ave.duce Z ostatniej chwili 01.09.13, 08:46 Wielka Brytania ustami premiera chciała interweniować w Syrii, o! Odpowiedz Link
ave.duce Jestem zniesmaczona - poprawili Chwałkę T.! 15.09.13, 10:00 ... Do jasnej cholery, jeśli tego nie rozumieją to po co nami rządzą? ... Słyszałam wyraźnie: rozumią. Eh, te erratumY na każdym kroku... Odpowiedz Link
ave.duce Pani Kaja 27.09.13, 11:59 Godek: realia emocjonalne. Ktoś dojaśni, o co chodzi? Odpowiedz Link
gat45 Re: Pani Kaja 27.09.13, 12:08 ave.duce napisała: > Godek: realia emocjonalne. > > Ktoś dojaśni, o co chodzi? Nie widziałam tej pani ani nie słyszałam, ale zapytam z nadzieją : a czy przypadkiem ona w swoim wystąpieniu nie dokonywała jednoczesnie demonstracji tego wyrażenia ? Jeżeli nie, to poszukaj filmiku z posłem Pawłowicz, wyrażającą(ym?) się o homoseksualistach - i masz ilustrację. Czy dojaśniłam ? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Pani Kaja 27.09.13, 13:25 Oglądałam panią Kaję - drugiej kretynki nie sczymię. Pani Kaja zachowywała się w Sejmie RP niczym nadMarszałek. Odpowiedz Link
ave.duce Nowomowa atakuje liczebnikami zbiorowymi 25.10.13, 19:03 Enty raz słyszę o dwóch facetach coś tam, coś tam - oni oboje... Odpowiedz Link
gat45 Re: Nowomowa atakuje liczebnikami zbiorowymi 25.10.13, 19:54 ave.duce napisała: > Enty raz słyszę o dwóch facetach coś tam, coś tam - oni oboje... Miłośnicy instrumentów dętych drewnianych się nam plenią ? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nowomowa atakuje liczebnikami zbiorowymi 26.10.13, 08:41 Obawiam się, że ci "miłośnicy" nawet nie wiedzą o istnieniu takich instrumentów jak oboje. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 31.10.13, 18:54 Ok, no to kontynuuję dalej: mylenie dzięki (czemuś) z przez (coś). Odpowiedz Link
magdolot Re: Chryzostomia 08.03.14, 00:51 Jeżeli to rzeczywiście dosłowny cytat [jest poświadczony cudzysłowem] z rosyjskiej tivi, to jest po prostu bajeczny: "na granicach z Krymem umocniono oddziały samoobrony". Odpowiedz Link
gat45 Re: Chryzostomia 08.03.14, 11:51 to mi przypomniało chodzący w PRL-u dowcip z cyklu "Gomułka nasz złotousty" : Nieprawdą jest, jakoby na Kubie znajdowały się wojska radzieckie. Natomaist prawdą jest, że stacjonujące tam zespoły artystyczne są w stanie odeprzeć każdą agresję imperializmu. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Chryzostomia 08.03.14, 14:37 Inny brodaty: w czasie powstania w Angoli dziennikarz przygląda się "partyzantowi" o dziwnie białej cerze, a ten się odzywa: "Nu szto, negra nie widieł?". Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 09.03.14, 08:44 Pierwszy Czukcza w historii opłynął świat dookoła. Po rejsie urządzono mu wielkie powitanie na Czukotce. Witano go z orkiestrą, okrzyknięto bohaterem narodowym. Dostał też prezenty - telewizor, radio i skrzynkę konserw. W domu Czukcza włączył telewizor, na pierwszym kanale pokazał się Putin, na drugim też Putin i na wszystkich pozostałych Putin. Czukcza włączył radio, a tam znów - w pierwszym programie Putin, w drugim Putin i we wszystkich pozostałych tak samo. Czukcza wyłączył radio, pomyślał i postanowił, że na wszelki wypadek nie będzie otwierać konserw. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 01.04.14, 17:37 "Wszyscy są nieco bardzo podekscytowani" - zasłyszane w tok fm (Karolina G.)... Odpowiedz Link
chateau Re: Chryzostomia 06.04.14, 12:56 Powinno być "bynajmniej w klimacie rodem", wtedy by się łapało. Przynajmniej wiadomo, że chumaniści i wiertarki Boscha nigdy nie mieli w ręku. Odpowiedz Link
ploniekocica Strona główna gazeta.pl 25.04.14, 07:50 Gwiazdy na Fryderykach. Czerwona Kayah i poważna Brodka. A co ubrała prezydent Warszawy? [ZDJĘCIA] Jak to co? Choinkę! Odpowiedz Link
ave.duce :))))))))))))))))) 25.04.14, 07:53 ploniekocica napisała: > Gwiazdy na Fryderykach. Czerwona Kayah i poważna Brodka. A co ubrała prezyde > nt Warszawy? [ZDJĘCIA] > > Jak to co? Choinkę! Odpowiedz Link
chateau Re: Chryzostomia 28.04.14, 16:18 "W galerii przy dworcu w Poznaniu runął podwieszany sufit. Nadzór budowlany miażdży swoją opinią" Nie jest to co prawda nieodżałowanej pamięci "Bój w Hucie" z warszawskiego dodatki papierowej GW, ale może się załapie. poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,15870790,Szybko_nie_otworza_Poznan_City_Center__Nadzor_budowlany.html Tytuł z głównej, w linku tego nie ma, w razie czego służę headshotem, znaczy headscreenem. Eps, screenshotem. Odpowiedz Link
gat45 Nić Adrianny..... 12.05.14, 10:13 Niestety Obirek. Przed chwileczką na TOK FM u Łasiczki. Odpowiedz Link
chateau Re: Nić Adrianny..... 12.05.14, 16:22 > Nić Adrianny w puszce z Pandorą? W tomacie. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 13.05.14, 16:23 U Lisa: z pamięci: największym marzeniem jest pochowanie partnerki w ojczystej ziemi. ps. partnerka żywa... Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Chryzostomia 13.05.14, 16:27 ave.duce napisała: > U Lisa: > > z pamięci: największym marzeniem jest pochowanie partnerki w ojczystej ziemi > . > > ps. partnerka żywa... Łomatko! Żywcem? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Chryzostomia 13.05.14, 16:38 ave.duce napisała: > Lis nie dociekał ;) a partnerka owa może też nie docieka tfu nie doczeka. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 13.05.14, 18:34 Najwyraźniej to niedoczekanie jest w planie. Odpowiedz Link
ploniekocica Polecam artykuł 15.05.14, 17:57 wyborcza.pl/duzyformat/1,137938,15957710,Szac4you__Jezyk_wolnej_Polski.html#CukGW Odpowiedz Link
damakier1 Re: Polecam artykuł 15.05.14, 19:48 Całość przeczytam później, ale zerknęłam w link i już w pierwszym zdaniu znalazłam błąd: "Spierdalaj" - powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz do kolegi w Sejmie. - to powiedziała Jolanta Fedak z ZSL. ------------------------------------------------------------------------------------------- "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek) Wrona i inne zwierzaki Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Polecam artykuł 15.05.14, 22:48 damakier1 napisała: > Całość przeczytam później, ale zerknęłam w link i już w pierwszym zdaniu znalaz > łam błąd: > [i] "Spierdalaj" - powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz do kolegi w Sejmie.[ > /i] - to powiedziała Jolanta Fedak z ZSL. > > ------------------------------------------------------------------------------- Wiem Damo, że Ty żywisz do posłanki Fedak uczucia szczególne, ale nie odbierałabym tak do końca Pawłowicz co pawłowiczowskie. Piękną parlamentarną polszczyzną popisała się posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Jej wulgarna odzywka do posła SLD Marka Balta została uwieczniona w stenogramie z obrad Sejmu. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Polecam artykuł 15.05.14, 23:45 Pawłowiczowskie to na pewno nie jest. Owszem, odezwała się tak Pawłowicz, ale był to plagiat z Fedak. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Polecam artykuł 16.05.14, 09:12 Nie mogę przeczytać, bo piana u mienia niet. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Polecam artykuł 16.05.14, 09:20 Chcesz wiedzieć, jak to zrobić? To proste jak drut tylko nie wiem, czy tu pisać, czy zainteresowanym na priva? Odpowiedz Link
gat45 Re: Polecam artykuł 16.05.14, 10:30 A jakim cudem ja mogę ? Bez żadnego abonamentu płatnego ? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Polecam artykuł 16.05.14, 10:40 Bo albo zagranicom majom lepi, albo jeszcze nie wykorzystałaś limitu. Ja też ten artykuł wczoraj czytałam bez tego instrumentu. Odpowiedz Link
gat45 Re: Polecam artykuł 16.05.14, 10:43 Aaaaaa. Jeżeli jest jakiś limit, to ja z całą pewnością go nie wykorzystałam, bo baaaaaaaaaardzo rzadko otwieram linki do artykułów, a sama w GW praktycznie nigdy nie gmeram. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Polecam artykuł 16.05.14, 11:03 O widzisz ja dzisiaj otworzyłam zalinkowany artykuł, który wczoraj czytałam za friko i mi sie pokazało, że tylko 10 miesięcznie mogę. A to niestety dotyczy także np. interwencyjnych, lokalnych artykulików i nie mogę przeczytać o awarii autobusów na przykład, albo o naprawie tęczy. Durne to nad wyraz jest. Odpowiedz Link
gat45 Re: Polecam artykuł 16.05.14, 09:26 U mienia tyż żadnego piania niet, ale bez problemu otworzyłam. Ale artykuł wielce ciekawy, więc go przenoszę : +++ "Wszystko zależy od przyimka" Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Andrzej Markowski Jarek Tokarski 15.05.2014 14:38 Cały tekst: wyborcza.pl/10,82983,15967276,_Wszystko_zalezy_od_przyimka__Jerzy_Bralczyk__Jan.html#ixzz31rRnoGlJ Język polski ma jeszcze jedno do stracenia. Ogonki. Fachowo: znaki diakrytyczne. Bez ogonków można nawet dostać w twarz. Na przykład domagając się łaski "Spierdalaj" - powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz do kolegi w Sejmie. "Ulica nie należy do dziwek, kurew, alfonsów. Te baby same się reklamowały. Po prostu szmaty" - oceniła uczestniczki marszu przeciwko przemocy seksualnej. Janusz Palikot w spotach wyborczych do Parlamentu Europejskiego mówi z telewizora, że kandydaci innych partii to "polityczne knury". - W 1992 roku - wspomina prof. Andrzej Markowski, przewodniczący Rady Języka Polskiego - byliśmy bardzo zaniepokojeni, bo Janusz Korwin-Mikke powiedział z trybuny sejmowej, że rząd rżnie głupa. Myśleliśmy: jak można posługiwać się takim językiem? - Dawniej w żadnej polemice, politycznej czy prasowej, nie można było powiedzieć nawet "pan kłamie" - dodaje prof. Michał Głowiński, literaturoznawca i pisarz. - Stosowano eufemizm: "Mija się pan z prawdą". "Pan kłamie" mogło się skończyć pojedynkiem. Albo w sądzie. W ostatnich miesiącach trzy różne sądy ogłosiły, że nie obraża: "ubecka dziwka" i "skurwysyn" (Sosnowiec), "pedał" (Warszawa), "pasożytnicze ścierwo" (Białystok). - Mam takie smutne doświadczenie - mówi prof. Jan Miodek, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego - że oto ktoś nazwie bliźniego chamem, bydlakiem, że "dorwał się jak świnia do koryta", i próbuje mnie naciągnąć na ekspertyzę, w której ja bym wyraził, że to nie są obraźliwe określenia. Brutalizacja i wulgaryzacja. To jest przykry znak czasów. Skąd się to wzięło? Niektórzy mówią: bo w demokracji wszystko wolno i doczekaliśmy się tego, co mamy. Braku hamulców przy rzuceniu wulgarnego słowa, przy włączonym mikrofonie, kamerze, w obecności kobiety. Drudzy mówią: wszystkiemu winny miniony ustrój. Bo tam to było stłamszone, bo była cenzura i gorset stylistyczno-językowy. On pękł i teraz znaleźliśmy ujście w postaci mody na luz. Zakłócenia "Orle oczy Stalina widzą nieuniknione zwycięstwo socjalizmu na całym świecie" ("Trybuna Ludu", X 1950). "Premiera Bieńkowska" ("Gazeta Wyborcza", XI 2013). Stalin i premiera w tytułach, a między nimi przepaść. Nie tylko dlatego, że Stalin zmarł, a w Polsce w 1989 roku upadł komunizm. "Orle oczy Stalina..." wydają się dziś śmieszne, ale wtedy wiało od nich grozą. Tytuł jest długi, napompowany i nie oddaje rzeczywistości, tylko ją tworzy. Mówi: masz myśleć tak, jak ci każemy. To my: władza i cenzura, dyktujemy warunki. "Premiera Bieńkowska" - puszcza oko do czytelnika. Bo "premiera" to gra słów: Elżbieta Bieńkowska jest człowiekiem premiera Tuska. Lub "premiera" to żeńska forma od słowa "premier". Najświeższy powiew językowej mody. Tytuł chce się przypodobać odbiorcy. Mówi: patrz, jaki jestem fajny. Posłanki, senatorki, premierki i ministry wchodzą na salony i do gabinetów Prof. Markowski: - Na język publiczny PRL-u wpływały sformułowania kalkowane z przemówień partyjnych - nowomowa. Dominowało słownictwo sportowe: sztafeta pokoleń, zwycięstwo, przegrana. I militarne: walka (słynna walka o pokój), przyczółek, batalia. Np. batalia żniwna o sznurek do snopowiązałek. Czy dzisiaj ktoś pisze o żniwach? Nie. One po prostu się toczą. A w latach 70. w sierpniu całe gazety były tego pełne: jak żniwa przebiegają, jak pierwszy sekretarz pojechał i patrzył, jak żną. To były tematy ważne, ale i zastępcze. Przecież królowała zasada tabu językowego: że jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma. Do roku 1980 nie można było powiedzieć "strajk" o jakiejś sytuacji w Polsce. Tylko u wstrętnych kapitalistów. U nas były najwyżej "nieplanowane przerwy w pracy" lub "zakłócenia". Doskonale to pamiętam: w sierpniu 1980 roku przemawiał towarzysz Gierek. Telewizja transmitowała na żywo, jak opowiadał o trudnej sytuacji na Wybrzeżu. I nagle mówi: "Ale strajki niczego tu nie zmienią". I wszystkim opadły szczęki, bo towarzysz pierwszy sekretarz przyznał, że w Polsce są strajki! Coś, co wszyscy wiedzieli, ale nikt nie śmiał powiedzieć oficjalnie. Prof. Teresa Smółkowa, kierownik Pracowni Leksykologii IJP PAN: - To był język propagandy. Pisano np. o rozwoju. Jak na półkach ubywało towaru, to był dynamiczny rozwój, a jak tylko ocet zostawał, to był dalszy dynamiczny rozwój. Prasa opisywała świat, który nie istniał, jako świat rzeczywisty. Ale był to również czas puryzmu językowego. Wulgaryzmy w mediach były nie do pomyślenia. Od języka kształtowanego przez władzę i cenzurę Polak przeszedł do języka wolności i obfitości. Ma już nieograniczony dostęp do informacji. Z całego świata, we wszystkich językach. Zalew. Przesyt. Teraz jego język jest jak moda - wszystko dozwolone. W dechę! Jurorzy programów typu "Mam talent" chwalą w telewizji: "Świetny wykon!". Dziennikarz w rozmowie z politykiem rzuca: "Teraz to pan pojechał po bandzie". Tabloid dzień po kanonizacji papieża daje tytuł: "Poseł dziwkarz z żoną w Watykanie". - Do mojego kolegi profesora przyszła dziennikarka - dorzuca prof. Miodek. - Kompletnie nieprzygotowana do wywiadu. I mówi: "Właściwie chodzi o to, żeby powiedział pan coś jajcarskiego". I ten kolega, łagodniejszy niż baranek, nie wytrzymał nerwowo i jej podziękował. To się nazywa potocyzacja. Brzmi okropnie i okropnie wpływa na nasz język. - Ponieważ mieliśmy dosyć peerelowskiej nowomowy - tłumaczy prof. Markowski - po 1989 roku zaczęto szukać nowego sposobu wyrażania. Do języka publicznego wkroczyła więc polszczyzna potoczna. Wartością bardzo istotną stało się też bycie młodym. Dlatego język młodzieżowy zyskał status języka często używanego, również poza swoim środowiskiem. - W domu - zwierzam się prof. Renacie Przybylskiej, dziekan Wydziału Polonistyki UJ - odpalam kompa, wchodzę na fejsa i patrzę, jakie słitfocie wrzucili znajomi. Niektóre są kozackie, a inne obciachowe. Wszyscy moi znajomi tak mówią między sobą. Chociaż jesteśmy po trzydziestce. Nie ma jednego języka polskiego - Gwara młodzieżowa - wzdycha prof. Przybylska. - Kiedyś ludzie z tego wyrastali. Kończyła się szkoła, kończyły się studia, przychodziły nowe role społeczne i następowała metamorfoza języka. Ale ponieważ teraz jest moda na wieczną młodość, to przynajmniej w języku można sobie tę młodość przedłużać. Najzabawniejsze jest, kiedy się spotyka osobników jeszcze starszych niż pani, którzy mówią gwarą młodzieżową, ale z lat 60., np. "klawy", "w dechę". Już mam się obrazić, ale prof. Markowski pociesza: - To jest jak z ubraniem. Na różne okazje jest różny strój. Ja wprawdzie dzisiaj jestem źle ubrany, bo jadę na wieś, ale przedtem mam wykład. I musiałem się ubrać jako tako [jako tako? pan profesor ma garnitur, odprasowaną koszulę i krawat]. Ale jak przyjadę na wieś, od razu się przebiorę. Przecież nie będę paradował w ogrodzie w marynarce. I to, co pani powiedziała, to podstawa. Powinno się w różnych sytuacjach używać różnego języka. Czyli mój język domowy jest jak dres. Netykieta Agnieszka Burton od dekady mieszka w Australii, wcześniej w Wielkiej Brytanii. Z Polski wyjechała po studiach i od 18 lat na co dzień mówi po angielsku. Niedawno napisała ważny mail do wydawnictwa, ale przed wysłaniem poprosiła siostrę z Warszawy o radę. - Zwariowałaś?! - nakrzyczała siostra. - Dzisiaj się tak nie pisze. Nie musisz się tak płaszczyć! Co napisała Agnieszka? "Szanowna Pani! Zechciałaby Pani poinformować mnie uprzejmie, w jakim terminie powinnam przesłać (...) Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź. Z wyrazami szac Odpowiedz Link
gat45 artykuł - cz. 2 16.05.14, 09:27 Student zaocznych public relations na Uniwersytecie Wrocławskim nie pojawił się na czterech zajęciach z rzędu, ale słyszał, że trzeba wysłać CV do wykładowcy. Bo będą je ulepszać na zajęciach. Prowadzący dostał mail: "Witam, przesyłam moje CV i będę wdzięczny za analizę i jakieś sugestie, bo nie może być tak, że ja materace pakuję na produkcji:p, czego oczywiście nie wymieniam... (...) Liczę na jak najszybszą odpowiedź, bo Unia Leszno na mnie czeka,:) szukają praktykanta w dziale marketingu (od czegoś trzeba zacząć). Do zobaczenia na najbliższych lektoratach. Pozdrawiam szczerze i liczę na pomoc:D!". Wykładowca aż się zapowietrzył, kiedy to przeczytał. - To nie jest błąd językowy, tylko kulturowy - kwituje prof. Markowski. - Poza tym "witam" może mówić osoba starsza do młodszej, ważniejsza do mniej ważnej, gospodarz do gości. Tu powstaje pytanie: skąd Polak czerpie wzorce językowe? Kiedyś czerpał z tzw. języka literackiego. - Ale to się musiało skończyć - stwierdza prof. Przybylska. - Bo literacki to był język Dąbrowskiej i Iwaszkiewicza. A czy godzien naśladowania jest język współczesnej prozy? Która żywi się potoczną polszczyzną? Dziś mało kto czyta (wg badań Biblioteki Narodowej i TNS Polska w 2012 roku aż 60 proc. Polaków nie miało kontaktu z książką, wliczając albumy, poradniki, słowniki itd.). Dziś Polak czerpie wzorce z telewizji oraz z internetu. Jeden Polak rzuci tekstem z reklamy: "Taaa... A świstak siedzi i zawija je w te papierki", i już drugi Polak rozumie, o co chodzi. W poniedziałek premiera Bieńkowska powie w telewizji: "Sorry, taki mamy klimat", i już od wtorku króluje hasło porozumiewawcze: w rozmowach, tytułach gazet, memach. Przełom - W czasach PRL-u - opowiada prof. Markowski - sklepy były przez kilkanaście lat w tym samym miejscu. Teraz nagle okazuje się, że nie ma już sklepu, tylko bank. Ba! Budynki z początku lat 90. teraz się burzy i wznosi się nowe. Podobnie jest z językiem. Burzy się stare konstrukcje, buduje się nowe. - Jak się pojawiają nowe rzeczy czy zjawiska, na które nie ma nazwy, to co najłatwiej zrobić? - pyta prof. Smółkowa. - Pożyczyć! Po 1989 roku nastąpiła gwałtowna zmiana. Balcerowicz wprowadził błyskawicznie swoją reformę. Pojawiły się banki, nowy system finansowo-ekonomiczny. Przecież przeszliśmy z socjalizmu do wolnego rynku! Joint venture, holding, leasing - nie było czasu, żeby te nowe wyrazy polszczyć. (Chociaż socjalizm też wypracował obfite słownictwo. Np. nazwy zawodów były przepiękne: dzwonkowacz jaj, chlewmistrz, oborowy. Może chodziło o przywrócenie godności zawodowi. Bo taki chlewmistrz brzmi dumnie, prawda?). W latach 90. przyszły też do Polski zapożyczenia: consensus, pluralizm. Dzisiaj już się o nich zapomniało. Bo na przykład pluralizm poglądów stał się czymś naturalnym. A jeżeli coś jest normalne, rzadziej się o tym mówi. Ciemny lud to kupi - Przez ćwierć wieku zajmowałem się nowomową - mówi prof. Głowiński. - Sądziłem, że już nigdy nie będę musiał do niej wracać jako do zjawiska aktualnego. Aż do 2005 roku. Wtedy partia rządząca znów oparła swój język na fundamentach propagandy komunistycznej. Pierwszy: my jesteśmy przedstawicielami Dobra, głosimy jedynie słuszne idee. Kto ich nie popiera, jest przeciwko nam. Po naszej stronie jest Prawda, my ją reprezentujemy, gdyż jesteśmy "prawdziwymi Polakami". Drugi: wrogiem jest każdy, kto nie jest po naszej stronie (w PRL-u podobnie działał "wróg ludu"). Klasycznym przykładem było wystąpienie premiera Kaczyńskiego na wiecu w Stoczni Gdańskiej w 2006 roku. Podzielił wtedy Polaków na tych, co stoją tam, gdzie kiedyś "Solidarność", a dziś stoi PiS, oraz na tych, co stoją tam, gdzie stało niegdyś ZOMO (idea wroga). Trzeci: kto nie podziela naszych idei, nieustannie spiskuje. Ciągle zagraża nam "układ" (spiskowe widzenie świata). - Język został zaprzęgnięty do sztucznego tworzenia grup społecznych - dorzuca prof. Smółkowa. - Antagonizuje je. Buduje nienawiść. Wypowiedzi dotyczące Smoleńska są gramatycznie poprawne. Ale to jest język, który zamiast budować dialog, służy przekazywaniu emocji. Można tak robić. Ale to jest zjawisko dla nas groźne. Bo co? Mamy się rozpaść na tych prawdziwych i nieprawdziwych Polaków? A kto nam powie, który jest prawdziwy? Wszyściutko dla klientunia - Proszę: chlebuś, dwie bułeczki, masełko i serek. Podać coś jeszcze? Będą dwa grosiki reszty - słyszę na bazarku. - Kawusia i deserek dla państwa - słodzą w cukierni. - Szaleństwo zdrobnień trwa - mówi prof. Miodek. - Pani w recepcji pewnego hotelu zapytała mnie: "To miejscóweczkę na który pociążek zamawiamy?". I to jest wyścig o klienta. Chęć przypodobania się. Najbardziej wyrazista cecha językowa pracowników w kapitalizmie. Mój ulubiony profesor Witold Mańczak usłyszał kiedyś na poczcie: "Paczusię proszę odebrać w okieneczku numer 16". Myślałem, że go nie przebiję. Ale poszedłem zrobić badania okresowe i w ośrodku zdrowia pani mi powiedziała: "Moczyk proszę na półeczkę, a wyniczki będą o wpół do drugiej". Zdolność przetwórcza języków słowiańskich z polszczyzną na czele jest piękna. Stąd pochodzi nasza polska mowa Lajkujemy posty Sorry, selfie, oldskul, dokładnie, must have, hardcore... Pożyczki w polszczyźnie są jak imigranci w Europie. Źle widziani, bo zabierają pracę miejscowym i wprowadzają chaos. W rzeczywistości czynią wiele dobrego. Bo ich roboty i tak by nikt nie wziął, a dzieci płodzą więcej niż autochtoni. Weźmy Facebook. Pojawił się kilka lat temu i szybko został fejsbukiem (w skrócie: fejsem). Nic nikomu nie zabrał, bo Polak i tak by nie sprawdzał "książki twarzy". A fejsbuk stworzył w Polsce rodzinę: fejsbukowicz, fejsbukowy (np. profil). Bywają liczniejsze. Np. od angielskiego "boulder" (skała, głaz) powstał bouldering (wspinaczka bez asekuracji na wolno stojące głazy) i cała polska rodzina: buldering, bulderingowy, bulderować, bulderowiec, bulderownia. - Już się wydawało, że polski system słowotwórczy zamiera - mówi prof. Smółkowa. - A ja widzę, że jest wykorzystywany. Właśnie w procesie polonizacji pożyczek. Od rdzenia obcego wyrazu tworzymy czasownik, przymiotnik, przysłówek, nazwę osobową, czyli całą bogatą rodzinę wyrazów. - Zaakceptował pan lajki czy mówi pan lubiki? - pytam prof. Markowskiego, który ma konto na fejsbuku. - Można by używać "lubiki", ale nie wiadomo, czy się przyjmie. W ogóle po polsku powinno być nie: "lubię to", tylko "to mi się podoba". Bo "I like it" niekoniecznie znaczy "lubię". Jest subtelna różnica. Jak ktoś mi się podoba, to jeszcze wcale nie znaczy, że go lubię. Próby spolszczania na siłę (czy to odgórnie, czy w konkursach) bywały zabawne, ale nieskuteczne. "Wrzynki" zamiast "stringów", "podołkowiec" lub "nałonnik" zamiast "laptop", "odzipka" zamiast "weekend". - To pokazało - kwituje prof. Miodek - że najlepszym konkursem jest życie. Zresztą słów stricte naszych, słowiańskich, nie wiem, czy jest 5 proc. w obiegu. Reszta to indoeuropeizmy. Opinia od profesor - Dla mnie opoką jest gramatyka - wyznaje prof. Smółkowa. - Całe szczęście nie zmienia się tak szybko jak leksyka. Dzięki niej czuję pewny grunt pod nogami. Jednak i tutaj pojawiają się zagrożenia. Składnia skalkowana z angielskiego: Sport Telegram, Sopot Festival, Biznes Informacje. Choć po polsku mówi się "pożyczka ekspresowa", a nie "ekspres pożyczka". - To zupełnie wypacza nasz język! - obrusza się prof. Markowski. - Albo kalka: meble od Ikea, perfumy od Dior. Bo pewnie twórcy tej reklamy nie są Polakami i uważają, że jak się powie od Diora, to już nie będzie Polak wiedział, co to jest Diora. Albo olej dedykowany do silnika. No bo jak po angielsku jest "dedicated", to polsku dedykowany. A tu znaczenia się rozeszły. Autor po angielsku oznacza również sprawca, a po polsku nie. Ale już słyszałem o autorze wypadku, a nawet o autorze pulpecików. Odpowiedz Link
gat45 Re: artykuł - cz. 3 16.05.14, 09:28 Jednak wyjątkowo bezmyślny gwałt na naszych końcówkach odbywa się w telewizji, w programie kulinarnym ''Hell's Kitchen'' (''Piekielna kuchnia'' - format zagraniczny). Uczestnicy walczą tam o tytuł najlepszego szefa kuchni (brzmi lepiej niż "kucharz", podobnie jak "stylista fryzur" wypiera "fryzjera"). Ilekroć juror pojawi się wśród nich, mówią, jakby salutowali generałowi: - Dzień dobry, szef! Tak, szef! Dziękuję, szef! O brudach się nie mówi W PRL-u nagą pierś mogliśmy zobaczyć tylko w artystycznym filmie węgierskim. Teraz nagość i seks atakują z filmów, reklam, gazet. Dzwonię do seksuologa Andrzeja Depki, żeby opowiedział, jak zmienił się nasz język intymny. - Proszę pani - unosi się dr Depko. - W ogóle się nie zmienił! Polacy jak w PRL-u: albo medykalizują, albo wulgaryzują. Pacjenci nadal mają kłopoty z opisem czynności płciowych, problemów i potrzeb. - Ale mamy nowe słowo - podpowiadam. - Wagina... - Nie sądzę, żeby język medyczny, typu pochwa czy wagina, sprzyjał wyrażaniu miłości. To już wolałbym, żeby Polacy mówili z hinduska "joni". Albo po staropolsku "kasieńka". Więc Polka w chwili uniesienia powie: "Chcę pieścić twoje prącie". "A ja twoją łechtaczkę" - odpowie kochanek. - Oczywiście, niektórzy tworzą swoje szyfry miłości - ciągnie dr Depko. - Własny intymny język. Ale dla większości to wciąż jest temat tabu. - Prawie wszyscy Polacy - tłumaczy prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny - są wychowani w tradycji katolickiej. W niej seks jest traktowany jako konieczność prokreacyjna. Ksiądz cię rozgrzeszy tylko, jeśli owocem stosunku będzie dziecko. Seks dla przyjemności pozostaje czymś brudnym. A o brudach się nie mówi. -ożka, -ini, -yni Filolożka, ministra, widzka, wrogini... Akceptować nowe formy żeńskie czy uznać za fanaberie? Prof. Markowski: - Mnie te wszystkie -lożki kojarzą się fonetycznie z małą lochą. Ale tworzyć oczywiście można. Tylko że w większości wypadków te formy albo nas rażą, albo po prostu śmieszą. Z chwilą kiedy przestaną nas razić i śmieszyć, można by tego używać. Ja: - Ale te formy nie przestaną razić, dopóki się nie umoszczą w języku. Czyli mamy błędne koło. Prof. Markowski: Trochę tak. Jeżeli będzie się ich często używać, to najstarsze pokolenie, które odchodzi, już nie będzie protestowało. A dla młodych stanie się normalne, że mówi się psycholożka. Prof. Miodek: - Ja, mężczyzna, twierdzę, że kobiety w historii były strasznie pokrzywdzone i należy im się wielka rekompensata za tylowieczną krzywdę. Zazdroszczę Czechom i Słowakom, bo w ich językach jest rektorka, dziekanka, inżynierka, profesorka, premierka, ministerka. Nawet Niemiec nie powie: kanclerz Merkel. To jest "Kanzlerin". Ale nic na siłę. Ministra, premiera - tak było w łacinie. Nie ukrywam, że akurat te słowa brzmią mi pretensjonalnie. Wolałbym premierkę, ministerkę. Ale połowa Polaków powie, że to brzmi niepoważnie. Prof. Smółkowa: - Ta dyskusja wydaje mi się w ogóle bezprzedmiotowa. Czy dawać formy żeńskie, czy nie dawać? Jeżeli język na to pozwala, to dlaczego ma nie być ministra? "Granice mojego języka są granicami mojego świata" - jak stwierdził Ludwig Wittgenstein. Jeśli Polak dopuści do świadomości "premierę" czy "prezydentkę", wyrówna się pozycja kobiety. Na innym polu już się wyrównała. Prof. Głowiński: - Zacierają się różnice mówienia między kobietami a mężczyznami. To dotyczy nie tylko polityki. Na przystanku autobusowym w Krakowie stoi śliczna dziewczyna. Dziewczynka raczej, bo drobna, filigranowa. Taka Audrey Hepburn w wieku 14 lat. Ciemne włosy i czerwona sukienka w białe groszki powiewają na wietrze. Uśmiecha się słodko do rozmówcy w telefonie. I nagle słyszę, jak mówi: - Ochujałeś? Jak pójdę na tą imprezę, to mnie matka zajebie! Implementacja przepisów - Czy pani aplikuje? - pyta mnie znienacka prof. Markowski. - Proszę? - Bo ja wciąż składam podania, a wszyscy aplikują. Aplikacja to teraz staranie się o pracę, stypendium itd. Przewodnictwo zostaje już wyparte przez prezydencję. Akcesja zastępuje dawniejsze przyłączenie. A słyszała pani, że jest procentaż niezdanych egzaminów? Od dziesięciu lat atakują polszczyznę brukselizmy. Np. "Szczególnie istotne jest, aby wszystkie projekty wdrażane przez poszczególnych beneficjentów były względem siebie komplementarne". Gdyby tym językiem żona chciała oznajmić mężowi, że nie zgadza się na nowy telewizor, powiedziałaby tak: - Realizacja projektu pod nazwą "Poprawa jakości życia poprzez zakup innowacyjnych środków trwałych (telewizora 3D z pilotem) nie będzie możliwa ze względu na wyczerpanie alokacji środków". Ale i z tym Polak sobie radzi. - Idę siedzieć w punkcie - oświadcza Piotr z Małopolskiego Centrum Przedsiębiorczości (przydziela dotacje unijne). - Jak przyjdzie benek, żeby wypełnić wniocha, wyjaśnię mu, jak to zrobić. Czytaj: Piotr pracuje w punkcie informacyjnym. Pomaga potencjalnym beneficjentom dotacji unijnych wypełnić wnioski na piśmie. Szac 4you Przez internet, czaty, komunikatory, maile i SMS-y język polski poddaje się skracaniu. Najpierw Polak pisze w SMS-ie "nara", bo nie chce mu się stukać w klawiaturę, później również mówi "nara". Albo: cze, dozo, szac, net (czytaj: cześć, do zobaczenia, szacunek, internet). - Kiedyś też używało się skrótowców - wspomina prof. Przybylska. - Pekao, ZUS, UJ, PKP, czyli od nazw własnych. Teraz młodzież używa akronimów, które trzeba rozwiązywać jak zagadki. Na przykład: 4u (for you - dla ciebie), 3maj się (trzymaj się), zw (zaraz wracam), ocb (o co biega), tbh (to be honest - szczerze), omg (oh my God! - o mój Boże!). Ale nawet w sferze publicznej czasy rozlewnego pisania i mówienia się skończyły. Kiedyś artykuły w gazetach były jak płachty. Dzisiaj teksty w prasie, programy w telewizji i w radiu muszą być krótkie i atrakcyjne. Podobno przy tym tempie życia ludzie nie są w stanie przyswajać długich informacji. W polszczyźnie giną też przecinki. Choć bez nich można bardzo się pomylić: "Moja stara piła leży teraz w piwnicy". "Moja stara piła, leży teraz w piwnicy." Od przecinka może nawet zależeć czyjeś życie: "Rozstrzelać nie wolno, ułaskawić". Albo: "Rozstrzelać, nie wolno ułaskawić". Prof. Jan Miodek poszedł na badania i usłyszał: "Moczyk proszę na półeczkę, a wyniczki będą o wpół do drugiej" W procesie upraszczania język polski ma jeszcze jedno do stracenia. Umownie: ogonki. Fachowo: znaki diakrytyczne. Pasjonaci przekonują: "Język polski jest przyjazny. Merda ogonkami". Bez ogonków można nawet dostać w twarz. Na przykład domagając się łaski. Grobing Polak znany jest z fantazji. Jak już skróci wyrazy, to zaczyna się nimi bawić. "Pozdrowienia" przerobił na "pozdro". Z "pozdro" zrobił "pozdroofki" oraz "pozdrowszczaki". "Przepraszam" zamienił na "sorki", ale szybko się znudził i już używa "sorewicz". - To piękny znak swojskości - chwali prof. Miodek. - Na Londyn, który stał się już prawie polskim miastem, ludzie mówią Londek: "Muszę do Londka jechać". To są takie sympatyczne zachowania Polaków świadczące o poczuciu humoru, błyskotliwości, inteligencji. Prof. Smółkowa najpierw się martwiła, że napływa tyle anglicyzmów (samych wyrazów z końcówką -ing naliczyła w ostatnich latach 450), ale teraz docenia. - ''Łomżing na trawingu'', co za udana zabawa słowem! Wiadomo, że to reklama, ale sprytnie wykorzystała tendencję w języku. Bo teraz Polak sam się z siebie śmieje. Jak idzie się opalać na plażę, to jest plażing. Jak praży się na słońcu, to smażing. A jak chodzi od grobu do grobu w Święto Zmarłych, to uprawia grobing (wyśmiewając przy okazji komercyjną stronę tego święta: że przy cmentarzu sprzedaje się kiełbaski z grilla). - Za moich czasów na rodziców mówiło się ironicznie "nietoperze" - wspomina prof. Markowski. - Bo nie słyszą, nie widzą, a się czepiają. Teraz też szuka się nowych środków wyrazu przez humor. Niedawno usłyszałem od taksówkarza: "A, bo załatwiam prywatkę". Normalnie mówi się "prywata", czyli prywatna Odpowiedz Link
gat45 Re: artykuł - cz. 4 i ostatnia 16.05.14, 09:29 Prof. Smółkowa też ostatnio znalazła perłę językową: - Biutuś! Od angielskiego "beauty". Czyli mężczyzna, który dba o siebie. Wie, co to krem i peeling. Ja się biutusiem zachwyciłam! Zrodziła się nowa Tradycja W latach 90. niejeden Polak złakniony wielkiego świata dawał córce na imię Alexis (z serialu "Dynastia") lub Isaura (z telenoweli "Niewolnica Isaura"). A prof. Miodek wzdychał, że tak pozostanie, dopóki będziemy społeczeństwem na dorobku. - Pamięta pan? - pytam profesora. - 20 lat temu marzył pan o powrocie polskich imion. Bo to będzie znaczyło, że jesteśmy już pewni siebie, mamy dobrobyt i nie musimy zazdrościć Zachodowi. - Rzeczywiście. I wróciły Zośki, Maryśki, Janki, Franki, Antki - cieszy się prof. Miodek. Ale obok nich pojawiają się i nieoczywiste imiona. W zeszłym roku w Suwałkach: Colin, Ines, Ricardo, Faisal i Aida. Oraz spolszczone: Brajan, Natan, Dajana. W Grudziądzu: Zidane i Sumaya. Wskazują, że jedno z rodziców jest cudzoziemcem. A część z tych dzieci urodziła się i mieszka za granicą. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Chryzostomia 16.05.14, 12:39 Pomnik na gdańskim cmentarzu Ofiar Hitleryzmu: "W hołdzie ofiarom Polonii Gdańskiej" - ale się komuś udało. Chciałoby się powiedzieć - bynajmniej i jak najbardziej nawzajem. Odpowiedz Link
gat45 Re: Chryzostomia 16.05.14, 13:27 Ja tego nie pamiętam, ale znałam wiarygodne osoby, które przysięgały, że słynna sopocka ulica na przedłużeniu molo początkowo nosiła nazwę "Obrońców Monte Cassino". Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 16.05.14, 13:52 A w Białymstoku też była: ... 10032 - b) podłączenie do istniejących przewodów w ulicach: Kasztanowej, Obrońców Monte Cassino ... Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 18.05.14, 08:12 Doniesiono mi uprzejmie, że w B. ulica pod taka nazwą istniała wyłącznie w pustym łbie urzędniczym. Odpowiedz Link
gat45 Didaskalia 23.06.14, 10:02 Kolejne "mądre" slowo, które upodobali sobie nasi politycy i ich komentatorzy, z uporem używający go w znaczeniu nieważnego szczegółu. Otóż ja to słowo znam trochę dawniej niż oni (we francuskim liceum w moich czasach obszernie omawiało się formy litrackie) i zapamiętałam, że didaskalia to ni mniej ni więcej, tylko wskazówki odautorskie w sztuce teatralnej. Według mnie mają wagę zasadniczą, jako uzupłenienie intencji autorskich (chociaż od dość dawna reżyserzy upierają się je pomijać, bo wiedzą lepiej - ale ostatnio rżną także w żywym tekście i podmieniają całe fragmenty ; czasem się zastanawiam, kiedy ci najbardziej awangardowi nie zostawią już nawet tytułu). Spojrzałam do polskiej Wiki - rzeczywiście didaskalia są tam potraktowane z lekceważeniem. Zajrzałam do francuskiej - już sama etymologia nadaje mu powagi : Le mot « didascalie » vient du grec « διδασκαλια » (didascalia), « enseignement, instruction », d'après le verbe « διδάσχειν », (didaskein), « enseigner, instruire » (bezpośrednio od greckiego "uczyć, nauczać". O. W szalonym okresie taśm i innych nośników z nocników ja będę bronić żołnierzy Didaskalii. Domagać się dla niego szacunku i godnego traktowania. Wbrew pozorom to nie jest tak całkiem od czapy. Zastanówta się, mili Bywalcy, i znajdziecie iunctim. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Didaskalia 23.06.14, 10:25 Ja nie słucham co prawda komentatorów, ale przypuszczam, iż im się didaskalia z imponderabiliami pozajączkowały (sorki Trusiuu). Jak Kamilkowi Naszemu Kochanemu. Przy czym owe imponderabilia od lat uzywane są powszechnie w znaczeniu nieistotne pierdoły, podczas gdy de facto są to przecież pierdoły nadzwyczaj istotne aczkolwiek niewidoczne i niemierzalne za pomocą zmysłów. Odpowiedz Link
chateau Re: Didaskalia 24.06.14, 16:35 Didaskalia czyli po polsku pierdoły. Polskie rozumienie tego słowa to właśnie wersja reżyserska. A Polacy kochają reżyserów, w przeciwieństwie do producentów. Odpowiedz Link
magdolot Re: Didaskalia 25.06.14, 01:51 chateau napisał: > Didaskalia czyli po polsku pierdoły. > Polskie rozumienie tego słowa to właśnie wersja reżyserska. A Polacy kochają re > żyserów, w przeciwieństwie do producentów. I tak nam tu właśnie Chateau objaśnił przystępnie, dlaczegóż to KK fciąż rządzi nieszczęsną polską rodziną. Reżyseruje, psiakref, a producenci mają sUchać. Imponderabilia. I wara od ineksprymabluf w didaskaliach, no. Odpowiedz Link
magdolot Premier Camerun 27.06.14, 20:35 Taki lead właśnie wisi na "Gazecie": " nowe: W Brukseli pytają Cameruna o słowa Sikorskiego. Brytyjski premier odpowiada " Odpowiedz Link
gat45 Fuj! Przecież powinno być "premier Camerunu" 27.06.14, 20:42 a nie "premier Cameruna". Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Fuj! Przecież powinno być "premier Camerunu" 28.06.14, 15:04 A może premiera Carmen? Odpowiedz Link
chateau Re: Fuj! Przecież powinno być "premier Camerunu" 29.06.14, 11:29 Carmenów już dawno nie ma rynku. Odpowiedz Link
magdolot synonimy 29.06.14, 22:39 Fczoraj zastanawiałam się nad egzekucją judeosceptyka i szybko mi przeszła chęć na babraninę, bom poszła w synonimy i sobie znalazłam kilka politycznie poprawnych w pewnej notce blogowej. Może też poćwiczymy politpoprawność, a? Tu lista ze bloga: " Słownik eufemizmów: Wariat- percepcyjnie odmienny Pijany – przestrzennie zagubiony, niestabilny chemicznie Szczerbaty – osoba o zwiększonej wydajności oddechowej Zakłamany – oszczędnie gospodarujący prawdą Antysemita – judeosceptyk Biedak – ekonomicznie nieprzystosowany Nudziarz – interesujący inaczej Leniwy – człowiek z dysfunkcją procesu motywacji Faszysta- wyznawca symboli solarnych Zdrajca – człowiek o obniżonym poziomie wierności Brzydal – osoba o urodzie alternatywnej Tępak – osoba o nie nachalnej inteligencji Mizoginista – bardzo skryty wielbiciel kobiet Hipokryta – szczery dyskretnie Złodziej – przedsiębiorca strefy wolnego rynku Szantażysta – menadżer danych Plotkarz – trener rozwoju interakcji międzyludzkich " I linek, of kołz: lokomotywabis.wordpress.com/2010/12/15/poprawnosc-polityczna-inaczej/ Jak się rossspędzimy, to możemy założyć osobny wątek, a? Odpowiedz Link
tojajurek Re: Premier Camerun 28.06.14, 16:24 A jak ón ji obiad, to siem nazywa Camer-diner? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Premier Camerun 28.06.14, 16:31 tojajurek napisał: > A jak ón ji obiad, to siem nazywa Camer-diner? A po zmroku się zmienia (ach ten dżęder) i się nazywa Camera Obscura? I obskurny się bardziej taki robi jak Gołas wieczorem u Starszych Panów. Odpowiedz Link
ploniekocica Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 17:46 Pytam tu, żeby nie mnożyć mątków. Czy wg Was "ramota" to: 1. dzieło stare 2. dzieło kiepskie 3. dzieło stare i kiepskie? Odpowiedz Link
damakier1 Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 17:56 Obstawiam nr 3. A jaka jest wygrana? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 18:00 Niestety to nie konkurs, Damo. aczkolwiek na nagrodę to Ty i tak zasługujesz za całokształt. I nagroda, jak się trochę oziębi, będzie. Spór taki wynikł był na forum książki. A nie tyle nawet spór, co fakt zaobserwowałam pewien przedziwny. Odpowiedz Link
gat45 Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 18:03 Dla mnie nr 2, ale jak pomyślę, to znam je z kontekstów nr 3. Czyli nie wiem, dlaczego dla mnie jednak nr 2. Człowiek to skomplikowana istota. A nr 1 to pewnie dla tych, którzy kiedyś słyszeli i ramolu i zramoleniu i fonetycznie im się skojarzyło, nie ? Odpowiedz Link
ploniekocica offTopicznie 16.07.14, 18:40 I znowu muszę być wredna, złośliwa i wewogle okropnie okropna. Idę się pochlastać i zabić na śmierć dziełami zebranymi Czechowa, albo Dziejami sztuki tomów 12 - odpowiednio grube i kanciaste. Odpowiedz Link
ave.duce Re: offTopicznie 16.07.14, 18:56 Idziesz się zabić bo? Najlepsza byłaby Большая советская энциклопедия. Sam widok zabójczy. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: offTopicznie 16.07.14, 19:01 Mierz zamiary na siły znaczy na stan posiadania. Idę się zabić, bo zamiast siedzieć w mateczniku wypełzam i się denerwuję oraz wredność z siebie wypuszczam. Odpowiedz Link
ave.duce Re: offTopicznie 16.07.14, 19:08 Z takiego marnego powodu idziesz się zabić? Phi. Rozczarowanam. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: offTopicznie 16.07.14, 19:21 Nie będę linkować, żeby nie było, iż desant. Ale gdy przez miliony postów najpierw udowadniają, jacy to są cudni i wewogle czytając, w przeciwieństwie do chamów i głąbów, którzy mało czytają, a potem nazywają (parę osób) ramotami dzieła Dawkinsa, Eco, Rashdiego i Nabokova (notabene trzy pozycje wydane po raz pierwszy w XXI wieku), przeciwstawiając im nie-ramoty czyli aktualne sensacyjne bestsellery empiku, to mię się kosy na sztorc stawiają i rekiny w oceanie zęby ostrzą. Nie, żebym sama nie czytała i się za cudną nie uważała, albo miała coś przeciwko czytaniu sensacji. Sama widzisz, że muszę się zabić. Nie mam innego honorowego wyjścia. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 18:54 Wg mię język ewoluuje (vide: spolegliwy - ku mojej rozpaczy...) Zatem, mimo że powinno być 1., stawiałabym na 3., ale na pewno nie na 2. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 18:59 ave.duce napisała: > Wg mię język ewoluuje (vide: spolegliwy - ku mojej rozpaczy...) > Zatem, mimo że powinno być 1., stawiałabym na 3., ale na pewno nie na 2. Tzn. wg Ciebie ramota to coś starego, oryginalnie bez pejoratywnego kontekstu? Np. "Don Kichot" to ramota? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 19:07 W mordę! Numerki mię się pokićkały! Wszystko przez Damę i jej piosnkę uroczą, patriotyczną do upojenia. Nie "1", a "2"!!! Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Pytanie osobiste o ramotę 16.07.14, 19:13 No. Ciężar mi z serca zdjęłaś, bo bym musiała konsekwentnie dla Ciebie wredna być. :( Odpowiedz Link
damakier1 Ciekawe, co za formuła jej wyjdzie? 15.09.14, 17:12 [i]Kopacz podziękowała Komorowskiemu za zaufanie, jakim obdarzył ją powierzając jej misję sformułowania nowego rządu. - poinformowała dziś Gazeta. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Ciekawe, co za formuła jej wyjdzie? 15.09.14, 18:00 Wkurza mnie nieodmiennie ;) forum.gazeta.pl/forum/w,89075,122987680,122996169,Formulowanie_i_formowanie_.html Odpowiedz Link
damakier1 Re: Ciekawe, co za formuła jej wyjdzie? 15.09.14, 20:54 Wdzięcznam Ci, Boska Wodzowo, od morza do morza. Nigdy by mi moja demencja starcza na przypomnienie tego wątku nie pozwoliła i takoż cudny wierszyk OnegoJurka nie przypomniałby mi się był, gdyby nie Twoja linka pomocna. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Ciekawe, co za formuła jej wyjdzie? 18.09.14, 18:09 Komorowski też forumułuje ;) Odpowiedz Link
ave.duce Re: Ciekawe, co za formuła jej wyjdzie? 18.09.14, 18:10 W dodatku nie zna Konstytucji :( Odpowiedz Link
ave.duce Kempa... 25.09.14, 17:58 Debata nad Konwencją przeciwko przemocy - Pani marszałek, może mnie pani przekazywać do komisji etyki, natomiast nie zwolni mnie pani z wykonywania zawodu posła i senatora. Naprawdę do tego predysponują mnie moi wyborcy... Odpowiedz Link
ave.duce Wróbel... 25.09.14, 18:04 Ja sobie nie życzę, żeby ktoś mnie wyzwalał z mojej kultury, tradycji, z historii mojego kraju. Ja jestem dumna z historii Polski, bo w Polsce nigdy nie aprobowano przemocy wobec kobiet (...) nasz kraj znajdował się w niewoli, mężczyźni bardzo często walczyli, związane z tym były represje, w kraju zostawały kobiety i one ciągnęły cały naród i całe społeczeństwo. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 29.09.14, 10:46 Kilkakrotnie w informacjach > ołtarz pergamEński. Dżizzzssssssssss. Odpowiedz Link
gat45 Re: Chryzostomia 29.09.14, 10:56 Też zauważyłam i aż sprawdziłam. A tu takie dziwo : pl.wikipedia.org/wiki/Pergamon Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 29.09.14, 11:31 sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/pergamonski-czy-pergamenski;1612.html Odpowiedz Link
ave.duce Cośtam, cośtam jest 14.10.14, 14:42 dobre na wypadanie włosów - reklama w radio ;))) Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Chryzostomia 25.10.14, 16:59 Po jej zażyciu stracił kontakt ze świadomością. Z późniejszych wydarzeń zapamiętał już tylko karetkę i lekarzy. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Chryzostomia 30.10.14, 19:56 Pełnomocnik Kaczyńskiego, adwokat i poseł PiS Bartosz Kownacki: Mój klient spokojnie nie może pójść do sklepu i kupić bułki czy cukru. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Chryzostomia 31.10.14, 15:54 Gdybym byłem mieszkałem w Szczecinie, tobym mogłem jeździć do Berlinu do cioci - taką kwestię wygłosił w autobusie młody, na oko gdzieś 6.letni człowiek, a ja uczyłam się tego przez całą drogę do domu, aby tu tę niebanalną składnię przedstawić. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Chryzostomia 31.10.14, 16:18 Ha! Moje męskie dziecko w wieku przedszkolnym z uporem maniaka mówiło "iszłem", a kiedy ja poprawiałam: "mówi się szedłem, synku", dziecko posłusznie zaczynało od nowa: "kiedy iszedłem". A przecież w sumie to dziecko moje miało całkowicie słuszną i logiczną rację, a język polski w tym kawałku całkiem głupi jest. Odpowiedz Link
erte2 Re: Chryzostomia 06.01.15, 12:01 Również autentyk, sto lat temu (czyli tak gdzieś w połowie lat 70. ub. stulecia) na ulicy w Gdańsku w czasie bezśnieżnej zimy" ( z góry przepraszam, ale padną słowa niecenzuralne): - Wiesz co - ja by chciałem żeby rano wstaję a tu kurwa od chuja śniegu! Taką oto kwestię wygłosił jeden mniej więcej pięciolatek do rówieśnika. Słyszałem własnymi uszyma! Odpowiedz Link
magdolot Re: efektywny, efektowny - nieważne... 11.11.14, 11:43 Niech PiS wypali sejmową patologię rozżarzonym węglem Agata Kondzińska 09.11.2014 , aktualizacja: 09.11.2014 16:06 ---------------------------------------------------------------------------------- Dżajzus, pomyślałam sobie, zabrakło żelaza?! I trawiona tą myślą spędziłam dwa dni, a teraz postanowiłam fsadzić tę zbitkę w naszę chryzostomię i ją ućciwie zguglowałam i odkryłam, że dziennikarka piła do robaków na zębach Hofmana! Człek całe życie się uczy. "Na te pytania odpowiedzieć może tylko poznanie tajemniczej receptury mydła, które stosowano w czasach kiedy sądzono jeszcze, że na zębach żyją robaki, które wypalać należy rozżarzonym węglem." Cytat ze strony Muzeum Manufaktura w Łodzi. Odpowiedz Link