Dodaj do ulubionych

Zalegalizować?

11.03.13, 19:32
No bo skoro jest to wojna której nie można wygrać to należy się poddać i ustalić warunki kapitulacji.

"Najlepsza jest kontrola, czyli regulowanie. Regulacja to często legalizacja. Chodzi o to, by rozwijać takie polityki narkotykowe, które uczciwie zmierzą się z problemem narkotyków. Musimy przestać traktować użytkowników narkotyków jak kryminalistów. Jeśli człowiek chce dla rozrywki zażywać narkotyki - pozwólmy mu na to! Jeśli użytkownik staje się narkomanem, to państwo powinno pomóc mu z tego wyjść, pokazać mu drogę. Dziś państwo z jednej strony proponuje leczenie, ale z drugiej strony karze użytkowników."

www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13530143,_My_nie_przegrywamy_wojny_z_narkotykami__My_ja_przegralismy_.html?as=2
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Zalegalizować? 11.03.13, 19:55
      NIGDY !!!
      Fakt że ogłoszono przegranie wojny nie zwalnia ludzkości do dalszych działań z tą zarazą. Wywieszanie białej flagi i kapitulanctwo nie jest dobrym rozwiązaniem.
      • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 11.03.13, 20:39
        Ależ wsłuchaj się w argumenty. Zmiana podejścia, odejście od hipokryzji, wolność jednostki.
        W końcu pada argument nie do odparcia. Obecny system zakłamania prowadzi do tego, że uczciwy konsument jest zmuszany do kontaktów ze światem przestępczym.
        Miałem paru znajomych, którzy korzystali z dobrodziejstw natury zamkniętych w makowych główkach. Bodajże jednemu udało się wrócić na prostą drogę. Bowiem okazuje się że podążenie za światem kolorowych wizji jest piękne i fascynujące, dziecinnie proste w porównaniu z poszukiwaniem drogi powrotnej.
        Marihuana? Przecież nie udowodniono, iż uzależnia, nie jest bardziej szkodliwa niż papierosy.
        Dlaczego zatem, nie? Bo otworzymy wyłom w tamie?
        • inna57 Re: Zalegalizować? 11.03.13, 20:55
          Zadziwiasz mnie ostatnio swoimi poglądami. Nawet nie chce mi się z Tobą polemizować. Uzależnić się można nawet od czekolady. Tyle tylko że nałogowe jedzenie czekolady nie powoduje nieodwracalnych zmian w mózgu doprowadzających do samounicestwieniu organizmu.
          • magdolot Re: Zalegalizować? 11.03.13, 21:51
            Tak.
            Ja bym to całe gówno zalegalizowała i jeszcze hazard oraz prostytucję z rozpędu, ale tutaj to nie przejdzie, bo my moralnym chciejstwem żyjemy i tzw. realia mamy głęboko w de. Przedmurze chrześcijaństwa zobowiązuje.

            Z rok temu czytałam Hitchensa, co stawiał tezę na pierwszy rzut oka kompletnie pogiętą: że gdyby wynaleziono środek psychoaktywny, co daje czystą euforię bez żadnych skutków ubocznych [czego trawa nie czyni bynajmniej]... to byśmy go natychmiast zabronili. Czemu? Bo w naszych duszyczkach podszytych chrześcijaństwem, nawet w duszyczkach ateistycznych utaplanych tąż kulturą, pałęta się przekonanie, że tylko to co nieprzyjemne lub zgoła paskudne jest słuszne moralnie i w efekcie dobre. Po czym opisał skutki amerykańskiej "wojny z narkotykami". Dla Ameryki i dla krajów produkujących owe narkotyki. A mię włos stanął dęba i dotychczas stoi.

            Od tej pory tropię powszechne sądy moralne pod kątem owej jakże obrazoburczej tezy pana Hitchensa... i ona mnie się wydaje coraz mniej pogięta!

            W młodości miałam kontakt z narkotykami i to w momencie, kiedy narkomania oficjalnie fcale nie istniała. "Kompot" [polska zabójcza hera domowej produkcji] umiałam robić mając lat 17. A od spróbowania onego nie powstrzymało mnie ani państwo, ani prawo, ani nawet rodzice... a właśnie kontakty z używającymi. A mojej dzieciarni opowiedziałam szczerze moje doświadczenia i trochę updatnęłam. Obydwa dorosłe jakieś dośfiatczenia na sobie swego czasu wykonywały, ale niewinne. Obydwa mogły się spokojnie zaćpać, bo i pretekstów i okazji miały od groma. Zaćpanie się fcale nie jest takie trudne. I większe natężenie moralnej wojny z narkotykami [niż je teraz mamy], też by ich fcale od tego nie powstrzymało. Ani ja, gdyby chciały. Myślę, że to co je powstrzymało, to były informacje o skutkach udzielone nienachalnie i na czas oraz, last but not least: ich własny rozsądek. A pewna jestem jednego: że pewnego dnia się dowiedziałam o owych dośfiatczeniach i o ich zakresie właśnie dlatego, żem była nienachalna i niepotępiająca. Spóźnionego tripa od trawy - moje dziecięta opanowywały na mocno zabawnej, choć i miejscem upiornej, historyjce której bohater fciąż żyje i ma się dobrze i nawet sławny jest...
            • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 16:41
              dorzucimy drugi głos na tak:
              www.cannabis.info/PL/wiadomosci/3468-opinie-profvetulaniego-na-temat-marihuany-i-jej-szkodliwoamp347ci
              A co z bronią palną?
          • man_sapiens Re: Zalegalizować? 11.03.13, 21:51
            > ować. Uzależnić się można nawet od czekolady. Tyle tylko że nałogowe jedzenie
            > czekolady nie powoduje nieodwracalnych zmian w mózgu doprowadzających do
            > samounicestwieniu organizmu.
            Nałogowe palenie marihuany nie powoduje zmian w mózgu doprowadzających do samounicestwieniu organizmu. Nałogowe picie alkoholu powoduje, nałogowe palenie papierosów też.
            • ave.duce Re: Zalegalizować? 12.03.13, 09:05
              Zalegalizować - jak w Holandii.

              Jakie zmiany w mózgu powoduje nałogowe palenie papierosów?
              • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 16:52
                Nikotyna dociera do mózgu w 10-20 sekund po zapaleniu papierosa, kosztem zatrucia hemoglobiny tlenkiem węgla i niedotlenienia mięśnia serca, a w konsekwencji wszystkich narządów. Około 8-15 proc. czerwonych krwinek palacza zostaje pozbawionych tlenu. EKG palacza rejestruje anomalie, podobnie jak przy klasycznym zatruciu tlenkiem węgla.

                Czyli dokładnie takie same jak zatrucie tlenkiem węgla.
              • man_sapiens Bez granata nie podchodź do palacza! 12.03.13, 17:19
                > Jakie zmiany w mózgu powoduje nałogowe palenie papierosów?
                Powoduje tzw. wzmożenie u wszelkich wrogów wszelkich nałogów.
                Np.:
                Nikotyna jest dość silną neurotoksyną, przewyższającą toksycznością wiele nielegalnych narkotyków[potrzebne źródło]. Stosuje się ją m.in. w mieszankach z innymi związkami jako środek owadobójczy. ... W małych dawkach działa ona stymulująco, powodując wzmożone wydzielanie adrenaliny, co powoduje wszystkie związane z tym objawy (zanik bólu i głodu, przyspieszone bicie serca, rozszerzone źrenice itp). W większych dawkach powoduje trwałe zablokowanie działania układu nerwowego, gdyż wiąże się ona trwale z receptorami nikotynowymi w komórkach nerwowych zaburzając ich metabolizm. Pojawia się uczucie lekkości, następnie zmiana percepcji, zmiana postrzegania otoczenia, światłowstręt, zmęczenie, brak energii, uczucie oderwania od rzeczywistości, myślotok, wymioty, biegunka. W jeszcze większych dawkach występuje zamroczenie pola widzenia i pojawić się mogą halucynacje – zazwyczaj czarno-białe "wizjonerskie" obrazy. W ekstremalnie wysokich dawkach następuje utrata przytomności, drgawki i zgon. .... Palenie papierosów prowadzi do podwyższenia poziomu dopaminy (tzw. "hormonu szczęścia") w mózgu, co jest efektem charakterystycznym dla wielu substancji uzależniających
                Albo to
                Zmęczenie, brak energii, uczucie oderwania od rzeczywistości, myślotok, wymioty, biegunka. W większych dawkach występuje zamroczenie pola widzenia, mogą pojawić się halucynacje. W ekstremalnie wysokich dawkach następuje utrata przytomności, drgawki i zgon.
                Dalej mamy
                Nikotyna jest równie uzależniająca jak narkotyki czy alkohol. Wywołany przez nikotynę proces uzależnienia psychogennego i farmakogennego jest zbliżony do tego, jaki powoduje heroina i kokaina (z badań wynika, że nikotyna bardziej uzależnia niż kokaina, co oznacza, że łatwiej "wyzwolić się" od nałogu zwanego kokainizmem, niż od nikotynizmu!). .... .
                Albo to
                Jean Gehricke wraz z zespołem z University of California badał wpływ nikotyny uwalnianej z plastrów nikotynowych na tendencję do zemsty po prowokacji zachowań agresywnych. Uczestnicy grali w grę komputerową, a na monitorze widzieli obraz gry innej osoby, o której myśleli że jest ich przeciwnikiem chociaż w rzeczywistości każdy grał sam. Po każdej rundzie zwycięzcy mieli możliwość ogłuszenia przeciwnika przy pomocy wyjątkowo nieprzyjemnych dźwięków o głośności i czasie trwania wybieranym przez zwycięzcę.
                Badacze zaobserwowali, że u znacznej części uczestników nikotyna zmniejsza chęć zemsty nawet jeżeli zachowanie przeciwnika jest prowokujące. Gehricke dodaje, że u osób u których zanotowano redukcję zachowań negatywnych, zaobserwowano również zmiany w metabolizmie mózgu w tych obszarach które są odpowiedzialne za orientację, planowanie i przetwarzanie bodźców emocjonalnych.
                • ave.duce Re: Bez granata nie podchodź do palacza! 12.03.13, 17:35
                  Czy to oznacza, że wszyscy kaczyści&co. to palacze nałogowi?
                  • magdolot Re: Bez granata nie podchodź do palacza! 12.03.13, 17:53
                    >Badacze zaobserwowali, że u znacznej części uczestników nikotyna zmniejsza chęć zemsty >nawet jeżeli zachowanie przeciwnika jest prowokujące.

                    Nie, Ave. To oznacza, że Kaczuch zapewnia nam śfietne alibi.
                    • ave.duce Re: Bez granata nie podchodź do palacza! 12.03.13, 21:47
                      Zawsze jest wyjątko od reguły, nespa?
                      • magdolot Re: Bez granata nie podchodź do palacza! 12.03.13, 23:20
                        Reguły są do tego, żeby je wyjątko na drzazgi wysokim ce.
            • scoutek Re: Zalegalizować? 12.03.13, 09:18
              man_sapiens napisał:
              > Nałogowe palenie marihuany nie powoduje zmian w mózgu doprowadzających do samou
              > nicestwieniu organizmu.

              mało tego, bywa pomocne w leczeniu SM, np. pomaga łagodzić bóle podczas skurczów mięśni
          • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 16:26
            Siedzę sobie wygodnie w fotelu w ręku trzymam paczkę papierosów i czytam woły na niej wydrukowane /z definicji dla słabowidzacych/, słowa którymi min. zdrowia rządu Rzeczypospolitej informuje i przestrzega, cytuję: „Palenie tytoniu może spowodować powolną i bolesną śmierć”.
            Jest to niepodważalny dowód na to, że władze naszego kraju zdają sobie sprawę z śmiertelnej szkodliwości palenia tytoniu a mimo to dopuściły papierosy do obrotu i co więcej czerpią z tego dochody. Papierosy są opodatkowane w wysokości 87% podatku w cenie paczki. I tu mam dylemat, bo skoro wiedzą to, dlaczego nie zakażą? Dlaczego czerpią zyski z mojej potencjalnie długiej i bolesnej śmierci?
            • magdolot Re: Zalegalizować? 13.03.13, 15:15
              Papierosy są opodatkowane w wysokości 87
              > % podatku w cenie paczki. I tu mam dylemat, bo skoro wiedzą to, dlaczego nie za
              > każą? Dlaczego czerpią zyski z mojej potencjalnie długiej i bolesnej śmierci?

              A zabraniają Ci pod karą pierdla hodować w ogródku tytoń na własny użytek?
              Bo to dopiero by było skandaliczne!
              • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 13.03.13, 17:47
                Dokładnie! Może im się wydaje, że tytoń z ogródka nie dostarczy mi odpowiednio długiej i bolesnej śmierci ( o impotencji wolę nie wspominać) zatem jest produktem nie spełniającym złożonych i opublikowanych na paczce papierosów norm dla wyrobów tytoniowych.
    • widz102 Re: Zalegalizować? 12.03.13, 09:44
      Najpierw truizm: im większe przebicie na towarach niedozwolonych , tym brutalniejsza przestępczość.

      Najpierw więc społeczeństwo musi odpowiedzieć sobie samo na następujące pytanie: ważniejsze są protestanckie cnoty kardynalne (wśród nich - nie używanie jakichkolwiek używek - bo przecież stąd się to wszystko wzięło w protestanckiej Ameryce i zachodniej Europie - skąd przepełzło do nas - do nas ze względów fiskalnych (ćpun podobno rzadziej pije, więc cierpi akcyza) - czy ważniejsza jest walka z "twardą" przestępczością. Jeśli to pierwsze - to penalizacja będzie nadal rodzić podziemie i tak w koło Macieju. Jeśli to drugie - proszę bardzo - legalizujemy dla dorosłych WSZYSTKIE narkotyki - i miękkie i twarde. Okładamy je oczywiście akcyzą i blokujemy dostęp nieletnich. Marża drastycznie spada, więc przestępcy porzucają to intratne dotychczas zajęcie (pytanie tylko, na co się przerzucą, bo na coś muszą). Wprowadzamy zarazem surową penalizację czynów zabronionych popełnionych pod wpływem. Mnożąc stawki dwu-trzykrotnie, likwidując odpowiedzialność ubezpieczycieli za itd itp.
      Pytanie pomocnicze - jak na takie przerzucenie odpowiedzialności za niećpanie własnych dzieci zareagują miliony ich leniwych i mających to w nosie rodziców, które nie rozmawiają ze swoim potomstwem programowo? Bo dotychczas przerzucały większą część odpowiedzialności na Państwo: szkoły, aparat sprawiedliwości itd...

      Słowem - odpowiedź na pytanie tw_wielgusa to odpowiedź o całkowite przemodelowanie systemu wartości społecznych. A o to w TYM modelu społeczeństwa byłoby najtrudniej.
      • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 16:35
        Cenię sobie nasze spory i dlatego już na wstępie się z Tobą nie zgodzę.
        Wychowywać..?! Bez szans, jesteś na z góry straconej pozycji oferując pogadanki umoralniające. Tak naprawdę moim zdaniem rodzina ma stosunkowo mały wpływ na wychowanie latorośli dużo większy ma środowisko, do którego trafi i które w dużej mierze decyduje o wyborach jakich dokonuje młody człowiek.
        Poza tym rozmawiamy o narkotykach w ogóle. Nie tylko o tej z pozoru niewinnej marihuanie.
        Dlaczego z pozoru?
        Moim zdaniem może być doskonałym preludium przed sięgnięciem po mocniejsze uciechy.
        Organizm się przyzwyczaja i po pwenym czasie thc już nie daje takiego kopa i "pacjenta" zaczyna kusić do dalszych eksperymentów. Tu jest główne niebezpieczeństwo.

        Co do reszty. Legalizując nie zlikwidujesz przestepczości. Przykład? Benzyna jest legalna a mimo to działają gangi, które dorabiają się na lewm obrocie.
        • widz102 Re: Zalegalizować? 12.03.13, 16:52
          "Wychowywać..?! Bez szans, jesteś na z góry straconej pozycji oferując pogadanki umoralniające. Tak naprawdę moim zdaniem rodzina ma stosunkowo mały wpływ na wychowanie latorośli dużo większy ma środowisko, do którego trafi i które w dużej mierze decyduje o wyborach jakich dokonuje młody człowiek."

          Mówisz na podstawie doświadczeń, czy lektury? Jeśli lektury - nie pogadamy. Jeśli doświadczeń - tym samym przyznałeś się do wychowawczej klęski. Naprawdę stosujesz (stosowałeś) pogadanki umoralniające i uważasz, że to jest właśnie istota wychowania???. Przeczytaj mój post jeszcze raz uważnie, zwłaszcza ostatni akapit. Bo swoim wpisem właśnie przyznałeś mu w pełni i całkowicie rację, niezależnie od deklaracji z nim sprzecznych.
          Więc tym bardziej nie pogadamy, bo jak tu kłócić się z kimś, kto w pełni potwierdza naszą tezę?
          • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 17:01
            Rany boskie! Zgodnie z Twoją tezę mamy wielomilionową armię tych, których pokonał proces wychowania potomstwa i może ze dwie kompanie tych, którym w pełni udało się zrealizować program kształtowania potomstwa.
            Widzu szanowny, pokaż mi rodzica który nakłaniał dziecko do picia alkoholu czy palenia papierosów. ( odrzućmy oczywiście patologię która swoje pociechy miała serdecznie w d.)Pokaż mi takch, którzy nie starali się przestrzec swoich dzieci przed zagrożeniami, jakie czyhają na nie w życiu.
            Ja uważam ( i mam tego liczne przykłady) , że człowiek uczy się na własnych błędach i chociaż jest to truizm oczywisty najpierw wsadzi łapę w ogień z dopiero później przypomni sobie ostrzeżenie ojca czy matki.
            • widz102 Re: Zalegalizować? 12.03.13, 17:24
              Żeby dyskutować o czymś konstruktywnie, należy się opierać na faktach, a jeśli wydają się mało wiarygodne a priori - to na wstępnej analizie podawanych faktów. Więc jedno proste pytanie: skąd wziąłeś konkretnie te dane, cytuję:
              " Zgodnie z Twoją tezę mamy wielomilionową armię tych, których pokon
              > ał proces wychowania potomstwa i może ze dwie kompanie tych, którym w pełni uda
              > ło się zrealizować program kształtowania potomstwa."

              Nigdy nie mówiłem o tym, że kogoś pokonało wychowywanie dzieci, a tylko i wyłącznie o tym, że ktoś świadomie tego na swoim podwórku nie czyni, z góry przerzucając ten obowiązek na Państwo/resztę społeczeństwa! Mówiłem więc w konkluzji o przeorientowaniu społecznych paradygmatów odnoszących się do tego, kto (co) powinien być w społeczeństwie głównie odpowiedzialnym za wychowywanie kolejnych pokoleń. I że bez tego nic.

              Poproszę więc o miarodajne źródło podanych przez Ciebie liczb i proporcji (nawet jeśliby to miał być Twój mały paluszek) - zwłaszcza chodzi mi o źródło Twoich danych dot. tych "kilku kompanii tych, którym się udało" - bo patrząc na proste statystyki ćpających i niećpających - mimo wszystko nie ćpa większość młodych ludzi. Od podania przez Ciebie źródła wskazanych przez Ciebie proporcji uzależniam zarazem dalszą dysputę na ten temat, bo trudno mi miarodajnie zabierać stanowisko w sprawach opartych na magmie w stanie nieważkości. Wystarczy mi jeden Smoleńsk.
              • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 17:39
                Pomieszliśmy dwie sprawy. Sukcesy wychowawcze i problem uzależnień. To primo.
                Stąd też wyciągnięte przez Ciebie pochopnie wnioski, jakobym twierdził iż tych zdeprawowanych przez narkotyki młodych ludzi jest cła armia w stosunku do tych którzy w tej kwestii dochowali dziewictwa.
                Ale przykładowo służę Ci statystyką dotyczącą innej używki - alkoholu ( jest to jakieś odniesienie):
                serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/592514,alkohol_najbardziej_popularna_uzywka_wsrod_mlodziezy.html
                • widz102 Re: Zalegalizować? 12.03.13, 17:55
                  Ależ to właśnie dokładnie stwierdziłeś. Ja zaś odpowiedziałem Ci na to: sprawdzam.
                  I się nie doczekałem konkretów w tej konkretnie poruszonej przez Ciebie z uprzejmą emfazą kwestii.
                  Więc? Skąd te Twoje dane o kilku kompaniach rodziców notujących wychowawczy sukces wobec milionów tych, którzy na tym polegli? Erystyka też musi się opierać na jakichś tam faktach, niestety, jeśli nie ma się zmieniać w sfatygowany nieco monolog....;)
                  • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 12.03.13, 18:14
                    widz102 napisała:

                    > Ależ to właśnie dokładnie stwierdziłeś.
                    Ależ nie. Ty wyciągnąłeś taki wniosek a to spora by nie napisać kolosalna różnica.

                    Ja zaś odpowiedziałem Ci na to: sprawdz
                    > am.
                    > I się nie doczekałem konkretów w tej konkretnie poruszonej przez Ciebie z uprze
                    > jmą emfazą kwestii.
                    > Więc? Skąd te Twoje dane o kilku kompaniach rodziców notujących wychowawczy suk
                    > ces wobec milionów tych, którzy na tym polegli? Erystyka też musi się opierać n
                    > a jakichś tam faktach, niestety, jeśli nie ma się zmieniać w sfatygowany nieco
                    > monolog....;)

                    Czytająć Twój popis i głębokie przekonanie o własnych racjach w kwestiach pedagogicznych odnoszę wrażenie, że jesteś przekonany, iż człowieka ( w tym wypadku dziecko) jest materiałem który można lepić jak plastelinę i właśnie przeciwko temu pozwoliłem sobie delikatnie acz stanowczo zaprotestować. Stąd i tylko stąd się wzieła ta metafora o armii zawiedzionych ostatecznym kształem swoich działań rodziców i tej niewielkiej liczby całkowicie zadowolonych z ostatecznego perfekcyjnego produktu ich zabiegów wychowawczych. Poza tym ostrze sporu jest nieco gdzie indziej.
                    Ty twierdzisz, że stosując odpowiednie metody wychowawcze można młodego człowieka w stopniu absolutnym ( to już mój wniosek) zabezpieczyć przed niebezpieczeństwem, jakie potencjalnie stanowi legalny ( bo jesteś za) dostęp do narkotyków. Ja jestem przeciwnego w tej kwestii zdania.
                    • widz102 Re: Zalegalizować? 13.03.13, 08:59
                      "Czytająć Twój popis i głębokie przekonanie o własnych racjach w kwestiach pedag
                      > ogicznych odnoszę wrażenie, że jesteś przekonany, iż człowieka ( w tym wypadku
                      > dziecko) jest materiałem który można lepić jak plastelinę"

                      Wrażenie piękna sprawa. Zwłaszcza gdy przedstawia się je w powyższy sposób: świadomie manipulacyjny i suponujący innym nie ich poglądy, wyłącznie po to, by mieć pretekst do dyskusji z samym sobą.

                      "Stąd i tylko stąd
                      > się wzieła ta metafora o armii zawiedzionych ostatecznym kształem swoich dział
                      > ań rodziców i tej niewielkiej liczby całkowicie zadowolonych z ostatecznego per
                      > fekcyjnego produktu ich zabiegów wychowawczych."

                      Nie rozumiem - proponujesz mi konstruktywną rozmowę o... społecznych skutkach Twoich metafor?


                      " Poza tym ostrze sporu jest nieco gdzie indziej. Ty twierdzisz, że stosując odpowiednie metody wychowawcze można młodego człowieka w stopniu absolutnym ( to już mój wniosek) zabezpieczyć przed niebezpieczeństwem, jakie potencjalnie stanowi legalny ( bo jesteś za) dostęp do narkotyków. Ja jestem przeciwnego w tej kwestii zdania."

                      Niczego nie twierdzę. Z całym szacunkiem, ale z czystej grzeczności nie włączam się z zasady w cudze spory monologi wewnętrzne i zewnętrzne. A przecież Ci mówiłem: gdy się nie ma faktów na poparcie swych tez, dyskusja nieuchronnie musi się zmienić w taki monolog. :)
                      Co było do udowodnienia.
                      Pozdrawiam
                      • tw_wielgus Re: Zalegalizować? 13.03.13, 12:43
                        Gościu….
                        Ty to napisałeś?
                        „Słowem - odpowiedź na pytanie tw_wielgusa to odpowiedź o całkowite przemodelowanie systemu wartości społecznych. A o to w TYM modelu społeczeństwa byłoby najtrudniej.”

                        Wiesz, kto miał podobne pomysły? Lenin.

                        Ale skoro jak napisałeś „niczego nie twierdzisz” to z całym szacunkiem i z czystej grzeczności nie będę komentował reszty Twoich sofistycznych popisów.

                        Kłaniam się nisko.
                        • widz102 Re: Zalegalizować? 13.03.13, 12:58
                          - Proszę powiedzieć, z czym się panu kojarzy ten zagajnik na rysunku?
                          - Lenin.
                          -A ten trawniczek?
                          - Lenin
                          - A to drzewko?
                          - Lenin
                          - A ten robaczek na drzewku?
                          - LENIN!
                          A ten tycityci cipuleczek wróbeleczek?
                          -Stalin!
                          - Dlaczego?
                          - Bo zjadł Lenina!

    • mariner4 Ty to wiesz, ale wytłumacz to 12.03.13, 17:02
      małolatowi, który zanim zmądrzeje, będzie na heroinie.
      M.
      • tw_wielgus Re: Ty to wiesz, ale wytłumacz to 12.03.13, 17:06
        Dlaczego małolatowi? Myślisz, że dorosłych problem nie dotyczy? Neurologiczna podatność na uzależnienia do kwestia osobnicza i nie będę się spierał ale raczej nie jest uzależniona od wieku.
        • widz102 Re: Ty to wiesz, ale wytłumacz to 12.03.13, 17:34
          Jest to spowodowane przede wszystkim istnieniem tzw. genu uzależnienia. Genetyczne badania już sprzed kilku lat wykazały, że takowy istnieje u mniej więcej jednej trzeciej populacji, niezależnie od rasy, pochodzenia społecznego, warunków materialnych czy poziomu edukacyjnego. Oczywiście po to, by po raz pierwszy nie sięgać po używki (plus zakupoholizmm, seksoholizm i mnóstwo innych 'izmów) bezrefleksyjnie, wychowanie i wpojone wartości w RODZINIE przydają się jak najbardziej. Są wręcz niezbędne.
          • tw_wielgus Re: Ty to wiesz, ale wytłumacz to 12.03.13, 17:44
            Ależ nie nieguję roli rodziny i wychowania. Niemniej sceptycnie podchodzę do wielokrotnie przez Ciebie podkreślanej potęgi tego narzędzia kształtowania postaw.
            Poza tym nie ma odpornych na twarde narkotyki, to tylko kwestia czasu kiedy środki psychotropowe zniszczą układ odpornościowy. Jedni uzależnią się szybciej inni wolniej. Zależy to pewnie jeszcze od paru innych czynników takich jak sytuacja życiowa, stres itd...
            • magdolot Mściwy bimbom 12.03.13, 19:19
              > Ależ nie nieguję roli rodziny i wychowania. Niemniej sceptycnie podchodzę do wi
              > elokrotnie przez Ciebie podkreślanej potęgi tego narzędzia kształtowania postaw.

              Nie mam dystansu dzisiaj, bo mię mój Misiaczek od rana uszczęśliwia i już mu zapowiedziałam, że w nagrodę dostanie grę we wilka i koźlątka, bo niedawno odkryłam ja taki cymesik jak gry kooperacyjne. Dzięki za kropkę nad i. Właśnie odkryłam, że razem ze Szaciem próbujemy ukształtować pewnego zdrowo przerośniętego Misiaczka. Jestem dosyć sceptyczna ze względu na wiek. Misiaczka. W dodatku Misiaczek mniema, że to on jest pedagogiczny.

              W markecie Misiaczek ma jakieś 4 latka i ostatnio ma dobre chęci i bardzo pomaga. I nie wiem, jakim cudem kupiłam fszystko, mimo że Misiaczek mi każdą jedną rzecz pedagogicznie wyrywał i argumentował zajadle; w końcu go przepłoszyłam, ale dopadł mnię w kasie i tam nieźle zbełtał. [Rozwija się, bo do niedawna "szkodliwe produkty" wyciągał mi z wózka cichaczem, a jak się w domu zaczynałam awanturować, że z tego, kurwa, nic nie ugotuję, bo mam połowę produktów, to rżnął głupa i mię logicznie oskarżał o manie paranoi].

              Na deser odbyliśmy mocno paranoiczną rozmowę o anatomii fląder i dlaczego flaki mają akurat pod głową. A na koniec, już w aucie, tłumaczyłam Misiaczkowi przystępnie czym jest filet - wyobraź ty sobie że nie masz skóry z tyłu, całkiem.
              Żeby wykonać improwizację obiadowę ze flądry ze skórą fszędzie, wypieprzyłam Misiaczka ze kuchni na ryj, a i tak przez drzwi mi dobre rady fciąż ryczał, że pietruszka i mięta - mamy tylko bazylię - 3 minuty spokoju i pytanie o koper, znaczy ten fennel jakiś. Złośliwie użyłam czosnku, zielonej cebulki i naci selera. W połowie obiadu się musiałam miejscem przerzucić na krewetki, bo Szaciowi Misiaczek zaśmierdział przez telefon, wyczaił bez pudła Misiaczka rodzicielską pułapkę flądrową, tę jego powalającą dbałość o fosfor w szaciowej diecie i zagroził, że nabędzie sobie pizzę, jak takie buty. Musiałam łapami ze flądry ostro negocjować aż doszłam do konsensusu, bo eskalowali.
              Jak Szacio już dawno żarł swoje, Misiaczek przed kompem histeryzował, że dziecko nam umrze z głodu i przeplatał sfe jęki udzielaniem mi informacji, że surową rybę [co była już w piekarniku] należy nadkroić diagonalnie. Obiecałam mu mściwie, że tego sam popróbuje na naszej jutrzejszej flądrze, bo przez jego cholerną pułapkę na Szacia utknęliśmy we flondrach na wieki. A to ścierwo można dźgać, ale nadkroić nie idzie. Se sprawdzi, może uwierzy?

              A przed tym fszystkim była jeszcze rytualna przeprawa o kartkę, że na niej taaak dużo, że lepiej jest chodzić do sklepu codziennie i kupować dwie rzeczy. Ostatnim razem nie miałam kartki i mi o mało dekiel nie dopadł, głównie od "ruskich sardynek ze szczurami". Dziś se rzutem na taśmę magnez z vit.B kupiłam.

              I gdybym ja fcale nie poznała śp. Misiaczka Macierzy, to może bym podzielała sceptycyzm Wielgusi na temat potęgi rodziny w kształtowaniu postaw. On tego nie ma w genach, najlepszym dowodem jest Szacio.
              • dorola13 Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby.... 13.03.13, 13:08
                ....udowodnić, że wszyscy się mylicie :D (oprócz Magdolota, bo nie zrozumiałam konkluzji :))
                Raz- argument- zacznie od zioła, skończy na heroinie.
                Absurd, środki psychoaktywne UMOWNIE dzielą się na alkohol i narkotyki- środki psychoaktywne to po prostu środki psychoaktywne, z różną siłą i w różny sposób działają na psychikę, zmieniając percepcję, etc.. Równie dobrze więc można powiedzieć- zaczniesz od piwa, skończysz na heroinie- organizm przyzwyczai się do piwa, będzie chciał więcej..... Jest to o tyle głupi argument, że alkohol ma silniejsze działanie psychoaktywne ( a więc zmieniające świadomość) niż marichuana, więc przejście od alk do madziągi to raczej wtyłzwrot, niż prosta droga do heroinizmu....
                dwa- rodzina może uchronić pogadanką, względnie nic nie zrobi, bo i tak nie da rady. Młodość to głupość, jak wiadomo i ja ostatnio na spotkaniu z niewidzianą od lat przyjaciółką przypomniałam sobie, jak w ogólniaku sprawdzaliśmy ulotki lekarstw św. ciotki a następnie łyknęłiśmy te, które dawały w dekiel. Lesio zemdlał :D:D. Mimo to, udało mi się jakoś uniknąć losu heroinistki..... Ludzie się uzależniają od wszystkiego, nie da się wychować pilnując, żeby dziecko wiedziało, co jest złe, a co dobre- dlatego, że ludzie niszczą sobie życie nie tylko za pomocą środków psychoaktywnych, ale za pomocą seksu, internetu, jedzenia, zakupów.... Rodzina powinna raczej wychowywać zdrowego człowieka, którego potrzeby są zaspakajane w zdrowy sposób, problemy nie lekceważone, a wymagania nie przekraczają jego możliwości. Jak to jest kurewsko trudne wie chyba każdy, kto ma rodzinę :). Ciąg dalszy nastąpi.
                • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 13:23
                  nie świętej ciotki, tylko śp. ciotki i nie marichuana, tylko marihuana, hihi.
                  CD. I takie dziecko, dorastając, ze zdrowym obrazem siebie, z poczuciem własnej wartości, ma o wiele większe szanse na okazjonalne, rozrywkowe korzystanie z większości środków psychoaktywnych- włączając w to nawet kokainę, czy kwasy- niż ktoś, kto ma problemy z samym sobą, więc ulga, której doświadcza po zażyciu nawet niewielkiej dawki alkoholu, jest tym czynnikiem, który sprawi, że potrzeba będzie częściej i więcej.
                  Trzy- argument od maryśki do hery jest o tyle trafny, o ile droga od jednego do drugiego jest ułatwiona- innymi słowy- zwolennicy penalizacji znakomicie ułatwiają dilerom wciąganie młodych ludzi w mocniejsze narkotyki, bez żadnej kontroli. W żadnym coffe shopie nie można sprzedać niczego gówniarstwu, towar jest pod kontrolą, i nie do pomyslenia jest zachęcanie do mocniejszych narkotyków. W aptece, czy gdziekolwiek sprzedawano by mocniejsze narkotyki- dokładnie tak samo. Diler może napchać co chce do towaru, który sprzedaje, nie musi informować, czym "wzbogaca" swój towar, może zachęcać dzieciaki do próbowania, a wszystko to bez absolutnie żadnej kontroli. Nawet, jesli małolactwo prosiłoby starszych kolegów, żeby kupili im coś legalnie, ta, jak dziś to się dzieje z alkoholem, to przynajmniej jest pewność, że piją z legalnego źródła, a nie zajzajer, po którym w najlepszym razie oślepną, a w najgorszym- zejdą w sekund trzy.
                  • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:35
                    "Diler może napchać co chce do sprzedawanego towaru". Magiczna wiara w uczciwość producentów pozostających pod kontrolą państwa.
                    Przykład będzie z innej beczki, ostatnia afera mięsna w UE. Chociaż może sięgnijmy po tą która miała miejsce wcześniej, gdy koncerny tytoniowe wzbogacały swoje produkty o komponent przyspieszający uzależnienie się od papierosów.
                    A propos nie kojarzę jak to się skończyło, chyba ukręcono sprawie łeb. W grę wchodziła zbyt duża kasa.
                    • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 19:30
                      wepchanie koniny do wieprzowiny, czy nawet przeterminowanego żarcia, omijając system kontroli jest czym innym, niż systemowe, kompletnie bezkarne i niepoddane absolutnie żadnym procedurom wrzucanie świństw do środków, które z założenia są psychoaktywne, co w razie nieszczęścia dodatkowo utrudnia ratownictwo medyczne w ramach zatruć- vide sprawy z dopalaczami. Trzeba mieć też świadomość, że w razie wykrycia takiego procederu znasz producenta i dystrybutora, więc szanse na jakieś naprawdę zabójcze środki są o wiele mniejsze.
                      • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:02
                        Tylko pozornie dorolo13. Takie przykłady pokazują jak w praktyce działają rozwiązania systemowe.
                        Poza tym skąd czerpiesz pewność, iż legalizując zlikwidujesz czarny rynek?
                        Poddaję pod wątpliwość z tej przyczyny iż poszukiwacz tego typu atrakcji chętniej kupi zaprawionego "świństwem" jonta od dealera chociażby z tej przyczyny że skutek którego jakiego jako konsument poszukuje jest lepszy po towarze nabytym na ulicy.
                        A i warto wspomnieć o cenie. Jeżeli do kosztów wytworzenia dołożymy marżę dystrybucyjną i podatki to żołędzie przeciwko orzechom że uliczna dystrybucja bedzie miała przeważającą część rynku. Do koncesjonowanych sklepków będą podjeżdżały białe fordy fokusy pracowników zakrawatowanych korporacji.

                        A a propos nieszkodliwości maryśki. Casus prozacu mi się przypomniał. Badany latami w największych laboratoriach, przeprowadzona cła procedura dopuszczająca lek do użycia w wielu krajach i okazało się, że te badania można było o zaokrąglony kant d.. potłuc.

                        "Trzeba mieć też świadomość, że w
                        > razie wykrycia takiego procederu znasz producenta i dystrybutora, więc szanse
                        > na jakieś naprawdę zabójcze środki są o wiele mniejsze."
                        :))) obserwując tą końską aferę dochodzę do wniosku że chyba nie masz racji. Do tej pory nie udało się ustalić winowajców pomimo zastosowania 100 tys unijnych derektyw.
                • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 13:35
                  Cztery- to jest nam obce kulturowo. Fakt, żyjemy na takim zadupiu, że prawie wszystko jest nam obce kulturowo, ale tez nie przywiązywałabym się tak do tego, bo nic tego nie wynika. Kulturowo przyswojone picie wódki ma ten skutek, że liczbę alkoholików i osób pijących szkodliwie szacuję się w Polsce na ok. 3 mln, a osób, które w najrózniejszy sposób na tym cierpią na ok. 3,5 mln.. Razem- ponad 6 mln. ludzi, którzy są ofiarami kulturowo wrośniętego w naród sposobu oderwania się od rzeczywistości. Nie chce mi się szukać statystyk dotyczących palaczy, ale myślę, że ilość ciężkich powikłań zdrowotnych i kosztów społecznych też będzie druzgocząca. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że nie ma znaczenia dla realnych konsekwencji fakt, że coś jest nam dobrze znane, oswojone i wiadomo, jak z tego korzystać. Kto ma pic szkodliwie lub nałogowo- będzie, niezależnie od tego, że chlał na umór już jego daleki przodek.... Tyle z grubsza, jak ktoś będzie chętny, poszukam tych statystyk i artykułów, ale można mi wierzyć na słowo :) Wklejam PARPĘ, bo samo mi wlazło pod klawiaturę:
                  www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=155&Itemid=16
                  • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:17
                    dorola13 napisała:

                    > Cztery- to jest nam obce kulturowo. Fakt, żyjemy na takim zadupiu, że prawie ws
                    > zystko jest nam obce kulturowo, ale tez nie przywiązywałabym się tak do tego, b
                    > o nic tego nie wynika.

                    Zainteresowany powyższą obserwacją postanowiłem poszukać info o tym jak jest w tych krajach stojących kulturowo zdecydowanie wyżej. Mój wybór padł na Holandię i z przerażeniem stwiedzam, że najbardziej liberalny kraj w Europie ( w dziedzinie miękkich narkotyków oczywiście) zaczyna się cofnać w rozwoju w kierunku kulturowego zadupia. Dlaczego?

                    Mocna marihuana ma wkrótce zostać zakazana w Holandii podobnie jak heroina czy kokaina. Haga krok po kroku odchodzi od polityki tolerancji wobec miękkich narkotyków
                    Według holenderskich mediów prawicowy gabinet Marka Ruttego podjął już nieformalną decyzję w tej sprawie. Takie rozwiązanie zarekomendowała mu specjalna rządowa komisja zajmująca się rewizją polityki wobec miękkich narkotyków.

                    Chodzi o marihuanę, w której zawartość tetrahydrokannabinolu (THC) przekracza 15 proc. THC to główna substancja psychoaktywna w konopiach i to ona odpowiada za narkotyczne efekty palenia marihuany. Według ekspertów jej duża zawartość w marihuanie jest groźna dla zdrowia - prowadzi bowiem do uzależnień i groźnych reakcji psychotycznych.

                    Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,10432155,Holandia_juz_nie_lubi_marihuany.html#ixzz2NWzF0tvY

                    naszymzdaniem.dlastudenta.pl/artykul/Nie_kupisz_juz_marihuany_w_Holandii,80851.htmlhttp://www.holandia.wortale.net/206-Holandia-mowi-stop-narkoturystyce-.html
                    www.hanter.pl/wpadki/1010/Holandia-juz-nie-taka-liberalna.html
                    www.rp.pl/artykul/965335.html?print=tak&p=0
                    Poza tym wiesz, że w tej liberalnej Holandii coffe shopy nie mogą legalnie kupować towaru? Ot Temida na moment przymyka oko.
                    • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 18:20
                      ta, ogranicza się, bo sąsiedzi masowo uwalają się w coffeshopach, ludność tubylcza wymięka, to ten sam przypadek, co zamykanie przed Angolami knajp Krakowa.....
                      • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 19:05
                        Hmmm…. Sugerujesz, że zagraniczni goście coffe shopów pod wpływem oparów marihuany awanturowali się i demolowali holendrom lokale?
                        • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 14:02
                          nie, sugeruję, że jak się ktoś dorwie do czegoś i nachapie/nażłopie/napali jak idiota jednorazowo za dużo, to się zachowuje jak debil. Przypominam, że to wszystko są środki psychoaktywne.
                          • tw_wielgus Re: Mit busters! 15.03.13, 16:48
                            Obaliliśmy następny mit

                            https://i1.ryjbuk.pl/ee74bed88e03ff520b98b5faa73045abd1650bcf/aqlkohol-i-marihuanaxxx-jpg
                • ave.duce FSZYSCY? Jesteś pewna? bt. 13.03.13, 13:54
                  • dorola13 Re: FSZYSCY? Jesteś pewna? bt. 13.03.13, 14:18
                    oj tam oj tam
                • ploniekocica Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 15:11
                  Oj, jak dobrze, Dorolo, że się włączyłaś i ja nie musiałam pierwsza się wymONdrzać, bo Ty się wymądrzyłas tak mądrze :)

                  A tak wewogle to ostatnio czytałam wspomnienia Andy Rottenberg i to jest niestety, z całym szacunkiem i podziwem dla autorki, podręcznikowy przykład jak wychować narkomana. Będąc kochającą i pozornie po prostu ekstra matką.

                  Jestem absolutnie za legalizacją miekkich.
                  • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 15:42
                    Długo "robiłam w nałogach", to się wymądrzam, joł. To, że nie ma niestety recepty i toretycznie wszystko można robić świetnie, a dziecko i tak popadnie, czy tam insze utrudnienia sobie w życiu wymyśli, to wiadomo nie od dziś. Tyle możemy zrobić, ile sami umiemy.
                  • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 16:24
                    A ja fszystkich.
                    Bo one i tak są w zasięgu, a resztę napisała Dorola [np o kontroli jakości itepe].

                    Kiedyś poprosiłam ja Szacia z łoża boleści, by mi kupił i przyniósł tussipka. Wyleciał z apteki na kopach jako potencjalny ćpun. Społeczeństwo czuwa. Niestety Szacio nie był wtedy na tyle rozgarnięty, by poprosić o syrop dla matki, którym nie może się zaćpać. To ja mu to demoralizująco uświadomiłam, bo pani z apteki poprzestała na odmowie tussipka i Szacio nic s tego nie zrozumiał. Miał dziwne wrażenie, że popełnił gafę, ale nie wiedział we którym miejscu zrobił coś nie tak. Obrońcy moralności niewiele tłumaczą bronionym... Broniony nie musi fcale wiedzieć przed czym się go broni... bo właśnieto, kurna, zdemoralizuje go?!

                    Sytuacja w której prof. Vetulani podpowiada ćpunom czym czyścić domową herę, żeby nie zejść w męczarniach jest idiotyczna.

                    Tiu, tiu, dorwałam ten tekst.
                    To Harris, nie Hitchens. Uff.
                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,7858
                    Niestety, on mi się zlał z jakimś inny tekstem, co bliżej opisywał absurdy amerykańskiego prawa anty, bo oni się już tak zapętlili w karanie na różnych szczeblach, że za jeden czyn można być sądzonym po trzykroć, ino przez różne sądy [federalne i nie] i trzykrotnie ukaranym, a babcia może stracić dom za skręta wypalonego tam przez wnuczka. I co? I nic.

                    Wielgus postuluje absolutne zabezpieczenie dziatek przed. W przyrodzie absolutu brak, zaś najbardziej knajackie postulaty religijne i najparszywsze prawa są właśnie przejawem owej walki o absolut. O uczciwość absolutną, o świętość absolutną, o absolutny brak korupcji itp. Według mnie one są ciężko chore, bo upierdzielają fszystko równo z ziemią, by dorwać kilku shamelessów, którzy mimo to mają się całkiem nieźle. Wycelowane są nie tam, gdzie trzeba. Na przykład zajadłe piętnowanie grzechu i piekłem straszenie fpędza normalnych w nerwice, a shemelessom wisi... bo są shamelessami. Dziecię wylane z kąpielą we wzmożeniu moralnem.
                    • ploniekocica Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 16:47
                      Byłabym za legalizacją wszystkich, gdyby nie malutkie ale - jak ktoś zejdzie z przedawkowania to, co wtedy? A jeszcze nieletni? Będą szukać, kto sprzedał?
                      No, ale w sumie jak ktoś się zapije na śmierć, albo kogoś po wódzie zabije nie szukają.

                      W pewnym mazurskim miasteczku chodziliśmy z dzieciami codziennie na pizzę w jedno miejsce, do ogródka. I razu pewnego się okazało, że na chodniku przed tym ogródkiem jeden 16 latek zadźgał na śmierć studenta. W nocy to było, wyszli z dyskoteki obok pizzerii. Właśnie nam przynieśli pizzę, gdy policja przywiozła na wizję sprawcę. I co się okazało, że onże sprawca szesnastoletni wygląda góra na 13 lat. Miał prawie dwa promile we krwi jak zadźgiwał! Mnie się od razu zapaliła lampka kontrolna, kto w niewielkim mieście wpuścił na nocną dyskotekę i sprzedał alkohol w takich ilościach komuś, kto tak wygląda i jeszcze, jak się okazało jest na przepustce z zakładu wychowawczego.

                      Moje dziecka ( a dokładnie jedno, bo drugie nie pije ideologicznie) miały prawo pić niewielkie ilości w moim towarzystwie od 17 roku życia, a próbować jeszcze wcześniej, ale zawsze nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy sprzedawcy nie pytają o wiek ewidentnych smarkaczy.
                      • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:50
                        Moje dostają łyka wina, jak i ja dostawałam. Szacio z początku się awanturował o więcej... teraz jego kieliszek najczęściej zostaje nieruszony na stole. 17 będzie dopiero miał.

                        Małż mię kiedyś usiłował moralnie sponiewierać za to, żem na motywach afery w gimnazjum, do którego Szacio podążał udzieliła mu info miast sporej dawki potępienia moralnego. Afera była wciąż żywa i z pewnością komentowana. Ostatnia klasa na wycieczce wódeczkę obalała i 3 osoby nieprzytomne wylądowały w szpitalu. Mnie mama z tej klasy to zrelacjonowała z komentarzem, że jak dziecko idzie do tego gimnazjum, to ja mam na to uważać... [To jedno z trzech najlepszych w mieście] Zaras, zaras, to nauczyciele im nalewali? To specyfika owego gimnazjum?! To gimnazjum jest winne, że skarby nie wiedziały, że wóda wali w dekiel z pewnym opóźnieniem i...?!

                        Zrelacjonowałam to Szaciu wraz ze smaczkami i się skupiłam na części trywialnej: jak kiedyś wpadniesz na pomysł picia wódy, pamiętaj, że... i mu podałam moją własną receptę - przerwy i że trza przestać jak zesztywnieje twarz, zanim się zacznie kręcić pod sufitem, bo potem już tylko się rzyga. A że nie pijam wódy, to Szacio sam wie. A że on jest odporny na tzw. presję rówieśników, to ja o nim wiem.

                        W USA chodziłam po fajki z paszportem. Tam trza 21 mieć, żeby zapalić lub kupić alkohol. Kiedy pewna Brazylijka się dziwowała, że w USA nie mają czekoladek z likierem, zarżałam "bo sprzedając, musieliby żądać ID!". Za to limit przy oddawaniu życia za Ojczyznę, to 18 lat.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                        Obiekcje rozumiem, ale dalej uważam że pani w aptece zachowała się jak totalna idiotka. Sprzedaż tussipka nie jest dozwolona od 18 lat.
                        Moja psia, co ma bar, siedzi w drzwiach tupiąc na gimnazjalistów, bo gdyby takiemu kupił drina pełnoletni kolega, a jej barman mu sprzedał tego drina na dowód osobisty, to ona traci licencję na alkohol. Takie prawo mamy. I co z tego wynika, że my mamy je? Nic specjalnego - wynika z Twojej relacji. Myślę, prawo powinno karać raczej pełnoletniego kolegę. Powinno karać w punkt. Dokładnie tego, co sprawił, że młodziak posiadł alkohol.
                    • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:52
                      Ależ nie postuluję. Nie ma możliwości żeby absolutnie zabezpieczyć.
                      Jeżeli tama przecieka to jest źle, ale to nie oznacza, że rozwiązaniem jest jej zburzenie.
                      Trzeba sobie zdawać sprawę, że legalizując ułatwiamy dostęp wszystkim, dzieciom również.
                      • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 19:45
                        a uzasadnienie?? bo równie dobrze można powiedzieć, że legalizując pedofilię przyśpiesza się wzrost roślin szklarniowych o 32%.
                        • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:29
                          Ależ prosta sprawa. Znieśmy restrykcje zakazujące sprzedaży alkoholu nieletnim. Poczekajmy pół roku zróbmy statystykę dotyczącą korzystania z wynalazku destylacji i porównajmy ją z tą, którą mamy sprzed tej wiekopomnej decyzji.

                          Inaczaj.... w tej chwili obowiązuje CAŁKOWITY zakaz sprzedaży alkoholu i wyrob. tytoniowych osobom poniżej 18 r. życia. Czy mają jakieś problemy z nabyciem powyższych dóbr? Nie, a przecież nie zaopatrują się w alkohol na melinach ani nie pędzą bimbru domowym sposobem. Przez prostą analogię tak samo będzie z narkotykami.
                  • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:43
                    Jesteś za legalizacją miękkich. W jakim zakresie?I co proponujesz w kwestii rozwiązań prawnych w sprawach np. takich jak spowodowanie uszczerbku na zdrowiu lub mieniu przez osobę będącą pod wpływem narkotyków?
                    Widz zaproponował drakońskie podniesienie kar. A Ty?
                    Na przykład jak byś karała osoby które wsiądą za kierownicę po dwóch skrętach a jak tych którzy zainhalowali się tylko jednym. Na drodze stanowią śmiertelne zagrożenie. To że dla siebie to pies ich ganiał ale również dla innych.
                    Drugi problem to granica wieku, chociaż to akurat wydaje się śmieszne, bo po prostu starszy kolega będzie kupował młodszym ( tak jak to się w tej chwili odbywa z alkoholerm i papierosami) lub młodsi będą się w dalszym ciągu zaopatrywać przez dilerów. A poza tym dlaczego tylko te miękkie?
                    • ploniekocica Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 20:01
                      Widzisz problem jest taki, że trzynastolatek, żeby kupić legalne alkohol i papierosy musi poprosić starszego kolegę, a żeby kupić dowolny narkotyk nie music prosić nikogo. W każdej szkole jest kilka miejsc albo kontaktów do miejsc, gdzie można to zrobić beż żadnego trudu. Moje dzieci programowo nie próbowały nigdy niczego (w odmienności od ich matki, o czym wiedzą), ale oboje niezależnie od siebie twierdziły, że mogą dotrzeć do dilera w minut pięć.
                      • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 20:05
                        ooooo to to
                      • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:36
                        ploniekocica napisała:

                        > Widzisz problem jest taki, że trzynastolatek, żeby kupić legalne alkohol i papi
                        > erosy musi poprosić starszego kolegę,
                        To jak widać w praktyce żaden problem. Dowodzą tego statystyki:
                        "Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież. Do picia napojów alkoholowych przyznaje się ponad 92% uczniów III klas gimnazjalnych i ponad 96% uczniów II klas szkół średnich. Najczęściej spożywanym napojem alkoholowym jest piwo.
                        Wraz ze spadkiem liczby abstynentów wzrasta częstość picia oraz ilość jednorazowo wypijanego alkoholu przez młodzież. Jako wskaźnik częstej konsumpcji traktowane jest picie alkoholu w ciągu ostatniego miesiąca poprzedzającego badanie. Ponad 2/3 chłopców (76%) oraz ponad połowa dziewcząt (62%) uczących się w III klasach gimnazjalnych (15/16–latków) piła alkohol w tym okresie.
                        do upicia się w czasie ostatniego roku przyznało się niemal 50% piętnastolatków (58% chłopców i 40% dziewcząt) i ponad 65% siedemnastolatków (74% chłopców i 54% dziewcząt). Na miesiąc przed badaniami upił się co trzeci 15/16–letni chłopiec (38,1%) i co piąta 15/16–letnia dziewczynka(26,5%) ....."

                        więcej:www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=89&Itemid=12


                        a żeby kupić dowolny narkotyk nie music p
                        > rosić nikogo. W każdej szkole jest kilka miejsc albo kontaktów do miejsc, gdzie
                        > można to zrobić beż żadnego trudu.

                        A to akurat dowód na to, że mamy mało skuteczne organy ścigania a nie argument za legalizacją. Skoro na każdym rogu czeka diler z towarem to należy się zapytać co robi policja, prokuratura i sądy.

                        Moje dzieci programowo nie próbowały nigdy
                        > niczego (w odmienności od ich matki, o czym wiedzą), ale oboje niezależnie od s
                        > iebie twierdziły, że mogą dotrzeć do dilera w minut pięć.

                        Jest jeszcze gorzej niż piszesz:
                        www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79350,13395730,Marihuana___Polacy_uzywaja_Domestosa__srodkow_na_owady_.html
                        • ploniekocica Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:53
                          Legalizacja narkotyków nie zmieni w niczym tych liczb. Nadal niektórzy młodzi będą sięgali po alkohol, a znacznie mniej tychże po narkotyki. Z tym, jak pisała Dorola, narkotyki legalne będą bezpieczniejsze.
                          Czy uważasz, że delegalizacja seksu nieletnich wpłynie na podwyższenie wieku inicjacji seksualnej?

                          Skąd się bierze w Tobie taka chęć organizowania świata na własną modłę? Żydzi tam, homo tam, Norwedzy be, to nielegalne, to takie, to owakie, to karać mocniej, a to w ogóle śmiercią.
                          • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 18:07
                            ploniekocica napisała:

                            > Legalizacja narkotyków nie zmieni w niczym tych liczb. Nadal niektórzy młodzi b
                            > ędą sięgali po alkohol, a znacznie mniej tychże po narkotyki. Z tym, jak pisał
                            > a Dorola, narkotyki legalne będą bezpieczniejsze.

                            Nie wiemy ani Ty ani ja. Nie mamy odpowiednich danych żeby sformułować tak stanowcze twierdzenie. Ja jedynie podejrzewam, że może być to element który spowoduje to, że zdecydowanie większa ilość ludzi ( nie tylko dzieciaków) zainteresuje się tą używką. Skoro nie jest już zakazane to dlaczego nie iść na jonta zamiast na kawę. Będzie weselej...

                            > Czy uważasz, że delegalizacja seksu nieletnich wpłynie na podwyższenie wieku in
                            > icjacji seksualnej?

                            A jest społeczne przyzwolenie? Bo to co proponujesz jest zamianą podejścia od zjawiska postrzeganego jako naganne na takie, które jest akceptowane. Łatwo tym manipulować można na przykład tych co nie akceptują pokazać jako zacofanych ćwoków, buraków i żaściankowych zasmarkanych chamów. Podobno presja rówieśnic i rówieśników na ostatnie dziewice w RP jest tak wielka, że niedługo będzie to gatunek całkowicie wymarły. Może i dobrze...

                            >
                            > Skąd się bierze w Tobie taka chęć organizowania świata na własną modłę? Żydzi t
                            > am, homo tam, Norwedzy be, to nielegalne, to takie, to owakie, to karać mocnie
                            > j, a to w ogóle śmiercią.

                            Zaraz... wydawało mi się, że jedynie dyskutujemy. Wymieniamy się poglądami, spojrzeniem na otaczającą nas rzeczywistość. Czy ja komuś pragnę układać życie? Bzdura. Co więcej mógłbym odwrócić zarzut i kierując się Twoją argumentacją udowodnić, że jest akurat odwrotnie.
                            >
                • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:31
                  Argument pierwszy:
                  To tak nie działa, że zaczyna się od zioła kończy na białej damie.
                  Ależ oczywiście, że tak się zdarza najczęściej. Tak jak w miłości zaczyna się od pocałunku.
                  W tym wypadku mamy do czynienia z b. podobnymi mechanizmami jak w przypadku pierwszego w życiu papierosa wypalonego w ukryciu z duszą na ramieniu. Czy wszyscy, który sięgnęli kiedyś tam po szluga zostali nałogowcami? Oczywiście, że nie, ale spora ich część tak.
                  Czy marihuana, (bo głównie wokół niej toczy się spór) uzależnia? Tu są zdania podzielone, bo chemicznie nie oddziaływuje na nasz organizm tak jak na ten przykład heroina, ale potrafi uzależnić psychicznie. Zatem droga od trawki do głębszych przeżyć po mocniejszych psychotropach jest jak najbardziej otwarta.
                  Zakwalifikowanie alkoholu i heroiny do tej samej grupy środków psychoaktywnych jest nadużyciem. To zupełnie dwie różne substancje chemiczne i w odmienny sposób oddziaływujące na nasz mózg . Psychoaktywne są również sterydy anaboliczne. Może nie dają euforii jak trawka ale za to tak podnoszą „ciśnienie” i napędzają chęć do dania komuś w mordę, że nawet prezes Kaczyński aż tak oddziaływać na psyche nie potrafi. Widziałaś kogoś uzależnionego od sterydów? Nie, ci, którzy je biorą garściami są uzależnieni od genu narcyzmu a nie od nich.
                  Poza tym rozważamy marihuanę nijako w jej pierwotnej postaci. W tej chwili na skutek wysiłku hodowców mamy już gatunki, których moc oddziaływania na psyche człowieka nie odbiega od działania opium. Z jednym się na pewno muszę zgodzić nie każdy, kto eksperymentował z dragami zostanie narkomanem. Musi wejść na odpowiedni kurs i na odpowiednią ścieżkę żeby do tego doszło. Czy należy zatem ułatwiać start?

                  Co do metod przygotowania młodego człowieka na starcie z życiem i z czyhającymi nań pokusami.
                  Zgadza się, mówić uczulać pokazywać co dobre co złe, kształtować kręgosłup moralny a na koniec on i tak pójdzie swoją drogą.
                  • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 17:56
                    >To tak nie działa, że zaczyna się od zioła kończy na białej damie.
                    >Ależ oczywiście, że tak się zdarza najczęściej. Tak jak w miłości zaczyna się od pocałunku.

                    W tym miejscu należy dać w ryj Kartezjuszowi.
                    • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:37
                      Dlaczego nie, na pewno nie zaszkodzi.
                  • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 20:00
                    Po pierwsze, nie chcę w to wszystko mieszać heroiny- potrafi uzależnić fizycznie i psychicznie po pierwszym użyciu, w skrajnych wypadkach.
                    Co do całej reszty- powtarzasz obiegowe opinie, ale nie mają zbyt dużo wspólnego z prawdą.
                    Ja np, nie znam chyba wypadku, kiedy ktoś, wstępując na drogę "czasoumilaczy" zaczyna od marihuany. Niemal zawsze,niemal zostawiam sobie asekuracyjnie- zaczyna od alkoholu. Chyba nie zamierzasz wprowadzić w związku z tym prohibicji? To alkohol ośmiela pierwszy, co więcej, najczęściej po marihuanę (kwasy, koks, itede) sięga się w towarzystwie alkoholu. Na imprezach najpierw się pije, potem zażywa. Narkotyk narkotykowi nierówny, nierówny alkoholowi, siła alkoholi i narkotyków też jest różna, ale nikt ze zdrowym rozsądkiem nie wprowadzi prohibicji, bo dokładnie wiadomo, że skutki są odwrotne do zamierzonych.
                    Argument, że dziś madziąga to nie to samo, co kiedyś jest własnie o tyle chybiony, że w normalnej dystrybucji można kontrolować jej jakość, w nielegalnej- oczywiście nie. I jeśli ktoś poprzestanie na jednym piwie, a inny wyżłopie pół litra wódy, to nie widzę, żeby budziło jakieś zaniepokojenie, ale trawa mocniejsza lub słabsza widzę już tak....
                    Swoją drogą, nie wiem, czy jest fizjologiczne uzależnienie od sterydów, ale można się uzależnić choćby od niewinnego jedzenia, co skutkować może cukrzycą, zwyrodnieniami stawów, nadcisnieniem, zawałem, a na końcu zgonem:)
                    I ostatnia już rzecz- pokusa dla młodych ludzi. Młodzi ludzie mają już dziś nieograniczony, całkowicie pozbawiony rodzicielskiej kontroli dostęp do narkotyków, które mają niezidentyfikowany skład, mają też dostęp do alkoholu, pornografii. Wynika z tego tyle, że albo zdejmie się odium jakiegoś przerażającego zua z pewnej grupy narkotyków i zacznie sie to traktować normalnie, czyli tak jak dziś alkohol, albo pozbawi się jakiejkolwoek kontroli nad zachowaniem dzieci- bo które się przyzna, że zrobiło coś nielegalnego.
                    • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 21:03
                      >Widz zaproponował drakońskie podniesienie kar. A Ty?
                      >Na przykład jak byś karała osoby które wsiądą za kierownicę po dwóch skrętach a jak tych >którzy zainhalowali się tylko jednym. Na drodze stanowią śmiertelne zagrożenie. To że dla >siebie to pies ich ganiał ale również dla innych.

                      Ja nie jestem zwolenniczką podnoszenia kar. Mnie wystarczy zwyczajne przeniesienie odpowiedzialności z dyjabelskiego dilera na autora przestępstwa. Kiedyś zdaje się "bycie pod wpływem alkoholu" było okolicznością łagodzącą. Ten totalny i demoralizujący idiotyzm już nie istnieje i chyba nawet poszło w drugą mańkę: aktualnie jest to okoliczność obciążająca. To nie gorzelnia jest winna, że siadasz zaprany za kierownicą, nie sklep monopolowy ponosi odpowiedzialność, lecz Ty.
                      I dokładnie tak samo można traktować narkotyki. Dorośle. Prosz, jest w aptece, koszt produkcji + akcyza, nie trzeba kraść na działkę... ale odpowiedzialność za przestępstwo pod wpływem także należy do ciebie. Powszechne info o możliwych skutkach. Rozbój to rozbój, wypadek to wypadek, morderstwo to morderstwo - jak po wódzie.
                      Akcyza: jak na gorzałę i w tym samym celu.

                      Mnie jest dokładnie egal, czy mnie rozkwasi na drodze pijak czy kolo na parkopanie.
                      Jedyną trudnością mogą być "profilaktyczne kontrole drogowe" - czyli ewentualny "narkomat".
                      Ale narkomat chyba jest do zrobienia.

                      Autorzy słynnego raportu o skutkach "wojny z narkotykami" postulują oświatę zamiast zabraniania. Skupienie się na tym, by człek nie sięgnął po syfa. Żeby mu dać do myślenia zanim to zrobi i żeby wiedział co robi. Zgadzam się z tym.

                      Szaciek już wyrósł z sąduf niefczesnych, że oddawanie się chlaniu, paleniu, ćpaniu i pieprzeniu jest jakąkolwiek oznaką dorosłości [ich cień było widać w droczeniu się ze starymi o dwa łyki wina zamiast jednego, not any more]. On już z grubsza wie, że dorosłość to przede wszystkim odpowiedzialność za własne czyny. To nie ja mu tak twierdzę, to on tak wnioskuje. I dlatego śpię dosyć spokojnie.

                      Historyjka o mętalności moralnej:
                      Moja psia ma bardzo inteligentnego syna z cholernie trudnym charakterem, pracuje nad nim od lat i ciągle wraca prawie do punktu wyjścia przez gupią robotę nauczycieli. Kiedy jej syn po idiotycznej i mocno chamskiej wypowiedzi pani dyrektor trzasnął zbyt głośno pulpitem, wszyscy nauczyciele go karali za to na wyprzódki - zaczęli go prześladować jako uosobienie zua.
                      Psia poszła im uświadomić, że on dostaje już trzeci raz za to samo. Nie trzaskała się o meritum, choć młody miał rację, bo tu była na pozycji kumpletnie straconej. I w pewnym momencie nie zdzierżyła i poradziła moralnie wzmożonej wychowawczyni, żeby się raczej zajęła tym, że jeden koleś z klasy sprzedaje kolegom na przerwach biały proszek w malutkich torebkach. To wyznał jej młody, trochę zaniepokojony faktem i pytał czy ma coś zrobić z tym.
                      Psi dano do zrozumienia, że nikt w tej sprawie nie zrobi nic, bo koleś jest z "dobrego domu", co u nas oznacza majętny i z pełną rodziną... a ona jest samotną matką, więc to jej syn jest oczywistą, bezczelną, w dodatku podle łżącą... patologią społeczną.
                      • ploniekocica Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 21:27
                        Magdolotu, mię się przypomniała straszliwa awantura z czasów gimnazjalnych jednego z moich dzieci. Zupełnie nie apropo, ale może troszkę też.
                        Trzecia klasa gimnazjum, dzień wagarowicza. Rada pedagogiczna wymyśliła dla dziatek rozrywkę w postaci wyborów miss i mistera szkoły. Każda klasa wybierała swoich, a potem się odbywały regularne wybory przy całej szkole, dyrekcji, belfrach oraz katechecie. Pytania, konkursy, takie tam, jury itd. No i padło na moje dziecko pytanie: "Na jakie trzy pierwsze rzeczy zwracasz uwagę u kobiety?" Odpowiedź poprawna politycznie powinna brzmieć: wierność , gospodarność i pobożność, ewentualnie wrażliwość i stosunek do małych dzieci albo coś podobnego, tymczasem moje straszliwe szesnastoletnie dziecko stwierdziło (na całą szkołę): No cóż jako mężczyzna muszę powiedzieć, że są to: prawy cycek, lewy cycek oraz tyłek.
                        I teraz możesz sobie wyobrazić, co się zaczęło dziać. Wszystkie ideologie od katolicyzmu po feminizm spłynęły na radę pedagogiczną i w ogólnym jazgocie potępienia wiecznego postanowili zabić mojego potomka.
                        • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 13.03.13, 21:44
                          Za prawdę ukrzyżowan...
                          Dzięki za mój pierwszy zdrowy rechot dziś i Pani i Onemu.
                    • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 17:53
                      dorola13 napisała:

                      > Po pierwsze, nie chcę w to wszystko mieszać heroiny- potrafi uzależnić fizyczni
                      > e i psychicznie po pierwszym użyciu, w skrajnych wypadkach.
                      > Co do całej reszty- powtarzasz obiegowe opinie, ale nie mają zbyt dużo wspólneg
                      > o z prawdą.
                      > Ja np, nie znam chyba wypadku, kiedy ktoś, wstępując na drogę "czasoumilaczy" z
                      > aczyna od marihuany. Niemal zawsze,niemal zostawiam sobie asekuracyjnie- zaczyn
                      > a od alkoholu. Chyba nie zamierzasz wprowadzić w związku z tym prohibicji? To a
                      > lkohol ośmiela pierwszy, co więcej, najczęściej po marihuanę (kwasy, koks, ited
                      > e) sięga się w towarzystwie alkoholu. Na imprezach najpierw się pije, potem zaż
                      > ywa. Narkotyk narkotykowi nierówny, nierówny alkoholowi, siła alkoholi i narkot
                      > yków też jest różna, ale nikt ze zdrowym rozsądkiem nie wprowadzi prohibicji, b
                      > o dokładnie wiadomo, że skutki są odwrotne do zamierzonych.
                      O dochodzimy do pewnej konkluzji. Moje spojrzenie na podstawie tego co napisałeś powyżej.
                      Dlaczego alkohol? Do wyboru
                      1) Bo istnieje pewna moda.
                      2) Bo jest to produkt legalny i łatwy do nabycia, w każdej chwili pod ręką.
                      3) Bo narkotyki są uważane za przekroczenie pewnej granicy wiec lepiej pić piwo.

                      A my zastanwaiwmy się nad sensem i skutkami poluzowaniem moralnego hamulca.


                      > Argument, że dziś madziąga to nie to samo, co kiedyś jest własnie o tyle chybio
                      > ny, że w normalnej dystrybucji można kontrolować jej jakość, w nielegalnej- ocz
                      > ywiście nie. I jeśli ktoś poprzestanie na jednym piwie, a inny wyżłopie pół lit
                      > ra wódy, to nie widzę, żeby budziło jakieś zaniepokojenie, ale trawa mocniejsza
                      > lub słabsza widzę już tak....
                      Ale ale... Przecież większa zawartość THC czyni to że ta nieszkodliwa maciąga już przestaje być tym niewinnym ziółkiem. ( Masz link powyżej). Mit o systemowo kontrolowanej dystrybucji jak już ustaliliśmy to bajka o żelaznym wilku. Zawsze się znajdzie ktoś kto będzie chciał zaryzykować. W końcu gramy o dużą kasę, prawda?

                      > Swoją drogą, nie wiem, czy jest fizjologiczne uzależnienie od sterydów, ale moż
                      > na się uzależnić choćby od niewinnego jedzenia, co skutkować może cukrzycą, zwy
                      > rodnieniami stawów, nadcisnieniem, zawałem, a na końcu zgonem:)
                      W duzej mierze tak, uzależnić się można nawet od oszpacania. Wystarczy wytworzyć modę na chociażby takie zjawisko jak przyozdabianie nosów złomem.

                      > I ostatnia już rzecz- pokusa dla młodych ludzi. Młodzi ludzie mają już dziś nie
                      > ograniczony, całkowicie pozbawiony rodzicielskiej kontroli dostęp do narkotyków
                      > , które mają niezidentyfikowany skład, mają też dostęp do alkoholu, pornografii
                      > . Wynika z tego tyle, że albo zdejmie się odium jakiegoś przerażającego zua z p
                      > ewnej grupy narkotyków i zacznie sie to traktować normalnie, czyli tak jak dziś
                      > alkohol, albo pozbawi się jakiejkolwoek kontroli nad zachowaniem dzieci- bo kt
                      > óre się przyzna, że zrobiło coś nielegalnego.

                      Tu przyznam, że nie mam argumentów żeby polemizować. Nie wiem, nigdy nie byłem matką.
                      • dorola13 Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 18:17
                        Nie będę dyskutować, bo to nie tyle argumenty, ile przekonania.
                        Ale nigdzie nie twierdziłam, że marihuana jest niewinnym ziółkiem, wręcz przeciwnie- gdyby była niewinna, nikt by nie kruszył o nią kopi :). Jest środkiem psychoaktywnym i jako taki środek, jej dystrybucja powinna podlegać specyficznej, wyśrubowanej kontroli. Stan na dziś- żadnej kontroli, absolutna wolność dystrybucji, a dodatkowo, przez tego typu utrwalane stereotypy w głowach małolactwa rodzi się własnie obraz madziągi jako walki z systemem (znaczy- ze starymi, co nic nie kumają). Marihuana potrafi uzależnić, nadużywana przynosi duże szkody, może porządnie zniszczyć życie, chociaż nie tyle sama z siebie wywołując szkody fizycznie.
                        • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 19:04
                          Ty nie twierdziłaś, ale panuje takie przekonanie i jest ono dość powszechne.

                          Może trochę pokrętnymi drogami, ale dochodzimy do consensusu. Chociaż podstawowy argument, jaki przytoczył zacytowany na wstępie Eduardo Vergara zupełnie do mnie nie przemawia – przegrywamy wiec trzeba się poddać. Zgodzimy się, że legalna pozostająca pod kontrolą dystrybucja nie rozwiązuje problemów, które wymienił w swoim wywiadzie, lecz w jakiejś tam mierze je ograniczy. Z całą świadomością godzimy się na to, że gimnazjaliści również urwą swój kawałek towaru z tej legalnej, nadzorowanej przez państwo dystrybucji lecz jest to mniejsze zło niż wdychanie ziółek kupionych na ulicy.

                          To co napisałeś w tym miejscu: „przez tego typu utrwalane stereotypy w głowach małolactwa rodzi się własnie obraz madziągi jako walki z systemem (znaczy- ze starymi, co nic nie kumają)” - jest dobrym argumentem, przyjmuję i oddaję rację. Tylko zaraz się rodzi pytanie o to, kto stworzył ten obraz walki z systemem?
                          • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 19:29
                            Systemowa i systematyczna hipokryzja dorosłych. W Polsce wszechobecna. Głupia i nadęta. Mamusia zafsze miała same piątki i cnotę straciła z tatusiem po ślubie.
                            I druga mańka od czapy, czyli rodzice-kumple, co ramię w ramię z dziecięciem gupio "walczą z systemem". Jestem równą matką, więc leję w ciebie wódę, choć już się zdrowo zataczasz i świetnie się razem bawimy.
                            Dwie strony lustra. Obydwie krzywe.
                            • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 19:32
                              Aha, i wszechobecne zbrodnicze badziewie o grzechu pierworodnym. Dla mnie to tak oczywiste, że nawet nie wymieniłam. To zrąb systemu, kamień węgielny, zatrute źródło. Totalny syf na odwyrtkę.
                            • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 17:00
                              Zawsze ten zarzut można postawić (systemowa, głupia i nadenta, hipokryzja). Zresztą parokrotnie przewijał się on w czasie tej dyskusji.
                              Co mam na myśli? Ano zalegalizować, bo ludzie palą świństwo zamiast towaru podlegającego państwowej kontroli jakości, ale dzieciakom zabronić, niech dalej palą świństwo...:))).

                              Gdzie jest złoty środek?
                          • maniasza Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 14.03.13, 19:37
                            Consensus może byc taki. Zalegalizować, byle nie u nas :D
                            Niech se jadą do Holandii, ćpaja, odurzają się (bo u nas zakaz), tak jak niektórzy jadą do Tajlandii czy Egiptu czy gdzie tam jeszcze, by zaznać rozkoszy cielesnych w objęciach opalonych wyrzeźbionych młodzianów (bo u nas brak), jak jedzie się na aborcję zagranicę (bo u nas zakaz), albo bierze się natychmiastowy ślub w Vegas (bo u nas za długo):)
                            Wszystko dla ludzia!

                            • magdolot Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 16:30
                              zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,13564069,Trawka_z_heroina__Nie_tylko__Dilerzy_robia_smiertelne.html#BoxSlotII3img
                              Na Madagaskar ich.
                              • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 17:05
                                Do listy substancji psychoaktywnych dopisałem sobie proch i strychninę....
                                Od prochy był chyba uzależniony ten niedoszły sejmbomber...

                                "(...)Bo dilerzy dosypują heroinę, a nawet proch strzelniczy i strychninę. By bardziej uzależnić."

                                Cały tekst: zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,13564069,Trawka_z_heroina__Nie_tylko__Dilerzy_robia_smiertelne.html#BoxSlotII3img#ixzz2NcoEv4ZN
                            • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 16:55
                              maniasza napisała:

                              > Consensus może byc taki. Zalegalizować, byle nie u nas :D

                              Ależ nie. Zalegalizować i oddać obywatelom wolność ale konsekwentnie i do końca.
                              Edukować i nie ratować cpunów. Dostali informację od państwa w formie ulotki załączonej do paczki z zielem czy innym specyfikiem poprawiającym nastrój ( podobnie jak to ma miejsce w przypadku leków), co może ich spotkać jak będą nadmiernie eksperymentować. Wybrali no to trzeba ich wybór uszanować. Z alkoholikami zrobiłbym nota bene to samo. Chcą pić niech piją.

                              > Niech se jadą do Holandii, ćpaja, odurzają się (bo u nas zakaz), tak jak niektó
                              > rzy jadą do Tajlandii czy Egiptu czy gdzie tam jeszcze, by zaznać rozkoszy ciel
                              > esnych w objęciach opalonych wyrzeźbionych młodzianów (bo u nas brak), jak jedz
                              > ie się na aborcję zagranicę (bo u nas zakaz), albo bierze się natychmiastowy śl
                              > ub w Vegas (bo u nas za długo):)
                              > Wszystko dla ludzia!

                              W Tajlandia i Kambodża to akurat raj dla pedofilów czyżbyś sugerowała, że nie powinniśmy się w dążeniu do absolutnej wolności zatrzmywał w połowie drogi?
                              >
                              • maniasza Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 17:49
                                Nie, nic nie sugeruję. Tak tylko powiedziałam. Czcionki zabrakło, a tu taka dyskusja nagle :)

                                Nie mam opinii nt legalizacji bądź zakazu narkotyków.
                                Ale i nie przemawiają tez do mnie do końca argumenty ani jednej strony - za, ani drugiej - przeciw.

                                ps. teoretycznie (i praktycznie), przecież wszystko może być dozwolone, pedofilia, nawet zoofilia, albo małżeństwa człowieka ze zwierzem, czemu nie, jesli to zwierzęciu nie szkodzi a człowiekowi sprawia radość i przyjemność.

                                www.talktosolomon.com/index.php?option=com_content&task=view&id=37&Itemid=1
                                en.wikipedia.org/wiki/Human-animal_marriage
                                en.wikipedia.org/wiki/Zoophilia_and_the_law
                                • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 18:41
                                  Teoretycznie tak, musimy tylko, jak w przypadku związków homoseksualnych przełamać opór zaściankowego społeczeństwa poruszającego się furmankami na niedzielną mszę.
                              • maniasza Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 18:03
                                tw_wielgus napisał:


                                > Ależ nie. Zalegalizować i oddać obywatelom wolność ale konsekwentnie i do końca

                                To znaczy starych ćpunów nie ratować. Wiedziały galy co brały.
                                A co z dziećmi? Trawka na dowodzik? sprzedajemy od lat 18? Tak jak dzis alkohol i papierosy?
                                A kto będzie tych młodych w ekstremalnym tempie zaćpanych i uzaleznionych ratował?
                                Mlody czlowiek, jak zacznie palić fajki, czy nawet wodkę pić, tak szybko nie zdegeneruje się, czego nie można powiedzieć o narkotykach, jak zacznie brać. Zostawić takiego i nie ratować?

                                Nie widzę, jak by to mialo działać w praktyce.
                                • tw_wielgus Re: Z przyjemnością włączę się do dyskusji, żeby. 15.03.13, 18:36
                                  Miałem napad sarkazmu. Tym się wytłumaczę.
                                  Generalnie im dalej w las tym mam więcej wątpliwości. Początkowo byłem za całkowitym zakazem. Wsłuchałem się w argumety Doroli cześć sobie sam poszukałem i jak się wejdzie w szczegóły to już nic nie jest tak oczywiste.
                                  • magdolot Dorolko, ratuj! 15.03.13, 20:21
                                    wyborcza.pl/duzyformat/1,131925,13555559,Kiedy_pojawia_sie_Mr_Hyde.html#TRNajCzytSST
                                    Od wczoraj mię ten tekst wszcząsa i wszcząsa.

                                    Jak go czytałam to bebechy mnie się przewracały tak jakoś odruchowo.
                                    A dzisiaj już czumię to przewracanie się ich.
                                    I siebie i Was, o rodziciele, nieśmiało zapytuję, czy ci wspaniali państwo, tak światli i pełni troski o ukochanego Potomka... kiedykolwiek dostrzegli potomka, człowieka, dziecko wśród tego swojego starania?
                                    Czy ten synek aby nie jest nową, współczesną... wersją Cholonka?
                                    Czy to rodzice kochający są, czy narcystyczne potwory?

                                    A tutaj są cytaty z wypowiedzi biednego Cholonka na własny temat:
                                    wyborcza.pl/duzyformat/1,131925,13555941,Wolnosc_ludziom_i_zlodziejom.html#TRNajCzytSST
                                    I dobra, jest margines na "wolapik" uprawiany we sądach przez biegłe psychologi i na ogólne knajactwo wymiaru sprawiedliwości. Na błąd, na kliniczny przypadek.

                                    On jest, ale moja intuicja jakoś w ten błąd nie wierzy, jakoś go nie kupuje, bo ci rodzice potwornie przerażają mnie.
                                    • widz102 Re: Dorolko, ratuj! 18.03.13, 16:01
                                      Społeczeństwo polskie? A co to takiego?
                                      Zostało ino panoszące się jak tłuste larwy na kapuście roszczeństwo polskie, smoleństwo polskie, matołeństwo polskie, mamtowdupieństwo polskie, kundleństwo polskie..
                                      I tylko gdzieś tam, hen, za ostatnim marginesem, po ostępach dzikich tkwi po uszy okopana w niepotrzebnych xięgach przygarść sarkastycznych po wierzchu, a głęboko idealistycznych w wątpiach idealistuf z pordzewiałymi szablami po dziadkach i "no pasaran!" wydziaranym na desce nad drzwiami ziemianki...
                                      • magdolot Re: Dorolko, ratuj! 18.03.13, 16:47
                                        widz102 napisała:

                                        > Społeczeństwo polskie? A co to takiego?
                                        > Zostało ino panoszące się jak tłuste larwy na kapuście roszczeństwo polskie, sm
                                        > oleństwo polskie, matołeństwo polskie, mamtowdupieństwo polskie, kundleństwo po
                                        > lskie..
                                        > I tylko gdzieś tam, hen, za ostatnim marginesem, po ostępach dzikich tkwi po us
                                        > zy okopana w niepotrzebnych xięgach przygarść sarkastycznych po wierzchu, a głę
                                        > boko idealistycznych w wątpiach idealistuf z pordzewiałymi szablami po dziadkac
                                        > h i "no pasaran!" wydziaranym na desce nad drzwiami ziemianki...

                                        Kud ju pliz ciut rozjaśnić tę smakowitą myśl?
                                        • widz102 Rozwijam Ramotę nad Ramotami 19.03.13, 09:53
                                          ...ale chyba nigdy nie była aż tak uzasadniona:

                                          "Wszystko, co patriotyzmu i historycznego dotyczy uczucia, tak wielkie jest i wielmożne w narodzie tym, iż zaiste że kapelusz zdejmam przed ulicznikiem warszawskim - ale - ale wszystko to, czego nie od patriotyzmu, czego nie od narodowego, ale czego od społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie nikczemne, że strach wspominać o tym !
                                          [...]
                                          Jesteśmy żadnym społeczeństwem.
                                          Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.
                                          Może powieszą mię kiedyś ludzie serdeczni za te prawdy, których istotę powtarzam lat około dwanaście, ale gdybym miał dziś na szyi powróz, to jeszcze gardłem przywartym chrypiałbym, że Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród.

                                          Kto zaś jedną nogę ma długą jak oś globowa, a drugiej wcale nie ma, ten - o! jakże ułomny kaleka jest !
                                          Gdyby Ojczyzna nasza była tak dzielnym społeczeństwem we wszystkich człowieka obowiązkach, jak znakomitym jest narodem we wszystkich Polaka poczuciach, tedy bylibyśmy na nogach dwóch, osoby całe i poważne - monumentalnie znakomite. Ale tak, jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł - i jesteśmy karykatury, i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech olbrzymi ... Słońce nad Polakiem wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem..."

                                          Dziś jednak jest jeszcze gorrzej. Dziś w związku z głupieństwem i kundleństwem polskim, smoleństwem arcypolskim, mamtowdupieństwem prawdziwie polskim, etc. - z całego tego niegdysiejszego boju mocarzy i tytanów: Romantyków z jednej i Pozytywistów z drugiej mamy jeno naskórkowo-medialny pojedynek na miny. W którym miast starcia Wiary i Rozumu, Wartości i Uczucia - mamy jeno starcie Nieskuteczności z jednej i Nieodpowiedzialności z drugiej strony, duet Pychy i Głupoty, a to wszystko suto podszyte Chciwością i Egoizmem - tak indywidualnym, jak i zbiorowym.
                                          Dlatego i ja buduję swą Ziemiankę i Wały w ostępach leśnych, dzikich. Bo istotnie - idą wszawe czasy.
                                      • magdolot Re: Dorolko, ratuj! 19.03.13, 00:27
                                        Społeczeństwo polskie? A co to takiego?
                                        Zostało ino panoszące się jak tłuste larwy na kapuście roszczeństwo polskie, smoleństwo polskie, matołeństwo polskie, mamtowdupieństwo polskie, kundleństwo polskie..
                                        I tylko gdzieś tam, hen, za ostatnim marginesem, po ostępach dzikich tkwi po uszy okopana w niepotrzebnych xięgach przygarść sarkastycznych po wierzchu, a głęboko idealistycznych w wątpiach idealistuf z pordzewiałymi szablami po dziadkach i "no pasaran!" wydziaranym na desce nad drzwiami ziemianki...
                                        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                        www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=IKUGDZn20CY&NR=1
                                        Kupujcie grzebienie
                                        tłum. Roman Orlowski

                                        Kupujcie grzebienie
                                        Bo idą wszawe czasy
                                        Jutro jest odziane
                                        W szaty kapcana

                                        A w trawie już hieny
                                        Czekają na frykasy
                                        Tobołki związane
                                        Z samego rana

                                        Widziałem to już gdzieś
                                        Ulice pełne haseł
                                        Wciśniętą w niebo pięść,
                                        Mężczyznę, który taszczył
                                        Sztandar a na nim krew
                                        I ludzi niczym mrówki
                                        Z daleka huczał śpiew
                                        Międzynarodówki…

                                        Za miastem na łące
                                        Gdzie karuzelą kręcą
                                        Pan w rudym cylindrze
                                        Coś tam tłumaczy

                                        Gdy w kufrze na mąkę
                                        Szkodniki się zalęgną
                                        W pająków krainie
                                        Muchy zapłaczą

                                        Widziałem to już gdzieś...

                                        Mam oczy zmęczone
                                        Z serca atrament sączy
                                        Fałszywi bajarze
                                        Już opłaceni

                                        W poświacie lampionów
                                        Idziemy jak chrabąszcze
                                        Kasyna pasażem
                                        Na zatracenie

                                        Widziałem to już gdzieś...
    • mloda_polka Re: Zalegalizować? 18.03.13, 14:44
      Narkotyki we wszelakiej postaci (i niestety najczęściej po kilku "modyfikacjach" aż do najniższego w randze dilera) są mieszane bezmyślnie praktycznie ze wszystkim co możliwe- przecież wiadomo że chodzi o pieniądze klientów. Żadko można spotkać "szczerego" dilera a już napewno nie w ostatnim w hierarchii kogoś "kto biega z siatkami". Dodawane są leki, również psychotropy,mąka,szkoło,kreatyna,glukoza,kofeina,proszek do pieczenia i wiele innych dziwactw które dodatkowo potęgują działanie uzależniające i wiele innych. Również palenie jest opryskiwane lakierami do włosów, dosypywane są różne psychodeliczne substacje itd. Zalegalizowanie narkotyków nie powiększy skali narkomanii tylko pozwoli kontrolować jakość substancji na rynku legalnym i bądźmy szczerzy konsumenci będą woleli wydać nawet minimalnie więcej pieniędzy dostając w zamian prawde. Czarny rynek nie zniknie napewno, ale zostanie poważnie wyparty. Każdy człowiek posiada swój rozum i to czy korzysta z takich środków z głową czy sam niszczy się tym świadomie-zostawmy do indywidualnego wyboru. Nie mówię o zalegalizowaniu wszystkiego i możliwość kupna każdej ilości ale to już temat na dalszym etapie legalizacji. Wszystko uzależnia i nie ma co się oszukiwać oraz mydlić sobie oczu, ale każdy powinien zdawać sobie sprawę z tego że tak naprawde instytucja ORGANU ŚCIGANIA jest najpotężniejszą mafią i nie bez powodu mamy brak legalizacji.. :) Wyroki są śmiesznie wysokie w porównaniu z pedofilią czy inną zarazą. Rozpracowywanie gangów to walka z wiatrakami bo kolejny gang wejdzie na terytorium poprzedniego i tak w kółko. Dilerzy dostając wyroki za handel w więzieniu tylko poszerzają swoje kontakty i możliwości i nie kolosalne wyroki za posiadanie czy handel nie zniechęcą nikogo. Policja będzie zawsze o krok do tyłu niż "czarny rynek". Rozumiem wyższe wyroki za sprzedaż nieletnim-zgadzam się, ale szanujący się diler tego nie robi. Ludzie robiący fantastyczne kariery, intelektualiści, politycy, sędziowie, policja, artyści, również są konsumentami-przestańmy się oszukiwać.. Niech Polska zrozumie w końcu że to nie zniknie ! Gdyby był legalny rynek w marihuanie nikt nie musiałby znajdować heroiny bo każdy konsument wolałby kupować z pewnego, legalnego źródła co za tym idzie obniży to skale tragedii o których słyszymy. Uświadamiać kampaniami i innymi sposobami masowego przekazu o zagrożeniach, pomocy w sytuacjach uzależnień, ale i również uświadamiać jakie mniej więcej możemy mieć plusy (w sensie co powoduje zażycie danej substancji) i jakie minusy. ROZMAWIAĆ ! NIE STRASZYĆ TYLKO UŚWIADAMIAĆ ! Po co walczyć z czymś co nie zniknie bo miliony ludzi korzystają z usług dilerów których też jest więcej niż sklepów monopolowych !! I pamiętajmy że zakazany owoc zawsze będzie bardziej pociągający ...
      • magdolot Re: Zalegalizować? 18.03.13, 16:57
        Mniemam podobnie. To może nadzieja w młodych, wychowanych w realiach: katecheta w klasie, diler w szkolnym kiblu, czyli pierdu, pierdu, a walizka sama skacze po peronie... Może oni ją wreszcie przydepną miast podejrzewać publicznie, że ktoś ich mocno robi w konia podsuwając im dziwaczną myśl, że marycha może być z konopii. Bo wychowani zostali w przekonaniu, że z konopii, to Filip jest i deficytowy sznurek do snopowiązałek.
        • ave.duce Re: Zalegalizować? 30.03.13, 07:53
          ... Skutki "zaostrzenia" ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka