jagus_jagusia
28.02.24, 10:13
Pochwalony! Nie jest to w zasadzie temat do dyskusji, ani pytanie, ale będę wielce rada, jeśli ktoś będzie miał coś do powiedzenia. Od kilku lat nachodzi mnie taka refleksja dotycząca zestawienia tych obu postaci. Jak bardzo oni się od siebie różnią? Pan Reymont nigdzie nam w prawdzie nie podaje wieku ojca Hanki i Weronki, ale przedstawia go jako starego, schorowanego, ledwo wręcz żywego staruszka, a będącego najpewniej w podobnym wieku Macieja wręcz odwrotnie. Podczas, gdy Bylica ledwo przywlókł się do Borynów na jesieni, Boryna pojechał z młodą żoną zapraszać na wesele. Zimą, wracając z boru z drewnem Maciej napotyka jadąc saniami siedzącego gdzieś przy drodze i płaczącego Bylicę, a kilka tygodni ten sam Boryna będzie zeskakiwał z sań, bił się z borowym jak równy z równym i biegł przez las. Czy nie zadziwia was ta różnica między nimi? Na korzyść Macieja przemawia ilość rąk do pracy w gospodarstwie i to, że mieszka w lepszych warunkach, ale czy Bylica faktycznie miał o wiele gorzej? Na wycugu juści, ale wcześniej? I ile w zasadzie ojciec Hanki może mieć lat? Przypuszcza się, że jest jednym z najstarszych we wsi, ale on sam stwierdza, że najstarszy musi być Jambroży, bo odkąd tylko baczy, on zawsze był stary. Od samego Jambrożego wiemy, że był na chrzcie Boryny, na jego weselach i chował jego rodziców, co by moim zdaniem przemawiało za tezą, że obaj wymienieni w tytule wątku byli równolatkami. Z kąd więc taka różnica między nimi? Warunki fizyczne i ilość pracy, a może kolejne niedopatrzenie pana Reymonta?