Dodaj do ulubionych

Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą!

02.05.09, 16:31
www.polityka.pl/co-sie-stalo-znaszym-fachem/Lead30,1137,289086,18/

"Nadzieje niespełnione: w strukturze nauki, mówi prof. Ewa Bartnik,
nie ma miejsca dla młodych. Doktorant ma się utrzymać za 1,4 tys.
zł. A potem minie jeszcze parę lat, zanim odnajdzie się w tym
systemie grantowym. Więc młodzi jadą i nie wracają."

"Nadzieje niespełnione: feudalizm wciąż się trzyma, w strukturach
szpitalnych nie ma miejsca dla młodych. – Efekt poboczny jest taki,
że najmłodsze pokolenie lekarzy w ogóle nie jeździ na stypendia. Nie
stać ich, żeby ze stypendium utrzymać rodziny w Polsce, spłacić
kredyty. Zaoszczędzić pieniędzy nie są w stanie. Poza tym – duże
ryzyko. Do ich powrotu koledzy rozdrapaliby fuchy. Presja zamienia
ludzi w wilki."
Obserwuj wątek
    • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 16:36
      Nie obrazajmy wilkow! One w stadzie doskonale ze soba
      wspolpracuja... To tak jest, jak ignoraci biora sie za pisanie o
      nauce!
      • ford.ka Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 16:56
        Lesiu! Masz tu link do odpowiedniego hasła w wikipedii i daj już
        spokój:

        en.wikipedia.org/wiki/Homo_homini_lupus
        • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 17:06
          Tzw. madrosc ludowa mowi nam, ze Ziemia jest plaska i ze Slonce
          krazy wokol Ziemi...
          • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 17:08
            herrrkagan napisała: Tzw. madrosc ludowa mowi nam, ze Ziemia jest
            plaska i ze Slonce krazy wokol Ziemi...
            PS: Jak moze slonce krazyc wokol plaskiej Ziemi, ktora na dodatek
            spoczywa na okromnych sloniach, ktore stoja na ogromnym zolwiu,
            ktory plywa po nieskonczonym oceanie?
    • sendivigius Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 18:49
      Typowy artykul z Polityki, ktorej nie czytam juz od lat, bo sie
      upodobnila do czasopism kobiecych, czyli zamiast odpowiadac na
      istotne dla problemu pytania przeslizguje sie nad nimi, w stylu: bo
      przeciez nam, wlascicielom tego narodku nad Wisla niebiosa zawsze
      uchylaja swojej laski, a gdy brak niebios to wujek w KC (dzis:
      parlamencie, ministerstwie, wojewodztwie etc.)

      Wezmy takie:

      "W połowie lat 70., ..., miała stypendium w MIT, najważniejszym
      światowym laboratorium badawczym w Massachusetts."

      Bez slowa, kto i za jakie zaslugi, albo jakimi metodami zdobyte,
      wtedy do USA jezdzil. Ciekawe co na to IPN.

      albo:

      "Zawiązał nieformalną współpracę z pewną firmą szwajcarską. Polscy
      naukowcy produkowali dla niej enzymy restrykcyjne. Pocztą zwrotną
      przychodziło to, co zamówili do swojej pracy."

      To znaczy jak konkretnie. W godzinach pracy? Na panstwowym sprzecie?
      Prokurator. (patrz powyzej ustep o niebiosach)

      I jeszcze:

      "Zwykle starają się o te duże granty: 300–500 tys. zł dla
      kilkunastoosobowej grupy, do wykorzystania w 2–3 lata. Głównie z
      takich projektów żyją dziś ci naukowcy,..."

      To znaczy granty ida do kieszeni? Przeciez za prace juz maja
      zaplacone, czyli naukowcy w Poslce musza dostac dodatkowe extra
      pieniadze aby wziac sie do pracy. No, dobre sobie.
      Oczywiscie "Polityka" zostawia bez odpowiedzi.

      A juz najlepsze:

      "Nadzieje niespełnione: w strukturze nauki, mówi prof. Ewa Bartnik,
      nie ma miejsca dla młodych. Doktorant ma się utrzymać za 1,4 tys.
      zł."

      Te 1.4 to polowa sredniej krajowej. Proporcjonalnie rzecz biorac to
      wiecej niz w USA. Ale cicho sza, ani slowa dyskusji bo nasz swiat
      kolorowych czasopism jest kolorowy.
      • thersites Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 21:52
        Ej, ale to nie był artykuł o błędach i wypaczeniach polskiej nauki... Poza prof.
        Bartnik i doktorkiem jest tam jeszcze ksiądz (to dopiero śmieszne wyznania),
        prawniczka (nie ustępuje księdzu) i nauczyciel. A objętość typowego raportu. A
        "Polityka" od przynajmniej 10 lat trzyma poziom - nie znajdziesz (może poza
        Dużym Formatem) lepszej publicystyki społecznej czy analiz politycznych. I
        niezły dział naukowy jest. To natomiast, co nieodmiennie leży, to kultura.
      • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 02.05.09, 22:42
        Masz 100% racje, Sendi, ale co z tego, jak cie tu zaraz zakrzycza...
      • bumcykcyk2 Re: sendivigius 03.05.09, 19:19
        sendivigius napisał:

        > Wezmy takie:
        >
        > "W połowie lat 70., ..., miała stypendium w MIT, najważniejszym
        > światowym laboratorium badawczym w Massachusetts."
        >
        > > Bez slowa, kto i za jakie zaslugi, albo jakimi metodami zdobyte,
        > > wtedy do USA jezdzil. Ciekawe co na to IPN.

        No tutaj zgoda.

        > "Zawiązał nieformalną współpracę z pewną firmą szwajcarską. Polscy
        > naukowcy produkowali dla niej enzymy restrykcyjne. Pocztą zwrotną
        > przychodziło to, co zamówili do swojej pracy."
        >
        > > To znaczy jak konkretnie. W godzinach pracy? Na panstwowym
        > > sprzecie?
        > > Prokurator. (patrz powyzej ustep o niebiosach)

        Przestępstwo się dawno przedawniło. Nie ma o co kruszyć kopii, zwłaszcza, że
        rzecz się działa za peerelu, kiedy każdy musiał kombinować. Jako dziecię
        wyłudzałem w spożywczym masła stojąc kilka razy w społecznej kolejce i
        asystowałem tacie przy podrabianiu kartek na benzynę. I nie mam sobie nic do
        zarzucenia. Naukowca z przykładu "Polityki" również rozgrzeszam.

        > "Zwykle starają się o te duże granty: 300–500 tys. zł dla
        > kilkunastoosobowej grupy, do wykorzystania w 2–3 lata. Głównie z
        > takich projektów żyją dziś ci naukowcy,..."
        >
        > > To znaczy granty ida do kieszeni? Przeciez za prace juz maja
        > > zaplacone, czyli naukowcy w Poslce musza dostac dodatkowe extra
        > > pieniadze aby wziac sie do pracy. No, dobre sobie.

        Co dobre sobie? Te grosze z etatu są przecież za gotowość do pracy, a nie za
        pracę! Na moim uniwerku etat = godziny z pensum, za jakąkolwiek aktywność ponad
        pensum dydaktyczne wypisuje się każdorazowo umowę o dzieło wzgl. zlecenie.
        Naukowcy na moim wydziale to nie jakieś obszczymury, które nic nie potrafią. W
        każdej mogą sobie pójść w piździec, a wydział stracić minimum kadrowe i
        uprawnienia. Stąd żeby to wszystko jako tako funkcjonowało potrzebne jest to
        dodatkowe smarowanie. Z tego co wiem, wszędzie na państwowym jest tak samo, może
        poza jakimiś pipidówkami na zadupiu, gdzie te gołe etaty faktycznie stanowią
        jakąś wartość w morzu lokalnego bezrobocia.

        > A juz najlepsze:
        >
        > "Nadzieje niespełnione: w strukturze nauki, mówi prof. Ewa Bartnik,
        > nie ma miejsca dla młodych. Doktorant ma się utrzymać za 1,4 tys.
        > zł."
        >
        > > Te 1.4 to polowa sredniej krajowej. Proporcjonalnie rzecz biorac > > to
        wiecej niz w USA. Ale cicho sza, ani slowa dyskusji bo nasz
        > > swiat kolorowych czasopism jest kolorowy.

        Ale doktoranci to NAJLEPSI STUDENCI, a nie gawiedź! Ich nie należy porównywać do
        średniej krajowej. Jeśli mówimy o dużym mieście np. Warszawie to badanie agencji
        Sedlak & Sedlak na próbie 55.000 osób wykonane na zlecenie portalu
        wynagrodzenia.pl wykazało następującą MEDIANĘ (!!!) płac w 2008 roku
        pracownik szeregowy 3 300
        specjalista 5 500
        kierownik 8 200
        dyrektor 15 000
        Więcej tutaj www.wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.1814

        No to do jasnej cholery jaką perspektywą dla NAJLEPSZEGO studenta jest to
        żałosne tysiąc czterysta, z widokiem na pińcet złotych podwyżki po doktoracie?

        Ludzie najinteligentniejsi i kreatywni jak nie dostaną odpowiedniej płacy, to
        albo oleją sprawę i pójdą pracować gdzie indziej, albo przyjdą na chwilę i
        uciekną. Oczywiście - i piszę to specjalnie dla Dalataty - ZAWSZE ZNAJDĄ SIĘ
        JACYŚ CHĘTNI. Tyle, że wtedy będziemy mieć wiecznie w polskiej nauce cyrk
        osobliwości, typu mimozy-chucherka hodowane całe życie przez zamożnych rodziców
        (bez cienia wiedzy o prawdziwym świecie), wiecznie karmiące matki przy
        ustawionym mężu, zbzikowane stare panny, tłum wieloetatowców-chałturników i -być
        może- kilka Siłaczek dla osłody tego nadpsutego tortu (choć ja tam w siłaczkach
        nie gustuję).

        Bądźmy realistami i nie krzyczmy, że 1,4 tys. dla asystenta to godziwa płaca. To
        śmieszne i żałosne.
        • bumcykcyk2 Re: sendivigius 03.05.09, 19:32
          Jeszcze ważne postscriptum, bo zapomniałem napisać, że mediana wynagrodzenia dla
          Warszawy to 6.000 PLN (2008r.)
          • herrrkagan Re: sendivigius 03.05.09, 20:03
            Tyle, ze jest ona niereprezentatywna, podobnie jak srednia bez
            podania wariancji...
        • herrrkagan Re: sendivigius 03.05.09, 20:02
          W Polsce, na panstwowej uczelni, to te 1,4 tys. dla asystenta to
          bardzo godziwa płaca, biorac pod uwage poziom tychze asystentow...
          • adept44_ltd Re: sendivigius 03.05.09, 21:34
            Lesio, nie mierz innych swoją miarą, oni są lepsi niż ty...
          • dala.tata Re: sendivigius 03.05.09, 22:12
            rzeczywiscie. profesor-oszust powinien sie na ten temat wypowiadac. lesiatko,
            serdelku zgrillowany, ty zwykly oszust jestes, takie cos, bleeeee.
            • herrrkagan Re: sendivigius 04.05.09, 08:44
              Mylisz, ze mozesz mnie tu bezkarnie obrazac? A to sie mylisz
              ...
        • dala.tata Re: sendivigius 03.05.09, 22:10
          co z dalatata znow? co ja jakis demon paskud turkuc podjadek?

          ja akurat nie mam zadnych trudnosci z 'dorobieniem' grantem. zadnych. wrecz
          przeciwnie, to akurat jest dorobienie szczytne i szlachetne i w ogole. prawie
          jak zorro. dopoty dopoki pozwala na to system, a granty sa dawane uczciwie:
          dorabiajcie chlopcy i dziewczeta grantami, ile wlezie.
        • swang_song Re: sendivigius 03.05.09, 23:01
          Bardzo trafna (niestety) charakterystyka dzisiejszych doktorantów. Ale
          beznadziejne warunki finansowe, to tylko część problemu. O tej mizerii wszyscy
          wiedzą od dawna i chyba dla nikogo nie jest ona zaskoczeniem. Trudno zatem mieć
          pretensje. Co najwyżej można co jakiś czas wołać o pomstę do nieba (a w
          międzyczasie zarobić, gdzieś indziej). Natomiast dramatycznie zaczyna się robić
          dopiero wtedy, gdy czyjś entuzjazm zderzy się ze skrzeczącą rzeczywistością w
          postaci:
          - nudnych seminariów, na których zamiast ciekawych dyskusji, klepie się
          stuprocentowe odtwórcze referaciki,
          - konieczności uczestniczenia w szeregu idiotycznych zajęć (na żenująco niskim
          poziomie), które mają służyć tylko temu, żeby na koniec dać komuś papierek
          ukończenia tzw. studiów III stopnia,
          - postawy promotora, który uważa rozmowy z doktorantem (na tematy merytoryczne,
          żeby nie było wątpliwości) za dopust boży i stara się ich unikać, jak tylko może.
          Słowem, prawdziwym problemem są ludzie, których nauka przestała pasjonować już
          jakiś czas temu i obecnie zajmują się już tylko odcinaniem kuponów. To jest
          dopiero źródło frustracji dla młodego, zdolnego, inteligentnego itd., itp.
          doktoranta. Nie ma po prostu z kim pogadać. Referacik trza napisać i złożyć
          raport z dokonań w trzech kopiach. A w nagrodę Pan Profesor protekcjonalnie
          pogłaszcze po głowie...
          • dala.tata Re: sendivigius 03.05.09, 23:22
            o tych profesorach tak ogolnie to wypraszam sobie! nie poczuwam sie.

            co do reszty, to niestety raczej sie zgadzam.
            • adept44_ltd Re: sendivigius 03.05.09, 23:30
              powiedziałbym tak - nie piszcie u nich doktoratów...
              • dala.tata Re: sendivigius 03.05.09, 23:31
                a ja moge byc chorkiem wspierajacym.
            • charioteer1 Re: sendivigius 03.05.09, 23:31
              dala.tata napisał:

              > o tych profesorach tak ogolnie to wypraszam sobie! nie poczuwam sie.

              Do glaskania po glowie?
              • dala.tata Re: sendivigius 03.05.09, 23:37
                eh chario, chario, jak ty upraszczasz!!!!
                • charioteer1 Re: sendivigius 04.05.09, 00:02
                  Ja???? No kto by sie tego po mnie spodziewal? ;-)))
        • sendivigius Re: sendivigius 04.05.09, 04:57
          "Co dobre sobie? Te grosze z etatu są przecież za gotowość do pracy,
          a nie za pracę! Na moim uniwerku etat = godziny z pensum, za
          jakąkolwiek aktywność ponad pensum dydaktyczne wypisuje się
          każdorazowo umowę o dzieło wzgl. zlecenie."

          No nie moge, pekne ze smiechu. I czy ktos jeszcze sie czemukolwiek
          dziwi ze nauka w Polsce wyglada jak wyglada.

          "No more questions Your Honour, I rest my case."
          • adept44_ltd Re: sendivigius 04.05.09, 09:38
            Sendi, ja myślę, że pęknięcie raczej ci grozi z żółci, więc ostrożnie, ostrożnie
            i pomyśl o asystencie, który ma wyżyć za 1400 zł miesięcznie i dodam, że g...
            mnie obchodzi, że gdzie indziej też jest ciężko.... wskazuję na sytuację, w
            której zasadniczo naukowiec za swoją pracę nie jest w stanie się utrzymać bez
            pomocy. I to jest główny powód, dla którego nie ma się co dziwić...
            • sendivigius Re: sendivigius 04.05.09, 17:09
              adept44_ltd napisał:

              > Sendi, ja myślę, że pęknięcie raczej ci grozi z żółci, więc
              ostrożnie, ostrożnie

              Do tego adepcie sie przyznawalem otwarcie i to wiele razy. Na
              szczescie udaje mi sie kontrolowac swoja zolc i jeszcze mnie nie
              zabila, ale czasam ataki sa grozne. Najgorsze sa poniedzialki ( i to
              do 7 po poludniu bo sa glupie nasiadowki).

              Masz racje adepcie zalewa mnie jak pomysle ze gdybym byl na tej
              samej pozycji w Polsce to do pracy moze bym sie pofatygowal raz na
              dwa miesiace, w miedzyczasie bym dlubal w nosie, potem napisal
              jakies "trzy po trzy" do renomowanego czasopisma "Ziemniak Polski".
              A jakby jakis "hamerykaniec" zaczal sie czepiac albo smiac sie to
              palnalbym mu wyklad o unwesyteckiej autonomii i europejskiej
              tradycji i przypomnial aby nie chrzanil bo w Ameryce bija Murzynow,
              o czym najlepiej wiedza w Polsce, bo w Polsce wiedza wszystko
              najlepiej z definicji.

              Nie jestem hipokryta adepcie, tez chcialbym byc Mandarynem.
              • dala.tata Re: sendivigius 04.05.09, 18:24
                a tak zamist pisac do ziemniaka, piszesz lewe recenzje nie czytajac tekstow, bo
                kierownik pracowni jest madry, albo twoj kumpel.
              • adept44_ltd Re: sendivigius 04.05.09, 21:40
                wszystko byłoby ok, gdybyś nie zakładał, że wszyscy są tu Mandarynami... mnie to
                wkurza, bo pracuję po kilkanaście godzin na dobę i wielu tak pracuje (to jeśli
                chodzi o czas)
          • frusto Re: sendivigius 04.05.09, 10:09
            Panie sendivigius,

            Będąc asystentem miałem małe dziecko i żonę. Z gołą pensją 1400 z kawałkiem. W
            tym czasie WSZYSCY moi koledzy zaczynali rozmowę o pracę od dwóch tysięcy na
            rękę. Bba, więcej zarabiałem zanim przeszedłem na uczelnię pracując jako
            student na 3/4 etatu. Przez pare lat musiałem wysłuchiwać od żony przytyki, że
            jestem ciapa i daję się wykorzystywać: na szczęście miałem jeden argument do
            obrony: fuchy na boku, które pozwalały wyrobić drugie tyle.

            A w momencie gdyby uczelnia zabroniłaby fuch na boku, to wszyscy doktoranci i
            asystenci by się zwolnili. Bo najbardziej kiepski z nich dostałby lepiej płatną
            pracę bez problemu.



            • sendivigius Re: sendivigius 04.05.09, 16:56
              frusto napisał:

              > A w momencie gdyby uczelnia zabroniłaby fuch na boku, to wszyscy
              doktoranci i asystenci by się zwolnili. Bo najbardziej kiepski z
              nich dostałby lepiej płatną pracę bez problemu.
              >

              Ja sie powaznie obawiam ze jak w Polsce by zadekretowac choc
              minimalne przestrzeganie prawa to bylaby rewolucja.

              Ale frusto, to jest rezultat. Nauka w Polsce wlasnie wyglada jak
              wyglada.
              • matmis Re: sendivigius 06.05.09, 17:04
                > Ja sie powaznie obawiam ze jak w Polsce by zadekretowac choc
                > minimalne przestrzeganie prawa to bylaby rewolucja.

                To wskaż prawo, które zabrania dorabiania sobie naukowcom, w szczególności
                doktorantom i asystentom.

                Bo chyba nie znasz realiów polskich: Jak się jest zatrudnionym to można sobie
                legalnie dorabiać, chyba że umowa z pracodawcą stanowi inaczej.

                I bardzo często tak jest, że stanowi inaczej, przy dobrze płatnej pracy na pełny
                etat. Zwykle nazywa się to zakazem działalności konkurencyjnej albo coś w tym
                guście. Ale uczelnie takich rzeczy nie robią.
          • bumcykcyk2 Re: sendivigius 05.05.09, 15:41
            sendivigius napisał:

            > No nie moge, pekne ze smiechu. I czy ktos jeszcze sie czemukolwiek
            > dziwi ze nauka w Polsce wyglada jak wyglada.

            Co w tym złego, że za dodatkowe aktywności są dodatkowe pieniądze???

      • dala.tata Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:26
        Pieprzysz sendi i to na potege. bo doktorant w USA nie musi sie zaopatrywac w
        cala mase rzeczy, ktore musi sobie kupic sam z wlasnej kasy polski asystent. bho
        et 1400 zlotych to, sendi, tonieco wiecej niz 400 dolarow. sprobuj sa to wyzyc,
        jeszcze kupic sobie komputer, ksiazki najlepiej zachodnie, bo literatrue trzeba
        miec, a jeszcze na konferencje pojedz.

        ja jestem caly za tym, ze nie przesadzac i uwazam, ze jak sie komus nie podoba
        to niech spada, ale bez jaj. granica jest na przyklad stweirdzenie, ze poslki
        asystent ma lepiej od amerykanskiego, bo zarabia relatywnie wiecej. tyle ze
        amerykanski ma stanowisko pracy plus zaplecze do tego stanowiska, o ktorym
        polski asystent nie moze nawet pomarzyc. wiec: NIE PIEPRZ SENDI.
        • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:44
          dala.tata napisał:

          > 1400 zlotych to, sendi, tonieco wiecej niz 400 dolarow. sprobuj sa to wyzyc,

          Tyle mniej wiecej kosztuje wynajecie mieszkania w duzym miescie. Nawet jezeli
          wydatki mieszkaniowe dzieli sie na pol z wspollokatorem, zostaje 200 dolarow
          miesiecznie na wszystkie inne wydatki. Sendi prawdopodobnie uwaza, ze w
          Warszawie zostanie jeszcze na taksowki i szampana.
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:47
            a w Krakowie jeszcze na dziwki. wiem.
          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:49
            hm, ale jakoś wyjątkowo nie dodał (chyba?) że to wszystko przez habilitację...
            • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:51
              ...i profesure belwederska, ale to raczej poetyka kagana.
        • thersites Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 03.05.09, 22:56
          1400 zł wystarczy, to właściwie zbyt dużo. Zresztą, by sprawiedliwości
          społecznej stało się zadość, doktorant powinien otrzymane wynagrodzenie zwracać.
          Sytuacja jest bliska postulowanemu przez sendiwiga ideałowi na wydziałach
          humanistycznych mojej almae, gdzie asystentury przed doktoratem się nie
          zdarzają, a ostatnie stypendium, o jakim w moim instytucie słyszano, pobierał
          szczęśliwiec 5 lat temu. Ale jest git, Hameryka.
        • sendivigius Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 04:39
          Dalatata, jestes kolejnym co mi wmawia dziecko w brzuch i przypisuje
          rzeczy ktorych nie powiedzialem. Powiedzialem jedynie tyle ze nawet
          w USA doktoranci cienko przeda i licza sie z kazdym dolarkiem i
          relatywnie rzecz biorac maja jeszcze mniej kasy w porownaniu do ich
          rowiesnikow co maja "normalna" prace. Na przyklad doktorant ma
          wyraznie mniej niz nauczyciel w szkole. Dodam ze doktorant ma
          explicite
          zabronione pracowanie gdzie indziej czy jakiekolwiek
          fuchy.

          Do tego dochodzi problem ze podstawowe koszty zycia, czyli suma
          potrzebna na przezycie, w USA sa wysokie. Nie da sie np. zyc bez
          samochodu, bo sie umrze z glodu, bo do zadnego sklepu pieszo sie nie
          dojdzie, wysokie sa tez koszty wszelkich uslug medycznych, a
          sproboj przez 5 lat nie chodzic do dentysty, ja juz nie wspominam o
          dziecku bo to pachnie czystym szalenstwem. Dodaj jeszcze fakt ze USA
          to jest kraj rozlegly, do mamusi daleko, pomijajac juz to, ze
          postawa aby w tym wieku zyc z rodzicow nie jest akceptowana.

          Pieniedzy tez nie nalezy przeliczac po kursie wymiany, bo ten jak
          widac wacha sie wte i wewte ale po PPP. Komputer w USA tez trzeba
          kupic bo na drzewach nie rosna, a ksiazki tez sa wylacznie zachodnie
          i to wylacznie za dolary, a wkolo same Pewexy.

          Nie stwierdzilem wiec ze polski doktorant ma o wiele lepiej ale ze
          ma nieco lepiej, w tym sensie ze czuje sie socjalnie bezpieczniej,
          amerykanski, jak i kazdy inny czlowiek tutaj, chodzi po linie nad
          przepascia.

          Prawda jest natomiast ze warsztat pracy ma lepszy, ale nie o tym tu
          byla mowa.
          • sendivigius Ja tu glupieje 04.05.09, 05:08
            spróbować -buję, -bują
            wahać się -am się, -ają się

            Tak bywa.
            • charioteer1 Re: Ja tu glupieje 04.05.09, 10:40
              Sendi, chyba faktycznie glupiejesz. Chcesz, zeby polska nauka trzymala
              miedzynarodowe standardy, ale polski doktorant ma sobie kupowac ksiazki za
              zlotowki, bo te za dolary, euro i funty juz nie sa dla niego.

              Nie chrzan, ze doktorant w USA ma tak fajosko, ze mu zabraniaja pracowac, tylko
              ma sie uczyc i rozwijac naukowo. Bzdura na kolkach. Jak doktorant jest w trudnej
              sytuacji materialnej, to uczelnia mu daje prace i za nia placi.

              I prosze nie wciskaj kitu, ze z grantu nie wypada brac wynagrodzenia. Cala
              akademicka Ameryka jedzie na tych wynagrodzeniach. Zapomniales o tym, ze
              wiekszosc prywatnych uczelni nie wyplaca profesorom wynagrodzen za wakacje? Jak
              ktos nie ma grantow, to w wakacje nie ma co jesc. To jest Ameryka.

              Daruj sobie wciskanie kitu o Pewexach. W Polsce sa teraz same pewexy, a
              komputery sa nawet drozsze niz w USA.
              • winoman Re: Ja tu glupieje 04.05.09, 10:56
                charioteer1 napisał:

                > Zapomniales o tym, ze
                > wiekszosc prywatnych uczelni nie wyplaca profesorom wynagrodzen za wakacje?

                Stanowych uczelni zresztą też.

                Pozdrawiam!
                • sendivigius Re: Ja tu glupieje 04.05.09, 16:43
                  winoman napisał:

                  > charioteer1 napisał:
                  >
                  > > Zapomniales o tym, ze
                  > > wiekszosc prywatnych uczelni nie wyplaca profesorom wynagrodzen
                  za wakacj
                  > e?
                  >
                  > Stanowych uczelni zresztą też.
                  >
                  > Pozdrawiam!

                  Nie, nie to nie tak. Budzetowanie jest roczne i roczna pensje mozesz
                  sobie podzielic na 12 albo na 9 odcinkow i wtedy twierdzic ze ci za
                  wakacje nie placa, to juz jest lokalny zwyczaj, bywa i tak i tak.

                  Prawda jest ze z grantow mozna sobie wyplacic "za wakacje" ale nie
                  wiecej niz placi ci uniwersytet i na ogol nie wiecej niz za dwa
                  miesiace. Ostatecznie wolno ci wziac dwie dodatkowe pensje jak
                  jestes na kontrakcie 9 miesiecznym.

                  Zupelnie inna sytuacja natomiast jest jak cala lub prawie cala twoja
                  pensja idzie z grantow. Wtedy jednak tez nie wolno ci wyplacac sobie
                  wiecej niz "university guidelines" czyli po prostu tyle ile bys bral
                  jak bys byl na etacie nazwijmy to dydaktycznym.

                  Tak czy owak nie do pomyslenia jest sytacja aby jeden znaczaco
                  zarabial wiecej niz inni. Juz dawno odkryto do czego by to
                  doprowadzilo (byli na wycieczce w Polsce i widzieli).
                  • dala.tata Re: Ja tu glupieje 04.05.09, 18:22
                    to, przepraszam, czego sie czepiasz, ze polscy uczeni to robia. po raz kolejny
                    zostales nakryty na hipokryzji! jak polscy uczeni 'zyja z grantow' to jest ruja
                    i porobstwo, jak amerkanccy uczeni wyplacaja sobie pensje z grantow (ale tylko
                    tyle ile placi uni - niezwykle wazne zasstrzezenie), to to jest cacy i fajnosc
                    taka.

                    twoja hipokryzja mnie po prostu powala.
                  • adept44_ltd Re: Ja tu glupieje 04.05.09, 21:38
                    hm, ale chyba wszystko ci się potegowało, bo to w PL jest równo...
                  • bumcykcyk2 Re: Ja tu glupieje 05.05.09, 15:35
                    sendivigius napisał:

                    > Prawda jest ze z grantow mozna sobie wyplacic "za wakacje" ale nie
                    > wiecej niz placi ci uniwersytet i na ogol nie wiecej niz za dwa
                    > miesiace. Ostatecznie wolno ci wziac dwie dodatkowe pensje jak
                    > jestes na kontrakcie 9 miesiecznym.
                    >
                    > Zupelnie inna sytuacja natomiast jest jak cala lub prawie cala twoja
                    > pensja idzie z grantow. Wtedy jednak tez nie wolno ci wyplacac
                    > sobie wiecej niz "university guidelines" czyli po prostu tyle ile
                    > bys bral jak bys byl na etacie nazwijmy to dydaktycznym.
                    >
                    > Tak czy owak nie do pomyslenia jest sytacja aby jeden znaczaco
                    > zarabial wiecej niz inni.

                    To o czym piszesz, to czysty SOCJALIZM. Standardy uczelniane w USA odznaczają
                    się centralizmem biurokratycznym, skrajną ideologizacją stosunków
                    międzyludzkich, silnie wdrażanymi prawami Parkinsona tudzież duchem Pawki
                    Morozowa. To, że to wszystko jeszcze dycha Stany zawdzięczają uprawianemu od
                    dziesięcioleci wysysaniu co światlejszych mózgów z Europy, Azji i reszty świata.

                    Gdy Ruscy w latach 90.tych zaczęli współpracować z USA w podboju Kosmosu okazało
                    się, że struktura NASA przypomina realia sowieckiej biurokracji, za to rosyjski
                    program kosmiczny realia wolnorynkowe (to Ruscy wymyślili kosmicznych turystów).

                    Dolar słabnie i nie napinaj się tak sendi, bo nie wiadomo, czy to wszystko
                    niezadługo nie pierdyknie. A jak USD będzie po 1 złoty, to i Ty zabierzesz dupę
                    w troki i przyjedziesz do tej beznadziejnej Polski. Tak sądzę;-)
                    • sendivigius Re: Ja tu glupieje 05.05.09, 21:37
                      bumcykcyk2 napisał:


                      > Dolar słabnie i nie napinaj się tak sendi, bo nie wiadomo, czy to
                      wszystko niezadługo nie pierdyknie. A jak USD będzie po 1 złoty, to
                      i Ty zabierzesz dupę w troki i przyjedziesz do tej beznadziejnej
                      Polski. Tak sądzę;-)

                      Daruj sobie. Ostatnio zlotowka cos nie najlepiej. Rubel tez nie za
                      bardzo. A rychly koniec to im wiescili juz wszyscy w Europie,
                      najbardziej widowiskowo tow. Chruszczow.

                      NASA w przeciwienstwie do tego co sie widzi w Rosji i w Polsce i w
                      podobnych miejscach nie jest firma ktora mozna okradac z kasy
                      bezkarnie. Nie po to zostala powolana. Przy budzecie NASA turysci
                      kosmiczni to nawet nie pylek. Chcialem tez przy okazji zwrocic uwage
                      ze ostatnia godna uwagi polska konstrukcja z dziedziny lotnictwa i
                      kosmonautyki miala miejsce w roku 1957.


                      pl.wikipedia.org/wiki/PZL_TS-11_Iskra

                      Jezeli zas ostateczne rusze sie z USA to raczej do cieplych krajow,
                      a nie do Polski gdzie jeden drugiego z radoscia utopilby w lyzce
                      wody a co rano sie modli aby sasiadowi zdechla krowa, nie
                      wspominajac o klasie politycznej, ktora czynem a nie slowem musi
                      wpierw udowodnic ze traktuje mieszkancow jak obywateli a nie jak
                      poddanych i owce do strzyzenia. Amen.
                      • hrkagan Re: Ja tu glupieje 05.05.09, 21:39
                        NASA dzis to dzis tylko cien tejze NASA z roku 1969.
                      • bumcykcyk2 Re: Ja tu glupieje 05.05.09, 22:15
                        Pisałem półżartem i nie waliłem przy tym butem w stół jak tow.
                        Chruszczow ;-)

                        > Chcialem tez przy okazji zwrocic uwage
                        > ze ostatnia godna uwagi polska konstrukcja z dziedziny lotnictwa i
                        > kosmonautyki miala miejsce w roku 1957.

                        Ejże? A to? lotniczapolska.pl/Sukces-studentow-Politechniki-
                        Warszawskiej,6577 Zdaje się, że od 1991r. zdobyli 3 razy I miejsce
                        pod rząd...

                        • hrkagan Re: Ja tu glupieje 06.05.09, 09:51
                          Mowa byla o powaznych samolotach...
                          Ale co z Iryda?
          • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 08:57
            Sendi, z kim ty polemizujesz? Z dalatata, ktory potrafi mi tylko
            wymyslac od oszutow, jak mu sie skonczyly argumenty ad rem?
            Przeciez dalatata nie rozumie co to jest PPP wiec wydaje mu sie, ze
            tysiac dolarow na miesiac to sa w USA powazne pieniadze...
            • dala.tata Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:34
              a nie podszywales sie pod profsora? podszywales. wiec milcz oszuscie.
          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 09:34
            hm, ale chyba nie wiesz, o czym mówisz, jednak...bo -

            1. polski doktorant zasadniczo, w większości, przeważającej nie ma żadnego
            stypendium...., więc nie za bardzo wiem, czego dotyczy dyskusja, a ci którzy
            dostają - też mają zakaz pracy,
            2. stwierdzenie, że amerykański doktorant ma mniej niż amerykański nauczyciel
            też nic nie mówi (oczywiście i tam nauczyciel nie zarabia kokosów) i wpierw
            sprawdziłbym na twoim miejscu, ile zarabia w PL nauczyciel i zastanowił się, czy
            za to się da wyżyć...
            3. proponuję więc operować konkretami, dokładnymi sumami, tutaj ktoś podał kwotę
            1400 zł (z moim zastrzeżeniem, że to wyjątek, gdyż zasadniczo patrz punkt 1.),
            no to za to w Warszawie nie wynajmiesz mieszkania albo uczynisz to z wielkim
            trudem, licytujemy się dalej???
            4. ogólnie zresztą nie rozumiem tej procedury porównawczej, która w twoim
            wykonaniu ma dowieść, że tu jest straszny syf i Afryka intelektualna...
            • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 09:38
              Zakazu pracy dla doktorantow nie da sie egzekwowac. Znaczy
              sie, ze doktorant nie moze miec klasycznego etatu wymagajacego
              obecnosci w miejscu pracy "9 to 5", i to wszystko. Jesli ma fuchy,
              np. tlumaczenia, dorywcze zajecia w szkole, uczy w domu jezykow
              obcych itp., to nic mu zrobic nie mozna. Chyba, ze mowimy o panstwie
              totalitarnym, ale USA wciaz jednak, mimo wszytko, nim nie jest...
              • ford.ka Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 12:48
                Nie da sie? Ustawiasz go w laboratorium - w cztery lata ma
                przeprowadzic nowatorskie badania i opisac je w zgrabnej ksiazeczce,
                po drodze publikujac kilka artykulow w wysokopunktowanych
                journalach, bo go inaczej nie dopuszcza do obrony, a w wolnych
                chwilach prowadzic cwiczenia ze studentami. I codziennie odpala
                sprzet o szostej rano i siedzi tak dlugo, az mu sie bakterie nie
                rozmnoza, a potem wraca do domu i zasypia na stojaco.
                Nie kazdy robi nauke miedzy pierwszym a drugim sniadaniem, sloneczko.
                • sendivigius Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 16:52
                  ford.ka napisał:

                  > Nie da sie? Ustawiasz go w laboratorium - w cztery lata ma
                  > przeprowadzic nowatorskie badania i opisac je w zgrabnej
                  ksiazeczce,

                  Masz racje. Widze znowu ze cala dyskusja jest trudna, bo istnieje po
                  prostu przepasc pomiedzy naukami scislymi i "naukami"
                  humanistycznymi.
                  • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 17:46
                    sendivigius napisał:

                    > Masz racje. Widze znowu ze cala dyskusja jest trudna, bo istnieje po
                    > prostu przepasc pomiedzy naukami scislymi i "naukami"
                    > humanistycznymi.

                    Masz racje, kagan jako najprawdziwszy humanista na tym forum nie rozumie, czym
                    jest nauka.
            • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:47
              adept44_ltd napisał:

              > 4. ogólnie zresztą nie rozumiem tej procedury porównawczej, która w twoim
              > wykonaniu ma dowieść, że tu jest straszny syf i Afryka intelektualna...

              I w wykonaniu reformatorow takich jak Sendi, tak ma pozostac po wieki wiekow amen.
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:38
            no juz sie strasznie zatroskalem na losem doktoranta w USA i mi musli w gardle
            stanely.

            nie iwem jak jest w USA, jednak brytyjscy dokotranci dorabiaja na calego, tyle
            ze nie robiac fuchy ale uczac. cos podejrzewam ze w USA jest tak samo.

            i to ze w USA dokotranci cienko przeda nie przeklada sie na to, ze polskim
            asystentom jest pieknie i wspaniale. jesli dostajesz pensje, ktora cala idzie na
            wynajecie klitki (a w miastach takich jak warszawa czy krakow malej klitki), to
            naprawde ciezko jest o czymkowliek rozmawiac.
            • frusto Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 13:09
              Żeby dodać troche realności do tych dyskusji tutaj, to tzw. koszty stałe które
              ponoszę miesiąc w miesiąc (dzieci, czynsz, opłaty, jedzenie) to coś koło
              3000-4000 złotych. Wiem, że niektórzy dostają mniej. Oznacza to, że pensja
              asystenta ongiś (teraz jest lepiej) nie wystarczała nawet na połowe opłat
              stałych. Nie liczę oczywiście wydatków na literaturę, dopłaty do wyjazdów (na
              szczęście można się załapać na pokrycie kosztów biletów i czasami nawet na
              hotel, ale jedzenie itp już samemu, a to kosztuje też sporo).
    • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 09:42
      Lesiu, gdyby twoi Monaschowcy pracowali za kasę, za jaką się pracuje w PL, to by
      badali do dzisiaj dynamikę bumeranga...
      • herrrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 09:55
        Niestety, ale faktem jest, ze dzis to kazda zlotowka podatnikow
        wydana na polskie wyzsze uczelnie, jest zlotowka zmarnowana. Zobacz
        np. ilu noblistow z dziedzin naukowych ma Australia, a ilu ma ich
        Polska...
        • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:07
          faktem to jest to, że bredzisz, co dowodzi również tego, że nauką nigdy nic
          wspólnego nie miałeś, nie masz i nie będziesz miał. Jeszcze raz - gdyby ci
          nobliści pracowali w polskich warunkach, to noblistami by nie byli. Wydrukować
          dużymi literami???
          • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 00:56
            Widze, ze kierujesz sie wylacznie emocjami, i to na dodatek negatywnymi... :(
        • frusto Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:13
          herrrkagan napisała:

          > Niestety, ale faktem jest, ze dzis to kazda zlotowka podatnikow
          > wydana na polskie wyzsze uczelnie, jest zlotowka zmarnowana. Zobacz
          > np. ilu noblistow z dziedzin naukowych ma Australia, a ilu ma ich
          > Polska...
          Tyle tylko, że pewnie ci nobliści mogą cały czas poświęcić na tzw. pracę naukową
          a nie na użeranie się z biurokracją, dorabianiem do etatu żeby jakoś mieć za co
          żyć itp.
          • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 04.05.09, 10:50
            Pieniadze sie marnuja, kiedy wydaje sie ich za malo.
            • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 00:59
              Zapytaj sie polskich podatnikow, czy widza oni sens w finansowaniu polskich
              wyzszych uczelni w ich obecnym ksztalcie...
              • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 01:11
                Lesiatko, zamiast powtarzac swoja mantre, skup sie choc raz i przeczytaj uwaznie:

                Lada moment WHO oglosi 6 stopien zagrozenia meksykanska grypa. Mamy w Polsce
                National Influenza Center:
                www.pzh.gov.pl/page/index.php?id=560&L=1
                ktory spelnial standardy WHO, ale juz nie spelnia:
                www.who.int/csr/resources/publications/swineflu/InfluenzaLabsWithPCRcapacityToDetectInfluenzaA.pdf
                Natomiast z przestrzeganiem standardow WHO nie maja problemow Rwanda i Senegal.
                A wiesz, dlaczego tak jest? Dlatego, ze podatnicy i politycy w Polsce nie
                traktuja nauki i naukowcow powaznie.

                A takie chwasty jak ty tylko prestiz nauki w spoleczenstwie obnizaja. Z takimi
                podatnikami jak ty, Lesiątko, to najlepiej cala nauke w Polsce zaorac i przestac
                udawac, ze jestesmy czymkolwiek poza postkolonialnym trzecim swiatem. Ja ciebie,
                Lesiu, do tego trzeciego swiata zaliczam. A teraz spien sie serdenko ze zlosci i
                zapluj swoja zloscia cale forum.
                • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 01:20
                  Powtarzasz brednie wiarusa z forum POLONIA... I nie ja sie tu pienie ze zlsoci,
                  ale ci, ktorzy wycinaja me posty i probuja mnie banowac...
                  Na wirusa grypy lekarstwa przeciez nie ma. Mozna tylko zwiekszac odpornosc
                  organizmu, jako iz ten wirus sie zbyt szybko mutuje, aby mozna bylo wyprodukowac
                  na niego jakas szczepionke, a na wirusy antybiotyki przeciez nie pomagaja.
                  Poczytaj sobie cosik o roznicy miedzy wirusem a bakteria...
                  • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 01:22
                    Lesinku, jestes przypadek beznadziejny. Jednak nic z mojego postu nie
                    zrozumiales. Moze sprobuje jeszcze raz przeczytac?
                    • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 10:21
                      Twoj post byl zwyklym, postmodernistycznym belkotem, wiec nic
                      w nim nie bylo do zrozumienia...
                      Pozdrawiam!
                      • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 14:33
                        Lesiu, ja nawet nie wiem, co to jest postmodernizm. Oswiec mnie, sloneczko.
                        • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 21:08
                          Postmodernizm to jest wszystko to, co nastepuje w czasie po
                          modernizmie. To chyba oczywiste...
                          • charioteer1 Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 21:17
                            Czyli ty tez jestes postmodernistyczny, kaganku?
                            • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 21:21
                              W postmodernistycznym sensie jestem nie tylko, ze postmodernista,
                              ale nawet i antemodernista...
              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 10:41
                myślę, że odpowiedź będzie pozytywna, w końcu chcą mieć wykształcone dzieci...
          • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 00:57
            W Australii tez jest biurokracja, na dodatek federalna i stanowa... I tam tez
            naukowcy z panstwowych uczelni narzekaja na niskie place i zbyt duze pensum...
            • giov-anni Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 02:15
              ale jakos wykorzystujac te antypodzianskie biurokracje chodziles pare lat do
              szkolki bedac czasowo na dwu stypendiach,czy tez zasilku i stypendium
              jednoczesnie(ladnie to?),a nawet pozniej juz jako wolontariusz tez jakos
              przezyles ten trudny dla ciebie okres na panstwowej przeciez uczelni:))
              • hrkagan Quae non sunt prohibita, permissa intelleguntur 05.05.09, 10:28
                Jesli mi sie to wowczas nalezalo (zasilek, bo nie pracowalem, i
                stypendium, bo studiowalem), to czemu mialem z tego nie skorzystac?
                Co nie jest zabronione przez prawo jest bowiem dozwolone (
                Quae non sunt prohibita, permissa intelleguntur
                - dokl. co nie
                jest zakazane, uważa się za dozwolone). Do czasu pojscia na studia
                doktoranckie pracowalem w prywatnym sektorze i mialem marginalna
                stope podatkowa ponad 50%. A pozniej pracowalem na Monash, ale nie
                na etacie, a na zleconych. Niestety, tak to jest w kapitalizmie, ze
                sie tam wyzyskuje pracownikow jak sie da...
                • giov-anni Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 12:53
                  tak,lesiu,tylko,ze zgodnie z prawem mogles pobierac tylko jedno
                  z tych dwoch w tym samym czasie,nieco pozniej miales z tym zreszta nieco
                  klopotow,nieprawdaz?A 50% podatkowa stopa objela cie raz tylko kiedy dostales
                  na koniec roku jakis prezent B.Narodzeniowy,sam o tym pisales,rob sobie
                  notatki z tego co piszesz,to pomaga jak sie kreci:))
                  • adept44_ltd Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 12:59
                    to rzuca ciekawe światło na forumowego moralistę, w skrócie - fomoral-a
                    • hrkagan Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:14
                      Jakie swiatlo? Wtedy mozna bylo w Australii byc jednoczesnie
                      na dole i na stypendium doktoranckim. Po prostu urzednikom na
                      mysl nie przyszlo, ze studia doktorancke to nie byla wtedy praca, w
                      zrozumieniu przepisow regulujacych zasilki dla bezrobotnych. Skoro
                      milionerzy odpisuja wyjazdy na Hawaje w koszta prowadzenia firmy, to
                      czemu doktorant nie mogl na 100% legalnie pobierac zasilku dla
                      bezrobotnych, skoro mu on prawnie przyslugiwal?
                  • hrkagan Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:10
                    A wiesz, jakie bylo wtedy prawo w Australii? Nie. A wiec
                    zamilcz... A 50% marginalna stope podatkowa to mialem w OZ
                    przez kilka lat. Ten przypadek z Xmas bonus to bylo zas dla
                    ilustracji... Znow sie kompromitujesz...
                    • charioteer1 Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:18
                      A ta profesura na Zachodzie to sie nazywa research associate, nie?
                      • hrkagan Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:20
                        Nazywala sie. Teraz sie nazywa Research Professor.
                        • charioteer1 Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:21
                          Ooooo, upgrejdowali. To sie nie moze dobrze skonczyc.
                          • hrkagan Re: Quae non sunt prohibita, permissa intellegunt 05.05.09, 21:22
                            Co grejdowali ap?
              • hrkagan Re: Lektura na weekend - ostrzegam! Smęcą! 05.05.09, 10:29
                PS: znow, z braku argumentow ad rem, chciales mnie zaatakowac
                ad personam. Wstydz sie, wyrafinowany inteligencie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka