Dodaj do ulubionych

Pasożyty - historie prawdziwe

09.01.09, 22:17
Wklejam wątek z forum MAŁE DZIECKO, w którym mamy opisywały objawy występujące
u zapasożyconych dzieci:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=89206638&a=89206638
Myślę, że warto byłoby w tym wątku przedstawić swoje historie związane z
pasożytami. Przede wszystkim co nas niepokoiło, jak szukaliśmy przyczyny, jak
udało się znaleźć winowajcę, jak się jego pozbyliśmy oraz co można zrobić by
sytuacja się nie powtórzyła. Ja napiszę coś po weekendzie jak odbiorę wyniki...
Obserwuj wątek
    • jagabaga92 Re: Pasożyty - historie prawdziwe 10.01.09, 21:30
      Film o pasożytach - dla ludzi o mocnych nerwach:
      www.igya.pl/ciekawostki_parazytologiczne/pasozyty_wewnatrz_nas.html
      • mamciulka-nikulka Re: Czy to oby napewno alergia na kota??? 12.01.09, 13:53
        kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
        • mamciulka-nikulka Re: AZS, alergia... historia pacia811 12.01.09, 14:01
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=68753352&a=68753352
          • mamciulka-nikulka Re: Alergia, astma... historia martinka_pl 12.01.09, 14:05
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=86360296
      • unhappy Re: Pasożyty - historie prawdziwe 15.01.09, 15:26
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49179&w=81815007&a=82059960
        (film jest kompletnie niewiarygodny)
    • perlai Re: Pasożyty - historie prawdziwe 13.01.09, 14:25
      to nasza historia:
      agnieszka urodziła się w 37 t, jako druga bliźniaczka. przez
      pierwsze 2 miesiące było w miarę ok. w miarę, bo w spzitalu miała
      pieluszkowe zapalenie skóry, po wyjściu ze szpitala ropiejące oczko,
      później cała głowa wysypana czerwonymi krostkami. w 3 msc złapała
      razem z sisotrą wirusa rsv i przeszła bardzo ciężkie obturacyjne
      zapalenie płuc. prawie 3 tydodnie spędziliśmy w spzitalu. po wyjściu
      ze szpitala było w miare ok. aga zaczęła podnosić główkę, rozglądać
      się po otoczeniu, uśmiechać, gaworzyć. została zaszczepiona i po
      szczepieniu przeszła kolejną infekcję wiruusową. po tej infekcji
      agnieszka odpłynęła. pojawiło się ONM, przestała reagować na bodźce
      zewnętrzne, patrzyła tylko na silne źródła światła, całymi dniami
      krzyczała, drapała kolana, gryzła nadgarstki. po krótkim czasie
      przyszła kolejna infekcja i kolejna, następna zamieniła się w
      obturacyjne zapalenie płuc. od tamtej pory obturacyjne zapalenia
      płuc/oskrzeli zdarzały się średnio raz w miesiącu, średnio raz w
      miesiącu byliśmy w spzitalu. aga była cały czas na pulmicorcie,
      lekarze coraz częściej mówili o astmie. podejrzewano początki
      autyzmu, a w najlepszym razie zaburzenia integracji sensorycznej.
      neurolodzy nie mogąc postawić żadnej diagnozy, zaczęli przebąkiwać o
      MPD. agnieszka była potwornym niejadkiem. jeśli już coś zjadła, to
      wymiotowała, z czasem wymiotowała coraz częściej, nawet kilka razy
      dziennie. nie przybierała na wadze. w pierwsze urodziny wazyła 6800
      pół roku później ważyła nadal 6800. gdy miała rok i 4 msc nie
      siedziała sama (tylko podtrzymywana), miała ONM i wzmożone napięcie
      kończyn. nie bawiła się zabawkami, nie zwracała uwagi na otoczenie,
      mogła zostać sama w domu i nie protestowałaby. była strasznie chuda,
      wysypana krotkami, które pojawiały się i znikały. odporność zerowa:
      wystarczyło by ktoś kichnął na klatce schodowej, a my na drugi dzień
      jechaliśmy karetką na sygnale do szpitala. zrobiliśmy prawie
      wszystkie możliwe badania (metaboliczne, genetyczne, neurologiczne).
      wszystko zawsze wychodziło dobrze. teoretycznie nie było problemu.
      zastanawiające była tylko utrzymująca się leukocytoza i lekko
      podwyższone próby wątrobowe, ale na to lekarze też jakoś znajdowali
      wytłumaczenie w stylu: niektóre dzieci to mają. to tyle w wielkim
      skrócie.
      przez przypadek wpadliśmy na trop grzybów i pasożytów oraz metod
      niekonwencjonalnych. na biorezonansie wyszła candida albicans i
      kilka innych oraz owsiki. zaczęlismy pod kontrolą lekarza leczyć
      małą homeopatycznie z candidy i wzmacniać jej odporność.
      wprowadziliśmy dietę bezmleczną, bezcukrową i bezglutenową. leczymy
      już ją tak prawie rok. efekty są fenomenalne. dzisiaj aga sama
      chodzi, jest bardzo rezolutną i sprytną dziewczynką, bawi się
      zabawkami jak każdy dwulatek. reaguje normalnie, nikt już nie mówi o
      autyzmie, tylko o małych deficytach sensorycznych, choć te z dnia na
      dzień tez zniakająsmile aga ma świetny apetyt i bardzo ładnie zaczęła
      przybierać na wadze. wg psychologa, niewiele odbiega już od
      przeciętnego dwulatka. właściwie deficytem jest tylko mowa, ale
      agnieszka zaczęła już wydawać z siebie różne dźwięki, więc mamy
      nadzieję, że tutaj też nadrobismile
      • anyx27 Re: Pasożyty - historie prawdziwe 13.01.09, 14:36
        perlai, super, że udało wam się poznać wroga i go poskromić smile czy
        mała nadal jest na rygorystycznej diecie? czy moż esz napisać, jakie
        produkty są u was podstawą jadłospisu? życzę dużo zdrowia dla
        dzieciaczków smile
        p.s. czyli biorezonans, oberon itp. niesą takie złe i jednak
        pomagają w diagnostyce smile
        • lorence Re: Pasożyty - historie prawdziwe 13.01.09, 21:02
          perlai jestem pod wrazeniem, brak mi slow....pracowalam z dziecmi
          uposledzonymi i autystycznymi, nie uczono nas na studiach, ze w
          takich przypadkach wazna jest dieta, poszukiwania powodu takiego
          stanu ( pomijam choroby genetyczne i niedotlenienia) a rozpacz
          rodzicow byla ogromna, byc moze jakis maly procent to dzieciaczki
          jak Twoj przypadek. To jest przerazajace
          Ja wciaz czuje oddech owsikow na plecach, man nadzieje ze nie innych
          gadzin
          a po lekturze Clark mam juz psychozysmile
          • perlai Re: Pasożyty - historie prawdziwe 13.01.09, 21:41
            lorence, też teraz odnoszę wrażenie, że część dzieci, które są
            zdiagnozowane jako autystyczne bądź z porażeniem mózgowym są
            poprostu zagrzybione i zarobaczone. oczywiście tylko u tej części
            dzieci, u których badania neurologiczne (rezonans mózgu, eeg),
            metaboliczne itp. nie wykazują nieprawidłowości, można doszukiwać
            się takich przyczyn.
            też jestem przerażona, że tak poważny problem jest lekceważony przez
            lekarzy, a różne jego symptomy (brak apetytu, sine podniebienie,
            niespokojny sen, nadpobudliwość, itp) tłumaczone są: niektóre dzieci
            tak mają.
            przerażona jestem teraz tym bardziej, że zdałam sobie ostatnio
            sprawę, iż gdyby nie dziwny zbieg okoliczności, to za parę lat moja
            córka zostałaby uznana za uposledzoną i ratowałaby ją tylko
            rehabilitacja, która szczerze mówiąc przez póltora roku (aga była
            rehabilitowana od 4 msc życia) tak naprawde niewiele wniosła...
        • perlai Re: Pasożyty - historie prawdziwe 13.01.09, 21:18
          tak, aga jest dalej na diecie i dalej przyjmuje
          środki "grzybobójcze" i budujące odporność, bo mimo opanowania
          problemu nadal ma candidę w sobie. objawia się to wysypkami przy
          spadku odporności, np. w trakcie ząbkowania albo przy katarze.
          wysypki jednak nie są tak rozległe, zaognione i swędzące jak kiedyś.
          odporność też się poprawiła, bo w zeszłym roku zachorowała tylko 2
          razy na obturacyjne zapalenie płuc, wyleczone w domu homeopatycznie,
          oczywiście przez doświadczonego lekarzasmile pulmicortu aga nie bierze
          już od roku, inne inhalacje (np. z soli fizjologicznej) są
          sporadyczne i doraźne (np. przy katarze). odrobaczana jest
          profilaktycznie razem z siostrą i nami (rodzicami) co pół roku.
          trudno mi mówić o podstawie diety. dieta jest bezmleczna
          (nutramigen), bezglutenowa i bezcukrowa. węglowodany dostaje tylko w
          postaci owoców. nic nie jest dosładzane, a do picia dostaje zwykłą
          wodę z sokiem z cytryny lub specjalnymi preparatami zakwaszającymi.
          jeśli chodzi o warzywa, to je praktycznie wszystkie. do zupek dodaję
          zawsze dużo tłuszczy w postaci oliwy z oliwek, różnych olejów np. z
          pestek dyni. jej dieta nie jest typową dietą przeciwgrzybiczną, ale
          lekarz tak ją ustawił biorąc pod uwagę niedożywienie agnieszki,
          które trwało bardzo długo.
          tak, biorezonans bardzo pomaga w diagnostyce. sama byłam temu
          sceptyczna i robiłam małej badanie biorezonansem w kilku różnych
          miejscach. wyniki zawsze były takie same: candida (kilka szczepów),
          owsikim alergia na mleko i gluten. trudno w to w końcu nie uwierzyć,
          zwłaszcza że leczenie oparte tylko na wynikach biorezonansu przynosi
          takie rezultatysmile
          • la.sonrisa Re: Pasożyty - historie prawdziwe 30.05.09, 19:20
            Czescsmile
            Tak sie ciesze, ze u Was taka poprawa!!!
            Piszesz o odrobaczaniu co pol roku calej rodziny - co stosujecie?
            Leki niekonwencjonalne?
            pozdrawiam mocno!
            • perlai Re: Pasożyty - historie prawdziwe 31.05.09, 21:55
              stosujemy głównie homeopatię i zioła, choć lekarka przepisuje czasem
              też standardową chemię
            • perlai Re: Pasożyty - historie prawdziwe 31.05.09, 21:57
              la.sonrisa, a co u ciebie? dawno cię nie "widziałam"...
    • olinka733 Re: Pasożyty - historie prawdziwe 27.07.09, 20:47
      jestem w szoku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka