Snob!

09.02.09, 15:27
Jesteście snobkami? :)
    • martvica Re: Snob! 09.02.09, 16:00
      Chyba nie :)
    • panistrusia Re: Snob! 09.02.09, 16:39
      Jeśli w słusznej sprawie, to bywam.
    • zawsze_zielona Re: Snob! 09.02.09, 17:28
      To chyba zalezy jak sie zdefiniuje snobizm.
      Przyjmujac definicje jezyka polskiego snobka nie jestem, bo nie lubie robic niczego na pokaz.

      Ale lubie dobra muzyke, koncerty, wystawy fotograficzne, dobre ksiazki (nie tylko czytac ale i posiadac), dobre gatunkow ciuchy i kosmetyki, wiec chyba wg ulicznej definicji jestem jak najbardziej snobka.
      • malagracja Definicja - "snobizm" 09.02.09, 17:44
        Jezyk polski nie jest przychylny snobkom, to fakt. Osobiście snobizm uznaję za
        postawę pozytywną. To jest swego rodzaju dążenie do bycia coraz lepszym,
        wyszukiwanie "swoich" rzeczy itd.
        • pinupgirl_dg Raczej sknerą :) 09.02.09, 18:03

          Nawet, jeśli mam pieniądze :). Jeśli mogę kupić dokładnie to samo taniej to
          oczywiście kupuję. Staram się nie kupować rzeczy w gruncie rzeczy
          niepotrzebnych, dokładnie czytam składy i metki itd itd...
          • malagracja Ale snob robi to tym bardziej. 09.02.09, 18:14
            Czyta metki i sklady, wyszukanych rzeczy.. :)
            • pinupgirl_dg Re: Ale snob robi to tym bardziej. 09.02.09, 18:43
              Ale mnie interesują tylko pieniądze i moja wygoda, a nie sam fakt posiadania czegoś "wyszukanego" :) - ale w ogólnym rozrachunku. Tak jak pisała daslicht - czasem nie stać nas na tanie rzeczy i bardziej opłaca się szarpnąć, stąd moje zamiłowanie do czytania na zakupach. Nie kupię niedopasowanych butów z niezdrowych materiałów, bo mnie potem leczenie wrastających paznokci, walka z pęcherzami itd itd wyjdzie trzy razy drożej. Co nie znaczy, że kupię jakieś tylko dla marki. A czasem bardziej opłaca się wziąć pierwszą lepszą rzecz z półki - czas to też pieniądz - ale wtedy i tak wewnętrzna sknera we mnie cierpi...
              Reklama na mnie działa jak na każdego, ale staram się być tego świadoma i nie poddaję się bez walki :).
          • zawsze_zielona Re: Raczej sknerą :) 09.02.09, 18:25
            Ale to sie nie wyklucza;) Od mojego chlopaka nauczylam sie "polowania na
            okazje". Jesli mozna kupic taniej to po co przeplacac;)

            OT: pierwszym prezentem od mojego TZ byla plyta Pearl Jam wreczona z usmiechem
            na twarzy i kometarzem "upolowalem na 20% ceny";)
            • panistrusia Re: Raczej sknerą :) 09.02.09, 20:00
              > Ale to sie nie wyklucza;) Od mojego chlopaka nauczylam sie
              "polowania na
              > okazje". Jesli mozna kupic taniej to po co przeplacac;)

              Gdy robiłam zakupy w 'bezdusznych' sieciówkach też się tym
              kierowałam.
              A od jakiegoś czasu wolę zapłacić nawet tych kilka procent więcej,
              ale kupować w sklepach, które lubię - taki mój mały wkład w
              kapitalizm z ludzką twarzą;).
              • malagracja Nie dla bezdusznych sieciówek :) 09.02.09, 21:02
                Ja swoim snobizmem wspieram malutkie butiki (lubie, chociaz wiem jaka mają
                marże). Lubie kupic cos w co bylo wlozonego duzo wysilku i serca. Mam ogromne
                zamilowanie do cepelii i ich chust :)

                Coraz czesciej omijam H&M i tym podobne rzeczy, stram się - ale przyznam się, ze
                nie zawsze mi wychodzi. Jednak czuję się o wiele lepiej kiedy kupie coś w innym,
                mniej "bezdusznym" miejscu.

                Moze to śmieszne, ale lumpeksy to jest tez strefa dla snobów (zwlaszcza z
                cienszym portfelem). Pamietam jak znalazlam apaszke Louisa Vuittona z
                czeresniami z kolekcji z 2005 roku! Pieknie ja wypralam i wyprasowalam,
                zapakowana dalam babci na urodziny :)
                • miss.et Re: Nie dla bezdusznych sieciówek :) 09.02.09, 22:25
                  hehe, to w takim razie jestem ciuchowym snobem do kwadratu ;)) W H&M nie kupiłam
                  nic od ładnych kilku lat - drażni mnie natłok wszystkiego w samym sklepie,
                  dyskusyjna jakosc oraz wszechobecnośc na ulicach. Ubieram się w lumpach,
                  sporadycznie w sieciówkach typu pull and bear i szyję sobie sama. Ostatnio coraz
                  częściej skłaniam się ku ostatniej opcji. To naprawdę miłe miec kamizelkę
                  nierozchodzącą się na biuście (w dodatku kupiłam materiał w promocji i całośc
                  wyniosła mnie jakieś 30 pln ;))tudzież spodnie, które nie odstają w talii i są
                  odpowiednio długie.
                  Właśnie poluję na materiał na bluzkę koszulową i cierpię, bo podobają mi się
                  głównie jedwabie za ciężkie pieniądze :/ Czy to też objaw snobstwa?? ;))
    • daslicht Re: Snob! 09.02.09, 18:25
      Mi się snobka kojarzy z taką Victorią Beckham czy inną Paris
      Hilton... nie utożsamiam się z nimi.

      A jeśli snobizmem jest gdy np. koleżanka kupuje patelnię z Tesco na
      wagę (i po tygodniu ją spala), a ja kupuję teflonową w kwiatki i
      drewnianą łyżkę do niej (i wszystko jest w porzadku), to wtedy
      pewnie tak :)
      W ogóle mówię, że nie stać mnie na tanie rzeczy --> patrz "teoria
      butów" ze Świata Dysku. Ale czy to jest snobowanie?
    • luincir Re: Snob! 09.02.09, 20:36
      Ale jakie znaczenie przyjmujemy? Słownikowe, czyli:
      Snobizm - jest postawą objawiającą się chęcią zaimponowania innym osobom oraz wykazania swojej wiedzy na dany temat. Osoby takie często są nazywane snobami, przykładowo mogą to być części bywalcy oper, teatrów oraz spektakli, lecz jedynie w celu zamanifestowania swojej kultury, zainteresowań czy upodobań. Osoby te nie są zorientowane w temacie bądź dziedzinie o jakiej się wypowiadają lub, w której biorą udział,
      czy też potoczne, czyli kogoś, kto lubi mieć drogie i ładne rzeczy i posiada życie kulturalne?

      Bo jeśli wersję dwa, to chyba wiele osób się łapie - kto nie lubi mieć ładnych rzeczy? ;-) Wolę robić zakupy w delikatesach niż w dyskontach, mimo że, jako studentka, nie zawsze mogę sobie na to pozwolić. Podoba mi się, że na półkach stoją egzotyczne produkty, że dział z nabiałem nie śmierdzi tak, że można paść, a w kasach siedzą eleganckie kasjerki. Chciałabym mieć dość pieniędzy, żeby kupować ciuchy w sklepach, z najnowszej kolekcji, jeśli mi się podobają i nie musieć czekać do przecen z nadzieją, że może nie znajdzie się aż tyle osób, które będą mieć ochotę na apaszkę za 80zł. Gdybym miała dość pieniędzy, też kupowałabym apaszki za 80zł, ale gdyby były do wyboru identyczne za 10, różniące się jedynie brakiem metki, kupowałabym te za 10. Cieszę się, jeśli znajdę w szmateksie firmową rzecz za 2zł, bo wiem, że taka a taka firma gwarantuje porządną jakość. Chodzę na wystawy i do teatru, jeśli mnie interesują, nie żeby podbudować swój wizerunek.
      Jeśli wydaję pieniądze, to lubię wiedzieć, że nie wyrzuciłam ich w błoto. Być może mam snobistyczny gust, bo rzeczy, które mi się podobają i spełniają moje wymagania jakościowe najczęściej kosztują sporo. Prawdopodobnie snobką czyni mnie fakt, że zdarza mi się oceniać ludzi na podstawie wyglądu, a raczej tych elementów, na które się ma wpływ - nie wyłącznie, ale również, ponieważ w obecnych czasach każdy może wyglądać tak, jak chce - więc to, jak wygląda, świadczy o jego guście.
      • kaga9 Re: Snob! 09.02.09, 21:23
        luincir napisała:

        ponieważ w obecnych czasach każdy może wyglądać tak, jak chce - więc to, jak
        wygląda, świadczy o jego guście.

        Oj, tu bym dyskutowała. Ja nie wyglądam tak, jak chcę. I nie ma to nic wspólnego
        z obnoszeniem się z metkami, ale choćby z tym, że przy mojej obecnej figurze
        powinnam nosić naprawdę świetnie uszyte spodnie, i to powinnam mieć
        kilka(naście) par, bo chodzę w spodniach przez jakieś 300 dni w roku. A mam 4
        pary (i 2 letnich), w tym 2 dżinsów. Żadne z nich nie są Bóg-wie-jak dobre
        jakościowo. Niekoniecznie jest to mój wybór, niestety.

        A snobką jestem trochę. Książkową. Na studiach i tuż po nich miałam etap
        masowego kupowania książek, wszystkiego, co wpadło mi w oko/ucho na studiach (a
        wpadło sporo). No i teraz mam Sztyrmera, Bakę, Żmichowską, Kornhausera,
        Zawieyskiego...
        • luincir Re: Snob! 10.02.09, 21:56
          Nie miałam na myśli tego, czy uda się komuś dostać świetnie leżące spodnie, czy trochę mniej - bo sama wiem, że tak fajnie z tym nie jest. Ale jednak można już zdecydować, czy wybierze się wersję Cekin Bazar Lux, czy może coś zupełnie innego ;-)
    • kuraiko Re: Snob! 09.02.09, 23:00
      nie ;)

      dla mnie snobizmem jest np kupowanie wypasionej i drogiej komórki
      TYLKO DLATEGO, że jest wypasiona i droga i żeby nią szpanować, a nie
      dlatego że nam się po prostu podoba.
      tak samo jak postawa "nie kupuję w Biedronce bo to sklep dla
      biedaków" (ale kupi produkt tej samej firmy co oferowany w Biedronce
      w "normalnym" sklepie).
      albo snobowanie się na jakiś gatunek muzyki "och jestem taka
      alternatywna, obecnie słucham niszowego zespołu z Islandii, a
      mainstream jest dla gminu" xD

      wg tego to ja nie jestem snobką
    • maith Absolutnie nie 10.02.09, 02:05
      Dlatego, że snob to ktoś, kto wybiera na pokaz a nie dla siebie
      kto nie ocenia świadomie, tylko bezkrytycznie naśladuje, to co jego zdaniem jest
      np. ostatnim krzykiem mody.

      Snob to dla mnie człowiek, który pójdzie na ten sam koncert, co ja, ale tylko po
      to, żeby odhaczyć sobie "życie kulturalne" i móc się popisywać przed ludźmi.
      Niczego nie poczuje, nie zrozumie, nie doceni naprawdę.

      To człowiek, który być może kupi tę samą książkę, co ja, choć ten temat nie
      będzie go tak naprawdę interesował. Zatem pewnie usilnie będzie się starał ją
      przeczytać, chociaż będzie na niej umierał z nudów. Na pytanie, czemu ją w takim
      razie kupił odpowie coś w stylu "należy tę książkę przeczytać". Jeśli jakimś
      cudem przez nią w końcu przebrnie, to nie będzie miał na jej temat własnego
      zdania. A i kompletnie nie będzie w stanie zrozumieć, że to dla kogoś może być
      pasjonujące.

      Snob być może zapisze się na te same zajęcia, co ja, bo nagle stały się modne,
      ale wypisze się z nich, jak staną się "zbyt modne". Nie, wybór nie będzie miał
      nic wspólnego z jego zainteresowaniami. Snob nie ma własnych zainteresowań.

      Podobnie ze stanikami - snob kupuje markę i nie potrafi świadomie oceniać
      dopasowania. No chyba że stanie się bardzo modne, to zacznie się snobować i na
      to. Wprawdzie ludzie zwykle snobują się na francuskie marki albo na Triumpha,
      oczywiście bez związku ze swoim rozmiarem, ale spotkałam nawet panią, która była
      bardzo dumna, że nosi taką dobrą, drogą bieliznę - Freya. Jaki miała rozmiar?
      Okolice 90D-E. Czy była otyła z małym biustem? A skąd.

      Tak czy inaczej - snob teoretycznie może robić to, co ja, ale bez faktycznego
      zainteresowania tematem.
      Dlatego ktoś mógłby nas pomylić, ale popełniłby błąd.
      • kasica_k Re: Absolutnie nie 10.02.09, 02:39
        maith napisała:
        > Na pytanie, czemu ją w takim razie kupił odpowie coś w stylu
        > "należy tę książkę przeczytać".

        Oj, na taki kulturalny snobizm jestem ostro uczulona. Do tego stopnia, że nie
        mam ochoty nawet brać do ręki tych książek, które nagle zostały otrąbione
        "wartymi przeczytania". Niektórzy odbierają to jako coś w rodzaju "odwróconego
        snobizmu" :)
        • luliluli Re: Absolutnie nie 10.02.09, 07:47
          o właśnie! chyba nigdy nie byłam w kinie na zewsząd polecanym
          filmie, nie czytam "modnych książek" i nie słucham modnej muzyki:D
          niestety, czasem na tym tracę, ale wrodzona przekora każe mi być na
          nie, gdy cały świat wrzeszczy "taaaaak";)) zazwyczaj sięgam po takie
          filmy czy książki długo po tym jak spadają ze świecznika:)
          • malagracja Ale to jest wlasnie snobizm :) 10.02.09, 15:21
            Unikanie tego co robia (szeroko pojete "robia") wszyscy ;) Poszukiwanie
            wyjatkowych rzeczy. Snob chce byc tak bardzo wyjatkowy jak tylko moze byc :)
            • pinupgirl_dg Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 10.02.09, 17:45
              I tu się z Tobą w 200% zgadzam. Chyba każdy jest na to podatny, ale mnie to
              bardzo odrzuca - i u siebie i u innych. Cenię jeśli ktoś np lubił jakąś muzykę
              zanim stała się modna, kiedy miała swoje pięć minut i odeszła do lamusa, nie
              patrząc na to co się innym podoba. To oczywiście przykład.
              Niestety pociąg do tego przejawu "snobizmu" jakim jest silenie się na oryginalne
              poglądy, wyszukiwanie niebanalnych zainteresowań (co z tego, że co dwa miesiące
              innych i że tak naprawdę niczym się nie pasjonuje) itd itd obserwuję często u
              siebie i staram się tępić, jak mogę. O ile w wieku nastu lat to może było
              urocze, to w wieku 20 paru wypadało by mieć już własne zdanie ;)
            • kuraiko Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 10.02.09, 18:18
              masz rację :D robienie wszystkiego, żeby nie wyjść na snoba to też
              jest snobowanie się ;)
              taka postawa "nie pójdę na film mainstreamowy do kina i za nic nie
              kupię popcornu, oglądam tylko kino niszowe ze znajomymi w domu".
              takie osoby, które bronią się przed popkulturą rękami i nogami i
              podkreślają, jakie to one nie są inne i alternatywne. dla mnie to
              też snobizm :)
              ja nie widzę problemu w tym, że lubię sobie pójść na pokaz kina
              skandynawskiego (w moim mieście to wydarzenie niszowe), a także
              pójść do multikina na Batmana czy Madagascar i kupić kubełek
              popcornu ;)
              także nie widzę problemu w słuchaniu muzyki alternatywnej czy
              klasycznej oraz wyszaleniu się przy dicho typu O-zone czy Akcent ;)
              osoby, które na imprezach upierają się aby puszczać muzę w stylu
              Bjork czy Sigur Ros budzą u mnie niesmak, jakkolwiek też lubię tą
              muzykę.

              bardzo podoba mi się postawa jednej mojej kumpeli, która kupuje
              ciuchy zarówno w drogich sklepach, jak i w lumpeksach. po prostu
              bierze co jej się podoba, a nie patrzy na markę. inna sprawa, że ją
              stać ;) ale z drugiej strony przyjmuje postawę robienia czegoś, bo
              ktoś inny to robi, czyli czyta pewne książki i słucha różnej muzyki
              na siłę...
              • daslicht Bjork wymiata! 10.02.09, 18:29
                Wara mi od Bjork! <wrrrr>
                • kuraiko Re: Bjork wymiata! 10.02.09, 20:50
                  Bjork jest super ^^ ale na pewnych imprezach lepiej bawię się przy
                  Crazy Frog xD
                • maith Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 02:57
                  A spora część muzyki ostatnio popularnej jest naprawdę potwornie, niebywale,
                  nieznośnie męcząca i słuchając jej mam przed oczami jakąś koszmarną mamałygę. To
                  tak na marginesie dyskusji o synestezji.

                  To nie jest kwestia czego słuchasz, tylko DLAczego.

                  Dla snoba niszowy zespół jest fajny bo jest niszowy.
                  A dla prawdziwego fana ten sam zespół jest fajny, bo... [tu fan potrafiłby długo
                  opowiadać z wypiekami na twarzy]
                • plica Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 07:20
                  wara od sigura!
                  ales wymyslila te przyklady
                  • pinupgirl_dg Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 13:10
                    Widzę, że nie zrozumiałyście ... :)
                    • plica Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 18:52
                      alez zrozumialysmy, co nie znaczy, ze to nie jakies durnoctwo :)
                      • pinupgirl_dg Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 23:17
                        A co jest durnowatego w tym, że pewne zachowania budzą w Kuraiko niesmak :)? Nie
                        ma prawa do własnego zdania?
                  • kuraiko Re: Bjork wymiata! 11.02.09, 23:03
                    hehe przykłady wcale nie wymyślone, ale autentyczne... tzn
                    forsowanie takiej muzyki na imprezie, gdzie większość osób wolała
                    raczej pospolite dicho ;)
                    przecież nie mówię, że ci wykonawcy są źli, ale uważam że nie zawsze
                    taka muzyka jest odpowiednia na imprezę. tzn do zabawy bardziej
                    pasuje coś skocznego, a nie Jonsi ze smyczkiem ;)
                    • zooba Re: Bjork wymiata! 12.02.09, 09:37
                      Popieram Kuraiko - wkurza mnie, kiedy na imprezie typu sylwek ktoś zapuszcza
                      skądinąd fajną muzykę, ale absolutnie nietaneczną tzn. niemelodyjną i nierytmiczną.
                      Nie każdej muzyki da się słuchać - choćby ze względu do durny tekst - i nie do
                      każdej muzyki da się tańczyć.
                      • tfu.tfu Re: Bjork wymiata! 12.02.09, 13:39
                        kiedyś, daaaaawno temu, zapodaliśmy z kulegą czikenem menueta do metalajki
                        (metallica), wszyscy wymiękli ;]
                        co się nie da :P wszystko się da (chociaż islandzka muzyka mnie nudzi :P)
                        • zooba Re: Bjork wymiata! 12.02.09, 15:07
                          Przy pewnym poziomie decybeli we krwi i odpowiednio szerokiej definicji "kawałka
                          tańczalnego", pewnie, że się da.

                          I przede wszystkim w odpowiednim towarzystwie.
                    • maith Ale co to ma wspólnego ze snobizmem? 13.02.09, 02:57
                      kuraiko napisała:

                      > hehe przykłady wcale nie wymyślone, ale autentyczne... tzn
                      > forsowanie takiej muzyki na imprezie, gdzie większość osób wolała
                      > raczej pospolite dicho ;)

                      Ale co to ma wspólnego ze snobizmem?

                      To że na imprezie każdy chciałby, żeby włączono JEGO ulubioną muzykę jest dość
                      naturalną reakcją :) A jeśli zbiorą się ludzie o różnych gustach, to ich poglądy
                      na odpowiednią muzykę będą rzecz jasna sprzeczne. Każdy chciałby posłuchać tego,
                      co jemu sprawia przyjemność. To nie znaczy, że ktoś, kto zaproponuje rzecz
                      bardziej niszową niż inni jest od razu snobem. Może po prostu jemu akurat to
                      sprawia przyjemność i tyle.
                      • kuraiko Re: Ale co to ma wspólnego ze snobizmem? 13.02.09, 03:19
                        chodzi o postawę "nie będę słuchać disco bo jest pospolite, słucham
                        tylko ambitnej muzyki, a nie wsiowej dla pospólstwa" ;) powiedzmy,
                        że snobstwem można nazwać alienowanie się od reszty towarzystwa,
                        postawę "nie bawię się dobrze bo puścili muzykę dla prostaków"
              • nati_88 Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 10.02.09, 19:48
                Tak wtrącę się ;-) a propos kina.
                Ciekawym "obiektem" badawczym była by grupa osób, która skupia się na jednym z for dotyczącym kina indyjskiego. Szczególnie mocno widać "snobowanie" we wszelkich aspektach wśród fanów kina z południa Indii ;-) Można się też dopatrzec "owszego pędu". Bardzo ciekawie patrzy się na to już z boku.

                I tak, ja też snobuję, robiąc wiele rzeczy na przekór.
              • kasica_k Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 10.02.09, 22:16
                kuraiko napisała:
                > taka postawa "nie pójdę na film mainstreamowy do kina i za nic nie
                > kupię popcornu, oglądam tylko kino niszowe ze znajomymi w domu".
                > takie osoby, które bronią się przed popkulturą rękami i nogami i
                > podkreślają, jakie to one nie są inne i alternatywne. dla mnie to
                > też snobizm :)

                Jestem wielką miłośniczką popkultury (i w ogóle kultury plebejskiej, typu
                hongkońskie kino klasy D), a także rzeczy bardzo niszowych. Odrzucają mnie
                natomiast lektury i filmy, które "koniecznie trzeba" obejrzeć/przeczytać według
                różnych ą-ę znawców, krytyków i dziennikarzy wannabe-intelektualnych pism typu
                Wysokie Obcasy :) oraz przejmujących się ich opiniami egzaltowanych panienek. Po
                prostu jestem wyjątkowo uczulona na owczy pęd i przyzwyczajona do tego, że moda
                na jakiś produkt kulturalny bywa całkowicie sztucznie nadymanym zjawiskiem
                medialnym nie mającym nic wspólnego z jego wartością.

                Dlatego właśnie mam tyle sympatii do kultury popularnej - bo mimo całej machiny
                reklamowej w nią zaangażowanej ma w sobie mnóstwo autentyczności i nie
                potrzebuje przemądrzałych, cmokających pań redaktorek do tego, żeby podobać się
                ludziom. A ja strasznie nie lubię, jak ktoś mi mówi, co powinno mi się podobać,
                a co nie :)
              • luliluli Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 11.02.09, 09:41
                taka postawa "nie pójdę na film mainstreamowy do kina i za nic nie
                > kupię popcornu, oglądam tylko kino niszowe ze znajomymi w domu

                Oj, też nie o to mi chodziło:)
                W kinie jem popcorn, bo inaczej obgryzałabym paznokcie;)))

                lubię też niektóre popkulturowe nowinki - uwielbiam nową serię
                Jamesa Bonda na przykład. Ale powzięłam zamiar pójścia na ten film
                pod wpływem ochoty a nie pozytywnych recenzji.

                Jeden ze skandynawskich filmów, który zakończył się śmiercią
                wszystkich bohaterów pod lawiną utwierdził mnie w przekonaniu, że
                kino skandynawskie lubię wybiórczo:D nie uważam też, że "Wielka
                cisza" jest arcydziełem artyzmu. Nie znoszę "Rejsu", "Misia" mogę
                obejrzeć jak nic innego nie mam do zrobienia i nie bawią
                mnie "Dziewczyny do wzięcia" - nie mam nawyku przerzucania się
                cytatami ze starych polskich komedii jak standardowi "przeciwnicy
                popkultury".

                Muzyka - odkąd powstało "Chilli Zet" przestałam mieć wrażenie, że
                słucham niedostępnych dziwactw:D czekam jeszcze na powstanie czegoś
                bardziej żywego:)

                Ubrania kupuje tam, gdzie mogę - a mieszkam w średniej wielkości
                mieście, więc mogę niewiele:D

                Nie wydaje mi się, że jestem snobem. Swoją drogą to teraz bardzo na
                czasie uważać się za snoba:>
            • luliluli Re: Ale to jest wlasnie snobizm :) 11.02.09, 09:56
              być wyjątkowym za wszelką cenę to dla mnie za dużo zachodu:)

              wybieram ze "snobowania-się" i "nie-snobowania-się" co mi się
              podoba, a może raczej co uznam za własne:) i to co wybiorę ma mi
              sprawić przyjemność - nie wyobrażam sobie
              czytać/oglądać/ćwiczyć/jeść czegoś co wybrałam na zasadzie "no to
              teraz zostanę wegetarianką/joginką/miłośnikiem literatury
              iberoamerykańskiej" - jak trafię na coś fajnego, staram się iść tym
              tropem dalej, ale jak coś jest gniotem to nim w moich oczach
              pozostanie bez względu na swoją niszowość czy popkulturowość:)

              unikanie tego co robią wszyscy wzięło się stąd, że na ogół "wszyscy"
              mieli niezgodną z moją własną ścieżkę zainteresowań:) i 9 na 10 razy
              okazywało się, że oglądam gniot, choć "wszyscy" zapewniali, że to
              coś wspaniałego. Odkąd nie uczestniczę w tak szerokim życiu
              społecznym jak kiedyś (nie chodzę do liceum/nie studiuję) otaczają
              mnie inni wszyscy niż kiedyś - nie jakaśtam grupa jakichśtam ludzi -
              teraz moi wszyscy to moi znajomi, przyjaciele i siostry -
              tych "wszystkich" słucham zawsze - bo zazwyczaj mamy podobne
              upodobania a ja ufam ich gustowi:) inni wszyscy pozostają dla mnie
              nadal grupą której nacisku należy unikać;)
        • kasiamat00 Re: Absolutnie nie 10.02.09, 08:56
          Ja jestem uczulona na gadżeciarstwo. Podstawowy powód niekupienia iPhone'a
          (niedawno wymieniałam telefon, wiedziałam, że chcę coś z dotykowym
          wyświetlaczem) - bo pół mojej firmy i 25% Warszawy z tym łazi. Brrr... Inaczej
          byłby wysoko na mojej liście.
          • maith Re: Absolutnie nie 10.02.09, 16:34
            kasiamat00 napisała:

            > Ja jestem uczulona na gadżeciarstwo. Podstawowy powód niekupienia
            > iPhone'a(niedawno wymieniałam telefon, wiedziałam, że chcę coś z
            > dotykowym wyświetlaczem) - bo pół mojej firmy i 25% Warszawy z tym
            > łazi. Brrr... Inaczej byłby wysoko na mojej liście.

            To jest właśnie snobizm. Nie kupisz czegoś, co obiektywnie by Ci najbardziej
            pasowało, bo za dużo osób to już ma ;)
            • malagracja Re: Absolutnie nie 10.02.09, 16:51
              Czasami jest tak, ze nie wiedzac o tym, jestesmy podswiadomie snobkami ;)
          • kasica_k Re: Absolutnie nie 10.02.09, 17:40
            A ja kocham mojego ajfona ;) I wcale nie mam wrażenia, że łazi z nim ćwierć
            Warszawy, wręcz przeciwnie - intelektualna młodzież prycha ze wzgardą, a dla
            typowego nerda jestem pogardy godnym produktem Applowego prania mózgu :) Lubię
            rzeczy fajne, bo są fajne, jestem gadżeciarą.
            • pierwszalitera Re: Absolutnie nie 10.02.09, 17:50
              kasica_k napisała:

              > A ja kocham mojego ajfona ;) I wcale nie mam wrażenia, że łazi z nim ćwierć
              > Warszawy, wręcz przeciwnie - intelektualna młodzież prycha ze wzgardą, a dla
              > typowego nerda jestem pogardy godnym produktem Applowego prania mózgu :)

              Dołączam się do snobistycznej grupy wsparcia dla mózgów wypranych przez firmę Apple. ;-) Kocham moje wszystkie plastykowe macki, macbooki i ajpody, i udaję, że nie wiem, jak działa komputer, gdy mam siąść przypadkowo przed pospolitym pecetem. Jestem snobem do potęgi i przyznaję się do tego głośno. ;-)
              • kasiamat00 Re: Absolutnie nie 10.02.09, 20:34
                Mojego Macbooka też kocham :D Wygoda i stabilność tej zabawki mnie powala. Jak
                działa Windows nie wiem i przyznaję się do tego otwarcie :)

                Co do snobowania się na "nie iPhone" - jeśli miałabym być 4 (na 6) osobą w
                pokoju z iPhone'em, to jest to jednak mała przesada. Jeden już wylądował w nie
                tej kieszeni, w której powinien ;) Kwestia wygody, przyzwyczaiłam się, że mój
                telefon jest nietypowy i z nikim się przypadkiem nie zamienię.
            • mefistofelia Re: Absolutnie nie 13.02.09, 15:36

              o tak tak :) uwielbiam mojego ipoda. i wcale nie zaczynam uwielbiać go mniej jak
              dowiaduję się, że mogłabym mieć poręczniejszą, łatwiejszą w obsłudze,
              nieplastikową, niewymagającą takiego dennego oprogramowania, (tu wstaw
              jakikolwiek szczegół techniczny, o którym przeciętny użytkownik nie ma pojęcia,
              ale w którym ipod ustępuje innym urządzeniom) zabawkę za niższą cenę
        • luincir Re: Absolutnie nie 10.02.09, 22:42
          Myślę, że nie da się tak całkiem uciec od snobizmu lub "odwróconego snobizmu"
          ;-) Zawsze znajdzie się rzecz, która wszyscy mają i akurat tez się chce
          mieć,albo właśnie zupełnie nie. Chyba wystarczy po prostu zachowywać umiar w
          obie strony, albo nie przejmować się metkami "snob", "mainstreamowiec", cośtam.
    • plica raczej nie 10.02.09, 09:14
      wg definicji maith na pewno nie. ale czasem rodzina lub inni znajomi
      biora mnie za snobke, bo: tego czy tamtego nie jadam, bo ciuchy z
      ryneczku mi sie nie podobają, bo jeansy musze miec firmowe, bo inne
      mnie uczulaja, bo jak wejde do duzego sklepu to zdarza sie tak, ze
      nic mi sie nie spodoba, a np. moja kuzynka wykupila by polowe towaru
      gdyby tylko kase miala itd. ja to wole nazywac "wybredna jestem"
      • pierwszalitera Re: raczej nie 10.02.09, 16:52
        Potrzeba dobrych jakościowo i odpowiadających nam estetycznie, albo jakoś inaczej, produktów, to nie jest snobizm. :-) W ogóle uważam snobizm za przerysowany problem. Jeżeli ktoś ma potrzebę dowartościowania się zaznaczeniem swojej przynależności do pewnej grupy, w jego oczach elitarnej i wartej naśladowania, to czemu nie? Mnie bardziej męczy taka wystawiana przesadzona skromność i postawa wiejskiego parobka "mnie tego wszystkiego (markowych ciuchów, drogich produktów, mody, wypielęgnowanej kulturalnej nudy itp.) do szczęścia nie potrzeba". Coś takiego to też w pewnym sensie snobizm.
    • madzioreck Re: Snob! 10.02.09, 19:21
      Według każdej podanej tu definicji - chyba nie. Kupuję to, co mi się podoba, bez
      względu na to, czy jest tanie/drogie (w tym drugim przypadku - jeśli mam kasę,
      oczywiście :)), modne/niemodne. Kupuję ciuchy i biżuterię takie, jakie mi się
      podobają, książki takie, które chcę przeczytać, a jeśli nie mogę przebrnąć przez
      "arcyambitne" "Wahadło Focaulta", które z opisu wydawało mi się ciekawe, to
      rzucam w cholerę, i cześć :)
      • kasiamat00 Re: Snob! 10.02.09, 20:37
        IMHO "Wahadło..." jest nieczytalne. Jak "Imię róży" uwielbiam, tak przez to nie
        przebrnęłam.
        • madzioreck Re: Snob! 10.02.09, 21:12
          "Wahadło" było pierwszą książką Eco, za jaką się złapałam, i po kilku stronach
          postanowiłam, że ostatnią... To było kilka lat temu, dopiero mi przechodzi :D A
          kumpel, od którego pożyczyłam, tak zachwalał...
          • kasica_k Re: Snob! 10.02.09, 22:20
            Siostry! Próbowałam to przeczytać, jak jeszcze byłam młodą i mądrą panienką, ale
            nie udało się mimo usilnych starań.
        • tfu.tfu Re: Snob! 11.02.09, 10:12
          hmmm, a mi się bardzo podobało :D
        • bebe.lapin Re: Snob! 20.02.09, 14:18
          Ja przeczytalam, za to za Chiny Ludowe nie moge zrozumiec, jak ono mialoby
          dzialac.. ;) Moze gdyby ktos mi je skonstruowal i uruchomil, to jeszcze..
          A z ksiazki nic bym pewnie nie zrozumiala, gdyby nie zajecia o Kabale na
          historii religii, ktorych nota bene prawie nikt z grupy nic nie skumal :D, a
          ktore u wykladowcy zamowilam JA :D
    • tfu.tfu jestem ;) 10.02.09, 20:29
      snobuję się jak mogę :P chociaż jeszcze nie wiem w jakich dziedzinach :P
      • pierwszalitera Re: jestem ;) 10.02.09, 22:18
        tfu.tfu napisała:

        > snobuję się jak mogę :P chociaż jeszcze nie wiem w jakich dziedzinach :P

        O, jest mnóstwo możliwości. ;-) Ja snobuję się na podanego już Apple przy światowej dominancji peceta. Na coroczny urlop w Skandynawii, chociaż wszystkich zgania nad ciepłe morza. Na brak samochodu i miejską komunikację, a nie mam znajomych bez auta. Na drogą pralkę Miele, chociaż każda inna marka jest prawie o połowę tańsza, ale robi mniejsze wrażenie. ;-) Snobuję się na brak zainteresowania wyjściami do knajp i restauracji oraz bezmyślnym zabijaniem w nich czasu. Na luksus pracy na własny rachunek i związanej z tym możliwości wysypiania się do której chcę. I na modę też się snobuję, nie wyobrażam sobie nie zapoznać się przed każdym sezonem z trendami z wybiegów w Paryżu, Mediolanie i Nowym Yorku. Na francuskie staniki, albo chodzenie całkiem bez stanika też się snobuję. ;-) Noszę naprawdę drogi, do tego męski zegarek, firmy znanej tylko w pewnych kręgach i to nawet do sportowego dresu. Jestem naprawdę aroganckim snobem i mam z tego powodu kupę radochy w życiu. ;-)
        • tfu.tfu Re: jestem ;) 11.02.09, 10:09
          o, z knajpami i wolnostrzelectwem też tak mam :D snobuję się jeszczne na subaru
          forestera (którego kiedyś będę mieć :P) bo się zmieści tam kierowca, ja, pies i
          naprawdę duuuuuuuuuużo sprzętu foto ;))
          btw, czy jest jakiś zegarek, który nie uczula? :/ szukam od lat i po najdalej 3
          założeniu mam piękne czerwone ślady.
          (francuzi nie produkuja cycników w moim rozmiarze, ale pamiętam, że się kiedyś
          wciskałam w aubade ;))
          w ogóle lubię się snobować :D
          • kura17 Re: jestem ;) 11.02.09, 11:02
            srebro tez Cie uczula? ja mam srebrny zegarek, w polsce latwo takie dostac,
            nawet w rozsadnej cenie (moge powiedziec, gdzie szukac w krakowie ;) ).
            • tfu.tfu Re: jestem ;) 11.02.09, 12:26
              ja mogę nosić pierdzionki wyłącznie (i to coraz rzadziej) :/ i broszki na
              odzieży :D to tyle jeśli chodzi o biżu, obrączki miałam tytanowe, planuję
              ponownie tytan.
              • pierwszalitera Re: jestem ;) 11.02.09, 14:38
                tfu.tfu napisała:

                > ja mogę nosić pierdzionki wyłącznie (i to coraz rzadziej) :/ i broszki na
                > odzieży :D to tyle jeśli chodzi o biżu, obrączki miałam tytanowe, planuję
                > ponownie tytan.

                Jasne, że istnieją zegarki z tytanowymi bransoletkami. Ale drogie. Ja noszę stalową i też nie uczula. Zwykłe metale, skóra (barwniki) i nawet niektóre rzeczy ze srebra (zanieczyszczenia innymi metalami) też mnie uczulają. Tylko, że moja stal jest taka lepszej jakości, chyba chirurgiczna, bo zegarek jest faktycznie z górnej półki (snob) ;-) Bombowe są też bransoletki do zegarków ceramiczne. Też nie uczulają. No i można spróbować jeszcze złoto w różnych kolorach.
                • tfu.tfu Re: jestem ;) 11.02.09, 15:30
                  poszukam tej stali chirurgicznej, złoto uczula, ale może to i lepiej ;) na
                  platynę mnie nie stać :P a nawet jak będzie, to nie chcę (snob!) :D
              • malagracja Stal chirurgiczna? n/t 11.02.09, 14:38
                • pierwszalitera Re: Stal chirurgiczna? n/t 11.02.09, 16:10
                  Stal chirurgiczna to taki stop stosowany w medycynie, do różnego rodzaju śrub, wkrętów, protez i podobnych rzeczy. Różnica polega na tym, że nie emituje niklu i nie powoduje uczuleń. Stosowana też często w biżuterii.
                  • malagracja To bylo do tfu tfu, 11.02.09, 16:15
                    czy probowala :-) Bo wiem co to jest bo sama nosze :)
          • plica Re: jestem ;) 11.02.09, 18:54
            > btw, czy jest jakiś zegarek, który nie uczula? :/ szukam od lat i po najdalej 3
            > założeniu mam piękne czerwone ślady.

            calkowicie plastikowy swatch. mam ten sam problem. metalowe guziki w spodniach zalepiam lub zamalowuje lakierem :)
            • tfu.tfu Re: jestem ;) 11.02.09, 19:52
              plastik uczula też, niestety :/ właściwie może nie tyle plastik ile mój własny
              pot, a plastik+moja skóra=uczulenie na bank :( (szczęśliwi czasu nie liczą? tak
              to szło? ;))
              • plica Re: jestem ;) 11.02.09, 21:45
                (szczęśliwi czasu nie liczą? tak
                > to szło? ;))

                ja tam zegarki mam na scianach w komputrze, w komorce, po jaka cholere jeszcze na reku nosic? wiem! dla snobowania ;)
    • pana.cotta a ja nie wiem 10.02.09, 21:27
      zgubiłam się w tych opisach snobow i brakiem jakiejs ujednoliconej definicji ;)
      chociaz denerwuje mnie, ze duzo osob ma taki telefon jak ja, mimo ze wersja
      fioletowa nie weszla do polski, wiec wlasciwie dalej moge sie snobowac moim
      fioletowym SE. zaden to iphone, ale za to fioletowy ;p
      a tak generalnie to kupuje glownie to co bedzie spelniac dobrze swoje funkcje i
      co mi sie podoba. nigdy nie kupilam brzydkiego stanika, nawet na poczatku
      dobrego ostanikowywania, w mysl zasady, ze najpierw rozmiar trzeba dobrac, a
      potem sie rozpieszczac koronkami. nie bede placic za cos co mi sie nie podoba.
      nie bede placic tez za cos dla zasady/mody/metki. jak jest fajne, ladne, dobrej
      jakosci to moge zabulic. nie dam duzo pieniedzy za cos co nie jest tego warte.
      --zastanawiam sie jakby sie sprawa miala gdybym mogla sobie na to pozwolic.. ale
      chyba tez bym nie byla mocno rozrzutna, bo nie lubie miec wielu kosmetykow,
      lubie pedantyczny porzadek. 2 kremy, 1 balsam, oliwka, puder a nie jakis stos
      mazidel kupionych pod wplywem impulsu.
      za to na bielizne, sukienki, ksiazki, plyty (i dyski zewnetrzne do komputera ;])
      to musialabym miec chyba osobna sredniej wielkosci kawalerke ;))
    • certain_whatsit Re: Snob! 11.02.09, 15:34
      W pierwszej chwili pomyślałam, że może i tak, ale chyba jestem po
      prostu estetką i mam specyficzny, pod-prądowy gust. Kupuję i robię,
      co mi się podoba, nie przejmując się, czy to akurat modne, czy może
      tak niemodne że aż modne.

      Jeśli w sklepie na wystawie jest 50 par okularów słonecznych, bez
      pudła sięgnę po te najbardziej jajcarskie i - po zerknięciu na
      metkę - oczywiście najdroższe ;) Nie mam Iphone'a, mam
      Bang&Olufsena. Po prostu spodobał się jako przedmiot. I gdy wyciągam
      go z torebki mało kto wie, co to jest. Nart nie mam super-hiper-mega-
      samojeżdżących, tylko "komórkowe", dla zawodników z klubów
      sportowych. Dostępne spod lady, lepsze, twardsze, cięższe, i co
      najlepsze TAŃSZE niż takie z GoSportu. Większość sklepowych perfum
      pachnie dla mnie jak Sephora, więc moje zapachy to raczej Comme de
      Garcons niż wszechobecne Diory.

      Snobuję się na niszę? Zwracam uwagę na przedmioty, jakie mnie
      otaczają. Jak mnie coś zainteresuje, lubię podrążyć temat. Tak
      odkryłam "snobistyczne" rozmiary i firmy stanikowe zamiast
      Intimissimi, kosmetyki z Mazideł zamiast z perfumerii, podkłady
      mineralne za parę dolarów zamiast podkładu Kanebo. Tak odkrywam
      dobrą literaturę i muzykę zamiast lansowanych produktów speców od
      marketingu.
      • pana.cotta Re: Snob! 23.02.09, 19:48
        moge tak niedyskretnie spytac co to za podklad? :))

        • certain_whatsit Re: Snob! 23.02.09, 22:31
          pana.cotta napisała:

          > moge tak niedyskretnie spytac co to za podklad? :))
          >

          Odpowiedziałam Ci w kosmetycznym :)
    • pana.cotta Re: Snob! 13.02.09, 15:22
      zauwazylam ze ogolnie to sa 2 sposoby snobowania sie, zazwyczaj sie snobujemy
      zarowno na jeden jak i na drugi sposob.
      1) kupowanie/robienie czegos/itp, bo jest popularne (snobuje sie na tych
      niszowcow, wisi mi co mysla)
      2) kupowanie/robienie czegos/itp, bo nie jest popularne (snobuje sie na masy)
      ;-))
      w ogole dziwne okreslnie 'snobowac sie na kogos' nawet nie wiem czy do konca
      poprawne
Pełna wersja