Dodaj do ulubionych

(nie)trwałość...

04.08.11, 08:59
Jakiś czas temu byłam świadkiem kupowania mebli przez dwie różne pary.
Bezwstydnie przyznaję, że podsłuchiwałam rozmowy (inna sprawa, że za bardzo nie trzeba się było wysilać przy tym podsłuchiwaniu: wystarczyło stać ;-).
Jedna para wybierała meble żeby były solidne. Nieważna cena - ważne, żeby
był dąb, albo inny szlachetny gatunek drewna. Drudzy upewniali się u sprzedawcy,
czy meble się nie rozlecą w ciągu dwóch lat: potem się wyrzuci i kupi nowe, znowu na dwa lata. Przecież z meblami nie bierzemy ślubu! (Ten ostatni argument był przeznaczony dla
mamusi któregoś z młodych)

Nie daje mi temat spokoju... Jaki jest Wasz stosunek do rzeczy? Wolicie te trwałe,
od lat te same, czy zmieniacie co dwa lata ?
Czy to zależy od rodzaju rzeczy (a jeśli tak - to co może/powinno być trwałe, a co
niekoniecznie?)
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 10:50
      No to się wypowiem, a co mi tam...

      kanciasta napisała:

      > Jaki jest Wasz stosunek do rzeczy?

      Ambiwalentny >

      lubię "dobre, stare" rzeczy, ale
      gdy trzeba się z nimi rozstać - robię to i tyle.
      • kanciasta Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 21:50
        ave.duce napisała:

        > lubię "dobre, stare" rzeczy, ale
        > gdy trzeba się z nimi rozstać - robię to i tyle.

        Niedawno zadzwoniła do mnie znajoma: wyjechała do UK i tam zarabia
        na życie opiekując się niepełnosprawnymi. W Polsce miała kiedyś sporą, nawet nieźle prosperującą firmę. Niestety - głupio się zakochała we wspólniku i obiekt miłości
        wyrolował ją tak, że wszystko musiała oddać za dług (chyba nawet nie wystarczyło).
        No i ona mi mówi: Mam do dyspozycji nieduży samochód. Jadę do domu, w którym mam być opiekunką. Stawiam samochód w garażu, wypakowuję swoje rzeczy i wprowadzam się do pokoju, który mi wskażą. Sama rozumiesz, że mam tych rzeczy niewiele.

        Podobno najbardziej brak jej psa, którego musiała oddać w dobre ręce
        • ave.duce Re: (nie)trwałość... 05.08.11, 07:32
          Pies to całkiem inna sprawa.
          A każda rzecz - tylko nabyta.

          ps. co do spółek - nie chcę sobie psuć humoru.
    • inna57 Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 12:04
      Lubię dobre, solidne, trwałe rzeczy. Bardzo się do nich przywiązuję, dbam o nie tak aby służyły jak najdłużej. Stawiam na mniej ale solidniej.

      Zawsze wychodzę z założenia że tylko biedaków stać na kupowanie tandety.
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 14:36
        inna57 napisała:

        > Lubię dobre, solidne, trwałe rzeczy. Bardzo się do nich przywiązuję, dbam o nie
        > tak aby służyły jak najdłużej. Stawiam na mniej ale solidniej.
        >
        > Zawsze wychodzę z założenia że tylko biedaków stać na kupowanie tandety.


        ale jak wówczas poradzić sobie ze zmiennością gustu ?
        • inna57 Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 15:00
          To moda się zmienia a nie gust.

          Uganianie się za trendami mody to specjalność chwilowych gwiazdek estrady i tandetnych niby celebrytów.

          Czy królowa brytyjska wymienia sobie meble co dwa lata bo moda się zmieniła ?

          A każde wnętrze łatwo można zmienić przy użyciu modnych dodatków, oczywiście pod warunkiem że wcześniej jako podstawę przyjęło się styl minimalistyczny. Z zagraconym mieszkaniem niewiele da się zrobić.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 15:28
            inna57 napisała:
            (...)
            się za trendami mody to specjalność chwilowych gwiazdek estrady i tandetnych niby celebrytów.
            --
            jam nie celebryta, jam architekt....gust mój mutuje, ....ale niewiele ma to wspólnego z tRYNdami, modami ;)
            • inna57 Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 15:57
              Trzeba było tak od razu. Skoroś aśćka artystka która gawiedzi ma smak i gust sugerować to Twoje zbójeckie prawo rozwijać się zgodnie z postępem.

              Ech, tylko pozazdrościć talentów.

              Ja niestety muszę pozostać przy swojej solidności bo nie ma nic gorszego niż image od czapy tylko dlatego że moda tak nakazuje.
      • kanciasta Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 21:55
        inna57 napisała:

        > Lubię dobre, solidne, trwałe rzeczy. Bardzo się do nich przywiązuję, dbam o nie
        > tak aby służyły jak najdłużej. Stawiam na mniej ale solidniej.
        >
        > Zawsze wychodzę z założenia że tylko biedaków stać na kupowanie tandety.

        No popatrz: ja znam powiedzenie, że biedaków nie stać na kupowanie tandety...

        Myślisz, że trwałe rzeczy dają człowiekowi coś w rodzaju poczucia bezpieczeństwa?
        • ave.duce Re: (nie)trwałość... 05.08.11, 07:33
          NIE stać pewnie miało być.
    • tw_wielgus Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 16:35
      Zdecydowanie nietrwałość!
      To ona daje nam miejsca pracy i to dzięki niej powstaje nasz produkt krajowy brutto.
      Aby zilustrować ten pogląd posłużę się przykładem sprzed wielu lat, kiedy do mercedes wypuścił model „beczka”. Samochód szybko przyjął się na rynku osiągał rekordy sprzedaży i omal nie spowodował bankructwa producenta. Był jak na swój czas technicznie doskonały, dopasowany do gustów klientów, wykonany bez zarzutów z dobrej jakości materiałów, miał jednak jedną wadę. Jedną ale zasadniczą – nie psuł się.
      Zadowoleni klienci jeździli tym samochodem po 20 -30 lat i nie widzieli powodu, dlaczego mają kupować nowy samochód. To była prawdziwa tragedia dla tysięcy pracowników mercedesa i firm współpracujących i najlepszy przykład na to że tandeta ma same zalety i tylko jedną wadę. To, że jest tandetą.
    • ploniekocica Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 17:19
      Rozdartam, bo z jednej strony przywiązuje się do niektórych rzeczy i boleję, gdy odchodzą w niepamięć, a z drugiej kocham zmiany, przemeblowania, nowe przedmioty. Gdyby było mnie na to stać zmieniałabym co kilka lat niemal wszystko. Z tym, że te rzeczy, które kocham wstawiałabym np. na strych, żeby je po jakim czasie wystawić na pierwszy plan.
      Ponadto ponieważ jestem jak wiadomo "artystka prawdziwa" hihi, a po mojemu fizyczna to maluje meble, robię lampy, dziwne obrazki itd, szyje narzuty, poduszki, zasłony z jednostek materiałowych wyszperanych w różnych miejscach. Kocham łączenie stylów, zestawienia starych z owymi, elementy kiczu, ładne tanie rękodzieło, które mogę bez żalu wymienić na coś innego. W zasadzie nie cierpię rzeczy a lata oprócz tych, które mogę, jak mi się znudzą - przemalować, zdekupażować, wyzłocić, pobielić, przerobić na coś innego.

      Ponieważ wyrzuciłam wysłużona kanapę mojego Psa jadę właśnie za chwile kupować w promocji fotele, które jeśli się za rok nie rozpada to całkowicie zmienią swój wygląd
      • damakier1 Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 23:31
        > Ponadto ponieważ jestem jak wiadomo "artystka prawdziwa" hihi,

        Żadne hihi! Ustaliła to Kapituła i proszę traktować poważnie.

        JKOiOWoP
        damakier
    • scoutek Re: (nie)trwałość... 04.08.11, 18:01
      do obecnego domu przeprowadzałam się już prawie 7 lat temu
      przy kupowaniu nowych rzeczy do wnętrza nie myślałam trwałe/nietrwałe
      kupowałam, bo lubię
      bo mi się podoba
      bo chciałam, aby tak wyglądał mój dom
      nie jestem niewolnicą mebli, jedynie książek
      nie mam nic takiego co by było w rodzinie od pokoleń
      rodzice na Śląsk przybyli z biednej wsi i wszystko kupili tu
      więc jak się i moje zniszczą, to żal mi ich będzie przez chwilkę refleksji, że tu.... wtedy... tamto... lub ten....
      jeśli chodzi o moje wnętrza to cechuje je prostota, naturalne materiały, drewno... nie ma skór, żadnych
      brak firan i zasłon
      duuuuuużo światła
      ale rzadko zapalam górne, mam mnóstwo bocznych lampek
      i bardzo dużo kwiatów
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka