Dodaj do ulubionych

Czego brakuje polskim naukowcom?

18.02.09, 15:56
Prof. Dietl, jedyny zeszloroczny zwyciezca w unijnym programie Ideas z polska
afiliacja, powiedzial o polskich naukowcach:

"Myślę, że nie mamy zawziętości, ambicji ani wiary w siebie. Narzekanie na
brak możliwości w znacznej mierze nas ogranicza. Tak naprawdę niewielu
polskich naukowców ma pomysł - także ci, którzy widzą jedynie problem w
pieniądzach - co mogliby z pieniędzmi zrobić, gdyby już się pojawiły."

To czego nam najbardziej brakuje: pieniedzy, ambicji, zawzietosci, wiary w siebie?
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:02
      Jeszcze link do wywiadu:
      wyborcza.pl/1,75476,6286799,Prof__Dietl_dostal_2_4_mln_euro_na_badanie_polprzewodnikow.html?as=2&ias=2&startsz=x
    • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:07
      Mnie brakuje dyscypliny i sily charakteru.

      Natomiast jak mam mowic o swoich nauczycielach czy kolegach z
      Polski, to pewnie brakuje im pieniedzy, ale jakos to sie nie
      przeklada na gorsze wyniki czy brak kreatywnosci. Jasne, sa lepsi i
      gorsi, wybitni i przecietniacy, ale na brak aktywnosci w moim dawnym
      instytucie narzekac nie mozna.

      Jednej istotnej rzeczy tam (mi) brakuje - porzadnej strony
      internetowej z prezentacja aktualnych informacji w swiecie nauki. To
      jest zgroza po prostu, ze jesli nie pojdzie sie na drugie pietro i
      nie stanie pod tablica informacyjna z papierowymi swistkami, to
      czlek nijak nie moze sie dowiedziec, co sie aktualnie dzieje.
      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:13
        wszystkim brakuje sily i dyscypliny. ja zamiast kodowac dane dzisiaj nie robie
        nic, bo mi sie nie chce. jednak jak tak bedzie na dluzsza mete to przestane byc
        profesorem bo moj uni nie bedzie chcial placic mi tyle, jesli sie bede obijal.
        no to pracuej.

        co do reszty, to jakos nie wierze ze w to ze historykom brakuje duzej forsy
        nabadania.
        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:28
          Ksiazki. Ksiazki historyczne, nie wiedziec czemu, kosztuja fortune.
          Jeszcze w Polsce to wcale nie jest tak zle, mozna sobie na nie od
          biedy pozwalac. Ale tutaj? Kiedy srednia cena ksiazki potrzebnej mi
          do pracy to £60? SREDNIA, podkreslam, sa takie co kosztuja po 150.
          Kurrrna, jak mnie to denerwuje.
          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:34
            eeeela, ja naprawde o tym wiem. ja przez to przechodzilem piszac prace mgr i dr.
            w czasach zamierzchlych. mnie dzisiaj stac na kupowanie ksiazek i z przerazeniem
            ogladam moje billingi z kart kredytowych.....

            ty jednak masz biblioteke. kledzy w polsce nie zawsze. dlatego oni maja problem.
            jednak jezdzi sie coraz czesciej i mozna pojsc do biblioteki i skserowac.
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:47
              dala.tata napisał:

              > jednak jezdzi sie coraz czesciej i mozna pojsc do biblioteki i skserowac.

              Jezeli ten strasznie niski kurs zlotowki utrzyma sie dluzej, to skonczy sie
              jezdzenie. Takie "wyjechac i skserowac" to tez czysta glupota, bo zamiast
              finansowac turystyke, naprawde bardziej oplaca sie kupic i miec u siebie w
              bibliotece. Wiecej osob skorzysta. Nie mowiac juz o porzadnie dzialajacym
              systemie wypozyczen miedzybibliotecznych.
              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:27
                Jaki 'niski kurs PLN'? To jest kurs REALNY. Jaka gospodarka, taka
                waluta...
            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:57
              Ja tak wlasnie robilam za czasow magisterskich, ani magisterki, ani
              projektu doktoratu nie napisalabym bez tego jezdzenia. A kurs
              zlotowki byl wowczas o wiele gorszy niz dzis. Rodzice moi od ust se
              odejmowali na moje fanaberie :-) A biblioteki w Polsce to
              rzeczywiscie zaloba, ludziom nie pozostaje nic innego niz jezdzic,
              kserowac albo kupowac w ksiegarniach wysylkowych na koszt wlasny. Sa
              oczywiscie fundusze biblioteczne, ale ubogie bardzo.
          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:26
            A kto dzis czyta ksiazki (poza studentami i dzielami klasykow)?
            Dziewczyno! Dzis mamy XXI wiek. Jedyne papierowe rzeczy, ktore
            powinny cie interesowac, to dokumenty zrodlowe, a nie cudze
            opracowania, czyli dane z drugiej albo nawet i trzeciej reki...
            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:36
              W mojej dziedzinie obowiązkowe jest, aby znac obecny stan badań w obrębie
              wybranych przez siebie zagadnień badawczych. W przeciwnym razie swoje badania
              bez wiedzy o innych można o kant dupy potłuc - a jeśli by sie przypadkiem
              jeszcze coś powtórzyło, co ktos inny już powiedział, to od razu oskarżenie o
              plagiat.

              Prawdą jest, że historyk zaczyna pracę od czytania źródła, starając się to robić
              'na czysto', bez uprzedniego wczytywania się w opracowania danym źródłom
              poświęcone. Ale z innymi pracami w którymś momencie zapoznać się trzeba, nie ma
              innego wyjścia.
              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:44
                Aby dowiedziec sie, co X napisal na temat Y, nie trzeba zaraz
                kupowac ksiazki X'a, a tylko ja przeczytac w bibliotece...
                Rozumiem, ze mieszkasz w UK, wiec co za problem? Slyszalas moze o
                British Library w Londynie? Tam swe studia przeprowadzali m. in. K.
                Marx i B. Malinowski...
                • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:54
                  Owszem, korzystam w bardzo dużej mierze z usług bibliotecznych.

                  Są jednak takie książki, i jest ich dużo, które potrzebne mi są na stałe, jako
                  bardzo ważne źródła referencyjne. Potrzebuję je mieć cały czas pod ręką. W tym
                  momencie nie jest źle, bo mogę trzymać do 30 książek z biblioteki praktycznie
                  przez cały czas, ale to się może niedługo zmienić. Poza tym moja lista
                  podstawowych źródeł referencyjnych mieści zdecydowanie więcej niż 30 pozycji.
                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:04
                    Slyszalas moze o skanerze i fotokopiarce? I co to za praca naukowa
                    polegajaca na przepisywaniu z cudzych ksiazek?
                    Jedyne ksiazki, ktore kupuje, to podreczniki, z ktorych ucze w
                    Polsce. Na Zachodzie zas takie podreczniki otrzymuje za darmo od
                    wydawcow. Z pozostalych ksiazek korzystam zas w bibliotekach...
                    Tyle, ze ja opieram sie glownie na danych zrodlowych, a nie na
                    cudzych pomyslach i wiedzy z drugiej/trzeciej/czwartej reki...
                    Pozdr. :)
                    • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:14
                      Kopiowanie całych książek to łamanie prawa, czyżbyś namawiał mnie do tego?
                      Co do przepisywania z cudzych książek - gdybyś był uprzejmy pofatygowac się i
                      przeczytać moje wykłady z metodologii historii w wątku o definiowaniu
                      humanistyki, może by coś do ciebie dotarło, po co historykowi potrzebne jest
                      stałe odwoływanie się do innych badań. Wybacz, powtarzać wszystkiego specjalnie
                      dla ciebie mi się nie chce, zwłaszcza że i tak nie liczę na zbytnie zrozumienie
                      - do tego trzeba jednak chłonnego umysłu.
                      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:29
                        1. Lamanie prawa? Lamaniem prawa jest odbieranie komus dostepu do
                        wiedzy dla zaspokojenia swych wlasnych, egoistycznych korzysci
                        finansowych.
                        2. I odkad to historia jest nauka (science) i odkad ma ona swa
                        metodologie? I o jakiej historii tu mowimy? O historii Polski
                        takiej, jaka byla ona za czasow PRLu, czy tez o tej obecnej, czyli
                        IPNowskiej? A moze o historii Europy Srodkowej uprawianej w Polsce,
                        czy tez o tej uprawianej w Rosji, na Ukrainie, w Niemczech, czy moze
                        na Litwie? Albo na przykladzie W. Brytanii - o historii Imperium
                        Brytyjskiego pisanej przez brytyjskich kolonialistow, czy tez tej
                        pisanej np. w Afryce przez ofiary owego brytyjskiego kolonializmu?
                        3. I daruj sobie te ciagle ataki ad personam... Ja atakuje nie
                        Ciebie, a twe poglady, ty zas atakujesz mnie jako osobe... :(
                        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:03
                          Historia jest równie dobrze nauką co lemologia stosowana, a zapewne i bardziej.

                          Współczesna metodologia historii kształtowana jest od ponad stu lat. To, że ty
                          nic o niej nie wiesz, nie zmienia faktu, że ona istnieje.

                          Ataki nie są ad personam, ataki sa ad trollum.
                          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:16
                            1. Lemologia to moje hobby. Na Zachodzie uwazana zrezta za powazna
                            galaz nauki...
                            2. To czemu mamy tak diametralnie odmienne historie Polskiego Ruchu
                            Oporu? Czemu ocena AK, AL i GL, a szczegolnie NSZ sie tak
                            diametralnie zmienila po roku 1989?
                            3. Nazywajac mnie trollem, narazasz sie na proces o znieslawienie...
                            • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:20
                              "To czemu mamy tak diametralnie odmienne historie Polskiego Ruchu
                              Oporu? Czemu ocena AK, AL i GL, a szczegolnie NSZ sie tak
                              diametralnie zmienila po roku 1989?"

                              A co do interpretacji Lema wszyscy się zgadzają?
                              Wszyscy odczytują go tak samo?
                              jest jedna możliwa interpretacja Lema?
                              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:26
                                1. Zachodni Lemolodzy (Kandel, Suvin, Rottensteiner) uznaja jego
                                wielkosc jako pisarza. Maja czasem zastrzezenia co do jego
                                osobistych dzialan (Rottensteiner), ale nikt go za grafomana nie
                                uwaza, podobnie jak i w Polsce czy w Rosji.
                                2. Zas NSZ awansowala po roku z 1989 z bycia faszystowskimi,
                                antysemickimi bandami do roli bohaterow narodowych, zas AL/GL z roli
                                boahaterow zdegradowano do roli terorystow i PPR (Platnych Pacholkow
                                Rosji)...
                                • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:30
                                  dr.trefny napisała:

                                  > 1. Zachodni Lemolodzy (Kandel, Suvin, Rottensteiner) uznaja jego
                                  > wielkosc jako pisarza. Maja czasem zastrzezenia co do jego
                                  > osobistych dzialan (Rottensteiner), ale nikt go za grafomana nie
                                  > uwaza, podobnie jak i w Polsce czy w Rosji.
                                  > 2. Zas NSZ awansowala po roku z 1989 z bycia faszystowskimi,
                                  > antysemickimi bandami do roli bohaterow narodowych, zas AL/GL z roli
                                  > boahaterow zdegradowano do roli terorystow i PPR (Platnych Pacholkow
                                  > Rosji)...

                                  jak dziecko
                                  naprawdę nie rozumiesz mechanizmu?
                                  w Rosji leninowskiej wycięto Puszkina z kanonu a w stalinowskiej przywrócono i
                                  uczyniono wiodącym
                                  dzisiaj docenia się Eliota, a za Stalina nazywano go piszącym szympansem
                                  Za Stalina pluto na Orwella, a dzisiaj go się wielbi

                                  - czy to wszystko świadczy, że literaturoznwstwo nie jest nauką?
                                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:45
                                    Sam wlasnie dowiodles tego, ze zarowno historia jak i
                                    literaturoznawstwo nie są nauką (science)...
                                    • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:49
                                      dla mnie nie są "science" - nigdy nie twierdziłem że są
                                      po historii dostajesz "magister of art"
                                      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:55
                                        Po naszemu "magister sztuk" (Master of Arts, MA), ale dopiero po 2
                                        latach extra studiow, nstepujacych po uzyskaniu stopnia "licencjata
                                        sztuk" (Bachelor of Arts, BA)...
                                    • tocqueville pułapka trolla 18.02.09, 23:54
                                      Kagan, ja już nie wiem jakiej ty tezy bronisz,
                                      o ile pamiętam zaczeło się od tego, że sugerowałeś, że lemologia
                                      (literaturoznawstwo) jest nauką a historia nie jest
                                      teraz piszesz, że obie nie są naukami - tak szybko zmieniasz zdanie czy tobie
                                      też już się wszystko pomieszało
                                      • dr.trefny Re: pułapka trolla? 18.02.09, 23:58
                                        1. To nie ja sprowadzilem dyskusje na manowce. Ja staram sie pisac
                                        na temat tego watku.
                                        2. Nigdzie nie twierdzilem, ze interdysyplinarna z definicji
                                        lemologia jest "hard science", a tym bardziej, ze literaturoznawstwo
                                        jest nauka ("science").
                                        3. To tobie sie pomieszalo, bo zaczales atakowac mnie osobiscie, a
                                        nie moje poglady...
                      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:00
                        do niczego cie nie namawiam. jednka nie mam trudnosci wielkich z tym, ze ludzie
                        beda kopiowac moje ksiazki. ostatnia kosztuje 50 funtow (jest tylko hardback).
                        sam bym jej za tyle nie kupil, co nie znaczy ze nie uwazam ze jest dobra -
                        uwazam :-). jednak cena jest zupelnie szalencza.

                        eeela napisała:

                        > Kopiowanie całych książek to łamanie prawa, czyżbyś namawiał mnie do tego?
                        > Co do przepisywania z cudzych książek - gdybyś był uprzejmy pofatygowac się i
                        > przeczytać moje wykłady z metodologii historii w wątku o definiowaniu
                        > humanistyki, może by coś do ciebie dotarło, po co historykowi potrzebne jest
                        > stałe odwoływanie się do innych badań. Wybacz, powtarzać wszystkiego specjalnie
                        > dla ciebie mi się nie chce, zwłaszcza że i tak nie liczę na zbytnie zrozumienie
                        > - do tego trzeba jednak chłonnego umysłu.
                        >
                        >
                        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:07
                          Problem z książkami kopiowanymi jest taki, że są one kiepskiej jakości i mało
                          wytrzymałe. Nie lubię ich nieporęcznych formatów, a bindowanie rozwala się po
                          kilku miesiącach intensywnego użytkowania.

                          Mam cichą nadzieję, że jednak kiedyś uda mi się znaleźć pracę, w której będę
                          otrzymywać fundusz na takie zakupy, i tyle :-)
                          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:16
                            Nadzieja matka glupich...
                          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:20
                            alez ja sie z tym wszystkim zgadzam. to ja tez bede czekal na prace z funduszem
                            na ksiazki. nie widzialem jeszcze czegos takiego. wszystkie ksiazki kupuje sam z
                            wlasnej forsy. i zawsze jest konieczneosc wyboru, albo atak serca przy czytaniu
                            billingu VISA.
                            • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:22
                              Nie kupuj nic na karty kredytowe. VISA w Austrtalii wciaz liczy
                              rocznie prawie 20% za kredyt, przy oficjalnej stopie inlfacji ok.
                              1%...
                            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 01:15

                              > alez ja sie z tym wszystkim zgadzam. to ja tez bede czekal na prace z funduszem
                              > na ksiazki. nie widzialem jeszcze czegos takiego. wszystkie ksiazki kupuje sam
                              > z
                              > wlasnej forsy.


                              Moja promotorka ma taki fundusz, wnoszę więc, że jest to możliwe :-)

                              Ale ona jest Wielce Ważną Personą. Pwnie trzeba na takie coś długo czekać ;-)
                              • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 01:18
                                i ona te ksiazki do domu bierze? to sa jej ksiazki? bo ja moge kupowac ksiazki
                                ale do biblioteki. ale chyba wiem co to jest. u nas na uni w ogole takiego
                                czegos nie ma - bez wzgledu jak wazna persona sie jest.
                                • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 02:59
                                  Tak. Ja zresztą też dostałam na poczśtku studiów mały fundusz, ale tylko na
                                  słowniki - łacińsko-angielskie, angielsko-łacińskie, angielsko-polskie i
                                  polsko-angielskie. Wszystko najlepsze, co mozna dostac na rynku, razem jakieś
                                  £300. Więcej mnie jako marnemu studenciakowi nie dali, ale jako pracownik
                                  naukowy wystarczy, że udokumentujesz, że sa to rzeczy kluczowe dla twojego
                                  researchu, i masz fundusz, oczywiście w ramach rozsądku. Więcej nawet, jeśli
                                  przeżywasz przeprowadzkę, masz specjalny fundusz od pracodawcy na
                                  przeprowadzanie 'warsztatu pracy', czyli biblioteki - nie musisz sam za to
                                  płacić. Takie są benefity warsztatu historycznego :-)
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 01:28
                                w dużym uproszczeniu to chyba jest tak, że szkolnictwo wyższe do sensownego
                                działania potrzebuje:
                                1) sensownego systemu,
                                2) sensownej tradycji sensownego funkcjonowania (zwyczajów, sławy etc.),
                                3) sensownego otoczenia (polityka państwa, rynek pracy, rynek edukacji),

                                i tego wszystkiego nam potrzeba.... nawet, jeśli się nam uda zbudować to 1. (to
                                jedyne, co możemy mieć..., no ewentualnie można by sobie liczyć na politykę
                                państwa ;-) jeszcze), to i tak sporo będzie brakowało, ale od czegoś czego zacząć,
                                dobranoc
                        • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:10
                          Nie mam nic przeciwko temu, aby kopiowano me publikacje. Np.
                          ostatnio w Polsce opublikowalem artykuly w pismie, ktore na rynku
                          kosztuje 150 zl za 1 wydanie:
                          • Szynowy transport miejski w Polsce (Tramways, Metro Systems and
                          Urban Railways in Poland) In: Transport Szynowy Number 2 of April
                          2008
                          • Polityka zakupu tramwajów w Polsce po roku 1989 (Policy of
                          Tramways Procurement in Poland after Year 1989) In: Transport
                          Szynowy Number 2 of April 2008
                          • matmis Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 21.03.09, 11:00
                            "na rynku" to można je dostać spiracone za 5 złotych ;-)
                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:11
                    Ksiazki to jest poboczny temat na tym watku. Raz jeszcze wracam do
                    tego, ze polskiej nauce brakuje glownie OTWARCIA NA SWIAT. Bez
                    automatycznego uznawania zagranicznych dyplomow doktorskich, i to
                    obecnie jako habilitacji (mowa tu dyplomach z uznanych uczelni, np.
                    z czolowki rankingow typu THES), a w niedalekiej przyszlosci
                    zniesienia takich iscie feudalnych instytucji jak np. habilitacji i
                    dozywotnich, belwederskich profesur i skonczenia z modelem kariery
                    typu "od studenta do rektora na tej samej uczelni", to polska nauka
                    nie ma najmniejszych szans...
                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:32
                      Sorry, Kagan. Czytam sobie wlasnie ksiazke wydana przez powazne miedzynarodowe
                      wydawnictwo (New York/London, 2008), w ktorej cytowana jest praca mojej
                      kolezanki, opublikowana na rok przed jej doktoratem w Polsce.

                      Dlatego uwazam, ze automatyczne uznawanie PhD za habilitacje szybko
                      doprowadziloby do obnizenia poziomu habilitacji w Polsce. Skoro tobie sie nalezy
                      habilitacja z automatu, to jej sie nalezala juz 15 lat temu za ten doktorat.
                      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:42
                        1. Jestem za zniesieniem habilitacji.
                        2. Gratulacje dla kolezanki.
                        3. Nie chce niz "z automatu". Uwazam, ze poniewaz australijski PhD
                        jest najwyzszym stopniem naukowym, to dopoki w PL jest habilitacja,
                        to aglosaski PhD powinien byc w PL uznawany za habilitacje. To by
                        tylko PODWYZSZYLO poziom polskich habilitacji.
                        4. I jak pisalem - z braku uznania w PL mego PhD, wyjezdzam znow na
                        Zachod, takze i dla tego, ze nie widze najmniejszych szans na
                        naprawe polsiej nauki przez jej obecne kadry...
                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:47
                          Kaganku, ona ma h=2 tylko za prace sprzed doktoratu w Polsce, a ty nawet tyle
                          nie masz. To latwo sprawdzic, bo po doktoracie wyszla za maz i zmienila nazwisko.

                          Czemu od razu nie zazadasz tytulu profesora za swoje PhD? Nie badz minimalista...
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:51
                            Chario, obstawiamy, jak szybko Kaganka wyleją???
                            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:55
                              Adept, nie badz zlosliwy...
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:57
                                jak czytam ten bełkot, nic innego mi nie pozostaje, zwłaszcza, że znam doktorat
                                Lesia... i nie przepuściłbym czegoś takiego u swojego doktoranta. Tyle...
                                • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:00
                                  mi wystarczyłoby przeczytanie postów na forum, żeby unikać podań o nostryfikację
                                  i przyjęcie - zaczynam rozumieć dziekana UJ
                                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:11
                                    Wdze, ze sadzisz me poglady polityczne, a nie jakosc mego
                                    doktoratu...
                                    • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:18
                                      O, nie o poglądy chodzi tylko o podejście do rzeczywistości.
                                      Wszędzie widzisz spiski, węszysz układy, pajęcze sieci burżujów i złych
                                      decydentów, jesteś owładnięty "teorią spisku". Dzięki temu wszystko pięknie
                                      składa ci się w całość i jednocześnie zyskujesz usprawiedliwienie dla swoich
                                      kłopotów. A może rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a wina nie leży
                                      tylko po jednej stronie.

                                      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:20
                                        To jest twoja intepretacja twych pogladow. Jak wiec wytlumaczysz to,
                                        ze na zachod od Odry "cudownie" uznaja moj australijski stopien PhD,
                                        a miedzy Odra a Bugiem to juz nie? Co konkretnie mi zarzucasz?
                                        Pisanie prawdy?
                          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:53
                            1. I co ztego, ze ma h=2? Miala szczescie, ze ja zacyowano w
                            odpowiednich pismach. A ile opublikowala prac poza Polska? I jak ja
                            mam to zweryfikowac, skoro nie znam jej nazwiska i specjalnosci?
                            Ja do dzis nie wiem jaki mam ten "h", bowiem mam zbyt pospolite
                            nazwisko i nie mam czasu na szukanie siebie wsrod setek Kellerow...
                            2. Jestem przeciwko belwederskiej, dozywotniej panstwowej profesurze.
                            3. I podaj wreszcie swe nazwisko, abym mogl zweryfikowac twoj
                            dorobek. Bo na razie, to z dostepnych mi danych szacuje go na h=0,
                            number of papers=0...
                            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:57
                              Kaganku, jeden artykul cytowany 40 razy, opublikowany za granica. Nie miala
                              szczescia, tylko napisala dobry artykul. Uwierz na slowo.
                              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:59
                                1. A jak sie ona nazywa?
                                2. Prosze o tytul tego artykulu i o linki do recenzji tegoz.
                                3. Na slowo, to wierza tylko skonczeni glupcy... W nauce nikomu i
                                nigdy sie nie wierzy 'na slowo'...
                                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:01
                                  A ty widziales kiedys recenzje artykulu w internecie? Hmmm...
                                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:13
                                    Widzialem: www.wsp.krakow.pl/konspekt/18/lemiana.html
      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:23
        Jak na bardzo mizerne wyniki swej pracy, to polscy naukowcy
        otrzymuja od polskich podatnikow za duzo pieniedzy...
    • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:11
      to jest dobre pytanie, choc zle postawione. bo ja mysle ze niczego nam nie
      brakuje - a zatem nie ma nic takiego w brytyjskich naukowcach czego nie maja
      polscy. ja problem widze w systemie, a nie w osobach, bo narzekanie wedlug mnie
      to jest alibi na to nierobienie.

      a zatem: dopoki bedziemy tolerowac nierobow, bedziemy pisac nierzetelne recenzje
      ustawiac konkursyi zamykac sie w srodowiskowych grajdolkach widzac ludzi, ktorzy
      nie chca w nich byc jako zagrzenie, dopoty bedzie nam 'brakowalo czegos'.

      to nie ma nic wspolnego z habilitacja, z tytulem profesorskim, czy jakoscia
      doktoratow. nie ma nawet wiele wspolnego z brakiem pieniedzy (choc niewatpliwie
      latweij sie pracuje za 2 razy wiecej) czy wieloetatowoscia (jak kots ma sile i
      ochote i nie narusza zasad konkurencji niech se pracuje na 100 etataach). ma
      wszystko wspolne z tolerowaniem lenistwa, kolesiostwa, upolitycznienia (tak,
      tak: lustracja rowniez) i wreszcie zwyklego dupiastego zarzadzania kadrami,
      pieniedzmi itd itd.

      w Polsce mozna robic nauke na dobrym miedzynarodowym poziomie (kiedys bylo to
      duzo trudniejsze przez brak dostepu do literatruy, dzisiaj jest coraz wiekszy).
      liczenie na to, ze naukowcy beda to robic boo lubia nie ma sensu, nawet za duze
      pieniadze. takich bedzie czesc. reszte trzeba zmusic, a jak sa oporni, to zwolnic.

      coraz bardziej odkrywam w sobie zadatki na ministra :-)
      • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 17:06
        Tak mi sie wydaje, ze troche upraszczasz. Zreszta trudno na tym poziomie
        ogolnosci uniknac uproszczen. Streszczajac twoj post: system promuje lenistwo,
        nierzetelnosc, kolesiostwo. Jako recepte proponujesz pogonic kijem do roboty, a
        leni zwolnic. To zalatwia sprawe lenistwa, a co z nierzetelnoscia i
        kolesiostwem? Skad wiadomo, ze nierzetelni kolesie nie napisza leniowi
        pozytywnej recenzji? Taka nierzetelnosc jest praktycznie nie do wykrycia poza
        ewidentnymi przypadkami, kiedy ktos pisze od razu dwie recenzje - jedna
        pozytywna, a druga negatywna.

        A swoja droga, to ja i tak bardziej wierze w skutecznosc marchewki, niz w
        skutecznosc kija.
        • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 17:35
          no ja juz sie wypowiadalem wielokrotnie na ten temat. ja uwazam ze polska nauka
          dawno jest poza mozliwoscia samonaprawy, samoregulacji. a zatem tylko dobrze
          zorganizowany radykalny system kontroli moze zlikwidowac te patologie.

          w takim systemie kontroli podelga kazdy element procesu akademickiego, wszelkie
          recenzje, protokoly z rady itd itd. wedlug mnie wystarczy zrobic kilkanasscie
          sepktakulatnych, szeroko zakrojonych kontroli osrdowkow akademickich, zeby
          recenzenci zaczeli sie zastanawiac nad swoimi recenzjami. wszystkie receznje
          habilitacyjne powinny byc audytowane (zaczatki takiego audytu istnieja dzisiaj).
          przecwistawne recenzje powinny byc audytowane w sposob szczegolny - bo choc
          wyobrazam sobie kontekst dla takcih recenzji, jest to kontekst niezwykle rzadki,
          a receznja musialaby byc dobrze umotywowana.

          taki system kntroli mialby na celu rowniez zmiane kultury pracy.

          co wiecej, wypieprzenie leni samo w sobie bedzie presja na uczciwosc. nie mowiac
          juz o tym, ze finansowe zaintersowanie kierownictwa jednostek w dorbych wynikach
          w miedzynarodowych ocenach dorobku, rowniez bedzie presja na rzetelnosc. jak dyr
          intsytutu pol pensji dostanie zaleznie od wynikow paramteryzajci, zobaczysz jak
          pogoni pracownikow.

          i zeby bylo jasne. ja nie wierze ze mozna wypelnic nieuczciwosc w 100 proc. to
          jest niemozliwe. jednak dzisiaj w Polsce nie ma nikogo w nauce kto nie zna
          przepuszczonego knota, naukowcow zbijajaych baki itd itd. tu chodzi o wyrazne
          przechylenie szali.

          i na koniec. ja w polsce w marchewke nie wierze. od czasu mojego wyjazdu zmiany
          w nauce polskiej jesli idzie o finanse i warunki pracy sa dramatyczne. wam jest
          o niebo lepiej niz bylo nam jak bylem w polsce. i co? i nic. marchweka? moze,
          ale z mozliwoscia dobrego wylojenia dupy.
          • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:12
            Ja nie lubie takiego wartosciowania wam-nam. Mnie jest bez porownania lepiej niz
            x lat temu i te dramatyczne zmiany w otoczeniu widac w cv.

            Nie wiem, jak sobie wyobrazasz audyt recenzji. Jezeli w internecie trafiam na
            slad pracy doktorskiej obronionej na prowincjonalnym uniwersytecie i od razu po
            tytule wiem, ze ani promotor, ani zewnetrzny recenzent nie maja na ten temat
            bladego pojecia, to jednak bez przeczytania tej pracy nie jestem w stanie
            jednoznacznie stwierdzic, ze recenzje byly nieuczciwe.

            Dlatego nie wierze w skutecznosc zelaznej kontroli - bo kontrolujacych musialoby
            byc co najmniej tylu co kontrolowanych, a i tak pewnie znalezliby sie tacy,
            ktorych nikt nie wazy sie skontrolowac.
            • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:20
              no wystarczyłoby zacząć od zmiany sposobu doboru recenzentów... i już w
              większości przypadków po kłopocie...
            • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:55
              ja tez nie wierze ze osiagniemy 100 procent satysfakcji. ale wole to niz nic. a
              gdyby w procesie recenzyjnym istnial tylko problem tego ze recenzenci nie sa
              scislymi specjlaistami, byloby fajosko w Polsce.
          • flamengista nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 18:40
            dzisiaj na forum wkroczył Dala.tata wojujący;)

            Generalnie się zgadzam, ale wolałbym by więcej było marchewek. Nawet bardzo
            prostych i topornych.

            Przykładowo: 1 publikacja w Journal of Development Economics czy w American
            Economic Review - nagroda rektora w wysokości 5 tys. złotych.

            5 takich publikacji w ciągu 5 lat - dodatek badawczy od rektora w wysokości 20
            tys. złotych. Do wydania na cele naukowe (książki, aparatura, wyjazdy
            konferencyjne, staże).

            Celowo podałem w sumie "śmieszne" kwoty, bo marchewka ta jest całkiem realna.
            Więc do wprowadzenia.
            • charioteer1 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 18:46
              Ja sie zgodze chocby na obnizenie pensum o 15% zamiast nagrody rektora... Nie
              to, ze sie skarze, ale zeby tak mniej rzeczy rozpraszalo...
              • flamengista to też jest opcja 18.02.09, 18:48
                i to chyba nawet łatwiejsze do załatwienia, bo tańsze. Przynajmniej łatwiejsze
                do przełknięcia dla władz. Zamiast płacić kasę, zmniejszyć obciążenia.
                • adept44_ltd przekornie 18.02.09, 18:56
                  powiem tak - naukowcom prawdziwym, których spotkałem nie brak w istocie niczego,
                  to znaczy w takim sensie, że nie są w niczym gorsi od kolegów i koleżanek ze
                  świata. Jeśli czegoś brak, to 1) dobrej płacy za dobrą pracę i 2) sensownego
                  systemu, takiego, w którym jest jasne w sposób czysto merytoryczny, o co
                  chodzi... a reszcie - no to brakuje hm, no wiadomo czego ;-)
            • dala.tata Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 18:58
              czyzbym ostatnio nie byl wojujacy? starzeje sie cholera.

              nagorda 5 tys. nie jest smieszna. na SWPS wprowadzono system nagordo pienieznych
              za kazdy artykul za >10 pkt.
              • carnivore69 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 20:09
                Nasi poludniowi sasiedzi, czyli Czesi, placili $15,000 (przynajmniej w 2003
                roku) za publikacje z gornej polki w jednym z aspirujacych osrodkow.

                Pzdr.
            • eeela Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:09
              > Przykładowo: 1 publikacja w Journal of Development Economics czy w American
              > Economic Review - nagroda rektora w wysokości 5 tys. złotych.
              >
              > 5 takich publikacji w ciągu 5 lat - dodatek badawczy od rektora w wysokości 20
              > tys. złotych. Do wydania na cele naukowe (książki, aparatura, wyjazdy
              > konferencyjne, staże).


              Przepraszam, ale mnie to się nie do końca mieści w głowie. Publikowanie (na
              możliwie najwyższym poziomie) powinno być w obowiązkach pracowniczych, i tyle.
              Publikujesz - masz pracę, nie publikujesz - nie masz pracy. I tyle. Dopłacać
              specjalnie do tego, żeby ktoś był łaskaw wykonywac swoje obowiązki? Nie rozumiem.

              Zwiększone nakłady na badania - to tak, bo skoro się widzi, że opłaca się
              finansować badania delikwenta, bo dostarcza on rezultaty wysokiej jakości, to
              wszystko OK. Ale wpychanie dodatkowych pieniędzy do kieszeni po to, aby BYŁ
              ŁASKAW coś opublikować - no to już przesada.
              • flamengista tak, dopłacać 18.02.09, 19:14
                I nie chodzi tu o to, by dopłacać dodatkowe pieniądze za to, by ktoś "był łaskaw
                coś opublikować".

                Tylko o nagrodę dla najlepszych.

                Oczywiście można to też załatwić w ten sposób, że zamiast obecnych 24 punktów za
                publikację w AER czy JDE będzie 100, a za Zeszyty Naukowe - 1 (za Ekonomistę,
                Gospodarkę Narodową - 3).

                Tylko że taka terapia będzie szokowa i zmiecie większość jednostek naukowych z
                powierzchni ziemi, wtrącając również ambitnych i pracowitych tam zatrudnionych w
                rolę nauczyciela akademickiego, pracującego wyłącznie dydaktycznie.
              • adept44_ltd Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:15
                no, masz absolutną rację... ale z drugiej strony jest to (w istniejących w PL
                warunkach) sensowny pomysł na różnicowanie zarobków, bo przyznasz - równe dla
                wszystkich to też skandaliczny pomysł, nie???
                poza tym, ja to traktuję, że jest to kasa za to, że się jest dobrym i tyle...
                • eeela Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:24
                  I już widzę, jak w rzeczywistości tego całego kolesiostwa, które opisujecie, ci
                  bardziej zasłużeni z wyrobioną marką, piszący do tych pięciotysięcznonagrodowych
                  pism, wspierają swoich młodych uczniów w pomysłach, aby ubiegać się tam również
                  o publikację, gdy wiedzą, że będą musieli się nagrodami z nimi podzielić, bo że
                  budżet sztywny na nie byłby corocznie, to nie wątpię.

                  Swoich dawnych nauczycieli o coś takiego bym nie podejrzewała, ale co się
                  naczytałam już opowieści, to moje, i wystarczy mi do tego, aby pozostać sceptyczną.

                  Dobrych można promowac wyższymi zarobkami, owszem - na podstawie oceny dorobku z
                  całego roku można zadecydować, czy przyznać mu podwyżkę, czy nie. Ale nie płacić
                  bezpośrednio za opublikowanie jakiegos materiału, bo to moim zdaniem jest
                  demoralizujące - publikowanie badań powinno się odbywać w ramach obowiązków
                  służbowych, i tyle, nie widzi mi się to zupełnie, żeby za to jeszcze odrębnie
                  płacić.
                  • carnivore69 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:35
                    Eeeela, mowa tu o publikacjach jakie ukazuja sie jedna na piec lat w skali
                    kraju. Jesli wrzucic ow wymog do obowiazkow sluzbowych, to liczba ekonomistow na
                    uczelniach skurczylaby sie o 99%.

                    Pzdr.
                    • adept44_ltd Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:38
                      wrzucić, oj wrzucić...
                      • carnivore69 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 20:04
                        Tez tak uwazam, ze wrzucic cos bardziej konkretnego trzeba. Inaczej owo 'dead
                        wood' zaczyna powstawac sie juz w roku obrony doktoratu.

                        Pzdr.
                    • eeela Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:46
                      Ja mówię, że w obowiązkach służbowych leży publikowanie materiału jak najlepszej
                      jakości i w możliwie jak najlepszych miejscach.

                      Jeżeli się komuś przydarzy taka cześć i honor o jakich mówicie, to super - przy
                      następnym rocznym rozliczeniu mamy zdecydowanego kandydata do otrzymania
                      podwyżki. Dalej twierdzę, że płacenie za sam fakt opublikowania materiału w
                      czasopiśmie naukowym mija się z etyką zawodową.
                      • carnivore69 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 20:06
                        > podwyżki. Dalej twierdzę, że płacenie za sam fakt opublikowania
                        > materiału w czasopiśmie naukowym mija się z etyką zawodową.

                        A journal =/= The journal. Co do reszty - zgoda.

                        Pzdr.
                    • niiikaa Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 19.02.09, 22:12
                      carnivore69 napisał:

                      >Jesli wrzucic ow wymog do obowiazkow sluzbowych, to liczba ekonomistow na uczelniach skurczylaby sie o 99%.
                      >

                      Dlaczego tylko ekonomistów?

                  • dala.tata Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:35
                    jak im sie uda tam opublikowac, niech pisza ile chca. problem w tym ze im sie
                    nie udaje. jak zaczna pisac sami, to wsparcie sie znajdzie.
            • niiikaa Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 19.02.09, 20:33
              W kwestii "marchewki":

              Istnieje w Polsce coś takiego jak tzw. listy ministerialnej (KBN-owskiej) czasopism.
              Niejednokrotnie mój szef zastanawiał się poważnie czy wysłać artykuł do lepszego pisma, które nie jest na tej liście czy do gorszego, które na liście jest.Jak pismo jest na liście to instytut, a więc i zakład, dostanie za to kasę, jak nie ma to nie :(

              Swoja drogą - ciekawa jestem co decyduje o wpisaniu na taka listę?
              • adept44_ltd Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 19.02.09, 21:01
                są odpowiednie kryteria, ale jak widzę niektóre zjawiska na tej liście, to
                obawiam się, że nie są zawsze respektowane...
              • charioteer1 Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 19.02.09, 22:13
                Dzizas, ja to znam... Wyslac do lepszego czasopisma za smieszne punkty, czy do
                gorszego za wiecej?
        • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:16
          bo to musi być solidny kij...
          jak ja widzę teraz kolektyw w moim instytucie, który przelicza sobie jedną
          punktowaną pracę (recenzowaną, po 9 latach pracy) publikację i rozważa, jak to
          będzie z habilitacją, a to są ci aktywniejsi, to mi się kij sam do ręki garnie...
      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:33
        Takze brakuje je OTWARCIA NA SWIAT! Ostatni wybitni polscy
        ekonomisci to byli Lange i Kalecki, a dzialali oni w znacznie
        gorszych warunkach niz dzis, ale byli oni otwarci na swiat, a nie
        zamknieci przed nim. Moje perypetie z nostryfikacja australijskiego
        PhD dokladnie pokazuja gdzie jest pies pogrzebany: w tym strachu
        przed otwarciem sie na swiat i dopuszczeniem na polskie wyzsze
        uczelnie osob wyksztalconych na Zachodzie. No coz, dzieki temu, ze
        mnie nie chca w Polsce, bede miec lepsze warunki na Zachodzie, a
        straci na tym polska nauka, ktora ze swym feudalnym wrecz systemem
        habilitacji oraz belwederskich, dozywotnich profesur i nieuznawaniem
        zachodnich kwalifikacji, stanie sie skansenem zeszlowiecznej nauki
        umieszczonym w samym srodku Europy XXI wieku... :(
    • niewyspany77 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:06
      narzekanie ze kasy malo to generalnie, w moim mniemaniu, narzekanie na niskie
      pensje. ok, sa niskie. tylko pozostaje pytanie, czy godzina (45 minut) tzk
      zwanego wykladania jest rzeczywiscie warta ~stowe, i czy to jest tak malo?
      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:18
        no ale 100 to ma profesor... a przede wszystkim praca na uczelni to nie jest
        tylko (zwłaszcza tak zwane) wykładanie... zresztą i jakość owego wykładania
        zależy od oczytania, a książek nowych nie ma w bibliotekach, więc trzeba nabywać
        na własną rękę itd. itp.
        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:23
          Przygotowanie jednego wykladu to jest dzien pracy, wiec stowa to chyba nie jest
          tak malo. Nawet jezeli ma sie ten sam kurs przez kilka lat pod rzad, to to
          trzeba regularnie updejtowac.

          I nie chodzi o pieniadze na place, choc te tez sa wazne, ale o pieniadze na
          badania, bo juz ustalilismy, ze nawet historyk potrzebuje na ksiazki i na delegacje.
          • niewyspany77 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:27
            > trzeba regularnie updejtowac.

            aham, raz na 30, jak sie pokolenie zmiena?
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:35
              Ja widze, ze kurs, ktory prowadze od jakichs 3-4 lat wymaga gruntownej
              rewolucji, a nie malego updejtu. O innych nie bede sie wypowiadac.
          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:46
            no dzień, ale przed wykładem, a pozostałej pracy nie liczysz??? ponadto przecież
            pensję nie dostaje się tylko za wykłady... natomiast pojawił się wątek pensji,
            to piszę (dodam, że same wyższe pensje nic nie załatwią, potrzebny jest jeszcze
            sensowny system dystrybuowania pensji...), poza tym, jeśli historyk nie ma
            pieniędzy na badania, to kupuje z własnych książki, nie?
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:57
              Wiesz, ja nawet nie chce tego liczyc. Sa trzy konferencje, na ktore po prostu
              musze jechac w tym roku. Przy tym, co sie dzieje z kursami walut i przy cieciach
              w budzetowce, dobrze bedzie, jak mi starczy finansowania na poltorej...
        • niewyspany77 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:26
          wlasnie. wiec nie ma mowy o wzroscie nakladow na nauke jesli maja to zezrec
          podwyzki pensji. a przeciez wiekszosci o to chodzi, ze jak niby dostana te 200%
          wiecej to beda niby 200% lepiej. a ja ym zaryzykowal, ze jakby coniektorym z 30%
          obciac, to by sie reszta zaczela bardziej przykladac. dlatego sie zgadzam -forsa
          jest problemem, ale najpierw pogadajmy o tym, kto i na co ma ja dostac. bo na
          obecna chwile mozesz wpompowac w nauke polska kazdy szmal, a efekty beda
          najpewniej jedynie li troche lepsiejszowate, ze tak to nazwe.
          • flamengista tu zgoda 18.02.09, 18:47
            Mamy dokładnie ten sam problem co w służbie zdrowia. Obecnie nawet wpompowanie
            5% PKB w naukę nie spowoduje, że choćby zaczniemy publikować tyle w topowych
            journalach co Hiszpanie.
          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:48
            ależ jak najbardziej się pod tym podpisuję... płacić za dobrą robotę...
            tylko, że obecny system sankcjonuje tandetę i ma tandetę... i w tym jest pies
            pogrzebany...
      • flamengista jaką stówę? 18.02.09, 18:45
        Do niedawna miałem 35 złotych. A przecież za zamiatanie ulicy się dostanie 5
        złotych za godzinę. Tyle że do zamiatania nie spędza się kilku godzin na
        przygotowaniach. Bierzesz miotłę i robisz.
        • niewyspany77 Re: jaką stówę? 18.02.09, 19:07
          stowa, u prywaciarza, adiunkt, dosc powszechne zjawisko. Ty jestes dopiero mgr,
          w dodatku z idealami.
          • adept44_ltd Re: jaką stówę? 18.02.09, 19:12
            no ale to zupełnie inna historia, no i tylko w niektórych firmach tego typu
            (rzadko) wymaga się pracy naukowej, ale to, powtarzam,zupełnie inna historia.
    • flamengista Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 18:28
      1. brak zawziętości - mój dobry kolega, który pisze bardzo wartościowe rzeczy
      już na wstępie zrezygnował z aplikowania o grant KBN. Bo trzeba się napracować
      nad wnioskiem, "a i tak nie dostanę". Tymczasem w mojej ocenie na grant
      promotorski szanse w zeszłorocznej edycji były między 30 a 40%. A więc całkiem
      spore.

      2. brak ambicji - znam u mnie sporo ludzi, którym zupełnie nie przeszkadza to,
      że praktycznie tylko prowadzą zajęcia i to te same od ładnych paru lat. Nie
      jeżdżą na konferencje, niewiele publikują. I są szczęśliwi z tego, co mają.
      Etatu na publicznej uczelni i ew. dodatkowych fuch w prywatnych.

      3. brak wiary w siebie - to zjawisko wszechogarniające, mnie również ono
      dotyczy. Co chwile zadaję sobie pytanie - po co aplikuję o to czy tamto, po co
      składam ten artykuł - przecież jestem za słaby i to i tak odrzucą. Na szczęście
      w miarę jak zaczynam jeździć na konferencje międzynarodowe, trochę nabieram
      pewności. Bo wcale nie dzieli mnie aż taka przepaść od elity, jak myślałem.
      Odsetek przyjęć mam na poziomie jakiś 10-20% (na razie dotyczy to konferencji,
      stypendiów i grantów - na wysłanie artykułu do dobrego journala ciągle się nie
      odważyłem;) ale moim zdaniem to i tak dobrze rokuje na przyszłość.

      4. narzekanie na brak możliwości - wielu moich kolegów niemal czeka, aż szef sam
      przyjdzie i im powie - masz tu 10 tys., tu są dwie konferencje, pojedź na nie i
      powiedz to i tamto. Generalnie straszna bierność, oczekiwanie że im się wszystko
      załatwić. W ciągu ostatnich 5 lat strasznie spadła liczba wniosków o granty KBN.
      Strach pomyśleć, co będzie teraz - przecież za rok zabraknie statutowych.

      5. brak pomysłów - to jest chyba najgorsze. Niektórzy od 10 lat klepią dokładnie
      to samo. Nie wiem, z czego to dokładnie wynika. Pewnie z braku czasu na lekturę
      naukową - przecież tylko, jak się dużo czyta, to pojawiają się pomysły. Ale to
      byłoby zbyt proste. Myślę, że sporo osób po prostu minęło się z powołaniem i nie
      lubi swojej pracy.

      Ale brak pieniędzy też robi swoje. Stypendia z FNP są strasznie trudno dostępne
      - po prostu jest ich za mało. Podobnie z grantami KBN. A żeby mieć szanse na
      granty unijne, trzeba się najpierw wykazać niezłym dorobkiem. A w tym celu
      trzeba najpierw zainwestować w naukowca w kraju - żeby trochę pojeździł na staże
      i konferencje, żeby miał odpowiedni sprzęt.

      Przy czym wyposażenie mnie w odpowiedni sprzęt to kwota ok 8-9 tys. zł. Tyle
      kosztuje dobry laptop z pełnym officem i dobrym programem ekonometrycznym. Do
      tego dochodzi jakieś 1000 zł rocznie na książki. Czyli bardzo tanio;)

      A co ma powiedzieć biedny biolog, chemik czy fizyk...
      • adept44_ltd Re: Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 18:50
        mało coś tych książek ;-)
        • charioteer1 Re: Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 19:03
          Mnie na ksiazki tyle wystarczy. Inna sprawa to sa artykuly, bo tu sie zaczynaja
          schody. Powiem tylko, ze nie udalo mi sie do tej pory zakupic normalna droga,
          tj. przez uczelnie, ani jednego artykulu z czasopisma, ktore nie jest dostepne w
          zadnej polskiej bibliotece. Nie da sie. No nie da sie i juz.
      • dala.tata Re: Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 19:33
        1. zawzietosc? jaka zawzietosc - nie skladasz podania, dostajesz podwojne pensum
        dydaktyczne. od razu sie zawzietosc pojawi.
        2. brak ambicji? j.w.
        3. brak wiary w siebie? kazdy instytutu powineien miec etatowego trzymacza za
        reke. biedactwa. ocieram lzy.
        4. narzekanie? alibi na pierdzenie w stolek

        cos sie nie zgadza?
        • charioteer1 Ambicja 18.02.09, 19:59
          W kontekscie wypowiedzie Dietla, z ta ambicja raczej chodzi o cos wiecej. U nas
          ambitny jest ten, kto chce byc pierwszym kogutem na swoim wlasnym, malym
          podworku. Zeby zalapac sie na IDEAS to nie wystarczy. Trzeba miec ambicje, aby
          na trwale zmienic oblicze dyscypliny, zbadac cos, czego jeszcze nikt nie zbadal,
          odkryc cos zupelnie nowego. To jest taki rodzaj ambicji:
          www.motifake.com/-demotivational-poster-41141.html
          Troche to ironiczne, ale chodzi o ten wybor - albo wsrod gwiazd, albo w otchlani
          zapomnienia. Jasne, ze za granica wiekszosc tez jest tej ambicji pozbawiona, ale
          u nas albo wystepuje ona w szczatkowej postaci, albo brakuje warunkow do
          realizacji takich ambicji.
          • adept44_ltd Re: Ambicja 18.02.09, 20:04
            to chyba jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo
            1) u nas ambicja to słowo, które się źle kojarzy... (i zresztą to dominujący typ
            ambicji, robienie "kariery"),
            2) system nie lubi ambitnych, bo oni mu zagrażają, pokazują, że reszta jest
            mierna bądź najwyżej mizerna.
            • flamengista ambicja po polsku 19.02.09, 08:52
              Znam takiego ambitnego. Studia 5 letnie zrobił w 3 lata, doktorat w 2. Teraz, w
              niecałe 3 lata po doktoracie podchodzi do habilitacji.

              W międzyczasie naprodukowane mnóstwo publikacji, z czego większość to zeszyty
              konferencyjne, czasem słabsze czasopismo z dawnej listy B. Zero publikacji na
              LF, nie wiem nawet czy jakakolwiek po angielsku.

              Ja piszę o tym bez zbędnej ironii czy zawiści - naprawdę, chłopak jest ambitny i
              szalenie pracowity. Tyle że ta ambicja jest ukierunkowana na jak najszybsze
              "zrobienie stopnia", a nie na faktyczny rozwój naukowy.

              Z punktu widzenia maksymalizacji zwrotu z inwestycji facet postępuje słusznie -
              wykorzystuje w 100% możliwości naszego systemu. Tyle że równocześnie obnaża jego
              prowincjonalizm i minimalizm. Bo jeśli do zostania elitą naukową wystarczy po
              prostu dużo i szybko pisać (ale co i gdzie - to już mniej istotne) i mieć
              przychylność środowiska - to trochę mało.
              • niewyspany77 Re: ambicja po polsku 19.02.09, 09:07
                A ze tak z ciekawosci spytam - dziela tego pana sa cytowane?
                • flamengista a skąd mam to wiedzieć 19.02.09, 09:13
                  przecież nie ma bazy cytowań polskich naukowców. Musiałbym te papierowe wydania
                  "top-journali" przeglądać bez końca, a to nie jest w ogóle moja dziedzina.

                  Ale szczerze wątpię, bo po prostu od czasu jego pierwszej publikacji do obecnego
                  momentu minęło bardzo mało czasu.

                  I żeby nie było: ja chłopaka nie potępiam, uważam że po prostu wykorzystuje
                  swoją szansę. Cały problem polega na tym, że system nauki polskiej wymusza na
                  nim takie działanie, które uważam za marnowanie czasu i papieru. On powinien
                  publikować 3-4 świetne publikacje rocznie, w tym jedną po angielsku (którą
                  próbowałby wcisnąć do dobrego journala). Tymczasem produkuje 8-9 słabych publikacji.
                  • niewyspany77 Re: a skąd mam to wiedzieć 21.02.09, 10:57
                    proste, wlacz pop i scholar, i sprawdz czy cytuja, jestem ciekaw :)
              • adept44_ltd Re: ambicja po polsku 19.02.09, 09:20
                tja, to jeden z modeli robienia kariery, chyba wkurza mnie bardziej niż robienie
                nic...
                • flamengista a to dlaczego? 19.02.09, 09:23
                  Przecież facet reaguje pozytywnie na bodźce...

                  To nie jego wina, że banan (marchewka) jest noszony przed nim na kijku w takim
                  kierunku, że on z przewodnikiem idą na manowce.

                  To przede wszystkim wina systemu. On sobie w tym systemie świetnie radzi.
                  Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby system był inny, również byłby wyróżniającym
                  się naukowcem.
                  • adept44_ltd Re: a to dlaczego? 19.02.09, 09:30
                    no właśnie - bo reaguje... zamiast tworzyć...
                    • dala.tata Re: a to dlaczego? 19.02.09, 09:54
                      ale teraz to juz sie przypieprzasz rowno adept. napisalismy juz dziesiatki
                      tysiacy slow na temat leni smierdzacych. i jak ktos pisze to tez zle? chcesz
                      stworzyc model kariery a la adept, zeby bylo 'naprawde dobrze'. bardzo dobrze:
                      niech pisze ile chce. mam tylko nadzieje ze to pisanie sie znudzi i bedzie
                      chcial napisac w czyms lepszym.
                      • adept44_ltd Re: a to dlaczego? 19.02.09, 10:46
                        a pewnie, co tam, tylko tobie wolno się przypieprzać??? ;-)))

                        tylko, że ja myślę o dość konkretnym typie, nie chciałem tego ciągnąć, gdyż z
                        opisu wyglądało, że w tym przypadku jest inaczej. Ja mówię o typie, który tak
                        sobie ściele gniazdko, produkując tony makulatury, wydawane na dodatek we
                        własnych książkach zbiorowych bądź we własnych pismach... tyle... jak napisałem
                        na w innym wątku, najbardziej irytuje mnie udawanie i to jest właśnie to.
    • tocqueville kasa 18.02.09, 19:48
      Dla mnie odpowiedź jest prosta: kasy, kasy, kasy.
      to z braku finansów biorą się patologie - wieloetatowość, chałtury,
      przeładowanie godzinami, utrzymywanie fikcyjnych szkółek służących TYLKO jako
      miejsce do dorobienia, 30 osobowe grupy seminaryjne, brak czasu na badania
      naukowe i publikacje, brak dostępu do najnowszych książek itd.
      • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 19:52
        i tak z reka na sercu uwazasz ze jak juz podwoimy pensje to nagle wszyscy (no
        wiekszosc) zacznie pisac i publikowac na LF? naprawde tak uwazasz?
        • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:01
          uważam, że w dużej liczbie przypadków brak kasy hamuje rozwój naukowy
          Kiedy człowiek myśli głównie o tym, czy mu starczy do pierwszego (co ja piszę -
          myśli żeby się zmieścić w limicie debetu na koncie) nie ma czasu na myślenie o
          badaniach (w mojej dyscyplinie wymagają długich, czasochłonnych analiz
          źródłowych) i szuka możliwości dorobienia.
          Im więcej dorabia, tym mniej ma czasu i koło się zamyka

          Ale może masz rację: potrzeba kasy i systemu motywacyjnego - nie każdemu równo,
          ale każdemu według pracy (a ściślej - efektów tej pracy).
          • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 20:03
            nie odpowiedziales mi na pytanie. czy uwazasz ze podwojenie pensji spowoduje ze
            wiekszosc polskich naukowcow zacznie publikowac na LF.
            • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:06
              nie dzisiaj, może nie jutro - ale za jakiś czas na pewno (po prostu to
              przyciągnie ambitnych, zdolnych ludzi)

              poza tym dla mnie LF nie jest optymalnym wskaźnikiem, przynajmniej w mojej
              dyscyplinie (tu zgadzam się z eeelą)
              • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 20:18
                ale ty juz w rzeczywistosci nie mowisz o pensji, tylko systemie wymiany kadry.
                ja zostaje przy swoim. jesli nie stwarzasz systemu w ktorym warto sie starac,
                nie ma znaczenia ile ludzie zarabiaja. widac to rowniez w UK. jest jakas ilosc
                slabszych uni, na ktorych ludzie rownie dobrze zarabiaja, jednak uczelnie nie
                wymagaja publikacji. i co? ludzie nie publikuja. proste.

                wczoraj zapytala mnie nowa dziekan. dlaczego ludzie nie skaldaja podan o granty?
                ja ja zpaytalem, a dlaczego mieliby to robic? i ona nie potrafila odpoweidziec.
                proste? proste jak drut.
                • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:23
                  "jesli nie stwarzasz systemu w ktorym warto sie starac,
                  nie ma znaczenia ile ludzie zarabiają"

                  i tu wypada mi się zgodzić
                  system motywacyjny dla mnie to podstawa
                  dopóki X (z przyzwoitym dorobkiem naukowym) będzie zarabiał mniej niż Y z małym
                  dorobkiem (bo Y dorabia na 2 innych uczelniach, wyrabiając 5 pensów, a X nie ma
                  na to czasu) dopóty będzie jak jest


      • dr.trefny Re: kasa? 18.02.09, 21:39
        Jak juz pisalem - polska nauka dostaje ZA DUZO kasy od polskich
        podatnikow, jako iz w kapitalizmie placi sie za wyniki pracy, a nie
        za jej formalne swiadczenie, jak to bylo w PRLu. A wyniki to polska
        nauka ma bardzo mizerne, i nie bedzie miala lepszych, jesli sie nie
        otworzy na swiat, jesli nie zacznie uznawac zachodnich doktoratow (i
        to jako habilitacje w przypadku anglosaskich PhD) i jesli nie
        skonczy z systemem: od studenta do rektora w jednej i tej samej
        uczelni...
      • flamengista zły podział kasy 19.02.09, 09:00
        Owszem, pieniędzy jest za mało. Ale te, które są - generalnie i tak są
        marnotrawione.

        Nie uwierzysz, jak u nas były wydawane pieniądze z badań statutowych. Jedni
        wypłacali sobie honoraria - za to samo, co i tak publikowali w zakładowych
        zeszytach. Inni - jeździli na grupowe, egzotyczne wycieczki zagraniczne (czytaj:
        wyjazd konferencyjny, południe Europy w lecie, po 8 tys. od łebka - bez
        wygłoszenia referatu). Jeszcze inni co roku kupowali sobie nowy, wypasiony laptop.

        A i tak u nas jest jakaś kontrola, czasem komuś po takim wyskoku nie przyznano
        środków na rok następny. Strach pomyśleć co się działo w słabszych,
        peryferyjnych uczelniach. Kto wie, może po prostu boss wszystko przejadał.

        Generalnie idea Kudryckiej z konkursami jest słuszna. Boję się tylko jak wyjdzie
        w praktyce - część jednostek jest za słaba i na starcie szans na środki zostanie
        pozbawiona. Obawiam się też, by pieniądze nie trafiły wg. klucza towarzyskiego,
        zamiast merytorycznego.

        Ale chyba tak dalej być nie może. Nie można dawać lekką ręką pieniędzy de facto
        za nic. A wbrew pozorom nie są to małe pieniądze. U nas każda mniejsza katedra
        (do 10 osób) dostaje z automatu ok. 30 tys. Większe - więcej, czasem z rozbiciem
        na poszczególne zakłady.


        Więc najpierw wypadałoby poprawić wykorzystanie obecnych funduszy, a dopiero
        potem zwiększyć finansowanie. Jesteśmy równie niewydolni jak system służby
        zdrowia. Żadne pieniądze nie poprawią radykalnie sytuacji, bo to system źle działa.
        • niewyspany77 Re: zły podział kasy 19.02.09, 09:28
          >Żadne pieniądze nie poprawią radykalnie sytuacji, bo to system źle działa.

          dokladnie tak. pompowanie kasy powinno pojsc na koncu, a nie na poczatku.
    • luxe.calme.volupte Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:18
      Parę wyników wyszukiwania:

      Wymieniany w ub. roku wśród kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie chemii
      prof. Krzysztof Matyjaszewski

      Jedną z najbardziej prestiżowych nagród świata - nagrodę Templetona otrzymał
      Polak , ks. Michał Heller. Nagroda przyznawana jest za "przerzucanie mostów
      pomiędzy religia a nauką"

      Dr Piotr Chomczyński święci obecnie triumf, który jest jego osobistym sukcesem,
      ale także sukcesem dla polskiej nauki i dla Polonii. Trzeba pamiętać, ze
      obecnie, gdy tak głośno o odczytaniu zapisu ludzkiego genomu, zapotrzebowanie na
      słynną metodę polskiego naukowca będzie jeszcze większe, gdyż wymagać jej będą
      badania nad genami składającymi się na ludzki genom.

      Można? można.
      • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:20
        z prestizowoscia Templetona to pojechales niezle.

        ale my wiemy ze mozna. napisalem to juz. problem jak zrobic zeby tak bylo.
        • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:37
          No jak zrobić, żeby było? Przecież jest!
          Czy w takim USA to każden jeden naukowiec z każdego jednego prowincjonalnego
          uniwersytetu (co to musi baseny pływackie budować by studentów ściągnąć) -
          kandyduje do Nobla?...
          Na Templetonie czy genetyce to ja się nie znam, pojechałem tym, co mówi Internet.
          • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:41
            Nic nie jest. Matyjaszewski i Chomczynski siedza w Stanach, wiec nic nie
            udowodniles poza tym, ze Polacy nie sa genetycznie wybrakowani.
            • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:44
              Siedzą w Stanach... Pewnie mamusia im to załatwiła?
              • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:53
                Chodzi o to, ze ich sukcesy licza sie a konto ich amerykanskich uczelni, a nie a
                konto ich genetycznej polskosci. Maria Curie byla francuska uczona, choc
                genetyczna Polka, a my rozmawiamy o polskich naukowcach, a nie o polskich genach.
                • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:21
                  Maria Curie byla francuska uczona? Dla francuzów może.
                  A i Kopernik jest przecież Niemcem dla niektórych; kobietą też.

                  Gdzie jest powiedziane, że polski naukowiec jest wielkim polskim naukowcem tylko
                  wtedy, gdy pracuje w Polsce?
                  To mi przypomina jak PRLu ktoś stwierdził że co tam z naszego szefa za
                  specjalista, on może i na te zagraniczne konferencje jeździ ale na krajowych to
                  go nie bardzo widać.
                  • adept44_ltd Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:29
                    przyjmijmy (tak po Andersonowsku), że polski uczony to taki, który uznaje się za
                    polskiego uczonego; jedno pozostaje faktem - radzą sobie i jak pisze Dalatata,
                    rosną im skrzydła... poza granicami kraju...
                    swoją drogą właśnie oglądałem taki filmik nakręcony przez młodych ludzi i mający
                    być parafrazą Gadających głów Kieślowskiego, jeden z pierwszych głosów,
                    odpowiadających na pytanie: "o czym marzysz?" - o wyjeździe z tego kraju...
                    ale ja myślę, że część nie marzy o ty, bo wie, że tylko tu będzie dostawało kasę
                    za nic... i niestety w tym potoku bredni Lesia jest sporo racji...
                    • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:34
                      Ej, a nie siedzi ciągle w Tobie ta PRL-owska idealizacja "na Zachodzie nie do
                      pomyślenia"? Układy, dopisywanie do publikacji, blokowanie awansu - o tym już
                      słyszałem. Od stypendystów przebywających w różnych krajach.
                      Weź mi powiedz czy na przykład w Twojej dziedzinie jest jakiś wybitny francuski
                      naukowiec. Bo w mojej nie ma. Co nie przeszkadza francuzom czuć się w każdym
                      projekcie pępkami świata.
                      • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:45
                        Akurat ja Zachodu nie idealizuje, ale Zachod ma jednak o wiele
                        wieksze osiagniecia w nauce niz polska nauka z jej habiltacjami,
                        dozywotnimi profesurami typu belwederskiego, nieuznawaniem stopni
                        PhD oraz modelem kariery typu "od studenta do rektora na jednej i
                        tej samej uczelni"...
                  • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:35
                    Marie Curie w Polsce byla by do konca zycia najwyzej guwernantka.
                    Byla wiec, bez watpienia, uczona francuska, tyle ze pochodzenia
                    polskiego.
                    Kopernik byl za Niemcem, ale jednoczesnie polskim uczonym, bowiem
                    dzialal w Polsce i byl lojalnym podddanym polskiego krola.
                  • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:01
                    nie chce mi sie zaczynac dyskusji na temat narodowosci uczonych. jestem Polakiem
                    i brytyjskim naukowcem. jest to dla mnie oczywiste. i wlasciwie nie ma o czym
                    gadac za bardzo.
                    • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:12
                      Dalatato mily, byles Polakiem, uczonym ani Brytyjczykiem zas nigdy
                      nie bedziesz, najwyzej pracownikiem naukowym w UK...
              • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:55
                nie!!! ale wlasnie chodzi o to, zeby Polacy w Polsce jeszcze mieli takie
                osiagniecia. w mojej waskiej dziedzinie jest kilkoro wybitnych Polakow. zaden
                nie mieszka w Polsce. w szerszej dziedzinie, tez mi trudno wymienic Polakow z
                Polski ktorych uznalbym za liczacych sie na rynku miedzynarodowym. a jak
                wyjezdzaja nagle im skrzydla rosna.
                • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:27
                  Powtórzę - no to co, ze nie mieszka, a dokładniej - pracuje?
                  Czy Kubica przestał być polskim zawodnikiem, skoro jeździ dla niemieckiego teamu?
                  • tocqueville Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:30
                    widzę, że nie rozumiesz
                    Zatem raz jeszcze: czego brakuje polskim naukowcom na polskich uczelniach (że
                    nie odnoszą tutaj sukcesów) - może lepiej zmienić na: czego brakuje polskim
                    uczelniom
                    • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:37
                      Polskim uczelniom tez brakuje:
                      1. OTWARCIA NA SWIAT.
                      2. Uznawania zagranicznych, szczegolnie zachodnich kwalifikacji.
                      3. Rezygnacji z feudalnych instytucji typu:
                      - habilitacji,
                      - dozywotniej, 'belwederskiej' profesury oraz
                      - modelu kariery 'od studenta do rektora na tej samej uczelni'.
                    • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:51
                      Jak to nie rozumiem?
                      czego brakuje polskim uczelniom
                      to zupełnie inny temat niż
                      czego brakuje polskim naukowcom
                      • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:54
                        Polski naukowiec to naukowiec pracujacy na polskiej uczelni. Period. Full stop.
                        Kropka.
                        • adept44_ltd Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:56
                          gwoli ścisłości - to jest naukowiec w Polsce... ;-)
                          • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:14
                            jak to było?
                            Einstein był Żydem dla Niemców, Niemcem dla Amerykanów i wielkim naukowcem dla
                            reszty świata.
                            Wolszczan jak widzę jest pół-Amerykaninem dla Polaków i wielkim Polakiem dla świata.

                            No, a Kubica jest jednak Niemcem.
                            • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:17
                              Widzisz, bo nauka nie ma narodowosci, tylko afiliacje...
                              • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:18
                                Zgoda. A teraz wrocmy do tematu tego forum...
                                • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:30
                                  to znaczy nostryfikacji doktoratu Kellera, mafii profesorskiej, rui i porobstwa
                                  nauki polskiej. good luck.

                                  dr.trefny napisała:

                                  > Zgoda. A teraz wrocmy do tematu tego forum...
                                  • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:42
                                    1. Nostryfikcja mego australijskiego PhD mi jest dzis w Polsce tak
                                    potrzebna, jak przyslowiowe piate kolo do wozu, albowiem wyjezdzam
                                    wkrotce na zachod, do kraju "starej" Unni, gdzie uznaja
                                    automatycznie australijskie PhD.
                                    2. Dopoki mafia profesorska w Polsce bedzie blokowac dostep na
                                    polskie wyzsze uczelnie osob z zachodnimi kalifikacjami, dopoty
                                    polska nauka bedzie prowincjonalna, zasciankowa i sto lat+ do tylu
                                    wzgledem nauki na zachod od Odry i Nysy Luzyckiej...
                            • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:27
                              Luxe, ppowiem ci wprost: upierdliwy jestes. Bardzo watpie ze Wolszczan jest dla
                              swiata czymkowliek, bo swiat ma go w nosie. dla tej garstki ktora go zna jest
                              amerykaninem, jak dobrze pojdzie amerykaninem polskiego pochodzenia.

                              pwoiem ci jeszcze cos. moj 15-letni syn czytal wiedze i zycie i mu sie podobalo.
                              az zaczal czytac New Scientist. i nagle zaczal pluc na WiZ. i powiedzial tak (w
                              streszceniu): mam w dupie (tak powiedzial) co polscy naukowcy zrobili, o tym
                              ciagle pisze WiZ. ja sie chce dowiedziecc co zrobili naukowcy. obojetne mi czy
                              sa polscy, chinscy czy argentynscy. mnie interesuje nauka i to daje NS.

                              bylem dumny z mojego syna, a WiZ wlasnie traci subskrypcje. mam zawsze wrazenie
                              ze to Polacy sa strasznie czuli na punkcie tego kto kim jest.


                              luxe.calme.volupte napisał:

                              > jak to było?
                              > Einstein był Żydem dla Niemców, Niemcem dla Amerykanów i wielkim naukowcem dla
                              > reszty świata.
                              > Wolszczan jak widzę jest pół-Amerykaninem dla Polaków i wielkim Polakiem dla św
                              > iata.
                              >
                              > No, a Kubica jest jednak Niemcem.
                              >
                        • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:57
                          A tu zgoda.
                        • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:05
                          No popatrz, swego czasu pracował u nas niejaki Abbas. W sumie był fajny, ale
                          nigdy nie podejrzewałem, że jest polskim naukowcem.

                          Czego brakuje polskim uczelniom? Miotły, która wymiecie zaściankowe myślenie.
                          Czyli takich jak Ty.
                          • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:10
                            Sorx. Zascianek to wlasnie chwalenie sie polskimi naukowcami za granica.
                            Przeczytaj post dalataty.
                            • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:20
                              w pelni sie z tym zgadzam!!!

                              charioteer1 napisał:

                              > Sorx. Zascianek to wlasnie chwalenie sie polskimi naukowcami za granica.
                              > Przeczytaj post dalataty.
                              >
                              • adept44_ltd Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:27
                                ze swoim własnym postem ;-)))? ekscentryczne stanowisko!
                                • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:38
                                  No lasy jest na cytowania. Dziwisz sie?
                              • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:27
                                no tak, Sobieski marny król, jakiś tam Wiedeń odbijał
                                w Koziej Wólce było z rodakami pić.
                                • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:29
                                  Odbil Wieden, aby ulatwic Austriakom rozbiory RP.
                            • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 23:25
                              "szlachta zaściankowa" - wygooglaj sobie co to znaczy.
                      • tocqueville Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:59
                        jaby ci to napisać, żebyś zrozumiał, hmmm
                        może: "czego brakuje naukowcom w Polsce"? ok?
                  • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:32
                    Kubica od dawna repezentuje nie Polske, ale firmy, dla ktorych
                    pracuje - obecnie jest to BMW, podczas II Wojny Swiatwej producent
                    m. in. silnikow lotniczych do samolotow, z ktorych atakowano m. in.
                    Polske i smochodow uztwanych m. in. przez funkcjonariuszy takich
                    instytucji, jak SS, SD, Gestapo i RHSA...
    • dr.trefny Czego brakuje polskim naukowcom? Wszystkiego! 18.02.09, 21:22
      A przede wszystkim:
      1) Wiedzy, w tym znajomosci jezykow obcych.
      2) Inteligencji.
      3) Uczciwosci.
      4) Pracowitosci.
      A za duzo maja:
      1) Pieniedzy od podatnikow.
      2) Czasu wolnego.
      3) Wladzy na uczelniach i w PAN.
      4) Dobrego samopoczucia.
    • flamengista to nie przyszłość 19.02.09, 09:07
      a teraźniejszość. Co więcej, pisząc przyszłość sugerujesz, że to tendencja
      powszechna.

      Tymczasem ten mój kolega to rodzynek, człowiek wyjątkowo utalentowany i
      pracowity. Tyle że moim zdaniem źle ukierunkowany w swojej ambicji.

      Inny przykład: mój drugi kolega przy obronie doktoratu miał blisko 50
      recenzowanych publikacji (!). Z czego tylko kilkanaście w liczących się polskich
      czasopismach. I znowu - zero w czasopismach z LF. Znam go, to naprawdę uczciwy i
      ciężko pracujący facet. Do tego zdolny, zna języki (więc nie ma bariery, by
      publikować po ang.).

      Niemniej zupełnie niepotrzebnie wyprodukował przed doktoratem tonę makulatury.
      Zupełnie nie wiem po co, te publikacje w najlepszych polskich czasopismach w
      zupełności wystarczały. Mógł też opublikować 10% z tego, ale za to spróbować coś
      wrzucić na LF. Tyle, że to nie jego wina - pewnie szef mu zasugerował taką drogę
      rozwoju naukowego.

      I znowu - to nie jest strategia głupia w naszym systemie, gdzie ilość bublikacji
      przekłada się nad jakość. On na tym wygra, jestem o tym przekonany.
    • niewyspany77 Mi brakuje.. 19.02.09, 09:24
      przede wszytkim szybko przyznawalnego grantu o niewielkiej wielkosci(max 5000 zl).
      wyobrazam sobie to tak:
      - delikwent wymysla zadanie, bez rozbudowanej czesci teoretycznej (powiedzmy,
      limit wniosku 5000 znakow czyli +- 3 strony worda).
      - wniosek jest wysylany do Instytucji Zarzadzajacej, ktra wysyla go anonimowo do
      recenzenta, recenzentowi daje sie 5 stow za recenzje, musi zrecenzowac w 2 tygodnie.
      - jak na nie to do kosza, mozliwa aplikacja ponowna po uwzglednieniu zarzutow
      recenzenta.
      - jak na tak to droga otwarta.
      - krotki czas realizacji, gora 6 miesiecy.
      - publiczna informacja o wnioskodawcy, rezultatach grantu.
      - z Instytucja Zarzadzajaca wnioskodawca rozlicza sie za pomoca a) faktur lub
      rachunkow (czesc fiskalna, deadline 6 mc) b) szczegolowy raport dla Instytucji
      (deadline 9 mc) lub publikacja w czasopismie recenzowanym lub monografii
      (deadline 24 mc). poki sie nie rozliczy - ban na jakiekolwiek finansowanie w
      ramach srodkow na nauke.

      takie 5 milionow zlotych polskich wystarczalby na 1000 grantow.
      oczywiscie sobie majacze ale czy tak by sie nie dalo? jestem przekonany ze przy
      pi razy oko podobnie skonstruowanych zasadach dla 'szybkich niskich grantow'
      zdzialalibysmy wiecej niz pompujac miliardy w obecny system, gdzie na wynik
      grantu czeka sie pol roku lub rok, sam wniosek o grant to krowa, po prostu
      krowa, a kwota czasem opiewa sie na kilka tysi...
      • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 09:31
        to jest dobry pomysł, myślę, że takie granty powinny być na wydanie książki i w
        ten sposób przyznawane.
        • niewyspany77 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 09:36
          niekoniecznie wydanie ksiazki, ale na cokolwiek sensownego co wg recenzenta jest
          spokomaroko. oczywiscie recenzja wniosku wraz z nazwiskiem recenzenta - publiczna.
        • dala.tata Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 09:58
          nie powinno byc zadnych grantow na wydanie ksiakzi :-)

          adept44_ltd napisał:

          > to jest dobry pomysł, myślę, że takie granty powinny być na wydanie książki i w
          > ten sposób przyznawane.
          • niewyspany77 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 10:04
            dlaczego???
            przepraszam, a te 10 kafli ktore ode mnie zada wydawnictwo za wydanie dziela to
            co to jest? pikus?
          • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 10:47
            ok, więc nie będzie książek, koniec kropka, wracamy do nagle przerwanego
            wątku??? ;-)))
            • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 10:51
              tylko jeśli tak, to proponuję zacząć od miejsca, gdzie przerwaliśmy, by nie
              powtarzać się i dodam (tonem ruskiego budzika) - tu jest PL... nie UK... ze
              wszelkimi tego konsekwencjami dla wydawania książek..., przypomnę konsekwencjami
              niezwiązanymi jedynie ze stanem nauki, naukowców...
              zresztą w świecie (!) też wydaje się książki za pieniądze spoza wydawnictw...
              a takie granty na książki - w typie, o którym pisał Niewyspany - mogłyby ukrócić
              produkcję niepotrzebnej makulatury, na którą daje się pieniądze na poziomie
              uczelni...
              • charioteer1 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 11:13
                Tak, Adept, tylko u nas te ksiazki ida w 95% przez wydawnictwa uczelniane. To
                jest model, ktory w USA obowiazywal w latach 40. i 50. XX wieku. Nie bedzie
                komercyjnego rynku ksiazki naukowej bez obciecia tej kasy.
                • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 11:18
                  no ale to właśnie napisałem, nie??? czy dzisiaj jest światowy dzień
                  nierozumienia postów na forum...
                  • charioteer1 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 11:26
                    Jak ja nie lubie czytac komus w myslach... ;-)))

                    Pisales o grantach na wydawanie ksiazek... Ja pisze o tym, ze ma byc komercyjny
                    rynek, a uczelnia moze finansowac co najwyzej wydawanie wybitnych doktoratow i
                    nic ponad to. Tak samo z zeszytami uczelnianymi - prace studentow i doktorantow...
                    • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 13:26
                      może to i dobrze ;-)))

                      tylko, że ja to napisałem na forum... 1) komercyjny rynek oznaczałby
                      natychmiastowy upadek wydawnictw naukowych (one pomimo tego, że wydają z grantów
                      i tak cienko przedą...), 2) taki system grantów, o którym pisał Niewyspany, w
                      zastosowaniu do książek, ukróciłby publikowanie dla publikowania, odbywające się
                      na uczelniach...
                      • dala.tata Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 14:47
                        niespecjalnie widze logike. w jaki to sposob system grantow ukroci
                        publikowanie dla publikowania? jesli publikujesz bez jakiegokowliek
                        wzgledu na to rynek, cyzli na to kot bedize kupowal, to na czym
                        mialoby polegac publikowanie? bez uwzglednienia rynku zawsze
                        publikujesz dla publikowania.


                        adept44_ltd napisał:

                        > może to i dobrze ;-)))
                        >
                        > tylko, że ja to napisałem na forum... 1) komercyjny rynek
                        oznaczałby
                        > natychmiastowy upadek wydawnictw naukowych (one pomimo tego, że
                        wydają z grantó
                        > w
                        > i tak cienko przedą...), 2) taki system grantów, o którym pisał
                        Niewyspany, w
                        > zastosowaniu do książek, ukróciłby publikowanie dla publikowania,
                        odbywające si
                        > ę
                        > na uczelniach...
                        • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 15:09
                          ukróci w ten sposób, że byłby tu rzetelny proces recenzyjny. Dajmy na to dwóch
                          recenzentów recenzuje anonimowy wniosek... a nie jak teraz, że 90 % książek
                          idzie do recenzji do znajomych, wokół których się biega 5 lat wcześniej, proste
                          nie???
                          • dala.tata Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 18:56
                            zupelnie nie widze na czym polegac mialoby urkocenie nierzetelnego procesu
                            recenzyjnego przy grancie, a przy recenzjach wydawniczych nie.

                            za kazdym pobytem w Polsce widze stosy tomow pokonferencyjnych, bez ladu, bez
                            skladu, ogolnie szkoda papieru. jednak to sie drukuje, sa publikacje. czytaja
                            autorzy i ich studenci (bo musza). szlag mnie trafia. tego nikt nigdy nie
                            powinien opublikowac. i granty niczego nie zmienia.
                            • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 19:02
                              ale ja to napisałem... kilka razy...

                              recenzje wydawnicze najczęściej wyglądają tak, że autor od kilku lat włazi w
                              tyłek potencjalnemu recenzentowi albo ma np. kolegę recenzenta i już.
                              a ja widzę system, w którym sprawdzeni obiektywni i rzetelni recenzenci będą
                              recenzować anonimowe wnioski.

                              Nie ma różnicy???
                • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 11:24
                  a komercyjnego rynku książki nie będzie u nas, dopóki potencjalni czytelnicy nie
                  będę mieli na nie pieniędzy, a to nie zależy od nas...
                  ja ci powiem, jak wyglądają biblioteki moich znajomych z pracy - u tych
                  młodszych jest to jeden mały regał, u tych starszych jest to spora ilość książek
                  do lat 80... tyle, nic dodać, nic ująć i nasze wymądrzanie się tu nic nie zmieni
                  w tym zakresie...
                  • charioteer1 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 11:32
                    Mnie zaskoczylo kiedys odkrycie w pewnej bazie bibliotecznej, ze powazne,
                    cytowane, miedzynarodowe czasopisma maja naklad rzedu 100-200 egzemplarzy.
                    Ksiazka naukowa w Polsce rozchodzi sie w podobnych nakladach i dalej bedzie sie
                    rozchodzila, nawet jezeli jej cena wzrosnie dwukrotnie. Komercyjnemu wydawcy
                    oplaca sie drukowac pojedyncze egzemplarze na zadanie, u nas jak jest naklad
                    wyczerpany, to jest wyczerpany.
                    • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 13:31
                      żeby opłaciło się wydać komercyjnemu wydawcy książkę w nakładzie 200
                      egzemplarzy (weź pod uwagę jeszcze, choć to detal w całokształcie, że trochę
                      idzie też darmowych), to książka powinna kosztować w okolicach 100 zł... (tak
                      średnio podają, np. taka, którą teraz wydaję - 80...), powtarzam, kto to kupi???
                      • charioteer1 Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 13:58
                        Adept, ksiazka naukowa jest droga. Ja za tyle kupuje i to sa te tansze ksiazki
                        za 100 zl, a raczej byly jeszcze niedawno...
                        • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 15:05
                          wiesz, jakoś wiem, że tak jest... tylko jeżeli powiadasz, że 1000 zł rocznie ci
                          wystarczy na książki, to mogę tylko pozazdrościć... aby nikogo nie irytować, nie
                          powiem, jak to jest u mnie...
                          I ja nie przeciw temu, że książka naukowa jest droga.... tylko w związku z tym,
                          że jak ktoś ma np. 1200 na miesiąc, by przeżyć, to jak sądzisz, ile książek
                          nabędzie???? więc nie wykręcaj mi tu kota ogonem.
                      • dala.tata Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 14:49
                        a przepraszam kto kupi ksiazke w harbacku za 50 funtow? a tak sie
                        wlasnie dzisiaj publikuje. wiekszosc monografii badawczych publikuje
                        sie po to zeby kupily biblioteki. podejrzewam ze czytelnictwo
                        ksiazek akademickich w Polsce jest wyzsze niz na swiecie. tylko
                        wygodniej jest dostac grant i nie martwic sie o to, zeby ktos kupil.


                        adept44_ltd napisał:

                        > żeby opłaciło się wydać komercyjnemu wydawcy książkę w nakładzie
                        200
                        > egzemplarzy (weź pod uwagę jeszcze, choć to detal w całokształcie,
                        że trochę
                        > idzie też darmowych), to książka powinna kosztować w okolicach 100
                        zł... (tak
                        > średnio podają, np. taka, którą teraz wydaję - 80...), powtarzam,
                        kto to kupi?
                        > ??
                        • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 15:13
                          Dalatata, nie rozśmieszaj mnie, to są twoje podejrzenia. Biblioteki w PL nie
                          mają kasy na książki. Ja np. najchętniej korzystam z biblioteki IBL PAN,
                          księgozbiór przyzwoity do 1993 r., potem dziury... (jasne Biblioteka Narodowa ma
                          wszystko, do skorzystania na miejscu...), wybacz, ale to ja znam tę
                          rzeczywistość... i się z nią stykam i to, co się dzieje w UK - za ile się
                          sprzedaje i za ile kupuje, mało mnie obchodzi, bo żyję w PL. Żeby było jasne -
                          ja nie narzekam, bo akurat zarabiam i wydaję na książki: polskie i zagraniczne
                          dużo, nawet bardzo dużo - ale u mnie w instytucie (40 osobowym) jako jedyna
                          osoba.... reszty z pensji w okolicach 2ooo zł po prostu na to nie stać.
                          Przekonaj mnie, że w takiej sytuacji ruszy rynek książki...
                          • tocqueville Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 15:20
                            powiedzmy sobie szczerze zdecydowana większość młodych pracowników naukowych
                            stoi przed dylematem kupić książkę czy pieluszki dla dziecka
                          • dala.tata Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 18:52
                            ale to jest zupelnie inny argument. to ze biblioteki nie maja pieniedzy na
                            ksiazki to zupelnie co innego niz ludzie nie majacy forsy. zaden mlody pracownik
                            nauki tu w UK nie kupi mojej ksiazki za 50 funtow. nie ma takiej mozlwiosci. czy
                            kupia biblioteki? kilkanascie w UK i reszta na swiecie.

                            wiem, po angielksu jest inaczej niz po polsku, nieporowynywalny rynek. jednak ja
                            i tak uwazam ze ksiazki nalezy wydawac dlatego ze ktos chce je przeczytac, a nei
                            dlatego ze ty chcesz je opublikowac. i byc moze urynkowwienie na 100 proc. to
                            jest zly pomysl, moze, jednak ppo prostu publikowanie nie jest metoda. od tego
                            sa czasopisma.
                            • adept44_ltd Re: Mi brakuje.. 19.02.09, 18:58
                              no, ale to już jest inna rozmowa... :-)
                              różnica polega na tym, że, jak piszesz, rynek angielski jest większy, książki
                              kupują biblioteki i jednak siła nabywcza średniego zainteresowanego książką jest
                              większa niż w PL... i to jest rynek...
                              oczywiście,jak zauważasz, w przypadku książki rynek nie powinien działać w 100%...
                              Ale, biorąc pod uwagę PL, uważam, że wspomniane granty na szczeblu centralnym
                              poprawiłyby sytuację... i wcale nie pisałem, że to perspektywie, w której ja
                              chcę wydawać, a rynek nie chce ja... zapewniam, że jest wiele autorów w PL,
                              którzy będą kupowani... Ale punkt wyjścia to jest pieniądz...
                              Przykład - jedno z najlepszych wydawnictw naukowych (a najlepsze
                              humanistyczno-społeczne) pomimo zredukowania kosztów i jechania na grantach
                              balansuje na granicy opłacalności, od jakiegoś czasu... a wydaje rzeczy, które
                              wszyscy zainteresowani chcieliby mieć...
    • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 12:48
      Przede wszystkim brakuje nam odpowiedniej polityki naukowej. Po
      pierwsze to nie wolno nam pod zadnym pozorem dopuszczac do polskiej
      nauki swiezej krwi, szczegolnie zas nalezy stwarzac
      nieporzezwyciezalne bariery w zatrudnianiu w RP naukowcow z
      zagranicznymi kwalifikacjami poprzez uniemozliwienie nostryfikacji w
      Polsce zachodnich stopni i tytulow naukowych, jako obcych naszej
      polskiej tradycji.
      Trzymac sie tez nalezy, i to za wszelka cene, modelu z :
      1. Habilitacja, aby spowolnic kariere mlodych naukowcow i uzaleznic
      ich bardziej od obecnej, post-PRLowskiej profesury, utrzymujac tym
      samym obecna, jakze wysoka jakosc naszej polskiej nauki, jak wiadomo
      przodujacej na swiecie.
      2. Dozywotnim tytulem profesora "belrwederskiego", aby mlodzi
      naukowcy wiedzieli, ze dopiero po szescdziesiatce mozna w Polsce
      zostac naprawde samodzielnym naukowcem - jak bowiem wiadomo nikt
      jeszcze nic nie wymyslil nowego w wieku ponizej 55-60 lat.
      3. Nie uznawac (po zadnym pozorem) doktoratow (PhD)z krajow
      aglosaskich (USA, UK, Australii, Kanady etc.) a takze nie uznawac
      doktoratow z Niemiec, Francji, Skndynawii i ogolnie z tzw. Zachodu,
      ale uznawac automatycznie doktoraty z takich poteg naukowych jak
      Slowacja czy Libia, albowiem Zachod, jak wiadomo, jest zgnily i
      imperialistyczny.
      4. Popierac model kariery typu "od studenta do rektora na jednej i
      tej samej uczelni", bo tylko wtedy mamy pewnosc, ze ktos przypadkowy
      i nam nieznany nie zrobi naukowej kariery w Polsce i nie obnizy nam
      jakze wysokiego dzis poziomu nauki polskiej.
      • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? Errata 19.02.09, 12:58
        Założenia polityki naukowej RP - propozycja

        Przede wszystkim brakuje nam dziś w Polsce odpowiedniej polityki
        naukowej. A wiec po pierwsze, to nie wolno nam, i to pod żadnym
        pozorem, dopuszczać do polskiej nauki świeżej krwi, szczególnie zaś
        należy stwarzać nieprzezwyciężalne bariery w zatrudnianiu w RP
        naukowców z zagranicznymi kwalifikacjami poprzez uniemożliwienie
        nostryfikacji w Polsce zachodnich stopni i tytułów naukowych, jako
        obcych naszej polskiej, sarmackiej tradycji.

        Trzymać się tez należy, i toteż za wszelka cenę, modelu z:
        1. Habilitacją, aby spowolnić karierę młodych naukowców i uzależnić
        ich bardziej od obecnej, post-PRLowskiej profesury, utrzymując tym
        samym obecna, jakże wysoka jakość naszej polskiej nauki, jak wiadomo
        przodującej na swiecie.
        2. Dożywotnim tytułem profesora „belwederskiego”, aby młodzi
        naukowcy wiedzieli, ze dopiero po sześćdziesiątce można w Polsce
        zostać naprawdę samodzielnym naukowcem - jak bowiem wiadomo, to nikt
        jeszcze nie wymyślił nic nowego w wieku poniżej 55-60 lat.
        3. Nie uznawać (i to także po żadnym pozorem) doktoratów (PhD) z
        krajów anglosaskich (USA, UK, Australii, Kanady etc.) a także nie
        uznawać doktoratów z Niemiec, Francji, Skandynawii i ogólnie z tzw.
        Zachodu, ale uznawać automatycznie doktoraty z takich potęg
        naukowych jak Słowacja czy Libia, albowiem Zachód, jak wiadomo, jest
        zgniły i imperialistyczny.
        4. Popierać wszelkimi siłami model kariery typu „od studenta do
        rektora na jednej i tej samej uczelni”, bo tylko wtedy mamy pewność,
        ze ktoś przypadkowy i nam nieznany nie zrobi naukowej kariery w
        Polsce i nie obniży nam tym samym jakże wysokiego dziś poziomu nauki
        polskiej.

        Lech Keller-Krawczyk
        Czwartek, 19 lutego 2009

        • wissarionowicz Czego brakuje polskim naukowcom? Habilitacji! 19.02.09, 13:09
          I to nie jest wojna o habilitacje, ale wojna przeciw reformie
          PAN, przeciw jakimkolwiek probom zobiektywizowania zasad oceny
          dorobku naukowego, przeciw miedzynarodowym recenzjom (dodal bym tez,
          ze contra uznawaniu w PL dyplomow z USA, Australii czy Kanady - LK).
          Przeciw wszystkiemu, co mogloby zagrozic dotychczasowym przywilejom,
          ktore bardzo czesto nie sa zasluzone i nie maja przelozenia na zaden
          dorobek naukowy poza popularonaukowa publicystyka.
          Ma racje Tusk - Norman Davies nie moglby byc w Polsce promotorem
          pracy doktorskiej. A co by bylo, gdyby takiemu Davisowi odbilo i
          stanolby do udzialu w konkursie na dyrektora instytutu PAN? Zgroza!!!
          Zebralo sie grono starcow i wrzeszczy - prosze nie otwierac okna, bo
          sie przeziebie.
      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 13:33
        ja tylko jedna powiem i nie będę dyskutował z tym programem do wyrażania bzdur

        W POLSCE NOSTRYFIKUJE SIĘ ZACHODNIE DYPLOMY, CO WIĘCEJ, DLA WIELU UCZELNI
        POSIADANIE TAKIEGO PRACOWNIKA Z TAKIM DYPLOMEM JEST KOLOSALNYM BONUSEM W ŚWIETLE
        OBOWIĄZUJĄCYCH PRZEPISÓW. A ZATEM DOŚĆ TEGO TRUCIA...
        • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 13:53
          Daj konkretne przyklady: gdzie, komu i za ile...
          A na razie:
          Skład Prezydium Centralnej Komisji do Spraw Stopni I Tytułów na PoP
          (Harzing’s Publish or Perish)
          • Przewodniczący Tadeusz Kaczorek – papers=0, h=0
          • Zastępca Wojciech Noszczyk – papers=0, h=0
          • Zastępca Tadeusz Szulc – papers=0, h=0
          • Sekretarz Osman Achamtowicz - papers=0, h=0
          Przewodniczący sekcji:
          • Stanislaw Gajda - papers=0, h=0
          • Krzysztof Jajuga - papers=0, h=0
          • Andrzej Dubas - papers=0, h=0
          • Stanislaw Czekalski - papers=0, h=0
          • Jan Stankowski - - papers=0, h=0
          • Jakub Siemek - papers=0, h=0
          • Zygmunt Strent - papers=0, h=0
          • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 13:58
            u mnie na uczelni się nostryfikuje
            i z tego co wiem - nieodpłatnie (choć mogę się mylić)
            • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 14:02
              Jaka to uczelnia, jaki wydzial i komu sie nostryfikuje i jakie
              dyplomy?
              • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 14:07
                no na pewno nie nostryfikują ci PhD na habilitację
                • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 14:11
                  A po co mi habilitacja na zachodzie Europy? Przeciez tam wystarczy
                  mi moj australijski PhD...
          • niewyspany77 pitolisz jak potluczony 19.02.09, 14:09
            > • Przewodniczący Tadeusz Kaczorek – papers=0, h=0

            scholar.google.pl/scholar?num=100&hl=pl&lr=&q=T+Kaczorek&btnG=Szukaj
            Wyniki 1 - 100 spośród około 5,480

            Two-dimensional linear systems T Kaczorek - Springer Cytowane przez 264

            To ze PoP ma jakis atak padaki to o niczym nie swiadczy.
            • wissarionowicz Re: pitolisz jak potluczony? 19.02.09, 14:15
              Dla "Tadeusz Kaczorek" PoP wyrzuca ZERO i ZERO!
              A dla "Stanislaw Lem" daje papers=189, h=9.
              No i jak to moze byc? Przeciez Lem to niepowazny temat na doktorat...
              • niewyspany77 Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu 19.02.09, 14:36
                Stephen Hawkins - na PoP 0
                Paul Krugman - PoP 0
                Gerhard Ertl - Pop 0

                (dwaj ostatni to noblisci). Ignorant jestes i tyle.
                • ulyanoff Re: Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu? 19.02.09, 18:15
                  Who is "Stephen Hawkins"?
                  Slyszalem o fizyku zwacym sie "Stephen William Hawking", ale nigdy
                  jeszcze o Hawkinsie. Jakie sa osiagniecia tegoz "Hawkinsa"?
                  www.filmweb.pl/o412023/Stephen+Hawkins
                  • niewyspany77 Re: Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu? 19.02.09, 18:46
                    ok, popelnilem literowke.
                    • ulyanoff Re: Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu? 19.02.09, 18:52
                      Literówke mówisz? To dla ciebie nie ma różnicy między Einsteinem a
                      Eisensteinem?
                      • niewyspany77 Re: Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu? 19.02.09, 21:40
                        moje najszczersze gratulacje,wlasnie otrzymujesz posade vice-czepialskiego
                        glownego forumowego, zaraz po dr nikoszernym, trefnym czy kim tam on jest, moze
                        nawet samym ulyanoffem.
                        eot z mojej strony.
                        • adept44_ltd Re: Nadal pitolisz i to az tylek sciska z zalu? 19.02.09, 22:25
                          to ten sam...
            • adept44_ltd Re: pitolisz jak potluczony 19.02.09, 15:06
              tylko, że doktor Keller dobrze o tym wie, bo już kiedyś wyjechał z takimi danymi
              i został skasowany na forum... więc mniej więcej można sobie wyobrazić, z jakim
              typem ma się do czynienia...
        • wissarionowicz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 13:57
          I jakim "bonusem"? Phd liczy sie dzis w Polsce gora tylko
          jako 'zwykly' doktorat, a wiec posiadacz nawet nostryfikowanego w
          Polsce australijskiego PhD nie liczy sie do kwoty doktorow
          habilitowanych, nie moze byc promotorem prac doktorskich ani tez w
          pelni samodzielnym profesorem zwyczajnym...
          Wiec nie pisz bzdur... I nie pisz DUZYMI LITEERAMI, bo to
          nieladnie...
    • sendivigius Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 24.02.09, 20:53
      To czego brakuje polskiej nauce to polityka kadrowa. Juz od ponad
      dwoch pokolen panuje tam selekcja negatywna i chow wsobny. To musi
      przyniesc takie rezultaty jakie sa.

      Dalatata pisze powyzej w sposob sprzeczny. Z jednej strony
      argumentuje ze nie wierzy, i slusznie, w mozliwosci samonaprawy i
      samooczyszczenia a z drugiej strony pisze ze w nauce potrzeba bata,
      tymczasem zaden bat tu nie pomoze, bicie zdechlego konia nie skloni
      go do galopu.

      Tzw. pracownicy naukowi w Polsce po 89 roku zdolali sie zadekowac i
      skutecznie torpedowali wszelkie proby reform. Kolejne rzady zajete
      pilniejszymi problemami nauke odpuszczaly i nigdy nie postawily na
      stanowisku ministra osoby przynajmniej kompetentnej, nie mowiac juz
      o zacieciu reformatorskim. Uchowal sie wiec skansen PRLu. Wlasciwie
      nic, tylko sprzedawac bilety, jak do zoo.

      Na problemy fundamentalne naklada sie polska megalomania. Wmawia
      sie, i to tez juz od pokolen, bajki o rzekomo wysokim poziomie
      ksztalcenia w Polsce, ktorej bajki to pochodna ma byc podswiadomy
      wniosek, ze widac i nauczyciele tez sa na poziomach najwyzszych. Jak
      ja sobie przypomne czasami czego i w jaki sposob mnie uczono na
      studiach w Polsce to ogarnia mnie pusty smiech. Projekcja tej samej
      megalomanii byloby odczytywanie wypowiedzi pana Dietla (ktory nawet
      nie moze byc przyslowiowa jaskolka, bo nalezy do starszego
      pokolenia, ktore jeszcze cos reprezentowalo), ze jakoby polskim
      naukowcom brakuje JEDYNIE odwagi i ambicji, bowiem profesor juz w
      nastepnym zdaniu kontruje ze TAK NAPRAWDE to brak im pomyslow. Otoz
      to! Jak sie stoi na skraju przepasci robienie kroku naprzod nie jest
      odwaga tylko glupota. Polska megalomania zaklada ze rzeczy dzieja
      sie prosto. Jedzie taki biedak na zachod i po powrocie zaczyna jak
      trzyletni chlopczyk - ze gdybym tylko chcial to napewno bym skoczyl
      wyzej, ale mi sie nie chce bo dlubie w nosie. Tymczasem ani nie jest
      latwo stworzyc dobra i nieskorumpowana policje, jesli tak latwo to
      czemu jej 20 lat po upadku komuny nie ma; ani nie jest tak latwo
      zorganizowac transport w miecie, ani zbudowac autostrady, ani
      obmyslec system pomocy spolecznej ktory nie wynaturzy sie w swoja
      karykature jak renty w Polsce. I tak dalej. Nie jest wiec tez latwo
      zbudowac konkurencyjny system nauki, bo ludzie w na przyklad Ameryce
      wcale nie sa ulepieni z innej gliny. Nie mam zadnych watpliwosci ze
      wstawieni w polski rezim zachowywali by sie tak samo, podobnie
      Polacy co pracuja w USA pracuja tam po amerykansku. A naukowcy w
      Polsce wciaz swoje - "dajcie nam wiecej pieniedzy".

      Kolejna pochodna problemu polityki kadrowej, czyli marnej jakosci
      materialu ludzkiego jest koniecznosc znajdowania zastepczych metod
      ocen. Habilitacja jest jednym komicznym wynaturzeniem, ale w
      ostatnich latach wyrasta inne - chyba jeszcze gorsze - to
      publikomania. Pisze o tym w poscie powyzej flamengista. Takie osoby,
      czyli punkciarze sa jeszcze wiekszym nieszczesciem niz zwyczajne
      lenie i plagiatorzy. Ci ostatni przynajmniej rozumieja tyle, ze
      nalezy siedziec cicho aby sprawy sie nie wydaly. Punkciarze beda sie
      obnosic ze swoja zadrukowana makulatura, bo to premiuje system, i w
      momencie kiedy stanie sie ich wiekszosc przyjma taka metode pracy
      jako regule obowiazujaca wszystkich innych. Stad juz tylko prosta
      droga do debat ile diablow miesci sie na koncu szpilki. Nie watpie,
      ze oryginal tej mysli bije indeksem "h" i cytatami wszystkie inne
      sensowne prace.

      Czasami mysle ze Lenin mial jednak racje - kadry decyduja o
      wszystkim, a jakby spraw nie krytykowac to nauka radziecka taka
      najgorsza nie byla. Bo system, mimo ze wyrastajacy z oblednej
      ideologii, byl wewnetrznie spojny. Mial kary, nagrody i metody
      kontroli z tej samej prarafii. Po upadku komunizmu w 89 roku
      wszystko sie rozprzeglo. Pozostalosci wykonuja agonalne drgawki
      ktore niewtajemniczeni biora za oznaki zycia naukowego.
      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 24.02.09, 23:51
        1. nie widze sprzecznosci w stweirdzeniu ze niemozliwa jest samonaprawa
        srodowiska, a zatem nalezy sily z zewnatrz, w tym miedzynarodowej.

        2. zupelnie nie widze wynaturzenia habilitacji. skoro system jest niewydolny i
        nieuczciwy, co za roznica czy jest habilitacja czy nie. to jest taki klasyczny
        straw man - zlikwidujmy habilitacje i juz bedzie jak w Ameryce, co? bzdura na
        kolkach i to z przerzutka. zlikwidowanie habilitacji niczego nie zmieni. system
        bedzie tak samo niewydolny tylko na innych poziomach. frustracja sendi?

        3. co do megalomanii to ja sie troche zgadzam troche nie, ale to jest na
        sasiedni watek

        4. najbardziej mi sie nie podoba myslenie ze jak przeszczepimy system
        amerykanski, to juz bedzie cacy. wszyscy zaczna produkowac na poziomie
        amerykanskim, laboratoria beda tak wyposazone i UJ nazwiemy the Krakow Harvard
        Uni. to sa turbobujdy.
    • eni.huso Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 24.02.09, 22:51
      z mojego otoczenia: to niestety muszę stwierdzić, ale większość nie ma ambicji.
      Wiare to mają, a nawet przerost wiary w siebie. Nic nie robią, ale nie dlatego
      że nie mają pomysłu, tylko dlatego że im się nie chce, bo tak im wygodniej, a
      pieniądze? Te by przepultali niezgodnie z celem, na który by je dostali. Ale po
      co się starać o pieniadze, nie ma sensu - przecież i tak ich nie dostaną, a
      jakby dostali, to jeszcze by musieli pracować i coś zrobić.
      Straszne to i bardzo smutne :(.
      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 24.02.09, 23:52
        to jest smutne. ale chetnie sie dowiem od sendiego jak zniesienie habilitacji
        przywroci im ambicje i chec do czegokolwiek.


        eni.huso napisała:

        > z mojego otoczenia: to niestety muszę stwierdzić, ale większość nie ma ambicji.
        > Wiare to mają, a nawet przerost wiary w siebie. Nic nie robią, ale nie dlatego
        > że nie mają pomysłu, tylko dlatego że im się nie chce, bo tak im wygodniej, a
        > pieniądze? Te by przepultali niezgodnie z celem, na który by je dostali. Ale po
        > co się starać o pieniadze, nie ma sensu - przecież i tak ich nie dostaną, a
        > jakby dostali, to jeszcze by musieli pracować i coś zrobić.
        > Straszne to i bardzo smutne :(.
        • sendivigius Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 01:33
          Wiele razy przy roznych okazjach pisales ze jestem sfrustrowany. Byc
          moze i jestem ale to nic nie ma do rzeczy bo sfrustrowani tez moga
          miec racje. Czy juz nadmienialem ze tez jestem lysy?

          Nie stawiam nigdzie tezy ze zniesienie habilitacji to panaceum. Jest
          to jedno z pociagniec koniecznych acz niewystarczajacych. Chodzi tez
          troche o to ze od czegos trzeba zaczac. Naprawde trzeba zrobic
          wreszcie pierwszy krok a ten nadaje sie wyjatkowo dobrze bo rozbija
          istniejaca siatke wspolzaleznosci i ukladow. To tyle co uwolnienie
          chlopow panszczyznianych, choc wiemy ze nie wszyscy sie kwalifikuja
          do szlachty. Demokracja nie polegala na nadaniu wszystkim chlopom
          tytulow szlacheckich ale wogole na zniesienie koncepcji panstwa
          feudalnego i klasowego. Tu lezy istota.

          Chec i ambicje do czegokolwiek nie da sie przywrocic obecnemu
          materialowi ludzkiemu zaludniajacemu polskie uniwersytety bo on
          nigdy takich nie posiadal. Dobor kadry odbywal sie wedlug zlych
          kryteriow, co nie oznacza ze przypadkowo nie mogli sie tam znalezc
          ludzie uzdolnieni i pracowici. Ale poniewaz to mogl byc tylko
          przypadek to takich jest po prostu malo. Kadry wiec nalezy wymienic
          i aby to sie moglo stac ruch kardrowy w obu kierunkach musi byc dosc
          latwy, czyli nie moze byc duzych barier, a wiec znowu wracamy do
          problemu habilitacji.

          Tak czy inaczej system nalezy dostosowac do realiow wspolczesnego
          swiata. Na te realia miedzy innymi sklada sie wymiana miedzynarodowa
          ludzi. Nastepnie rynkowosc wyksztalcenia i zwiazanie z tym istnienie
          szkol prywatnych. Nastepnie fakt ze dziedziny maja swoja specyfike i
          rozliczanie wynikow i szczegolowych warunkow zatrudnienia tez
          powinno miec (popatrz co sie dzieje na Akademiach Medycznych). Nie
          chce mi sie dawac pelnej listy, ale jeszcze raz podkresle ze
          zasadniczym problem jest to, ze obecny system jest od sasa do lasa,
          przez dziury w nim wyleje sie kazda ilosc pieniedzy ktore sie tam
          wpompuje.
          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 02:14
            o frustracji pisalem tylko raz, o ile pamietam. a pisze, bo choc habilitacja nie
            jest panaceum, jest w centrum twoich zainteresowan. nie rzetelnosc receznji czy
            ocen dorobku, czy konkursow, nie wprowadzenie miedzynarodowych krtyteriow takich
            ocen, ale hablitacja. niby nie panaceum, ale jakby tak troche. trudno nie
            widziec pewnej obsesji habilitacyjnej.

            1. chetnie uslysze dlaczego zniesienie hablitacji w Polsce jest konieczne, a w
            Szwajcarii (ktora w niektorych naujach wyprzezda USA w poziomie cytowalnosci).
            zniesienie habilitacji nie ma nic wspolnego z uwolnieniem czeogkowliek. jesli
            juz nastapi dewaluacja profesury.

            2. kadry trzeba wymieniac, to znaczy dokladnie jak? jutro zwalniamy 10 procent?
            ale to pol biedy, nie rozumiem jak mamy gonic swiat nie stawiajac wyraznych
            etapow do osiagniecia, wyraznych i trudnych do osiagniecia (tak zeby knoty nie
            przechodzily). ale wiem, to nie sa wyzwania, to sa bariery? to moze dokotrat to
            tez niepotrzebna bariera?

            3. nie wiem co to sa realia wspolczesnego swiata. ktore to realia? ze USA i
            Polska sa nieporownywalne? ze system w USA zostal wypracowany przez lata prob i
            bledow? ze struktura wlasnosci nauki w USA i w Polsce jest nieporowywalna? ze
            Polski nie stac na bycie globalnym graczem w nauce swiatowej? ktore to realia, n
            aktorych ty bys sie skupil?

            4. i ja wiem ze uslysze ze sie myle pod kazdym wzgledem, jednak przypomne ze
            przejscie na tenure w USA i polska habilitacja sa funkcjonalnie (powtarzam:
            funkcjonalnie, bo strukturalnie roznia sie nieco) podobne. sa etapem w karierze
            czlowika pare lat po dokotracie. ale jak wiadomo, w skoro w USA, to jest cacy, a
            skoro w Polsce to jest be.

            5. a co do feudalizmu na uczelniach polskich. zgadzam sie, trzeba walczyc.
            jednak zniesienie habilitacji nie ma nic wspolnego z ograniczeniem feudalizmu. i
            zeby pociagnac metafore. to wlasnie zniesienie hablitacji spowoduje, ze nagle 80
            proc adiunktow (w tym 100 proc wiecznych i dobrze ustosunkowanych) zsotanie
            profesorami. to bedzie efekt zniesienia hablitacji. ot panaceum. nie dosc ze
            zalatwimy to, ze bedzie w Polsce najwiecej profesorow na dowolna jednostke
            przeliczeniowa, zalatwimy rowniez problem dorobku - nie bedzie potrzebny.

            dobranoc.
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:04
              Nie porownuj habilitacji do tenury, bo takie porownanie nie ma sensu. Wszystko
              zmierza ku temu, by funkcjonalnym odpowiednikiem tenury byl tytul.
              Funkcjonalnie, habilitacja ma range wyzszego doktoratu, teraz jeszcze ma byc
              przed pozauczelniana komisja panstwoawa.
              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:26
                1. raczej nie... ;-)
                2. tak czy siak - rozmowę trzeba zacząć w takiej sytuacji od poziomu doktoratów...
                3. a to ostatnie (niezwiązane z wątkiem...) może mieć swoje plusy :-)
                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:30
                  Ty do mnie z tymu punktami? ;-)

                  3. swoje minusy tez...
            • sendivigius Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 19:18
              Mysle ze zgodzimy sie jesli chodzi o ponizsze punkty

              1. Wysmazenie 200 stronnicowego gniota jak sie ma rezultaty to zaden
              praktyczny problem.

              2. Zniesienie habilitacji nie oznacza zniesienia jakiejkolwiek oceny
              przy awansie.


              Na Szwajcarii sie nie znam, pisze o tym co widze w Polsce. Nie
              uwazam tez ze zniesienie habilitacji jest najwazniejszym problemem,
              ale powtorze - jak mowi chinskie przyslowie - "kto zrobil pierwszy
              krok to przeszedl juz polowe drogi".

              Zniesienie habilitacji jest konieczne gdyz:

              - daje niezaleznosc w sensie naukowym, bywa ze to znaczy nielwiele
              ale bywa tez wiele. Osoba po doktoracie jest typowo w pod 30 tke.
              Mowienie ze taka osoba nie wie co ma robic jest smieszne,
              niedorzeczne i wogole sprowadza dyskusje poza zasieg zdrowego
              rozsadku. W armii taka osoba czesto dowodzi 100 czolgami.
              - daje niezalezosc w sensie towarzysko-administracyjnym, splaszcza
              strukture zarzadzania. Tu chodzi o wiele praktycznych spraw
              codziennych. Naukowiec ma miec glowe do myslenia o nauce a nie do
              intryg dworskich.
              - otwiera mury uczelni dla polonii naukowej
              - otwiera mury dla przeplywu ludzi miedzy przemyslem, malym
              biznesem, administracja i akademia. Otwiera tez drzwi w obu
              kierunkach, wiele osob boi sie wyjsc z akademii bo bez habilitacji
              nie ma powrotu. W wielu, wielu dziedzinach to zupelnie bez sensu.
              - daje niezaleznosc kadrowa malym osrodkom i szkolom prywatnym,
              likwiduje nacisk na wieloetatowosc.

              ad.2 No wlasnie, jest powyzej. Kadry nalezy wyminiac tak jak to sie
              dzieje w kazdym biznesie i w kazdym dziale budzetowki. Aby to sie
              dzialo drzwi musza byc otwarte w obie strony. Obecnie uczelnie sa
              okopane, produkuje to system od studenta do profesora w jednym
              miejscu. Haslo "aby knoty nie przechodzily" moze zostac spelnione
              jak osoba oceniajaca nie ma zobowian ani interesu w tym aby dac taka
              czy inna ocene, to moze byc spelnione jak jest wystarczajaco duzo
              osob niezaleznych, czyli znowu wracamy do problemu habilitacji. Jak
              inaczej to zrobic? Modlitwa?

              ad3. Realia wspolczesnego swiata sa takie ze jest wiek XXI a nie
              wiek XVIII. Uczelnie to sa duze biznesy, wiele z nich to po prostu
              zwykle szkoly pomaturalne. Pracownik naukowy to juz nie nobliwy
              medrzec z dluga siwa broda, tubalnym glosemi i standardami etycznymi
              z epoki. Ilosc pracy wymaganej i sposoby rozliczania jej musza byc
              dostosowane do masowosci wyzszego ksztalcenia. Jak profesorow mozna
              bylo liczyc na palcach to mozna bylo recznie kontrolowac czy sie
              zachowuja poprawnie czy nie, mozna bylo recznie kontrolowac czy ktos
              jest na bakier z etyka czy nie, golym okiem bylo widac czy ktos jak
              nie jest w pracy to robi fuche czy tez wlasnie mysli nad waznym
              problemem. Dzis sie tak nie da. Dzis metody kontroli spolecznej
              ktora kiedys byla mieszczanska etyka nie dzialaja. Musza byc
              zastapione innymi. Ja jako podatnik sie buntuje przeciwko istnieniu
              etatow budzetowych gdzie jedynym obowiazkiem pracownika jest
              odlepanie dwoch godzin zajec tygodniowo i to tez tylko w roku
              szkolnym, a reszte obowiazkow mozna "zabajerowac", gdzie placone z
              budzetu miejsce pracy sluzy do naganiania klientow do prywatnej
              praktyki, do robieniu fuch na zlecenia, do wynoszenia praw
              autorskich (= tego samego wykladu w szkolach prywatnych) i tak
              dalej. Tu potrzebny jest zwyczajny kapitalistyczny nadzor
              wlascicielski. Potrzebna jest mocna pozycja ministerstwa.
              Niezaleznosc uniwersytetow publicznych jest jedynie w
              dziedzinie "mysli" ale nie w dziedzinie "pracy".

              ad 4. Oczywiscie ze tenure ma cos z habilitacji ale wlasnie
              funkcjonalnie jest czyms innym, bo jest przywilejem lokalnym danej
              szkoly. Dzieki temu wymagania na tenure sa inne w Springfild
              Community Colege i na Stanfordzie. To umozliwia szkolom roznicowanie
              sie, umozliwia jednym wzrost a innym znalezienie swojej niszy
              rynkowej. Nie ma w Stanach "Cetralnej Komisji Tenure" - ktora
              zapewnia "aby knoty nie przechodzily". Wielkosc knota ktory moze
              przejsc jest determinowana lokalnie i to jest wlasnie wielka roznica
              i wielka zaleta systemu amerykanskiego.

              Widzisz, dala.tata, w USA moze nie wszystko jest "cacy" ale jednak
              nauka jest i wiele innych dziedzin jest. W Polsce natomiast co jest
              to kazdy widzi. Porownaj na przyklad program budowy autostrad przez
              admistracje Eisenhowera i to co sie w tej sprawie dzieje w Polsce.
              Dlaczego nie chcesz zaakceptowac dowodu eksperymetalnego ale
              wymyslasz emocjonalne argumenty przeciw w stylu "nie bedzie Jankes
              plul nam w twarz".

              ad 5. Nie mam zadnego problemu z tym ze 80% adjunktow zostanie
              profesorami. W liceum do kazdego nauczyciela mowi sie "profesor" i
              swiat sie nie wali. Profesor to nie tytul szlachecki to nazwa
              zawodu, nie przymierzajac tak jak "key accout manager". Natomiast
              rozliczanie pracy i awanse to zupelnie inna bajka.

              Ta dyskusja jest o tym czego brakuje polskim naukowcom. Ja twierdze
              ze pytanie jest troche zle postawione, to znaczy wiadomo czego
              brakuje ale nie da sie tego im "dac" bo ze wzgledu na to kim sa i
              tak nie sa w stanie tego przyjac. Ten caly system nalezy odbudowywac
              na zdrowych zasadach. Gdyby sie wzieto za to w 89 roku to juz byloby
              z gorki, a tak jest ciagle puste gadanie o knotach, co przechodza.
              Tak na marginesie teoria knotow jest juz dobrze rozpracowana:

              en.wikipedia.org/wiki/Knot_theory
              Polskich nazwisk tam nie widze, nie ma co odkrywac Ameryki piec
              wiekow po Kolumbie.
              • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 10:40
                1.zupellnie nie widze tej niezaleznosci po zniesieniu habilitacji. niezaleznosc
                od pracowania chyba? skoro w polskiej nauce problemem jest niepracowanie, jak
                rozwiaze ten problem usuwanie jednej z motywacji? nie wiem.rownie dobrze mozna
                jeszcze usunac doktorat, bo to tez ogranicza.
                2. polonia (he he) ma droge otwarta - habilitacja nic do tego nie ma, choc tu
                mozna by rzeczywiscie uproscic rzeczy.przypominam jednak ze jest stanowisko
                profesora zagranicznego - bez habilitacji. bylem na takim zatrudniony przez chwile.
                3. sorry, ale argumenty o tym ze zyjemy w jakims tam wieku i to w spoosob
                konieczny cos oznacza sa fajne retoryczne, a mialkie.co ma do tego tez
                habilitacja nie wiem. natomiast, mowie od jakiegos czasu ze gdyby dyrektorzy
                instytutow byli zainteresowani finansowo w wynikach swych placowek, zmieniloby
                sie wiele.
                4. ja naprawde nie widze problemu z ta habilitacja i tenure. problem jest w
                rzetelnosci, a nie w statusie habilitacji.
                5. no wiec ja mam problem ze 80 proc. adiunktow zostnaie profesorami. bo w
                rzeczywisitosci doprowadzi to do koniecznsoci wyksztalcenia sie kasty 'lepszych
                profesorow', po drugie, nagrodzimy lenistwo, po trzecie, wedle mnie najwiekszym
                problemem w Polsce jest 'korupcja akademicka' - to bedzie najlepszy sposob na to
                zeby przepchnac wszystkich swoich, miernych, ale wiernych. tak, mnie to
                przeszkadza.
                6. nie te knoty.
                • winoman Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 11:05
                  dala.tata napisał:

                  > 1.zupellnie nie widze tej niezaleznosci po zniesieniu habilitacji. niezaleznosc
                  > od pracowania chyba? skoro w polskiej nauce problemem jest niepracowanie, jak
                  > rozwiaze ten problem usuwanie jednej z motywacji?

                  Szczerze powiem, że ja motywację straciłem po zderzeniu się ze ścianą
                  habilitacji. Miałem granty wewnętrzne, własny grant KBN, grant NATO (jeszcze
                  zanim Polska weszła do NATO), publikację w piśmie, o którym zdecydowana
                  większość polskich matematyków może tylko marzyć, ale nawet stypendium
                  habilitacyjnego nie dostałem. To wtedy dotarło do mnie, że jest tyle innych
                  możliwości spędzenia życia i że może nie chcę reszty życia spędzić w tym
                  środowisku (kilka lat w radzie wydziału też zrobiło swoje :-) ).

                  > 2. polonia (he he) ma droge otwarta - habilitacja nic do tego nie ma,

                  To dlaczego Wolszczan po cichu robił habilitację w Polsce, zanim dostał etat na
                  UMK? Dlaczego mój przyjaciel z Bostonu nie mógł dostać drugiego etatu w Polsce
                  i wybrał Włochy?

                  > 6. nie te knoty.

                  Akurat w tych knotach z wiki polskie nazwiska mogłyby się pojawić, Józef
                  Przytycki i Paweł Traczyk odegrali ważną rolę w rewolucji w teorii węzłów w
                  latach 80.

                  Pozdrawiam!
                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:06
                    1. nie zderzyłeś się z habilitacją, tylko z radą wydziału, poza tym jak miałeś
                    dorobek to, co za problemem było napisać hab. bez stypendium???
                    2. no tak było za starej ustawy o szkolnictwie, ta nowa od 2005 promuje uczelnie
                    mające zagranicznych profesorów...
                    • winoman Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:37
                      > 1. nie zderzyłeś się z habilitacją, tylko z radą wydziału, poza tym jak miałeś
                      > dorobek to, co za problemem było napisać hab. bez stypendium???

                      Pewnie niewielki (choć o ile pamiętam, stypendium wiązało się z urlopem, co
                      zawsze jest przydatne), poza tym podczas samej habilitacji zderzyłbym się z tym
                      samym murem, ale przede wszystkim zarówno to doświadczenie, jaki i kilka innych,
                      sprawiło, że przestało mi zależeć.

                      Pozdrawiam!
                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:39
                        ok, ale powtarzam - zderzyłeś się ze źle działającym systemem, a nie z
                        habilitacją... zniesienie habilitacji nie zmieni ludzi z tej rady wydziału, nie?
                        • winoman Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:27
                          > ok, ale powtarzam - zderzyłeś się ze źle działającym systemem, a nie z
                          > habilitacją... zniesienie habilitacji nie zmieni ludzi z tej rady wydziału, nie
                          > ?

                          Jeśli system źle działa, to może jednak coś złego tkwi w samej jego istocie?

                          Jeśli habilitacja jest istotnym składnikiem źle działającego systemu, to może
                          jednak zastąpienie jej czymś innym pomoże?

                          Dla mnie w każdym razie zabrakło miejsca w tym systemie (i nie tylko lokalna
                          specyfika i ludzie na konkretnym wydziale o tym zdecydowali.

                          Niestety muszę się teraz oddalić do moich obowiązków, pozdrawiam!
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:31
                            co do zmiany systemu i wymiany części ludzi ja nie mam żadnej wątpliwości, ale z
                            powodów, które wyłuszczam (co za dziwne słowo) obok habilitacja jest tematem
                            zastępczym...
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:32
                            również z pozdrowieniami!
                          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:34
                            habilliacja zostala wymyslona jako powazny problem. glwonie przez masy
                            adiunktow, ktorzy nie sa w stanie jej zrobic. bo ksiazke trzeba napisac, bo
                            publikowac trzeba, bo tysiac roznych rzeczy. pewnie upraszczam, ale nie za bardzo.

                            czy habilitacja jest batem? no jest, ale kazdy awans jest batem. kazdy awans
                            jest bramka, ktorej strzga gate-keeperzy. to nie jest tak, ze tenury daja za
                            darmo w USA. a gdyby polskich habilitowanych ocenic wedle kryteriow
                            amerykanskiej tenury, wiekszosc by nie dostala habilitacji. czy to jest bat? no
                            jest. szczegolnie ze rowniez studenic sie wypowiadaja. czy to jest presja by
                            oceniac wyzej - no jasne ze jest.

                            zniesienie habilitacji nie zmieni niczego poza tym, ze banda leni i przydupasow
                            zostanie profesorami.
                  • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:24
                    winomanie, kazdy z nas ma swoje opowiesci. mi blokowano z czystej zlosliwosci
                    profesure belwederska. bo tak, bo mozna. nikogo nie interesuje to, ze stracilem
                    potencjalnie prawie lata wyzszej pensji. prezia to tez nie intersuje, gdy ociaga
                    sie z podpisaniem.

                    czy to znaczy ze nalezy profesure zniesc? wedle mnie nie.

                    nie potrafie odpwoeidziec na twoje pytania. problem jjednak nie polegga na
                    istnieniu habilitacji, ale raczej na tym, ze saa ludzie ktorzy lubia utrudnic,
                    wola szaraka, a nie kogos wybijajacego sie. znasz w poolsce powiedzenie 'zawyzac
                    poziom'? masz odpowiedz na swoje pytania,
                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 11:18
                  Gardlo mnie boli i nie mam ochoty na bicie piany. Jezeli habilitacja jest jedyna
                  motywacja do pracy i po jej zniesieniu juz nic nikomu sie nie bedzie chcialo, to
                  znaczy, ze to wszystko jest chore, a utrzymywanie habilitacji tuszuje problem
                  zamiast go rozwiazac.
                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:10
                    chario - a jednak ją bijesz... bo najwyżej sensowne jest dyskutowanie, jak ją
                    przyznawać i nic więcej (zwłaszcza jeśli pełni podobne funkcje, jak inne reguły
                    za granicą). Jeśli ktoś ma dorobek, to habilitacja nie powinna być dla niego
                    żadnym problemem (jeśli chcesz tu na mnie nakrzyczeć - to wróć do p. 1. -
                    dyskutować o zasadach przyznawania), a jeśli nie ma - to nie będzie miał hab.,
                    tylko po co, o kimś takim dyskutować??? na tym forum???

                    no, system jest chory, habilitacja trzyma jakiś poziom, choć paradoksalnie
                    utrzymuje system, bo bez niej myślę, że na obecnych zasadach to wszystko by
                    runęło, a studenci słusznie powyrzynaliby swoich doktorów profesorów...
                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:13
                      Adept, nie bede krzyczec, bo mnie gardlo boli!!!
                      <tupie noga>

                      Przeciez w drugim akapicie sie ze mna zgadzasz, to o co chodzi???
                      ;-)
                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:23
                        o pierwszy najprawdopodobniej... i o bicie piany...
                        bo wszyscy mówią o zniesieniu habilitacji, a nie o wymogach na bycie nowym
                        profesorem bez habilitacji...
                        ja jestem przekonany, że doktor może być profesorem, ale ja u siebie w
                        instytucie nie widzę nikogo takiego (a dyszą do zniesienia hab.), a ogólnie
                        podejrzewam, że to będzie najwyżej 10 %??? a ci sobie po prostu zrobią hab. i po
                        kłopocie... ;-). Bo ja myślę, że na tę nową profesurę to trzeba będzie coś
                        pokazać: mieć świetne publikacje, książkę... no i ja to mam gdzieś, jak to
                        nazwiemy - hab. czy profesurą bez hab... po prostu wmanewrowujemy się w
                        pseudoproblem, który ponadto grozi w naszych warunkach uprofesorowieniem
                        (zwłaszcza na małych uczelniach bądź prywatnych) stada nierobów, tyle...
                        a jest też tak, jak mówi Dalatata - pozostaną "prawdziwi" profesorowie i ci bez
                        hab....
                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:34
                          To wrocilismy do punktu wyjscia i ani odrobine nas to nie posunelo do przodu.
                          Ci, co maja motywacje, zrobia hab., a jak zniesiemy hab., to oni tez nie beda
                          mieli motywacji, zeby robic cokolwiek. Nierozwiazywalny problem - zeby nie bylo
                          hab. i zeby byla motywacja...
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:38
                            ???
                            bardzo prosto rozwiązywalny... (a poza tym nie rozumiem, dlaczego wykręcasz to,
                            co napisałem, jak nie będą mieli motywacji, to trzeba ich zwalniać... i tyle,
                            też prosto) - wystarczy precyzyjnie określić, na czym polega kariera naukowa,
                            jakie wymogi stawia się przed profesorem cert. i później, no i przestrzegać tych
                            wymogów. Ale dla mnie właśnie znamienne jest to, że wszyscy biją pianę - znieść
                            habilitację, znieść habilitację, a nie rozmawiają, jak podnieść poziom, bo to
                            już nie jest ich problem...
                            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:49
                              adept44_ltd napisał:

                              > wystarczy precyzyjnie określić, na czym polega kariera naukowa,
                              > jakie wymogi stawia się przed profesorem cert. i później, no i przestrzegać tych
                              > wymogów.

                              Nooo. Jak dla mnie, to wystarczy to nawet okreslic w obrebie uczelni, ale juz
                              wiecej boje sie pisac...

                              > Ale dla mnie właśnie znamienne jest to, że wszyscy biją pianę - znieść
                              > habilitację, znieść habilitację, a nie rozmawiają, jak podnieść poziom,

                              A jak bija piane, zeby nie znosic, to zakladaja, ze poziom jest, jaki jest i
                              wyzszy juz byc nie moze?
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:04
                                1. tylko widzisz - nie ma żadnego rynku - ani pracy, ani edukacji, ani nauki
                                (chodzi o sensowne finansowanie badań) w PL, więc wszystko się robi jak
                                najtaniej, więc uczelnie będą chciałby mieć jak najtańszych profesorów... i jak
                                najwięcej
                                2.no jeśli uważają, że poziom jest wysoki i już wyższy nie będzie, to się sami
                                dyskwalifikują i nie ma o czym gadać, nie???
                                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:15
                                  Ad. 1: Bo habilitacja jest batem na pracownikow i na uczelnie. Innych
                                  mechanizmow regulujacych nie ma, albo sa malo skuteczne.
                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:19
                                    nooo....
                                    więc ja proponuję zacząć od kwestii tych mechanizmów, a potem się okaże, że
                                    znoszenie hab. nie jest potrzebne... albo, że będziemy mieli zamiast niej
                                    profesury (chociaż sam wolę być hab. niż cert. ;-), ale to już czysto estetyczny
                                    pogląd),

                                    uffff :-)))
                                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:25
                                      Co ufff? Mam czesciej noga tupac? ;-))))
                                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:26
                                        nie, to nie, bo mi fiszki z biurka spadają...
                                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:30
                                          Dobra, juz nie bede :-)))
                  • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:25
                    chario, tak jest chore. a habilitacja nie ma z tym nic wspolnego.

                    charioteer1 napisał:

                    > Gardlo mnie boli i nie mam ochoty na bicie piany. Jezeli habilitacja jest jedyn
                    > a
                    > motywacja do pracy i po jej zniesieniu juz nic nikomu sie nie bedzie chcialo, t
                    > o
                    > znaczy, ze to wszystko jest chore, a utrzymywanie habilitacji tuszuje problem
                    > zamiast go rozwiazac.
                    >
                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 13:28
                      Nastepny... Przeciez ja pisze, ze to wszystko jest chore, lacznie z moim
                      gardlem, to w czym ty sie ze mna nie zgadzasz?
                • sendivigius Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 17:09
                  Dala.tata, widze ze nie chcesz zrozumiec pewnych argumetow, trudno,
                  sprobuje przeformulowac, ale bez wiekszej nadziei.

                  ad1. Ja i wielu innych widza. Niezaleznosc od pracowania po
                  habilitacji to wlasnie problem obecny. Habilitacja jest
                  pseudomotywacja, owszem moze motywowac do pracy ale akurat nie
                  takiej jaka jest potrzebna. Motywuje do produkji makulatury i
                  gniotow, ale poniewaz doba ma 24 godziny to efektem ubocznym jest
                  brak pracy merytorycznej.

                  ad2. Wszyscy wiemy ze nie ma. Osoby ktore byly wczesniej zwiazane ze
                  struktura nauki w Polsce robia pokatne habilitacje w swoich bylych
                  alma mater, czym i jak za to placa to ani sie domyslam, przynajmniej
                  zaciagaja potezne dlugi wdziecznosci. Pozostaja tez ci co nigdy w
                  Polsce w nauce nie pracowali.

                  ad3. Ten argument sie sprowadza do tego ze biznesem rodzinnym
                  zarzadza sie inaczej niz wielka korporacja. To nie jest mialki
                  argument tylko pokazuje dlaczego system sie pruje w szwach.

                  ad4. Zarzucajac nierzetelnosc, powiedz jak ja naprawic? Pytalem czy
                  masz zamiar zrobic to modlitwa czy tez moze cudem tuskowym? Bo ja
                  proponowalem wzrost liczebny zbioru niezaleznychosob zdolnych do
                  dawania opiini.

                  ad5. Zauwaz ze w USA nie tylko nie ma habilitacj ale tez NIGDY jej
                  nie bylo. Nie ma tez dyskusji ze habilitacje nalezy wprowadzic bo
                  uniwersytety sa zaludnione przez leniow i nierobow. Mimo BRAKU
                  habilitacji te problemy nie wystepuja. Korupcja akademicka i upadek
                  najgorszych wydzialow to problem ktory rozwiazywac powinien rynek.
                  Harvard jest dobrym uniwersytetem nie dlatego ze jakas komisja go
                  pilnowala aby sie nie rozpil tylko dlatego ze SAM na to pracowal i
                  Springfild Community College tez zapracowal na to ze z Harvardem
                  nikt go nie myli.
                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 17:42
                    jeśli można się wtrącić -
                    1. sformułowania typu ja i inni, albo wszyscy nic nie znaczą w merytorycznej
                    dyskusji, więc po co one??? zwłaszcza są inni ja i inni jego inni, którzy widzą
                    inaczej!!!, no a wszyscy - to jakaś kosmiczna bzdura.
                    2.skąd te informacje o produkcji gniotów??? no, takie też powstają, ale
                    powstają i cenne książki, więc argument się sypie (znów, jak wszystkie rzędu:
                    zawsze, wszędzie etc.), swoją drogą pierwsze zdanie ad1. niezrozumiałe. Jeśli
                    powstają gnioty, to powinno się je uwalać na kolokwiach i to jedyne, co można na
                    ten temat powiedzieć.
                    ad2 - domyślam się, że chodzi o zatrudnianie zagranicznych naukowców z
                    zagranicznym doktoratem czy polskich naukowców ze świata? pisałem, jak to
                    wygląda w świetle ustawy o szkolnictwie wyższym, więc uparcie powtarzasz bzdury.
                    ad5 - no tak, ale w tych mitycznych USA istnieje nie tylko Harvard, ale i
                    mnóstwo kiepskich małych uczelni, zresztą nawet na tych dużych debatuje się o
                    upadku nauki, więc może to nie jest wzór do naśladowania, poza tym to nie brak
                    habilitacji sprawił, że w USA rozwinęła się nauka lepiej niż w PL (wybacz ale
                    ten pomysł jest absurdalny)
                    co do reszty - powtarzam, dopóki nie ma w PL rynku pracy, edukacji i nauki...
                    wszystkie pomysły o "wolności" stopni i różnych typów biznesów można sobie
                    wsadzić w kapcie.
                    A dodam do tego jeszcze jedną sprawę - likwidacja habilitacji w obecnym stanie
                    rzeczy doprowadziłaby do zamknięcia drogi awansu, to znaczy - do obniżenia
                    płac... pojawiłoby się mnóstwo profesorów, szczęśliwych, że mogą dalej pracować
                    za 2 tys....
                    • sendivigius Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 18:44
                      adept44_ltd napisał:

                      > 1. sformułowania typu ja i inni, albo wszyscy nic nie znaczą w
                      merytorycznej dyskusji, więc po co one??? zwłaszcza są inni ja i
                      inni jego inni, którzy widzą inaczej!!!, no a wszyscy - to jakaś
                      kosmiczna bzdura.

                      ad1. argumenty merytoryczne sa takie ze indeksy cytowan sa ogolnie
                      dostepne. Czytaj i szukaj tak polakow pracujacych w POlsce. Albo
                      lepiej wez setny amerykanski unwersytet i dziesiaty polski, wez
                      jakis wydzial i porownaj co wyprodukowal. Widac bedzie golym okiem i
                      dlatego wlasnie pisze ze widze.


                      > 2.skąd te informacje o produkcji gniotów??? no, takie też
                      powstają, ale powstają i cenne książki, więc argument się sypie
                      (znów, jak wszystkie rzędu: zawsze, wszędzie etc.), swoją drogą
                      pierwsze zdanie ad1. niezrozumiałe. Jeśli powstają gnioty, to
                      powinno się je uwalać na kolokwiach i to jedyne, co można na ten
                      temat powiedzieć.

                      ad2. To co sie powinno a to co sie robie to dwie rozne rzeczy. Nie
                      robi sie tego co sie powinno z powodow jak zawsze -
                      niemerytorycznosci ocen.

                      > ad2 - domyślam się, że chodzi o zatrudnianie zagranicznych
                      naukowców z zagranicznym doktoratem czy polskich naukowców ze
                      świata? pisałem, jak to wygląda w świetle ustawy o szkolnictwie
                      wyższym, więc uparcie powtarzasz bzdury

                      W swietle ustawy wyglada to tragicznie. A do ustawy trzeba dodac
                      mentalnosc - "chlop zywemu nie przepusci" i "nie bedzie Jankes plul
                      nam w twarz". Bardzo mi przykro ale nie ma w calej POlsce jednej
                      osoby ktora potrafi merytorycznie ocenic moje prace. Tak jest, nie
                      ma ani jednej! A tu potrzebna jest cala komisja. Co wiec zrobi
                      komisja. Ano bedzie prace pozorowac, bedzie patrzec czy jak u
                      Migalskiego lista literatury jest taka jak trzeba, czy prace sa
                      cytowane, i wogole czy robi ona dobre wrazenie. Tak moze byc, tyle
                      ze ja z wiekiem stalem sie osoba powazna i w takie zabawy w gluchy
                      telefon nie mam sie ochoty bawic. Nie to nie.


                      > ad5 - no tak, ale w tych mitycznych USA istnieje nie tylko
                      Harvard, ale i mnóstwo kiepskich małych uczelni, zresztą nawet na
                      tych dużych debatuje się o upadku nauki, więc może to nie jest wzór
                      do naśladowania, poza tym to nie brak habilitacji sprawił, że w USA
                      rozwinęła się nauka lepiej niż w PL (wybacz ale ten pomysł jest
                      absurdalny) co do reszty - powtarzam, dopóki nie ma w PL rynku
                      pracy, edukacji i nauki... wszystkie pomysły o "wolności" stopni i
                      różnych typów biznesów można sobie wsadzić w kapcie. A dodam do tego
                      jeszcze jedną sprawę - likwidacja habilitacji w obecnym stanie
                      rzeczy doprowadziłaby do zamknięcia drogi awansu, to znaczy - do
                      obniżenia płac... pojawiłoby się mnóstwo profesorów, szczęśliwych,
                      że mogą dalej pracować za 2 tys....

                      Oczywiscie ze w USA jest mnostwo przecietnych szkol i bardzo dobrze,
                      i wlasnie na tym polega rynek! Nieszczesciem polskiego podejscia do
                      tej sprawy jest chec aby wszystkie szkoly reprezentowaly ten sam
                      poziom. To ani niemozliwe ani niepotrzebne. To po prostu zawracanie
                      Wisly kijem.

                      Oczywiscie ze to nie prosty brak habilitacji to sprawil, sprawila to
                      niezaleznosc i swoboda pracy nadana duzej grupie ludzi a nie tylko
                      tym na godzine przed emerytura.

                      W Polsce nie ma rynku pracy w edukacji i nauce bo istniejacy system
                      sabotuje powstanie tego rynku. Jednym z elementow tego sabotazu jest
                      utrzymywanie habilitacji.

                      I aby podsumowac. Moj drogi, jak ktos chce sobie gnic i sie pyzic to
                      mu wolno. Moze to robic nawet caly kraj. Naukowcy to nie jedyna w
                      Polsce grupa spoleczna ktora ma podejscie do panstwa "po nas potop".
                      No to potop bedzie. A w zadadzie juz jest. Minelo 20 od upadku
                      komuny i co?
                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 19:01
                        1. widzisz, jeżeli coś jest tak w twoim przypadku, to nie znaczy, że w każdym i
                        jako naukowiec powinieneś to wiedzieć... (zresztą znam podobny przypadek do
                        twojego - nie ma kto recenzować - i został rozwiązany zupełnie inaczej niż piszesz)
                        2. w Polsce nie prowadzi się indeksów cytowań, więc szukaj sobie... wiatru i
                        możesz tę "merytoryczność" pominąć (sądziłem, że o poważnych sprawach -
                        rozmawiamy poważnie)
                        hm, niemerytoryczność ocen - no pewnie trochę tak, ale ja myślę, że problem jest
                        w tym, że się nie wykorzystuje istniejących mechanizmów ocen...
                        3. wygląda to tragicznie... - bzdura, na kółkach... Menis obecnie punktuje
                        uczelnie posiadające takich profesorów i sam widziałem na własne oczy polowanie
                        na nich (a w jednym brałem udział) - wykreślamy ten "argument"
                        4.w PL nie ma takiego rynku, bo w PL nie ma rynku pracy.... i my go nie
                        wytworzymy, tu się zaczyna problem...
                        5. co do podsumowania, drogi mój, to ja tam nigdzie nie chcę gnić, ale gadanie o
                        zniesieniu habilitacji jest tematem zastępczym - należałoby mówić o wprowadzeniu
                        kryteriów oceny i to by było coś.
                        A habilitacja obecnie martwi tych, co nic nie robią, bo nagle się okazało, że
                        nie można być adiunktem do emerytury.... jak ktoś pracuje, nie ma problemu (i
                        nie ma co więcej obowiązku pisania gnioty, może przedstawić wyniki swoich badań,
                        nie???).
                        Problem, jak już wiele razy pisałem, tkwi w kasie i w kontrakcie na
                        nieuczciwość, leżącym u podstaw systemu: mało płacimy i nie wymagamy - mało
                        pracujemy i wszystko trwa...

                        pełna zgoda co do tego, że nie wszystkie uczelnie muszą być najlepsze... ale
                        dodałbym - nie wszystkie też muszą być takie same (kierunki, programy itd.), ale
                        to inna kwestia.
                        • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 20:06
                          adept, w Niemczech, Luksemburgu i UK tez sie nie prowadzi indeksow cytowan.
                          wlasnie dlatego ze ttakie indeksy nei maja sensu lokalnie. rownie dobrze mozna
                          by robic indeksy cytowan w Warszawie, Krakowie i Wroclawiu. tylko po co? swiat
                          nauki uznal ze jedeyne sensowne odniesienie jest miedzynarodowe.

                          nie wiem co to znaczy brak rynku pracy. profesorski jest z cala pewnoscia.
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 20:21
                            hm, no ale wyjaśnij mi, co to znaczy indeks międzynarodowych cytowań, hę???, to
                            znaczy, że jak ktoś mnie cytuje w PL, to się nie liczy jako cytowanie? albo jak
                            w Szwajcarii, Somalii etc.??? a mówiąc inaczej (byśmy nie toczyli zbędnej
                            dyskusji) - jak ktoś mnie cytuje w książce, a nie w międzynarodowym żurnalu, to
                            nie cytuje,tak???
                            co do reszty - ja pisałem, nie pierwszy raz - o rynku pracy w PL, bo tu jest
                            początek problemu, gdyby w PL ważne były dyplomy i wykształcenie przy szukaniu
                            pracy, to ja bym zostawił uczelnie i niech se robią, co chcą... - wtedy byłyby
                            weryfikowane... podobnie, gdyby istniało to, co nazwałem rynkiem nauki - jest
                            kasa na badania i ona jest rozdzielana w uczciwych konkursach dla dobrych
                            badaczy. Ale u nas jest odwrotnie: pracę (z pewnymi wyjątkami oczywiście)
                            dostajesz, jak znasz pana Zdzicha, a nie jak masz dobry dyplom dobrej szkoły.
                            Podobnie z grantami (z wyjątkami zapewne) - jest mało kasy i dostają znajomi
                            królika.
                            Może być???
                            • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 20:26
                              albo jeszcze inaczej - jak nie cytuje po angielsku, to nie cytuje, tak???
                            • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 23:30
                              uwielbiam jak sprowadzasz wszystko do absurdu, ale sprobuje ci to wyjasnic, bo
                              to jest dosc proste. w opracowaniu takiego indeksu, przyjmujemy pewne zalozenia,
                              co wejdzie do niego - nie da sie zebrac wszystkiego, nawet gdybysmy zrobili
                              tylko indeks warszawski - bo cytuja cie na przyklad na prezentacjach PP i my o
                              tym nie wiemy i nie bedziemy wiedziec, choc z cala pewnoscia sa to cytaty.

                              i na przyklad szanse sa ze nie wezmeimy pod uwage somalii i szwecji, ale tez
                              lokalnego pisma w Manccsterze, wlasnie dlatego ze jest lokalne. i na przyklad
                              mozemy wziac pisma tylko takie, ktore maja jakis stopien dywersyfikacji tesktow
                              - a zatem na przyklad nie mniej niz, na przyklad, 50 proc wszystkich tekstow
                              jest spoza kraju, w ktorym miesci sie czasopismo. do tego mozemy wziac pisma
                              ktore maja miedzynarodowe rady naukowe, odpowiednie procedury recenzyjne itd itd.

                              no wiec, jak juz ustalimy (z pelna swiadomsocia, ze nie bedzie to wybor idealny,
                              jednak, jak poweidzialem, zindeksowac wszystkiego sie nie da) co bierzemy na
                              swiecie pod uwage, to zaczynamy indeksowac. i rzezcywiscie moze byc tak, ze w
                              somalii jestes znany i cytowany, a my o tym nie wiemy. i bedziemy musieli z tym
                              zyc.

                              co do rynku pracy to sie nie zgadzam. to jest rynek pracy, tylko ze on jest inny
                              niz ten w UK. uczciwych konkursow nie ma i jeszcze dlugo nie bedzie w Polsce.
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:19
                                a ja uwielbiam, jak pomijasz różne rzeczy... ;-)))

                                no to jeśli tak, to ten indeks sobie można trzymać w słoiczku... i sam w sobie
                                jest absurdalny...jeśli on nie ujmuje cytowań w książkach... a zgodnie z tym, co
                                napisałeś, nie obejmuje... więc stworzono coś, co nie jest miarodajne...

                                no i uwielbiam też, jak ja o jedynym, a ty o drugim (dobrze, że twój post był
                                krótki,bo wyszedłby z tego jakiś poemat-wyznanie)....

                                bo ja nie pisałem o żadnych konkursach, tylko pisałem, że nie ma rynku pracy w
                                Polsce, zdrowego, na którym to absolwent z dobrym dyplomem dobrej uczelni
                                dostaje pracę prędzej niż kuzyn pani Zosi... (oczywiście jako że nie lubię taki
                                uogólnień, zastrzegłem że to statystycznie), więc twoja odpowiedź była
                                odpowiedzią do wewnętrznego adepta ;-)

                                na wszelki wypadek wklejam link:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=91545298&a=91998555
                                • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 01:20
                                  nie. bo ksiazki to zupelnie inna bajka. ksiazki sa wydawane po to zeby kupilo
                                  ich jak najwiecej ludzi, w tym niespecjalistow. to w czasopismach dzieje sie to
                                  co najnowsze i najwazenijesze w nauce. tak po prostu jest. i trzeba z tym zyc.
                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 10:21
                                    no ale to nie ma kompletnie sensu...
                                    poza tym znów, mam wrażenie, ta odpowiedź jest dialogiem z wewnętrznym adeptem...
                                    bo ta odpowiedź byłaby zrozumiała, gdybym pytał o cytowania książek (zresztą
                                    przecież nie wszystkie są popularnonaukowe), a nie o cytowaniu w książkach... -
                                    no bo
                                    co - jak zacytują w książce, to się nie liczy??? przecież to absurd!!!t i w
                                    takim razie nie jest to miarodajny indeks.... tylko taki umowny....
                                    i to nie ja tu absurdyzuję.... ;-)))
                                    • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 11:52
                                      jak zacytuja w ksiazce to sie liczy, tylko rozumiemy ze toma inny status.

                                      poza tym, skoro wszystkich cytowania badamy tylko w czasopismach, no to wszyscy
                                      jedziemy na tym samym wozku. co prawda ludzie ktorzy sa znacznei czesciej
                                      cytowani w ksiazkach niz w czsaopismach moga istniec, no niestety traca na
                                      tym.nie sadze jednak by bylo ich strasznie duzo.

                                      wiesz, do tego wszsytkiego dochodzi czysto logistyczna strone. wieksosc jeli nie
                                      wszystkie porzadne czasopisma maja wersje elektroniczna. stowrzenie indeksu
                                      cytowan jest prostsze w ten sposb niz bawienie sie przeszukiwanie ksiazek.

                                      nie ma systemu idealnego, to jest dla mnie oczywiste. wszystko co mozemy zrobic,
                                      to wziac czasopisma miedzynarodowe i zobaczyc co sie w nich dzieje. daje nam to
                                      pewien poglad na rzeczywistosc. tak samo jak daje nam poglad na rzeczywistosc
                                      PoP. nie mam watpliwosci ze ulomny, ale jakis. i poza pewnie szczeoglnymi
                                      wyypdkami, ci o ktorych myslimy ze powinni miec wysokie h, maja je.
                                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 12:23
                                        no jakoś tak mam, że zawsze szukam wyjątku niepozwalającego mi (jak ja nie
                                        znoszę tej nowej ortografii) uznać danej reguły za sensowną ;-)))
                                        (i znajduję, nieskromnie dodam) ;-)))
                  • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 19:59
                    1. jak to, ze ze habilitacje sa do kitu, zostanie uzdrwoione przez zlikwidowanie
                    habilitacji? rozumiem, ze likwidujemy tez doktoraty, bo ja widuje takie ze mi
                    zal gardlo sciska. to jest argument za rzetelnosca recenzji.
                    4. ja juz pislaem o tym wielokrotnie. jakosc i rzetelnosc recenzji mozna tylko
                    wymusic. ja bym wzmocnil CK. nie wierze w samoregulacje polskiej nauki. tu
                    trzeba bata.
                    5. w USA jest przejscie na tenure. dlaczego USA nie ma takich problemow, no
                    miedzy innymi dlatego ze ni mial komunizmu, ktory przez 'wicie rozumicie'
                    zniszczyl rzetelnosc. poza tym, kulturowo Polacy lubia krecic, omijac,
                    zalatwiac. system umozliwia, no to krecimy. zlikwidowanie habilitacji spowoduje
                    przeniseinie krecenia na inne poziomy.

                    i moze ja nie chce zrozumiec, jednak ty nie chcesz tej prostej rzeczy zrozumiec:
                    zniesienie habilitacji nie zalatwi nic. korupcja akademicka skupi sie glownie na
                    dokotratach i na promocjah profesorskich. zabierasz sie do naprawy od, za
                    przeproszeniem, du.py strony. jak juz beda wszyscy pisac rzetelne recenzje i jak
                    juz beda uczciwe konkursy, to po 10 latach takiego stanu rzeczy mozna rozwazyc
                    zniesienie habilitacji. tyle ze wtedy dla nikogo nie bedzie to jakimkowliek
                    priorytetem.

                    jeszcze raz, habilitacja nie ma nic wspolnego z jakoscia - Szwajcaria sobie
                    swietnie radzi. podobnie jak i inne kraje z habilitacja. ale to trzeba troche
                    popatrzec, a nie upierac sie przy tym, ze habilitacje sa be. to zrobmy tak zeby
                    byly swietne, do cholery.
                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 20:46
                      Habilitacja nie ma nic wspolnego z jakoscia i brak habilitacji tez nie ma nic
                      wspolnego z jakoscia.

                      O Szwajcarii mam niewiele do powiedzenia - przyklad z Austrii:

                      Jedna z najbardziej znanych miedzynarodowo osob sredniego pokolenia z mojej dzialki.

                      doktorat - 1991
                      habilitacja - 2006
                      h wg PoP = 11

                      Ksiazka habilitacyjna wydana miedzynarodowo, ale w mniej znanym wydawnictwie. W
                      mojej ocenie typowa ksiazka habilitacyjna - napisana, bo trzeba bylo napisac
                      rozprawe. Uklad ksiazki typowo doktoratowy, czyli obszerna czesc teoretyczna +
                      czesc empiryczna. U nas tez sie takie pisze, tylko zdecydowanie grubsze.

                      A teraz prosze mnie przekonac do zalet systemu z habilitacja, bo osobiscie dalej
                      nie widze...
                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 20:54
                        Chario, teraz ja tupnę...bowiem:
                        1. co ma piernik do wiatraka??? i chyba nie chcesz twierdzić, że biedaczyna
                        została zmuszona do napisania kiepskiej książki hab... (niedługo się okaże, że
                        po prostu nie wolno pisać dobrych książek hab., nie?),
                        2. nikt tu nie pisze o zaletach systemu z habilitacją... tylko o roli hab.
                        obecnie u nas i o tym, że ma więcej plusów niż minusów, argumenty, jeśli chcesz
                        poczytać, są rozrzucone po forach z ostatniego roku, więc po co powtarzać...
                        (chyba że się chcesz pokłócić - ale wydaje mi się, że zgodziliśmy się na to, że
                        to spór jałowy... i wszystko jedno jak zwać, tak zwać - chodzi o coś zupełnie
                        innego).
                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:01
                          A se tup ;-)))

                          Dalatata podaje Szwajcarie jako przyklad kraju habilitacyjnej szczesliwosci.
                          Szwajcarow zbyt wielu nie znam, wiec podaje przyklad z Austrii. To tyle w
                          kwestii piernika...

                          Jezeli kazesz mi sie bawic w recenzenta, to prosze bardzo... Jej poprzednia
                          ksiazka, w mojej ocenie, byla zdecydowanie wazniejsza, ale to ksiazka
                          kontrowersyjna i na habilitacje sie zdecydowanie nie nadawala. Jezeli o to
                          pytasz, to tak, ta z 2006 to dla mnie typowy habilitacyjny gniot - grzeczny,
                          uladzony i wtorny...
                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:05
                            setup...

                            no patrz, to w świecie jeszcze gorzej niż u nas, ja tam nie pisałem uładzonej... ;-)
                            a serio, no dalej nie wiem, co to ma do toczonej tu dyskusji... (pomijając to,
                            skąd możesz wiedzieć, jak tam z nią było...)
                            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:09
                              No, rozmawiamy wlasnie o zaletach i wadach habilitacji. Kazales mi recenzowac,
                              to recenzuje...
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:13
                                nic ci nie kazałem...
                                a rozmawiamy o kimś tam w Austrii i powiem, że twoja hipoteza jest dla mnie
                                równie prawdopodobna, jak to, że kosmici jej podmienili szczotki w wydawnictwie
                                ;-)))
                                ja znam trochę Niemców i ich habilitacje i znam też habilitację Polaka w
                                Szwajcarii i nie powiem czegoś takiego, co ty... więc???
                                przede wszystkim wrócę jednak do początku - chodzi o wieloaspektową rolę hab. u
                                nas, teraz... a nie o system z hab... i jego pierwszeństwo w galaktyce... nb. u
                                Niemców są dwie drogi - z hab. (nieobowiązkowa) i bez i trwa tam dyskusja, czy
                                ta druga to nie była pomyłka...
                                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:29
                                  Adept, to nie jest hipoteza, tylko konkretne habilitacja konkretnej osoby, ktora
                                  i bez tej ksiazki ma bardzo duzy dorobek miedzynarodowy. W moim odczuciu jest to
                                  ksiazka przecietna. Przeglad literatury jest poprawny, ale podobne mozna znalezc
                                  w publikacjach innych autorow. Czesc empiryczna to material na jeden dobry
                                  artykul i akurat ta osoba juz wczesniej kilka podobnych artykulow opublikowala.
                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:36
                                    no przyjąłem to do wiadomości już wcześniej, ale co z tego? no nie wyszło jej,
                                    raz jeszcze powiem, co to ma do toczonej tu dyskusji???
                                    ale w sumie nie wkręcam się dalej ;-)))
                                    • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:48
                                      Wyszlo, bo to nie jest calkiem zla ksiazka. To jest ksiazka przecietna. Sporo
                                      publikuje sie ksiazek przecietnych, a ta jednak trafila do miedzynarodowego
                                      obiegu i z pewnoscia zbierze swoja porcje cytowan, bo autorka jest bardzo znana.

                                      Ja wole jednak ksiazki, ktore pisze sie z potrzeby napisania ksiazki, a nie
                                      dlatego, ze potrzebny jest jakis finis, ktory coronat opus, a takie sa ksiazki
                                      habilitacyjne.

                                      Nie widzisz postawienia sprawy na glowie? Nie wystarczy byc slawnym, trzeba
                                      jeszcze miec habilitacje. Tak jest w Austrii.
                                      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:59
                                        Chario? niepokoisz mnie... kto ci kazał pisać książkę na habilitację...
                                        ja tam pisałem książkę i to się dla mnie liczyło...
                                        a poza tym - tą logiką to za chwilę będziemy znosić doktorat, bo wiesz - to jest
                                        postawione na głowie - trzeba go napisać...
                                        nie, ja już dziękuję za tę dyskusję (i proszę o inne), bo niestety ale ocierasz
                                        się o absurd...
                                        jeszcze raz powtórzę - gdzie tu jest problem? masz dorobek, pracujesz, piszesz
                                        książkę (albo przedstawiasz cykl artykułów), masz habilitację... i co to za
                                        problem w ogóle???
                                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 22:12
                                          Aaaa, to rozmawiamy o mojej habilitacji? Mnie sie wydawalo, ze caly czas mowie o
                                          austriackiej...

                                          > jeszcze raz powtórzę - gdzie tu jest problem? masz dorobek, pracujesz, piszesz
                                          > książkę (albo przedstawiasz cykl artykułów), masz habilitację... i co to za
                                          > problem w ogóle???

                                          Wiesz, na h=11 (osoba, o ktorej rozmawiamy) to jednak trzeba miec sporo tych
                                          publikacji + ksiazke jednak. Co to za problem? Zaden, tylko 15 lat pracy (od
                                          doktoratu w 1991 do habilitacji w 2006).
                                          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 22:24
                                            no, nie wiem, o czym rozmawiamy, bo mówisz, że trzeba pisać gniota, nie? no to
                                            skąd to wiesz??? ktoś cię do tego zmusza? no jeśli tak, to jego trzeba
                                            zlikwidować, a nie habilitację... a jak nikt cię nie zmusza, to, o czym mówisz,
                                            co to za argument??? wyssany z palca (bo tak mówią... ja też słyszałem mnóstwo
                                            historii), ja powiedziałem - mnie nikt do tego nie zmuszał!
                                            i nie rozumiem tych rozważań o tej austriackiej nieszczęśnicy, bo co o niej
                                            wiesz? (ja już pomijam, że raz twierdzisz, że jej wyszło, raz, że nie wyszło) i
                                            co z tymi 15 laty? że długo??? - 1) no może nie były to jej najlepsze lata, 2)
                                            może nie chciało jej się, a nie musiała zarazem, 3) a może warto było 15 lat
                                            pisać tę książkę. Co to za argumenty??? niby co mają dowieść i jak???
                                            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 22:35
                                              Adept, w cholere nie rozumiesz, az rece opadaja, hihihi...

                                              Ta austryjacka nieszczesnica jest jedna z lepiej rozpoznawanych osob na swiecie
                                              w tym, co robi...

                                              Dalatata powiedzial, ze habilitacja nie ma nic wspolnego z jakoscia i od tego
                                              sie zaczela cala dyskusja (to na wypadek, gdybys zapomnial ;-)). Daje przyklad,
                                              ze faktycznie jest, jak mowi dalatata - habilitacja z jakoscia nie ma nic
                                              wspolnego. Tylko w tej dyskusji zapominamy, czemu ta habilitacja ma wlasciwie
                                              sluzyc - w ogole, jak chcesz, to moze byc nawet w galaktyce...
                                              • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 23:40
                                                habilitacja jest po to, zeby byl stopien kariery. wszedzie takie stopnie sa.
                                                jest doktorat i jest drugi stopien. w Polsce nazwano to hablitacja, podobnie jak
                                                w innych krajach.

                                                zkaladajac ze zniesienmy habilitacje i tak trzeba bedzie wprowadzic stopien
                                                'profesorski'. jesli zostawimy to uczelniom dzisiaj, zrobi sie syf jak stad do
                                                ksiezyca. po to jest nam habilitacja. nie ma nic wspolnego z jakoscia nauki.
                                                dzisiaj w Polsce jest po to, by co drugi wierny adiunkt nie zostal profeosrem.

                                                proste? proste. jak juz osiagniecie pelna uczciwosc systemu, to mozecie zniesc
                                                habilitacje. ale na jpierw potrzeban jest uczciwosc.
                                                • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:22
                                                  hm - jeśli habilitacja nie ma nic wspólnego z poziomem, to "co drugi wierny
                                                  adiunkt" i tak może zostać profesorem, bo co to za problem dla niego...
                                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:24
                                                no, przepraszam, ale to ty zapominasz... od dłuższej chwili usiłuję ci
                                                przypomnieć, a ty się rozczulasz nad losem badaczki z Austrii... ;-)
                                                poza tym - ja się nie zgadzam z tezą, że hab. nie ma nic wspólnego z poziomem,
                                                gdyby tak było, wszyscy mieliby po cztery...
                                                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:39
                                                  Bo nie ma... U nas habilitacje na takim poziomie praktycznie sie nie zdarzaja...
                                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:45

                                                    co to znaczy nie ma??? a definiujesz, czym jest poziom???
                                                    nie!!! ale przesz w zaparte... nie???, pomijając to, co napisałem. Zgoda -
                                                    absurdalnie - ale to nie przeze mnie wymyślony absurd...
                                                    bo jeśli nie ma, to jakim cudem jest blokadą dla wielu nierobów???
                                                    no i z faktu, że u nas się praktycznie nie zdarzają (jak mniemam, znasz
                                                    wszystkie habilitacje PL, gratuluję) na takim poziomie wynika tylko to, że
                                                    należy podwyższyć poziom...
                                                  • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 00:55
                                                    Adept, nie rozczulaj mnie ;-) Nie znam nikogo, kto w Polsce podchodzilby do
                                                    habilitacji z h~10. Moze fizycy tak maja, ale nie znam ;-)
                                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 01:01
                                                    robię, co mogę :-), ale twoja wypowiedź ma sens tylko, jeśli pominiesz pierwszą
                                                    część mojej wypowiedzi tudzież cały kontekst tej rozmowy i jeszcze parę innych
                                                    danych,więc ogólnie rzecz biorąc jest nierelewantna dla problemu zniesienia
                                                    habilitacji w PL.

                                                    Poddaję się, idę wywalić tubę, dobranoc! bo nie ma sensu rozmowa, która dotyczy
                                                    bardzo wąskiej sprawy, a kończy się nieograniczoną semiozą i szaleńczym
                                                    nomadyzmem...

                                                    jutro zajmiemy się doktoratami, dobra??? itd... zaczyna mi się to podobać...
                                                    choć z dyskusją na temat nie ma to nic wspólnego!!!
                                                  • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 01:09
                                                    Adept, swietnie ci idzie. Ja wlasciwie tylko caly czas powtarzam to samo, a ty
                                                    mnie tylko odwolujesz od rozumu... Co do problemu zniesienia habilitacji w PL,
                                                    to chyba juz uzgodnilismy wspolne stanowisko wczoraj, ale jezeli chcesz, to
                                                    mozemy je jeszcze jutro zmienic. To juz bedzie tylko krotka wycieczka, a nie
                                                    zaden nomadyzm ;-)

                                                    Milych snow :-)
                                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 10:15
                                                    ja jakoś mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie ;-))) ale już nie debatuję na
                                                    ten temat
                                                • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 01:21
                                                  adept mylisz poziomy. chario i ja mowimy o poziomie nauki, a nie o poziomie
                                                  Ziutka Zupy, ktory nie jest w stanie napisac habilitacji.
                                                  • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 10:14
                                                    dobra, następnym razem uruchomię 27 zmysł, by dotrzeć do tego, o czym mówicie,
                                                    bo z postów to wcale nie wynika ;-)))
                                • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 21:34
                                  A gdyby u nas zniesc habilitacje, to jeszcze za 40 lat bedzie placz nad upadkiem
                                  obyczajow i nad tym, jak to z habilitacja bylo dobrze... Zale Niemcow mnie
                                  specjalnie nie wzruszaja, bo nie chodzi o to, zeby zniesc dla samego zniesienia.
                                  Przynajmniej ja tego tak nie widze.
                          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 23:35
                            nie. dalatata mowi, ze hiobowosc habilitacji jest po prostu bujda na kolkach.
                            habilitacja nie jest w zadnej mierze przeszkoda w tym, zeby system mogl dzialac
                            dobrze.
                      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 23:33
                        chario, ale ja caly czas to mowie: habilitacja nie ma nic wspolnego z jakoscia.
                        jednak rezygnacja z habilitacji dzisiaj i nieuczciwosci polskiego systemu, moze
                        miec negatywne skutki.

                        powtarzam: jak juz bedzie wszystko pieknie i beda rzetelne receznje, prawdziwe
                        konkursy, obecnosc habilitacji bedzie nierelewantna. i nikt nie bedzie sie ani
                        nia oburzal ani podniecal
                        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 23:39
                          dala.tata napisał:

                          > chario, ale ja caly czas to mowie: habilitacja nie ma nic wspolnego z jakoscia.

                          Ok, to wlasnie wykazuje wyzej adeptowi w siedmiu postach.

                          > powtarzam: jak juz bedzie wszystko pieknie i beda rzetelne receznje, prawdziwe
                          > konkursy, obecnosc habilitacji bedzie nierelewantna.

                          W Austrii nadal jest relewantna, choc roznica w jakosci jest znaczna. O
                          pozostalych warunkach nie wiem.

                          Zgoda co do reszty.
            • eni.huso Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 23:33
              > 1. chetnie uslysze dlaczego zniesienie hablitacji w Polsce jest konieczne,

              nie wiem czy konieczne czy nie, ale na razie wszyscy ciagna byle do hab., bo
              potem mozna sie rozsiasc wygodnie i pierdziec w stolek. Zamiast hab. powinna byc
              zewnetrzna komisja oceniajaca dorobek i wystawiajaca ocene, np w punktach, jesli
              ktos nie zdobedzie minimum - to do widzenia.

              > 2. kadry trzeba wymieniac, to znaczy dokladnie jak? jutro zwalniamy 10 procent?

              dokladnie tak.
              ale to tez nie mozliwe bo wszyscy sa zaprzyjaznieni i trudno koledze zwolnic kolege.

              > 3. nie wiem co to sa realia wspolczesnego swiata. ktore to realia?
              polskie realia są takie ze administracja jest tak rozbudowana, ze czlowiek
              zamiast zajmowac sie tym do czego zostal zatrudniony wypisuje papierki a kupno
              czegokolwiek bez przetargu jest niemozliwe.

              > zeby pociagnac metafore. to wlasnie zniesienie hablitacji spowoduje, ze nagle
              80 proc adiunktow (w tym 100 proc wiecznych i dobrze ustosunkowanych) zsotanie
              profesorami. to bedzie efekt zniesienia hablitacji.

              o to bym sie nie bała, uczelnie nie maja kasy na profesorskie stanowiska.
              • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 10:42
                uwielbiam forumowiczow kotrzy lekka reka zwalniaja pare tysiecy osob. brawo.
                podejrzewam ze gdyby ciebie to dotyczylo, to nagle, za przerposzeniem, strach by
                ci du.pe scisnal i nie szafowalabys ludzkimi losami. nei widze powodow dla
                kotrych nalezy wyrzucac ludzi, ktorzy zacowywali sie racjonalnie w danym systemie.

                pieniadze na profesury zawsze sie znajda. szczegolnie dla tych wiernych.
                • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 12:04
                  a ja widzę taką potrzebę, bo część z nich się nie nadaje do żadnego systemu...
          • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:20
            ale ten pierwszy krok to zarazem uwolnienie kiepskich, nic od dawna nie
            robiących doktorów...
            poza tym z twojej wizji wynika, że nikomu się nie chce i nikt nie ma ambicji, a
            to to sobie osobiście wypraszam (pomijam już to, że takiej wypowiedzi nie można
            sformułować, chcąc pozostać w zgodzie z prawdą... )
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:27
              Adept, a skad sie biora tacy doktorzy? Bo mnie sie zdaje, ze bez rzetelnej
              odpowiedzi na to pytanie nie da sie sensownie dalej rozmawiac.
              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 25.02.09, 09:55
                he, he, - nie wiem... może ich skądś importują? (np. z kraju Nicka Cave'a)
    • mirusz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 08:32
      Czego brakuje naukowcom to pochodna tego, czego brakuje polskiej nauce.
      Ja tam bym nie szukał przyczyn w ludziach, a w systemie, który takich ludzi
      wybiera, zatrudnia, utrzymuje i kieruje do pracy takiej, a nie innej.
      Premiowanie zachowań patologicznych, brak motywacji i jasnych zasad, brak
      strategii polskiej nauki i edukacji wyższej, brak koncentracji na obszarach
      ważnych i efektywnych. A to powoduje trwonienie pieniędzy na "bzdury" zamiast
      wspierania tego co obiecujące.
      • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 09:49
        A kto tobie dal prawo decydowania, co jest bzdura, a co nie? Jakie kryteria
        stosujesz, uznajac, ze cos jest wazniejsze i bardziej obiecujace od czegos
        innego? Pieniadze sa marnowane tam, gdzie brak przejrzystych kryteriow
        wydatkowania i to by byl wlasciwie koniec dyskusji. Jako przyklad podam dwa
        wydzialy podobnie sklasyfikowane w ocenie parametrycznej, wiec teoretycznie
        dysponujace podobnymi kwotami na badania wlasne na zatrudnionyy leb. Na jednym
        wydziale pracownicy z tych pieniedzy korzystaja, na drugim na wszystko brakuje.
        Zadna narodowa strategia rozwoju nauki tego nie zalatwi. Wspierac trzeba po
        prostu dobra nauke, a nie zabierac dobrym, bo cos jest "wazniejsze".
        • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 09:57
          podobnie sklasyfikowane nie muszą mieć takiej samej kasy, to wynika później z
          punktów za publikację, co do reszty zgoda, też mnie irytują ci, którzy nie
          wyszli poza swój kajet, ale wiedzą, że wszystko jest bzdurą ;-))
        • mirusz Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 14:11
          charioteer1 napisał:
          > Pieniadze sa marnowane tam, gdzie brak przejrzystych kryteriow
          > wydatkowania i to by byl wlasciwie koniec dyskusji.

          Po prostu jedni nie mogą trwonić pieniędzy na kolejne laptopy i inne "narzędzie
          potrzebne do badań", a innym brakuje na podstawowe wydatki.

          >Jako przyklad podam dwa
          > wydzialy podobnie sklasyfikowane w ocenie parametrycznej, wiec teoretycznie
          > dysponujace podobnymi kwotami na badania wlasne na zatrudnionyy leb. Na jednym
          > wydziale pracownicy z tych pieniedzy korzystaja, na drugim na wszystko brakuje.

          Dokładnie tak.

          > Zadna narodowa strategia rozwoju nauki tego nie zalatwi.

          Ja nie twierdzę, że załatwi. Ale przepraszam, jakieś cele trzeba wytyczać, a nie
          tylko na bieżąco przeciągać kołderkę. Ja tu nie mówię, że jakieś dyscypliny
          finansowo likwidować, ale chociaż zachować zharmonizowany i porównywalny rozwój.
          Poza tym przecież nauka czemuś służy. I nie mam tu na myśli jedynie badań
          stosowanych, ale podstawowe też. Jednak jakieś cele perspektywiczne się stawiać
          powinno, ktoś kto jest dysponenetem i rozdziela środki musi się na czymś
          opierać, a nie tylko na tym kto więcej i głośniej wykrzyczy.

          >Wspierac trzeba po
          > prostu dobra nauke, a nie zabierac dobrym, bo cos jest "wazniejsze".

          Moim zdaniem problematyka określania co jest dobrą nauką jest równie trudna jak
          to co jest ważną nauką. Dwie jednostki mające tą samą liczbę punktów wcale nie
          muszą być tak samo dobre. Ba... w ogóle nie muszą być dobre na tyle, na ile
          wskazują punkty. O ile ocena jest konieczna, to ciągle dochodzę do smutnego
          wniosku, że systemy zaczynają żyć po prostu swoim własnym życiem. Wyuczają po
          prostu jak tu nie tyle spełniać cele, do których owa ocena miała prowadzić, a
          motywują do stosowania różnego rodzaju sztuczek, aby w niej dobrze wypaść.
          Oczywiście konieczności oceny nie neguję.
          Poza tym system finansowania na podstawie wyników historycznych ma tę
          niedoskonałaść, że w zasadzie dyskwalifikuje jednostki naukowe czy zespoły nowe,
          bądź te, które utraciły aktywność.
      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 27.02.09, 10:43
        chetnie uslyszalbym definicje obszaru waznego i efektywnego.
    • dr_pitcher Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 04:01
      SKROMNOSCI
      • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 11:47
        dr_pitcher napisał:

        > SKROMNOSCI

        O!
        • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 11:56
          ja by,m powiedział raczej - odwagi... teraz panuje moda na skromność... (choć
          oczywiście jest sporo nieskromnych).
          • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 28.02.09, 12:03
            Tez.
    • hajda-maka Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 01.03.09, 09:06
      Tego, co ukrainskim. Zerwania z komunistyczna przeszloscia i otwarcia na swiat.
      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 01.03.09, 10:19
        Jezu, jaką komunistyczną przeszłością???
    • wycofany MĄDROŚCI 21.03.09, 11:27
      Tej życiowej, rozumienia współczesnego świata, dopasowania do
      twardych praw kapitalizmu, popytu i podaży. Inaczej dalej będzie się
      w Polsce produkować tysiące bezrbotnych politologów, historyków i
      zarządaczy-marketingowców (?) na zmywak w Anglii.
      • adept44_ltd Re: MĄDROŚCI 21.03.09, 11:38
        myślenia???
        bo to nie jest tak, że się ich produkuje... taki jest popyt...
        więc ja bym prosił "reformatorów" o sztukę myślenia...
      • tocqueville Re: MĄDROŚCI 21.03.09, 14:14
        hehehe - tam zamienić społeczeństwo w zbiór robotów nakręconych na osiąganie
        zysku - to nawijanie o prawach kapitalizmu, popytu i podaży kojarzy mi się z
        marksizmem a rebours
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka