wielkim podróżnikiem jest.
Byliśmy dzisiaj w szpitalu celem wymiany rurki, przespał/przekontemplował całą drogę. Wróciliśmy, położyliśmy, utuliliśmy, poszliśmy na balkon odreagować, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy chórem:
-E, to jeszcze będziemy śmigać po Bieszczadach!
Poza tym w niedzielę radził sobie bez tlenu lepiej niż ja, no tak, on nie pali, potem trochę gorzej, ale i tak bardzo nieźle. I próbuje się turlać, ale mu nie wychodzi.
Jeszcze nie