Najpierw wczoraj: musialam sie klocic z pania w rejestracji, trafilam na "bezosobowa" wiec w ogole mialysmy problem kto do kogo mowi

w koncu udalo sie mame zarejstrowac na wizyte kontrolna. A mame mam w szynie na 6 tygodni, bo sie w koncu zdecydowala swojego haluksa wyciac, no i ma tam masakre: pociete pol stopy, jakas plytka tam wsadzona, 6 tygodni na stope boze bron stanac. Ale cieszy sie ze sie zdecydowala w koncu, bo z bolu nie mogla chodzic czasem. Potem zrobilam zakupy i polecialam do domu szybko gotowac rosol, bo jeszcze do dentysty umowiona corka. Tak sie spieszylam, ze nozem od kurczaka jeden palec zacielam lekko, a drugi mocno, az kosc czy tam chrzastka chrupnela, a dodatkowo scielam to cale miejsce, gdzie palec sie zgina, ten caly wierzch. Palec tak boli, ze nie moglam spac

Dzis mialam miec dostawe o 9, 7.19 dzwoni telefon: dzien dobry pani, bede za pol godziny z oknami

no to ja szybko, bo to oprocz siebie musze kotki rano ogarnac: te na zewnatrz i wewnatrz, wypilam lyk herbaty, zjadlam dwa kesy jablka, koty ogarniete. Wale do foki, wsteczny i rura... no to se przytarlam auto i mezowe.... taka palka ze mnie, urwalam takie cos co mialam na zderzaku naklejone, zdarlam lakier sobie, a maz ma na bialym czarne od tej gumy... echhhh to juz teraz na luzie musi byc...