justinehh 26.04.09, 23:14 Kiedy pisałyście ostatnio ręcznie, bez użycia klawiatury coś dłuższego? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kaga9 Re: Kaligrafia 26.04.09, 23:23 Dzisiaj, na wykładzie. Na co dzień większość rzeczy piszę odręcznie. Dłuższych też. Odpowiedz Link
plecha1 Re: Kaligrafia 27.04.09, 00:17 Bardzo często mi się zdarza :) Lubię pisać moimi ukochanymi piórami. Odpowiedz Link
justinehh Re: Kaligrafia 27.04.09, 00:24 Kiedyś taki jeden wykładowca powiedział, że coraz rzadziej piszemy ręcznie, że ta sztuka malowania liter jest coraz częściej zastępowana przez klawiaturę, a kiedyś tam może całkiem zapomnimy, jak to jest pisać ręcznie. A naszło mnie tak dlatego, że przed chwilą skończyłam przepisywać bardzo krótki kawałek tekstu i cośkolwiek się przy tym zasapałam :). Jak studiowałam, nie miałam żadnych problemów z szybkością pisania, rzadko kiedy się nie wyrabiałam, inna sprawa, że tylko ja byłam w stanie odcyfrować te hieroglify ... Odpowiedz Link
turzyca OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 00:49 Zauwazylam ciekawa rzecz: bukwami moge pisac do upojenia, wyglada to ladnie (ludzie widzacy moje rosyjskie notatki sa zdumieni, ze po rosyjsku mam taki ladny charakter pisma) i stosunkowo malo mnie meczy. Alfabetem lacinskim pisze brzydko, reka mi sie meczy (po paru godzinach ciaglego, szybkiego pisania musialam sobie rozwierac palce lewa dlonia) i w ogole cala zabawa mnie zniecheca. Przypatrzylam sie dokladnie i zauwazylam, ze rosyjski alfabet do pisania odrecznego jest skonstruowany w ten sposob, ze prawie w ogole nie trzeba odrywac piora od papieru, w alfabecie lacinskim mamy: i, j, t, ew. f oraz polskie ć, ł, ó, ś, ź, ż, wymagajace oderwania piora od papieru. Przynajmniej w wariancie uczonym obecnie w polskiej szkole, bo rozne dziwne dawne charaktery pisma rozwiazywaly ten problem. W wariancie uczonym w polskiej szkole oderwania od papieru wymagaja tez niektore wielkie litery, np. A, B, D, F, H, K, P, R, T - ja do tej pory czesc z nich pisze z rosyjska maniera, bo i latwiej i ladniej. Stawiam wiec teze, ze kaligrafia w polskiej szkole jest uczona na odwal, a pismo podstawowe jest malo efektywne w uzyciu, co prowadzi do licznych problemow z brakiem estetyki pisma uczniow, a w dalszym rozwoju zniecheca do pisma odrecznego. Kaligrafie zabija polska szkola, a nie komputery. Odpowiedz Link
eponak Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 01:04 Nie ma czegoś takiego jak kaligrafia w Polskiej szkole. Moja matula jest nauczycielką w klasach 1-3 (ma coś co się nazywa zajęcia zintegrowane czy w ten deseń-wszystko poza językami i religią). Obecnie dzieciom trzeba pokazać w klasie pierwszej jak się pisze jaką literkę i np dla literki A spisują całą stronę z samymi A. Za coś takiego nauczyciel nie ma prawa dać pseudooceny (słoneczka, serduszka, chmurki, błyskawice i tak dalej...). Nie można wymagać by uczeń pisał wyraźniej, bo w końcu to jest genetyczne i rodzinne jak się pisze... To będzie lekki ot do tematu, ale w polskiej szkole w klasach najmłodszych nauczyciel NIE MA PRAWA krytykować uczniów. Świadectwa sa w tej chwili tak zwane opisowe. I jak lubi moja rodzicielka powtarzać: "Nie mogę napisać, że dziecko nie umie czytać, ale że pięknie duka." Wiadomo, że jeśli się nie wymaga to nie ma co oczekiwać rewelacyjnych rezultatów. Jeśli chodzi o rosyjskie pismo - nie znam nikogo kto pisze nim brzydko :) Odpowiedz Link
turzyca Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 01:27 Musze Ci przyznac racje i jeszcze moge dorzucic wlasny kamyczek - ja mialam 5 godzin przedmiotu pod tytulem "czytanie", oddzielonego od 5 godzin nauki samego jezyka (ortografia, gramatyka, interpunkcja). 5 godzin tygodniowo + prace domowe poswiecone wylacznie nauce czytania! Czytania pod kazdym wzgledem, zarowno jesli chodzi o czysta mechanike - na bdb trzeba bylo w trzeciej klasie przeczytac bez bledu co najmniej 120 slow na minute (bledy obnizaly jakos tam ilosc slow) - jak i o rozumienie i interpretacje tekstu - rozroznianie wypowiedzi narratora i bohaterow, roznych narratorow, chronologii rzeczywistej wobec kolejnosci przedstawiania wydarzen w tekscie itd itp A do tego pamieciowa nauka wierszy, co dwa, trzy tygodnie oraz koniecznosc np. zrecenzowania dowolnej ksiazki. Czyli opanowywanie szalenie waznych umiejetnosci na poziomie dostosowanym do mozliwosci dzieci, poziomie owszem wymagajacym nakladu pracy ze strony dzieci i rodzicow, ale nie niedostepnym. Btw. ja pod pracami i na lekcji i domowymi zarowno z zakresu ortografii/gramatyki/interpunkcji jak i czytania (bo trzeba bylo np. napisac streszczenie albo odpowiedziec na jakies pytania) mialam wypisane przez nauczycielke slowka, ktore mi w owej pracy nie wyszly i przepisywalam linijke tych slowek wg podanego wzorca. Ale w sumie chodzilo mi o cos innego - o to, ze uczony obecnie w polskiej szkole wzorzec pisma jest tak nieporeczny, ze bardzo trudno nim pisac ladnie i szybko, wychodzi to tylko utalentowanym jednostkom, a wszelkie problemy wlasne ucznia gwaltownie pogarszaja estetyke pisma. Podczas gdy rosyjski wzorzec pisma jest na tyle poreczny, ze do pewnego stopnia, przynajmniej w codziennym uzyciu, maskuje problemy ucznia - ja jestem dysgrafikiem, podobno wrecz wzorcowym, a po rosyjsku umiem bez wiekszego wysilku ladnie pisac. I ta nieporecznosc polskiego wzorca pisma jest jednym z czynnikow zniechecajacych do pisania odrecznie. Odpowiedz Link
semele2 Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 07:16 Pamiętam, że jak się uczyłam pisać, to też miałam taką specjalną książkę, w której dla każdej literki pisało się całą stronę tejże. Z ocenami to bij-zabij, nie pamiętam, czy za to były. Bardzo możliwe, bo ja zaczynałam jeszcze ośmioletnią podstawówkę (kończyłam sześcioletnią, no ale to im się w trakcie odmieniło). Efekt jest taki, że piszę bardzo czytelnie. Paskudnie, ale czytelnie. Gdyby ktoś nade mną bardzo wisiał, to pewnie nauczyłabym się pisać ozdobnie, ale wymagałoby to dużego nakładu pracy (przynajmniej tak wnioskuję po tym, że rysować też nie umiem i dobrze się czuję wyłącznie w takich wymysłach artystycznych, w których jak mi coś nie wyjdzie, to mogę się cofnąć, poprawić i nic nie widać - np. szydełko). Nie pamiętam, kiedy ostatnio pisałam coś dłuższego odręcznie. Jakoś nie było potrzeby - jako osoba, która nie znosi przepisywać, piszę od razu na komputerze rzeczy, które mają być na komputerze. A przestałam pisać opowiadania na wykładach, bo w tym semestrze nie mam żadnych wykładów ;). W ogóle to odręczne pisanie mnie stresuje. Bo najpierw jestem z siebie taka strasznie dumna, że dużo napisałam, potem przychodzi do wklepania tekstu do komputera i okazuje się, że pół strony. Odpowiedz Link
anna-pia Istnieje :) 27.04.09, 11:53 eponak napisała: > Nie ma czegoś takiego jak kaligrafia w Polskiej szkole. A to najwyraźniej zależy od szkoły. Moja córa w I. semestrze miała podręcznik do kaligrafii i dzieci uczyły się ładnie pisać, łączyć litery itp. Co do ocen: są, ale opisowe (od A - najlepsza - do D - najgorsza), rodzice dostali karteczki z opisem, co oznacza co, i dzieci wiedzą, co jest nie tak. Ja kaligrafii w szkole nie miałam, pani uczyła nas po prostu pisać i łączyć litery - teraz jest gorzej, ale jeszcze na studiach umiałam pisać całe słowa bez odrywania ręki od papieru, kropki stawiałam później albo wcale (za to nikt nie pożyczał ode mnie notatek, hehe, mimo że praktycznie cały wykład miałam zapisany). Ręcznie piszę rzadko, tylko repertorium prowadzę ręcznie, bo inaczej zatraciłabym umiejętność pisania ręcznego w ogóle. O ile pamiętam, po rosyjsku jakoś łatwiej mi się ręcznie pisało, ale daaaawno nie pisałam ręcznie po rosyjsku :) Odpowiedz Link
daslicht A ja nie łączę liter w ogóle 27.04.09, 01:17 i jeszcze te litery są duże z ostrymi kątami. I jakoś żyję i pisać dużo potrafię, choć nieco wolniej od osoby piszącej "zawijasy". Bukwy wychodziły mi jak jeden wielki zygzak :) Odpowiedz Link
turzyca Re: A ja nie łączę liter w ogóle 27.04.09, 01:32 Uwaga - ja mowie o bukwach uczonych w rosyjskiej szkole czyli o literach jezyka ojczystego uczniow, nie o nosniku jezyka obcego. Jakbym sie ich uczyla w Polsce, to tez by pewnie wyszedl jeden zygzak. Ja teraz tez pisze pismem kombinowanym, czesciowo rozlacznym, z zachowaniem niektorych ligatur. Jak wielu zreszta Europejczykow. Ale z zaskoczeniem zauwazylam, ze po rosyjsku pismem ciaglym pisze i szybciej i ladniej. I jeszcze sie mniej mecze. Ot takie zdziwko. Odpowiedz Link
yaga7 Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 07:43 Moja polonistka w liceum prowadziła lekcje kaligrafii. Mieliśmy specjalne zeszyty, gdzie uczyła nas, jak pisać litery i jak łączyć litery. Wszystko się da połączyć :) No wiadomo, są wyjątki. Ale generalnie można się nauczyć tak pisać, że jest łatwiej. Nie wiem, jak się teraz uczy w podstawówce i jak mnie uczono w podstawówce, ale teraz piszę tak, jak mnie nauczyli w liceum :) Odpowiedz Link
malagracja Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 10:04 A ja, jako, ze umialam pisac po rosyjsku na sile przestawiali na pisanie "po polsku" co nie dalo efektu. Mysle, ze jezeli chodzi o kaligrafie w polskiej szkole to jestesmy (przepraszam za porownanie) daleko za Murzynami :-) Kiedys widzialam dokument o Afrykanskiej szkole i tam sie uczyli laczyc litery. U nas, poki co, uczymy sie pisac POJEDYNCZE litery. I niektorym zostaje to do konca zycia. Odpowiedz Link
malagracja Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 10:06 > ja do tej pory czesc z nich pisze z rosyjska maniera, bo i latwiej i ladniej. Turzyco, ja tez. A ile mialam przykrosci od nauczycielek j.polskiego! :-) Odpowiedz Link
turzyca Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 18:53 Ja mialam bardzo ladne papiery i mocno przekonujacych rodzicow. ;] A poza tym naprawde wiekszym problemem byla ogolna czytelnosc notatek, niz to czy pisze H czy tam B wg rosyjskiego wzorca. Z ciekawostek - jak zdalam na studia to gwaltownie poprawila mi sie czytelnosc pisma i to do tego stopnia, ze w ktoryms momencie ze zdumieniem sobie uswiadomilam, ze ludzie ode mnie kseruja notatki. Ale nie dotyczylo to pisma w sytuacjach stresowych, jak oddawalam egzaminy pisemne, to bylo mi zal egzaminatorow, bo pismo bylo z tych jeszcze czytelnych, ale bardzo meczacych przy czytaniu. Dobrze, ze egzaminow pisemnych w sumie mialam tylko 4. :) I tak sobie mysle, ze mozliwe ze poprawa charakteru pisma wiazala sie ze spadkiem poziomu stresu ogolnego. Recznie pisuje listy do starszych osob, a mam pare takich do ktorych trzeba napisac list, a nie maila, prowadze cos na ksztalt pamietnika oraz notatki rozniaste, w tym do doktoratu. Nawet uzbroilam sie w sliczny notes, bo uwielbiam miec notes "na temat", gdzie wpadaja wszystkie uwagi zwiazane z jakas publikacja - inaczej potem zawsze szukam rozproszonych notatek. Wybralam ten z najbardziej sredniowiecznym motywem, ale wszystkie sa piekne: www.teneues.com/4253/ Odpowiedz Link
stary_dywanik Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 11:29 Jako dziecko bargralam strasznie, nie pomagaly cwiczenia w domu, nie pomoglo to, ze przez pewien czas mialam w szkole kaligrafie (to nie bylo w Polsce). Pisac ladnie i czytelnie zaczelam pisac dopiero w druiej polowie liceum i stalo sie to stosunkowo nagle. Tak jakby mi reka i osobowosc dojrzala :). Moj charakter pisma nie jest w tej chwili w ogole podobny do tego, ktorego uczono mnie na kaligrafii a cwiczylam alfabet lacinski. Odpowiedz Link
madzioreck Re: OT czy kaligrafia w polskiej szkole istnieje? 27.04.09, 19:27 Istnieje cos w tym stylu, dzieci tłuką te literki do upadłego, ale np. moja chrześnica w I klasie pisze ładne, równiutkie, literki i dostaje niskie oceny, bo pani nie odpowiada, że dziecko pisze "W" z okrągłymi brzuszkami zamiast szpikulców. A przecież średnio od IV klasy każdy i tak pisze po swojemu :/ Odpowiedz Link
madzioreck Re: Kaligrafia 27.04.09, 18:34 justinehh napisała: inna sprawa, że > tylko ja byłam w stanie odcyfrować te hieroglify ... To dobrze, ze mogłaś odcyfrować. Moje odcyfrowywała moja mama :) Odpowiedz Link
zloty.strzal Re: Kaligrafia 27.04.09, 08:01 Ja ręcznie piszę sporo. Co do zeszytów, to miałam tylko z przepisanymi tekstami pismem technicznym. Odpowiedz Link
elrosa Re: Kaligrafia 27.04.09, 08:54 Wczoraj przepisywałam notatki z wykładów z sieci (od początku semestru), czy to też się liczy? :-) Generalnie lubię pisać ręcznie, charakter pisma mam przyjemny dla oka ;), choć i tak nie przebiję znajomej moich rodziców, która pisze drobnym, kaligraficznym pismem, nie wkładając w to specjalnego wysiłku. Podobno prowadzi w szkole kółko kaligraficzne, szkoda, że w podstawówce :) Odpowiedz Link
malagracja Tylko po rosyjsku :-) 27.04.09, 10:02 Moze dlatego, ze w szkole mialam przedmiot "kaligrafia" i umiem poprawnie laczyc literki i pisac je pod odpowiednim katem :-) Piszac po polsku robie jakies szlaczki, wszscy mi zarzucaja, ze i tak pisze po rusku :-) Najbardziej nienawidze pisac po angielsku. Brrr :) Dlatego pisze drukowanymi bukwami :D Odpowiedz Link
mankencja Re: Kaligrafia 27.04.09, 10:28 w piatek na zajeciach. w sumie pewnie ok. 8stron a4, srednio drobnym pismem Odpowiedz Link
adra_19 Re: Kaligrafia 27.04.09, 11:47 Pisuję dość często, bo wymaga tego charakter studiów. Zdarza mi się to jednak coraz rzadziej. Chyba zacznę pamiętnik pisać, żeby ręka z wprawy nie wyszła. Piszę szybko i ładnie, ale nieczytelnie (dla innych osób). O wiele estetyczniej piszę w alfabecie greckim i tu teoria Turzycy o wygodzie pisma ciągłego upada, bo w grece nie łączymy liter. W każdym razie ja się nie przemuję. Moje pismo odzwierciedla moją osobowość. Inna rzecz, że jak się spieszę, to mam zeszyty pokryte wykresem EKG:D Przypomniała mi się zabawna historia z gimnazjum. Nauczycielka historii po sprawdzianie do jednego z uczniów: - Prosiłam, żebyś pisał drukowanymi literami! - Przecież pisałem. :D Odpowiedz Link
aadrianka Re: Kaligrafia 27.04.09, 13:23 Blogoslawie komputer:) Z pierwszej klasy podstawowki mam koszmarne wspomnienia. Czytac umialam od 4. roku zycia, wiec czytalam plynnie, bledow ortograficznych nie robilam, ale po nocach mi sie snia te nieszczesne szlaczki, ktorymi trzeba bylo zapelniac kolejne strony... Koordynacje oko-reka mam dosc slaba, bazgrze jak kura pazurem, reka mi dretwieje blyskawicznie (zapowiada sie chyba zespol ciesni nadgarstka), dlatego odkad skonczylam studia pisania odrecznego unikam jak ognia:) Odpowiedz Link
kotbert Re: Kaligrafia 27.04.09, 14:07 Ostatnie dłuższe coś, co napisałam ręcznie, to była praca licencjacka. Czyli 7 lat temu. No, jeśli policzymy jakieś notatki z wykładów, to ten czas skróci się do 5 lat. Magisterkę pisałam od razu na komputerze i w sumie wszystko tak teraz piszę, poza sporadycznymi notatkami w kalendarzu. Bardzo lubię pisać na klawiaturze, a pióro trzymam w domu jako ładny rekwizyt :) Odpowiedz Link
miss.et Re: Kaligrafia 27.04.09, 18:53 właśnie sobie siedzę nad odręcznymi, a jakże, notatkami do mojej wielkopomnej magisterki ;) lepiej mi się myśli, jak pisze ręcznie niż gdy piszę od razu na kompie. Do matury pisałam wyłącznie piórem, długopisów nie cierpiałam pasjami. Nauczyłam się więc pisać dość ładnie i łączyć litery - bardzo chciałam umieć klasycznie kaligrafować i do tego dążyłam, ale to tak po omacku i ubolewam, że nikt mnie tego nie uczył. Więc to taka pseudokaligrafia jest ;> Chociaż jak na studiach miałam liternictwo, to pisanka angielska nie sprawiała mi większych trudności ;) Z majuskułą rzymską było trudniej ;) Odpowiedz Link
e.m.i1 Re: Kaligrafia 29.04.09, 00:13 Na każdych ćwiczeniach jestem zmuszona coś tam nabazgrolić, ale nawet jeśli wykładowca dyktuje notatki to wyłapuję co drugie zdanie:/ Nie znoszę pisać ręcznie, ręka mi drętwieje po napisaniu kilku zdań, w ciągu jednych zajęć wykonuję kilka masaży dłoni i ciągle odginam palce drugą ręką:) Niestety robienie biżuterii (do czego już nikt mnie nie zmusza) jest tak samo wyczerpujące dla mych dłoni. Ehh.. gdybym tylko miała lekkiego, małego netbooka, z pewnością nosiłabym go ze sobą na zajęcia. Odpowiedz Link
eponak Re: Kaligrafia 29.04.09, 00:32 Miałam o to zapytać już wcześniej :) Studenci często korzystają z laptopów do robienia notatek? Wydaje mi się, ze szybciej piszę na komputerze niż z pomocą długopisu, do tego wcale nie muszę patrzeć w ekran (przy ręcznym niewykonalne żeby kartki nie obserwować). Ale w sumie nie chciałabym wyjść na skończoną celebrytkę z komputerem na wykładach (nie mam ładnego, zgrabnego i małego, a dwukilowy ciężarek). Laptop na wykładach i ćwiczeniach to powszechne zjawisko czy lepiej zaopatrzyć się w notesy i wygodne długopisy? Odpowiedz Link
daslicht Re: Kaligrafia 29.04.09, 00:35 Laptopy na wykładach widziałam jedynie na filmach. Amerykańskich :) Osobiście sprawdziłam jedynie Gdańsk i Białystok, może gdzie indziej jest inaczej? Odpowiedz Link
eponak Re: Kaligrafia 29.04.09, 00:38 No właśnie też kojarzę jedynie z filmów :D Najlepiej to chyba z Legalnej Blondynki, gdzie KAŻDY miał laptopa do notowania (ale nie wszyscy różowe, oczywiście). Ja akurat studia zaczynam w Warszawie i na UW i w szkole prywatnej - i nie wiem czy wypada wziąć komputer na zajęcia :P Odpowiedz Link
agafka88 laptopy na wykładach 29.04.09, 00:41 u nas na prawie ludzie mieli laptopy - ale po to, żeby oglądać filmy w ostatnich rzędach. Nikogo robiącego notatki nie widziałam. Chociaż kolega z informatyki regularnie robi notatki na wykładach właśnie na laptopie - może to zależy od kierunku? Jeżeli Ci wygodniej pisać na kompie - pisz, co się będziesz innymi przejmować? Ja się dziwię jednej dziewczynie od nas, która wszystkie wykłady pisze ręcznie, a potem na kompa w domu przepisuje - jak dla mnie ma chyba nadmiar wolnego czasu. Odpowiedz Link
e.m.i1 Re: laptopy na wykładach 29.04.09, 00:54 > Chociaż kolega z informatyki regularnie robi notatki na wykładach właśnie na > laptopie - może to zależy od kierunku? Ooo.. a u mojego chłopaka na informatyce nie można wnosić własnego sprzętu komputerowego... > Ja się dziwię jednej dziewczynie od nas, która wszystkie wykłady pisze ręcznie, > a potem na kompa w domu przepisuje - jak dla mnie ma chyba nadmiar wolnego czas > u. Też mam jedną taka w grupie. Przyznam, że dla mie to zupełnie niezrozumiałe zjawisko:) Odpowiedz Link
daslicht Re: laptopy na wykładach 29.04.09, 01:20 A ja juz widzę, jak ludzie (i ludziska) trzymają ciężkie laptopy na tych diabelskich krzesełkach. Na tym normalnie się wysiedzieć nie da, giba się ta podkładka na wszystkie strony, małe toto i co chwila uderzam w podkładkę kolanami, bo to krzesełko z serii "nie mam co zrobić z nogami" oraz "tylko dla praworęcznych" (ja jestem dwustronna). Właśnie! Ból rąk po wykładzie to mały pikuś, nogi to dopiero bolą! Jak któraś z was będzie miała wpływ na urządzanie sali to nie kupujcie tego cholerstwa, bo to tylko ładnie wygląda. Odpowiedz Link
justinehh Re: laptopy na wykładach 29.04.09, 01:47 Bo to wersja luksusowa, kiedyś na mojej uczelni była wersja oszczędnościowa, gibała się cała, czasem jakaś podkładka składała się bez ostrzeżenia no i nie było żadnej wyściółki. Ale trafiały się wersje leworęczne :) Choć nogi bolały tak samo Odpowiedz Link
a_gneskka Re: laptopy na wykładach 30.04.09, 00:49 > Ja się dziwię jednej dziewczynie od nas, która wszystkie wykłady pisze ręcznie, > a potem na kompa w domu przepisuje - jak dla mnie ma chyba nadmiar wolnego czas > u. Dla mnie to całkowicie zrozumiałe ;) Sama tak często robiłam (jak nie mialam kompa to przepisywałam ręcznie), bo jestem wybitnym wzrokowcem i o wiele łatwiej było mi się uczyć, jak sobie poukładałam treść wykładu po swojemu, pokolorowałam etc. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich przedmiotów, ale takiej np. gramatyki opisowej bez tego bym nie chyba za Chiny opanowała :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Kaligrafia 29.04.09, 00:57 Szczerze mowiac nie wyobrazam sobie notowania na komputerze, ale ja robie notatki nielinearne, duza czesc tresci niesie rozmieszczenie notatek na kartce. Ale i tak zrobilabym kurs stenotypii. :) Na historii nikt na wyklady laptopa nie przynosil, ale w bibliotece widzialowej mnostwo osob siedzi z lapkiem. Odpowiedz Link
songor Re: Kaligrafia 29.04.09, 18:35 ja chodze ze swoim na wyklady - po pierwsze szybciej pisze niz recznie, po drugie jak pisze szybko recznie to czesto sie pozniej sama nie umiem rozczytac :d a tak problem z glowy no i oczywiscie oszczednosc papieru :) Odpowiedz Link
mmm-mm Re: Kaligrafia 29.04.09, 02:27 Moje pismo przypomina powywijane czcionki w stylu Monotype Corsiva. Czyli pismo ladne, ale czytelne tylko dla przypadkowych "wybrancow", co mam gdzies:) Nauczyciele sie odczytuja, tylko jedna nie potrafi i to jej problem. Jak potrafi odczytac bazgroly wiekszosci klasy, to niech sie nad moim tez wysili. Duzo razy zmienialam charakter pisma, az w koncu jeden mi sie spodobal. W podstawowce mialam problemy z polonistkami z tego powodu, bo wszystko brzydkie wg nich. Byly przekonane, ze jak dziewczyna nie pisze tak wyraznie jak czcionka uzyta np. do pisania tego posta to jest narodowa tragedia, brr. Po polsku, angielsku, niemiecku pisze tak samo. Uwielbiam te wywijanie przy pisaniu i laczeniu liter:) Odpowiedz Link
daslicht Niektórym nigdy nie dogodzisz 29.04.09, 12:11 Mmm-mm, a chłopakom wolno było pisac niewyraźnie? ^^ Twoja polonistka chciała, żebyś przestala wywijać, a moja chciała, żebym nieco właśnie powywijała te literki. Twierdziła, że skoro piszę duże kanciaste literki (coś jak nieco nachylona i porozwalana Lucida Console), które nie łączą się ze sobą, to znaczy, ze jestem nienormalna. Bo w tych moich literkach "prawie nie można wyczuć człowieka" (nooo, bo ja człowiek-maszynajestem). Zebrało się babie na analizy :/ Baba nawet chciała się ze mną do poradni dysmózgowia wybrać, oczywiście nie zrobiła tego (i nie miałam przywilejów na maturze, ale nic się nie stało z tego powodu). Pytam się czy jest poprawnie napisane (jest), czy jest czytelnie (bardzo!)... no to w takim razie proszę się ode mnie odpiórkować. Ciekawostka: do dziś nie umiem się podpisać "zawijasowo-bazgrołowo", po prostu piszę imię i nazwisko :) Odpowiedz Link
daslicht Re: Niektórym nigdy nie dogodzisz 29.04.09, 12:13 To miało być jako człowiek-maszyna ehehehe :)))) Odpowiedz Link