Dodaj do ulubionych

Pranie skarpetek Sapiensa

    • magdolot Nasza waaadza 03.02.16, 13:25
      Ufielbiam naszę waadzę za to, że mając absolutną pełnię nie wyszła ona z podziemia i bardzo dzielnie w nim tykwi [mały chudzielec tykwi z uporem w swej szparce, suchą bułeczkę rozciera na metalowej tarce - jakoś tak to u Witkaca szło?]

      Obecnie w podziemiu są ffffszyscy: prezydent zaprzysięgający po nocach się skradający po ćmoku pode ścianami pałacu, z bezprzykładną agresją fciąż atakowany rząd nieomal na uchodźstwie, bidny parlament obradujący w ukryciu po zmroku i wiecznie niedospany, niezależni dziennikarze bohatersko walczący o wolność i niepodległość z ekranuf publicznej tivi i sam Wuc, umęczon zajadłym lemingiem pąckim Człowiek Roku pod oszczałem ciągłym z wielu nienawistnych rur i do tego jeszcze ten fstrętny KOD, który zupełnie do podziemia NIE PASUJE s powodu, że jess na to zwyczajnie za stary, o wiele za bogaty i działa z poduszczenia niemiecko-żydowskich bankierów zwiększając ucisk kondominium UE na jęczący w okowach naród we ruinie, ogólne zgliszcza i głodujące dzieci co przezeń pińcet nie dostaną i tylko paczeć, jak ten KOD cholerny zacznie zaprześladowywać jeszcze służby specjalne i resorty siłowe, bo ffftedy reszta podziemia, tego prawdziwego, znaczy z obozu waaadzy, będzie się musiała sama wieszać na tych latarniach i wywozić na taczkach, że o podpalaniu budek pod ruską ambasadą jusz w ogóle nie fspomnę, bo ten KOD zatracony prześladuje waaadzę zupełnie nie tak jak powinien i zdecydowanie odmawia brania udziału w powstaniu, przez co nieszczęsna waaadza zostanie podstępnie zmuszona do zrobienia powstania przeciwko sobie samej... Poruta i Schizofrenia to taka, że bracia Mołojcy w przedbiegach wysiadają, no. KOD to pomiot szatana i potężna skaza na naszej świetlanej przyszłości, to czyste zuo co nas opętauo i cza nań egzorcysty z największą możliwą cystą, ze scyzorykiem bar-czystym, gdyż najpóźniej na maj sczeźnie cały Kraj, jeśli prawdziwe podziemie nie odczaruje tej glisty...
    • magdolot J'accuse! 26.02.16, 01:41
      Ja, Emil Zola z przedszkola
      brzydko oskarżam pornola,
      który nam racjonalizm robi z głów
      ciągle niepozbawionych kłów
      wujaszka Neandertola!

      Post ten dedykuję:
      Mudkowi - z podziękowaniem za to, że jest,
      panom: Camus, Ockhamowi,
      dzieciom i talmudycznemu myśleniu...

      The Unexpected Virtue of Ignorance

      W poniedziałek napatoczyłam się na fejka z Wałęsy ciśniętego przez pacynkę i mi w środku piknęło. Intuicja, którą z biegiem lat nauczyłam się szanować na tyle, aby jej durnych piknięć nie wyrzucać za burtę natychmiast. Fejk wyobracałam sobie nieco w głowie i mi pikało dalej. Na tyle uporczywie, że gdy łuskając fasolę odkryłam w sobie teorię, ruszyłam sprawdzić fejka.
      Fejk okazał się autentykiem:
      www.wykop.pl/wpis/16639623/lechwalesa-oczekuje-na-fizycznych-podrabiaczy-tej-/
      Skręciło mnie z zachwytu. Czemu publicznie dałam ja wyraz w dwóch miejscach. Drugie miejsce w którym się ośmieszyłam, to FB i zrobiłam to pod imieniem i nazwiskiem, absolutnie totalnie publicznie. Wokół mnie zapadła MARTFA CISZA. Teorię razem z opisem owej ciszy pchnęłam więc Mądrej Dzieweczce, co się parała historią mówioną, z prośbą o opinię i zażądałam recenzji od prywatnego mózgoffca. Niezależnie od siebie kazali wrzucić prasie - może ktoś zrozumie, że to ważne. Zrobiłam to bardziej, żeby im udowodnić że prawda medialna musi się pokrywać z linią redakcyjną i ze strawną prawdą, a strawne są dwie wersje [media A, media Be], zaś moja - trzecia[Ce] - jest absolutnie niestrawna, bo racjonalizm w człowieku się przed nią broni jak dziki. Tak jak sądziłam - fpadło w czarnę dziurę - MARTFA CISZA. "Jedyne media którym wierzę, to gaz, prąd i woda." - podpisuję się pod tym oburącz.

      Trzeba być kompletnym idiotą, by potraktować poważnie wersję oskarżonego, kiedy sprawia wrażenie absolutnie durnej. Odruchowo natychmiast odrzucamy takie bzdety, choć równocześnie bardzo się szczycimy tym, że "jakiekolwiek wątpliwości przemawiające na korzyść oskarżonego uczciwie bierzemy pod uwagę i rozważamy solennie". Gówno prawda. To racjonalizacja. Pierdu, pierdu, a walizka sama skacze po peronie.

      Osoby racjonalne używają Ockhama. Prawda.
      Używają go jak małpa brzytwy - to prawda którą właśnie odkryłam.

      Ockham postuluje najprostsze wyjaśnienia. My takie odrzucamy, a przyjmujemy najprawdopodobniejsze. W tym miejscu brzytwa się małpie czasem ślizga i może trafić prawdę prosto w tętnicę szyjną. O tym jest cały House MD. Procedury oparte są na statystyce, większość chorych ratują, nielicznych - zabijają. Procedury zabiły drugi gmach WTC, bo nikt nie przewidział drugiego samolotu wbijającego się w drugą wieżę i ludziom kazano pozostać na miejscach.

      Jak się ma prawdopodobieństwo do prawdy? Nijak. Prawda może być nieprawdopodobna i kompletnie niezgodna z naszymi wyobrażeniami. To tylko kłamstwo musi być prawdopodobne, bo musi się trzymać kupy, gdyż inaczej go nie kupimy a właśnie to mamy zrobić. Nieprawdopodobna prawda, to prawda w którą nie wierzymy. Tylko tyle i aż tyle.

      Właśnie dlatego potraktowałam poważnie wypowiedź Wałęsy - bo sprawia wrażenie tak idiotycznego kłamstwa, że nawet wariat by z nim publicznie nie wyskoczył.

      Wałęsa łamany przez SB na świeżych mogiłach stoczniowców miał święte prawo się bać i się dać złamać. Wałęsa złamany, który po paru latach zebrał się w garść i zygnął esbekom - to wielki bohater!

      Wałęsa łamany przez SB na świeżych mogiłach stoczniowców, co ani ciut nie złamany wyciąga pomocną dłoń do ciapowatego esbeka i daje się wziąć NA LITOŚĆ?! To paranoja, groteska w czystej formie. To nie do uwierzenia! Człeku co miał do czynienia z historią mówioną w tym miejscu pika okropnie. Ten rodzaj historii burzy stereotypy albowiem, a taka scenka nicuje rzeczywistość dokładnie.

      A co, jeśli on mówi prawdę?!

      Lata 70.
      Esbek co posiał kasę na samochód strasznie nad tym boleje i chciałby sobie tę kasę odbić z funduszy operacyjnych, a nie ma jak tego zrobić bez pomocy Wałęsy, bo zwierzchnicy funduszy pilnują... Wałęsa to Polak i chrześcijanin. Pasi. Nadrumlać państwo by pomóc bliźniemu w potrzebie - to bardzo nasze i bardzo socjalistyczne. Zmarnować kawał funduszy operacyjnych SB - to Konrad Wallenrod czysty. Jest jeszcze jeden plus niewyobrażalny - w ten sposób można zamienić pozycję bezwolnej ofiary SB na sytuację z gatunku "złapał Kozak Tatarzyna" - okazja absolutnie bezcenna. Mieć esbeka w garści!

      Osoby poddane przesłuchaniom w czasie najbardziej paranoicznego i morderczego skrętu kiszek stalinizmu - lata 30 w ZSRR, czystki w aparacie władzy - opisują taką sytuację: absurdalny donos, uwięzienie, przesłuchania i strach przesłuchującego w wypadku, gdy jego ofiarą jest np. jego były zwierzchnik albo po prostu znajomy. Ofiara wie, że jej oprawca się boi, że w czasie przesłuchania ofiara może rzucić tak samo absurdalne oskarżenie na niego i wtedy on wyląduje w położeniu ofiary: absurdalny donos, uwięzienie, przesłuchania i da capo. Ofiara na tym zyska tylko tyle, że on też popłynie, nic więcej. Ale ta sytuacja ma pewne drobne plusy z punktu widzenia ofiary - jej oprawca się będzie miarkował w obawie że przegnie.
      Bo sedno tego pięknego systemu to strach. Strach powszechny, bo każdy idiotyzm mógł kosztować życie, każdego jednego, nawet oprawcę. I nikt tego nie wiedział tak dobrze jak oprawcy.

      Lech Wałęsa to Instynkt. Instynkt z dużej litery.
      Tego intelektualiści potwornie nie doceniają i wolą elegantsze określenie charyzma. Instynkt to może ta właśnie część charyzmy określana mianem "je ne sais pas quoi"?

      To nie jednostki tworzą historię. To historia je wybiera tocząc się i wywala je na wierzch. Chrystusów i Gandhich, Hitlerów i Cezarów urodziło się z pewnością więcej niż jeden, lecz tylko jeden osobnik trafił w swój czas i zaistniał. Nieustająco się głowimy JAK to się dzieje.
      Temat rzeka. Czy Asad [wciąż] rządzi Syrią dlatego, że jest dobrym lekarzem okulistą. Nie. :-)
      Dlaczego historia wybrała Wałęsę?! Człowieka niewykształconego, co pisze nieortograficznie i tak samo mówi?! Bo on ma straszne ilości tego "je ne sais pas quoi" w najlepszym gatunku. I wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby historia wybrała Wałęsę do obalenia komunizmu właśnie w tym momencie, mrucząc pod nosem "ma facet jaja!" i mając w tym nosie dokumentnie, co się w niej samej rossspęta z powodu tego zdarzenia, które jej wybranka na deser zmiele na papkę. Bo ona o wybrankuff się tak sobie troszczy. Macocha.
      Mnie fascynuje ten moment, bo to jakby narodziny i śmierć w tym samym punkcie w czasie. Początek i zalążek upadku w jednym wydarzeniu.

      Istotnym jest, że w tym momencie ani esbek ani Wałęsa absolutnie nie mogli przewidzieć, czy nawet podejrzewać, jak się historia dalej potoczy. Żaden z nich nie miał bladego pojęcia kim zostanie w przyszłości Chytry Samarytanin Wałęsa.






      • magdolot J'accuse! II 26.02.16, 03:43
        Skąd się wzięły solidarnościowe instrukcje wbijane ludziom w głowę w latach 80, żeby nie podpisywać esbecji absolutnie NICZEGO? Z wcześniejszych paskudnych doświadczeń z podpisaniem jej czegokolwiek. [Tu sobie fspominam casus Ryja ze stanu wojennego, nad wyraz pouczający].

        Obstawiam, że Wałęsa coś esbekom podpisał. Niekoniecznie zobowiązanie współpracy. Mogli go poprosić na przykład o wzór podpisu do późniejszego podrabiania w celu dokonywania malwersacji finansowych. [Podpis Ryja był złożony na końcu pustej kartki, na której dobry pan waadza miał dopisać podanie, a dopisał coś innego i Ryj został TW, o czym się dowiedział po bardzo wielu latach].

        Obstawiam, że właśnie dlatego z Wałęsy po ćwierćwieczu nagle wylała się przedziwna prawda, którą przez tyle lat trzymał za zębami, bo znakomicie wiedział że jej nikt nie kupi.
        Ma świadomość, że coś im podpisał i nie wie co oni mogli z tym zrobić - to kropla która mogła przelać czarę.

        Tę notkę napisał Wałęsa zagoniony w narożnik i przyparty w tej sprawie do muru jak jeszcze nigdy w życiu. Wałęsa pozbawiony doradców, Wałęsa zagranicą - całkiem sam, bez przyjaciół i rodziny.
        W tym momencie Wałęsa publicznie wyznał że jest Birdmanem. Tego nawet w filmie nie było! I słusznie nie było, boby film stracił szanse na oskara.

        Skok w czasie do lat 90.
        Wałęsa na moment zaufał Kaczuchowi. Raz, ale za to o wiele za mocno, na tyle mocno by stanąć przeciwko wieloletnim wiernym doradcom i dać się podbechtać do wojny na górze. Otrzeźwiał stosunkowo szybko, lecz mógł Kaczuchowi cokolwiek napomknąć. Mógł mu napomknąć dość dużo, by Kaczuch wiedział, że z Bolka można zrobić pierwszorzędną pułapkę na Wałęsę. Pułapkę bez wyjścia. Nie musiał wiedzieć dużo. W tej części historii Kaczuch to Jagon, a my to Otello. Wałęsa to Desdemona.

        Konstrukcja pułapki bez wyjścia:
        Rzuca się pomówienie w formie półprawdy wiedząc, że prawda jest tak nieprawdopodobna, że nieakceptowalna i w związku z tym prawda nijak ofiary nie wyzwoli, ofiara w życiu nie skłamie na zamówienie społeczne, a tylko akceptowalne kłamstwo ją może wyzwolić.

        Od ćwierć wieku zadajemy sobie pytanie, dlaczego Wałęsa się po prostu nie przyznał do wcześniejszej współpracy z SB? Odpowiedź wedle Ockhama brzmi: bo nie współpracował. To jest najprostsza odpowiedź.

        Dlaczego się przed nią wzdragamy?
        1. Bo jesteśmy chrześcijanami! Bo rośliśmy w Przedmurzu i nawróconego grzesznika wysysaliśmy z mlekiem matki. Wina, bla, bla, odkupienie, bla, bla, przebaczenie, bla, bla, bla, bla i żyli długo i szczęśliwie jak Kmicic z Oleńką. To nasze cholerne memy - podręczny zestaw "zbuduj człowieka" made in Poland.
        2. Bo odpowiedź "nie współpracował" jest mocno niestatystyczna. W latach poprzedzających karnawał Solidarności mało kto się ośmielał odmawiać, ludzie się wykręcali lub pozorowali współpracę, a tajniaków bano się powszechnie. Z podziemiem za plecami było łatwiej odmówić, choć nie w stanie wojennym.

        Na tym tle niewiarygodna scenka z przesłuchania na SB, co właśnie wypadła z Wałęsy jest nie do łyknięcia. Ab-so-lut-nie.
        Gdyby Wałęsa opowiedział ją sam z siebie dawno temu, naiwni by ją łyknęli a normalni uznali za samochwalstwo. Gdyby odpowiedział nią na oskarżenie Kaczucha, zostałby wyśmiany, a jego wina - przesądzona. Plus oburzenie, że jeszcze głupio kłamie. AD 1990 trudno też było liczyć na współpracę esbeka, utrata władzy się właśnie dokonywała...

        Wałęsa miał jedno wyjście: przyznać się i przeprosić naród [choć nie do końca wiadomo za co].
        Po wiście Kaczuchy z Bolkiem musiał być do tego namawiany przez światłych doradców. Nawet jeśli i oni znali prawdę. W tej kwestii zwykliśmy mu przypisywać sodówę, bufoństwo i butę. Domagamy się zupełnie odruchowo by wystąpił w roli Kmicica. Wtedy jak Oleńka możemy mu przebaczyć i być niegodni ran jego całować. Gdyby to wszystko nastąpiło 25 lat temu, po całej sprawie już by nie było śladu.

        Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić prezydenta Lecha Wałęsę jak popycha na klęczkach do kaczej Canossy z pochwą od miecza na szyi? Niewyobrażalne to jest już w wersji winny bufon. A co się dzieje w wersji bufon niewinnie pomówiony?!
        Lech Wałęsa jest człowiekiem trudnym. Dlatego SB sobie na nim połamała zęby. Dlatego doszedł z samego dołu na sam szczyt i się na nim trzyma, mimo Jagona od ćwierćwiecza zwisającego u kostek. Taki facet miałby się korzyć bez winy?!

        Wersja z pułapką bez wyjścia pozwala także zrozumieć dlaczego ta sprawa się ciągnie od 25 lat. To wymarzony samograj. Wystarczało raz na czas rzucić kilka insynuacji, w czym Kaczyński jest niedościgły [i ma stado wiernych, nieustających w ryciu pomocników], a Wałęsa zostawał z piłką w zębach, zmuszony udowadniać że nie jest wielbłądem, a nie miał jak tego udowodnić raz a dobrze i się na glanc wyczyścić. Burza cyklicznie przetacza się przez kraj, wracamy sobie raz na czas posiedzieć w kazamatach, a ostatecznego końca tej zabawy nie widać i nie widać. I coś nieokreślonego powoli narasta w ludziach... Doktor Goebbels? To jeszcze nie dostał docenta?!

        “Guma! Guma do żucia!
        Nie do nakarmienia,
        Nie do otrucia!
        Nie do nakarmienia,
        A do wyzucia
        Ust ze słów! “

        Moja wersja, wersja nie z tej ziemi, tłumaczy dlaczego przez tyle lat Wałęsa się w prawdzie plątał. Tłumaczy ten niedosyt prawdy w prawdzie. Mówił jej tyle ile mógł i pchało go powiedzieć całą, lecz nie był taki głupi.

        Szlachetny esbek w 2008 co powstał z grobu by bronić Wałęsy, na mój czuj swe oświadczenie przedobrzył w jednym momencie: zarzekając się, że nigdy przenigdy nie namawiał Wałęsy do współpracy.

        Resortowa wdowa z przedziwnym rozmiękczeniem mózgu w bardzo odpowiednim momencie w jednym miejscu jest nie do łyknięcia. RESORTOWA wdowa chcąc wymienić takie dobra na hajs udaje się do antyrządowej gazety lub telewizji, a nie do RESORTU. Bo zdziwko, że efektem takiego działania jest przeszukanie za darmo nie przystoi RESORTOWEJ wdowie.

        Dlatego na widok notatki Wałęsy oglądanej świeżo po owych rewelach mi pikło, odniosłam wrażenie że ona jest prawdziwsza niż te wszystkie papiery razem wzięte.

        Także dlatego, że wyznanie przez Wałęsę "jego dawnych win" nie jest już żadnym wyjściem. Nie po ćwierćwieczu w którym odrosło od ziemi pokolenie nie znające tamtych realiów, a na dodatek powszechnie karmione bajeczką o niezłomnym narodzie, który masowo walczył z komuchami. 10 milionów zajadłych partyzantów w stanie wojennym i jeden jedyny Cienki Bolek Wałęsa?!
        Nie po ćwierćwieczu, nie pod przymusem i nie w obliczu "niepodważalnych dowodów".
        Po ptolach.

        To odpowiedni moment żeby Birdman publicznie wykrzyczał, że on JEST Birdmanem.
        Bo nie ma innego wyjścia.
        Wierzę mu.

        Może dlatego, że lata polskiej wolności widzę przez pryzmat tej reweleczki jako uparte oblewanie brązem na żywca prawdziwego faceta, co fffkurwiająco fciąż żyje i fcale nie chce potulnie kojfnąć na zamówienie społeczne, nareszcie się zamknąć i dać nam się swoją wielkością spokojnie wybrandzlować.
        Wałęsa - Nieodparty i Niezwyciężony. Nasz piękny Lew we składzie porcelany Patriotyzmem nadętej, co ponad poziomy wylatuje z brzdękiem, bo to jest Lew Ze Skrzydłamy.
        Na tym tle słowa Wałęsy, że on nikogo nie zdradził, tylko jego zdradzono, są ab-so-lut-nie prawdziwe. Groteskowo, filozoficznie, boleśnie. Zdradzono go po wielokroć.

        Teraz został wóz albo przewóz.

        Na podstawie dość powszechnej reakcji na moją rewelkę obstawiam, że wielopiętrową i dosyć skomplikowaną przyzwoitość Wałęsy w stosunku do esbeka może oceni w niebiesiech profesor Bartoszewski. Na ziemi, niestety, kacza pieśń ujdzie cało. Bo jest piramidalnie wredna.

        “Tak słowik z ogniem zajętego gmachu
        Wyleci, chwilę przysiadzie na dachu:
        Gdy dachy runą, on ucieka w lasy
        I brzmiącą piersią nad zgliszcza i groby
        Nuci podróżnym piosenkę żałoby. “

        To końcówka najsłynniejszej zwrotki “Pieśni Wajdeloty”, znacznie mniej cytowana.




        • magdolot J'accuse! III 26.02.16, 04:42
          Moja wersja nie musi być prawdą, ale może nią być. Wiele za tym przemawia. A w pierwszym rzędzie interpretowanie wszelkich wątpliwości na korzyść oskarżonego. Odkąd wiem, że sędziemu, jak każdemu innemu człowiekowatemu, brzytwa Ockhama może się na tętnicy prawdy poślizgnąć i jak to się dzieje nawet przy najlepszych chęciach, boję się stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, bo przydarzają mi się rzeczy najdziksze. Dlatego poczekam na niepodważalne dowody w sprawie Wałęsy. A każdy dzień, który prawie [ponoć] martwy Wałęsa spędza na zaprzeczaniu rzeczom oczywistym, będzie mnie w tym utwierdzał. Z całą pewnością istnieje hipotetyczna możliwość, że cały czas mówi prawdę. Ta prawda jest mało prawdopodobna, co nie oznacza że jest nieprawdą, choć statystyka na to zdaje się wskazywać. Birdmany z definicji są niestatystyczne.

          Dziś nawet podfruwa w niebo pierwsza jaskółka tej mojej paranoi:

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19678993,dokumenty-z-teczek-kiszczaka-zostaly-sfalszowane-ipn-wszczynamy.html#BoxNewsLink
          Camus miał rację. "Poglądy są przeciwieństwem myślenia". Tak to szło?

          Muszę zweryfikować swoją tezę na temat Putina. Twierdziłam, że skoro kagiebiści są specjalistami od grania na ciemnej stronie człowieka, wystarczy mieć same jasne. Otóż, nie wystarczy, bo sprzymierzeńcami kagiebistów są jeszcze statystyka i prawdopodobieństwo.

          Naturalnym środowiskiem Birdmanów bez względu na płeć są kartki komiksu. Rzeczywistość jest zarezerwowana dla osób normalnych, poważnych, odpowiedzialnych, z autorytetem i najlepiej stopniem naukowym. Asadów szanujemy nie ze względu na to [lekarz okulista], a tylko dlatego że potrafią i mogą zabić. Dla Asadów robimy wyjątek na który może załapać się Birdman. Poza tym ma spierdalać do komiksu.
          Tę sytuację mógłby trochę zmienić na korzyść oskar dla Keatona. Tylko troszkę. Ale go nie będzie, bo słychać głosy że bidny di Caprio tak się nahakował, że już czas najwyższy. Keatona odeślą do komiksu. Dupa sina.

          Rozumiem, że żaden człek z nazwiskiem tej mojej/Wałęsowej reweli nie ruszy nawet końcem kija, bo okazałby się nieodpowiedzialny w sposób wręcz oczywisty. Rzecz taką może roztrząsać publicznie tylko NIKT i jest to postępowanie głupie nawet tylko pod ksywką, a co dopiero “pod personaliamy”.
          Chyba właśnie dlatego uparcie to robię mimo wszystko. Istnieją miejsca w których nie życzę sobie dorosnąć. Fcale!

          Doceniam moje dwa mózgoffce, co mnie wsparły być może tylko dlatego że je wywołałam do tablicy, a kochają mnie nieprzytomnie, więc nie potrafiły na mnie wydać wyroku i się w głowy popukać. Okropnie współczuję Kopernikowi i Darwinowi, oczywiście z zachowaniem proporcji - więc przepotwornie tym biedakom współczuję i niewyobrażalnie. Tym bardziej, że Pani Ewolucja takich strrasznie nie lubi.

          Dobranoc, już najwyższa pora.
          A w sprawie Wałęsy będę ja kciuki trzymać i pilnie strzyc uchem.




    • magdolot Polędwica 04.03.16, 23:26
      Poprosiłam o 20 dkg łososiowej polędwicy. Pani ujęła ostrożnie w dłonie jeden egzemplarz i ciut niepewnie zapytała:
      - A może być Kaczyński?
      - Sugeruje pani, że Kaczyński w ilości 20 dkg jest strawny?!
      Pani bezradnym ruchem oparła polędwicę o ladę i wyjęczała:
      - Ja już zupełnie nie wiem, czy śmiać się czy płakać!
      - Moja przyjaciółka wsuwa pasztetową Duda w intencji szybszego końca tego całego cyrku, to ja poproszę 20 deko Kaczyńskiego.
      A kiedy pani kroiła dla mnie 20 deko Kaczyńskiego ustaliłyśmy, że znacznie zdrowiej jest śmiać się niż płakać.
    • magdolot Terroryzm 26.03.16, 00:06
      Przywiało mi na FB takie zestawienie. Pomaga odzyskać dystans.

      www.statista.com/chart/4093/people-killed-by-terrorist-attacks-in-western-europe-since-1970/
      www.statista.com/chart/4094/number-of-persons-killed-by-terrorist-attacks-in-iraq-afghanistan-pakistan-et-al/
      • damakier1 Re: Terroryzm 26.03.16, 00:21
        Kto najczęściej pada ofiarą dżihadystów? 5 faktów o terroryzmie, które cię zaskoczą
    • magdolot Podoba mi się ten pan. 28.03.16, 23:12
      Pierze skarpetki w bardzo dobrym stylu.

      wyborcza.pl/magazyn/1,151483,19824933,pawel-spiewak-kaczynskiego-droga-donikad.html
    • magdolot Obrona Terytorialna Kraju 27.01.17, 13:35
      Mój kandydat na szefa Obrony Terytorialnej: Forrest - pies taktyczny.

      Już prawie miesiąc obserwuję potyczki Forresta z sarnami i stopniowo nabieram do niego szacunku.

      1. Po zauważeniu stada saren w pobliżu szosy wzięłam Fo na smycz. Stado przebiegło chrzęszcząc po śniegu 10m od buzi Fo, który pracowicie wąchał śnieg i niczego nie zauważył. Spostrzegł je, kiedy były 300 m dalej i całym sobą usiłował ruszyć w pościg.

      2. Fo tropił sarny parowem w górę i właśnie zbiegał parowem w dół, gdy jedna sama się wytropiła i wybiegła z boku w stronę Fo, zatrzymała się 5 m od niego i znieruchomiała. Fo przebiegł i jej nie zauważył i bardzo zawzięcie tropił sarny dalej. Coraz dalej i dalej.

      3. Wyleźliśmy na łąkę i po prawej Fo miał jedną sarnę, a po lewej stado. Ruszył w pościg za samotną sarną.

      Najpierw z niego nieprzystojnie lałam, a potem zauważyłam że w tym szaleństwie jest metoda i śmiech zamarł mi na ustach. W dwóch opisanych przypadkach sarny miały zdecydowaną przewagę liczebną, w jednym sarna szarżowała na Forresta. Moje domysły potwierdza słynny strateg Sun Tzu i jego "Sztuka wojny i 36 forteli". Oto garść cytatów z zaleceń owego mędrca:

      1. Udawaj obłęd, będąc w pełni zmysłów.
      2. Szczytem umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki.
      3. Wojna jest Tao wprowadzania w błąd. Jeśli zatem jesteś zdolny, udawaj mało zdolnego. Gdy podrywasz swoje wojska do działania, udawaj bierność. Jeżeli twój cel jest bliski, zachowuj się tak, jakby był odległy. A gdy jest odległy, udawaj, że jest bliski.
      4. Kiedy w obozie wroga wybucha zamieszanie, należy czekać, aż przerodzi się w rokosz i wróg sam zniszczy się od środka. Atak w odpowiedniej chwili przynosi wielkie korzyści.
      5. Najważniejsze jest rozpoznanie wroga, oszacowanie niebezpieczeństwa, zmierzenie odległości, ..... tak postępuje prawdziwy generał. Atakować tam, gdzie wróg nie będzie się bronił.
      6. Najlepszą zagrywka jest ucieczka. Wycofanie całej armii, by uniknąć spotkania z wrogiem, jest rzeczą normalną i nie ma się czego wstydzić. Jeśli potencjał bitewny wroga gwarantuje mu zwycięstwo, nie można z nim walczyć. Zostaje nam do wyboru: poddać się, pertraktować lub uciec. Poddanie się to kompletna porażka. Pertraktacje to przegrana połowiczna. Ucieczka zaś nie jest w ogóle porażką. Uniknięcie porażki to sposób na zwycięstwo.

      W ostatnim punkcie Forrest twórczo rozwinął myśl taktyczną generała Sun Tzu: A jeszcze lepiej jest zwiać nie dając po sobie poznać, że się w ogóle uciekło. Dopiero wtedy zwycięstwo jest pełne.

      Dlatego z absolutnym przekonaniem proponuję kandydaturę generała Forresta na stanowisko dowódcy polskiej Obrony Terytorialnej. Pod jego dowództwem NIGDY nie przegramy i ZAWSZE będziemy bezpieczni.
      • magdolot Re: Obrona Terytorialna Kraju 27.01.17, 13:38
        Kurza tfarz, fciałam to ubogacić o zdjęcie generała i nawet po latach znalazłam własne konto na fotoforum i przeniosłam tam fotki z messengera FB i kiszka kaszana bo pliki mają nie ten format. Buuuu! Nie mam siły się uczyć ładować na komp zdjęć z telefonu, bo już przy poprzednim telefonie poległam, a na dodatek Tojajurkową traumę mam - Co będzie jak przez pomyłkę fpakuję se na telefon całego kompa, no?!
      • trusiaa Re: Obrona Terytorialna Kraju 27.01.17, 15:44
        Generał Forrest jest absolutnie zachwycający i nie wyobrażam go sobie na czele OT - byłaby to dla niej zbyt wielka nobilitacja.
        Kadrę widzę raczej tak.
    • magdolot Homeopatyczny filmik z FB 30.01.17, 01:03
      www.facebook.com/crazynauka/videos/753003434831429/
    • magdolot Syjoniści we Syjamie 04.03.17, 18:45
      Na kaczym lotnisku [Airport 2017] była straszna chryja, pani nam nadać bagażu nie chciała ze braku tajskiej wizy, żeśmy jej tłumaczyli że to nie jej zakichany interes, ino nasz i Tajów, ale pana Szydłoprzydupasa, co nasze nieszczęsne lotnisko on objął we objęcia i rozjeżdża po Krakowie ludzi, widać to guzik obchodzi i sam kierownik [bliżej nieokreślony] nam musiał ręcznie zezwolić... polecieć. Mało nas szlag na miejscu, norrrmalnie nie trafił.

      A potem już fioletowe królewny mnie wiezły 10 tysioncuff kilometr, nie było oceana do spadania, ino dwa małe morza, a Gruzja z góry wygląda zachęcająco nad wyraz.

      Teraz junta mnie cięgiem salutuje w kepi jak Misiewiczu jakiemuś, jak tylko nos z domu wystawiam, a ja się przepięknie odkłaniam składając łapki fachowo i bebłam coś o sałacie, dodając wyraźnie KA na samym koniuszku, bo tak się tu robi jak się jest babą. To idealne dla ordynarnej Polki tak po Tajsku mówić : Mla mla bla bla, KA! Pitupatu, KA! itd. Faceci mają gorzej, bo oni mówią KRAP [O, crap!]

      Na śniadanie małż upolował omleta z chujwieczym na ryżu [trawy tam nafsadzają, psiurów dziwnych psychodelicznych, chili, kukurydzy i jakiś przedziwnych dziwactw i jeszcze to fffszystko anyżkiem posypio!] i śfinję na patyku utytłaną w miodzie, nawet śfińską paruffkę tu, dranie, posłodzą i potem se wybuchają na grillu.

      Widziałam huśtawkę dla Buddy, ale go już fffcale nie huśtają, bo miażdżył ludzi jak spadał. Ten od huśtawki ma 900 lat i przez te lata pewnie pary Tajów na sumieniu. Buddzie się daje trociczki i kwiaty lotosu i pączki są przepiękne i we śfiątyni dzwonki na wietrze dzwonią, pachną trociczki, jest pełno dzwonów do dzwonienia sobie, gongi z taranem i gongi z pałami. Obejrzałam jak goście maćkają taki sterczący pipek od gongu dłoniami, szybko, szybko, szybciutko, a potem sobie wstają i pałują gonga jeszcze trzykrotnie na szczęście. Sobie kontrolnie natychmiast pomaćkałam i ten gong mi zaczął przy uchu wibrować basowo przecudnie. Wow! Jak żywe stworzenie. Buddysty działają na zmysły!

      Chamskie Zgnite Ropejczyki i Amerykany mnie masakrycznie fkurwiają w miejscach świętych, bo tam włażą rozbebrane do rosołu skandalicznie, mnichów se bezczelnie do fotek wołają jak pieski [myślo że pomarańczowe, to jakieś MPO?!]... na fszystkim siadają, dupą do Buddy się wykręcają, aż naszego dobrego Taja nosiło, choć profesur emeritus maleńki i chudzieńki. A najbardziej nas podrzuciło, jakeśmy do świątyni fparowali już po zamknięciu jej dla turystów, buty zdarli i we drzwiach tylnych chyłkiem oglądaliśmy jak się mnisi modlą, asztunagle fpada taka kurew podkasana do pół uda w kiecce a la sexbomba na weselu we Bemble Wielkiem bez plec i prawie fffszystkiego, i leci na tych mnichów z komórą na prztyku do selfich i się zadkiem do Buddy szantrapa odwraca i wali se wdzienczne selfie,jedno za drugim, z Buddą, z mnichami, waląc po oczach fleszem. Dobrze że choć szpilki zdjęła, paskudna maupa.
      Ja żem się panu mnichu za nią potem grzecznie ukłoniła łapki składając jak odrzwia zamykał i miło doń uśmiechła... I zostałam przez naszego pana Taja pięknie wynagrodzona inną świątynią, gdzie się tubylcy modlą po nocach przed kolosalnym Buddą, i pan Taj nas tam wprowadził na modły i płożylim się z wdziękiem po podłodze bijąc pokłony. I to było jak medytacja. A tam ptaki pod dachem mieszkają i jak się stoi na zewnątrz, to ich świergot się pięknie miesza z modlitwami, choć już ciemno. Psiejsko czarodziejsko!

      Jak się jedna pani przed Buddą modliła samotnie, to potem podnosiła posążek słonia, co na modlitewnym dywaniku sobie leży i pan Taj nam tłumaczył że słonia się podnosi, żeby życzenie się spełniło. Może nasz zwyczaj dawania słoniuf na szczęście z podniesionymi trąbami, to jakieś echo tegoż, piąte przez dziesiąte? Jak panu Tajowi o tym opowiedziałam, to się okropnie zdziwił: Przecież nie macie słoni?! [Był w Warszawie, to jest zorientowany.] - Nie mamy, ale je bardzo lubimy. - odrzekłam. A potem potem przypomniał mi się Piniowy słoń Dominik... i teraz za mną chodzi.

      Jutro idziemy na bazar, gdzie można podobno se kupić tygrysa, jak się tylko zechce, a poza tym można dostać kręćka od latania po nim i trza pilnie zakąszać.

      P.S. Król Rama IX wszędzie, Rama X prawie nigdzie i ani śladu Macierewicza!
      Tajski król jest wcieleniem boga Wisznu. To znacznie lepiej niż nasze króle kiedykolwiek.
      A Kaczuch choćby się posrał, wcieleniem Wisznu nie będzie. :-) Pewnie, kutafon, i tak by celował w Indrę, capo do tutti capi. Ale Kaczuch na trójgłowym słoniu?! By znik między uszami normalnego słonia z jedną parą uszuf, a co dopiero takiego sześciousznego! A jakby go chciał samego z sobą skłócić [tak się załatwia trójgłowego smoka], to by zara dostau w papę trąbą. I słusznie tak i sprawiedliwie. Ament.
    • magdolot Muminki zue 28.04.17, 13:52
      Muminki cię widzą,
      Muminki cię śledzą,
      Muminki cię znajdą,
      Zabiją
      I zjedzą.

      Uprzątam wieloletnią kląkrę w mailerze i taki wierszyk ja tam znalazła żem. To chowam.
      • ave.duce Re: Muminki zue 28.04.17, 14:23
        Może już czas zacząć drugie pranie?

        ps. m.ocdn.eu/_m/53f6578082f30ca2fe4f98d65016dfea,62,37.jpg
    • magdolot Sapiens. A brief history of humankind. 08.06.17, 13:32
      Małż sobie obstalował u dziecka tę książkę pana Yuvala Noaha Harari, bo taka provocative, a ja mu podebrałam i przedarłam się już przez połowę angielskiego tekstu bez specjalnego trudu, za to z wielką i intensywną przyjemnością.
      Owa przyjemność nie do końca dotyczy Sapiensuf [bym fcześnej wiedziała, co to za cholerna mordercza i załgana maupa jess, bym ja się może wypisała, ale jak tu?!].
      Owa przyjemność dotyczy opcowania ze historykiem mającym dużą wiedzę antropolo i pysznie poukładane we łbie, piszącym prosto, dowcipnie i bardzo obrazowo.

      Małż usiłował mnie przed tą książką chronić, bidno rekonwalescentkę, a ja sobie nad nią pokwikuję z zachwytu nad panem Harari, choć nad Sapiensem chwilami niespecjalnie i żal mi czymetrowych kanguruf, amerykańskich wielbłąduf i masy innych stforzeń, cośmy je wykosili i wyżarli na glanc... ale z drugiej strony pan Harari jakoś ratuje temu Sapiensu tfarz tym, że sobie istnieje.
      Usiłowałam ja małżu wytłomaczyć jak dobrze na mnie działają antropololo posty Mundka i że Harari zadziała na mnie dobrze tyż, bo czegóż tu się ydealystycznie zżymać na rzeczywistość, jak ona jess jaka jess i ja jej, kurna, nie zmienię. Żądanie od ludzia rzeczy zdecydowanie nieluckich, choć w tym dobrym znaczeniu... chyba nieluckie jest. A na dodatek plasuje mnie się na samym szczycie załgania w iście sapiensim stylu, luckiego do entej. Ot, paradoksik.

      Ta książka to taki ozdrowieńczy glimps, który może trwa krótko i trza go repetować fciąż i fciąż, bo bajeczki człeka od wewnątrz zżerają i pewnie znowu mi się gdzieś ukradkiem weżrą... A może przetrwa tego glimpsa część, bo tu i tam kropeczki nad i robi w głowie.

      Mundek pan ostatnio był zabił mi ćfieka uparcie sugerując znuff, że nasze wybory bynajmniej nie są takie racjonalne jakbyśmy se fcieli tfierdzić. I pod fpływem, być może zdrożnym, miłego pana Harari nie traktuję ja tego jako zarzut już, ino jako point, gdyż ponieważ albowię bycie zmyślającą maupą łasą na bajeczki, wytwarzającą bajeczki na potęgę i konsumującą je łapczywie, ćpającą wręcz i uparcie tfierdzącą, że to nie są ŻADNE BAJECZKI, jeno prawda i tylko prawda i sama najczystsza prawda objawiona, tak jej dopomusz buk, czy cokolwiek innego... to po prostu my, złapani na gorącym uczynku. I że to nasze błogosławieństwo jest i równocześnie przekleństwo i tyle.
      ----------
      I że Mundka na żyrandolu nie zobaczę ja, to wię. Powody są oczywiste. Żyrandole nie są odpowiednimi meblami dla co uczciwszych Sapiensów. Ale dalej mnie żal jest, choćby tylko dlatego, że taki Mundek co miał do czynienia z tyczką, nie tylko by się huśtał z dużym wdziękiem na onym żyrandolu, ale że duży jest, to mógłby w razie poczeby spadywać jak jagular na różne karaczany i rozplaskiwać je, a ja widzę taką wielką patriotyczną poczebę, bo ostatnio ich straszne zaczęsienie i paskudnie się roją i ryją tymi sfoimi odnóżami, w dodatku na wyprzódki, błe.
      I niech się Mundek tutaj nie odyma, że ja jego widzę huśtającego w wizji mej, bo we swoich postach na temat sam się huśta na onym, a ja tylko dodaję bimbomy.
      ----------
      Bardzo pouczająca jest historyjka o tym jak Sapiens przylaz do Eurazji i jak niepyszny zwiał przed Neandertalem do ojczystej Fafryki, bo muk mu buty czyścić, bo s czym do gości, dygoczący wymoczku z chudym tyłkiem, no? I tam klincował asz coś mu przeskoczyło w gufce i nauczył się zmyślać, a ftedy wykonał takiego come backa, że wykosił nie tylko Neandertale, ale humanoidy fszystkie, powyżerau mamuty, megateria i masę innych stforzeń i niszczycielsko rozlau się po fszystkich nieszczęsnych kontynentach psujonc i rujnojonc i potem to zrobił raz jeszcze, jak udomowił go owies. Świadomość, że teraz dopiero dożynamy planetę, którą żeśmy demolowali masakrycznie od zarania dziejów, takoż pouczająca jest i owocuje nowym spojrzeniem na cholerną Szyszkę i nihil novi sub sole. I jakiś Saint Just to smętny pikuś przy tym fszystkim jest, a jego naźwisko przestaje być groteskowe i szę staje głęboko luckie i wręcz przypowieściowe.

      Że jusz nie fspomnę o pochwale plotki, co mnię ją skutecznie Harari zapuścił we mózg i nie tylko zrozumiałam ja nagle, dlaczego Sapiensy tak strasznie czytają Superak, ale dlaczego w ogóle cenią sobie media i dlaczego się przysysują do wiadomości zuych pilnie tak. I zrozumiałam nawet prezydencki wątek Ave, skąd się wziął, a stamtąd, wypączkował z samego zarania dziejów. Z czasów zbyt dużych grup, by w nich przepierdolić abo wyiskać fszystkich, by się dowiedzieć czy im można ufać - czy oni są oni, czy oni są my. Jak za dawnych dobrych czasów, ino w ciut innej formie - zinstytucjonalizowanej plotki o znamionach. Komorowski powrócił do polowań?! To on jest oni, nie my. A na dodatek fcześniej się podle podszywał.

      Się zastanawiałam KTO łeż moralny zapuścił, że plotki są zue. I mi wyszło, że to był ten, co nie fciał żeby mu zwykłe plotki zepsuły jego megalityczną straszliwą megaplotę, we sensie obnażyły do cna i obgryzły do kości.

      I tyle. I wracam do lektury.

      P.S. Od dawna tfierdzę, że Pratchett o wiele bardziej morderczy jest od Dawkinsa, jako rasowy Pan Narrans, bo opowiada ucieszne bajeczki i sączy nam fśród chichotuf skutecznie to samo i nie pali go na stosie nikt, jak np. Harrego Pottera. [Z czego wynika że Potter jest po prostu zbyt serio i tylko dlatego został namierzony.] Hi, hi. Harari mi to twierdzenie fotfierdza. :-)

      P.P.S. Dzięki Koraszewskiemu, co pisuje w Studio Opinii wiem, co wspólnego ma Szaciek z Dawkinsem - skarpetki Sapiensa, zdecydowanie nie od pary, prosto w oczy gawiedzi.
      richarddawkins.net/2016/04/join-the-trend-wear-odd-socks/
      A ponieważ Szacie to robił już w podstawówce, chyba jest trend sweterem. :-)
      • ave.duce Magdolotu, zachowaj czujność! 12.06.17, 13:18
        patalonia.pl/pol_pl_SOPHIE-DE-VULLI-Zyrafa-Sophie-pudelko-fresh-touch-13236_3.jpg
      • mu_ndek Re: Sapiens. A brief history of humankind. 15.06.17, 01:30
        Tu więc jest to miejsce gdzie właściciele skarpetek, odbierają należne im pranie (bo im się przecież czasami należy)? Lektury, jak się wydaje, podstawowej nie znam, bo też się ostatnio zapuściłem i jestem w procesie wręcz odwrotnym - czyli sprzedaję a nie kupuję – wiem błond ( jak wiadomo książki to mało intratna inwestycja ale się jest nałogiem) Dziwne satori – księga Haiku za cenę zupki chińskiej - nawet nie japońskiej bo z Amino.
        Fięc jednak rekonwalescentka ( jakie to dziwne słowo aż strach - jak się te rek -ono i scętki mrowią) dla pocieszenia i wyjścia z tego skomplikowa-onego słowa oraz sytuacji (haiku, z konieczności – tylko amino) :

        Drżą liście nocą
        Księżyc słucha w deszczu
        początków lata


        bo lato musi (chyba) przyjść w końcu
        Są ostatnio różne wiadomości na temat domniemanych a i różnych innych bardziej domniemanych dróg wyjścia i powrotu całego człowiekowatego kuzyństwa oraz samego Sapiensa- no kurna błądził (czy jednak, błondził by utrzymać jedność formy i treści) tak czy inaczej włóczył się on i tajemnica jego tras pozostaje zagadką ciągle niewyjaśnioną.
        Zapominamy jak sprytna była ta maupa - jakie przestrzenie czasu dzielą nas (czyli naszą ledwie zaczętą cywilizację) od tamtych mężnych spryciarzy (ostatnio wiek naszego gatunku dostał dodatkowe 100 000 lat czyli będzie już około 300 tysięcy - ale gdzie nam np. do krokodyli).
        Nie wszystkich neandertalskich kuzynów wyrżnęli sporą część przerżnęli bo jakoś te (średnio) 4% neandertalskiego DNA musiało się zagnieździć w naszym gatunku - praktyki seksualne późnego plejstocenu mogą być wyjątkowo fascynujące - ale podobnie jak szlaki błądzenia przodków pozostaną zagadką -no chyba, że się zachowały jakieś pornoryty.

        Ta sprytna dominacja przez krzyżowanie ( no pewnie trzeba było czasami jakiegoś zazdrośnika upolować i zjeść) doprowadziła do pełnego sukcesu czyli przejęcia (co ciekawe tylko u Europejczyków i Azjatów a nie u Afrykanów co by sugerowało kierunki wędrówek ) pewnej odmiany genu kodującego białka który uodpornił nas na miejscowe patogeny. Neandertale były na tych terenach (na które my dopiero wchodziliśmy) już 200 tysięcy lat - więc ten rodzaj szczepionki DNA z miejscowych i sposób jej pozyskania był jak się zdaje najrozsądniejszy oraz najprzyjemniejszy – za co chwała eonom pokoleń naszych drapieżnych oraz jurnych przodków.

        Że ludz jest łgarzem ewolucyjnym to już chyba gdzieś pisałem ( może na KF) wbrew pozorom ewolucja nasza społeczna nie ma na celu przybliżania naszego poznania do tzw. rzeczywistości. Ten przypadkowy mechanizm wybrał wręcz odwrotny kierunek, on w nas kształci skłonność do oszukiwania i najchętniej/najskuteczniej do oszukiwania samego siebie- najlepszym kłamcą jest ten który wierzy we własne kłamstwa. Ten powszechny/powierzchowny mechanizm daje wytchnienie organizmowi a tylko czasami skłania do wyjątkowo uważnego przyglądania się własnym np. poglądom. To rzecz w podmiotowych Sięstwach całkiem naturalna i tu się ludz złapany w pół kłamstwa we własnej ewolucyjnej pułapce - nie musi się z niczego tłumaczyć tylko niech się baloniarsko nie nadyma, nie gada o czymś co nazywa -,,racjonalnym myśleniem,, bo to tylko, przeważnie - następne gatunkowe kłamstewko – ( ależ oczywiście - to co piszę, też może się takim okazać)
        Co do kandydowania – to chciałem jeszcze zamieścić drugą ulotkę wyborczą o kierunku raczej odwrotnym, czyli nie liberalną a konserwatywną bo tak się dziwnie składa, że ciągle rodzą się tylko osobniki z mózgami, dwóch odmian – lewe i prawe (rzecz jasna lekko uogólniając bo wymieszanie postulatów nie świadczy o możliwości porozumienia - to wewnętrzne podziały ) Ale brak zainteresowania zniechęcił mnie do eksperymentów.
        Niemniej jednak mogę się gibać gibonem na żyrandolu z oszczepem w ręce, zaczajony na wszelkie wnerwiające kurduple.
    • magdolot Re: Pranie skarpetek Sapiensa 27.11.17, 21:38
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22700705,internetowa-husaria-ma-bronic-dobrego-imienia-polski-zrobi.html#BoxNewsLink&a=66&c=96


      Hej, świrskim przewodem łączmy się z narodem

      Pan Świrski z panią Wszelaką nareszcie pokażą łajdakom!
      Załatwią sprawy klaką.
      Poszczują husarią w necie wszystkie nacje na świecie
      by nas nie oczerniały, gąb wrednych pilnowały
      i tego, co tam... wiecie.

      Każdy paluszek na nas podniesiony przy stawie śródręcza będzie odgryziony
      przez dzielnych rycerzy, póki jeszcze świeży w smole zamoczony
      i pierzem husarskich skrzydeł do cna oblepiony.
      Żaden drań nie ubieży.

      Każdy prowokator czy szaleniec, każda szuja i każdy odmieniec
      może se już szykować wieniec.
      Dostanie co mu się należy, gdy husarz się nań wypierzy!
      Bo Polak, co mu leży na sercu, fszak nie przepuści żadnemu oszczercu,
      tylko go kropnie kropierzem.

      A dodatkowo nad każdym łajdakiem
      będą się pastwili Wolski ze Pietrzakiem.
      I żadna Ida już się nie przeciśnie.
      I każda zdrajca ze gałęzi zwiśnie.
      Klata się w nicość zapadnie,
      Tokarczuk potoczy się na dnie,
      Holland przestanie być z Poland,
      Frlijća klątwa dopadnie i wyobraca zadnie
      w odgrywce za fellatio i bez legis vacatio.
      I nawet Słobodzianek ze szczętem straci wianek,
      a może i kutasa, jak klasa z nim pohasa...

      Na każde oskarżenie duże wystosujemy gównoburzę,
      i wszystko co nie czarno-białe upaskudzimy równo kałem.
      I nie ostoi się żadna szyderca i nie uchowa się polakożerca
      nawet za cenę wyszczerbienia Szczerbca,
      bośmy są szlachta, nie chamy, świętości szargać nie damy!

      Podatnik za to zapłaci, choćby miał skończyć bez gaci,
      bo boso ale w ostrogach, to przykazanie od Boga
      dla naszej szlachetnej Naci.
      Bo polskie fafle i frędzle nie dają się ująć w tręzlę,
      a to ffffszystko nas ganz ubogaci.
    • magdolot O debilizmie algorytmuff? 25.03.18, 17:16
      Dziś w nocy nagle fpadłam na tekst mojej umiłowanej pani Kłys, której niegdyś przyznałam oskara za "Brudne serca" przeczytane jednym tchem. Pani Kłys, którą cholernie szanuję i za to, że latami czekała z publikacją swej książki i równocześnie cholernie mi żal, że jej nie wydała natychmiast, bo gdyby ta książka została ciupasem lekturą szkolną [a powinna nią być!], to nie dręczono by nas teraz kultem Żołnierzy Przeklętych... I zdaję sobie sprawę, że żałuję niesłusznie, bo ktuś w naszej oświacie by musiał do tego mieć prawdziwe jaja, na miarę jaj pani Kłys, a to w przyrodzie nieczęste... I że kretyński kult jest do odbębniania o wiele łatwiejszy, niźli smutna zaduma nad losem parszywym i dobrze wypraną skarpetką.

      W obliczu zalewu antysemickiego kłamliwego syfu, w którym się właśnie taplamy, przeczytałam ja ffffszystkie trudne teksty, we których parchatym Kurkom intelektualnie na zimno ich kaprawego nosa ucierano i tłumaczono, że taki doktor i od choroby gorszy i gorszy niż wojna i dlaczego. Całe, Engelkingi, Bakiry, Leociaki... I ciągle mi czegoś okropnie brakowało. Tak, okropnie brakowało mi pani Kłys. Tego, żeby się ktoś celnie i sprawiedliwie odwinął tym fffszystkim cholernym Kurkom prosto w sam zakłamany ryj. Tak żeby aż zadudniło. Żeby im poszło f pięty, żeby się nie dało nijak tego zamiamlać, żeby dziura została i ziała. Bo kiedy pieffcy i miłośnicy i klapsów aż tak się napraszają, ktoś wreszcie powinien przełożyć ich przez kolano i zrobić im z dupy piśdziesiont tfarzy Greja i ekstra fisting w mózgu.

      Moja umiłowana Anna Karolina Kłys znakomicie wypiera Sapiensom skarpetki. Do czysta.
      I bardzo jestem ja wdzięczna "Studiu opinii", że po tym jak Fajansiarski Zbuk skasował jej tekst, "Studio" go ciupasem opublikowało. A czy to się odbyło ssss powodu durnoty fejsbuczych algorytmuff, czy zemsty bandy Kurków z ryjami w kubełkach z lodem, się chyba nigdy nie dowiemy. Ale lecz to oznacza, że zastępowanie redaktorów algorytmami jest zbrodniczo głupie. I suuuusznie nas Stefek Hawking ostrzegał przed sztuczną inteligencją, choć nie wiem czy mu akurat świtnęło, że możemy się z jej pomocą śmiertelnie zakłamać i właśnie tak sczeznąć. I dobrze, że właśnie robią FB koło pióra, niech ma, kutafon, co mu się należy.

      A pani Kłys jeszcze raz dziękuję, że w ty Sodomce z Gomorką się znalazł choć jeden człek sprawiedliwy aż dudni, że echo niesie po górach. Pomogło mi.

      Prrrosz:

      studioopinii.pl/archiwa/185278
      • tojajurek Re: O debilizmie algorytmuff? 25.03.18, 19:21
        Syntezą - jakże celną - dyskusji o nieistnieniu antysemityzmu i niezrównanej tolerancji Narodu Polskiego wobec Żydów jest cytat zaczerpnięty z jednego z komentarzy: "Audiatur et altera parch". Powalające.
        • magdolot Re: O debilizmie algorytmuff? 25.03.18, 20:24
          Kocham Pana, Panie Sułeczku kochany! Ach!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka