimowa osoba w necie moze podniesc komus cisnienie,
                          > serio:D spokojnie mozesz napisac, ze jestem gruba, mam kiepski gust muzyczny, s
                          > luchu wcale, a do tego mam male i brzydkie auto, czy co Ci jeszcze do glowy prz
                          > yjdzie - pomysle, owszem, ze to malo uprzejme, ale nie sadze, zeby mi to podnio
                          > slo cisnienie.

                          O co chodzi z ta anonimowoscia, bo juz nie pierwszy raz widze w to sieci? W koncu po drugiej strony klawiatury siedzi czlowiek, wiec wiadomo, ze kazdy napisana do niego post przyjmie przez pryzmat swoich uczuc i doswiadczen.
                          Poza tym akurat przyklad z tym ze masz brzydkie auto, czy tez jestes gruba (jesli nie pokazujesz swoich zdjec w sieci) jest zupelnie nietrafiony. Takie nie majace zadnego uzasadnienia obelgi latwo sobie wytlumaczyc "przeciez oni nic o mnie nie wiedza" i oczywiscie, ze Cie to nie rusza. Inaczej sie sprawy maja, gdy zaczynasz komentowac cudze posty, w sposob dajcy do zrozumienia, ze uwazasz rozmowce z polglowka (nawet jesli nie masz tego namysli). Wtedy latwiej o poczucie sie urazonym.
                          >
                          > Po trzecie, jesli pisze "sorry, ze sie wcinam w Twoj post, ale zestawilas takie
                          > ksiazki, ze nie wytrzymalam..." (to jedyne zdanie, ktore napisalam do O., resz
                          > ta byla juz wylacznie o ksiazkach) i tez sie na temat tych ksiazek wypowiedzial
                          > am, bo akurat je znam i znam tez opinie wielu osob, ktore je czytaly, to napraw
                          > de nie wiem, co w tym jest az takiego strasznie nieuprzejmego, nie przesadzacie
                          > troche? serio pytam;

                          IMO twoj post insynuje, ze autorka nie ma bladego pojecia o literatrze.

                          > nie jestem mistrzem konwenansow, ale naprawde jest to bardziej niegrzeczne, niz
                          > link, ktory wstawilas czy okreslenie ze moje posty zalatuja snobizmem?

                          Mysle, ze moj link nie byl zbyt uprzejmy, ale pomyslalam o tym juz po tym, jak wyslalam post.

                          > naprawde (calkiem serio) dochodze do wniosku, ze powinnam sobie dac spokoj z ty
                          > m forum, bo nie jestem mistrzem poprawnosci politycznej;

                          Tu nie chodzi o poprawnosc polityczna tylko o precyzyje formulowanie swoich mysli. Problem w tym, ze nie widzac Twojego wyrazu twarzy, mimiki i nie sluchajac tembru glosu mozna odniesc zupelnie inne wrazenie od tego, ktore chcialas wywrzec.
                          • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 21:53
                            > Poza tym akurat przyklad z tym ze masz brzydkie auto, czy tez jestes gruba (jes
                            > li nie pokazujesz swoich zdjec w sieci) jest zupelnie nietrafiony. Takie nie ma
                            > jace zadnego uzasadnienia obelgi latwo sobie wytlumaczyc "przeciez oni nic o mn
                            > ie nie wiedza" i oczywiscie, ze Cie to nie rusza. Inaczej sie sprawy maja, gdy
                            > zaczynasz komentowac cudze posty, w sposob dajcy do zrozumienia, ze uwazasz roz
                            > mowce z polglowka (nawet jesli nie masz tego namysli). Wtedy latwiej o poczucie
                            > sie urazonym.

                            widze to troche inaczej, jasne, ze po drugiej stronie siedzi zywy czlowiek, ale chodzi o to, ze to nie jest moja przyjaciolka, mama, partner, siostra, ktos, kto jest autorytetem w takiej i takiej sprawie, tylko zazwyczaj ktos, kogo nie znam albo "znam z internetu";

                            zeby nie czepiac sie komputera - jesli ktos zobaczy, jak wsiadam do auta i powie, ze jest ono male i kiepskie (jest, nie da sie ukryc), albo wsiadzie do autobusu, ktorym jade i powie, ze jestem gruba (imho nie jestem, ale kazdy ma swoje standardy grubosci), albo powie, ze mam kiepski gust muzyczny (co raczej jest prawda) - to nie poczuje sie urazona, bo niby czemu? Ja sie ze swoim autem, cialem i gustem muzycznym lubie.

                            Jesli ktos, kto jest dla mnie autorytetem uzna tekst, ktory napisalam za kretynski, to owszem bedzie mi przykro, ale jesli Ty napiszesz (bez obrazy, nie chodzi personalnie o Ciebie), ze moje posty sa polglupie czy wkleisz takiego linka, jaki wrzucilas, to niby czemu mialoby mi cisnienie skoczyc?

                            Jesli w jakikolwiek sposob (np. publikujac cos, niekoniecznie tylko powazny art., moze byc i post w necie) pojawiamy sie w przestrzeni publicznej, to reakcje beda rozne, niektore pozytywne, a inne nie. Jesli komus naprawde na powaznie "skacze cisnienie", to mysle, ze dla wlasnego zdrowia psychicznego nie powinien nic pisac/mowic publicznie i korzystac raczej z zamknietych forow. Zreszta nie sadze, zeby akurat O. sie jakos przejela moja opinia.

                            > IMO twoj post insynuje, ze autorka nie ma bladego pojecia o literatrze.
                            zaraz bede tlumaczyc, ze nie jestem wielbladem:D
                            jakby autorka nic nie czytala i nie miala bladego pojecia o niczym, to nie polecalaby JB, wydaje mi sie to dosc oczywiste;
                            natomiast rzeczywiscie uwazam, ze zestawienie tych 2 ksiazek nie jest zbyt fortunne;

                            > Tu nie chodzi o poprawnosc polityczna tylko o precyzyje formulowanie swoich mys
                            > li. Problem w tym, ze nie widzac Twojego wyrazu twarzy, mimiki i nie sluchajac
                            > tembru glosu mozna odniesc zupelnie inne wrazenie od tego, ktore chcialas wywrz
                            > ec.
                            Precyzyjne formulowanie wypowiedzi w necie jest niewykonalne, dokladnie z tych powodow, o ktorych piszesz. Sama poslugujesz sie malo precyzyjnymi sformulowaniami typu "insynuuje", "w sposob dajacy do zrozumienia" i opierasz sie na "wrazeniu", pinup tez w ten desen pisala o snobizmie itd. Nie bardzo sie w necie da inaczej.
                            • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:09
                              > zeby nie czepiac sie komputera - jesli ktos zobaczy, jak wsiadam do auta i powi
                              > e, ze jest ono male i kiepskie (jest, nie da sie ukryc), albo wsiadzie do autob
                              > usu, ktorym jade i powie, ze jestem gruba (imho nie jestem, ale kazdy ma swoje
                              > standardy grubosci), albo powie, ze mam kiepski gust muzyczny (co raczej jest p
                              > rawda) - to nie poczuje sie urazona, bo niby czemu? Ja sie ze swoim autem, cial
                              > em i gustem muzycznym lubie.

                              Ale po co ten ktoś to mówi? Jeśli z uporem maniaka powtarza, że mam beznadziejne auto i się postarzałam, to raczej mogę podejrzewać, że chce mi zrobić przykrość. Mogę się, oczywiście, mylić, ludzie popełniają różne gafy. Nie obejdzie mnie to szczególnie, ale po co to robić? Nie każdy jest mistrzem taktu, ja też nie jestem, ale człowiek całe życie się uczy. Można wypowiedzieć swoje zdanie również w sposób uprzejmy i bez wyczuwalnej nutki wyższości (wierzę, że nie zamierzonej).
                              • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:42
                                pinupgirl_dg napisała:

                                > Ale po co ten ktoś to mówi?

                                Komunikat skierowany do nas nie zawiera tylko i wyłącznie oceny nas czy naszego działania (masz beznadziejne auto). Zawiera także informacje o adresacie (nie podobają mi się auta takie jak twoje), informacje o naszej relacji (nie mamy wspólnego zdania w tej sprawie) i informację- apel (kup sobie lepsze auto). To są podstawy komunikacji.
                                Informację-apel można zignorować, chyba, że ktoś przekona nas, że będziemy mieli z tego korzyści, ale te inne strony komunikatu należy uwzględnić, a przynajmniej zauważyć, bo niekorzytnie dla nas i niegrzecznie dla nadawcy byłoby je pominąć i koncentrować się egoistycznie tylko i wyłącznie na sobie. W końcu nie prowadzisz na forum monologów. Jeżeli przestawisz percepcję z egocentrycznego "moje auto jest dla innych beznadziejne, więc mój wybór i ja jestem beznadziejna" (ergo zagrożenie dla samooceny, urażone ego), na "ona uważa moje auto za beznadziejne, bo ona jest inną osobą, z innym zdaniem, gustem i priorytetami" (jej wybór, nie mój), nie możesz być obrażona.
                                • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:54
                                  Myślę, że nad formą nadawania komunikatów również można i warto pracować. Szczególnie, jeśli ileśtam osób rozumie nas zupełnie inaczej, niż chcielibyśmy być zrozumiani, a nam zależy na tym, żeby być zrozumianym dobrze. A chyba nam zależy, inaczej byśmy się nie produkowali.
                                  Jak pisałam, biorę pod uwagę różne opcje, ale też doskonalę rozumiem, że ludziom odechciewa się słuchać, gdy trafiają na komunikat który odbierają jako zadzieranie nosa.
                                  Nie zgadzam się też z mieszaniem do tego anonimowości w internecie itd. W internecie staram się zachowywać tak samo, jak w realu. Właśnie w bliższych relacjach pozwalam sobie na więcej, bo Ci ludzie mnie znają, łatwiej im odczytać, co mam na myśli, wiedzą też, że nie mam złych intencji, chociaż tutaj też zdarzają się nieporozumienia. Mój M. nie będzie miał nic przeciw temu, jeśli będę dogryzać jego samochodowi, droczymy się tak często. W stosunku do kolegi z pracy zachowam takie komentarze dla siebie, ryzyko, że odebrałby to jako nietaktowne, jest całkiem spore. Oczywiście, każdy czasem coś chlapnie, takie życie, ale to jest coś, co można usprawniać.
                                  • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:20
                                    pinupgirl_dg napisała:

                                    > Nie zgadzam się też z mieszaniem do tego anonimowości w internecie itd. W inter
                                    > necie staram się zachowywać tak samo, jak w realu. Właśnie w bliższych relacjac
                                    > h pozwalam sobie na więcej, bo Ci ludzie mnie znają, łatwiej im odczytać, co ma
                                    > m na myśli, wiedzą też, że nie mam złych intencji, chociaż tutaj też zdarzają s
                                    > ię nieporozumienia.

                                    W relacjach z bliskimi pozwalamy sobie pozornie na więcej, bo możemy używać luźniejszego języka, ci ludzie rozumieją nasze kody. Jednak zawsze życie wewnętrzne moich bliskich będzie dla mnie ważniejsze od życia węwnętrznego przypadkowego przechodnia. Gdyby tak nie było już dawno trzeba by było zwariować, nie możesz przejmować się wszystkimi. I jasne, że nie musisz przed każdym się otwierać i wyrażać jasno swoje zdanie, bo wiele kontaktów społecznych (np. praca) do tego nie służy, ale forum dyskusyjne służy do dyskusji i ludzie przychodzą tu by się wymieniać. Jedną z bardzo pomocnych w życiu kompetencji społecznych jest właśnie umiejętność dopasowywania się do warunków.
                                    I jeszcze jedno, jak ma się problemy z zadzieraniem nosa przez innych, to warto przemyśleć, dlaczego mamy tak niską samooceną, bo ludzie pewni siebie i swoich wyborów życiowych nie uzależnieją się od opinii innych.
                                    • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:26
                                      > I jeszcze jedno, jak ma się problemy z zadzieraniem nosa przez innych, to warto
                                      > przemyśleć, dlaczego mamy tak niską samooceną, bo ludzie pewni siebie i swoich
                                      > wyborów życiowych nie uzależnieją się od opinii innych.

                                      Nie wnikam w dyskusję, bo straciłam wątek już dawno temu, ale tak poza tematem: ostatnio mam wrażenie, że na tym forum można być grubą, mieć kiepski samochód, skórkę pomarańczową na udach, zgrubiałe piety i głupią teściową. Ale mieć niską samoocenę - to jakoś nie wypada.
                                      • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:42
                                        > : ostatnio mam wrażenie, że na tym forum można być grubą, mieć kiepski samochó
                                        > d, skórkę pomarańczową na udach, zgrubiałe piety i głupią teściową. Ale mieć ni
                                        > ską samoocenę - to jakoś nie wypada.


                                        :D
                                      • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:56
                                        kis-moho napisała:

                                        kis-moho napisała:

                                        > Nie wnikam w dyskusję, bo straciłam wątek już dawno temu, ale tak poza tematem
                                        > : ostatnio mam wrażenie, że na tym forum można być grubą, mieć kiepski samochó
                                        > d, skórkę pomarańczową na udach, zgrubiałe piety i głupią teściową. Ale mieć ni
                                        > ską samoocenę - to jakoś nie wypada.

                                        Wysoka samoocena, to nie wartość sama w sobie, a narzędzie do uzyskania zadowolenia z życia. Przy wysokiej samoocenie wygląd hipopotama i głupia teściowa, to najwyżej tematy na luźne pogaduchy, a nie powód do wstydu i frustracji.
                                      • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:45
                                        Coś w tym jest ;).
                                        Nie narzekam na samoocenę raczej, ale jakoś słuchanie niemiłych uwag nie należy do moich ulubionych zajęć. W ramach poprawiania jakości życia trzymam dystans w przypadku ludzi, którzy się w nich specjalizują i myślę, że nie jestem wyjątkiem.
                            • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:22
                              virgaaurea napisała:

                              > zeby nie czepiac sie komputera - jesli ktos zobaczy, jak wsiadam do auta i powi
                              > e, ze jest ono male i kiepskie (jest, nie da sie ukryc), albo wsiadzie do autob
                              > usu, ktorym jade i powie, ze jestem gruba (imho nie jestem, ale kazdy ma swoje
                              > standardy grubosci), albo powie, ze mam kiepski gust muzyczny (co raczej jest p
                              > rawda) - to nie poczuje sie urazona, bo niby czemu? Ja sie ze swoim autem, cial
                              > em i gustem muzycznym lubie.

                              Ty nie, ktos inny tak. Co nie zmienia faktu, ze komentarz jest nieuprzejmy. Chyba o te nieuprzejmosc wlasnie chodzi. No bo w sumie Cie komentarz nie rusza, ale gdyby ktos zamiast tego Ci powiedzial, ze ladnie wygladasz, to zrobiloby Ci sie milo, prawda?

                              >
                              > Jesli ktos, kto jest dla mnie autorytetem uzna tekst, ktory napisalam za kretyn
                              > ski, to owszem bedzie mi przykro, ale jesli Ty napiszesz (bez obrazy, nie chodz
                              > i personalnie o Ciebie), ze moje posty sa polglupie czy wkleisz takiego linka,
                              > jaki wrzucilas, to niby czemu mialoby mi cisnienie skoczyc?

                              Ja jestem raczej gruboskorna, wiec takie teksty mnie nie ruszaja. Po tylu latach bycia tutaj na forum wiem tez, ze kogos moze ruszyc. Swoja droga Robert Leszczynski o ktorym piosenka jest przyjal ja z humorem.

                              > Precyzyjne formulowanie wypowiedzi w necie jest niewykonalne, dokladnie z tych
                              > powodow, o ktorych piszesz. Sama poslugujesz sie malo precyzyjnymi sformulowani
                              > ami typu "insynuuje", "w sposob dajacy do zrozumienia" i opierasz sie na "wraze
                              > niu", pinup tez w ten desen pisala o snobizmie itd. Nie bardzo sie w necie da i
                              > naczej.

                              Jasne, ze opieram sie na wrazeniu, bo niby skad moge miec twarde argumenty? Poza tym to nalecialosci z pracy naukowej, gdzie nigdzie nie ma nic pewnego i napisanie "we suggest" jest wyrazem wielkiej pewnosci siebie;)
                              • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:09
                                Chy
                                > ba o te nieuprzejmosc wlasnie chodzi. No bo w sumie Cie komentarz nie rusza, al
                                > e gdyby ktos zamiast tego Ci powiedzial, ze ladnie wygladasz, to zrobiloby Ci s
                                > ie milo, prawda?
                                hmm, ciekawe pytanie, ale chyba nie zawsze, tzn. zalezy od okolicznosci;

                                jesli staralabym sie wygladac ladnie i ktos by to docenil, to oczywiscie tak, zrobiloby mi sie milo; zwlaszcza, gdyby to byl ktos, czyje zdanie jest dla mnie wazne;
                                ale np. kiedy latem biegam w szortach czasem slysze jakies koemntarze, szczerze, nie ejst mi ani milo, ani niemilo i w sumie obojetne mi, co ktos sobie mysli, biegam, zeby byc zdrowa, a nie po to, zeby ladnie/nieladnie wygladac;
                                a juz jakby ktos przejrzal moja playliste i powiedzial, ze mam znakomity gust (po to, zeby mi bylo milo), to zabilabym go smiechem:D
                                na pewno jednak nie chcialabym, zeby np. fryzjer powiedzial mi ze mam pasujaca fryzure, tylko dlatego, zeby mi bylo milo, gydby w rzeczywistosci myslal, ze nie pasuje do mojej twarzy czy charakteru; wolalabym sugestie, ze do mojej twarzy by pasowalo cos tam innego;
                                • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 15:59
                                  virgaaurea napisała:

                                  > ale np. kiedy latem biegam w szortach czasem slysze jakies koemntarze, szczerze
                                  > , nie ejst mi ani milo, ani niemilo i w sumie obojetne mi, co ktos sobie mysli,
                                  > biegam, zeby byc zdrowa, a nie po to, zeby ladnie/nieladnie wygladac;

                                  Ja tez wole szczere komplementy, bo tylko takie cos znacza. Nie mniej jednak, jesli ktos ma powiedziec cos powierzchownego, to wole by to byla uprzejmosc. Nie dalej jak wczoraj w ambasadzie amerykanskiej pani mi powiedziala, ze jestem jej ulubiona petenka, bo mialam wszystkie dokumenty zebrane w jednej koszulce. Jasne, ze nie bylam jej najulubiensz petentka, jednak obie sie usmiechnelysmy i obu nam poprawil sie humor.

                                  > a juz jakby ktos przejrzal moja playliste i powiedzial, ze mam znakomity gust (
                                  > po to, zeby mi bylo milo), to zabilabym go smiechem:D

                                  Akurat nie uwazam, ze nalezy klamac by komus bylo milo. Ale zawsze mozna skupic sie na pozytywach. Jesli playlista jest dluzsza niz 3 utwory, to zawsze mozna znalezc cos, co sie tez lubi i o tym powiedziec. Ja naprawde teraz teoretyzuje, bo smalltalk nie jest moja najlepsza strona, ale wiem, ze na tym wlasnie polega i tak dziala i sie ucze. To jest juz jednak bardzo daleko od tematu watku;)

                                  > na pewno jednak nie chcialabym, zeby np. fryzjer powiedzial mi ze mam pasujaca
                                  > fryzure, tylko dlatego, zeby mi bylo milo, gydby w rzeczywistosci myslal, ze ni
                                  > e pasuje do mojej twarzy czy charakteru; wolalabym sugestie, ze do mojej twarzy
                                  > by pasowalo cos tam innego;

                                  Ale mimo niepasujacej fryzury, mozesz miec np. zdrowe wlosy, ladny kolor, czy co tam jeszcze.
                          • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:00
                            zawsze_zielona napisała:

                            > Tu nie chodzi o poprawnosc polityczna tylko o precyzyje formulowanie swoich mys
                            > li. Problem w tym, ze nie widzac Twojego wyrazu twarzy, mimiki i nie sluchajac
                            > tembru glosu mozna odniesc zupelnie inne wrazenie od tego, ktore chcialas wywrz
                            > ec.

                            Wybacz, ale asekurowanie każdego zdania, by nie zostało broń Boże mylnie zrozumiane i nie uraziło jakiejś wrażliwiej duszy, to zakładanie, że ma się do czynienia z upośledzonymi umysłowo, którzy nie potrafią podjeść z dystansem do mniej precyzyjnie sformułowanego słowa, nie mają umiejętności abstrahowania od osobistej sytuacji i wszędzie widzą zagrożenie własnego ego. Naprawdę chcesz być tak traktowana?
                            • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:25
                              pierwszalitera napisała:

                              > Wybacz, ale asekurowanie każdego zdania, by nie zostało broń Boże mylnie zrozum
                              > iane i nie uraziło jakiejś wrażliwiej duszy, to zakładanie, że ma się do czynie
                              > nia z upośledzonymi umysłowo, którzy nie potrafią podjeść z dystansem do mniej
                              > precyzyjnie sformułowanego słowa, nie mają umiejętności abstrahowania od osobis
                              > tej sytuacji i wszędzie widzą zagrożenie własnego ego. Naprawdę chcesz być tak
                              > traktowana?

                              Chyba az tak duzo wysilku nie wymaga napisanie "nie podobalo mi sie" zamiast tylko "idiota czyta tego gniota" (przyklad specjalnie przerysownay)?
                              • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 22:59
                                zawsze_zielona napisała:

                                > Chyba az tak duzo wysilku nie wymaga napisanie "nie podobalo mi sie" zamiast ty
                                > lko "idiota czyta tego gniota" (przyklad specjalnie przerysownay)?

                                W tym przypadku chodziło jednak o podoba się, a jest (obiektywnie) słabe. Idiota to nadinterpretacja i dla mnie wyjątkowy objaw złej woli i mocna chęć doszukania się konfliktu. Co też jest interpetacją, moją, ale równouprawnioną, bo bazującą także na osobistych odczuciach. Tym razem jednak na moich, nie twoich. Nie tylko ty masz bowiem monopol na moralność, brak zrozumienia i poczucie krzywdy.
                                • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:26
                                  Ja akurat uwazam, ze nie istnieje cos takiego jak "obiektywnie slabe czy tez obiektywnie dobre". Ladne jest to, co sie komu podoba. Nie znam przykladu ksiazki, filmu, czy obrazu, ktore podoba sie bez wyjatku wszystkim.
                                  • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:03
                                    zawsze_zielona napisała:

                                    > Ja akurat uwazam, ze nie istnieje cos takiego jak "obiektywnie slabe czy tez ob
                                    > iektywnie dobre". Ladne jest to, co sie komu podoba. Nie znam przykladu ksiazki
                                    > , filmu, czy obrazu, ktore podoba sie bez wyjatku wszystkim.

                                    Owszem, istnieje. Mnie się podobają rysunki mojego męża, ale w muzeum wiszą jednak Magritte, Pollock i Gerhard Richter, a nie mój misio. Pollock w ogóle mi się nie podoba, jak wielu zresztą, ktoś się w muzeum pomylił? ;-)
                                    • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:55
                                      > Owszem, istnieje. Mnie się podobają rysunki mojego męża, ale w muzeum wiszą jed
                                      > nak Magritte, Pollock i Gerhard Richter, a nie mój misio. Pollock w ogóle mi
                                      > się nie podoba, jak wielu zresztą, ktoś się w muzeum pomylił? ;-)

                                      Czy ja wiem? Vincentego van Gogha nikt nie chciał, teraz wisi w muzeach. Nagle jego obrazy poładniały :)? Zgodzę się z Tobą, że można tu wprowadzać jakieś obiektywne kryteria, w końcu są ludzie, którzy z tego żyją, ufam, że wiedzą, co robią :). Ale my tu rozmawiamy w gronie laików. Nie wiem, jak Ty, ale ja tam czyjegoś warsztatu nie czuję się na siłach oceniać, nie mam w tym kierunku żadnych kwalifikacji, a sama nie posługuje się językiem na tyle sprawnie, żeby uważać siebie za punkt odniesienia. Mogę więc albo kopiować opinie krytyków, albo oceniać na zasadzie podoba się /nie podoba się, ewentualnie stwierdzić, czy sięgnęłabym po daną książkę ponownie.
                                      • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 14:30
                                        > Czy ja wiem? Vincentego van Gogha nikt nie chciał, teraz wisi w muzeach. Nagle
                                        > jego obrazy poładniały :)? Zgodzę się z Tobą, że można tu wprowadzać jakieś obi
                                        > ektywne kryteria,

                                        Pinup, no ale przeciez te kryteria sa zmienne historycznie:D
                                        Nie zmieniaja sie na przestzreni kilkunastu lat, ale setek juz tak. To, ze Arystoteles sformulowal postulat decorum i stal sie (postulat, nie Arystoteles;) jednym z podstawowych pojec retoryki, nie oznacza ze pod tym katem patrzymy na literature dzisiaj. A to, ze ktos formulowal takie postulaty albo je powtarzal nie wynikalo z "widzimisie", tylko z tego, jak rozwijala sie filozofia czy estetyka (vide klasycy francuscy, zeby trzymac sie tego przykladu).
                                        • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 14:59
                                          > Pinup, no ale przeciez te kryteria sa zmienne historycznie:D
                                          > Nie zmieniaja sie na przestzreni kilkunastu lat, ale setek juz tak. To, ze Arys
                                          > toteles sformulowal postulat decorum i stal sie (postulat, nie Arystoteles;) je
                                          > dnym z podstawowych pojec retoryki, nie oznacza ze pod tym katem patrzymy na li
                                          > terature dzisiaj. A to, ze ktos formulowal takie postulaty albo je powtarzal ni
                                          > e wynikalo z "widzimisie", tylko z tego, jak rozwijala sie filozofia czy estety
                                          > ka (vide klasycy francuscy, zeby trzymac sie tego przykladu).

                                          Hmm, w przypadku van Gogha nie trzeba było setek lat. Rozumiem, co masz na myśli, ale sam fakt że kryteria w ogóle się zmieniają, trochę mi się nie zgadza z obiektywizmem. Mimo to ufam, że jakoś sobie humaniści z tymi problemami radzą. Nie czuję potrzeby, by sobie tym specjalnie zawracać głowę, książka ma mi się przede wszystkim podobać (z takich, czy innych względów).
                                    • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 07:54
                                      Ciekawa teza. Imo w muzeum wisza rzeczy, ktore maja wymierna wartosc i ktos, dla koga sztuka jest praca ocenil, ze warto je wywiesic dla uzytku publicznego. Nie potrzebuje autorytetu by mi powiedzial, co mam myslec.
                                      Poza tym co z malarzami nirdocenianymi za zycia a odkrytymi na nowo po smierci? Przeciez nue zaszla rzadna transfirmacja i z obiektywnie kipskich ich dziela staly sie obiektywnie dobre. Nie wpisali sie w akurat panujacy i subiektywny trend.
                                      • pierwszalitera Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 09:45
                                        zawsze_zielona napisała:

                                        > Poza tym co z malarzami nirdocenianymi za zycia a odkrytymi na nowo po smierci?

                                        Dlatego wymieniłam też malarza współczesnego (Richter), który żyje i którego dzieła nieprawdopodobnie drogo się sprzedają. Zdarza się bowiem, że docenia się kogoś już za życia i dzieła nie muszą się zestarzeć, by nabrały wartości.

                                        > Ciekawa teza. Imo w muzeum wisza rzeczy, ktore maja wymierna wartosc i ktos, dl
                                        > a koga sztuka jest praca ocenil, ze warto je wywiesic dla uzytku publicznego.

                                        Nie bardzo rozumiem jednak, że tak trudno przyjąć, że ktoś ma jednak tutaj lepszą wiedzę w temacie i może być autorytetem. Ale nie, od razu larum, że zadziera nosa i chce komuś przypierniczyć. A może po prostu zna się na rzeczy i ocenił coś prawidłowo? Mimo tego ta "lepsza" literatura, czy sztuka nie musi ci się podobać. A nawet w lubieniu chały i kiczu nie ma nic urągającego, nie trzeba zmuszać się do odczuwania satysfakcji tylko w wypadku wysublimowanej jakości i wmawiać sobie, że szynka parmeńska smakuje nam lepiej od pospolitego salcesonu, kiedy nie smakuje. Wystarczy tylko rozróżniać jedno od drugiego.
                                        • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 10:47
                                          > Nie bardzo rozumiem jednak, że tak trudno przyjąć, że ktoś ma jednak tutaj lep
                                          > szą wiedzę w temacie i może być autorytetem. Ale nie, od razu larum, że zadzie
                                          > ra nosa i chce komuś przypierniczyć. A może po prostu zna się na rzeczy i oceni
                                          > ł coś prawidłowo? Mimo tego ta "lepsza" literatura, czy sztuka nie musi ci się
                                          > podobać. A nawet w lubieniu chały i kiczu nie ma nic urągającego, nie trzeba zm
                                          > uszać się do odczuwania satysfakcji tylko w wypadku wysublimowanej jakości i w
                                          > mawiać sobie, że szynka parmeńska smakuje nam lepiej od pospolitego salcesonu,
                                          > kiedy nie smakuje. Wystarczy tylko rozróżniać jedno od drugiego.

                                          Ale tu nie o to chodziło. Zupełnie mnie to nie boli, że ktoś coś uważa za kiepską książkę. Ale chodziło o to "jak można to polecić i jeszcze zestawić te dwie książki", o zarzucanie komuś wprowadzania w błąd i nie wiem, co jeszcze. Na ogólnodostępnym forum, gdzie może wypowiedzieć się każdy, niezależnie od tego, jak bardzo ma wysublimowany gust. No chyba, że ja o czymś nie wiem.
                                          Poza tym przypomniał mi się wywiad z jednym z krytyków filmowych. Pewnie odróżnia chałę od dobrego kina, ale mówił, że w recenzjach jego rolą nie jest kreowania się na mistrza smaku, tylko pomoc ludziom w doborze odpowiedniej dla niej rozrywki, dlatego unika określeń typu dobry-słaby, raczej opisuje, jaki widz może znaleźć w tym filmie coś dla siebie. Cytuję dość luźno, ale taki był sens tej wypowiedzi.
                  • yaga7 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 12:58
                    No to ja dodam, że kompletnie, ale to kompletnie nie odebrałam w ten sposób tej wypowiedzi.

                    Dla mnie 1/10 ;)
                • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 12:52
                  > Wybacz, ale Twoja wypowiedź zapachniała dziwnym snobizmem. Trzeba było powiedzi
                  > eć, że wątek jest tylko dla ludzi z nienagannym smakiem i obyciem, aż też się t
                  > eraz boję powiedzieć, co czytam ;).

                  tez czytuje slabe ksiazki; z roznyc powodow - bo jestem zmeczona i potrzebuje sie odmozdzyc, bo chce przeczytac wszystkie ksiazki autora, ktorego bardzo lubie, a jakas jedna jest slaba, bo slaba ksiazka jest popularna, a chce wiedziec co jest popularne; pomijam juz wiele slabych ksiazek, ktore przeczytalam, bo musialam;

                  ale czytac slabe ksiazki, a polecac slabe ksiazki, to jest inna historia;

                  Jesli ktos mi taka ksiazke poleca, to wolalabym, zeby mi powiedzial, ze jest slaba, ale mimo wszystko poleca "bo cos tam"; nie wiem, jak mam to jasniej napisac. Bardzo zgadzam sie z tym, co wkleila z jakiegos bloga Turzyca - o ile "wrazenie" jest czyms subiektywnym, to panowanie nad jezykiem, swiadomosc jezykowa autora, sprawnosc fabularna, wtornosc sa jednak czyms w miare latwo weryfikowalnym, przynajmniej w przypadku wiekszosci pozycji. I jesli to jest slabe, a mimo wszystko ktos ksiazke poleca, to chcialabym, zeby to zaznaczyl, a najlepiej napisal, dlaczego mimo tego ja poleca.

                  Jesli dyskutujac o ksiazkach nie mozna napisac, ze ksiazka jest dobra albo slaba, albo o "lige nizej" niz inna i jest to snobistystyczne, to sorry, ale takiej poprawnosci politycznej nie kupuje.

                  Nie rozumiem tez, dlaczego mialabys sie bac powiedziec, co czytasz. Slucham glownie muzyki niespecjalnie ambitnej, ktora zapewne wiekszosc tego forum okresliloby (zapewnie slusznie) jaka slaba albo co najwyzej przecietna. Od muzyki, ktora z pewnoscia jest dobra (wierze, ze tak jest, bo mnostwo ludzi kochajacych muzyke sie nia zachwyca) autentycznie potrafi mnie rozbolec glowa. Nie bardzo ogarniam, dlaczego mialabym miec problem z powiedzeniem czego slucham. Natomiast nie bede tego nikomu polecac jako swietnej muzyki bez wyraznego komentarza, ze jest to rytmiczna muzyka, przy ktorej mi sie dobrze cwiczy albo sprzata mieszkanie.
            • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 17:30
              > I właśnie z tego powodu, mimo, ze bardzo dużo czytam, raczej nie polecam innym
              > swoich lektur- bo prędzej czy później ktoś mi wyjaśni, ze to co mi się podoba t
              > o dno;D

              A mnie to nieustannie bawi. Zwłaszcza kiedy się przyznam do jakiegoś kryminału i ktoś kto czyta mniej ode mnie usiłuje mi wytłumaczyć jak bardzo tracę czas i co powinnam czytać a czego nie - najbardziej mnie zawsze bawi fakt, że taka osoba z góry zakłada, że ja już nic innego nie czytam;)
              • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:26
                To specjalnie dla Ciebie dokonam wyjścia z szafy i ujawnię moją nieopanowaną miłość do wszystkiego, co napisał Prattchett:D W dodatku zaraziłam nią syna i siostrę...
                • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:29
                  O. To mnie zawsze fascynowało, bo robiłam do niego kilka podejść, i za każdym razem kończyło się to tragicznie, nie byłam w stanie przejść przez dwie-trzy strony, a ja mam zwykle sporą tolerancję. Czy on bywa nierówny i źle trafiłam, czy to po prostu nie moja bajka?
                  • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:40
                    Spotkałam już sporo osób, które go nie lubią i już, więc nie wiem, czy też nie jesteś w tej grupie. A co czytałaś?
                    Dla mnie jest zabawny, zaskakujący, lubię ten język i dobór słów, stworzone przez niego postacie- no wiesz, miłości nie da się racjonalnie wytłumaczyć. No i Niania, Niania Ogg! Chyba się ostatecznie pogrążam:P
                    • amused.to.death Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:45
                      Ja też go nie lubię.
                      Tzn. doceniam język i dobór słów, ale ja lubię prawdziwe historie;)
                      Zdarza mi się przeczytać coś co nie jest prawdziwe/ niemożliwe, ale raczej wolę reportaże i literaturę faktu:D
                      • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:50
                        W sumie logiczne, bo Ty fantastykę masz często dostępną na wyciągnięcie ręki, a ja muszę ją czerpać od Pratchetta i z Twoich opowieści:D
                    • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:57
                      Szczerze przyznam, że nie pamiętam tytułu. Coś ze śmiercią, ale wikipedia mi mówi, że to mało pomocne. Ogólnie czytało mi się na zasadzie "aha, żart nr. 4, idziemy dalej".
                      Ale ja ogólnie mam poczucie humoru inne niż reszta świata (co ostatecznie udowodniły mi tłumy śmiejące się przy Big Bang Theory), więc mocno mnie to nie rusza. Ale rozumiem, że Prachett nie tylko bywa śmieszny, ale i ciekawy, a to mnie jakoś ominęło. Ale może kiedyś, czasem człowiekowi przestawiają się zwrotnice. No i nie wszystko musi się wszystkim podobać.
                  • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 01:06
                    > O. To mnie zawsze fascynowało, bo robiłam do niego kilka podejść, i za każdym r
                    > azem kończyło się to tragicznie, nie byłam w stanie przejść przez dwie-trzy str
                    > ony, a ja mam zwykle sporą tolerancję. Czy on bywa nierówny i źle trafiłam, czy
                    > to po prostu nie moja bajka?

                    Miałam podobnie. Ale wzięłam się za czytanie w momencie, kiedy nawet przeczytanie rozkładu jazdy mnie przerastało, nie mogłam się na niczym skupić. Chyba zrobię drugie podejście.
                    Co do Sapokowskiego - chyba wyrosłam zupełnie. Kiedyś czytałam dużo, teraz do mnie nie trafia. Może z Pratchettem też mi się odmieniło ostatnio?
                  • turzyca Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 01:17
                    Czy on bywa nierówny i źle trafiłam, czy
                    > to po prostu nie moja bajka?

                    On jest bardzo nierowny. Ale zasadniczo na krzywej wznoszacej sie, zazwyczaj im pozniejsza ksiazka tym lepszy warsztat. Pierwsza jest - jak sam Pratchett przyznal podczas spotkania - w zasadzie luznym zbiorem scen i anegdotek.
                    A do tego naklada sie istnienie cykli w obrebie glownego cyklu - Smierc, Straz, Wiedzmy, Uniwersytet - i kazdy z tych cykli ma swoje plusy i minusy.

                    I chyba dlatego nigdy nie umiem sie zdecydowac, co ludziom polecac, jesli chca go czytac, to nie Chmielewska czy Musierowicz, gdzie cezura jest wyrazna. Bardzo lubie jego ostatnie ksiazki, te na pograniczu utopii. (Czyli Pieklo pocztowe, Making money i Prawde - choc ta jest na granicy.) One sa juz dosc odlegle od fantasy, z fantasy zostal w znacznej mierze tylko kostium. Poza tym z racji mojej wielkiej slabosci do Szekspira (tak, czytam sztuki teatralne), uwielbiam tez serie wiedzmowa, bo tam jest mnostwo nawiazan. Serie o strazy lubie za ten przewrotny pomysl zrobienia bohaterow z ludzi, ktorzy zazwyczaj sa nieznaczacymi rekwizytami, majacymi za zadanie byc powalonymi przez bohatera. Ale jak juz mam bardzo dosc mojego miejsca pracy, to nie ma lepszej odtrutki niz seria uniwersytecka.


                    Lojalnie ostrzegam, ze Pratchetta mozna czytac po polsku, mozna po angielsku, ale nie warto zawracac sobie glowy niemieckimi tlumaczeniami.
                    • neiti89 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 10:31
                      Fakt, że Pratchetta dobrze się czyta, ale... nie za dużo na raz ;) Najbardziej irytują mnie zakończenia z czapy, które zdarzają mu się zaskakująco często. Oprócz tego uwielbiam i jego i polskiego tłumacza książek, Piotra Cholewę, który odwalił kawałek świetnej roboty :)
                      Gdy ja zachęcam kogoś do Pratchetta zagrywam jedną z dwóch kart: Straż! Straż! albo Pomniejsze bóstwa :) Uważam obie za bardzo udane, sama zaczynałam właśnie od Straż! Straż! i jestem pewna, że gdybym jednak nie posłuchała tej rady i próbowała czytać chronologicznie, to po Kolorze magii nie sięgnęłabym już po Blask fantastyczny, bo fizycznie bolało mnie czytanie obu tych pozycji (w zasadzie Rincewind mnie jakoś niesamowicie bolał, aż do Ciekawych czasów, przy których się ubawiłam ;).
                      Cały czas go podczytuję, zostało mi jeszcze ostatnich kilka książek, ale nie jestem w stanie czytać więcej niż 2-3 z rzędu, potem potrzebuję czegoś na zmianę ;)
                      • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 12:52
                        Ja Dysk czytałam od Muzyki Duszy i Śmierć podbił moje serce, ale przygodę z autorem zaczęłam od Dywanu (Nomy) a potem szukałam, co jeszcze napisał- i trafiłam na niezmierzone bogactwa możliwości:D
                      • turzyca Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 13:39
                        > Gdy ja zachęcam kogoś do Pratchetta zagrywam jedną z dwóch kart: Straż! Straż!
                        > albo Pomniejsze bóstwa :) Uważam obie za bardzo udane, sama zaczynałam właśnie
                        > od Straż! Straż! i jestem pewna, że gdybym jednak nie posłuchała tej rady i pró
                        > bowała czytać chronologicznie,

                        Ktos tu pisal, ze jakby zaczal do Strazy, to by nie czytal, bo go bohater wkurzal. Ale zaczal od czegos pozniejszego, polubil bohaterow i podczas czytania Strazy byl w stanie zniesc Vimesa.

                        A w ogole mam taka teorie, ze wiele osob ma szczegolne uczucia do pierwszej ksiazki Pratchetta, jaka przeczytalo, i poleca ja jako dobry wstep do czytania serii. Nawet jesli obiektywnie to nie jest dobra ksiazka do rozpoczynania serii. Ten argument "sama zaczynalam wlasnie od xxxx" pojawia sie w doslownie kazdej dyskusji o Pratchetcie.
                        • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 14:15
                          turzyca napisała:

                          > A w ogole mam taka teorie, ze wiele osob ma szczegolne uczucia do pierwszej ksi
                          > azki Pratchetta, jaka przeczytalo, i poleca ja jako dobry wstep do czytania ser
                          > ii. Nawet jesli obiektywnie to nie jest dobra ksiazka do rozpoczynania serii. T
                          > en argument "sama zaczynalam wlasnie od xxxx" pojawia sie w doslownie kazdej dy
                          > skusji o Pratchetcie.

                          Czytalam Pratchetta w liceum, zaczelam chronologicznie. Jestem wielka fanka Bagazu i dla niego znosilam Rincewinda;) Ostatnio przeczytalalam Pieklo pocztowe. Chyba znow musze wrocic do Pratchetta bo niezmiennie wprowadza mnie w dobry nastroj.
                        • neiti89 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 23:26
                          turzyca napisała:
                          > A w ogole mam taka teorie, ze wiele osob ma szczegolne uczucia do pierwszej ksi
                          > azki Pratchetta, jaka przeczytalo, i poleca ja jako dobry wstep do czytania ser
                          > ii. Nawet jesli obiektywnie to nie jest dobra ksiazka do rozpoczynania serii. T
                          > en argument "sama zaczynalam wlasnie od xxxx" pojawia sie w doslownie kazdej dy
                          > skusji o Pratchetcie.
                          Trudno mi się nie zgodzić, faktycznie darzę Straż ogromną sympatią, ale oprócz tego uważam Straż! Straż! za jedną z tych lepszych książek z cyklu Świata Dysku :) To rzecz jasna szalenie subiektywne ;)
                    • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 10:49
                      > On jest bardzo nierowny. Ale zasadniczo na krzywej wznoszacej sie, zazwy
                      > czaj im pozniejsza ksiazka tym lepszy warsztat.

                      Zrobiłam kolejne podejście do Kolorów Magii i znów to samo. Jeden akapit czytam po trzy razy, bo ciągle uciekam gdzieś myślami. No i nie wiem, czy próbować dalej i liczyć, że się rozkręci, czy uznać, że to nie dla mnie.
                      • turzyca Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 13:34
                        > Zrobiłam kolejne podejście do Kolorów Magii i znów to samo. Jeden akapit czytam
                        > po trzy razy, bo ciągle uciekam gdzieś myślami. No i nie wiem, czy próbować da
                        > lej i liczyć, że się rozkręci, czy uznać, że to nie dla mnie.
                        >

                        Pierwsza jest - jak sam Pratchett przyznal podczas spotkania - w zasadzie luznym zbiorem scen i anegdotek.
                        Zostawic i wrocic po przeczytaniu co najmniej 10 pozniejszych ksiazek tego autora, wtedy bawi znacznie bardziej.

                        Pratchett to anty-Chmielewska, zasadniczo im starszy tym lepszy.
                        • pinupgirl_dg Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 13:57
                          > Pierwsza jest - jak sam Pratchett przyznal podczas spotkania - w zasadzie lu
                          > znym zbiorem scen i anegdotek.

                          > Zostawic i wrocic po przeczytaniu co najmniej 10 pozniejszych ksiazek tego auto
                          > ra, wtedy bawi znacznie bardziej.
                          >
                          > Pratchett to anty-Chmielewska, zasadniczo im starszy tym lepszy.

                          W takim razie spróbuję jeszcze raz z czymś późniejszym. Generalnie czytanie nie jest już moim ulubionym zajęciem, ale chciałabym zobaczyć, dlaczego ludzie tak lubią Pratchetta :).
                • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 12.02.14, 23:59
                  Dolacze do milosnikow, choc nie przeczytalam wszystkiego, raczej starsze rzeczy. Tez wciagnal mnie jezyk, pistaci, po prostu Swiat Dysku. Lubie go po polsku, bo moj angielski jest za slaby na te zabawy jezykiem.
                  Czy uwielbienie dla Wiedzmina to tez pograzenie sie?
                  • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:33
                    > Czy uwielbienie dla Wiedzmina to tez pograzenie sie?

                    Ja czuję do niego dużą sympatię, bo w wieku nastoletnim połykałam wszystkie części. Czy teraz złapałabym bakcyla to nie wiem, ale za późno się zastanawiać. Wiesz, czy warto sobie zawracać głowę (czyt. wydawać kasę) tym nowym?
                    • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:41
                      Dobre pytanie, sama sie zastanawiam, ale chyba kupie bo opowiadania daze wielkim sentymentem.
                      • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:44
                        To jak przeczytasz, daj znać, bo nie wiem, czy chcę wystawiać sentymenty na próbę...
                      • zawsze_zielona Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 00:44
                        Obiecuje napisac darzyc 100 razy i juz wiecej tego bledu nie popelnic. Zapadam sie pod ziemie
                      • kk345 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 10:17
                        Sapkowskiego też lubię, sentymentalnie wracam z przyjemnością do Wiedźminów, ale podobał mi się też cały Narrenturm. Sezon burz właśnie przeczytałam, Geralt sprawia w nim wrażenie dojrzalszego, bardziej zgorzkniałego i odrzuconego przez świat, całość jest poważniejsza, niż poprzednie części.
                    • agafka88 Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 10:44
                      kis-moho napisała:

                      > > Czy uwielbienie dla Wiedzmina to tez pograzenie sie?
                      >
                      > Ja czuję do niego dużą sympatię, bo w wieku nastoletnim połykałam wszystkie czę
                      > ści. Czy teraz złapałabym bakcyla to nie wiem, ale za późno się zastanawiać. Wi
                      > esz, czy warto sobie zawracać głowę (czyt. wydawać kasę) tym nowym?

                      Ja już swoją przeczytałam, jak chcesz, to mogę Ci podesłać, oddasz kiedyś przy okazji. Nie spieszy mi się ;) Chyba, że jesteś jedną z osób, które lubią mieć swoje książki.
                      • kis-moho Re: No nie moglam sie powstrzymac... 13.02.14, 22:34
                        O, dzięki! W kwietniu będę w Warszawie, to może upieczemy dwie pieczenie przy jednym ogniu (książka i lobbystyczna kawa)?
          • ochanomizu Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 22:18
            >to jak ekstraklasa i rozgrywki szkolne na Orliku.
            To ja chyba wolę rozgrywki na Orliku, nie ma przynajmniej pijanych kiboli z hasłami i śpiewami od których uszy puchną.

            Czy ja ujęłam czegoś Joannie Bator? Czy bez podkreślenia, że dostała Nike nikt do jej książek nie zajrzy? I czy Nike jest gwarancją, że jej powieści każdemu się spodobają?

            Co do Bruczkowskiego - pozwolę się z Tobą nie zgodzić.
            • virgaaurea Re: No nie moglam sie powstrzymac... 11.02.14, 23:32
              > Czy ja ujęłam czegoś Joannie Bator? Czy bez podkreślenia, że dostała Nike nikt
              > do jej książek nie zajrzy? I czy Nike jest gwarancją, że jej powieści każdemu s
              > ię spodobają?

              ok, niejasno napisalam;

              Polecenie Joanny Bator jest dosc oczywiste, czy moze lepiej - niezaskakujace - znana, nagrodzona pisarka, ksiazki podobaja sie wielu roznym osobom, sa tak napisane, ze przeczyta je z zainteresowaniem i znajdzie cos dla siebie i profesor literatury, i moj tata inzynier, ktory - upraszczajac - szuka w literaturze zupelnie czego innego niz ten profesor. niezaleznie, czy pisze o Japonii czy o Walbrzychu - przeczyta to z zainteresowaniem i antropolog kultury i moj tata, ktory zna ten kraj z trzytygodniowej wycieczki.

              Nike nie jest zadna gwarancja, ale jest pewnego rodzaju informacja - ze iles osob uznalo te ksiazke za wartosciowa, na pewno dzieki nagrodzie wiecej osob po nia siegnie. Pewnie, ze nie ma zadnej gwarancji, ze mi czy komukolwiek innemu sie subiektywnie bedzie podobac (podobnie jak gwarancji nie daje Twoja czy moja subiektywna opinia), ale w jakis sposob trzeba dokonac wstepnej selekcji, nie da sie przeczytac wszystkich ksiazek swiata, i w zalozeniu przynajmniej takie konkursy literackie sluza wyroznieniu wartosciowych ksiazek (tak, wiem, niektore konkursy z Noblem wlacznie sa polityczne itd.).

              Tak samo nie zdziwilabym sie, gdybys komus, kto nie jest na biezaco ze wspolczesnymi polskimi autorami polecila Pilcha, Kuczoka, Tokarczuk, Dukaja, Mysliwskiego, felietony Głowackiego, czy Huelle. Czy nawet Maslowska czy Witkowskiego.
              Nie zdziwilabym sie takze poleceniem np. ksiazki Nasz maly PRL - zeby nie bylo, ze tylko "literatura wysoka".

              Polecenie MB (komus, kto przyznaje, ze nie do konca jest na biezaco z tym, co sie publikuje w Polsce) jest, przyznasz, troche bardziej kontrowersyjne. Ani te ksiazki nie sa w zaden sposob oryginalne (ktos, kto czyta po ang. ma do dyspozycji sporo wczesniej napisanej, fajniejszej "japonszczyzny"), ani nie sa o Polsce (no chyba, ze uznac, ze mowia nam o Polsce to, ze fascynacja japonszczyzna jeszcze nie minela), ani nie sa w warstwie fabularnej jakies wiecej niz przecietne (a powiedzialabym, ze poza pierwsza, to nawet sa bardzo slabe), w warstwie jezykowej zupelnie kiepskie.
              Ok, moga dostarczyc pewnej rozrywki, jasna sprawa, zwlaszcza komus, kto zaczyna sie interesowac Japonia i tego zestawu standardowych anegdot nie zna (zeby nie bylo - pisze o tym zestawie anegdot, bo okazalo sie, ze moj wspomniany wczesniej tata wiekszosc "ciekawostek" zobrazowanych w ksiazce znal wlasnie dlatego, ze wycieczka byla zabawiana nimi przez przewodniczke). Rozumiem, ze wtedy moze sie ksiazka podobac.

              A jeszcze jedno - dla mnie to sa dwie rozne rzeczy - nie kazda ksiazke, ktora mi sie subiektywnie podoba, bede polecac.
              Bo mi sie np. subiektywnie podobaja bardzo "Polski hydraulik" Macieja Zaremby czy Zabojca z miasta moreli Szablowskiego. Ale nie polecalabym tego, jako cos do przeczytania w pierwszej kolejnosci z polskich autorow z ostatnich 10 lat.




              • turzyca skojarzylo mi sie 12.02.14, 08:33
                Ostatnio przeczytalam fajna notke, poniekad na temat dyskusji.

                CECHY DOBRYCH KSIĄŻEK
                (subiektywny wybór niżej podpisanej)
                #1 JĘZYK
                Podstawowe narzędzie, jakiego używają pisarze, musi być utrzymywane w stanie idealnym. Chodzi oczywiście o cechy obiektywne: bogate słownictwo, brak błędów językowych, stylistycznych, zero gubienia się w metaforach czy przysłowiach. Pozostałe cechy, takie jak przystępność czy łatwość czytania, to już kwestie mocno subiektywne. Przez niektóre dzieła brnie się z trudem, porównywalnym do przebijania się przez dżunglę, przez inne przebiega wesoło jak po wysypanej żwirkiem ścieżce. Dobra książka może, ale nie musi "się czytać".

                #2 FABUŁA
                Tu liczą się oryginalność pomysłów, logika przebiegu i poprawność konstrukcji - kolejne wartości obiektywne. Plagiatorom dziękujemy! Równie dyskwalifikujące dla wartości powieści będzie brak logiki w przedstawianych wydarzeniach - i nie chodzi o realizm w odniesieniu do naszego świata, ale realizm świata przedstawianego.

                Wreszcie konstrukcja fabuły: niektórzy pisarze mają duży problem w umieszczeniu wydarzeń w odpowiedniej odległości od siebie, co często kończy się czymś, co nazywam "wieczną pierwszą zwrotką". Wyobraźcie sobie, że słuchacie piosenki, która ma wyłącznie pierwszą zwrotkę i która kończy się w pół słowa...

                Dodatkowa uwaga: przy odbiorze dobrej książki nie przeszkadzają spoilery. Co z tego, że wiemy, jak się kończy, skoro wędrówka w stronę zakończenia jest tak fascynująca, że chcielibyśmy, żeby nigdy się nie skończyła?

                #3 WRAŻENIE
                W tym przypadku balansujemy trochę na granicy między obiektywizmem a subiektywizmem, bo niektóre książki na jednych robią ogromne wrażenie, a po innych spływają jak po kaczce. Duże znaczenie także ma moment, w jakim sięgniemy po jakiś tytuł - jako 30-latka zupełnie inaczej odbieram "Mistrza i Małgorzatę" niż 15 lat temu.

                Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że książka spełniająca kryterium pierwsze i drugie, a jednocześnie zmuszająca nas do jakichkolwiek przemyśleń - sama uwielbiam rozmawiać z Nim o książkach, jakie przeczytałam, i przechodzić od tego do poważniejszych, życiowych tematów - jest po prostu DOBRA.

                Nawet jeśli mi się nie podoba.


                www.ich4pory.pl/2014/01/jak-poznac-dobra-ksiazke.html
    • kocio-kocio Re: klub czytajacych 11.02.14, 20:24
      To ja wykorzystam miejsce, żeby się pochwalić moim najnowszym polskim odkryciem: Rafał Kosik.
      Przyjemna, lekka fantastyka. Nie fantasy, ale fantastyka. Trochę o miłości, trochę o maszynach, trochę o społeczeństwie.
      Lekko, przyjemnie, ładnie napisane, świetnie wydane (nie pamiętam jakichś koszmarnych błędów, a mam to "schorzenie", 6 lat pracy w wydawnictwie zrobiło swoje).
      Polecam serdecznie!
      A, i mówię oczywiście o 5 dorosłych książkach, młodzieżowej serii nie ruszałam.
    • neiti89 Re: klub czytajacych 11.02.14, 20:32
      Pomysł super, ale może być różnie z synchronizacją. Ja również nie mam czytnika e-booków, więc muszę polegać na analogowych zasobach swoich/bibliotecznych. A specjalnie zwiedzać kilka bibliotek w poszukiwaniu konkretnego tytułu nie bardzo mi się chce... Plus, nie wiem, czy dogadamy się co do tematyki - ile osób, tyle preferencji ;) Ja np nie tykam niczego co ma w nazwie "dramat" czy "obyczaj", bo sięgam po książki dla jakiejśtam rozrywki, a te dwa rodzaje wybitnie mi jej nie dostarczają.
      Ale przestając szukać dziury w całym ponownie powiem, że pomysł ogólnie mi się podoba :)
      • turzyca Re: klub czytajacych 11.02.14, 23:16
        Plus, nie wiem, czy dogadamy się co do tematyki - ile osób, ty
        > le preferencji ;) Ja np nie tykam niczego co ma w nazwie "dramat" czy "obyczaj"
        > , bo sięgam po książki dla jakiejśtam rozrywki, a te dwa rodzaje wybitnie mi je
        > j nie dostarczają.

        To sie robi dosc prosto: zapowiada sie tytul z ca. dwumiesiecznym wyprzedzeniem, wiecej zgola lepiej. Tak zeby byl czas na sprowadzenie ksiazki, ew. zrobienie z niej wersji elektronicznej. W zapowiedzi uwzglednia sie ogolna tematyke. I szczegolna tez. A nadambitne dopisuja jeszcze literature uzupelniajaca. I kto ma ochote, ten wie, ze w maju bedziemy dyskutowac o "umarl mi", w czerwcu "pod mocnym aniolem" a w lipcu "spiewaj ogrody". Nie trzeba przeciez uczestniczyc w kazdym watku literackim, mozna sobie odpuscic.
        Doswiadczenie mowi, ze problemem bedzie raczej, zeby miec o czym dyskutowac w grudniu, bo nikomu nie bedzie sie chcialo zarzucic nowego tematu. Ale jesli sie rozkrecimy, to mozemy z czasem zrobic kacik miedzynarodowy, bo chetnie poczytalabym o Munro czy Haruki.
    • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 09:53
      Chetnie dolacze, choc wolalabym sie nie ograniczac tylko do polskich ksiazek, bo jak mszn do nich ograniczony dostepem. Po przeczytaniu kilku recenzji Ciemno, prawie noc, wiem, ze po te ksiazke na pewno nie siegne bo mnie wciagnie w bagno, z ktorego nie bede potrafia sie wygrzebac. Byc moze sie skusze na Japonski wachlarz.

      Chce przeczytac Morfine Twardocha.

      Bardzo podobala mi sie Wolnosc Franzena. Czy ktos moze mi polecic cos z tym typie?
      • mszn Re: klub czytajacych 12.02.14, 10:09
        > Po przeczytaniu kilku recenzji Ciemno, prawie noc, wiem, ze po te ksiazke na pewno nie siegne bo mnie wciagnie w bagno, z ktorego nie bede potrafia sie wygrzebac. Byc moze sie skusze na Japonski wachlarz.

        O co chodzi z tym, że Bator smutna? Już drugi raz w tym wątku ktoś to mówi. Według mnie "Ciemno, prawie noc" jest po prostu książką słabą w porywach do beznadziejnie słabej. Było mi bardzo przykro, jak ją czytałam, bo poprzednie książki Bator przyzwyczaiły mnie do czystej przyjemności z czytania i rewelacyjnego poziomu.
        Nie wiem, może za wysokie wymagania miałam.

        > Bardzo podobala mi sie Wolnosc Franzena. Czy ktos moze mi polecic cos z
        > tym typie?

        Też mi się podobało :) Franzen napisał też "Corrections", ale u mnie czeka na półce, więc nie wiem. Spróbuj może "The Marriage Plot" Eugenidesa, to takie "Freedom", ale bez wieku średniego. Świetnie napisane. Eugenides napisał też "Middlesex", za którą dostał Pulitzera. Czyta się dobrze, ale według mnie jest trochę niedociągnięć. No i temat zupełnie inny, bo tam jest incest i hermafrodyta ;)
        "The slap" Tsiolkasa według mnie też jest w "wolnościowy" deseń.

        Z polskich to w magazynie "Książki" przeczytałam, że "Ości" Karpowicza to taki właśnie polski Franzen i Eugenides. No to kupiłam ;) Według mnie poprawne, ale jednak jedna liga niżej. Przynajmniej były lepsze od "Balladyn i romansów".

        Poza tym "NW" Zadie Smith to dla mnie też podobny gatunek.
        • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 12:41
          mszn napisała:

          > O co chodzi z tym, że Bator smutna? Już drugi raz w tym wątku ktoś to mówi. Wed
          > ług mnie "Ciemno, prawie noc" jest po prostu książką słabą w porywach do beznad
          > ziejnie słabej. Było mi bardzo przykro, jak ją czytałam, bo poprzednie książki
          > Bator przyzwyczaiły mnie do czystej przyjemności z czytania i rewelacyjnego poz
          > iomu.
          > Nie wiem, może za wysokie wymagania miałam.

          Nie czytalam Bator w ogole jeszcze. Akurat Ciemno.. robi wrazenie (z recenzji) depresyjnej. Od kiedy mam dziecko, nie czytam i nie ogladam niczego, gdzie dzieciom sie dzieje krzywda, bo potem nie moge sie otrzasnac.

          >
          > > Bardzo podobala mi sie Wolnosc Franzena. Czy ktos moze mi polecic
          > cos z
          > > tym typie?
          >
          > Też mi się podobało :) Franzen napisał też "Corrections", ale u mnie czeka na p
          > ółce, więc nie wiem.

          Corrections czytalam i bardzo mi sie podobaly, ale wole Wolnosc. Ale ja lubie ceglowate opowiesci gdzie moge dokladnie poznac kazda z postaci.

          Spróbuj może "The Marriage Plot" Eugenidesa, to takie "Fre
          > edom", ale bez wieku średniego. Świetnie napisane. Eugenides napisał też "Middl
          > esex", za którą dostał Pulitzera. Czyta się dobrze, ale według mnie jest trochę
          > niedociągnięć. No i temat zupełnie inny, bo tam jest incest i hermafrodyta ;)
          > "The slap" Tsiolkasa według mnie też jest w "wolnościowy" deseń.

          Sprobuje. Chwilowo "mecze" Zelazna kurtyne. Bardzo mi sie podoba, jest swietnie napisana. Ale przez to, ze jest napakowana faktami, przygnebiajaca i czytam ja po dunsku, idzie mi raczej wolno.
          >

          > Poza tym "NW" Zadie Smith to dla mnie też podobny gatunek.

          Jestem wielka fanka O pieknie, ale inne ksiazki mnie juz tak nie porwaly. Mam bardzo malo czasu na czytanie i jestem niecierpliwym czytelnikiem. Jesli ksiazka mnie nie porywa od pierwszego rozdzialu, to odkladam. NW mnie nie porwalo niestety.
        • amused.to.death Re: klub czytajacych 12.02.14, 17:23
          > O co chodzi z tym, że Bator smutna? Już drugi raz w tym wątku ktoś to mówi. Wed
          > ług mnie "Ciemno, prawie noc" jest po prostu książką słabą w porywach do beznad
          > ziejnie słabej. Było mi bardzo przykro, jak ją czytałam, bo poprzednie książki
          > Bator przyzwyczaiły mnie do czystej przyjemności z czytania i rewelacyjnego poz
          > iomu.
          > Nie wiem, może za wysokie wymagania miałam.

          Ja zaczęłam czytac Bator od "Ciemno, prawie noc" co mnie bardzo skutecznie zniechęciło do tej autorki - dawno się tak przy książce nie męczyłam. Zazwyczaj jak mi się coś nie podoba, to przestaję czytać, ale tu tyle osób się zachwyca więc chciałam się przekonać czym.
          Więcej na J.Bator nie mam już ochoty.
      • besame.mucho Re: klub czytajacych 12.02.14, 12:20
        > Chce przeczytac Morfine Twardocha.

        Po wymianie zdań wyżej trochę się boję, ale co tam - szczerze odradzam :).
        • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 12:43
          besame.mucho napisała:

          > > Chce przeczytac Morfine Twardocha.
          >
          > Po wymianie zdań wyżej trochę się boję, ale co tam - szczerze odradzam :).

          Powiedz czemu odradzasz? Ja sie czasem napale na jakas ksiazke a potem odkladam po przeczytaniu 20 stron i nigdy nie wracam. Morfine musialabym kupic, wiec wolalabym nie tracic kasy.
          • besame.mucho Re: klub czytajacych 12.02.14, 13:00
            Spróbuję bez spoilerów :).
            Otóż w tej książce nie podobało mi się w zasadzie nic. Konkretniej:
            Temat - moim zdaniem narkotyczne transy to temat ograny, żeby mnie zainteresował musiałby być podany w naprawdę ciekawy sposób, a IMO nie był.
            Narracja - denerwująca, przerysowana, męcząca. Pretensjonalny język, ciągłe zapętlenia, powtórzenia, przestawny szyk, urwane zdania i tak dalej. Niby to ma oddawać pogubienie i narkotyczne stany bohatera - jak dla mnie nie oddaje, za to wybitnie irytuje. Dobrze mi się to czytało tylko w krótkich fragmentach, kiedy narratorem przestawał być główny bohater. Plus niektóre zdania przy których wymiękałam z powodu natężenia chęci popisania się autora (np. o mężczyźnie, który "zawsze zostawia ślad w kobiecej ektoplazmie", albo sformułowania typu "ja, nieja, niktja"). No i mało odkrywcze zestawienia erotyczno-patriotyczne. Dla kupienia współczesnego odbiorcy okraszone pogardliwą krytyką postaw, nazwijmy to, katolicko-patriotycznych - tego to już jest wszędzie wokół taki nadmiar, że to naprawdę nuda.
            Bohaterowie - główny nieciekawy, dowiaduję się o nim wszystkiego na pierwszych dwóch stronach. Pozostali skleceni ze stereotypów (aseksualna patriotyczna marmurowa żona, biodrzasta ognista kochanka Żydówka i tak dalej).

            Męczyłam się przy tej książce. IMO z w miarę nowych, o których się mówi, lepiej sięgnąć po "Ości" Karpowicza (też pretensjonalne, z masą kompletnie odrealnionych dialogów, ale przynajmniej fabuła ciekawsza i można się pobawić w odgadywanie pierwowzorów postaci) albo "Noc żywych Żydów" Ostachowicza (przyczepić się też do wielu rzeczy można, ale czyta się w jeden wieczór, człowiek się nie męczy i nie rzuca książką jak przy "Morfinie" ;) ).
            • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 13:57
              Dziekuje za recenzje. Z tego co piszesz, ta ksiazka ma wszystko, czego nie lubie. Tym samym oszczedzilam 35 pln;)
              • besame.mucho Re: klub czytajacych 12.02.14, 14:27
                Weź tylko pod uwagę, że ta książka ma jednak w większości dobre recenzje, była w finale Nike, Twardoch dostał za nią Paszport Polityki i tak dalej. Dla mnie jest naprawdę słaba (nie tylko słaba w znaczeniu "nie podobała mi się", ale też w znaczeniu "to nie jest dobra literatura"), ale jak widać znawcy twierdzą inaczej, więc kto wie, może to nie gniot, tylko ja mam alergię na taką literaturę :).
                • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 14:35
                  Wiem, wiem, wlasnie dlatego chcialam przeczytac. Ale Maslowskej tez nie dalam rady czytac, ani Witkowskiego, a recenzje mieli swietne. Mnie ksiazka musi porwac tematem, "prawdziwoscia" postaci i ich zycia i jezykiem, bym przeczytala ja do konca. Gdy chociaz jedno z tych kryteriow nie jest zachowane, nie czytam.
            • kk345 Re: klub czytajacych 12.02.14, 23:32
              Dziękuję za recenzję, dzięki niej wykreśliłam własnie tę książkę z listy "do przeczytania".
          • magdalaena1977 Re: klub czytajacych 12.02.14, 18:45
            zawsze_zielona napisała:

            > Ja sie czasem napale na jakas ksiazke a potem odkladam
            > po przeczytaniu 20 stron i nigdy nie wracam. Morfine musialabym kupic,
            > wiec wolalabym nie tracic kasy.

            Pod tym względem super są ebooki.
            Amazon z zasady udostępnia darmowy sample do wysłania na czytnik, ale polskie księgarnie też nie są gorsze.
            Morfina jest dostępna np. tu:
            woblink.com/e-book,7328?gclid=COSDqOyRx7wCFdHLtAodG1AAwg
            W dodatku ebooki ciągle są w promocjach i większość pozycji można kupić za 10 - 20 zł (raczej 9,99 zł - 19,99 zł), więc można sobie ustawić alert na upolujebooka.pl/
            • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 12.02.14, 22:26
              Nie mam czytnika, musze sobie w koncu sprawic.
              • virgaaurea Re: klub czytajacych 13.02.14, 15:44
                nie wiem, czy wiesz, ale zanim sobie sprawisz czytnik mozesz tez sciagnac kindle for pc, albo apke na androida, sciagnac sample na kompa i zdecydowac, czy ci ksiazka pasuje; i jakbys koneicznie chciala czytac z kompa/tabletu/smartfonu dopoki nie masz czytnika;
                • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 13.02.14, 15:51
                  virgaaurea napisała:

                  > nie wiem, czy wiesz, ale zanim sobie sprawisz czytnik mozesz tez sciagnac kindl
                  > e for pc, albo apke na androida, sciagnac sample na kompa i zdecydowac, czy ci
                  > ksiazka pasuje; i jakbys koneicznie chciala czytac z kompa/tabletu/smartfonu do
                  > poki nie masz czytnika;

                  Szczerze nie znosze czytac z komputera. Robie to w pracy, by nie drukowac wszystkiego, co tylko musze przeczytac, ale oczy sie jednak mecza. Czytnik ma w planie, kupie przy najblizej wizycie w Stanach, bo jednak taniej.
                  • yaga7 Re: klub czytajacych 13.02.14, 15:54
                    Też nie lubię czytać z kompa, dlatego mam czytnik, ale od jakiegoś czasu mam też tablet i doceniam jego zalety, jeśli chodzi o czytanie przy niesprzyjajacym świetle. I oczy mi się męczą dużo mniej niż przy kompie.
                    • kis-moho Re: klub czytajacych 13.02.14, 22:47
                      Niezłym wyjściem jest paperwhite, bo nie musisz się przejmować słabym światłem. To oczywiście raczej w ramach rady do rozważenia dla planujących zakupy, bo domyślam się, że Tobie nowy czytnik niepotrzebny :o)
    • kis-moho Lobbystki czytają? 12.02.14, 10:26
      Macie ochotę spróbować? Z tego co widzę, na pokładzie byłaby Yaga, Mszn, Turzyca (tak?), Zawsze_zielona. Ktoś jeszcze?
      Ponieważ nigdy w życiu w czymś takim nie uczestniczyłam, pomyślałam sobie, że może warto na początek ustalić, na co miałybyśmy ochotę, a na co zupełnie nie. A może ktoś z Was ma większe doświadczenie jak można to zorganizować?
      Jeśli chodzi o mnie:
      1. Najbardziej zależy mi na odkrywaniu nowych rejonów, bo ostatnio lubię to co czytam, i czytam to co lubię, a to trochę już mi się przejadło. Dlatego nie chciałabym się ograniczać do konkretnych tematów/autorów/gatunków. Chciałabym, żeby to dla mnie był kop, żeby wyjść z mojej ulubionej niszy, bo ostatnio słabo mi to wychodzi.
      2. Zdecydowanie nie musi to być wyłącznie polska literatura, chciałabym tylko, żeby czasem się pojawiała, bo mam z nią mało kontaktu. Na pewno nie potrzebuję książek o tym, jak się żyje w Polsce, nie mieszkam na antypodach, nie wyemigrowałam 50 lat temu i nie straciłam jeszcze kontaktu z rzeczywistością ;o) Chodzi mi tylko i wyłącznie o dobre książki.
      3. Ja spokojnie mogę przyjąć książkę na 3-4 tygodnie, ale ja spędzam dziennie prawie dwie godziny w komunikacji miejskiej i czasu na czytanie mam mnóstwo. Myślę, że to trzeba by przedystkutować, tak, żeby było wystarczająco dużo czasu na przeczytanie, ale nie na tyle dużo, żeby sprawa rozeszła się po kościach.
      4. Dostępność - dobre pytanie, o którym zupełnie nie pomyślałam. Powinnyśmy to na pewno brać pod uwagę przy wyborze, i pewnie planować z wyprzedzeniem - chociaż tu ostrożnie, znowu, żeby nam entuzjazm nie opadł.
      5. Wybór wyobrażałam sobie tak: robimy listę potencjalnie fajnych książek (ew. z krótkim opisem) i głosujemy. Plus każda ma prawo do usunięcia czegoś z listy, jeżeli to już czytała? Co o tym myślicie? Mogłybyśmy to robić w zwykłym wątku na offtopach, albo założyć sobie jakąś platformę googlową. Nie wiem, co wygodniejsze, mi szczerze mówiąc jest wszystko jedno.
      6. Proponowałabym, żeby książki, które wbijają w ziemię na czas dłuższy zostawić na okolice lata, teraz takich nie
      • kis-moho Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 10:27
        coś mnie ucięło. Teraz depresyjnych książek nie przeczytam bez wpadnięcia samej w melancholijne nastroje, w lecie za to mogą być.
      • besame.mucho Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 12:26
        > Co o tym myślicie? Mogłybyśmy to robić w zwykłym wątku
        > na offtopach, albo założyć sobie jakąś platformę googlową. Nie wiem, co wygodni
        > ejsze, mi szczerze mówiąc jest wszystko jedno.

        Jeśli mogę pojęczeć jako głos z zewnątrz, to gadajcie na offtopach :). Ja się do klubu raczej nie piszę, bo mam kilka prywatnych list "do przeczytania" i lubię się ich trzymać, ale o książkach się miło dyskutuje, więc jak akurat będziecie miały w repertuarze coś, co czytałam, to się chętnie dołączę.
        • mniickhiateal Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 20:44
          besame.mucho napisała:

          > Jeśli mogę pojęczeć jako głos z zewnątrz, to gadajcie na offtopach :). Ja się d
          > o klubu raczej nie piszę, bo mam kilka prywatnych list "do przeczytania" i lubi
          > ę się ich trzymać, ale o książkach się miło dyskutuje, więc jak akurat będzieci
          > e miały w repertuarze coś, co czytałam, to się chętnie dołączę.

          Mam dokładnie tak samo, łącznie z apelem o zostanie na tym forumie, a nie tworzenie dodatkowego bytu.
        • turzyca Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 23:25
          > o klubu raczej nie piszę, bo mam kilka prywatnych list "do przeczytania" i lubi
          > ę się ich trzymać, ale o książkach się miło dyskutuje, więc jak akurat będzieci
          > e miały w repertuarze coś, co czytałam, to się chętnie dołączę.

          A moglabys cos zaproponowac? Lubie Twoje spojrzenie na ksiazki, wiec chetnie bym Cie tym samym skaptowala do klubu. Mimo ze upodobania literackie mamy nieco odmienne.
          • besame.mucho Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 11:20
            > A moglabys cos zaproponowac? Lubie Twoje spojrzenie na ksiazki, wiec chetnie by
            > m Cie tym samym skaptowala do klubu. Mimo ze upodobania literackie mamy nieco o
            > dmienne.

            Wiesz, sęk w tym, że ja wychodzę z założenia, że tyle jest świetnej klasyki, której człowiek nie zdąży całej w życiu przeczytać, że nowsze rzeczy traktuję jako krótki przerywnik i czytam raczej w stosunku ok. 6-7 staroci : 1 nowość. No a klasyki polecać nie będę, bo tego to każdy mnóstwo czytał i nie wiadomo kto co.
            W każdym razie z rzeczy nowszych, które mi wpadały w ręce w ostatnich miesiącach, poleciłabym tę wspomnianą wyżej Noc żywych Żydów Ostachowicza, Ciemno, prawie noc Bator też mi się podobało, ale wyżej w wątku było sporo średnich opinii, Joseph Anton Rushdiego był świetny. Zaczęłam, jeszcze nie skończyłam, Trafny wybór Rowling, zapowiada się zaskakująco nieźle.
            Poza tym nie ze staroci mam aktualnie na półce i listach do przeczytania autobiografię Modzelewskiego (Zajeździmy kobyłę historii) i podobno bardzo śmieszną książeczkę "The hundred-year-old man who climbed out the window and disappeared" Jonassona.
            • kk345 Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 12:55
              > Trafny wybór Rowling, zapowiada się zaskakująco nieźle.

              Czytałam w zeszłym roku- interesująca, nieźle napisana historia, ciekawe postacie : Rowling nieźle sobie poradziła z odejściem od Gryffindoru:)
              • zawsze_zielona Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 13:37
                kk345 napisała:

                > > Trafny wybór Rowling, zapowiada się zaskakująco nieźle.
                >
                > Czytałam w zeszłym roku- interesująca, nieźle napisana historia, ciekawe postac
                > ie : Rowling nieźle sobie poradziła z odejściem od Gryffindoru:)
                A ja zaczelam i zostawilam. Nikt mi sie nie podobal, kazda z postaci mnie niezmiernie wkurzala. Potem gdzies przeczytalam, ze ta ksiazka zostawia czytelnika w poczuci beznadziei, wiec bez wyrzutow sumienia odlozylam nieprzeczytana.
                • kk345 Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 14:00
                  > A ja zaczelam i zostawilam. Nikt mi sie nie podobal, kazda z postaci mnie niez
                  > miernie wkurzala. Potem gdzies przeczytalam, ze ta ksiazka zostawia czytelnika
                  > w poczuci beznadziei, wiec bez wyrzutow sumienia odlozylam nieprzeczytana.

                  Nie poczułam się pozostawiona w beznadziei, brak happy-endu też mnie nie zdołował. Postaci nie muszę lubić, ale muszą mnie zainteresować, a tu tak miałam.
                  Doskonale widać po tym wątku, ze ludzie sa rózni i różne rzeczy lubią- za to jak przyjemnie o tym podyskutować:)
            • turzyca Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 13:29
              > Poza tym nie ze staroci mam aktualnie na półce i listach do przeczytania autobi
              > ografię Modzelewskiego (Zajeździmy kobyłę historii)

              Modzelewskiego lyknelam praktycznie pod drzewkiem bozonarodzeniowym. I podobalo mi sie bardzo. Ale ja go w ogole bardzo lubie i jako autora i jako czlowieka, wiec moge byc nieobiektywna.
      • turzyca Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 12:29
        Turzyca owszem.


        Dyskusje na offtopach, glosowanie w google documentach.

        Depresyjne/emocjonalne - koniecznie trzeba to uwzglednic. Nie wiem, jak reszta, ale o ile np. reportaze typu "gogol w czasie google" moge czytac, mimo swiadomosci, ze to dzieje sie naprawde, o tyle fikcja bez nadziei mnie dobija na dlugo i wolalabym wiedziec, zanim otworze.


        Zrobmy sobie plan tak na maj-czerwiec-lipiec-sierpien-wrzesien, Swieta beda po drodze, ruch miedzypanstwowy sie wtedy zwieksza, latwiej bedzie o zdobycie ksiazek. A w czerwcu zaplanujmy pazdziernik-listopad-grudzien-styczen, zeby wykorzystac wakacje zakupowo.
        • yaga7 Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 12:36
          > Depresyjne/emocjonalne - koniecznie trzeba to uwzglednic. Nie wiem, jak reszta,
          > ale o ile np. reportaze typu "gogol w czasie google" moge czytac, mimo swiadom
          > osci, ze to dzieje sie naprawde, o tyle fikcja bez nadziei mnie dobija na dlugo
          > i wolalabym wiedziec, zanim otworze.

          Ja mam raczej w drugą stronę - fikcję zniosę chyba każdą, ale nie lubię książek opartych na faktach, bo mnie dobijają, że to się działo / dzieje rzeczywiście.
          • magdalaena1977 Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 18:46
            Ja też nie cierpię literatury faktu - cały czas zastanawiam się, ile z tego co autor pisze zdarzyło się naprawdę.
            Brakuje mi za to współczesnych uczciwych powieści, najlepiej grubych ;-)
            • mmoni Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 19:27
              Czytaj Donnę Tartt, ona wydaje książkę raz na dekadę, ale za to taką, że lepiej kupować wersję elektroniczną, bo upuszczenie wersji papierowej na nogę grozi trwałą kontuzją. W ubiegłym roku wydała The Goldfinch, fantastyczna! Z mniej ulubionych a też spaśnych mogę polecić Wolność Franzena.
              • magdalaena1977 Re: Lobbystki czytają? 13.02.14, 21:23
                Sprawdzę
              • zawsze_zielona Re: Lobbystki czytają? 14.02.14, 08:31
                Fajnie, ja przypomnialas. W liceum zachwycalam sie
                • zawsze_zielona Re: Lobbystki czytają? 14.02.14, 08:33
                  Za szybko. W liceum zachwycalam sie Tajemna historia, musze koniecznie pozostale dwie ksiazki.
        • zawsze_zielona Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 12:46
          turzyca napisała:

          > Depresyjne/emocjonalne - koniecznie trzeba to uwzglednic. Nie wiem, jak reszta,
          > ale o ile np. reportaze typu "gogol w czasie google" moge czytac, mimo swiadom
          > osci, ze to dzieje sie naprawde, o tyle fikcja bez nadziei mnie dobija na dlugo
          > i wolalabym wiedziec, zanim otworze.

          A ja wlasciwie nie wiem. Czytam Zelazna kurtne i jakos to znosze. Bractwo Bang-Bang odlozylam po przeczytaniu pierwszych dwoch rozdzialow i obejrzeniu zdjec.
          >
          >
          > Zrobmy sobie plan tak na maj-czerwiec-lipiec-sierpien-wrzesien, Swieta beda po
          > drodze, ruch miedzypanstwowy sie wtedy zwieksza, latwiej bedzie o zdobycie ksia
          > zek. A w czerwcu zaplanujmy pazdziernik-listopad-grudzien-styczen, zeby wykorzy
          > stac wakacje zakupowo.

          Dobry pomysl.
        • amused.to.death Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 17:27
          > Depresyjne/emocjonalne - koniecznie trzeba to uwzglednic. Nie wiem, jak reszta,
          > ale o ile np. reportaze typu "gogol w czasie google" moge czytac, mimo swiadom
          > osci, ze to dzieje sie naprawde, o tyle fikcja bez nadziei mnie dobija na dlugo
          > i wolalabym wiedziec, zanim otworze.

          ja też tak mam.

          Do klubu chętnie się zapiszę, chyba, że trafią się książki, z którymi wyjątkowo mi nie po drodze;)
      • ochanomizu Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 19:32
        Ja też jestem chętna, o ile mnie przyjmiecie mimo polecania słabych książek ;)
      • magdalaena1977 Re: Lobbystki czytają? 12.02.14, 22:23
        kis-moho napisała:

        > Macie ochotę spróbować? Z tego co widzę, na pokładzie byłaby Yaga, Mszn, Turzyc
        > a (tak?), Zawsze_zielona. Ktoś jeszcze?

        Może ja, jeśli będziemy obgdaywać książki mniej więcej z moim stylu.

        > 3. Ja spokojnie mogę przyjąć książkę na 3-4 tygodnie, ale ja spędzam dziennie p
        > rawie dwie godziny w komunikacji miejskiej i czasu na czytanie mam mnóstwo.

        Mając co najmniej dwie godziny dziennie na czytanie, większość książek połknęłabym w dzień czy dwa. W dodatku czytałabym też wieczorem w łóżku, w toalecie, przy jedzeniu, w kolejce do lekarza itp.
        Jeśli coś za długo leży i czytam po małym kawałku, to dochodzę do wniosku, że książka mnie nie ciągnie, nie ma się co zmuszać i biorę coś nowego.
    • amused.to.death Re: klub czytajacych 12.02.14, 22:28
      A może jeszcze wątek (wzorej forów książkowych) "Teraz czytam..." albo "W lutym czytamy..."
      - ja zawsze z chęcią podglądam co czytają inni:D
      • kk345 Re: klub czytajacych 12.02.14, 23:52
        O, to jest świetna myśl- nie lista książek do przeczytania, tylko informacja, co czytamy i dlaczego według nas to jest fajne/nieciekawe, bez wartościowania.
        • amused.to.death Re: klub czytajacych 12.02.14, 23:55
          To ja na koniec, zanim jeszcze pójdę spać, taki wątek założę:D
        • turzyca Re: klub czytajacych 13.02.14, 00:05

          > O, to jest świetna myśl- nie lista książek do przeczytania, tylko informacja, c
          > o czytamy i dlaczego według nas to jest fajne/nieciekawe, bez wartościowania.

          E, moment, dla mnie to nie bylo sprzeczne. Lista ma tylko pomoc tym wyautowanym poza granice boiska w zaplanowaniu zakupow. Wysylka jest droga, nie wszystko jest w postaci elektronicznej. Jesli pojawi sie obok watek "w lutym czytamy morfine", to ja sobie moge poczytac watek, a nie morfine. Jesli wiem, ze "morfine" bedziemy czytac w czerwcu, to w czerwcowym watku o morfinie bede mogla wziac udzial.
          • kk345 Re: klub czytajacych 13.02.14, 10:19
            Turzyco, ale to się przecież nie wyklucza- mogą istnieć obok siebie i klub książki z zadaniami do przeczytania i lista książek obecnie czytanych bez żadnych ustaleń:D
    • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 14.02.14, 16:29
      A czytacie te same ksiazki wiecej niz raz? Ja czasem, jesli ksiazka wyjatkowo mi sie podobala. Czasem tez czytam ta sama ksiazke w dwoch jezykach.
      • amused.to.death Re: klub czytajacych 14.02.14, 17:07
        zawsze_zielona napisała:

        > A czytacie te same ksiazki wiecej niz raz? Ja czasem, jesli ksiazka wyjatkowo m
        > i sie podobala. Czasem tez czytam ta sama ksiazke w dwoch jezykach.

        Teraz nigdy - robiłam to tylko w dzieciństwie:) W dwóch językach też nie - tylko w jednym. Chociaż mam w biblioteczce "Sto lat samotności", które kiedyś na pewno przeczytam po hiszpańsku (w tej chwili jeszcze mi nie sprawia przyjemności) - ale to wyjątek.
        Mam też tak, że jeśli obejrzę film na podstawie książki to potem raczej po książkę nie sięgnę - w drugą stronę czasami tak.
        • kis-moho Re: klub czytajacych 14.02.14, 17:29
          Ja każdą książke która mi się podoba czytam co najmniej dwa razy. Za to w różnych językach raczej mi się nie zdarza, staram się ograniczać liczbę kupowanych książek.
      • turzyca Re: klub czytajacych 14.02.14, 17:28
        Mnostwo rzeczy czytam po wielokroc, szczegolnie jak jestem w stanie, ze musze zajac umysl, a jestem zbyt zmeczona, zeby konfrontowac sie z czyms nowym. I mam pare takich ksiazek, ktore praktycznie znam na pamiec, sluzyly mi do usypiania. W jakims momencie przerzucilam sie na audiobooki, dzieki temu nie budze sie z zapalonym swiatlem.
        • kk345 Re: klub czytajacych 14.02.14, 21:53
          turzyca napisała:

          > Mnostwo rzeczy czytam po wielokroc, szczegolnie jak jestem w stanie, ze musze z
          > ajac umysl, a jestem zbyt zmeczona, zeby konfrontowac sie z czyms nowym. I mam
          > pare takich ksiazek, ktore praktycznie znam na pamiec, sluzyly mi do usypiania.

          Siostro zaginiona w dzieciństwie! :)
          Tylko audiobooków nie lubię-muszę zając oczy. No i papier musi byc- czytniki to zuuuuuo.
      • yaga7 Re: klub czytajacych 14.02.14, 17:34
        Więcej niż raz na pewno czytałam niektóre książki Chmielewskiej.

        Natomiast tę samą książkę w dwóch językach tak - aczkolwiek to dotyczy tych książek, które kiedyś przeczytałam po polsku, teraz wracam do nich po angielsku.
        Obecnie czytam raczej w oryginale (zakładając, że językiem oryginalnym jest angielski), więc teraz nie zdarza mi się czytać tego samego w dwóch językach.
        • amused.to.death Re: klub czytajacych 14.02.14, 17:40
          > Obecnie czytam raczej w oryginale (zakładając, że językiem oryginalnym jest ang
          > ielski),

          Ja się ostatnio bardzo oburzyłam, że pewnego ebooka znalazłam tylko po polsku i po hiszpańsku, a w oryginale, czyli po angielsku już nie. I dopiero po kilku godzinach do mnie dotarło, że w orginale to właśnie po hiszpańsku:D
          • magdalaena1977 Re: klub czytajacych 14.02.14, 20:25
            Ja tak miałam ze skandynawskimi kryminałami. Nagle okazało się, że nie mogę kupić i przeczytać w oryginale kolejnych tomów fajnego cyklu.
            Tzn. kupić mogę, ale z czytaniem już gorzej.
            • amused.to.death Re: klub czytajacych 14.02.14, 20:55
              co do skandynawskich kryminałów to zauważyłam, że sporo z nich pojawia się najpierw w tłumaczeniu niemieckim a dopiero potem po angielsku czy polsku.
              Niestety do niemieckiego nigdy się nie przykładałam zakładając z góry, że mi się nie przyda.
          • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 14.02.14, 20:42
            amused.to.death napisała:

            > Ja się ostatnio bardzo oburzyłam, że pewnego ebooka znalazłam tylko po polsku i
            > po hiszpańsku, a w oryginale, czyli po angielsku już nie. I dopiero po kilku g
            > odzinach do mnie dotarło, że w orginale to właśnie po hiszpańsku:D

            Dobre. :-D
            Ja wprowadzilam sobie zasade, ze ksiazki w oryginalnym jezyku podobnym do polskiego czyli np rosyjski czy czeski czytam po polsku natomiast w oryginale po niemiecku i angielsku czytam po dunsku. Nie lubie czytac po angielsku bo czuje sie jakbym byla w pracy. Tym samym moj angielsku ewoluowal w strone tego naukowego, technicznego i czytanie po angielsku beletrystki nawet jakbym chciala jest tez dla mnie trudne, bledne kolo:-/
            • yaga7 Re: klub czytajacych 14.02.14, 21:03
              No to ja właśnie po to czytam beletrystykę po angielsku, żeby mój angielski nie kończył się tylko na naukowym / medycznym ;)
              Z tym że ja lubię angielski i praca z językiem dla mnie to bardziej hobby niż praca.
              • zawsze_zielona Re: klub czytajacych 14.02.14, 23:50
                W sumie tez lubie angielski. Jednak z praktycznego punktu widzenia perfekcyjny dunski jest mi bardziej potrzebny do zycia, wiec czytam glownie po dunsku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka