damakier1
11.06.11, 12:22
Pojawiają się ciekawe wątki na forum, w wielu wypadkach mam ochotę uczestniczyc i dodać coś od siebie, ale nie mogę, bo w wątku oprócz wpisów na temat są też ataki personalne i napaści osobiste. One z kolei wywołują reakcję napadniętego i słuszną reakcję gospodarzy forum i idzie lawina. Klasyczny przykład, to wątek ex.mili z pytaniem, czy obejrzymy konwencję PO. Chciałam Mili odpowiedzieć, ale jak? - jesli zignoruję chamskie na nią napaści, wyjdzie na to, że je aprobuję albo co najmniej uważam za dopuszczalne. Jeśli zareaguję - przede wszystkim ucieszę napastnika, bo zobaczy, że jeszcze jedna osoba jest dotknięta i oburzona jego postem, a przecież to o to chodzi, bo to dowód na to, jaki jest ważny i to jedyny jego sposób na leczenie własnych kompleksów. A przecież do leczenia kompleksów są inne miejsca niż nasze forum.
Milu, Olgo (bo Wy macie swych zagorzałych prześladowców), ale i wszyscy inni stali bywalcy FzD, jesli kiedykolwiek dotknie Was osobisty atak (uff, najdłuższa inwokacja świata!) - znamy sie tu, jak łyse konie, które zjadły razem beczkę soli. Nie muszę pisać, ani słowa. I bez tego wiecie, że ja, damakier, cenię Was, szanuję i bardzo lubię i wszystkie te moje uczucia wynikają z tego, co przez te lata napisałyście i piszecie nadal na różnych forach. I jeśli z jakiegokolwiek powodu milkniecie, zawsze mi brak Waszego pisania. Z tym, że różne powody potrafię zrozumieć i uszanować, ale ucieczkę przed prymitywnym prześladowcą uważam za przegraną nas wszystkich.
Dlatego ja osobiście zastosuję bojkot towarzyski, nie zaszczycę namolnych napadaczy ani jednym słowem polemiki. Każdy napadnięty i tak niech wie, że jestem przy nim.
A "napadanych" proszę - nie uciekajcie! Są tam jakieś sposoby wygaszania pewnych nicków, to jak już dogłębnie Was zmuli czytanie tego bełkotu, to może zastosujcie?
Jestem pewna, że jeśli olejemy te łażące po forach nicki, karmiące swe przegrane ego obrażaniem i ranieniem tych, którym nigdy w życiu nie dorównają ani osobowością, ani intelektem, ani czymkolwiek innym - podwiną ogony i sobie pójdą.
Celowo ani razu nie wymienłam nicków, o które przede wszystkim chodzi - raz, bo to by była niepotrzebna nobilitacja, a dwa - bo mnie brzydzą.