Dodaj do ulubionych

mobilnosc spoleczna

13.02.10, 19:01
tu link do ciekawego artykulu/raportu OECD.

www.guardian.co.uk/society/2010/feb/11/britain-earnings-mobility-oecd
to, gdzie jestes w sytemei spolecznym wyznaczane jest przez to, gdzie w
systemie jest twoj ojciec. Klasowosc brytyjska jest czyms oczywistym, jednak
dane potweirdzajace to do tego stopnia sa zaskakujace chyba,.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 13.02.10, 19:10
      tu link do calego raportu

      www.oecd.org/dataoecd/48/56/41494435.pdf
      zpaomnialem ddoac: Lesiu, jak bedziesz pieprzyl glupoty, to cie bede cial bez
      litosci.
    • flamengista czy ja wiem? 13.02.10, 19:11
      Mnie wyniki jednak nie zaskakują, bo brytyjska struktura społeczna jest
      wyjątkowo konserwatywna.

      Jednak oddalenie przestrzenne od kontynentu robi swoje.

      No i mają rację, mówiąc o "soft skills"

      CytatI think we have to understand why the middle classes put so much time and
      effort to teach their kids how to speak properly and look someone in the eye
      when they shake their hand. They know it's worth something


      Jak ja widzę, jak zachowują się niektórzy studenci to szczerze wątpię w ich
      sukces zawodowy. Na uczelniach powinno się oferować fakultatywne kursy z
      savoir-vivre, ale to i tak niewiele zmieni.

      Miałem okazję chodzić do tej samej szkoły, co książę Lubomirski i jego "lepsze
      pochodzenie" było widoczne na pierwszy rzut oka. Wystarczyło go posłuchać przez
      10 minut.
      • dala.tata Re: czy ja wiem? 13.02.10, 20:02
        ale od lat walczy sie wlasnie z ta struktura, chocby przez umasowienie nauczania
        wyzszego. i okazuje sie ze dupa zbita. nie dziala.

        a troche w te soft skills w postaci np. elokucji nie wierze i sadze, ze to
        raczej kwestia aspiracji. tak czy owak, problem jest.
        • flamengista Re: czy ja wiem? 14.02.10, 10:25
          No cóż, widać że próby sterowania społeczeństwem odgórnie na ogół są
          nieskuteczna, albo przynajmniej wymagają bardzo dużej determinacji - sukces
          osiąga się dopiero przy długotrwałym, konsekwentnym działaniu.

          A umasowienie nauczania wyższego oznacza obniżenie jego poziomu. W takiej
          sytuacji oprócz dyplomu liczy się coraz bardziej prestiż uczelni, kapitał
          społeczny i soft skills.

          Kwestia aspiracji? Jasne, to też się mieści w tej kategorii. Taki Lubomirski od
          dzieciństwa był uczony, że jest lepszy od innych. Tak mu się to zapisało w
          podświadomości, że uczył się pilniej od większości swoich kolegów. W rozmowie z
          nim wychodzi luz, poczucie własnej wartości, elokwencja, obycie towarzyskie.
          Większości ludzi to imponuje...

          W dodatku "brak obycia" to poważny problem. Młodzi ludzie nie zdają sobie
          sprawy, jak ważne jest pierwsze wrażenie. Jeśli nie umieją się odpowiednio
          zachować, zostaną na wstępie skreśleni: przy rozmowie kwalifikacyjnej,
          negocjacjach z potencjalnym klientem czy prezentowaniu swojego projektu w firmie.

          Niestety (a może stety) znajomości też mają duże znaczenie. Przecież w wielu
          sytuacjach chodzi o zwykłe zaufanie: szanse, że Iksiński, urodzony w dobrej
          rodzinie znanej od pokoleń będzie wynosił dane z firmy i sprzedawał je
          konkurencji są niższe, niż Igrek, którego rodzina dopiero wchodzi na salony.
          • tocqueville Re: czy ja wiem? 14.02.10, 10:39
            No cóż, widać że próby sterowania społeczeństwem odgórnie na ogół są
            nieskuteczna, albo przynajmniej wymagają bardzo dużej determinacji - sukces
            osiąga się dopiero przy długotrwałym, konsekwentnym działaniu.


            chodzi ci o takie długotrwałe i konsekwentne sterowanie jak w Korei Pn?
          • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 11:13
            ponawiam: nie sadze, zeby obycie i oglada towarzyska miala az takie znaczenie.
            tak, wyglada fajnie i z wyuczonym luzem ksiaze taki czy owaki potrafi zabawiac
            towarzystwo, no i? no i tez musi pojsc na egzamin, zdac LEP czy cokowliek innego.

            jest duza roznica poza tym miedzy owym luzem a 'brakiem obycia' w negocjacjach.
            jednak to wszystko co mowisz, to Bourdieu juz nazwal habitusem - w tym tez sie
            miescu obycie.

            problem polega na tym, ze szkola powinna ten habitus zmieniac. i zamiast mowic
            dziewczynkom, ze co najwyzej moga pracowac w sklepie (mam kolezanki po
            doktoratach, ktore to na co dzien slyszaley od nauczycieli), mowic im ze moga
            wiecej. i zeby, jak pisal Willis, robotniczy synowie, nie byli do predestynowani
            do przejecia robotniczych prac po ojcach. willis to pisal w latach 70tych.
            neistety neiwiele sie w uk zmienilo.

            a co sterowania spolecenstwem, to akurat dostep do nauczania wyzszego jest czyms
            w sposob oczywisty dobrym. w UK byly dwie fale. pierwsza w latach 60tych i
            bardzo watpie, zebys chcial pwoeidziec, ze takie uniwersytety jak Lancaster na
            przyklad tylko obnizaja poziom.
            • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 11:25
              myślę, że mylisz obycie i ogładę towarzyską z z pewnego rodzaju inteligencją.
              Doświadczenie życiowe nauczyło mnie odróżniać to pierwsze od pewnego rodzaju
              wrażliwości intelektualnej
            • sendivigius Re: czy ja wiem? 19.02.10, 16:30
              dala.tata napisał:

              > ponawiam: nie sadze, zeby obycie i oglada towarzyska miala az
              takie znaczenie.
              > tak, wyglada fajnie i z wyuczonym luzem ksiaze taki czy owaki
              potrafi zabawiac
              > towarzystwo, no i? no i tez musi pojsc na egzamin, zdac LEP czy
              cokowliek inneg
              > o.


              Nie chodzi o to kto zda LEP tylko kto sie zalapie na dajace
              perspektywy rezydenture, czy jak tam jest. Spoleczenstwo sie
              zmienilo o tyle ze kiedys wystarczylo ukonczyc studia, dzis przy
              nadmiarze absolwentow ukonczenie nic nie daje, trzeba sie jeszcze
              gdzies "zalapac". I tak stare wraca; dano gminowi wyksztalcenie a
              stary system odpowiedzial "wyksztalcenie to nie wszystko" i postawil
              nowe bariery w postaci wlasnie rezydentur, aplikacji, uprawnien
              budowlanych, no i nie daruje sobie, habilitacji.
              • dala.tata Re: czy ja wiem? 19.02.10, 18:47
                wbrew pozorom nie jest to az takie trudne. na UJ na przyklad przeprowadza sie
                uczciwe konkursy na rezydentury. nie wiem czy we wszystkich katedrach, jednak
                znam takie gdzie tak jest.
              • paradygmat.poznawczy [...] 19.02.10, 20:04
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • kagan_pl Re: czy ja wiem? 14.02.10, 14:58
          Nie rozumiesz, ze jesli kazdy jest magistrem, to ten tytul (stopien) nic nie znaczy?
      • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 11:15
        flamengista napisał:

        > Mnie wyniki jednak nie zaskakują, bo brytyjska struktura społeczna jest
        > wyjątkowo konserwatywna.
        >
        > Jednak oddalenie przestrzenne od kontynentu robi swoje.


        lekcje savoir-vivre nic nie wniosą, bo pewnego rodzaju inteligencję emocjonalną,
        skuteczność działania oraz umiejętność wypowiedzi albo się ma albo nie. Z
        przerażeniem obserwuję moje koleżanki i kolegów(większość), nie umiejących się
        zwyczajnie znaleźć, mówić i pisać w języku ojczystym.
        >
        > No i mają rację, mówiąc o "soft skills"
        >
        > CytatI think we have to understand why the middle classes put so much time an
        > d
        > effort to teach their kids how to speak properly and look someone in the eye
        > when they shake their hand. They know it's worth something

        >
        > Jak ja widzę, jak zachowują się niektórzy studenci to szczerze wątpię w ich
        > sukces zawodowy. Na uczelniach powinno się oferować fakultatywne kursy z
        > savoir-vivre, ale to i tak niewiele zmieni.
        >
        > Miałem okazję chodzić do tej samej szkoły, co książę Lubomirski i jego "lepsze
        > pochodzenie" było widoczne na pierwszy rzut oka. Wystarczyło go posłuchać przez
        > 10 minut.
        • sosjolozka Re: czy ja wiem? 14.02.10, 12:03
          > lekcje savoir-vivre nic nie wniosą, bo pewnego rodzaju inteligencję emocjonalną
          > ,
          > skuteczność działania oraz umiejętność wypowiedzi albo się ma albo nie. Z
          > przerażeniem obserwuję moje koleżanki i kolegów(większość), nie umiejących się
          > zwyczajnie znaleźć
          , mówić i pisać w języku ojczystym.


          bzdura. umiejętności związane z wysławianiem się i "savoir vivrem" również można i powinno się szkolić. zwróć również uwagę, że umiejętności związane ze stylem mówienia i ogólnie bycia z inteligencją emocjonalną mają bardzo mało wspólnego.
          • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 12:32
            bzdura. umiejętności związane z wysławianiem się i "savoir vivrem" również możn
            > a i powinno się szkolić. zwróć również uwagę, że umiejętności związane ze style
            > m mówienia i ogólnie bycia z inteligencją emocjonalną mają bardzo mało wspólneg
            > o.

            z punktu widzenia psychologii, socjologii - tak, powinno się uczyć dobrych
            obyczajów i trenować umiejętności radzenia sobie w życiu. chcę tylko zauważyć,
            że jednostka, której inteligencja płynna nie jest dostatecznie potencjalna,
            będzie miała w praktyce trudność w wykształceniu skrystalizowanej. obserwuję to
            na co dzień od kilku lat. nie można wykluczyć, że taka osoba osiągnie pewien
            pułap intelektualny, jeśli tylko będzie mocno zmotywowana
            • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 12:39
              co do braku powiązania inteligencji emocjonalnej z soft skills, to się z Tobą
              nie zgodzę, ponieważ myślę sobie, że miękkie umiejętności, a więc także radzenie
              sobie w życiu, zdolność rozwiązywania problemów, skuteczność działania,działanie
              strategiczne. empatia, są jak najbardziej związane z tego rodzaju inteligencją
              • sosjolozka Re: czy ja wiem? 14.02.10, 12:57
                ale ja nie pisałam o

                > miękkie umiejętności, a więc także radzeni
                > e
                > sobie w życiu, zdolność rozwiązywania problemów, skuteczność działania,działani
                > e
                > strategiczne. empatia,

                tylko o stylu, o savoir-vivrze czyli manierach, sposobie wyslawiania się, itp. :(

                kończę mój udział w tej dyskusji.
                • flamengista ale te rzeczy są ze sobą powiązane 14.02.10, 13:12
                  Mieliśmy w pracy koleżankę, która mimo stopnia doktora miała poważne problemy z
                  rozwiązywaniem problemów - nie tylko na uczelni. Najprostsza sprawa kończyła się
                  awanturą. Większość problemów wynikała z braku tzw. "obycia". Jak się idzie do
                  pań z administracji, rzuca pismo na biurko i z marsową miną mówi - to jest
                  sprawa taka a taka, ma pani to załatwić - to w 99% przypadków się tego nie
                  załatwi...
                  • dala.tata Re: ale te rzeczy są ze sobą powiązane 14.02.10, 13:32
                    no to teraz przygwozdziles argumentem. rzeczywiscie: kolezanke na madagaskar!
                    • flamengista ale o co ci chodzi? 14.02.10, 18:49
                      Mówię tylko, że była to osoba wyjątkowo konfliktowa. Mimo, że w wielu
                      przypadkach miała rację, nie umiała sensownie przedstawić swoich argumentów. W
                      administracji wyrobiła nam taką "markę", że przy załatwianiu różnych sprawa
                      staraliśmy się nie podawać nazwy naszej katedry. Bo od razu stało się na
                      straconej pozycji.

                      Czy ja mówię, żeby ją wysyłać na Madagaskar? Przecież rozmawialiśmy o możliwości
                      awansu społecznego w kontekście rosnących aspiracji edukacyjnych społeczeństwa.
                      Podałem więc ten przykład: koleżanka, mimo że w swojej dziedzinie jest niezła
                      naukowo - wielkiej kariery nie robi, bo niestety w nauce też trzeba umieć
                      utrzymywać choćby poprawne kontakty ze środowiskiem.
              • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:02
                ale ty sobie mozesz uwazac, ile chcesz. podobnie, jak mozesz sobie uwazac,z e
                wieloryb to wielka ryba, a slonce wschodzi i zachodzi. jednak, o dzieki Jowiszu,
                nie wplywa to na rzeczywistosc.

                bursa2 napisała:

                > co do braku powiązania inteligencji emocjonalnej z soft skills, to się z Tobą
                > nie zgodzę, ponieważ myślę sobie, że miękkie umiejętności, a więc także radzeni
                > e
                > sobie w życiu, zdolność rozwiązywania problemów, skuteczność działania,działani
                > e
                > strategiczne. empatia, są jak najbardziej związane z tego rodzaju inteligencją
        • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:00
          Burso druga, to jest jedna z bardziej bezsesnwonych rzeczy, ktora napisalas.
          pomijam juz, ze mozemy sie spierac do usrtanej smierci, czym jest tzw.
          inteligencja emocjonalna, na stwierdzenie, ze jest wrodzona, nie ma zadnych
          dowodow.

          a gadanie o tym, ze umiejetnosc wypowiedzi jest wrodzona jest tylo i wylacznie
          durne.

          Bursa2:

          lekcje savoir-vivre nic nie wniosą, bo pewnego rodzaju inteligencję emocjonalną,
          skuteczność działania oraz umiejętność wypowiedzi albo się ma albo nie. Z
          przerażeniem obserwuję moje koleżanki i kolegów(większość), nie umiejących się
          zwyczajnie znaleźć, mówić i pisać w języku ojczystym.
          • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:15
            kłania się czytanie ze zrozumieniem
            • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:34
              z cala pewnoscia. choc niespecjalnie rozumiem, gdzie zgrzeszylem:

              napisalas to

              lekcje savoir-vivre nic nie wniosą, bo pewnego rodzaju inteligencję emocjonalną,
              skuteczność działania oraz umiejętność wypowiedzi albo się ma albo nie. Z
              przerażeniem obserwuję moje koleżanki i kolegów(większość), nie umiejących się
              zwyczajnie znaleźć, mówić i pisać w języku ojczystym.


              i nadal uwazam ze to durnoty. pisanie otym,z e umiejetnosc wypowiedzi 'albo sie
              ma albo nie' jest bzdura na kolkach.

              ale chetnie uslysze, jak inaczej to zinterpretowac.
              • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:47
                flamengista napisał
                W dodatku "brak obycia" to poważny problem. Młodzi ludzie nie zdają sobie
                sprawy, jak ważne jest pierwsze wrażenie. Jeśli nie umieją się odpowiednio
                zachować, zostaną na wstępie skreśleni: przy rozmowie kwalifikacyjnej,
                negocjacjach z potencjalnym klientem czy prezentowaniu swojego projektu w firmie.

                moja odpowiedź początkowo odnosiła się do tego fragmentu.... podzielam to
                spostrzeżenie oraz uzupełniam, że brak obycia, umiejętności prowadzenia rozmowy,
                tzw. pierwsze wrażenie rozszerza się na wszystkie sfery być albo nie być
                jednostki. ciekawa jestem co myślisz o studencie, który ma problem z
                wypowiedzeniem się(tylko nie mów,że go można w tym podciągnąć, chyba że tylko
                "podciągnąć" - kariery nie zrobi
          • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:32
            wiesz, nie jestem tak inteligentna jak ty....., mam tylko za sobą kawał życia,
            kilka lat studiów, wykłady z psychologii, socjologii, trochę Golemana, którego
            zaraz wyśmiejesz i wrodzoną dociekliwość i ciekawość świata.... wiem jednak, że
            ta inteligencja - emocjonalna, jest uznawana przez psychologię oraz oznacza
            kompetencje człowieka w rozumieniu zdolności rozpoznawania stanów emocjonalnych
            u innych i siebie. te kompetencje wzajemnie się uzupełniają z inteligencją
            racjonalną,w sensie czysto intelektualnym, analitycznym i abstrakcyjnym. ta
            inteligencja świadczy również o zdolności przez jednostkę do samomotywacji i jej
            cechach społecznych, a więc radzeniu sobie lub nie w różnych sytuacjach
            życiowych, e.t.c...
            • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:39
              nie wiem, czy jestes, czy nie. mam nadzieje, ze to dosiwadczenie zyciowe
              przyproszylo ci tez troche glowe siwizna zeby dobrze wygladalo...

              nie wiem, co to znaczy ze cos jest 'uznawane przez psychologie'. no i? to
              znaczy, ze inteligencja emocjonalna jest i istnieje? a my ja tylko musimy mierzyc?

              poczytaj tu:

              en.wikipedia.org/wiki/Emotional_intelligence#Mixed_models_of_EI
              zobaczysz ze sprawy sa nieco bardziej skomplikowane niz 'uznawanie przez
              psychologie'.

              chetnie jeszcze uslysze o choc cien dowodu na to, ze dociekliwosc swiata i jego
              ciekawosc sa wrodzone. bardzo pieknie prosze. musi to genetyka, a zatem prosze o
              te publikacje na temat genetyki ciekawosci.
              • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 13:55
                widzisz dala.tata, to o czym mówię to jet to , czego Ty nie masz, a swoją drogą
                nie musisz się martwić, dobrze wygląda i jestem zadowolona dala.tata napisał:

                > nie wiem, czy jestes, czy nie. mam nadzieje, ze to dosiwadczenie zyciowe
                > przyproszylo ci tez troche glowe siwizna zeby dobrze wygladalo...
                >
                > nie wiem, co to znaczy ze cos jest 'uznawane przez psychologie'. no i? to
                > znaczy, ze inteligencja emocjonalna jest i istnieje? a my ja tylko musimy mierz
                > yc?
                >
                > poczytaj tu:
                >
                > en.wikipedia.org/wiki/Emotional_intelligence#Mixed_models_of_EI
                > zobaczysz ze sprawy sa nieco bardziej skomplikowane niz 'uznawanie przez
                > psychologie'.
                >
                > chetnie jeszcze uslysze o choc cien dowodu na to, ze dociekliwosc swiata i jego
                > ciekawosc sa wrodzone. bardzo pieknie prosze. musi to genetyka, a zatem prosze
                > o
                > te publikacje na temat genetyki ciekawosci.
                >
                • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 15:35
                  a to sie teraz uspokoilem. jak ja tego nie mam, to rzeczywiscie to jest
                  wystarczajacy dowod na istnienie inteligencji emocjonalnej!

                  bursa2 napisała:

                  > widzisz dala.tata, to o czym mówię to jet to , czego Ty nie masz, a swoją drogą
                  > nie musisz się martwić, dobrze wygląda i jestem zadowolona dala.tata napisał:
                  >
                  • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 16:41
                    sam wypowiadałeś tu opinię , że teza której nie można w danej chwili udowodnić,
                    niekoniecznie oznacza tezę fałszywą. udowadniasz natomiast w tym poście(co dla
                    psychologa jest czytelne), że masz pewnego rodzaju zakłócenia w komunikacji.
                    można zatem przyjąć, że masz problem
                    • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 17:00
                      jakaz, to ah jakaz teze wypowiadalem?

                      ale rozumiem, ze glwnym argumentem w tym poscie jest ze mam zaklocenia
                      komunikacji. na to tez terapia burso, czy moze psychiatra od razu? nie krepuj
                      sie! diagnozuj na calego!

                      bursa2 napisała:

                      > sam wypowiadałeś tu opinię , że teza której nie można w danej chwili udowodnić,
                      > niekoniecznie oznacza tezę fałszywą. udowadniasz natomiast w tym poście(co dla
                      > psychologa jest czytelne), że masz pewnego rodzaju zakłócenia w komunikacji.
                      > można zatem przyjąć, że masz problem
                      >
              • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 14:27
                i jeszcze jedno..., widzę dala.tata, że masz problem, ale raczej dla psychologa
                niż medyka i pedagoga w jednej osobie, w dodatku kobiety o - jak stwierdziłeś
                siwych skroniach. musisz tylko uwierzyć, że dobry terapeuta jest w stanie
                uczynić dla ciebie wieledala.tata napisał:

                > nie wiem, czy jestes, czy nie. mam nadzieje, ze to dosiwadczenie zyciowe
                > przyproszylo ci tez troche glowe siwizna zeby dobrze wygladalo...
                >
                > nie wiem, co to znaczy ze cos jest 'uznawane przez psychologie'. no i? to
                > znaczy, ze inteligencja emocjonalna jest i istnieje? a my ja tylko musimy mierz
                > yc?
                >
                > poczytaj tu:
                >
                > en.wikipedia.org/wiki/Emotional_intelligence#Mixed_models_of_EI
                > zobaczysz ze sprawy sa nieco bardziej skomplikowane niz 'uznawanie przez
                > psychologie'.
                >
                > chetnie jeszcze uslysze o choc cien dowodu na to, ze dociekliwosc swiata i jego
                > ciekawosc sa wrodzone. bardzo pieknie prosze. musi to genetyka, a zatem prosze
                > o
                > te publikacje na temat genetyki ciekawosci.
                >
                • sosjolozka Re: czy ja wiem? 14.02.10, 14:46
                  jesteś pedagogiem? i twierdzisz, że wysławiania się, manier (cytuję Ciebie:
                  mówić i pisać w języku ojczystym) nie da się nauczyć? :)
                  • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 14:57
                    nigdy tego nie powiedzialam, a przynjmniej nie bylo to moim zamiarem - jesli
                    wyraziłam się nie dość precyzyjnie. oczywiście, że teo o czym mówisz, można i
                    trzebasosjolozka napisała:

                    > jesteś pedagogiem? i twierdzisz, że wysławiania się, manier (cytuję Ciebie:
                    > mówić i pisać w języku ojczystym) nie da się nauczyć? :)
                • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 15:36
                  oj taaak! ja mam duzy problem, glownie z pedagogami gadajacymi bzdury.
                  • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 15:51
                    nie korzystaj tak często z przewagi, którą masz nade mną(znajomość kierunku
                    mojego wykształcenia) bo pomyślę, że brak ci argumentów dala.tata napisał:

                    > oj taaak! ja mam duzy problem, glownie z pedagogami gadajacymi bzdury.
                    >
                    • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 16:00
                      alez ja ci powiedzialem, jakie wedle mnie gadasz bzdury. ty sie do tego nie
                      ustosunkowujesz. wolisz, rzecz jasna, wysylac do terapeuty. i moja odpowiedz
                      jest reakcja wlasnie na taki post.

                      chyba ze chccesz poweidziec, ze wysylanie mnie do terapeuty jest merytorycznym
                      argumentem w dyskusji.

                      bursa2 napisała:

                      > nie korzystaj tak często z przewagi, którą masz nade mną(znajomość kierunku
                      > mojego wykształcenia) bo pomyślę, że brak ci argumentów dala.tata napisał:
                      >
                      > > oj taaak! ja mam duzy problem, glownie z pedagogami gadajacymi bzdury.
                      > >
                      >
                      >
                      • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 16:17
                        radzę dobrze przeczytaj cały wątek. zobaczysz, że to twoja hm, dość agresywna i
                        nie mająca nic wspólnego z zasadami savoir vivre wypowiedź pod moim adresem,
                        sprowokowała moją "diagnozę" twojej osobowości
                        • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 16:43
                          nie, ty nie postawilas zadnej diagnozy i nie pochlebiaj sobie. ty mnie tylko
                          wyslalas do terapeuty, a to jest jedynie sposob na obrazenie interlokutora przy
                          braku jakiegokolwiek merytrocznego argumentu. ja nigdy o tobie nic negatywnego
                          nie poweidziaelm, poza odniesieniem do twoich wypowiedzi. taka jest roznica
                          pomiedzy naszymi 'savori vivre'. moze zatem nie pochlebiaj sobie rowniez i tu, co?

                          powtarzam: gadasz bzdury o wrodzonej inteligencji emocjonalnej i niespecjlanie
                          jest jak o tym inaczej powiedziec. niestety nie potrafilas pokazac nawet cienia
                          dowodu na swoje tezy. i reakcja poszla w uwlaczanie. zaiste godne pedagoga!



                          bursa2 napisała:

                          > radzę dobrze przeczytaj cały wątek. zobaczysz, że to twoja hm, dość agresywna i
                          > nie mająca nic wspólnego z zasadami savoir vivre wypowiedź pod moim adresem,
                          > sprowokowała moją "diagnozę" twojej osobowości
                          • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 16:51
                            nie wiem, czy jestes, czy nie. mam nadzieje, ze to dosiwadczenie zyciowe
                            przyproszylo ci tez troche glowe siwizna zeby dobrze wygladalo
                            • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 17:04
                              nie mam zielonego pojecia, jak sie to ma do mojego postu, ale, blagam, oswiec
                              mnie! no i zawsze mozesz mnie jeszcze gdzies wyslac! stworzysz nowa zasade
                              pedagogiczna.

                              Gdy nie potrafisz merytorcznie odpowiedziec, nie masz argumentu, mozesz
                              wyslac do a. terpeuty; b. psychologa; c.psychiatry


                              ta 'argumentacja' jest znana tez jako argument 'a u was bija Murzynow'. ale ta
                              jest radykalniejsza.


                              bursa2 napisała:

                              > nie wiem, czy jestes, czy nie. mam nadzieje, ze to dosiwadczenie zyciowe
                              > przyproszylo ci tez troche glowe siwizna zeby dobrze wygladalo
                              • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 17:31
                                nie komplikuj..., nigdy bym cię nie uraziła, gdybyś był dżentelmenem
                                • dala.tata Re: czy ja wiem? 14.02.10, 17:49
                                  aaaaaaa, ja komplikuje......no jasne. bursa2, wez sie bujaj co? ja nie jestem
                                  dzentelmenem, wiec ty mnie do psychiatry, tak? daj se spokoj. i przyjmij na
                                  szczeke to, ze po prostu to, co pwoiedzialas jest ponizej krytyki.



                                  bursa2 napisała:

                                  > nie komplikuj..., nigdy bym cię nie uraziła, gdybyś był dżentelmenem
                                  • bursa2 Re: czy ja wiem? 14.02.10, 18:07


                                    nie zapominaj, że jestem jeszcze studentką i moim prawem i obowiązkiem
                                    jest poszukiwanie i niekoniecznie muszę za to obrywać, a już z pewnością nie w
                                    taki sposób jak ty to czynisz - to może zniechęcać....... Muszę niestety ku
                                    twojej uciesze zakończyć tę rozmowę - wzywają mnie bardziej przyziemne sprawy -
                                    ratowanie ludzkiego życia. pozdrawiam mimo wszystko dala.tata napisał:

                                    > aaaaaaa, ja komplikuje......no jasne. bursa2, wez sie bujaj co? ja nie jestem
                                    > dzentelmenem, wiec ty mnie do psychiatry, tak? daj se spokoj. i przyjmij na
                                    > szczeke to, ze po prostu to, co pwoiedzialas jest ponizej krytyki.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > bursa2 napisała:
                                    >
                                    > > nie komplikuj..., nigdy bym cię nie uraziła, gdybyś był dżentelmenem
                                    >
                                    >
        • flamengista masz rację 14.02.10, 13:09
          kurs savoi-vivre mógłby jedynie skorygować najbardziej rażące błędy.

          Inteligencję emocjonalną, umiejętność wypowiedzi kształtuje się w procesie
          wychowania - na ogół w domu, a nie w szkole. Jak rodzice to zaniedbują - to na
          studiach się tego nie nadrobi.
          • bursa2 Re: masz rację 14.02.10, 13:12
            wreszcie ensowna wypowiedź
            flamengista napisał:

            > kurs savoi-vivre mógłby jedynie skorygować najbardziej rażące błędy.
            >
            > Inteligencję emocjonalną, umiejętność wypowiedzi kształtuje się w procesie
            > wychowania - na ogół w domu, a nie w szkole. Jak rodzice to zaniedbują - to na
            > studiach się tego nie nadrobi.
          • dala.tata Re: masz rację 14.02.10, 13:31
            flamengisto, to jeszcze mi szybciutko wyjasnij co to jest ta intelignecja
            emocjonalna. bo ja Goemana czytalem, ba ksiazke o emocjach napisalem, ale
            zacholere nie wiem, ki diabel.

            rozumiem tez, ze dzieci z domow bez 'inteligencji emocjonalnej' nalezy wyslac na
            madagaskar, bo przeciez juz jej nie maja. twoj przeskok z domu na studia (na
            pewno zauwazyles szkoly podstawowe i srednie) jest fajny, ale troche dlugi.

            a na koniec - poparcie bursy2 dla twojego postu jest kapitalne, choc wydawalo mi
            sie, ze ona jest zdania,z e to 'sie ma, albo sie nie ma'
            • bursa2 Re: masz rację 14.02.10, 13:35
              powiedziałam tylko, że pewien potencjał intelektualny plus wychowanie plus
              motywy równa się posiadanie soft skills. Jeśli tego nie zauważyłeś to albo nie
              chciałeś, albo...
              • sosjolozka Re: masz rację 14.02.10, 13:42
                ... albo jesteś najzwyczajniej złośliwy, a złośliwość - jak każdy wie - to
                przejaw braku inteligencji emocjonalnej, tej drugiej ważniejszej i savoir-vivru
                też! o! :)
                • bursa2 Re: masz rację 14.02.10, 14:08
                  z pewnością nie świadczy o inteligencji, choć wielu tak uważa, z pewnością o
                  braku dobrych manier
            • tocqueville Re: masz rację 14.02.10, 14:14
              o zmiana płyty!
              wcześniej było o obozach teraz tylko Madagaskar
              czy ty nie umiesz dyskutować bez dodawania takich wstawek (kompletnie
              bezsensownych)
              • dala.tata Re: masz rację 14.02.10, 15:36
                tocq, ja wiem ze cie jeszcze boli, naprawde wiem. i zawsze ci mowie: opowiedz o
                tym, ty wiesz, ze ci tu udzielimy wsparcia.

                tocqueville napisał:

                > o zmiana płyty!
                > wcześniej było o obozach teraz tylko Madagaskar
                > czy ty nie umiesz dyskutować bez dodawania takich wstawek (kompletnie
                > bezsensownych)
            • flamengista Re: masz rację 14.02.10, 18:57
              Dala, nie mam zamiaru się wplątywać w naukową dyskusję o inteligencji, bo nie
              jestem psychologiem! Przeczytałem jedynie podręcznik Cialdiniego i na tym moja
              wiedza z zakresu podstaw psychologii społecznej się kończy.

              Nie rozumiem też, czemu od razu mówisz o wysyłaniu na Madagaskar - nigdzie nie
              twierdziłem, że należy tych ludzi skreślać.

              Raczej chciałem zauważyć, że dzieci którym od dzieciństwa czytano, uczono
              dobrych manier, prowadzono do muzeów i na koncerty muzyki klasycznej etc. - są
              na starcie w lepszej sytuacji, niż te, które miały rodziców, którzy o takie
              rzeczy nie zadbali. Słowem: książę Lanckoroński miał start życiowy znacznie
              łatwiejszy, niż Jasio Kowalski, syn hutnika.

              Co nie znaczy, że Kowalski - bardzo ciężko pracując - musi koniecznie
              konkurencje z Potockim czy Lanckorońskim przegrać. Ale w skali makro jednak ten
              dodatkowy atut będzie miał znaczenie - czy tego chcą decydenci polityczni, czy nie.
              • dala.tata Re: masz rację 14.02.10, 19:31
                fla, z calym szacunkiem. madagaskar to metafora. jelsi przeczytasz sobie to, co
                napisales, zobaczysz wizje swiata, w ktorej jak nie masz porzadnej rodziny, to
                masz przechlapane. tak nie jest.

                i ty nie mowiles o starcie zyciowym - to akurat jest dosc oczywiste.
    • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 14:46
      każdy człowiek jest inny
      także talenty do kontaktów z innymi ludźmi (sof skills) przynajmniej w czesci są
      wrodzone
      twierdzenie, że człowiek jest tylko wytworem środowiska i kultury (byt określa
      świadomość) nie jest zgodne ze współczesną psychologią i badaniami genetycznymi
      w przystępnej formie pisze o tym:
      www.gwp.pl/product/558.html
      • bursa2 Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:01
        zgodzisz się ze mną, że talent jak to określasz do kontaktów z innymi, a więc
        zdolności interpersonalne, to mówiąc w wielkim skrócie m.in. umiejętność
        poprawnego i ciekawgo wysławiania się??? tocqueville napisał:

        > każdy człowiek jest inny
        > także talenty do kontaktów z innymi ludźmi (sof skills) przynajmniej w czesci s
        > ą
        > wrodzone
        > twierdzenie, że człowiek jest tylko wytworem środowiska i kultury (byt określa
        > świadomość) nie jest zgodne ze współczesną psychologią i badaniami genetycznymi
        > w przystępnej formie pisze o tym:
        > www.gwp.pl/product/558.html
        • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:17
          niektórzy mają większy talent do ciekawego opowiadania a inni mniejszy :)
          ale to nie znaczy, że takich umiejętności nie można się nauczyć, tylko niektórym
          przychodzi to trudniej, a niektórym łatwiej
          • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:47
            jednak to, ze jednym latwiej, a innym trudniej wcale nie musi (moze, ale tego
            nie wiemy) wynikac z tego ze te zdolnosci sa przekazywane genetycznie.

            tocqueville napisał:

            > niektórzy mają większy talent do ciekawego opowiadania a inni mniejszy :)
            > ale to nie znaczy, że takich umiejętności nie można się nauczyć, tylko niektóry
            > m
            > przychodzi to trudniej, a niektórym łatwiej
            • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:59

              jednak to, ze jednym latwiej, a innym trudniej wcale nie musi (moze, ale tego
              nie wiemy) wynikac z tego ze te zdolnosci sa przekazywane genetycznie.


              no ale to oznacza tylko to, że na razie nie da się tego udowodnić a nie że taka
              teza jest nieprawdziwa :)
              choc zdrowy rozsądek podpowiada, że to kwestia wrodzonych predyspozycji
              • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:09
                z cala pewnoscia tak jest: poki co nie da sie tego udowodnic. jednak zdrowy
                rozsadek niczego takiego tu nie podpowiada. to, ze nie potrafimy czegos
                udowodnic nie jest ani dowodem tezy przeciwnej, ani wskazowka na prawdziwosc
                samej tezy.
                • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:21
                  to, ze nie potrafimy czegos
                  > udowodnic nie jest ani dowodem tezy przeciwnej, ani wskazowka na prawdziwosc
                  samej tezy.


                  a zatem czemu sugerujesz, że piszę bzdury? :)
                  w XII w. też nie potrafiono udowodnić tezy, że ziemia kręci sie wokół słońca :)
                  • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:56
                    drogi tocq, niczego takiego nie sugerowalem. to raczej ty grasz ze mna w trzy
                    karty i wprowadzasz 'zdrowy rozsadek' wrodzonosci.
      • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:46
        tocq, twoja zdolnosc do mowienia rzeczy oczywistych, jest godna zazdrosci! tak:
        kazdy czlowiek jest innny!

        poza oczywiscie tym, ze ludzie maja wiele wspolnego, duzo wiecej niz byc moze
        zauwazyles: ale pozrozgladaj sie wokolo.

        ale ad meritum: nie wiedzialem ze ty sie znasz rowniez na psychologii. otoz
        znajdziesz wsrod psychologow rowniez takich, ktorzy tweirdza, ze czlowiek jest
        tylko wytworem srodowiska. po prostu zalezy, o ktorej psychologii mowisz.
        ksiazka, ktora cytujesz to jedna z tysiecy popularno-psychologicznych ksiazek,
        ktore sie maja tak do tzw. wspolczesnej psychologii, jak kino luna do ksiezyca.

        ale teraz tak. przyjmijmy, ze stweirdzenie, iz za czesc tego, jacy jestesmy
        odpowiadaja geny. jest to pewnie dosc niekontrowersyjne, choc, jak pwoeidzialem,
        niepowszechnie akceptowane w psychologii. problem powstaje wtedy taki: co
        takiego jest przekazywane przez geny. i jesli ty potrafisz na to pytanie
        odpoweidziec i na dodatek masz na to dowody: tocq, ty dostaniesz Nobla!

        bo widzisz, dzisiejsza genetyka (na ktorej praktycznie sie nie znam) umie wiele
        powidziec o biologii czlowieka i bardzo niewiele o psychologii czlowieka. i co
        rusz pojawiaja sie nowe badania, ze, na przyklad, jakas choroba jest genetycznie
        przekazywana. pozniej ze to nie choroba, ale raczej predyspozycje, ale nie
        wiadomo ktore. na grunice dzisiejszej wiedzy, z tego co wiem (ale chetnie
        uslysze, jesli sie myle), tak szczeoglne zdolnosci jak zdolnosc do krasomowstwa
        jest nie do okreslenia. i mowienie, ze jestes ona dziedziczna jest na razie
        science-fiction. pomijam juz tu takie rzeczy jak epigenetyka, ktora wlasciwie
        wszystko komplikuje.

        a zatem, tocq, moze jednak uznajmy ze wspolczesna psychologia nie mowi nic o
        tym, ze talenty do kontaktow z ludzmi sa wrodzone, po czesci czy nie. nie ma na
        to dowodow.

        • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 15:56
          znowu długa odpowiedź dala.taty, z której nic nie wynika
          talenty są wrodzone, nigdy nie będę grał jak Chopin, ani skakał jak Małysz
          czy według ciebie, oraz tzw. współczesnej psychologii, na którą się ciągle
          powołujesz (tzn. powołujesz się na tych psychologów, który głoszą tezy zgodne z
          twoimi) wszyscy ludzie rodzą sie z takimi samymi precyspozycjami do śpiewania,
          grania, a także mówienia itd?
          tzw. słuch muzyczny jest tylko wytworem kulturowym? :)
          • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:07
            tocqueville, moze i z niej nic nie wymika, jednak ty znow szermujesz frazesami
            i, co u ciebie normalne, zmieniasz parametry dyskusji. jelsi nie chcesz powaznie
            porozmawiac ( u ciebie to normalka, gdy nie jestes dobrze poza swoja zona
            komfortowa), nie ma problemu. bedziemy sobie docinac.

            zatem przypomne ci: rozmawiamy o talencie do kontaktu z ludzmi. tudziez o
            talencie krasomowczym. a nie o skocznosci. sluch muzyczny, podobnie jak
            skonczosc sa maja najprawdopodobniej baze biologiczna, nie ma sensu zatem
            porownywac ich ze zdolnoscia do kontaktu z ludzmi czy innymi talentami
            psychologicznymi (jesli to w ogole talenty). te ostatnie lokuja sie gdzies w
            obrzezach osobowosci, a jesli potrafisz mi pokazac genetyczne uwarunkowania
            osobowosci (czymkowliek ona jest, bo teorii tu multum), to znow: Nobel murowany.

            a zatem, powtorze, twoje retorcyzne pytanie na koncu, czy sluch muzyczny jest
            wytworem kulturowym, po prsotu nie ma nic tutaj do rzeczy. bowiem jest
            zdolnoscia na innym poziomie niz otwartosc, ciekawosc, kontaktowosc, wymownosc.

            mam nadzieje, ze to teraz jasne.
            • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:18
              jelsi nie chcesz powaznie porozmawiac ( u ciebie to normalka, gdy nie jestes
              dobrze poza swoja zona komfortowa), nie ma problemu.


              mojej żony w to nie mieszaj

              zatem przypomne ci: rozmawiamy o talencie do kontaktu z ludzmi. tudziez o
              talencie krasomowczym. a nie o skocznosci.


              no, ale tutaj wymagasz, aby przyjął twoją tezę, że to absolutnie różne składowe
              naszej osobowości, tymczasem wielu naukowców (np. teoria mnogości inteligencji),
              obok siebie stawia tzw. inteligencję motoryczną oraz interpersonalną czy jezykową
              czy talent do grania i mówienia to istotnie absolutnie coś nieporówywalnego?



              sluch muzyczny, podobnie jak skonczosc sa maja najprawdopodobniej baze
              biologiczna, nie ma sensu zatem porownywac ich ze zdolnoscia do kontaktu z
              ludzmi czy innymi talentami psychologicznymi (jesli to w ogole talenty).


              no to ciekawy zabieg erystyczny, znowu każesz mi przyjąć swoją tezę
              (rozróżnienie na talenty biologiczne i psychologiczne) i jako oczywistą i na tym
              opierasz wywód logiczny - czy wrażliwość, empatia, temperament, zdolność do
              panowania nad emocjami itd. to też wytwór środowiska - a to m.in. te czynniki
              określają nasze relacje z innymi

              te ostatnie lokuja sie gdzies w
              obrzezach osobowosci, a jesli potrafisz mi pokazac genetyczne uwarunkowania
              osobowosci (czymkowliek ona jest, bo teorii tu multum), to znow: Nobel murowany.


              nie umiem, bo na razie nie da się tego udowodnić
              poruszamy się w ramach pewnych teorii, hipotez

              • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:55
                zabieg ersytyczny mowisz.....ja sie w ogole nie wypowiadam na temat
                inteligencji. celowo zreszta, bo to pole minowe. my nie mamy pojecia co to jest
                ta 'zwykla' intelignecja, nie umiemy jej sensownie mierzyc (glownie mierzymy
                kulturowo uwarunkwoane umiejetnosci).

                nie mowiles tez o talencie do grania, ale o sluchu muzycznym i skocznosci
                Malysza. proponuje zatem mowic dokladnie o tym, co ja mowilem i ty mowiles.
                zanim zaczniemy mowic o zabiegach....

                nic tez nie mowielm o temperamencie (sa tezy o jego biologicznosci, np. u
                Strelaua), nie mowilem tez o wrazliwosci. mowilem o ciekawosci, mowilem
                wymownosci. co wiecej, nie mowilem o ich pochodzeniu srodowiskowym, bo to
                jeszcze insza inszosc. ponownie: dyskutuj ze mna, a nie z tym, co tobie sie wydaje.

                ja mowielm mowilem o ich psychologicznosci (czymkolwiek ona jest, a o tym
                dyskutowac mozna by dlugo), w odroznieniu od biologicznosci. i zanim sie
                przyczepisz o te trzecia droga pomiedzy bioloigcznym a srdowiskowym. kiedy
                mowisz o srodowisku zakladam, ze mowisz o wpywie srodowiska na czlowieka. ja
                wole mowic o czym nabytym, co jest raczej wynikiem interakcji miedzy mna a tym,
                co wokol mnie.

                i na koniec: skoro nie potrafisz wykazac biologicznosci takich cech jak
                ciekawosc czy wymownosc, nie ma zatem sensu mowic o ich dziedzicznosci czyli
                wrodzonosci. zeby uscislic: nie ma sensu mowic dzisiaj, na gruncie obecnej
                wiedzy (wedle mnie takich mikrocech nie uda nam sie wykazac jako dziedzicznych,
                ale to juz opinia, a nie fakt). i wlasciwie ja tyle chcialem wykazac, co, jak mi
                sie wydaje, mi sie udalo.
            • bursa2 Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:22
              otwartosc, ciekawosc, kontaktowosc, wymownosc - z pewnością - ekstrawertyczne
              cechy osobowości - wrodzone - skladające się na talent - umiejętność
              nawiązywania kontaktow międzyludzkich
              • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 16:59
                bursa2, to, ze ty to powiesz jeszcze w 14 postach niczego nie zmieni. moze w
                pedagogice tak jest, ze prawda zalezy od tego, ile razy sie cos powtorzy, ale
                poza pedagogika tak nie jest, wiesz. wiem, ze to trudne, ale spokojnie jeszcze
                raz to przeczytaj.

                a zatem przestan powtarzac, ze to wrodzone, tylko udowodnij. daj jakiego linka
                do prac z genetyki osobowosci, co?


                bursa2 napisała:

                > otwartosc, ciekawosc, kontaktowosc, wymownosc - z pewnością - ekstrawertyczne
                > cechy osobowości - wrodzone - skladające się na talent - umiejętność
                > nawiązywania kontaktow międzyludzkich
                >
                • bursa2 Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 17:27


                  dala.tata napisał:

                  > bursa2, to, ze ty to powiesz jeszcze w 14 postach niczego nie zmieni. moze w
                  > pedagogice tak jest, ze prawda zalezy od tego, ile razy sie cos powtorzy, ale
                  > poza pedagogika tak nie jest, wiesz. wiem, ze to trudne, ale spokojnie jeszcze
                  > raz to przeczytaj.
                  >
                  > a zatem przestan powtarzac, ze to wrodzone, tylko udowodnij. daj jakiego linka
                  > do prac z genetyki osobowosci, co?
                  >
                  >
                  > bursa2 napisała:
                  >
                  > > otwartosc, ciekawosc, kontaktowosc, wymownosc - z pewnością - ekstrawerty
                  > czne
                  > > cechy osobowości - wrodzone - skladające się na talent - umiejętność
                  > > nawiązywania kontaktow międzyludzkich
                  > >
                  >
                  >
                  www.kul.pl/art_3319.html, "podstawę kształtującej się osobowości
                  dziecka stanowi typ systemu nerwowego wyznaczający temperament"(red. B.
                  Harwas-Napierała, J. Trempala, Psychologia rozwoju czlowieka. charakterystyka
                  okresów życia, Wa-wa 2008, str.78. Zgodzisz się chyba, że rodzaj tempermentu
                  jest już uznany za wrodzony? Temperament determinuje zaś m.in. cechy osobowości
                  • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 17:47
                    o temperamencie juz mowilismy. sa tezy (to wazne - to sa tezy, a jeszcze nie
                    fakty), glownie strelaua zreszta, ze temparament ma podloze biologiczne, co
                    jeszcze nie znaczy ze jest dziedziczny. niespecjlanie jednak wiem co ma
                    temperament do ciekawosci swiata.

                    co wiecej, temperament determinuje? to zdanie jest przepraszam skad? z zasobow
                    badwczych bursy2? co temperament determinuje? z podloza u trempaly, ty robisz
                    determinacje - ja wiem ze to wszystko slowa tylko, ale te slowa znacza, wiesz?

                    z twojego fragmentu nie wynika nic z tego, ze ciekawosc swiata jest wrodzona. co
                    wiecej, ciekawosc siwata byc moze wynika z pewnych cech osobowosci, jednak cecha
                    osobowosci, w znanych mi teoriach nie jest.

                    probuj dalej.

                    -
                    Doktorat - nauka - uczelnia
                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                    • bursa2 Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 18:02
                      w wielkim skrócie myslowym ciekawością świata, nazwałam te cechy intelektualne,
                      ktore sprawiają, że chcemy się uczyć i poznawać, w ogole
                • bursa2 gen ciekawości 14.02.10, 17:36

                  gen ciekawości
                  www.ithink.pl/artykuly/styl-zycia/inne/komponenty-tajemniczej-mikstury-osobowosci-czlowieka/



                  dala.tata napisał:

                  > bursa2, to, ze ty to powiesz jeszcze w 14 postach niczego nie zmieni. moze w
                  > pedagogice tak jest, ze prawda zalezy od tego, ile razy sie cos powtorzy, ale
                  > poza pedagogika tak nie jest, wiesz. wiem, ze to trudne, ale spokojnie jeszcze
                  > raz to przeczytaj.
                  >
                  > a zatem przestan powtarzac, ze to wrodzone, tylko udowodnij. daj jakiego linka
                  > do prac z genetyki osobowosci, co?
                  >
                  >
                  > bursa2 napisała:
                  >
                  > > otwartosc, ciekawosc, kontaktowosc, wymownosc - z pewnością - ekstrawerty
                  > czne
                  > > cechy osobowości - wrodzone - skladające się na talent - umiejętność
                  > > nawiązywania kontaktow międzyludzkich
                  > >
                  >
                  >
                  • dala.tata Re: gen ciekawości 14.02.10, 17:50
                    zartujesz z tym artykulem co? to jest przepraszam co? wynuerzenia jednej pani?
                    wiesz, jak juz nie chcesz publikacji naukowych, to moze chociaz New Scientista
                    zacytuj, co? przynajmniej powazne pismo popularnonaukowe.
                    • bursa2 Re: gen ciekawości 14.02.10, 18:09
                      dobranoc dala.tata, naprawdę muszę już iść do chorej
                  • sosjolozka Re: gen ciekawości 14.02.10, 18:21
                    :D

                    > gen ciekawości
                    >
                    www.ithink.pl/artykuly/styl-zycia/inne/komponenty-tajemniczej-mikstury-osobowosci-czlowieka/
          • sosjolozka Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 18:19
            ty chyba żartujesz. mozart był geniuszem, bo miał genialne geny, czy dlatego, że jego ojciec był muzykiem i jako dziecko bez przerwy miał z muzyką do czynienia?

            mam kolegę, wybitnego informatyka, zacząl programować w wieku kilku lat i wiesz, tak przypadkiem się składa, że jego ojciec jest fanatykiem matematyczno-informatycznym, chłopak miał w domu komputer od urodzenia, co wtedy nie było na porządku dziennym.

            nie zaprzeczam predyspozycjom - dobremu słuchowi na przykład - ale twój zdrowy rozsądek, jak zdefiniowany wyżej, jest nie całkiem zdrowy.
            • pfg Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 18:26
              sosjolozka napisała:

              > mozart był geniuszem, bo miał genialne geny, czy dlatego, że jego
              > ojciec był muzykiem

              Dyskusja "geny czy wychowanie" toczy się od wielu lat, raz opinia
              przechyla się w jedną, raz w drugą stronę. Patrzący z boku
              inteligentny laik odnosi wrażenie, że dyskusja jest na obecnym
              rozwoju wiedzy niekonkluzywna.
            • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 18:59
              ty chyba żartujesz. mozart był geniuszem, bo miał genialne geny, czy dlatego,
              że jego ojciec był muzykiem i jako dziecko bez przerwy miał z muzyką do
              czynienia?


              co z tego że miał wiele z muzyką do czynienia? - myślisz, że gdyby Mozart nie
              miał talentu, to by mimo wszystko został geniuszem? dzięki samemu obcowaniu z
              muzyką?
        • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 21:12
          tocq, twoja zdolnosc do mowienia rzeczy oczywistych, jest godna zazdrosci! tak:
          kazdy czlowiek jest innny!


          a jeszcze doprecyzowanie
          to zdanie powinno być rozumiane tak: każdy człowiek od urodzenia jest
          inny (inaczej wyposażony)
          • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 21:48
            nawet z tym sie mozna zgodzic. to, czego jescze nie wiemy, to w co tak dokladnie
            mozna byc w ogole wyposazonym. i na ile to wyposazenie jest stale (patrz:
            epigenetyka)
            • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 22:11
              no to osiągnęliśmy pewne znamiona kompromisu :)
              - dla mnie zagadnienie: geny czy wychowanie/natura czy kultura jest jednym z
              najbardziej fascynującym, zresztą od niego właściwie zaczęła się refleksja
              pedagogiczna w naszej kulturze, od pytania czy "arete" można się nauczyć
              (Pindar)
              i pierwsze odpowiedzi na te pytania były negatywne: "Przez naukę nikt złego
              człowieka nie przerobi na dobrego" (Teognis). Uważano, że arete jest wrodzona i
              pogardą otaczano tych, którzy "wiedzą tylko tyle, ile się nauczyli". Ale potem
              pojawili się sofiści, z tezą, że każdego (za pieniądze) mogą uczynić "kalos
              kagatos" :)
              • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 23:02
                tak. ja sie zgadzam nawet z tym, ze to fascynujace. problem dla mnie wlascniwie
                tylko w tym, ze z tego co fascynujace zrobilismy to strasznie ideologiczne.
                szczeoglnie wlasnie w psychologii i psychiatrii. i juz wszystko staje sie
                biologiczne i na wszystko jest pigulka.

                nie wiem czy z kazdego mozna zrobic pieknego i dzielnego. jednak przeraza mnie
                mysl, ze wszystko to geny.
                • pfg Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 23:23
                  dala.tata napisał:

                  > jednak przeraza mnie
                  > mysl, ze wszystko to geny.

                  Za to Jan Kalwin powinien się cieszyć. Przecież "wszystko to geny"
                  jest pewną formą predestynacji ;-)
                  • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 14.02.10, 23:46
                    bardzo piekna wolta, gratulacje!
    • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 09:38

      artykuł b. popularnonaukowy w focusa na podobny temat:
      jak pisze słynny ewolucjonista i profesor MIT Steven Pinker, „cechy
      behawioralne będące przejawem pewnych uzdolnień i temperamentu – to, jak biegle
      posługujemy się językiem, jak bardzo jesteśmy religijni, liberalni czy
      konserwatywni – są dziedziczne”. Geny decydują o wielu istotnych cechach naszej
      osobowości: otwartości na doświadczenia, sumienności, ekstra- albo
      introwertyczności, ugodowości albo neurotyczności.

      www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/kto-wychowuje-twoje-dziecko/
      • charioteer1 Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 09:46
        Pinker to typ naukowca, dla ktorego wiara we wlasne teorie jest wazniejsza niz
        dowody empiryczne. Od lat 70. ubieglego wieku jest mnostwo badan pokazujacych,
        ze 'bieglosc poslugiwania sie jezykiem' zalezy od sposobu wychowania, a nie od
        czynnikow dziedzicznych.
        • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 10:44
          mniej wiecej to chcialem napisac o Pinkerze. on jest swietny, jednak z pewnym
          sceptycyzmem nalezy przyjmowac to, co mowi.
          • tocqueville Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 11:27
            czyli, w wolnym tłumaczeniu, Pinker jest świetnym naukowcem, tyle że głosi
            poglądy inne od twoich co czyni go niewiarygodnym? ;)
            • dala.tata Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 18:45
              nie, Pinker jest medialnym naukowicem, natomiast nie zawsze ma dowody na to, co
              mowi. a gdy ma, przestawia je jako prawde objawiona i tak jakby nie niebylo
              dowodow na tezy przeciwne jego.

              mnie Pinker ani ziebi ani grzeje. nie moja dziedzina.

              tocqueville napisał:

              > czyli, w wolnym tłumaczeniu, Pinker jest świetnym naukowcem, tyle że głosi
              > poglądy inne od twoich co czyni go niewiarygodnym? ;)
            • charioteer1 Re: mobilnosc spoleczna 19.02.10, 20:37
              W wolnym tlumaczeniu to brzmi: jak chcesz, to mozesz wierzyc, ze ziemia jest
              plaska. Na pewno zdolasz to podeprzec jakims cytatem.
    • sqro Re: mobilnosc spoleczna - dowcip apropos 19.02.10, 12:59
      -

      Prezes wielkiej międzynarodowej korporacji wezwał do siebie jednego ze swoich ludzi:
      - Słuchaj - mówi. -Pół roku temu zaczynałeś u mnie jako kurier, po miesiącu
      zostałeś kierownikiem działu, następnie kierownikiem regionu, a potem głównym
      koordynatorem na terenie Polski. Po czterech miesiącach pracy awansowałeś na
      wiceprezesa. Postanowiłem odejść na emeryturę i chcę żebyś to Ty został
      prezesem. Co Ty na to?
      - Dziękuję.
      - Tylko dziękuje?
      - Dziękuje tato.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka