Dodaj do ulubionych

Tymczasem w Bydgoszczy

23.05.13, 16:54
Jak podaje sąsiednie forum, w Bydgoszczy, w Wyższej Szkole czegoś tam, profesor UW nauczy na płatnych studiach podyplomowych jak pisać prace naukowe tak, aby pasowały do odpowiednich wskaźników bibliometrycznych. Nie żartuję. Linka.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 23.05.13, 17:17
      Widzialem to i z duzym zalem skonstatowalem, ze nie znalazlem nazwiska owego profesora UW. Tak bardzo bym chcial zobaczyc, czy jemu sie udalo wymiatac bibliometrycznie. Moze to jakis fizyk czy kto :-)?
      • eeela Re: Tymczasem w Bydgoszczy 23.05.13, 17:37
        Ja bym też chętnie zobaczyła owo cudo, ale biała drobizna na ciemnym tle to za dużo dla moich oczu po całym dniu pracy. Że też w ogóle komuś się chce przez to przebijać na tyle, żeby zrozumieć, za co ma płacić!
      • whiteskies Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 11:38
        Jaki tam fizyk. Przecież napisał ze on jest "z pogranicza nauk" ;)
    • flamengista oni ogólnie wymiatają 23.05.13, 19:04
      od Wyższej Szkoły Gospodarki możemy się sporo nauczyć - tam przekazują czysto praktyczną wiedzę, a nie akademickie pierdoły.

      Czyli od razu "Publikowanie w czasopismach" a nie jakieś mało konkretne "przygotowanie do pracy naukowej" czy "warsztaty piśmiennictwa naukowego". W nazwie jest od razu obietnica wyuczenia konkretnych skillsów. I to świetnie, bo chyba skuszę się na te studia. Mam problemy z przepchnięciem moich wypocin na JCR, ale po tych studiach będzie z górki.

      Jednak waham się między tym a jeszcze praktyczniejszym i bardziej poszukiwanym na rynku zawodem. Mowa o studiach "Skuteczna Windykacja Należności". Mam nadzieję, że są to studia dla wszystkich, a nie tylko dla adeptów MMA.

      Z żalem stwierdzam, że w tej Krynicy Wszechwiedzy uczą znacznie lepsi i wszechstronniejsi wykładowcy niż u nas. Potrafią nauczyć dosłownie wszystkiego: od superwizji w pracy socjalnej, poprzez technologia i urządzenia do przetwórstwa tworzyw polimerowych, na zarządzaniu w archeologii i akademii trenerów kończąc (PZPN mógłby być zazdrosny!). Wszystko za bardzo przystępne ceny Tekst linka

      A u nas też jest ciekawie. Po Krakowskiej Akademii mamy nowo otwartą filię Społecznej Akademii Nauk. Dołączyliśmy do elitarnego grona, bo Garwolinie, Brodnicy i Skarżysko-Kamiennej.

      Teraz pozostaje czekać na otwarcie delegatury Kuźnicy Kołłątajowskiej, Alma Mater Cracovienisia (filii znanej sieci supermarketów) oraz Akademii Jagiełły.

      A ja myślałem że jest kryzys i prywatne uczelnie raczej będą się zamykać.
      • chilly Re: oni ogólnie wymiatają 23.05.13, 19:13
        flamengista napisał:
        > A ja myślałem że jest kryzys i prywatne uczelnie raczej będą się zamykać.
        Nasze zdolności przystosowawcze nie maja granic! W latach 90. przeżyłem rozwój, szczytowanie i upadek płatnych liceów. Później przyszedł czas na studia I, a następnie II stopnia. Teraz nadchodzi pora doktoratów i studiów podyplomowych.
    • kardla Re: Tymczasem w Bydgoszczy 23.05.13, 20:16
      A mnie bardzo zainteresowalo co to za czasopismo naukowe "z pogranicza nauk humanistycznych, społecznych, przyrodniczych i medycznych".

      Ktos moze wie? :)

      • podworkowy Re: Tymczasem w Bydgoszczy 23.05.13, 20:36
        International Journal of Human, Social and Natural Medicine?
      • chilly Re: Tymczasem w Bydgoszczy 23.05.13, 21:29
        Tez na to zwróciłem uwagę. To są czasopisma tworzone po to, aby profesor miał gdzie publikować. Znam podobny przypadek:
        www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/20/10/20109/20120917_CZESC_B_WYKAZU_CZASOPISM_NAUKOWYCH.pdf
        273 Chemia-Dydaktyka-Ekologia-Metrologia 1640-9019 5
        Podobno tytuł miał być krótszy, ale profesor miał żonę, która też potrzebowała publikować.
        • sendivigius Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 08:34
          A gdzie jest moj faworyt "Ziemniak Polski" ? Spadl nawet z tej listy ? A moze zmienil nazwe na "Acta psianca" ?
    • podyplomow Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 00:43
      Cieszę się, że mój poprzedni wpis wywołał tak żywą dyskusję.

      @pfg: Wiem, że biała drobizna na ciemnym tle, ale chodzi jednak o coś nieco innego: to jest tylko skromny kurs zawodowy, podobnie jak kurs spawalnictwa albo obsługi wózka widłowego. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy znajomość rynku czasopism naukowych wysysają z mlekiem matki, ale znam też sporo osób, które robią ciekawe badania i mogłyby publikować artykuły w niezłych czasopismach, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać. To jest kurs (bardziej praktyczny niż teoretyczny) dla takich osób.

      @dala.tata: Nie, fizyk jest akapit wyżej. I nie wymiatacz. Skromny humanista.

      @eeela: Rzeczywiście, styl strony jest chyba sponsorowany przez Polskie Towarzystwo Okulistyczne. Można sobie jednak z tym poradzić, u mnie działa Ctrl + maz po touchpadzie w górę lub w dół.

      @flamengista & chilly: Myślę, że strategia WSG jest rozsądna: studentów jest coraz mniej, więc oferują kursy zawodowe dla tych, którzy już skończyli studia. Nie wiem, jaka jest jakość tych kursów, ale to chyba reguluje rynek: jeśli kursy okażą się kiepskie, nikt nie będzie chciał ich brać i szkoła padnie. Dla mnie ważne jest tylko to, że WSG zapewnia salę i obsługę.

      @flamengista: Tak, zdecydowanie chodzi o konkretne skillsy. To ma być pogadanka o rynku czasopism naukowych i o tym, jak się na nim poruszać. Tylko tyle. Zapraszam.

      @kardla & podworkowy: Tak, ktoś wie ;) To jest bardzo niszowy tytuł i jestem pewien, że niemal nikt z osób aktywnych na forum o nim nie słyszał. @chilly: Nie jestem pewien, ale chyba jeszcze nie opublikował w nim artykułu żaden profesor. Ale mogę się mylić, nie zaglądam ludziom w papiery.
      • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 00:46
        Aaaaa. Rozumiem zatem, ze jego nauczanie bedzie oparte glebokich przemysleniach i wyraznych wyobrazeniach, jak publikowac, tak? Szcczegolnie, ze bibliometria w humanistyce nie dziala za dobrze.

        podyplomow napisała:

        > @dala.tata: Nie, fizyk jest akapit wyżej. I nie wymiatacz. Skromny humanista.
        >
        • podyplomow Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 01:01
          Hmmm... stereotyp humanisty jako twórcy narracji? Wydaje mi się, że myślenie stereotypami może prowadzić na manowce. Ale to oczywiście tylko moja prywatna opinia.

          Bibliometria pewne rzeczy rozjaśnia, inne zaciemnia, nie tylko w humanistyce. Zdaje się, że na tym forum było to wielokrotnie dyskutowane.

          dala.tata napisała:

          > Aaaaa. Rozumiem zatem, ze jego nauczanie bedzie oparte glebokich przemysleniach
          > i wyraznych wyobrazeniach, jak publikowac, tak? Szcczegolnie, ze bibliometria
          > w humanistyce nie dziala za dobrze.
          >
          • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 01:07
            Z calym szacunkiem, jednak nadal nie znamy nazwiska owego humanisty, ktory ma prowadzic kurs 'praktyczny'. Zakladam, ze ta praktycznosc to publikowanie, a nie obliczanie punktow ministerialnych. Bardzo watpie, ze mysle 'stereotypami', raczej opieram sie na twardych faktach polskiej humanistyki, ktora w wiekszosci bibliometrii nie rozpoznalaby, nawet gdyby na niej usiadla.

            Bardzo chetnie jednak odszczekam to wszystko, gdy poznam tego bibliometyrcznego guru polskiej humanistyki. Moze wiec jednak odslonieta zostanie ta niezwykle tajemnicza postac.
            • podyplomow Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 01:49
              > Bardzo watpie, ze mysle 'stereotypami', ra
              > czej opieram sie na twardych faktach polskiej humanistyki, ktora w wiekszosci b
              > ibliometrii nie rozpoznalaby, nawet gdyby na niej usiadla.

              1. To jest właśnie stereotyp. Idziemy sobie po łące i przelatuje żółty motylek. Potem drugi, trzeci, ósmy, setny żółty motylek. Oho, wszystkie motylki są żółte. Z tą myślą spokojnie idziemy dalej i już nie patrzymy na motylki.
              2. Z drugą częścią zdania zgadzam się, przy czym uważam, że jednak można to zmienić.

              >
              > Bardzo chetnie jednak odszczekam to wszystko, gdy poznam tego bibliometyrcznego
              > guru polskiej humanistyki. Moze wiec jednak odslonieta zostanie ta niezwykle t
              > ajemnicza postac.

              1. Nie każda osoba, która chce się dzielić z innymi swoim doświadczeniem, musi być od razu guru. Na świecie jest też miejsce dla skromnych instruktorów.
              2. Nie wiem, czy zależy mi na odszczekiwaniu i na odsłanianiu tajemnic, które tak naprawdę tajemnicami nie są - każdy może napisać na adres przypisany do tego konta i zaspokoić swoją ciekawość.
              • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 08:22
                Nie, nie kazda. Ale kazda, ktora sie chce dzielic i brac za to forse, powinna miec do tego kompetencje. A ukrywanie prowadzacego wskazuje, ze ta osoba kompetencji do tego nie ma. W przeciwnym razie nazwisko byloby podane wprost.

                Wiec pytam wprost: jakie kompetencje ma prowadzacy ten kurs? W jaki sposob skorzystaja na kursie przedstawiciele roznych dziedzin, z roznymi praktymi i psania i cytowan? Jak sobie z tym poradzi 'skromny humanista', przedstawicielmdziedziny, ktora bibliometrii praktycznie nie wykorzystuje w ocenie czasopism?

                A tak ogolnie, to pfg podsumowal trafnie. Zwykly skok na kase.rowniez mam nadzieje, ze kompletnie nieudany.
                • siedemlatwtybecie Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 12:33
                  Nie przesadzajmy, ktoś wpadł na to ze można ludzi uczyć "dość przydatnych" rzeczy. Jest faktem, że zdecydowana wiekszość pracowników z nauk społecznych/hum tego typu informacji nie posiada. Dość łatwo mogła by posiąść tą wiedzę - ale tego nie robi. Zatem osoba XY proponuję - ja ci to pokażę, ale mi zapłać w ramach kursu podyplomowego (już od dawno kursy podyplomowe to żadne studia - to konkretne kursy). Bardzo szczegółowo jest opisane z jakimi tematami delikwent zapozna się w czasie zajęć - zatem nie jest tak, że są to jakieś obietnice bez pokrycia. Czy to etyczne? Moim zdaniem tak - człowiek zrobił troszkę więcej niż inni, nauczył się czegoś, to teraz może za pieniądze uczyć innych - rozumiem że chodzi o to aby każdemu na konsultacjach opowiadał wszystkie te informacje? Faktycznie jest trochę dziwne że nie podano nazwiska osoby prowadzącej kurs (ale też insynuacje, że to jest jakiś guru polskiej humanistyki są naciągane, napisano tylko ze ma 15 publikacji w dobrych pismach i tyle).
                  Co więcej tego typu kursy się już odbywają i wszystkie są zdecydowanie bardziej "do skrytykowania" niż ten. Słyszałem o (1) kursach jak publikowac dla medyków - za masakrycznie duże pieniądze gdzie dodatkowo uczy się różnych sztuczek i nieetycznych zagrań w publikowaniu a dorabiają na tych kursach naprawdę znane postacie które są dodatkowo redaktorami czasopism (w tym widzę pewien problem ;-) (2) podobnych zajęciach dla doktorantów które prowadzi pani bez jakiegokolwiek dorobku (3) podobnych zajęciach które prowadzi pewna szkoła z pieniędzy unijnych, w których konkurs na to kto poprowadzi te zajęcia był fikcyjny - z tego względu też prowadzący są do bani.
                  • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 13:25
                    a nawiska nie podano, zebysmy czasem nie padli trupem z wrazenia, tak?

                    na dodatek ten humanista bedzie uczyl wszystkich - od fizykow, przez lesnikow i teologow, do historykow i ekonomistow?
                    • siedemlatwtybecie Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 15:46
                      Przeczytałem wszystko jeszcze raz dokładnie - i zgadzam się. Faktycznie, wygląda że to jest dla każdego, a z oczywistych powodów, jeśli nie mają kilkunastu specjalistów z różnych dziedzin, nie może być dla każdego. Brak informacji kto prowadzi takie studium, też jest oczywiście bardzo dziwne.
                      Natomiast, generalnie, po dookreśleniu dla kogo dokładnie jest taki kurs, i po dobraniu do niego osób które się na danej tematyce znają (chodzi mi o prowadzących), uważam że taki kurs jest pożyteczny i jesli znajdą się osoby chcące za takie coś zapłacić nie widzę w tym nic złego.
                      • spryciurka Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 20:06
                        Trochę Panowie przesadzacie i zbyt naukowo do tego podchodzicie.
                        Wystarczy przeczytać kilka artykułów z konkretnego czasopisma, przeczytać zalecenia redakcji i już można sugerować strategię. Za wartość merytoryczną nikt nie będzie odpowiadał. Wspomina się o rynku czasopism (to chyba nie takie trudne do omówienia), no i o wiedzy nieformalnej ( to chyba też. do przełknięcia , przecież już pojawił się pomysł jak nie płacić za habilitację), korzystanie z baz,
                        Myślę, że każdy z Panów mógłby poprowadzić taki kurs, bazując na doświadczeniu i rozsądku, obejmując nim fizyków, techników, medyków, prawników.....
                        Funkcjonują już specjaliści od pisania grantów, od rozliczania pitów, a prace magisterskie też mogą być pisane na zamówienie.
                        Jaką rolę mają tam spełniać specjaliści ?
      • pfg Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 07:56
        podyplomow napisała:

        > @pfg: Wiem, że biała drobizna na ciemnym tle

        To nie ja.

        > znam też sporo osób, które robią ci
        > ekawe badania i mogłyby publikować artykuły w niezłych czasopismach, ale nie wi
        > edzą, jak się do tego zabrać. To jest kurs (bardziej praktyczny niż teoretyczny
        > ) dla takich osób.

        To trzeba im zrobić kurs scientific writing, w dodatku dostosowany do uprawianej przez nich dyscypliny (inaczej pisze się prace z fizyki, inaczej z matematyki, inaczej z socjologii, a jeszcze inaczej z teorii literatury), a nie płatne studia podyplomowe "dla wszystkich", bredząc coś na zachętę o bibliometrii. To jest ordynarny skok na kasę. Mam szczerą nadzieję, że nieudany.

        Nawiasem mówiąc, niewłaściwa atrybucja cytatu niezbyt dobrze świadczy o twoich kompetencjach do prowadzenia takich zajęć.
        • zitterbewegung Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 08:26
          "To trzeba"

          Może zaświecisz przykładem, zamiast mówić co Trzeba?

          To dlaczego rzeczy tego typu całkowicie w ogóle nie są organizowane, much less obowiązkowe, jak powinny, zawsze mnie mistyfikowało. Nie tylko na studiach III stopnia, w końcu od każdego studenta na każdym etapie wymagamy przedstawienia przynajmniej eseju naukowego, co jak wiemy kończy się fikcją częściej niż rzadziej.

          Oczywiście nikt nie da na to pieniędzy. Więc po co mówić co Trzeba, jak systemowo nabieramy młodych ludzi, a potem jak niektórzy zechcą się doszkalać u prywaciarza to mówimy, że stają się jego ofiarą.
          • pfg Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 08:29
            zitterbewegung napisał:


            > To dlaczego rzeczy tego typu całkowicie w ogóle nie są organizowane

            To jest bardzo dobre pytanie. My się od jakiegoś czasu przymierzamy i przymierzamy, ale effectus wciąż jest nullus.
          • flamengista ależ są 24.05.13, 09:12
            są i to nawet na naszych studiach doktoranckich. Niektórzy bardziej ambitni profesorowie zaproponowali jeszcze dodatkowy, fakultatywny kurs z metod statystycznych. Oczywiście przyszły tłumy...

            Problem w tym, że przy tak ścisłej specjalizacji trudno zorganizować praktyczny kurs dla wszystkich. W grę wchodzą też spore pieniądze na zakup oprogramowania. Nas np. stać tylko na jeden pakiet, który niektórym pasuje, innym nie (np. dla mnie jest do bani).

            Prawda jednak jest taka, że doktorant powinien być bardziej samodzielny. A więc:
            1. najpierw siąść do konkretnych podręczników ze statystyki
            2. następnie wybrać program statystyczny i przeczytać podręcznik do niego, przerabiając ćwiczenia
            3. wreszcie robiąc badania udać się na konsultację do promotora i ew. eksperta w tej działce

            To naprawdę nie jest żadna tajemnica. Zaczynając pracę nad doktoratem nie miałem zielonego pojęcia o ekonometrii, a model efektów losowych kojarzył mi się z dużym lotkiem. Byłem jednak zdeterminowany i miałem odwagę prosić o pomoc często obcych sobie ludzi. I okazało się, że jest mnóstwo fantastycznych naukowców, gotowych Ci pomóc za darmo! I to niekoniecznie face-to-face - niektórzy rad udzielali online.

            Na Zachodzie są oczywiście organizowane kursy z metod statystycznych dla konkretnego oprogramowania. Najczęściej w postaci szkoły letniej. Koszt w granicach 1-2 tys. € za same zajęcia. Nikt nie broni naszym doktorantom na nie się wybrać, uprzednio zdobywając grant na ich sfinansowanie. Dokładnie to samo robią doktoranci zachodnich uczelni.
            • zitterbewegung Re: ależ są 24.05.13, 13:06
              Ale fla, o czym? Ty studiujesz statystykę, ekonometrię na studiach, to jest Twoje zajęcie i praca. Ale czy studiujesz pisanie, oratorstwo, potrafisz się wysłowić? Idąc metaforą randkową sendiego: czy potrafisz sie ubrać na randkę.

              Bardzo niewielu naukowców rozumie, że tekst naukowy to prima facie tekst i musi on być przeznaczony i pomyślany do czytania, a nie kodowania ad acta.

              Wiesz, bogu a prawdzie to wszyscy jesteśmy na tej zasadzie impostorami, bo Prawdziwi Naukowcy do Wszystkiego doszli sami. Pobudowali sobie własne instrumenty, założyli firmy, na wszystko zarobili i odkrywają świat na własną rękę. Są tacy. Nie jest Ci czasem głupio, jako ekonomiście, że nie potrafisz zarobić na swoją naukę?

              Tymczasem uczelnie typu CalTech ma w programie studiów magisterskich dwa semestry writing workshop, takie pisanie esejów jak na polonistyce. Poza tym ma też Centrum Wspomagania w Pisaniu: www.writing.caltech.edu/
          • sendivigius Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 10:01
            zitterbewegung napisał:

            > "To trzeba"
            >
            > Może zaświecisz przykładem, zamiast mówić co Trzeba?
            >
            > To dlaczego rzeczy tego typu całkowicie w ogóle nie są organizowane, much less
            > obowiązkowe, jak powinny, zawsze mnie mistyfikowało. Nie tylko na studiach III
            > stopnia, w końcu od każdego studenta na każdym etapie wymagamy przedstawienia p
            > rzynajmniej eseju naukowego, co jak wiemy kończy się fikcją częściej niż rzadzi
            > ej.
            >
            > Oczywiście nikt nie da na to pieniędzy. Więc po co mówić co Trzeba, jak systemo
            > wo nabieramy młodych ludzi, a potem jak niektórzy zechcą się doszkalać u prywac
            > iarza to mówimy, że stają się jego ofiarą.

            Nie ma takze kursow bzykania ale jakos sobie ludzie radza. Nie ma tez dowodow ze po takim kursie robiliby to lepiej. Wiedza jak wymieniona jest zdobywana poprzez bezposrednie kontakty z promotorem w czasie studiow doktoranckich podobnie jak wyzej wskazana w liceum. To jest tez rola promotora (i liceum).

            Organizm nauki polskiej jest coraz barzdziej kulawy, coraz wiecej czesci mu brakuje wiec coraz wiecej sie mu przystawia protez. Jakos to dziala, ale z calym szacunkiem dla uczestnikow, paraolimpiada nie sluzy temu czemu prawdziwe igrzyska.
            • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 10:22
              W rzeczywistosci sendi, nie ma dzisiaj programow doktorskich w UK, w ktorych nie uczy sie dokotrantow podstawowych umiejetnosci badawczych, w tym pisania artykulow.

              Idac tropem twojej metafory sendi, zabrac kule i laske kulejacemu nie jest wielka sztuka, jednak kazac mu scigac sie wtedy z Boltem nie jest pomyslem ktory uwazam za sensowny. Kulawego najpierw nalezy nauczyc chodzic. I nawet twoja pewnosc nie zmienia rzeczywistosci.
              • sendivigius Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 10:55
                Nie dala, to jest gonienie wlasnego ogona wlasnie.

                Uczy sie pisac? No dobra, wkrotce bedziemy uczyc myslec. I odpowiedz na ezgaminie "oczywiscie ze gadam od rzeczy bo kursu logiki jeszcze nie bylo". Gdzies trzeba postawic tame. Gdzies jest ten zloty srodek pomiedzy tym czego sie uczy w sposob sformalizowany wykladami i kursami i tym czego sie uczy w sposob bezposrednich kontaktow w srodowisku i grupie. Czy miales dala kurs jedzenia nozem i widelcem ? A moze wydac ustawe ze do restauracji moga chodzic tylko ci po kursie i zdanym egzaminie w Wojewodzkim Osrodku Jedzenia ?

                To co proponujesz to jest kim-ir-senizm. Ja mowie ze jest zloty srodek i to dziala lepiej. Bo jak doktorant nie umie pisac - to przepraszam bardzo ale co on tam robi?
                • whiteskies Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 11:48
                  Trendy przychodzą zza oceanu od najlepszych. Na każdej lepszej uczelni są takie kursy.
                  Znam także kilka dobrych uczelni/instytucji naukowych z USA które zatrudniają lub współpracują z redaktorami tekstów naukowych którzy pomagają napisać artykuł zgodny ze stylem danego czasopisma. Oczywiście dotyczy to dobrych ośrodków i najlepszych czasopism.
                  • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 11:52
                    Z redaktorami sie nie spotkalem, jednak ma to sens. Pisania tekstow trzeba sie nauczyc. Wiem to z doswiadczenia bolu po odpieprzonych pierwszych tekstach. Ja po prostu nie umialem pisac! Ja ucze swoich podopiecznych pisac i dzieki temu najpierw ze mna, potem sami publikuja. Jednak jest wielu promotorow, ktorzy nie sa w stanie tego zrobic.
                    • spryciurka Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 13:18
                      dala.tata napisał:
                      Ja ucze swoich podopiecznych pisac i dzieki temu n
                      > ajpierw ze mna, potem sami publikuja. Jednak jest wielu promotorow, ktorzy nie
                      > sa w stanie tego zrobic.

                      Panie Dalo, surowy to osąd promotorów. Jednym się chce to robić i zaoszczędzają doktorantom przyszłych kłopotów, a inni mają filozofię, uczcie się sami na swoich błędach.
                      • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 13:23
                        taaaaaa. rozumiem, ze ci, co nie publikuja poza zeszytami wlasnej uczelni i pokonferencyjniakami kolegow, tak naprawde ukrywaja swe mozliwosci przed dokotrantami, tak?
                        • spryciurka Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 13:36
                          Panie Dalo,
                          Może jednak opór nie będzie daremny? Przeciwstawię " Cudze chwalicie, swego nie znacie..."
                          O tych pokonferencyjniakach często się na forum wspomina, w nich też czasami jest coś dobrego. Jednak nie widzę w swoim otoczeniu osób, które tylko do takich publikacji się ograniczają.
                          • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 13:51
                            Pani spryciurko, dzielnie Pani ominela kwestie czasopism.

                            Co do polskich pokonferencyjniakow, nie mam watpliwosci, ze i tam mozna znalezc ciekawe rzeczy. tylko co z tego? Wedle mnie glownie to, ze autor nie rozumie, ze zmarnowal artykul.

                            spryciurka napisał(a):

                            > Panie Dalo,
                            > Może jednak opór nie będzie daremny? Przeciwstawię " Cudze chwalicie, swego ni
                            > e znacie..."
                            > O tych pokonferencyjniakach często się na forum wspomina, w nich też czasami je
                            > st coś dobrego. Jednak nie widzę w swoim otoczeniu osób, które tylko do takich
                            > publikacji się ograniczają.
                            • spryciurka Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 15:07
                              Panie Dalo,
                              Trochę późno to rozumienie do mnie przyszło.
                              A tak w ogóle, to trudno się z Panem nie zgodzić.
                              Szkoda, że nie jest Pan z mojej dyscypliny, a jeszcze lepiej z pokrewnej, wtedy może ta moja rezystancja byłaby sensowniejsza.

                              dala.tata napisał:
                              > Wedle mnie glownie to, ze autor nie rozumie,
                              > ze zmarnowal artykul.


                              • dala.tata Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 20:26
                                To rozumiem doskonale.

                                A mowiac ogolniej, jednym z glownych problemow mlodych pracownikow nauki jest pojscie na lep latwej publikacji (pokonferencyjniach, latwa edka itp). O ile rozumiem, ze zobaczenie swego nazwiska w druku jest bardzo atrakcyjne (sam tak mialem), nalezy szybko zrozumiec, ze publikacja nierowna pubikacji. I pomimo pierwszych frustracji (te znam naprawde dobrze). warto wytrwac.

                                Ja niestety nie mialem nikogo, kto moglby mi to wszystko powiedziec i uchronic przed totalnymi frustracjami, lacznie z planami rzucenia nauki. Dzis mysle, ze to jest moja glowna rola jako promotora - pokazac ludziom, jak sie publikuje. I nauczyc ich rozumiec, ze odrzucenie tesktu jest czyms naturalnym.
      • flamengista rynek.. 24.05.13, 09:02
        Jasne, że wszystko reguluje rynek, ale:
        1. jest kryzys i ludzie rezygnują z inwestowania w dalszą edukację
        2. w przypadku możliwości "darmowych" studiów na uczelniach publicznych rezygnują z płatnych na prywatnych uczelniach
        3. studia podyplomowe na państwowych mają na ogół wyższą renomę
        4. państwowe utrzymują własną bazę lokalową od poniedziałku do piątku, a w weekendy na niej zarabiają. Prywatne często nie mają własnych budynków

        Co do konkretnych skillsów, to chyba nie dostrzegł Pan ironii. Dziwne, bo nie była subtelna ale mocno prostacka. Proszę Pana, ja na takim szkoleniu zorganizowanym przez jednego z czołowych wydawców (firma na E.) byłem. Przez 3 godziny redaktor czasopisma opowiadał, jak działa proces wydawniczy i jak przygotować artykuł.

        Zakładam, że można rozszerzyć takie szkolenie i w ciągu 1 weekendu opowiedzieć o:
        - planowaniu strategii publikacyjnej;
        - przygotowaniu tekstu do modelu anglosaskiego;
        - ćwiczyć pisanie abstraktu;
        - doradzać, jak odpowiadać na recenzję.

        Ale robienie z tego dłuższego kursu mija się z celem. Bo tu nie da się nadrobić zaległości z czasów studiów. Tu potrzebne jest solidne przeszkolenie z metod badawczych i z narzędzi statystycznych. Ale to jest hard work, bardzo czasochłonne i nielekkie zajęcie. A więc nie dość sexy, by młody człowiek się na to zapisał. Lepiej więc obiecać mu publikowanie w czołowych czasopismach, choćby nie miał na to żadnych szans.

        Mówiąc wprost - taki pomysł na studia przypomina słynny skecz o wyprawie na Kilimandżaro:
        Tekst linka
        teorię można dopracować bardzo precyzyjnie, niestety nic nie da się zrobić na kulejącą praktykę i przede wszystkim słaby materiał ludzki.
      • eeela Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 10:23
        > @eeela: Rzeczywiście, styl strony jest chyba sponsorowany przez Polskie Towarzy
        > stwo Okulistyczne. Można sobie jednak z tym poradzić, u mnie działa Ctrl + maz
        > po touchpadzie w górę lub w dół.

        Ale dlaczego to ja mam sobie z tym radzić? Skoro autorzy programu edukacyjnego są na tyle wszechstronni, żeby udzielać kursów publikowania w naukowych czasopismach, to dlaczego nie są w stanie zrobić normalnej strony internetowej? Nie potrzeba tu wcale fachowych komentarzy moich kolegów z forum - sam design strony wystarczająco źle świadczy o placówce.
    • nullified Re: Tymczasem w Bydgoszczy 24.05.13, 20:43
      jest rynek, jest usługa... "sam tego chciałeś Grzesiu Dyndało"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka