Dodaj do ulubionych

Powidła z mirabelek

21.08.13, 15:57
Mamy na działce mirabelkę. W zeszłym sezonie owoców praktycznie nie było, bo drzewo nie było cięte prze ponad 20 lat, więc wyglądało jak miotła baby Jagi. Postanowiłem to zmienić.
Jesienią zeszłego roku dosyć mocno przetrzebiłem stan gałęzi na drzewie, pozostawiając tylko górne partie, które miały szanse oglądać słońce. Zostały wywalone wokół niej wszystkie chaszcze męczące to biedne drzewko ponad 20 lat.
I co? I tej wiosny śliweczka pięknie zakwitła dając nadzieję na owoce. Przez całe lato moja pracowita żonka dzielnie pilnowała, aby drzewku nie zabrakło wody, czego efektem są (właściwie to już były) piękne, dorodne, żółciutkie śliweczki zawierające ogromne ilości soku.
Owoców nazbierało się kilka małych wiaderek. Najgorsze z tego było drylowanie owoców, bo śliwki, mimo tego że dorodne, zwykle nie wykazują chęci współpracy i niechętnie oddają pestki.
Przed chwilą skończyłem pakować do słoiczków pyszne, kwaskowate powidełka. Mniam smile
Pocieszeniem jest fakt, że sezon na węgierki jeszcze przed nami.
Tak na marginesie. Wszyscy w domu lubimy powidła śliwkowe, więc co roku robimy sami, bo te kupowane, to nie nasza bajka.

Jednej rzeczy nie rozumiem. Dlaczego ludziska omijają wielkim łukiem te owoce?

ps. Powidełka będą do spróbowania na zakątkowym spotkaniu 1 września b.r. Tajemna receptura na powidła dla leniwych również.
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 16:19
      Ja ci powiem czemu mirabelki ( brrrr) omijam szerokim łukiem.
      Dziecieciem będąc ( laaaata temu) nazarłam sie mirabelek u babci na wsi. Pyszne były, wiec jadłam i jadłam.
      A na nastepny dzien rzygałam dalej niz widziałam, cały dzien! To było lata temu, a ja pamietam jak sie pochorowałam i jakos nie potrafie spojrzec na mirabelki łaskawszym okiem wink
      • lysy-jack Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 16:44
        Widać to epidemia jakaś była, bo nie znam nikogo, kto przerabia te owoce wink
        • olinka20 Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 18:48
          Moja babcia ( jak zyła i jak akurat miralbelka obrodziłą ) to zawsze robiła powidła.
    • mysiulek08 Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 17:20
      A po co drylowac? Komu by sie chcialo tongue_out

      Kilka galezi mirabelki przelazlo do nas od sasiada, ale ze mamy w sadzie wegierke i trzy drzewka innych sliwek (cos w typie renklod) to sasiadowe odpuszczam.

      Cale owoce wrzucam do garnka, garnek do piekarnika, od czasu do czasu mieszam. Jak pusci sok i troche sie popruzy to przecieram na sitku palka od makutry. Bez zbytniego przemeczania smile Mam czysta pulpe i osobno skorki z pestkami. Pulpe mozolnie przez kilka dni odparowuje do stanu powidel.
      Tak samo robie powidla z moreli, jaa juz nie mam ochoty na drylowanie do konfitury a morele co roku dorodnie owocuja, niestety.

      Dryluje wylacznie czeresnie i wisnie.

      Kupilam nawet specjalne ustrojstwo do przecierania ale nie chce wspolpracowac z pestaki od sliwek czy moreli.
      • sol_ Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 22:04
        ooo a już myślałam, ze tylko ja jestem taka leniwa smile Ja nawet pigwy nie obieram bo to katorżnicza robota - też przecieram. Piekarnik mi umarł więc pyrkolę na minimalnym ogniu.
        A mirabelki uwielbiam! Właśnie dlatego, że są kwaskowe. Nadają się np doskonale do mięs na zimno czy serów-śmierdzieli zamiast żurawiny (bo żurawiny na słodko tez nie lubię a innej w sklepach chyba nie da się dostać).
        Ja w dzieciństwie rzygałam dalej niż widziałam po śliwkach - ale sympatii do nich przez to nie straciłam wink
        • lysy-jack Re: Powidła z mirabelek 21.08.13, 22:48
          CytatNadają się np doskonale do mięs na zimno czy serów-śmierdzieli zamiast żurawiny (bo żurawiny na słodko tez nie lubię a innej w sklepach chyba nie da się dostać).

          Na święta żona podaje te powidła (dżem?) do kaczki pieczonej. Doskonale współgra.
          To co robię, to nie jest to, co kupujemy w sklepach. Przecieranie owoców nie wchodzi w rachubę, bo zatraca się strukturę, która jest nie mniej ważna co smak. U mnie, w gotowym produkcie, mam wyraźne połówki owoców mimo trzydniowej obróbki.
          • mysiulek08 Re: Powidła z mirabelek 22.08.13, 00:13
            To mow od razu, ze robisz konfiture a nie powidla smile

            Konfitura wymaga kawalkow albo calych owocow i kilkudniowego gotowania po mniej wiecej godzinie by zachowac ksztalt owocow, a powidla maja byc wlasnie jednolita mazia smile

            Do konfitur dryluje te nieszczesne morele ale do powidel juz nie smile
            • lysy-jack Re: Powidła z mirabelek 22.08.13, 09:17
              Mysiulku, to co robię to nie są konfitury. O konfiturach możemy mówić wtedy, gdy całe owoce bądź ich kawałki gotowane są w gęstym syropie z cukru.
              IMO o powidłach mówimy wtedy, gdy "smażymy" śliwki bez dodatku cukru. Jeśli są bardzo dojrzałe, to na tym koniec. Jeśli nie, to niewiele dosładzamy, godzinę przed włożeniem do słoików.
              Z mirabelkami jest nieco inaczej, bo wymagają więcej cukru z powodu ich kwasowości. Smażę je jednak prawie bez cukru odparowując wodę, dopiero ostatniego dnia dodaję cukier aby przełamać ten kwas i znowu smażę, tylko tyle, aby cukier wniknął do owoców. Stąd trudność w nazewnictwie tego przetworu z mirabelek. smile
              Na pewno nie jest to konfitura i nie są to klasyczne powidła.
              Ta maź/pasta, to IMO produkt powstały w drugiej połowie XX w. w przemyśle - szybko, tanio i łatwo.

              Moja babcia zmarła w 1957 r., a konfitury przez nią produkowane jedliśmy jeszcze w latach '70. Cukier nieco wykrystalizował, ale smak... pamiętam do dzisiaj. Pozostała nawet w domu rodzinnym ta mosiężna misa do smażenia konfitur.
              • yoma Re: Powidła z mirabelek 23.08.13, 15:28
                A bracia Gruzini robią z mirabli genialne sosy do mięs i duszą mięsa w mirablach. Ale nie dam przepisów, bo jestem uziemiona z dala od książki kucharskiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka