01.05.09, 10:43
Od pewnego czasu kazdy wchodzacy pracownik do toalety zastanawia sie
gdzie sie odlac czy tez wysrac,poniewaz umywalki wygladaja podobnie
do pisuarow czy tez misek ustepowych,ile jeszcze trzeba czasu zeby
doczekac sie porzadnego sprzatania w tym chlewie,ludzie przeciez tam
juz jest strach sie zalatwiac poniewaz nie wiadomo jakich chorob
mozemy dostac,mamy szczescie kiedy raz na jakis czas ktos z firmy
sprzatajacej wrzuci kawalek pachnacej kosteczki.Ciekawe czy na
gornym poziomie chodzi mi o kibelek dyrektorski jest taka sama
sytuacja oraz kawalek kosteczki w pisuarze,pewnie on dostaje rozowa
a my tylko zielona,no i na pewno zapach jest porownywalny do tego z
naszych toalet.Masz szczescie kiedy sikasz do pisuaru i po
nacisnieciu zaworu nie obleje ci nogawek a jesli masz dobry refleks
to uda ci sie ominac wybijajaca studzienke i nie zaleje ci bucikow w
ktorych mamy te super otworki wentylacyjne.Potrzeba pewnie firmy
specjalistycznej do przepchania kanalizacji bo przeciez konserwator
nie jest od tego a firma sprzatajaca zupelnie nie wie po co ma
srodki do udrazniania kanalizacji,jest pieknie.Moze zaczniemy
korzystac z toalety pana dyrektora gdzie zawsze jest mydlo czego u
nas barkuje,delikatny papier i zawsze czyste pachnace powietrze i w
tedy bedzie oki.
Obserwuj wątek
    • big.dewiant Re: Czystosc 01.05.09, 20:06
      Może w tym problem, że nie wiesz gdzie się załatwiać. Może gdybyś
      sprzątał po sobie, to nie byłoby tak brudno. My z dewy ręce sobie
      urabiamy, a panicz po sobie sprzątnąć nie umie. To samo na stołówce.
      Kobity od nas czasami płaczą, bo doczyścicć tego nie idzie. Jak
      chcesz, żeby Ciebie szanowali to szanuj pracę innych
      • jestem_w_salonie_peugeota Re: Czystosc 29.06.09, 12:42
        DEWIANCIE...
        Udaje mi się nawet spuścić po sobie te wszystkie nieczystości jakimi obarczony
        jest kibel po moim posiedzeniu.
        Chmm, ok, no ale idąc umyć rączki napotykam na pusty pojemnik z mydłem, a już
        nie raz na tych Waszych tekturowych tabliczkach był podpis, że robota zrobiona
        (tuż obok godziny).
        Ostatnio nawet natknąłem się na panią która rzucając słownie "O k... jaki syf!"
        nic nie robiąc wpisała się na listę (kartonik).
        Mało tego, gluty to wiszą po kilka dni, a nawet miesięcy, gdy się nie obrysuje
        ich pisakiem w formie "WOJNY GLUTÓW", albo DRZEWA GILOWEGO".
        Momentalnie znikają.
        Kij mnie obchodzi kto to robi- złapcie za rękę to nie będzie smarków więcej po
        ścianach wieszał, a tymczasem waszym obowiązkiem jest to zetrzeć!
        Oczyśćcie też tą maszynę!
        Pamiętam, że to było robione kiedyś co parę myć- na zewnątrz przy ogródku jest
        kran i karczera macie na wyposażeniu.
        NO KOMENT'S!!
    • pogromca_mitow Re: Czystosc 08.05.09, 22:39
      Ciężko jest się w tym temacie opowiedzieć konkretnie po jednej ze stron. Fakt
      faktem, na zmianie z DEWY są zazwyczaj ze 3 osoby, i wszędzie naraz być nie
      mogą. Mają szablon czyszczenia sklepu wg którego pracują. Zapieprzają. Jak jakiś
      łoś rozpruje wora na budowlance, czy wyleje farbę na dekoracjach, czy też
      naświni na sklepie w jakikolwiek inny sposób - taki ludek śmiga tam pierwej
      niźli bieży sprawdzić czy kibelki okay. A z drugiej strony... Dziś na ten
      przykład w męskim kiblu siusiając w prawy pisuar, można było przez 8 godzin
      podziwiać przepysznie rozsmarowane na ścianie przez jakiegoś imbecyla na
      wysokości twarzy gile. Sam się zastanawiałem czy se nie liznąć, ale wiecie
      GRYPA... Czy to oznacza, że przez 8 godzin nikt z ekipy tam nie wchodził? Bywa,
      że w kiblu godzinami brakuje papieru... To samo bywa z mydłem... (jeśli nie jest
      akurat rozcieńczone z wodą, co też się zdarzało). A fetor w męskim mógłby
      momentami odrzucić największego śmiałka! Przecież nie pójdę narżnąć między
      palety! (chyba nie?). Dajcie chociaż maski na wejściu! Nieobce mi też jest to,
      że podczas wcinania wiktuałów na przerwie ktoś wyciera cuchnącą szmatą stoliki
      obok Ciebie.Podłogę też (szamasz, a tu "czy może się pan na chwilę przesunąć"?).
      No PYYYCHA i komfort jakich w domu nie zaznacie! Bywa że do mycia podłóg używane
      są płyny o przedziwnym dusząco-mdlącym zapachu po którym bym chętniej pawia
      puścił niż coś zjadł, a tu jeszcze dwa kanapiorki zostały... W kwestii
      szambowozu... Można się było ostatnio natknąć na klientów, którzy zastanawiali
      się, czy ktoś się cytując: "tu nie zesrał? Czujesz ten smród? Mam ochotę
      zwymiotować". W powietrzu unosił się błogi fetorek odchodów... Okazało się, że
      po głównej alejce jeździ maszyna z DEWY, która myjąc podłogę ów smrodzik
      zostawiała. Z boku patrząc wyglądało to tak jakby ktoś umyślnie narżnął do
      maszyny i po rozcieńczeniu z wodą smarował tym podłogę... Ponoć to wina
      zmieszania jakichś płynów, ale ja tam nie wiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka