Dodaj do ulubionych

Młody geniusz doradcą Macierewicza

24.11.15, 14:32
Młody geniusz Edmund Janiger (lat 20) będzie doradzał macierewiczowi:
wiadomosci.onet.pl/kraj/20-letni-edmund-janniger-doradca-macierewicza-w-mon-kim-jest/p556es
Chociaż studiuje politologię/nauki polityczne, naukowo udziela się głównie w dziedzinie dermatologii. Ma na ten temat już 10 publikacji (wg. google scholar) i 32 cytowania i index H 3:
scholar.google.com/citations?user=6UfSHoEAAAAJ&hl=en
Pierwsza jego publikacja (30 punktów) wyszła w 2010 roku gdy młody geniusz miał zaledwie 15 lat.

Live long and prosper nadziejo Polski (chwilowo na emigracji w stanach)!


PS. proszę, proszę powiedzcie że się gdzieś pomyliłam!
Obserwuj wątek
    • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 15:45
      Geniusz nazywa się Edmund Janniger - przez dwa n w nazwisku. Przepraszam za pomyłkę.
    • prof_gabka Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 15:45
      A Schwartzer to jego ojciec, Krysicka matka
      • prof_gabka Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 15:46
        errata: Schwartz
        • podworkowy Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:10
          przepraszam, ale WTF??:)
          Może jednak to projektowane przez MNiSW ukrócenie kolaboracji ma sens... (uwaga, sarkazm).
      • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:06
        Ten młody człowiek niewątpliwie ma dobre geny, a do tego z mlekiem matki wyssał wiedzę dermatologiczną.

        Więc jego publikacja (mimo młodego wieku) wcale mnie nie dziwi.

        Uważam jedynie że szkoda że zdecydował się na karierę polityczną zamiast naukowej. Jeszcze ze dwie publikacje i kilka cytowań i można by go było habilitować!

        • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:22
          z rodzicami to nie żart: wiadomosci.onet.pl/kraj/20-letni-edmund-janniger-doradca-macierewicza-w-mon-kim-jest/p556es
          Martwi mnie tylko, że nikt mu na LinkedIn nie potwierdził kompetencji dermatologicznych:
          www.linkedin.com/in/edmundjanniger
          • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:34
            Trzeba to natychmiast naprawić!
      • pfg Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:22
        prof_gabka napisał(a):

        > A Schwartz to jego ojciec, Krysicka matka

        Naprawdę? No, to by się zgadzało, ale - naprawdę?

        He, he, to chyba nawet jest lepsze od doniesień o kontrwywiadowcy od wiewiórki i specjaliście od drogownictwa z (dwukrotnie) zabranym prawem jazdy razem wzięte.

        O ja p...!
        • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:22
          naprawdę
          • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:36
            Ale dlaczego nie wierzycie że 13 latek może zacząć pracować nad artykułem na temat publikowalny w czasopiśmie dotyczącym surgical oncology?

            Może on jest po prostu naprawdę zdolny!?

            Tomasze niewierne!
            • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 17:55
              kardla napisała:

              > Ale dlaczego nie wierzycie że 13 latek może zacząć pracować nad artykułem

              Co do tego, że 13-latek lepiej od swoich rodziców opanował Worda, nie mam wątpliwości.
              • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 18:07
                Obejrzałam sobie video z jakiegoś spotkania z ważnym politykiem amerykańskim organizowanym przez klub któremu przewodniczy na swoim uniwerku. Muszę przyznać że Edmund bardzo sprawnie posługuje się angielskim (ale tatuś jest amerykaninem a geniusz chyba od urodzenia mieszka w USA - więc jakby mała tu jego zasługa).

                Ale z drugiej strony, nie ma co się znęcać nad młodym geniuszem. Rodzice dawali to brał. Trudno mu się dziwić.

                Porozmawiajmy lepiej o tatusiu i mamusi i ich podejściu do promowania swojego potomka.
                • piotrek-256 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 10:09
                  A co w tym złego, znajomy dopisuje swoją pół roczną córkę, bo pracuje jak chodzi z nią na spacery :).


            • flamengista zdolny, z pewnością 24.11.15, 18:43
              skoro jego mentorem jest Antek M., to jest on zdolny do wszystkiego. I to mnie trochę niepokoi.

              Pocieszające, że nawet najlepszy system nauki w świecie można rozwalić od środka poprzez nepotyzm, jeśli się wpuści do niego Polaków:)
              • kardla Re: zdolny, z pewnością 24.11.15, 18:47
                Mniej samobiczowania.

                Tatuś jest chyba kalifornijskim Amerykaninem, a w tej dziedzinie całkiem dobrze sobie radzi.
                • trzy.14 Re: zdolny, z pewnością 24.11.15, 18:52
                  kardla napisała:

                  > Mniej samobiczowania.
                  >
                  > Tatuś jest chyba kalifornijskim Amerykaninem, a w tej dziedzinie całkiem dobrze
                  > sobie radzi.

                  Znaczy się, w ojcostwie?
      • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 18:22
        Scopus:
        CytatSchwartz, Robert Allen,
        Rutgers University-Newark Campus, Department of Preventive Medicine and Community Health, Newark, United States;
        {inne afiliacje:}
        Dermatology, Pediatrics Medicine, and Preventive Medicine and Community Health Rutgers New Jersey Medical School Rutgers University Newark, NJ USA
        Rutgers University School of Public Affairs and Administration Newark, NJ USA

        Author ID: 7404171482
        Documents: 618
        Citations: 10962 total citations by 9097 documents
        h-index: 47
        {Niewiarygodna liczba artykułów z autorami o polskich nazwiskach}


        Cytat
        Janniger, Camila Krysicka
        UMDNJ New Jersey Medical School, Dermatology and Pediatrics, Newark, United States
        Author ID: 7006558076
        Documents: 154
        Citations: 2494 total citations by 2198 documents
        h-index: 27
        {ma 106 publikacji ze Schwartzem}


        Cytat
        Janniger, Edmund J.
        UMDNJ New Jersey Medical School, Dermatology, Newark, United States
        Author ID: 36625450500
        Documents: 7
        Citations: 14 total citations by 13 documents
        h-index: 2

        • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 19:01
          Skoro już wiemy, w jaki sposób nasz Nowy Diament z Ameryki naiązał bliski stosunek z dermatologią i Rutgers Univ. , śledztwa ciąg dalszy:

          "Rutgers Biomedical and Health Sciences (RBHS) is the umbrella organization for the schools and assets acquired by Rutgers University after the July 1, 2013 breakup of the former University of Medicine and Dentistry of New Jersey. While its various facilities are spread across several locations statewide, Rutgers Biomedical and Health Sciences is considered the university's fourth campus
          [...] RBHS was created in response to the 2012 New Jersey Medical and Health Sciences Education Restructuring Act that asked that UMDNJ be merged into Rutgers University"

          Tymczasem UMDNJ, którą włączono (połączono) do Rutgers, to właśnie afiliacja mamy i syna. Niewykluczone, że w New Jersey wszystkie publiczne uczelnie działają pod szyldem Rutgers. Ale tu trzeba by opinii jakiegoś tamziemca.
          • petrucchio Mea culpa 24.11.15, 19:12
            Mnie tylko dziwi, że w USA na przyzwoitej uczelni da się organizować takie rodzinne przedsięwzięcia.

            Dotarło do mnie, jak bardzo skrzywdziłem swoje dzieci. Dopiero zaczynają nieśmiałe próby publikacji na własny rachunek, a mogłyby mieć już ładny dorobek na początek drogi przez Gaj Akademosa, gdybym tak z dziesięć lat temu dopuścił je do sprawdzania przecinków. W tej chwili byłyby co najmniej asystentami podsekretarzy stanu, a dzięki temu zapewniłyby i tacie godziwy byt.

            Wybaczcie, latorośle!
            • flamengista ofiary już są 24.11.15, 20:44
              nie sądziłem, że do tego dojdzie, ale ten news tak mnie "zirytował", że otwarłem butelkę whisky którą trzymałem na Święta.
              • cretinophil Re: ofiary już są 24.11.15, 22:36
                od studentow?
                • flamengista a skąd:) 24.11.15, 22:57
                  to jest dużo lepsze, ale kupione za własne. I spełniło swoją funkcję, bo poprawiło humor.
    • flamengista myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 24.11.15, 18:34
      a jednak.
      • trzy.14 Re: myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 24.11.15, 18:46
        Ale gdyby to się działo w Papui Nowej Gwinei albo nawet w Polsce, to zdziwienie byłoby mniejsza, a może nawet żadne, nieprawdaż? No, może gdyby na jakimś koledżu na głębokim mentalnym Południu, też dałoby się to zrozumieć. Ale w Rutgers?
        • nullified Re: myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 24.11.15, 20:32
          trzy.14 napisał:

          > Ale gdyby to się działo w Papui Nowej Gwinei albo nawet w Polsce, to zdziwienie
          > byłoby mniejsza, a może nawet żadne, nieprawdaż? No, może gdyby na jakimś kole
          > dżu na głębokim mentalnym Południu, też dałoby się to zrozumieć. Ale w Rutgers
          > ?

          teraz naprawdę mnie rozbawiliście :D
          • flamengista ano właśnie 24.11.15, 20:57
            skoro takie wałki kręci się w Najlepszym Ze Światów, to chyba dla naszej cywilizacji nie ma już ratunku.
            • nullified Re: ano właśnie 24.11.15, 21:20
              flamengista napisał:

              > skoro takie wałki kręci się w Najlepszym Ze Światów, to chyba dla naszej cywili
              > zacji nie ma już ratunku.
              >

              przesadzasz ;p
              wystarczy zrezygnowac z infantylnych w gruncie rzeczy przeświadczeń, że "mamusia mnie pokocha jak będę ładniej wycierał pupę"; komukolwiek.

              who cares?
        • pfg Re: myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 25.11.15, 10:49
          trzy.14 napisał:

          > Ale w Rutgers?

          A, bo pewnie było double blind review i recenzenci nie mogli sprawdzić kto jest autorami, jaki mają dorobek i jakie pozycje zajmują. A prace, nie wykluczam, są przyzwoite (nie znam się zupełnie, nie umiem ocenić).

          :-D
          • podworkowy Re: myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 25.11.15, 11:04
            o.k., nie upieram się co do double blind w fizyce. Ale już w społ-hum-ach mówi się o letterhead bias, national bias (tak, tak, to nie wymysł polskich leśnych dziadków - oczywiście nie dotyczy on prawa, bo i tak wszyscy piszą lokalnie - nie występuję więc w swoim imieniu), a nawet o political bias czy - to się niektórym spodoba - gender bias (niektóre dżenderystki twierdza, że takie uprzedzenia istnieją). I mówią o tym sami Amerykanie.
            Nie wiem też, czy zrozumieliśmy się co do "peer". Otóż ja mówię o sytuacji, w której w ogóle nie ma recenzentów zewnętrznych, a wszystkie decyzje podejmuje studencki komitet redakcyjny. W mojej działce taka procedura obowiązuje w najpoważniejszych dżurnalach, np. z Yale (chyba niezły uniwersytet...). I żeby było jasne, ja absolutnie nie twierdzę, że Yale Law Review to złe pismo. Chodzi mi tylko o to, że gdyby w jakimś polskim czasopiśmie procedura recenzyjna byłaby właśnie taka (brak jakiejkolwiek tajności i recenzji zewnętrznych), to na tym forum zostałoby ono zjechane z góry na dół i uznane apriorycznie i autorytatywnie za badziewie. W tym sensie zatem lista A zawiera zjawiska, które dla mnie są zaskakujące.
            • dala.tata Re: myślałem, że nic mnie już nie zdziwi... 25.11.15, 11:40
              Kolego podwrokowy, przedstawia Pan to tak, jakby to byly mity opowiadane na imieninach u cioci. Badania na tenat tem, o ile dobrze pamietam, przedstawia chocby Bob Cialdini w swojej slynnej ksiazce Influence.
    • petrucchio Nieczęsto to mówię, ale: 24.11.15, 18:34
      Ja pierdzielę!

      On second thoughts:

      A może niepotrzebnie się czepiamy młodego człowieka. Pomaga rodzicom pisać: może na przykład dobrze zna ortografię? W końcu dla Macierewicza będzie robił to samo (np. pomoc w kreowaniu wizerunku w Internecie). Życzmy mu dobrze, bo za rok lub dwa może się zdarzyć, że obudził się bez ukończonych studiów, wyuczonego zawodu, etc., w obcym kraju, a do tego z bólem w częściach dolno-tylnych, czyli FAFFH.

      Na jego koncie w Google Scholar jest link do strony domowej. Myślicie, że Rutgers? Aha! Surprise!
    • dr_pitcher Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 18:36
      Nie przesadzalbym z ta genialnoscia (ponizej). Pubklikacji liczacych ma 7, w tym dwie jako pierwszy autor (dwa cytowania), J.Surg Oncol to raczej srednie czasopismo (pozycja 87 na 228). Same artykuly to glownie opisowka.
      1.
      Body dysmorphic disorder: beyond skin deep
      By: Husain, Z.; Janniger, E. J.; Krysicka, J. A.; et al.
      GIORNALE ITALIANO DI DERMATOLOGIA E VENEREOLOGIA Volume: 149 Issue: 4 Pages: 447-452 Published: AUG 2014
      Get it! UT Libraries
      View AbstractView Abstract
      Times Cited: 0

      2.
      Pyogenic Granuloma of the Lip - Treatment with Carbon Dioxide Slush Cryosurgery as an Approach in a Resource-Poor Country
      By: Al-Qubati, Yasin; Janniger, Edmund J.; Schwartz, Robert A.
      ADVANCES IN CLINICAL AND EXPERIMENTAL MEDICINE Volume: 23 Issue: 1 Pages: 5-7 Published: JAN-FEB 2014
      Get it! UT Libraries
      View AbstractView Abstract
      Times Cited: 0

      3.
      Cutaneous leishmaniasis: cryosurgery using carbon dioxide slush in a resource-poor country
      By: Al-Qubati, Yasin; Janniger, Edmund J.; Schwartz, Robert A.
      INTERNATIONAL JOURNAL OF DERMATOLOGY Volume: 51 Issue: 10 Pages: 1217-1220 Published: OCT 2012
      Get it! UT Libraries
      View AbstractView Abstract
      Times Cited: 2

      4.
      A curtain across Central Europe: physicians unheard, accomplishments unrecognized
      By: Janniger, Edmund J.; Schwartz, Robert A.
      HUMAN PATHOLOGY Volume: 43 Issue: 3 Pages: 325-326 Published: MAR 2012
      Get it! UT Libraries Full Text from Publisher
      Times Cited: 0

      5.
      Tribute to Dr Maria Dabska-Reply
      By: Schwartz, Robert A.; Janniger, Edmund J.
      HUMAN PATHOLOGY Volume: 43 Issue: 3 Pages: 463-464 Published: MAR 2012
      Get it! UT Libraries Full Text from Publisher
      Times Cited: 0

      6.
      On Being a Pathologist: Maria Dabska - the woman behind the eponym, a pioneer in pathology
      By: Schwartz, Robert A.; Janniger, Edmund J.
      HUMAN PATHOLOGY Volume: 42 Issue: 7 Pages: 913-917 Published: JUL 2011
      Get it! UT Libraries Full Text from Publisher
      View AbstractView Abstract
      Times Cited: 4

      7.
      Florid Cutaneous Papillomatosis
      By: Janniger, Edmund J.; Schwartz, Robert A.
      JOURNAL OF SURGICAL ONCOLOGY Volume: 102 Issue: 6 Pages: 709-712 Published: NOV 1 2010
      Get it! UT Libraries
      View AbstractView Abstract
      Times Cited: 2
      (from All Databases)
      • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 18:41
        Chyba nie wyraziłam się wystarczająco ironicznie...
    • adept44_ltd Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 18:38
      no ale dermatologia może być fundamentalna w przypadku tego rządu..., wszystkie otarcia przy włażeniu w d...
      • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 19:06
        adept44_ltd napisał:

        > no ale dermatologia może być fundamentalna w przypadku tego rządu..., wszystkie
        > otarcia przy włażeniu w d...

        No i wszechobecny syf...
    • piotrek786 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 19:16
      Tylko tak dalej, a więcej osób zrozumie, ze punktowe metody oceny to jedno wielkie źródło patologii
      • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 19:21
        W tym konkretnym przypadku patologia nie ma związku z punktami.
        • piotrek786 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 20:38
          Mógłby Pan rozszerzyć?
          • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 21:10
            piotrek786 napisał(a):

            > Mógłby Pan rozszerzyć?

            Oczywiście. Zapobiegliwi rodzice dają dziecku, co mogą. Jeśli kariera dziecka zależy od publikacji w piśmie z IF > 0, będzie miało publikacje. Jeśli od czegoś, za co trzeba zapłacić
            • adept44_ltd Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 21:15
              no to rośnie Bill Gates..., zdaje się największa ciemięga w okolicy z ustosunkowanymi rodzicami.
              • nullified Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 21:22
                adept44_ltd napisał:

                > no to rośnie Bill Gates..., zdaje się największa ciemięga w okolicy z ustosunko
                > wanymi rodzicami.

                American Dream itself ;)
            • piotrek786 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 21:50
              Dziękuję. Tak też myślę.
    • trzy.14 Pełne abstrakty wybitnych dzieł 24.11.15, 19:27
      Żródło: Human Patholgy, 35 Kudryków

      1.
      CytatWinston Churchill came to President Harry Truman's hometown in Missouri to deliver a noteworthy speech, in which he lamented that an “Iron Curtain” had fallen across Europe, trapping the great capitals of central and eastern Europe behind it, shutting off much from the outside world. Less than 20 years earlier, in 1939, Russia and its co-conspirator Germany had begun World War II by invading and dividing Poland. Since WWII much of Europe was again sequestered from international scrutiny behind this “Iron Curtain,” an artificial partition that would last almost 50 years.

      2.
      CytatThere is only one cancer to our knowledge named in honor of its female describer, the Dąbska tumor. Maria Dąbska was a brave hero of the Warsaw Resurrection of 1944 who survived deportation to Germany to graduate from medical school in Gdańsk and pursue a career in pathology, for which her research on the Dąbska tumor, breast cancer, sweat gland tumors, keratoacanthoma, soft tissue sarcomas, bone pathology, parachordoma, melanoma, and other entities remains salient. Working behind the Iron Curtain, she nevertheless achieved international recognition, yet few today are cognizant of her and her accomplishments.
      • petrucchio Re: Pełne abstrakty wybitnych dzieł 24.11.15, 19:39
        Nie dość, że geniusz, to jeszcze notoryczny patryota.
        • pfg Re: Pełne abstrakty wybitnych dzieł 25.11.15, 10:45
          petrucchio napisał:

          > Nie dość, że geniusz, to jeszcze notoryczny patryota.

          Patriota genetyczny! ((C) poseł Suski.)
    • trzy.14 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 19:48
      A może to taki Konrad Wallendrod, Sokal, demaskator naukowego Targowiska próżności?
    • nullified Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 20:38
      kardla napisała:

      zasadniczo kierunek dobry, taki lekarski, mniej czy więcej, jakiś psychiatra jeszcze by się tam przydał (byle by nie psychiatra pastoralny >.>).
    • flamengista ciekawy poziom tych artykułów 24.11.15, 21:31
      przyznaję, urzekła mnie historia młodego geniusza, który rezygnuje (mam nadzieję chwilowo) z wielkiej kariery naukowej w USA, by nieść kaganek oświaty w naszym zaścianku.

      Będąc jednak z natury człowiekiem zawistnym i nieżyczliwym, zacząłem drążyć temat. I osłupiałem, widząc poziom niektórych opublikowanych przez geniusza artykułów. Zacznijmy od tego cuda:

      Schwartz, R. A., & Janniger, E. J. (2011). On Being a Pathologist: Maria Dąbska-the woman behind the eponym, a pioneer in pathology. Human pathology, 42(7), 913-917.

      Artykuł opublikowano w żurnalu z IF bliskim 3, więc chyba całkiem nieźle - nawet jak na medycynę. Artykuł składa się z całych 5 stron, z czego 1.5 zajmuje bibliografia (55 pozycji!), do tego 2 zdjęcia i sympatyczna bibliografia - w sam raz na wstęp do księgi jubileuszowej, ale chyba nie jako artykuł do czołowego czasopisma z nauk medycznych?

      Ok, można przyjąć że na 90-lecie Profesor Dąbskiej można w drodze wyjątku dopuścić grzecznościowy panegiryk. Ale tu mamy kontynuację: 1) komentarz do artykułu w niecały rok później (Tribute to Dr Maria Dąbska) i 2) odpowiedź do komentarza (Tribute to Dr Maria Dąbska—Reply) - każde po 1.5 strony, a jakże z odniesieniem do pierwotnego "dzieła" - to już 2 cytowania.

      Kolejne cytowanie: Bader, E., & Shipman, A. R. (2015). The women behind the names: Dermatology eponyms named after women. International Journal of Women's Dermatology, 1(3), 157-160. Artykuł na 3 strony, w tym 3 zdjęcia, za to 44 pozycje w literaturze.

      Następne: Al Aboud, A., & Al Aboud, K. (2013). Eponyms in the dermatology literature linked to Palmo-Plantar Keratoderma. Our Dermatol Online, 4. - 6 stron, połowa to zdjęcia, 1 strona to spis literatury (36 pozycji).

      Nie mam siły analizować reszty "dzieł" i ich "cytowań", więc przejdę do konkretów. Czy to normalna praktyka?
      • trzy.14 Re: ciekawy poziom tych artykułów 24.11.15, 21:41
        Fla, to nie fair, ja nie mam dostępu do tych mądrości!
      • podworkowy Re: ciekawy poziom tych artykułów 24.11.15, 21:54
        Zarejestrowałem się dawno temu na forum, by polemizować z tezą o ocenianiu publikacji we wszystkich działkach wg. jednorodnego standardu miejsca publikacji. Implicite przyjmowałem jednak założenie, że JCR jest jednak - niedoskonałym, ale co jest doskonałe? - zbiorem publikacji dającym jakieś tam gwarancje jakości i rzetelności recenzyjnej. Nigdy nie podzielałem sceptycyzmu nully'ego. Od tego momentu dowiedziałem się o takich kwestiach związanych z listą A, jak:
        1) brak double-blind peer review - artykuły do druku dopuszcza komitet redakcyjny złożony ze studentów, a nazwiska autorów są jawne - skutkuje to omawianym na poważnie problemem "bias"
        2) korespondencja pana Janiaka
        3) kwartalniki scjentystyczne publikujące ponad 1000 artykułów rocznie (i nie jest to "Science" czy "Nature")
        4) istnienie naukowców publikujących wyłącznie w jednym z takich czasopism (sprawa dyskutowana kiedyś na blogu habilitanta)
        5) i teraz ten kwiatek
        No more! Nully, zwracam honor.
        I mam nadzieję, że kolejni krytycy publikowania w "Koluszki Review" będą pamiętać o tych sprawach.
        P. S. Żeby było jasne, pisanie TYLKO do "Koluszki Review" też nie jest godne pochwały.
        • flamengista niestety się zgadzam 24.11.15, 22:55
          do listy dodam najnowszy tekst który dostałem do recenzji - z czasopisma z IF 1.8. Pomijając żenujący poziom tego artykułu (jakim cudem nie odrzucono go na poziomie redakcji), na końcu dano numer grantu który sfinansował badania. Nie muszę dodawać, że wrzucenie tego do gugli zwracało nazwisko autora. Także double blind trochę fikcyjny.

          Odnoszę wrażenie, że system JCR jest w kryzysie. Dlatego fetyszyzowanie tej listy nie ma racji bytu.
          • nullified Re: niestety się zgadzam 24.11.15, 23:38
            flamengista napisał:

            (nie lubię "miania racji", zdecydowanie wolałbym jej "nie mniać")

            > Odnoszę wrażenie, że system JCR jest w kryzysie.

            On sam jest kryzysem. Intensyfikacja produpcji naukowej po prostu sprawia, że dziurawa łajba szybciej leci na dno. Bez tej intensywności po prostu tonęłaby dostojniej.

            >Dlatego fetyszyzowanie tej lis
            > ty nie ma racji bytu.

            heretyk ;p
            • flamengista koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 08:50
              bo przecież każdy lubi oszczędzać czas i robiąc kwerendę mieć wstępną selekcję. A w rezultacie trafiać głównie na wartościowe teksty.

              Problem w tym, że przy obecnej - ciągle rosnącej - presji publikowania i rosnącej liczbie naukowców (Chiny, Indie, Pakistan, Nigeria, Brazylia ale w kolejce czekają Wietnam, Indonezja, Filipiny, Argentyna, Kongo, Angola - kiedyś autorów z takimi afiliacjami praktycznie nie było, dziś zalewają redakcje czasopism z JCR swoimi tekstami) rośnie także presja na pozamerytoryczną ocenę.

              Sposób jest bardzo prosty, bo redaktor ma pełnię władzy. Na wstępie może odwalić X artykułów które mu się nie podobają pod błahym pretekstem (tajemnicą poliszynela jest fakt, że w wielu redakcjach czasopism z JCR autorzy pewnych narodowości są odwalani na starcie, bez czytania). Następnie może dobrać dowolnego recenzenta. A po jakimś czasie orientuje się, mając listę stałych współpracowników, kto recenzuje ostrzej, a kto jest łagodny. Do tego dochodzi pokusa bycia cytowanym - częstą zasadą jest przesłanie tekstu do recenzji autorom jednego z pierwszych cytowań w ocenianym artykule.

              Oczywiście, na razie jeszcze nie ma dramatu - bo dzięki całej machinie organizacyjnej (konferencje ze wstępnymi recenzjami, gdzie już obrabia się artykuł, następnie uwagi recenzentów, redaktora i korektora w wydawnictwie) wychodzą na ogół porządne teksty. Ale już pojawiają się "kwiatki": w jednym z najlepszych czasopism w zakresie przedsiębiorczości publikują tekst o pewnym rodzaju firm, w którym autorzy powołując się na pewną koncepcję w ogóle nie stosują później wynikającej z niej definicji. W rezultacie czytelnik trafia na coś zupełnie innego niż oczekiwał po tytule, abstrakcie a nawet wstępie.

              Także wbrew też temu co pisze dala, nie ma na razie kary w postaci spadku IF. Wręcz przeciwnie, redaktorzy nauczyli się pompować cytowania - w tej materii wstyd już umarł. Ponurym standardem staje się, że 2 recenzenci dorzucają po 2-3 teksty własnego autorstwa, redaktor kolejne 4-5, a po przyjęciu tekstu autorzy "przypominają sobie" o "pominiętych" artykułach. W rezultacie spis literatury puchnie do 40-50 pozycji, z czego realnie potrzebne było 20-30. W przypadku sprawnej współpracy między 4-5 redakcjami IF rośnie jak na drożdżach, a jakość artykułu ma drugorzędne znaczenie.

              No i najgorsze: zawłaszczenie najlepszych tytułów przez wielkie korporacje, które znając słabość systemu mają darmowych pracowników i jeszcze karzą sobie za to płacić.

              System JCR powstawał w czasach, gdy produkcja naukowa ograniczona była do USA, Kanady, Europy Zachodniej i nielicznych enklaw w Azji, Ameryce Pd i Europie Środkowo-Wschodniej. Owszem, liczba periodyków rośnie w imponujący sposób, ale chyba jednak w tempie arytmetycznym, zaś produkcja makulatury - geometrycznym. I to jest problem.

              Najgorsze jest to, że nie mam zupełnie pomysłu co sensownego społeczność akademicka może zaoferować w zamian. Owszem, widać wzrost znaczenia Scopusa i SJR, ale w zasadzie ten system bazuje na tych samych założeniach i ma te same wady.
              • whiteskies Re: koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 09:46
                Kurcze, mnie nie nie zdarzyło zeby redaktor sugerował jakieś cytowanie. Reczenzent - czasami (1 na 5 przypadkow), ale niekoniecznie swoją. Mnie sie też, jako recenzentowi zdarzało sugerować czy w "major revision" nie uwzględnić stanowiska takiego czy innego i odnieść się do dyskusji...
                Ja wiem ze to o czym piszecie istnieje, są jawne dowody, ale to NIE JEST powszechna praktyka, przynajmniej w dobrych czasopismach. IF ma z tym cos wspólnego, ale nie zawsze i niewiele. W mojej dziedzinie wiadomo które czasopisma sa dobre, które takie sobie a które kiepskie. Taki topowy "Journal of the Atmospheric Sciences" ma IF około 3 a znacznie gorsze "Atmospheric Research" niewiele mniej.
                • trzy.14 Re: koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 10:02
                  whiteskies napisał:

                  > Kurcze, mnie nie nie zdarzyło zeby redaktor sugerował jakieś cytowanie.

                  Mnie się zdarzyło, że redaktor zasugerował - po zaakceptowaniu artykułu - by na podstawie otwartego przez 2 tygodnie elektronicznego dostępu do czasopisma sprawdzić, czy nie należy dodać jakiegoś cytowania. Oczywiście to nie było czasopismo z tzw. górnej półki. Prośbę zignorowaliśmy.
                • kardla Re: koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 10:48
                  W mojej międzynarodowej piaskownicy też nie ma aż takiego* syfu.

                  Recenzje są zwykle konstruktywne i przydatne. Czasem recenzenci sugerują jakieś dodatkowe artykuły (czasem nawet swoje!). Ale z mojego doświadczenia mogę powiedzieć że zawsze były to teksty przydatne i na temat, które rzeczywiście przeoczyłam.

                  U mnie ludzie znają się na tyle że nie ma szansy na to żeby ukryć tożsamość autora artykułu. Wiadomo czym się kto zajmuje, a wyniki częściowe są niemal zawsze prezentowane na konferencjach. Ukrywana jest za to (czasem) tożsamość recenzenta.


                  *mniejszy syf się zdarza. Jak publikowanie niemal wszystkiego co wypłynie spod natchnionych palców największych rekinów w naszym stawie. Odrzucanie artykułów ludzi spoza grupy też się na pewno zdarza (ale to trudniejsze do zauważenia, chyba że ma się osobiste doświadczenia).
                • flamengista problemem jest chyba dyscyplina 25.11.15, 10:56
                  no bo widzisz, to co piszę to nie tylko moje doświadczenie, ale także całej masy moich bliższych i dalszych kolegów.
              • trzy.14 Re: koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 09:53
                flamengista napisał:


                > Problem w tym, że przy obecnej - ciągle rosnącej - presji publikowania i rosnąc
                > ej liczbie naukowców (Chiny, Indie, Pakistan, Nigeria, Brazylia ale w kolejce c
                > zekają Wietnam, Indonezja, Filipiny, Argentyna, Kongo, Angola - kiedyś autorów
                > z takimi afiliacjami praktycznie nie było, dziś zalewają redakcje czasopism z
                > JCR swoimi tekstami) rośnie także presja na pozamerytoryczną ocenę.

                Fla, to był słaby artykuł chińskiego naukowca z amerykańską afiliacją wysłany do bardzo szacownego czasopisma. Szukałem plagiatu, znalazłem autoplagiat. I nie chodziło nawet o przepisanie fragmentów tekstu, co wyłowiłby program antyplagiatowy, tylko o podanie starego kotleta w nowej panierce.

                I owszem, jak widzę chińskie nazwisko, profilaktycznie *zawsze* kilka zdań wstawiam w googla. To nie jest rasizm, tylko rozsądek. Irańczyków już nie sprawdzam, po prostu są dobrzy.

                Większość artykułów, jakie recenzuję, pochodzi spoza Europy i USA.

                • flamengista no dobrze 25.11.15, 10:53
                  ale przecież to była merytoryczna ocena. Chodzi o sytuację, w której ktoś na wstępie widząc afiliację nie czyta, tylko jest na nie.
                • w11mil Prof. Niesiołowski nie potrzebuje nawet nazwiska! 25.11.15, 16:22
                  trzy.14 napisał:
                  > I owszem, jak widzę chińskie nazwisko,

                  Profesor Niesiołowski wypowiada się dla Superstacji:

                  "Różne się rzeczy zdarzały w polityce. Kaligula mianował konia konsulem, a ten pan, co stoi przy Macierewiczu trochę wygląda na Chińczyka. Nie wiem, czy to fotomontaż "

                  "To jakiś Chińczyk. Wygląda na jakiegoś Chińczyka. Nie znam go, ale słyszałem o tym incydencie"
              • nullified Re: koncepcja JCR nie była zła 25.11.15, 18:15
                flamengista napisał:

                > bo przecież każdy lubi oszczędzać czas i robiąc kwerendę mieć wstępną selekcję.
                > A w rezultacie trafiać głównie na wartościowe teksty.

                pierwotnie, był to w końcu pewien (zresztą zabawny z pewnej perspektywy) eksperyment, pouczający, owszem. Problem zaczął się natychmiast kiedy wyniki produkowane przez narzedzie eksperymentalne zaczęły wytwarzać dodatkowe dane. I to nie tylko w zakreślonym pierwotie polu eksperymentu, ale "wszędzie". Badając wpływ lakieru do paznokci, korelowanego z procentem obnażonego tyłka możemy względnie skutecznie przewidziec szanse jakiegoś dziewczęcia (lubo pacholęcia) na wyrwanie gościa (lu "damy z mustangiem") z odpowiednią furą na tej konkretnej imprezie i w tej konkretnej grupie. Nie przedstawiłbyś (?) tego jako przepisu na wyleczenie ani raka, ani nawet nagniotów.
                A tym stał się własnie "dżejsier". "Merytorycznie" i w oderwaniu od znaczących i radykalnych asymetrii występujących na "rynku naukowym", które wytrwale ignorujemy (bo jak przejmiemy sie nimi za bardzo to "weź się pan powieś").

                "Erozja moralna" (lol) systemu to już dość prosty skutek dawania narzędzia do robienia kasy komuś kto chce robić kasę. Jak sie zrobi kupkę, nie należy miec pretensji, że się muchy zlecą ^^
        • pfg Re: ciekawy poziom tych artykułów 24.11.15, 23:42
          Panowie profesorowie Janiak i Schwartz zadali poważne ciosy naukometrii jako metodzie oceniania instytucji i poziomu naukowców.

          Ale braku double blind review bym się nie czepiał. Ważne, żeby autor nie znał tożsamości autora. Bardzo często recenzent tożsamości autora i tak się łatwo domyśli, albo po krótkim śledztwie ją odkryje (patrz post fla). W fizyce double blind review się nie stosuje.
          • podworkowy Re: ciekawy poziom tych artykułów 24.11.15, 23:57
            " Ważne, żeby autor nie znał tożsamości autora" - nie rozumiem... Należy pisać i wysyłać podczas epizodów somnambulicznych?;) Pewnie też bym się nie czepiał zresztą, gdyby nie to, że brak podwójnych blindów był tu wielokrotnie wypominany jako fundamentalna wada procesu recenzyjnego charakterystyczna dla polskich czasopism i gdyby nie to, że "bias" jest oceniany jako realny problem (i nie mam tu na myśli ogólnikowych tez, jak to na zachodzie "dyskryminują Polaków", ale rzeczowe analizy samych badaczy zachodnich np. w mojej działce).
            A poza tym jest jeszcze kwestia "peer"... No sorry, ale ja nie uważam, aby studenci byli generalnie najbardziej odpowiednią grupą recenzyjną (przynajmniej w większości dziedzin, może w matematyce tak?); i nie wynika to z jakiegoś elitaryzmu, ale z realistycznej oceny zakresu wiedzy przeciętnego studenta.
            • pfg Re: ciekawy poziom tych artykułów 25.11.15, 10:35
              podworkowy napisał(a):

              > " Ważne, żeby autor nie znał tożsamości autora" - nie rozumiem...

              żeby autor nie znał tożsamości recenzenta :-)

              Naprawdę, w fizyce - nie jakiejś specyficznie polskiej fizyce, ale w fizyce w ogóle - przed recenzentami tożsamości autora się nie ukrywa. Jakoś fizyka od tego przesadnie nie cierpi.
              Tak więc wymogu double blind review bym nie podnosił.

              Co zaś się tyczy "peer", no, to tylko *po części* zależy od redaktorów (editors). Redaktor się postara, prześle pracę do jakiegoś znanego naukowca, a ten bywa bardzo zajęty lub leniwy (lub dowolny stan pośredni), więc daje pracę swojemu doktorantowi, a potem tylko wysyła recenzję jako swoją. To może nie jest regułą, ale się zdarza. W światowej fizyce też.
          • trzy.14 Re: ciekawy poziom tych artykułów 25.11.15, 00:04
            double blind ma fundamentalny feler: nie znając tożsamości autora, nie mogę ocenić oryginalności jego artykułu. A to jest jedna z głównych kwestii, których rozstrzygnięcia domaga się ode mnie wydawca. Zdarzało mi się - jako recenzentowi - poszukiwać artykułów autora w celu określenia poziomu "innowacyjności" recenzowanego artykułu i zdarzyło mi się w ten sposób odstrzelić co najmniej jeden autoplagiacik. Rzadko coś takiego robię, a jeżeli już, to oczywiście musi być jakaś przyczyna. Brałem charakterystyczne zdania z manuskryptu i wklejałem je w google.

            • adept44_ltd Re: ciekawy poziom tych artykułów 25.11.15, 00:09
              no ale to nie wynika z mankamentów d b..., jeśli wiesz, że coś jest napisane..., nie potrzebujesz znać tożsamość autora...; ja jestem zwolennikiem tej procedury zwłaszcza w Polsce, w systemie feudalnym, gdzie każdy jest w jakiejś relacji z każdym..., może w świecie da się to jakoś obejść?
            • pan.toranaga trochę nie rozumiem 25.11.15, 01:07
              Autoplagiacik Pan odstrzelił, ale jak by to był tylko plagiacik, to by Pan klepnął?
              • petrucchio Re: trochę nie rozumiem 25.11.15, 01:15
                Jak rozumiem, myślał, że strzela do plagiacika, a niechcący trafił w auto.
                • pan.toranaga Re: trochę nie rozumiem 25.11.15, 09:47
                  Aha - teraz rozumiem. W niektórych gremiach autoplagiat uchodzi za bardziej naganne niż heteroplagiat*. Tyle tylko, że autoplagiat (taki pełną gębą) z natury rzeczy nie jest nowy, więc w Colooshkian Multidisciplinary Studies będzie w sam raz, ale w piśmie z Listy - już nie bardzo.


                  *żeby nie było wątpliwości ukułem taki termin-przeciwieństwo do autoplagiatu. Oznacza plagiat z kogoś innego, nie z siebie :)
          • flamengista sprzeciw: double blind review jest kluczowy! 25.11.15, 09:00
            a już szczególnie w Polsce, gdzie na starcie "wybitność" autora determinuje jego szanse na publikację. W ten sposób grupa wzajemnej adoracji mogłaby opublikować każdy gniot w każdym czołowym polskim żurnalu. W zasadzie i tak już to robi, ale musi się troszkę napracować. I czasem jednak się nie udaje.

            Nasze czasopismo afiliowane przy PAN i będące na liście C ma taką procedurę i już zdarzyło mi się odwalić tekst, który później okazywał się artykułem profesora belwederskiego. Ja naprawdę nie wiem, czy miałbym odwagę to zrobić jako młody doktor, gdybym znał tożsamość autora.

            Do tego dochodzą urazy osobiste i stereotypy, które też negatywnie wpływają na jakość recenzji. Także, a może nawet przede wszystkim w tzw. Cywilizacji. "No bo jak to - Nigeryjczyk czy Pakistańczyk może napisać coś wartościowego?" Ja bym jednak chciał, by recenzent oceniał tylko wartość tekstu, a nie afiliację autora.

            W przypadku wspomnianym przeze mnie zamieszczenie takiej informacji identyfikującej autora powinno z automatu skutkować odesłaniem recenzji i wznowieniem całego procesu - z powtórnym doborem recenzentów włącznie. Nie robię tego tylko dlatego, że tekst jest wybitnie słaby (co można było stwierdzić już po lekturze abstraktu, wstępu z przeglądem literatury i spisu bibliograficznego - jeszcze bez wiedzy kto to pisał) i nie wiem jakim cudem przeszedł przez biurko redaktora. To znaczy: obawiam się, że wiem jak i tym bardziej napiszę uczciwą, ale bardzo negatywną opinię.
            • pfg Re: sprzeciw: double blind review jest kluczowy! 25.11.15, 10:41
              flamengista napisał:

              > a już szczególnie w Polsce, gdzie na starcie "wybitność" autora determinuje jeg
              > o szanse na publikację.

              No ale to załatwia single blind: Autor nie wie, kto recenzował, więc recenzent, który uważa, że utytułowany i ustosunkowany autor popełnił gniota, może gniota bezpiecznie gniotem nazwać. To się oczywiście opiera na zaufaniu do redakcji, że ta nie wyjawi kiedyś autorowi, kto mu taką przykrość zrobił. Jednak *takiego* braku zaufania nie załatwi double blind, bo redakcja i tak wie.
              • whiteskies Re: sprzeciw: double blind review jest kluczowy! 25.11.15, 12:56
                No właśnie. By the way, w przypadku pracy eksperymentalnej i tak wiadomo gdzie powstała, w każdym razie dla specjalistów jest to jasne - znane są podobne laboratoria i zestawy pomiarowe. To samo dotyczy np. kampanii pomiarowych w geofizyce.
      • ewa_65 Re: ciekawy poziom tych artykułów 25.11.15, 12:19
        Oj, to może jednak on sam popełnił? Niestety, nie mam złudzeń, gdybym ja napisała tego typu publikację do topowego lub średnio-topowego żurnala, to by nawet pewnie nie odpowiedzieli. Takie publikacje idą po znajomościach nawet w Ameryce. Bądź jako przysługa dla nestora czegos-tam, który chce jeszcze publikować a nie robi już nic ważnego.
    • profesor_marian Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 22:06
      pragnę zwrócić uwagę na to, że ten młody człowiek nie ma HABILITACJI. nie może być więc taki dobry
      • dobrycy Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 22:34
        profesor_marian napisał(a):

        > pragnę zwrócić uwagę na to, że ten młody człowiek nie ma HABILITACJI. nie może
        > być więc taki dobry
        >
        To można szybko naprawić. W czasach korespondencyjnej habilitacji,
        nawet i za kwartał to niedopatrzenie może zostać usunięte !
      • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 24.11.15, 22:37
        W tej chwili chyba kariera naukowa chyba trochę przyhamuje, bo młody padawan podjął służbę u boku błędnego rycerza Jedi (zresztą kto wie, może rodzice dalej będą dopisywać swoją pociechę do kolejnych notek biograficznych i artykułów wstępnych w Recenzowanych Czasopismach o Dużym Impakcie). Tata geniusza to autentycznie dość zasłużony dermatolog. Chyba jednak najbardziej lubi wyliczać uzyskane wyróżnienia, pełnione funkcje i miejsca, gdzie wykładał (sądząc z treści biogramu w Wikipedii). Czy to jego wina, że jest ważnym i ustosunkowanym człowiekiem i zasiada w Rutgers University Board of Trustees? Czy z tego powodu jego dziecku ma się dziać krzywda?
    • ewa_65 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 12:09
      Jednym słowem spóźniłam się, powinnam dopisywać moją córkę do moich publikacji już od 3 lat :( Ale czułam pewną nieśmiałość, przypuszczałam, że to za wcześnie... Poprawię się, nie mogę wszak zamykać jej drogi do genialności!
      • ewa_65 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 12:24
        PS czy mi się wydaje, czy on jednak zawiódł rodzinę? Bo chyba nie skończył (nie zaczął nawet) medycyny .... Ale to ciężki kierunek. Pracować trzeba a cudowne dzieci rzadko to lubią.
        • flamengista no nie wiem 25.11.15, 12:31
          czy można mówić o zawodzie, skoro RATUJE OJCZYZNĘ. W dodatku nic nie jest przesądzone, rodzice mają kontakty w krajach arabskich a tam zrobienie studiów z medycyny jest pewnie łatwiejsze.
        • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 13:23
          Jak dotąd, szedł wypróbowaną drogą papy Schwartza, który zrobił BA z nauk politycznych, zanim odkrył uroki dermatologii. Nie wiem jednak, czy wir wielkiej polityki go nie wciągnie. Przy możnej protekcji nie trzeba się przejmować dyplomami. Najwyżej szybko i eksternistycznie zrobi magisterkę na WSKSiM i otworzy przewód doktorski na jakimkolwiek Uniwersytecie Medycznym w kraju. Ojciec współpracuje z większością z nich (Warszawa, Poznań, Wrocław, Szczecin, Łódź, Lublin, WL UJ), na studia i tak nie ma czasu, a z takim dorobkiem nie musi opisać pracy: doktoryzuje się na podstawie cyklu publikacji,

          To show what everybody might
          Become BY SIMPLY DOING RIGHT.
        • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 15:30
          Wydaje mi się że w stanach do szkoły medycznej można pójść dopiero po zdobyciu bachelora (chyba w dowolnej tematyce, ale zapewne są jakieś obowiązkowe zajęcia jakie należy zaliczyć) i zdaniu egzaminu wstępnego. Więc ma jeszcze czas żeby zacząć i skończyć studia medyczne po naukach politycznych. Zupełnie jak tatuś :)
          • okola50 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 25.11.15, 18:20
            Ze tez nie wpadlam na to , by dac dzieciom inne nazwisko niz meza i moje. Moglyby publikowac od najmlodszych lat z mamusia i tatusiem i nikt by sie nie zorientowal procz krewnych i znajomych....
    • frusto Czyli postęp i to znaczny! 26.11.15, 14:43
      Malczak miał 21 lat i zero dorobku naukowego. Paweł Polak miał 23 lata.

      W tym tempie za jakieś 20 lat ministrowie zatrudniać będą absolwentów podstawówek.
      • petrucchio Re: Czyli postęp i to znaczny! 26.11.15, 14:52
        frusto napisał:

        > W tym tempie za jakieś 20 lat ministrowie zatrudniać będą absolwentów podstawów
        > ek.

        Ale tylko z indeksem Hirscha wyższym niż aktualny wiek obowiązku szkolnego!
      • chilly Re: Czyli postęp i to znaczny! 26.11.15, 20:37
        frusto napisał:
        > Malczak miał 21 lat i zero dorobku naukowego. Paweł Polak miał 23 lata.
        >
        > W tym tempie za jakieś 20 lat ministrowie zatrudniać będą absolwentów podstawów
        > ek.

        Unikną kompleksów?
    • piotrek786 Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 06.12.15, 11:56
      Generalnie dobrze jest czasem poczytac forum DNU. Nic potem nie dziwne..

      Wczoraj koledzy z pewnej polibudy z wypiekami na twarzy referowali mi jak to ich prorektor wprowadza polityke wspierania swojej potomkini. W dobrym tonie jest wciaganie siksy na listy autorskie i cytowanie. Pomaga to podobniez w uzyskiwaniu dofinansowania publikacji itp. Zatem nowe idzie. ..
      • petrucchio Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 06.12.15, 12:14
        piotrek786 napisał(a):

        > Generalnie dobrze jest czasem poczytac forum DNU. Nic potem nie dziwne..
        >
        > Wczoraj koledzy z pewnej polibudy z wypiekami na twarzy referowali mi jak to ic
        > h prorektor wprowadza polityke wspierania swojej potomkini. W dobrym tonie jest
        > wciaganie siksy na listy autorskie i cytowanie. Pomaga to podobniez w uzyskiw
        > aniu dofinansowania publikacji itp. Zatem nowe idzie. ..

        Czasem dzieci geniuszy naprawdę dziedziczyły uzdolnienia po rodzicach i wspieranie ich (jakkolwiek podpadałoby pod nepotyzm wg dzisiejszych norm) przynosiło efekty. Irène Curie nie tylko uczyła się za młodu w tzw. "Spółdzielni", gdzie najwybitniejsi francuscy uczeni udzielali nawzajem prywatnych korepetycji swojemu potomstwu, ale kształciła się akademicko pod okiem mamusi i wyszła za mąż za jej młodego asystenta Frédérica Joliot.

        Od razu jednak zaznaczam, że w żadnym ze znanych mi z osobistego doświadczenia przypadków nepotyzmu nie brali udziału geniusze ani nobliści.
    • kardla Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 09.12.15, 11:37
      Być może Pan Janniger zdecydował oddać się karierze naukowej

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19316983,koniec-kariery-edmunda-jannigera-w-mon-ministerstwo-potwierdza.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta
      • flamengista no właśnie, nie ma się z czego cieszyć 09.12.15, 12:31
        pojawią się pewnie nowe "przeglądówki" w czołowych żurnalach medycznych.
        • czlowiek.z.makulatury Re: no właśnie, nie ma się z czego cieszyć 09.12.15, 17:18
          "Polish dermatology during 76 years of soviet occupation 1939-2015"
          • kala.fior coparative study... 09.12.15, 17:46
            "Exceptional dandruff of exceptional men, Copernicus & Kaczynski, comparative study"
      • petrucchio La la la la la la la... 09.12.15, 12:53
        EDMUND: Muszę najpierw skończyć studia.
        ANTONI: A ja
        • nobooks Re: La la la la la la la... 09.12.15, 16:24
          +1 :-)
      • cretinophil Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 09.12.15, 21:17
        raczej to kamuflage
        https://archive.today/0IfQ5/978801ccf5f3257fade6a2fe4de03e1f2a5313eb.jpg
        • czlowiek.z.makulatury Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 10.12.15, 10:30
          Raczej pomógł przejść Wiedźmina i misja zakończona.
    • kardla EJ przewodniczącym Instytutu Spraw Globalnych 12.12.15, 21:13
      Jeżeli martwiliście się jak sobie radzi Edmund Janniger po zwolnieniu się z MON, to już nie musicie: EJ został przewodniczącym amerykańskiego Instytutu Spraw Globalnych.
      ISG ogłosił tą wiadomość dzisiaj:
      www.iga.global/iga_announces_corporate_officers
      Tu po polsku:
      telewizjarepublika.pl/edmund-janniger-przewodniczacym-instytutu-spraw-globalnych-w-nowym-jorku,27238.html
      A tu więcej informacji na ten temat:
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Edmund-Janniger-przewodniczacym-Instytutu-Spraw-Globalnych-w-Nowym-Jorku,wid,18040833,wiadomosc.html?ticaid=1161b5&_ticrsn=3
      • flamengista Re: EJ przewodniczącym Instytutu Spraw Globalnych 12.12.15, 21:37
        Bardzo nieładnie - owszem, jest to (www.iga.global/) i ma nazwę taką samą jak to (www.lse.ac.uk/IGA/home.aspx). A to drugie ma jednak uznaną markę. Nie sądzę, by groził im pozew za taką zabawę, ale niesmak jest.

        Dodajmy, że młody Janniger został PIERWSZYM prezydentem i przewodniczącym tej "prestiżowej" organizacji, w zarządzie jest dwóch jego kolegów z uniwersytetu w tym - jak można się domyślić z opisu - doktorant w medical school w której szefuje jego papa. "Instytut" ma stronę na której brakuje jakichkolwiek danych o wcześniejszej aktywności, jest tylko nachalna prośba o wysłanie im kasy.

        Generalnie taki "think tank" może założyć każdy z nas. Jak chcecie, możemy się za to zabrać - też mogę załatwić senatora do rady doradczej. I to nie jednego:)
        • kardla Re: EJ przewodniczącym Instytutu Spraw Globalnych 12.12.15, 21:55
          No właśnie sobie założył IGA.
          Coś koło 7 grudnia tego roku, a następnie mianował się pierwszym prezydentem :)

          Jestem pełna podziwu! :)
      • nullified Re: EJ przewodniczącym Instytutu Spraw Globalnych 13.12.15, 00:03
        aż mnie wzięło na poliynglisz - w końcu kto jak nie młody, zdolny i taki przystojniak może być prezydentem Światowego Instytutu Romansów ;p

        (sry I cannot help :D )
    • flamengista Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 03.06.16, 22:16
      Specjalny przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej ds. strategii komunikacji międzynarodowej - to brzi dumnie!

      natemat.pl/181461,student-edmund-janniger-wrocil-po-cichu-zostal-specjalnym-przedstawicielem-ministra-obrony-narodowej

      Szczerze powiedziawszy ulżyło mi, bałem się że z takim dorobkiem zagospodaruje go minister Gowin i zaczną razem reformować naukę polską.
      • adept44_ltd Re: Młody geniusz doradcą Macierewicza 04.06.16, 11:30
        wychodzi na to, że szef resortu ma bordera...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka