begijnhof 03.06.10, 20:50 Czy ktos moglby podac przykladowe pytania, jakie padaja na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko adiunkta? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 21:15 imię i nazwisko... Odpowiedz Link
ford.ka Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 22:06 Jeśli konkurs jest pod Ciebie, to dostaniesz pismo, żeby przyjść i podpisać umowę, a żadnych pytań ani rozmowy nie będzie. Jeśli nie pod Ciebie, nastaw się na wszystkie możliwe pytania, na które nie znasz odpowiedzi. Odpowiedz Link
gwiazdeczka-7 Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 22:14 Jeśli konkurs jest nie pod niego, to choćby odpowiedział na wszystkie pytania i tak go nie zda. Dlatego czy tak, czy siak, nie ma co sobie zawracać nim głowę. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 22:34 szczerze mowiac ja nie wiem, o czym gadacie. startowalem chyba z 5 konkursach, nikt ze mna nigdy nie chcial rozmawiac. skladalo sie papiery i po jakims czasie przychodzilo jakies infantylne pisemko, ze wszystko cacy, ale dziekujemy, bo tak. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 22:43 znam przynajmniej dwa przypadki, w których było inaczej... Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:16 adept_44, czy moglbys podzielic sie ze mna swoja wiedza na temat tych przypadkow, w ktorych bylo inaczej? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:32 mógłbym, np. we Wrocławiu na polonistyce pojawił się kandydat, który dorobkiem przebił kilka razy osobę, dla której był konkurs i go zatrudniono, ale to rzadkie przypadki Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:44 Dziekuje, adept_44, bardzo mnie to cieszy. Mozesz mi jeszcze napisac, jaki dorobek jest zwykle wymagany od osoby swiezo po doktoracie? (jesli sie orientujesz) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:52 tego ci nie mogę napisać, musisz się dowiedzieć, jak jest u ciebie - w dyscyplinie, na uniwersytecie... ja byłem w 2 komisjach konkursowych, do których zgłaszały się osoby ze sporym dorobkiem, jak u mnie. Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 14:01 Moja dyscyplina to neofilologia, wiec jesli jestes polonista, moze byc podobnie. Co uznalbys za spory dorobek? Ile artykulow w recenzowanych czasopismach, ile rozdzialow, ile recenzji, etc? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 14:08 jeśli chcesz, możesz mi wysłać na maila swoją listę (jak potrzebujesz, zakamuflowaną ;-), odpowiem ci, inaczej to nie ma sensu, ważne jest w tym przypadku też, jaki doktorat (o czym, gdzie, u kogo itd.), ja jak się zatrudniałem po studiach doktoranckich miałem koło 10 tekstów, z czego 2 w czołowym piśmie, 1 w megaprestiżowej serii...uznałbym to za przyzwoite ;-) Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 14:26 Dziekuje!!! To wystarczy, o taka odpowiedz mi chodzilo :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 03.06.10, 22:43 np. UW ma inne obyczaje, jest rozmowa na adiunkta Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:05 Czy moglby odpowiedziec na moje pytanie ktos, kto dostal prace na podstawie uczciwego konkursu? Jestem kandydatem z zewnatrz, nie znam nikogo z Katedry rozpisujacej konkurs i wszelkie sugestie o konkursie 'pode mnie' uwazam za niestosowne. Odpowiedz Link
ford.ka Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:29 One nie są niestosowne (chyba że uważasz, że rzeczywistość tak w ogóle jest niestosowna i powinna zostać zabroniona), informujemy Cię po prostu, że większość konkursów w naszym pięknym kraju jest organizowana dla konkretnych osób i jeśli się nie jest tą osobą, szans na wygranie wielkich nie ma. Co nie znaczy, że nie ma żadnych, na co sam jestem dowodem, ale radzimy Ci nie przywiązywać się zbytnio do myśli, że w ten sposób znajdziesz szybko pracę. Networking działa o wiele sprawniej, a w większośc polskich placówek naukowo-dydaktycznych jest to jedyna realna szansa na pracę, jeśli nie jesteś "kandydatem wewnętrznym". Ot, dam Ci coś do przemyślenia - w tej chwili obciążenia na przyszły rok są już dawno rozdzielone a plany zajęć wstępnie ułożone. Czy w takiej sytuacji ktoś na serio szuka pracownika, który nie wiadomo, czego potrafi uczyć (a praktyki, jak przystało na świeżego doktora, raczej nie ma żadnej) i kiedy będzie chciał pracować, czy raczej chce od kolejnego roku zatrudnić doktoranta, który się właśnie obronił, a którego możliwości są znane? Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:42 Dzieki, ford.ka. W takim celu przeprowadza sie wlasnie rozmowy kwalifikacyjne - zeby sprawdzic kandydatow i zobaczyc, co potrafia. Poza rozmowa, mysle, ze lekcja pokazowa i wyklad 45 min. bylyby wystarczajace, zeby przekonac sie, czy dany kandydat ma zdolnosci dydaktyczne. Poza tym, wszyscy wiemy, ze najbardziej liczy sie dorobek i umiejetnosc zdobywania grantow, wiec nie bardzo rozumiem, dlaczego podkreslasz tak bardzo doswiadczenie dydaktyczne, ktore, nota bene, wszyscy (lub wiekszosc) i tak na tym etapie mamy. Odpowiedz Link
flamengista muszę cię rozczarować 06.06.10, 08:53 większość doktorów po studiach doktoranckich ma znikome doświadczenie dydaktyczne. Na studiach doktoranckich robią 1-2 kursy w ilości 60-90 godzin rocznie i to jest wszystko. A potem przychodzisz na adiunkta i szef z dnia na dzień daje ci 3 nowe kursy. Zajęcia zaczynasz np. za 2 tygodnie. W ciągu roku możesz dostać spokojnie 300 godzin. Znajomy, która przyszedł do nas po studiach doktoranckich był zszokowany, potem odmówił przyjęcia zajęć ("bo się na nich nie zna") a teraz chyba nosi się z zamiarem rezygnacji z pracy na naszej uczelni. Niestety, obecnie praca na uczelni to harówa dydaktyczna, z którą trzeba się uporać za nim weźmiesz się za badania i pisanie wniosków grantowych. Odpowiedz Link
ford.ka Re: muszę cię rozczarować 06.06.10, 11:43 To ja się posunę o krok dalej, z zastrzeżeniem jednak, że mówię o swoim neofilologicznym podwórku. I o pracy w jednostce z niewielką samodzielną kadrą, znam bowiem miejsca, gdzie młodzi doktorzy prowadzą wyłącznie kursy podstawowe i praktycznego języka obcego, bo wszelkie "wysublimowane" kursy są zarezerwowane dla samodzielnych i to tych starszych wiekiem. Większość doktorów po studiach doktoranckich nie ma żadnego akademickiego doświadczenia dydaktycznego. Na studiach doktoranckich rzeczywiście robią (jeśli w ogóle, bo dla większości nawet tego nie ma) 1-2 kursy w ilości 60- 90 godzin rocznie i to jest wszystko. Ale są to wyłącznie kursy językowe, żadnych merytorycznych, czyli doświadczenie mają takie jak po pracy w liceum. Jedyna różnica jest taka, że za sypianie ze studentami grozi dyscyplinarka a nie prokurator. > A potem przychodzisz na adiunkta i szef z dnia na dzień daje ci 3 nowe kursy. Zajęcia zaczynasz np. za 2 tygodnie. W ciągu roku możesz dostać spokojnie 300 godzin. Jak się szef rozpędzi, a w programie są kursy semestralne, może dać i siedem kursów (sam dochodziłem do sześciu kursów rocznie, ale nie w pierwszym roku pracy). Sky is the limit i to samo dotyczy ilości godzin - jeśli jednostka prowadzi studia wieczorowe i zaoczne, ktoś przecież musi prowadzić tam zajęcia, a młody doktor na pewno potrzebuje pieniędzy. No to czemu nie dać mu 300 godzin na dziennych, 200 na wieczorowych i 200 na zaocznych? Jest też opcja full wypas - w tych godzinach jest seminarium mgr na dziennych, seminarium mgr na zaocznych i seminarium dyplomowe na wieczorowych - w sumie 45 prac do wypromowania. Dwa tygodnie na przygotowanie? Mój prywatny rekord to: "A dokąd Pan idzie? Przecież za pół godziny ma Pan seminiarium magisterskie z zaocznymi?" - zebranie było w piątek wczesnym popołudniem, a od 17 zaczynał się pierwszy zjazd zaocznych. > Znajomy, która przyszedł do nas po studiach doktoranckich był zszokowany, potem odmówił przyjęcia zajęć ("bo się na nich nie zna") a teraz chyba nosi się z zamiarem rezygnacji z pracy na naszej uczelni. Co roku odchodzą kolejni przerażeni - rekordzista zbiegł przed upływem miesiąca, gdzie dotarło do niego, że za minimalną pensję adiunkta ma wykonywać dwa etaty profesorskie. > Niestety, obecnie praca na uczelni to harówa dydaktyczna, z którą trzeba się uporać za nim weźmiesz się za badania i pisanie wniosków grantowych. A po co pisać wnioski, skoro nigdy nie będzie czasu na to, żeby je wykonać? Zresztą w ogóle pisanie o grantach dla adiunktów-humanistów to czyste science-fiction. Nikt tego głośno nie powie, ale tu obowiązuje survival of the fittest w najczystszej formie. Adiunktów zatrudnia się od wielu lat do wyrotowania - jedyna szansa jest taka, że sami sobie opłacą badania i jakoś sami uściubią na habilitację. Uczelnia jeśli w ogóle jest skłonna pomóc, to w wydaniu rozprawy, ale zainteresowanie tym, jak powstała jest zerowe, wyjąwszy rytualne pokrzykiwania, że trzeba więcej pracować naukowo, bo liczy się tylko nauka (copyright by my dziekan). Odpowiedz Link
flamengista u was jest gorzej 07.06.10, 06:44 "młodzi doktorzy prowadzą wyłącznie kursy podstawowe i praktycznego języka obcego, bo wszelkie "wysublimowane" kursy są zarezerwowane dla samodzielnych i to tych starszych wiekiem." - ja mam jednak 2 wykłady monograficzne, zaprojektowane przeze mnie ze sporym wyprzedzeniem. Z tymi nadgodzinami to zależy od katedry. U nas asystenci potrafili wyrabiać po 500 godzin semestralnie, ale to były wyjątkowe przypadki. W pewnym momencie nawet wprowadzono limit - powyżej 390 godzin za semestr nie płacą nadgodzin (zrezygnowano z niego, bo jest on sprzeczny z kodeksem pracy). Ale przeciętnie najwięcej nadgodzin u nas wyrabiają... profesorowie:) No, tyle że u nas jeszcze ciągle mnóstwo osób prowadzi dydaktykę także w drugim miejscu... Co do dwóch tygodni na przygotowanie... Ja raz miałem dwa, ale w momencie gdy zaczynałem pracę - o etacie dowiedziałem się w środę, jak również o nazwie kursu który zaczynałem w piątek:) Co do rotacji i odchodzenia - część odchodzi, ale z rotacją jest kiepsko bo mało jest kandydatów na ich miejsce. Szczególnie doktorów. Owszem, sporo ludzi robi doktoraty z ekonomii, ale duża ich część to pracownicy sektora prywatnego, którzy nie chcą rezygnować ze swojej dobrze płatnej pracy. W związku z tym u nas znowu robi się coraz więcej starszych wykładowców... Odpowiedz Link
dala.tata Re: muszę cię rozczarować 07.06.10, 18:11 o ile dobrze zrozumialem, fordzie.ka, w rzezcywistosci mowisz o jednej instytucji. rozumiem, ze fajnie by zgeneralizowac, ale tak ogolnie sie nie da. natomiast mam poczucie, ze rzeczywiscie szefostwo tejze jednostki mogloby sie starac o mistrzostwo swiata w indolencji menedzerskiej. ale warto wlasnie pamietac, ze nie mowisz o neofilologicznym podworku, ale wlasnie o konkretnej jednostce. musze powiezdiec, ze w takich warunkach nie da sie pracowac. warto by sprwadzic, na ile takie warunki sa powszechne (opowiesc fla nie jest tak ekstremalna), na ile powszechne sa podobne. patrze sobie na jeden wydzial jednej uczelni i musze poweidziec, ze jest zarzadzany calkiem sensownie. mozna by sie do roznych rzeczy przyczepic, ale mozna tez probowac je zmieniac i one sa zmieniane. ci, ktorzy pracuja na tym wydziale, rowniez pracuje w Polsce i rowniez sa naukowcami. nie generalizowalbym. i zeby bylo smieszniej, w drugim najlepszym ze swiatow, moj osobisty rekord to podjecie z dnia na dzien wykladow, o ktorych nei mialem zielonego pojecia i uratowaly mnei 2 podreczniki w domu, ktore mialem z jakiegos przypadku. wczesniej do tych ksiazek nie zagladalem. przeczytalem rozdzial, nastepnego dnai zrobilem wyklad. ale to sie zdarzylo mi tylko raz. byly to najgorsze wyklady, jakike wyglosilem. Odpowiedz Link
chilly Re: muszę cię rozczarować 07.06.10, 21:12 Niestety, stwierdzenia te można uogólnić, choć przypuszczam, że tylko na kierunki, cieszące się wielkim zainteresowaniem tłumów kandydatów na studia. I na ogól jest tak, że "Adiunktów zatrudnia się od wielu lat do wyrotowania - jedyna szansa jest taka, że sami sobie opłacą badania i jakoś sami uściubią na habilitację. Uczelnia jeśli w ogóle jest skłonna pomóc, to w wydaniu rozprawy, ale zainteresowanie tym, jak powstała jest zerowe, wyjąwszy rytualne pokrzykiwania, że trzeba więcej pracować naukowo, bo liczy się tylko nauka". Może być i gorzej. Władze nawet nie udają, że chodzi im o jakąkolwiek (choćby malutką, ot, tyciusieńką) naukę. A każdy, kto postępuje wbrew temu, spotyka się z cichym potępieniem i delikatnymi sugestiami, żeby się nie wygłupiał (pokazując, że jednak można). Większość jednak zadowolona jest z możliwości dodatkowego zarabiania licząc, że tak jak do tej pory "jakoś to było", tak i zostanie na wieki wieków. Zatem, a propos - co z pomysłem reformy SzW? A zwłaszcza z pomysłem 8 lat na habilitację z zaleczeniem dotychczasowego stażu? Jakoś przycichło (jesteśmy po konsultacjach i szykujemy ustawę?). Odpowiedz Link
eeela Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:45 > One nie są niestosowne (chyba że uważasz, że rzeczywistość tak w ogóle > jest niestosowna i powinna zostać zabroniona), informujemy Cię po prostu, > że większość konkursów w naszym pięknym kraju jest organizowana dla > konkretnych osób Nie tylko w naszym pieknym kraju. W UK to tez dosc powszechne zjawisko. Co sie zreszta dziwic, jak ustawiony pracownik naukowy aplikuje o jakis grant na szersze badania, to zazwyczaj woli na postdoka zatrudnic kogos, kogo zna. Czasami projekt badawczy wychodzi od samego swiezo upieczonego doktora, a ustawiony pracownik akademicki tylko sprawdza, poprawia i wysyla. Takie rzeczy rzadko sie co prawda zdarzaja w mojej dziedzinie, ale juz u mojego lubego to jest na porzadku dziennym. Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:54 eeela, a moge zapytac w jakiej dziedzinie jest Twoj luby? Odpowiedz Link
eeela Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 20:39 Eeech, zapytać możesz, ale odpowiedź na to jest trudna :-) Kompozycja Muzyka eksperymentalna Elektronika Programowanie Odpowiedz Link
ford.ka Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:48 A teraz będzie konstruktywnie: Adiunkt to stanowisko naukowo-dydaktyczne: Nauka: 1. przysięgasz, że za chwilę zrobisz habilitację. Wersja idealna: przedstawiasz realny projekt tejże i podajesz termin. 2. przysięgasz, że masz całe mnóstwo wysokopunktowanych publikacji, które skierujesz do druku po podjęciu pracy, żeby punkty szły na konto pracodawcy, na poparcie tego stwierdzenia pokazujesz swój dotychczasowy dorobek, 3. przysięgasz, że masz w zanadrzu kilka wniosków o granty, w których brakuje jedynie informacji o aktualnym miejscu pracy, 4. jesteś pod ogromnym wrażeniem dorobku jednostki, gdzie chciałbyś pracować, i jej pracowników zwłaszcza tych starszych. Należy nauczyć się na pamięć całego dorobku osób, które mogą być w komisji, i recytować go na żadanie lub bez, cytując obszerne fragmenty! Im mniej musisz kłamać, składając powyższe przysięgi, tym większe szanse na sukces. Dydaktyka: 1. zapoznajesz się dokładnie z programem studiów jednostki i wyszukujesz wszystkie kursy, które możesz prowadzić z marszu (opcja idealna: możesz prowadzić absolutnie wszystkie z wf i bhp włącznie), 2. proponujesz autorskie kursy, którymi możesz ofertę wzbogacić (najprościej jako wykłady monograficzne, bo do tego nie trzeba zmieniać programu studiów), 3. przysięgasz na głowy swoich dziatek, że uwielbiasz prowadzić zajęcia w poniedziałek o 8:30 i w piątek od 17:15 do 18:45, i po nocach śniłeś o uczeniu na studiach wieczorowych i zaocznych. Oczywiście, powyższych odpowiedzi będziesz mógł udzielić wyłącznie wtedy, kiedy ktoś zada Ci jakieś pytania... Odpowiedz Link
begijnhof Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:54 Ford.ka, bardzo Ci dziekuje. Na pewno przyda mi sie to w czasie rozmowy. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 13:54 ford, myślałeś o wydaniu poradnika? ;-) Odpowiedz Link
darek12345 Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 19:55 > Czy moglby odpowiedziec na moje pytanie ktos, kto dostal prace na > podstawie uczciwego konkursu? Jestem kandydatem z zewnatrz, nie > znam nikogo z Katedry rozpisujacej konkurs i wszelkie sugestie o > konkursie 'pode mnie' uwazam za niestosowne. U nas działa to zazwyczaj tak: Kierownik jednostki (zazwyczaj kierownik katedry) ma kandydata który ma zostać zatrudniony i dopiero wtedy jest "konkurs". Tylko to nie oznacza, że zatrudnianie jest wyłącznie po znajomości. Często są zatrudniane osoby z zewnątrz (spoza uczelni) bez żadnych znajomości, ale tacy kandydaci zgłaszają się zwykle przed formalnym ogłoszeniem konkursu. Kierownik katedry będąc przekonany, ze ma dobrego kandydata do pracy ogłasza konkurs pod tego kandydata. Tak więc sam formalny konkurs nie jest uczciwy, ale całe postępowanie raczej już tak. A przy okazji chciałbym zapytać w jaki sposób powinna przebiegać według Was procedura przyjęcia dobrego kandydata? Jakie kryteria powinien spełniać kandydat, żeby można go było uważać za obiecującego pracownika? Oczywiście wszystko zależy od dziedziny, ale według mnie mile widziane a nawet konieczne są: - dobra (a lepiej bardzo dobra) znajomość angielskiego - studia magisterskie na dobrej uczelni (najlepiej z oceną bdb na dyplomie) - dorobek naukowy w postaci publikacji (mile widziana jedna lub więcej publikacji z czasopisma z IF spoza Polski, gdzie kandydat jest pierwszym lub bardzo znaczącym autorem) - deklaracja, że uczelnia/instytut będzie jedynym miejscem pracy Co Wy na to? P.S. Pytam, gdyż zapytał mnie ostatnio o to mój kierownik Odpowiedz Link
ford.ka Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 20:26 > U nas działa to zazwyczaj tak: > Kierownik jednostki (zazwyczaj kierownik katedry) ma kandydata który ma zostać zatrudniony i dopiero wtedy jest "konkurs". To nie oznacza, że zatrudnianie jest wyłącznie po znajomości. Często są zatrudniane osoby z zewnątrz (spoza uczelni) bez żadnych znajomości, ale tacy kandydaci zgłaszają się zwykle przed formalnym ogłoszeniem konkursu. Kierownik katedry będąc przekonany, ze ma dobrego kandydata do pracy ogłasza konkurs pod tego kandydata. Tak więc sam formalny konkurs nie jest uczciwy, ale całe postępowanie raczej już tak. Z doświadczenia potwierdzam, że tak się dzieje, ale z zastrzeżeniem, że w jednostkach młodych i dynamicznych (jak instytut istnieje od 1364 roku, to zwykle ma dość własnych kandydatów i obcy mu niepotrzebni) i w specjalnościach, w których jest relatywnie niewielu wolnych kandydatów na rynku (ogłaszanie naprawdę otwartego konkursu nie ma wtedy wielkiego sensu, bo nie zgłosi się nikt albo osoby, które wywalono już z wszystkich innych miejsc). > Jakie kryteria powinien spełniać kandydat, żeby można go było uważać za obiecującego pracownika? > - dobra (a lepiej bardzo dobra) znajomość angielskiego Powiedzmy - "obcego najbardziej przydatnego w dziedzinie" - filologowi klasycznemu niemiecki, łacina i greka przydadzą się bardziej. > - studia magisterskie na dobrej uczelni (najlepiej z oceną bdb na dyplomie) Z doświadczenia powiem: strzeż nas Panie Boże przed studentami z samymi piątkami! Wiele się po nich można spodziewać, ale nowego to wiele nie wymyślą. O wiele większą wagę przykładałbym do pracy mgr. którą oceniający kandydata powinien przynajmniej przejrzeć. > - dorobek naukowy w postaci publikacji (mile widziana jedna lub więcej publikacji z czasopisma z IF spoza Polski, gdzie kandydat jest pierwszym lub bardzo znaczącym autorem) No to trzeba wszystkich humanistów pogonić z roboty ;) I na ich miejsce nikt by się nie znalazł. Ale może w sciences tacy kandydaci istnieją. > - deklaracja, że uczelnia/instytut będzie jedynym miejscem pracy A będziecie płacić tyle, że starczy na dach nad głową i jedzenie? Bo oczekiwanie takich deklaracji w zamian za 1300 netto świadczy o braku kontaktu z rzeczywistością. Chyba że mówimy o dziedzinach, gdzie można takie deklaracje składać bezboleśnie, bo i tak żadnej innej roboty nie ma. Rekomendacje! Konkretna opinia konkretnego człowieka. Chociaż wiem, że śnię na jawie, bo w naszym kraju na prośbę o rekomendacje słyszy się albo "nie mam czasu" albo "niech pan/pani sama sobie napiszę" :( Odpowiedz Link
darek12345 Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 04.06.10, 21:14 > Z doświadczenia powiem: strzeż nas Panie Boże przed studentami z samymi > piątkami! Wiele się po nich można spodziewać, ale nowego to wiele nie > wymyślą. O wiele większą wagę przykładałbym do pracy mgr. którą oceniający > kandydata powinien przynajmniej przejrzeć. Ale przecież ocena bdb na dyplomie mgr nie oznacza, że ktoś miał same piątki. U nas zazwyczaj jest tak, że jeśli średnia z poszczególnych przedmiotów jest większa niż 4 (np. 4,1) to na dyplomie jest bdb. Być może na niektórych uczelniach bdb jest rzadkością? > > - deklaracja, że uczelnia/instytut będzie jedynym miejscem pracy > A będziecie płacić tyle, że starczy na dach nad głową i jedzenie? Bo > oczekiwanie takich deklaracji w zamian za 1300 netto świadczy o braku > kontaktu z rzeczywistością. Chyba że mówimy o dziedzinach, gdzie można > takie deklaracje składać bezboleśnie, bo i tak żadnej innej roboty nie ma. To co napisałem dotyczy adiunkta, czyli osoby z dr, a tu widełki na uczelniach zaczynają się od 2500 zł netto. U nas zwykle na początek dostaje się ten dół widełek, potem niewiele więcej, ale myślę, że jak do tego dojdzie tzw. socjal (trzynastka, dodatek urlopowy itp. - pewnie razem ok. 5000 zł/rok) oraz trochę nadgodzin to wyjdzie to średnio 3500 zł/m-c. Myślę, że za tę kwotę można oczekiwać zaangażowania odpowiadającemu np. 40 h pracy na tydzień dla danej instytucji. Jak osoba będzie aktywna to dorobi sobie jeszcze trochę w grantach, projektach UE itp. > Rekomendacje! Konkretna opinia konkretnego człowieka. Chociaż wiem, że > śnię na jawie, bo w naszym kraju na prośbę o rekomendacje słyszy się > albo "nie mam czasu" albo "niech pan/pani sama sobie napiszę" :( Dzięki za odpowiedź. Odpowiedz Link
oluuu Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 05.06.10, 00:45 No właśnie cały problem polskiego szkolnictwa polega na tym, że ludzie około 30tki ze stopniem doktora zgadzają się pracować za 3500zł łącznie z dodatkami i nadgodzinami. I zgadzają się "dorabiać", nawet się z tego ciesząc. Spróbuj utrzymać normalny poziom życia 3-4 osobowej rodziny za 2x3500zł (za jedyne 3500zł, czyli mając np. niepracującą żonę, nie wspomnę). Chodzi o pracę na uczelni, czyli pokazując się publicznie i prezentując swoje mądre - w założeniu w porównaniu do słuchaczy - myśli. Nawet mając wszystkie sprzęty, od łyżeczki po mieszkanie, nie da się tego zrobić. Problem w tym, że kandydaci zgadzają się na to, choć można zauważyć już pewne problemy z naborem asystentów za 1500-1700 zł netto. Dobry absolwent ma pracę z taką pensją w 5 minut. A jego rozwój zawodowy do momentu, gdy w końcu nie będzie wybierał najtańszych produktów w supermarkecie, nie będzie trwał 20 lat. Odpowiedz Link
darek12345 Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 05.06.10, 09:43 > No właśnie cały problem polskiego szkolnictwa polega na tym, że ludzie około > 30tki ze stopniem doktora zgadzają się pracować za 3500zł łącznie z dodatkami i > nadgodzinami. I zgadzają się "dorabiać", nawet się z tego ciesząc. > Myślisz, że podniesienie płac uzdrowiłoby naukę w Polsce? Ja uważam, że nie. Moim zdaniem spowodowałoby to jedynie większy udział zatrudnionych po znajomości. Przykładem są np. wyższe stanowiska kierownicze w urzędach państwowych, które są obsadzane prawie w 100% bez uczciwych konkursów. Mimo, że płace są bardzo przyzwoite (często powyżej 10000 zł netto), to w niewielkim stopniu to wpływa na jakość tych kadr. Problemem polskiej nauki może być jednak brak systemu motywacyjnego, bo mimo, że są jakieś widełki płac, to zazwyczaj każdy dostaje wynagrodzenie bliskie tej dolnej kwocie. Tak więc motywacja by działać bardziej aktywnie jest niewielka. I z tego powodu lepiej zaangażować się np. w jakiś projekt UE typu "podwyższanie jakości kształcenia..." (którego użyteczność jest bliska 0, ale można na tym zarobić konkretne pieniądze) niż angażować się np. w grant naukowy z ministerstwa (z którego dochody dla pracownika są bliskie 0). Odpowiedz Link
dala.tata Re: ROZMOWA KWALIFIKACYJNA NA STANOWISKO ADIUNKTA 05.06.10, 10:44 ja rowniez uwazam ze nie, choc mysle, ze korupcja akademicka bylaby polowa problemu. druga polowa byloby to, ze ludzie zwyczajnie nie sa przyzwyczajeni i nawykli do pewnych praktyk: publikowania na pewnym poziomie, prowadzenia badan za granty z konkursow czy wreszcie przygotowywania sie do wykladow. a na koniec rzetelnego systemu ich oceny. bez wprowadzenia takiego wlasnei systemu nie ma sensu ot tak podwyzszac pensji. i wiem, wiem, przeciez nie ma czasu, przeciez trzeba zarabiac, przeciez trzeba na wakacje pojechac. i nie lekcewazac tych problemow, zanaczylbym ze to problemy konkretnych jednostek. niektorzy sobie radza z tym, inni nie. perspektywa makro moze byc w sprzecznosci w perspektywa mikro i wygraja tylko ci, ktorzy potrafia dokonac 'squaring the circle'. jednak podejrzewam, ze jeszze dlguo nie beda musieli i nadal bedziemy chciec dobrze, a bedzie wychodzic jak zwykle. Odpowiedz Link