kotkowa
24.03.11, 09:55
W trakcie drugiej serii Furazolidonu zaczęłam małemu robić wg przepisu. Szczerze mówiąc tylko dlatego, że na pewno nie zaszkodzą, ale nie do końca wierzyłam w ich skuteczność, bo nie rozumiem jak to miałoby działać. Podczas brania Furazolidonu mały nie miał żadnego pogorszenia, żadnych wysypek, nic. A o dziwo, już po pierwszym okładzie małemu wyszła wysypka! Typowa, taka jak na zdjęciach, wysypka lambliowa. I to nie tam, gdzie okład, tylko w górnej części plecków! O co chodzi? Furazolidon nie wybił jak dotąd lamblii i dają znać o sobie po tych okładach? Mały nadal bierze Furazolidon, do niedzieli, atakuję skunksy z dwóch stron. Czytałam, że przy niesprzyjających warunkach lamblie przeistaczają się w cysty i opuszczają jelita. Czy to możliwe, że na tym polega działanie tych ziół? Że się ewakuują? Co właściwie oznacza taka wysypka? Że giną, czy są agresywne, czy się wynoszą? Bo zgłupiałam do reszty.