ave.duce 04.11.14, 17:46 ... obscenum ...? Dość olewania - Obywatele decydują! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 04.11.14, 18:14 Tak, az sie prosi. Poza tym, nie podoba mi sie, ze w spotach spolecznych uzywa sie takiego jezyka. Splaszcza temat i wulgaryzuje. Wiec ... olewam, bien sur :) Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 04.11.14, 19:37 Obscenum to bym jeszcze wybaczyła, ale tandetum i bezguścium to już nie. Słusznie odmówili emisji. Odpowiedz Link
tojajurek Re: Nadgorliwość... olewam ;) 04.11.14, 20:43 Odpowiem wykwintnie autorom spotu: Mars sawan. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 07:54 pieprzony Żoliborz T.Love - Warszawa Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 09:01 Ile razy "Warszawa" była na liście przebojów Trójki? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 09:36 Za dużo? Czy za mało? Oczywiście sprawdziłam - "Warszawa" Tilawu jest na 46 miejscu polskiego topu wszech czasów 2014 roku, zatem pewnie bywała dość często. Ja się wyłamię. Widać jestem tandetna, bezgustna oraz pornograficznie-obsceniczna, bo mnie ten klik wewogle nie zniesmacza. Co więcej uważam, że jest taki, jaki powinien być, aby dotrzeć do tych, co ma dotrzeć. Bo to jest klip dla tych, których nie zniesmaczył "sorry taki klimat Bieńkowskiej". Mało tego uważam, że całe to tłumaczenie TVP i PR za żałosne. Szczególnie TVP powołujące się na misję... Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 09:45 I ja się z Tobą zgadzam... ha!!! Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 10:15 ave.duce napisała: > I ja się z Tobą zgadzam... ha!!! Się cieszę. Nie tylko ja raróg. PS. Szukam informacji pewnych i oglądam wszystkie odcinki serialu TVP vod.tvp.pl/dokumenty/historia/errata-do-biografii Kościuszkizm wielokrotny z rozbryzgiem. A pani Joanna Siedlecka to już w ogóle. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 10:32 Ja się wyłamię. Widać jestem tandetna, bezgustna oraz pornograficznie-obsceniczna, bo mnie ten klik wewogle nie zniesmacza. Co więcej uważam, że jest taki, jaki powinien być, aby dotrzeć do tych, co ma dotrzeć. Bo to jest klip dla tych, których nie zniesmaczył "sorry taki klimat Bieńkowskiej". O gustach się nie dyskutuje, więc nie będę Cię przekonywać, że to jest tandetne i bezgustne choć moim zdaniem jest (pornograficzne akurat mi się nie wydaje). Ale w tym, co zacytowałam, na pewno nie masz Kociczko racji, bo "sorry taki klimat Bieńkowskiej" nie tylko mnie nie zniesmaczyło, ale zachwyciło mnie nadzwyczaj. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 10:45 Ależ, damo, ja nie bęę z Tobą dyskutować o gustach albowiem ja również tego spotu nie uważam za wysmakowany i wysublimowany artystycznie, ja go uważam za skuteczny w przekazie, a język i obraz, którym się posługuje trafia dokładnie w tak zwany brzydko target, czyli ludzi 20-35 letnich. Cóż trudno gloria mundi transit, jakie tempora takie mores, a subtelne odniesienia literackie już do niewielu przemawiają. Kawa na ławę oraz obraz zamiast słów. Z jednej strony niefajne to, ale z drugiej może ci od obrazu olewania nie będą chcieli suchać i sużyć? I to pocieszające jest. Odpowiedz Link
ploniekocica Erratum 05.11.14, 10:49 Sorry, taką mam klawiaturę (z kotem namolnym na) - DAMO, a nie brońcie bogi damo! Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 12:02 No to już nie wiem, w co trafia? Czy "w tak zwany brzydko target, czyli ludzi 20-35 letnich", czy w tych, których nie zniesmaczył "sorry taki klimat Bieńkowskiej"? Bo ja, Bieńkowską nic a nic nie zniesmaczona, 20-35 letnia już od dobrych paru tysięcy lat nie jestem. PS. Alesz, alesz... "damo" bardzo dobrze jest. "DAMO" mnie peszy. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 12:41 A "Damo" może być? No, bo Ty nietypowa jesteś i duchem młoda, że hoho i jeszcze młodsza:) A ja piszę nieskładnie z powodu tego, że w tle słyszę różnych ipeenowców z tym na G i na C na czele. Swoją droga wyobraźmy sobie taki klip o przekazie identycznym, ale zamiast olewania używający np. pisania na Berdyczów Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 15:22 "No, bo Ty nietypowa jesteś i duchem młoda, że hoho i jeszcze młodsza:) " - no tym to już mnie na dobre rozeźliłaś. Nie znoszę tego paskudnego zwyczaju małolatów wszelakiej maści, by wszystkich, którym pierwszy tysiąc lat strzeli, a priori za stetryczałych i marudnych staruchów uważać. Zapewniam Cię, że jestem jak najbardziej typowa i mnóstwo koleżanek i kolegów z mojego rocznika jest równie, jak ja duchem młoda, a niektórzy jeszcze młodsi (no, ale ci to może już zdziecinnieli?) PS. A gwoli ścisłości to pragnę nadmienić, że i mego wielowiekowego ciała za stare nie uważam Fcale. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 15:33 Się chyba Damo dzisiaj postanowiłaś na mnie rozeźlić. Wszelkimi sposobami :( Czy ja mówię, że coś masz stare? BYNAJMNIEJ (nie z panią!) Sama przecież piszesz, żeś nie z targetu, to ja Ci, że mentalnie z targetu i też źle? Zlituj się nad kocicą w oparach ipeenowskiego absurdu z Joanną Siedlecką (z uporem maniaka mówiącą tą zamiast tę) sączącą jad literacki prosto w ucho (Gombrowicz się z gwałtem przez ucho kłania). Jam sama dawno nie z targetu tego i jużem zupełnie zdziecinniała. O! I całkiem mi z tym dobrze. Odpowiedz Link
gat45 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 10:20 Mam ogromną ochotę sobie z Wami podyskutować. Zacznę więc od informacji, że żadnego z zalinkowanych spotów nie obejrzałam. Ale od kiedy to jest przeszkoda ? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 11:04 To jest zaleta - jak wynika z wielu przypadków. Odpowiedz Link
gat45 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 12:06 Phi ! Taką książkę to ja mogę swobodnie napisać. Albo przynajmniej "Jak dyskutować o filmach, których się nigdy nie obejrzało". Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 12:51 Toż to typowy projekt – jak zwykle nieporadny i przywiązany do pomysłu tzw. twarde postawienie sprawy i konsekwentna realizacja – napięli się a wystarczyło tylko lekkie poczucie humoru. Napięli się bo „ważna społecznie sprawa” i puścili bąka z przeświadczeniem że „ruszą i dokopią”. Może trzeba by im podpowiedzieć że np. gdyby w ostatnim ujęciu w kadrze znalazły się dzieci które „olewają” z pistoletów na wodę albo jakieś inne nawiązanie do śmigusa ale jak się zdaje to by ich zdaniem osłabiło „mocną wymowę”. Ale target jasny a zaostrzenie przekazu - do tego właśnie - to taka „tendencja” – tyle że estetyka reklamowo kosmetyczna i dupa – bo trzeba by słuchać i zrozumieć. Skończyło się na prawie dobrym pomyśle z obcą ale obowiązującą estetyką a co się komu kojarzy to już inna sprawa (pornografia też – uzasadniona ) czyli normalna ligowa robota a czy obsceniczna to już zależy jakie się strony w nocy odwiedza i czy olewanie zawsze musi kojarzyć się z jednym „źródłem”. Inna sprawa czy ten „target” o który chodzi to nie jest raczej przeświadczony że to on olewa wszelkie wybory i jakoś sam sobie radzi a politycy mają za słabe ciśnienie żeby ich sięgnąć – bo może na szczęście wyjechać. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 14:48 Ok, ale jakie jest Twoje zdanie nt. zastrzeżeń mediów publicznych? Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 15:12 Media publiczne (?) – nie mogą mieć żadnych istotnych zastrzeżeń bo gdyby ktoś chciał poddać owe media podobnej ocenie – to pewnie trzeba by - zakazać im nadawania. Z tego punktu widzenia -zastrzeżenia są oczywiście bezsensowne bo ten filmik niczym (nawet estetycznie) nie różni się od innych reklam – bo posługuje się podobnym schematem - uproszczone skojarzenia seksualne – błędne przeświadczenie o „trafianiu” w język targetu itd. itp. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 16:58 " Z tego punktu widzenia -zastrzeżenia są oczywiście bezsensowne bo ten filmik niczym (nawet estetycznie) nie różni się od innych reklam " - zasadnicza różnica jest ta, że za reklamy się płaci, a ten filmik chciano nadawać za darmola. Media publiczne odmówiły bezpłatnej emisji i miały prawo tak postąpić. – "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek) Wrona i inne zwierzaki Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 17:36 damakier1 napisała: > " Z tego punktu widzenia -zastrzeżenia są oczywiście bezsensowne bo ten filmik > niczym (nawet estetycznie) nie różni się od innych reklam " - zasadnicza różni > ca jest ta, że za reklamy się płaci, a ten filmik chciano nadawać za darmola. M > edia publiczne odmówiły bezpłatnej emisji i miały prawo tak postąpić. > > – Gdyby były prywatne to by miały, skoro są publiczne to nie mają IMO. Chyba, że po referendum wśród płatników abonamentu (czyli beze mnie). Teraz wszyscy Ci płatnicy mogą oczekiwać, że wszystkie spoty wyborcze (po czasy wsze), które będą budzić "negatywne emocje" wobec kogokolwiek też nie będą miały prawa być wyemitowane. A wszyscy politycy budzący "negatywne emocje" nie będą pokazywani nawet w wiadomościach. Tak się naoglądałam tych ipeenowskich filmików, że mi się takie media mające prawo jednoznacznie kojarzą niestety. Mam nadzieję,, że mi te skojarzenia szybko przejdą. Odpowiedz Link
widz102 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 17:59 Tak się zawsze kończą rozmaite precedensy typu kradzież z ofe wbrew konstytucji , promowana przez publiczną tv, czy medialne bojkoty jkm, nawet jeśli tenże pyskaty i gada niekiedy od rzeczy i po putinowemu. To wtedy jakoś nie raziło a teraz nagle to co robi publiczna tv razi? A nie filozofia Kalego to aby? Jak się w imię jednych racji robi odstępstwo od ZASAD, to potem zasad w publ. Tv nie ma w ogóle, a są tylko czyjeś interesy. Czyli wszechwładnego (bo poza zasadami) dysponenta a nie społeczeństwa. To Cię Ave aż tak dziwi? Naprawdę? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 18:05 Mnie nie dziwi już prawie nic ;) Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 07.11.14, 02:06 Ale masz p.ierdolca na punkcie tego ofe i konstytucji. Naiwnys? W kazdym watku wracasz do tego. Nie lepiej samodzielnie o siebie zadbac. We wlasnym zakresie? Wiara w utopijny socjalizm wciaz trwa czy co, nie rozumiem... Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 18:53 Kociczko, chyba pomyliłaś spoty wyborcze z tak zwanymi reklamami społecznymi. Zajrzyj do linek od ave. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 19:04 Widziałam. Ale nie chodzi o to, że pomyliłam, ja po prostu uważam, że skoro tak to tak. Do końca. Wiesz dobrze, że ja olewam TVP, jako że telewizora w domu nie posiadam, ale uważam, iż abstrahując od "gustowności" tego spota (mam swoje zdanie o agencjach reklamowych wewogle i nie jest ono dobre. Zdarzało mi się z nimi współpracować właśnie przy reklamach społecznych i zwykle pomysły, szczególnie na początku, bywały znacznie mniej gustowne) jest on po prostu ważny. Właśnie teraz przez wyborami samorządowymi szczególnie. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 17:39 Na kryteriach - za darmola czy nie – to się nie znam ale mi się wydawało że nie o takich kryteriach rozmawiamy. (choć media publiczne są jakoś zobowiązane do bezpłatnej emisji takich „społecznych” reklam) Czyli jak rozumiem to z mediami jest jeszcze gorzej niż myślałem bo jak im zapłacić - to wszystko łykną? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 18:06 www.kampaniespoleczne.pl/bezplatne_emisje_telewizja www.kampaniespoleczne.pl/bezplatne_emisje_radio Odpowiedz Link
damakier1 Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 18:50 mu_ndek napisał: > Czyli jak rozumiem to z mediami jest jeszcze gorzej niż myślałem bo jak im zapł > acić - to wszystko łykną? Obawiam się, że masz rację. Co do "jakiegoś zobowiązania" do bezpłatnej emisji reklam społecznych - z linków od ave wynika, że nie muszą emitować wszystkiego, co im dadzą. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 20:47 damakier1 napisała: > Obawiam się, że masz rację. Co do "jakiegoś zobowiązania" do bezpłatnej emisji > reklam społecznych - z linków od ave wynika, że nie muszą emitować wszystkiego, > co im dadzą. Nie muszą - wszystkiego co im dadzą? – no i chyba dobrze - choć reklamy wyborcze – bez względu na to jaką głupotę nakręci „sztab” kandydata – to chyba muszą – bo tak to wygląda (może tylko w lokalnych ośrodkach ale jednak publicznych) Głupota tych spotów to jest chyba najbardziej przerażające – bo można przecież zrobić coś co spełnia te warunki – z oficjalnych stron – i jednocześnie skutecznie obrazić widzów głupotą. Ale w rzeczonym przypadku – niczym się to nie różni do emitowanych reklam więc skojarzenia komisji – raczej świadczą o niej lub o jakiejś podszytej szmalem podwójnej ocenie (ale w to wątpię). Tak czy inaczej zdrowiej nie oglądać – jeśli oglądam - kiedy pokazują się reklamy naciskam szybko guziczek odcinający dźwięk – i pewnie cały ten spot odebrał bym jako reklamę jakiegoś - środka nawilżającego albo odwrotnie - przeciw poceniu. Niemniej jednak wszyscy go obejrzeliśmy (z dźwiękiem) więc zadanie zostało wykonane a odbiór internetowy pewnie może być większy( z czasem) niż w TV. Rzeczy bezpieczne z każdej strony są zazwyczaj nijakie – taka jest jak mi się wydaje - „logika” każdej reklamy – także społecznej. Dyskusja – świadczy o tym że ta reklama nie jest nijaka. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 06.11.14, 23:48 mu_ndek napisał: > Czyli jak rozumiem to z mediami jest jeszcze gorzej niż myślałem bo jak im zapł > acić - to wszystko łykną? Z mediami publicznymi w szczegolnosci. Lykna jak leci. Stricte komercyjne przynajmniej maja jasno okreslony target i fundusze. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 22:20 Oglenie mowiac, kiepski spot.. Na pewno zdarzylo mi sie kilka spolczenych spotow (polskich) obejrzec kiedys, ktore byly profesjonalnie zrobione i docieraly do kazdego. Po ktorych obejrzeniu pomyslalam w duchu "wow!". Teraz wprawdzie zadnego nie przywolam niestety, trzeba by poszukac w necie, odswierzyc.. Ale na pewno takie byly. Poruszajace, zmuszajace do refleksji, dzialajace na wyobraznie. Spojne i skuteczne. "Inna sprawa czy ten ?target? o który chodzi to nie jest raczej przeświadczony że to on olewa wszelkie wybory i jakoś sam sobie radzi a politycy mają za słabe ciśnienie żeby ich sięgnąć ? bo może na szczęście wyjechać. " Ten konkretny spot nie wywowal u mnie zadnych skojarzen seksulanych, bo po prostu jest denny. Nie mam pojecia do jakiego targetu adresowany. I to chyba najwieksza porazka autorow tego "dziela". Strach pomyslec, ze do calego spoleczenstwa. Nie chce mi sie wierzyc, ze polskie cale spoleczenstwo, to ta docelowa grupa tej reklamy quasi spolecznej. Mozna tez zastosowac inwersje, i ta wersja jest bardziej prawdopodobna (acz nieujeta w spocie, za to bardziej prawdopodobna) - ze to "target" olewa, bo wie, ze moze liczyc tylko i wylacznie na siebie. Czyli obywatele decyduja za siebie :) Nietrafiony spot, slowem, do kogokolwiek jest adresowany i cokolwiek ma przekazac. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 05.11.14, 22:24 nie poprawiam zazwyczaj, ale musze: odswiezyc. tak to jest jak sie nie zna zadnego jezyka zbyt dobrze :P Odpowiedz Link
ave.duce Re: Nadgorliwość... olewam ;) 06.11.14, 08:54 Nie oceniałam spotu pod kątem wartości, ale pod kątem czepialstwa mediów publicznych. Za kasę emitują jeszcze gorsze dna. Nie mówiąc o reklamie... np. forum.gazeta.pl/forum/w,89075,155285636,155286862,Re_Mgla_chlod_i_fffffffffffffftorek.html Odpowiedz Link
magdolot Re: Nadgorliwość... olewam ;) 06.11.14, 13:49 Fakt. Latego reklamuf nie oglądam, a jak już muszę to mściwie robię sobie listę przedmiotuf, których nie kupię za Chiny Ludowe... I zupełnie nie rozumiem zapęduf do wychowywania mnie przejawianych przez media najróżniejsze, a szczególnie te z "miss-ją"... albowię jeszcze żaden cep nie zdołał mnie wychować. Poprzedni spot tych państwa trafił mi w świeże obywatelskie fffkurwienie na nasz zafajdany establiszment na tyle mocno, że popaczyłam co w trawie piszczy i przeczytałam ze 5 ichnich maili w pewnym rozsstępie czasowym a potę pilnie ja odszczekałam moje zainteresowanie Decydującymi Obywatelami na tutejszych łamach. Nie rozumiem co złego w tym jest, że obywatel se sprawdzi sam, czy chce Decydować na spółkę z Obywatelami i laczego mają zań o tym decydować Misyjni? To ponoć, kurna, jest wolny kraj i tutaj kroi mnie się kolejna odsłona wolności: wolność od paternalizmu. I zaiste, susznie prawi Mundek, że dźwięku bez, to wygląda jak kolejna reklama pocenia. A ja od lat boleję nad owymi spotami o poceniu i nad dziewczynką ze świnką [pod pachą], bowiem wiem, po co pocenie jest i go we własnym dobrze pojętym interesie nie odpuszczę za nic. Ostatnio doszły mnie porażające wieści na ten temat od strony socjologuf, którzy zbadali problem nieśmierdzenia za fszelką cenę przez młodych, wychowanych na owych reklamach i w fizjologii nieuczonych [kolejne potwierdzenie, że biologia jest polską piętą achillesową], że taszczą ze sobą po mieście pęki dezodorantów do różnych jam ciała opętańczo i to paranoja jest. I podejrzewam, że tutaj jest pogrzebana przynajmniej część psa z OFE, który tak dręczy Widza: brak dzietności spowodowany brakiem "śmierdzenia", albowię kobitka wyperfumowana fffszędzie nie pachnie kobitką, ino ffffszystkim innym, co sprawia że bidny samiec musi iść do apteki po jakiś "środek do wsiadania na byka". I tak to nieszczęsny cep musi zakupić dezodoranty + perfumy + viagrę + środek antydepresyjny ku uciesze producenckiej gawiedzi, a w efekcie owych zakupów Widzowi całą kasę jakiś Vincent odbiera... Tutaj widzę ja pole dla nadawców misyjnych: odkłamywanie wielopiętrowych i szkodliwych łgarstw reklam puszczanych przez się, czyli... nadawców misyjnych... za mamonę. Chociaż tyle. Jak słyszę "moje dziecko jest bezpieczne, bo nareszcie mam proszek który dezynfekuje dywan", to mnie skręca od takich łgarstw i budzi się we mnie podfur. I to jest naprawdę tani sposób wypełnienia programu przez nadawców misyjnych i równocześnie ich misji: 15 minut reklam a potem 3 godziny odkłamywania owych we zbożnym celu odgupienia Biednego Społeczeństfa. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 06.11.14, 23:36 Wiesz, tez tak kiedys myslalam. Dopoki nie zobaczylam prawdziwych reklam. To sa male arcydziela. Mialam kiedys taki przedmiot na studiach. Prowadzaca pani doktor od marketingu czy cos, niemozebnie zaangazowana w przemiot, miala cala kolekcje tych arcydziel z festiwali reklam. Nie dlatego nie kupujesz, bo uwazasz , ze jestes niepodatna na reklame (ja tez tak mysle o sobie), tylko dlatego, ze te reklamy sa na tyle marnej jakosci, ze po prostu nie dzialaja na Ciebie. Ten spot, tu omawiany, narobil szumu, w zasadzie nie wiadomo dlaczego. Co do kasy. Kazdy nadawca jest misyjny. Czy sie zwie komercyjny czy (o zgrozo! tym bardziej!) publiczny. wszedzie kasa. ps. ja do tej pory pamietam pare reklam Frugo : " w nasej szkole jest smaczny kisielek, kompocik... i juz. I to wystarczy" :). Lub "rozwydrzona mlodziez, a my mielismy tylko sok z burakow... " :) Przywolania niedoslowne, ale jakos tak to lecialo. Przyjemnie przynajmniej sie ogladalo te "krotkie bajeczki" :) Odpowiedz Link
magdolot Re: Nadgorliwość... olewam ;) 07.11.14, 00:24 Że arcydzieła istnieją a reklama może być sztuką prawie przez duże SZTU, to wię. Ale klient nasz pan. Ja zabawne stopińćdziesiont lat temu pisałam. Szpszedałam jedno, normalne, a w trakcie wykonania podteksta co go miało, wyciento w pień pracowicie i wyrównano walcem... A potem na oczy przejrzałam i do mnie dotarło, że SZTU zdarza się rzadko, a poza tym się tłucze prymitywne badziewie i że branie udziału w tem biznesie jest mocno niemoralne, bo na ogół polega na wciskaniu kitu. Jestem podatna na reklamę dobrą, z piskiem opon podatna, pisałam o wszechobecnym chłamie dla cepów, który sprawia że nie oglądam ja już fffcale programów co filmy przerywają reklamami ["Pola śmierci" z reklamą podpasek "jak przeżyć te trudne dni" to było przeżycie wręcz niezapomniane], chyba że coś akurat gotuję i przerwy mi na rękę. Ale coraz rzadziej, od powrotu z Niemcowa nie włączyłam ja ani Polsatu ani TVN-u i coraz częściej podpinam lapka do plazmy, żeby nie słyszeć lektora, a Szaciek go fffcale nie trawi. I chyba niedługo wywalę dekoder, bo bloki reklamowe okropne, publicystyka trudna do zniesienia, a kilku dobrych kanałów nie da się zamówić bez ęsięcu niestrawnych i to fffszystko razem coraz mocniej mnie fffkurza. :( Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 07.11.14, 01:48 Nie mam telewizora. Urzadzenia w sensie. I dobrze mi z tym. Od kilku dobrych lat. Ale mam internet, z blokada reklam. To juz COS! "A potem na oczy przejrzałam i do mnie dotarło, że SZTU zdarza się rzadko, a poza tym się tłucze prymitywne badziewie i że branie udziału w tem biznesie jest mocno niemoralne, bo na ogół polega na wciskaniu kitu." Tu bym mocno dyskutowala. Choc zgadzam sie z tym "na ogol". Rzeczywiscie najczesciej tak jest, ze ktos na sile wciska nam kit. Dlatego, ze wiekszosc ludzi wykonujacych swoja prace nie ma pojecia o co kaman w istocie. Nie rozumie celu, nie rozumie mechanizmow, nie rozumie istoty rzeczy. Wszsytko zalezy od tego, czy ktos chce anm wcisnac produkt na sile, czy tez, jest po to, by rozwiazac problem. Uwierz, ze to WIELKA roznica w podejsciu. A da sie, uwierz mi, zsroworozsadkowo, uczciwie i bez naciagania podejsc do tematu, laczac sprzedaz produktu (zysk dla firmy) z potrzebami klienta (rozwiazanie jego istotnych problemow, o czym nieraz nie zdaje sobie sprawy, ze je w ogole ma!), bez naciagania i reklamowych wodotryskow czy fajerwerkow. Odpowiedz Link
magdolot Re: Nadgorliwość... olewam ;) 07.11.14, 12:38 Wierzę i bardziej bym taki świat lubiła, w którym to by była norma... Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam ;) 06.11.14, 23:11 Rozumiem. Ale niestety, nie wiem o jakie konkretnie czepilastwo chodzi. To cos w rodzaju, ze komus sie cos wydalo itp, czyli jak sianie plotek generalnie i mielenie tematu. Mnie to akurat malo obchodzi. Wychodze z zalozenia, ze jesli cos sie robi, to to cos ma miec sens, byc efektywne, przyniesc oczekiwany skutek. Tu nie widze zadnej z tych rzeczy. Czyli wychodzi, ze pieniadze zmarnowano na wyprodukowanie jakiegos kolejnego chlamu. Jest tylko szum. Kolejny informacyjny szum, ktorego i tak mamy na co dzien w nadmiarze. Ktory to szum jest pozywka dla kolejnych, co generuja szum, czyli dla tych czepiajacych sie. Chcieli (moze) dobrze z tym spotem, wyszlo jak zawsze/najczesciej. Byc moze po prostu sprawa jest banalna, mieli nadmiar budzetu do wydania. Na szybcika zrobili lewy spot za publiczne pieniadze. I zrobil sie kolejny szum w postaci czepialstwa. I tak w kolko... Jeden robi, drugi sie czepia, wszyscy zarabiaja. Zyc nie umierac. :) Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 07.11.14, 12:56 Jeśli ocena „komisji” z niejasnych powodów jest negatywna – a rzeczywiście jest niejasna i nieusprawiedliwiona - co jak myślę wynika z całej dyskusji - to być może poza szmalem – jest jeszcze jakiś powód. Jeśli by pomyśleć że cała komisja to jednak ciało polityczne lub z poręczenia politycznego to trudno się dziwić że to całe olewanie nie jest komisji w smak czy niesmak. Trudno pewnie przełknąć tym którzy używają mediów jako najpewniejszego środka oddziaływania – przeciw sobie. Bo jakże to tak – oni się starają a tu wychodzi i jasno się sugeruje (może nawet zbyt dosłownie – chociaż kolor nienaturalny- fuj) że olewają i jak tu budować tzw. „społeczeństwo obywatelskie” z takim które mówi że olewają jak oni nie olewają przecież – a może olewają - no może olewają ale żeby to przypominać przed tzw. wyborami? No fuj po prostu. Ps Kwestia reklam – czyli moim zdaniem kwestia terroru i manipulacji jest po prostu całkiem fizjologicznie niezdrowa – bez zbytnich przenośni. A szczególnie dla ludzi pozbawionych choćby najmniejszego krytycznego mechanizmu i nie mówimy tu tylko o burakach. Ale to osobna kwestia. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 07.11.14, 20:54 To "cos jeszcze" mnie bardzo zainteresowalo. W szczegolnosci: > Ps Kwestia reklam – czyli moim zdaniem kwestia terroru i manipulacji jest > po prostu całkiem fizjologicznie niezdrowa – bez zbytnich przenośni. A s > zczególnie dla ludzi pozbawionych choćby najmniejszego krytycznego mechanizmu i > nie mówimy tu tylko o burakach. Ale to osobna kwestia. Pytanie, dlaczego reklama jest terrorem, dlaczego tak uwazasz? Manipulacji - ok, rozumiem, poniekad. I ze fizjologicznie niezdrowa? Tez nie rozumiem. Rozumiem, z tej wypowiedzi, ze traktujesz reklame wylacznie jako dzwignie handlu (jak to sie kiedys ladnie mowilo :)). Obrzydliwego handlu, z ta dzwignia, co wlazi dzwiami i oknami, manipuluje, zniewala Cie i terroryzuje, i przeszkadza Ci zyc. Chetnie poslucham. :) Od siebie powiem, ze mnie osobiscie reklama nie przeszkadza. Bo nie widze jej na co dzien, po prostu. Reklamowanego produktu nie widze, w sensie. Ale za to widze i zauwazam dobra reklame. Dobra - z punktu widzenia wykonania, graficznego, obrazu, artystycznego, pomyslu, tekstu, przeslania, tla muzycznego etc. Odpowiedz Link
magdolot Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 07.11.14, 23:16 Terror i manipulacja. Tak trrochę oftopicznie. Adblocka to ja niby mam i on mnie nie chroni przed samopuszczającymi się na Gazecie migawkami i co i rusz coś nieproszonego zaczynami za uszami pitolić, szeptać albo ryczeć, zależy jak ustawiłam głos; ostatnio mnie gdziesik jedno takie namawiało "wyłącz adblocka to obejrzysz ten filmik" [a wała!], że o pierdołach które kupowałam wypadających na mnie zza węgła tu i tam nie fspomnę [już dawno, durnie, te buty kupiłam - sobie mruczę]. Nie można się nudzić... Mój papo nagrywa filmy na wydeło, żeby przewijać reklamy. Skoro fffszystkie media w naszym pięknym kraju propagandują, to biedny obywatel w poszukiwaniu Prawdy pyta w necie zwyczajnych szarych ludzi... a odpowiada mu webbrygada Olgino. A jak się człowiek odłączy od łączy, to go dopada trendsetter i pokazuje mu swetter. Premierze jak żyć wśród tłumu, co cięgiem ci tłucze do głowy jak żyć?! Kto tego temporasa nauczy moresu? Szaćka w gimnazjum uczyli jak się opierać reklamie. W ramach "Przysposobienia do życia w rodzinie", żeby nie mówić o dupie mu przypadkiem, bo nie uchodzi i jeszcze by zaczął używać. To mu mówili o reklamie, bo jej nie da się nie używać w przeciwieństwie do dupy? Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 19:03 magdolot napisała: > ostatnio mnie gdziesik jedno takie n > amawiało "wyłącz adblocka to obejrzysz ten filmik" [a wała!], Hehehe, tez trafilam kilka razy na takie cos. I to samo pomyslalam. To znaczy, moze nie tak do konca, nieco ze wspolczuciem pomyslalm, bo niektorzy tylko dzieki reklamom sie utrzymuja przeciez., ale jednak stwierdzilam, ze moj mozg to nie organizacja charytatywna, wiec nie odblokowalam i nie obejrzalam. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 08.11.14, 00:08 No nie demonizuję reklamy - chyba Reklamę traktuję jako produkt komercyjny sprawnie kierowany do określonego odbiorcy – skonstruowany na podstawie naukowych i estetycznych zasad (długie badania rynku – sondaże – kierowanie się najnowszymi osiągnięciami psychologii najczęściej behawioralnej u dzieci rozwojowej + wygładzenie estetyczne oparte o średnie reakcje na kolor czy formę i dużo więcej i dokładniej. (konsekwencje społeczne i podmiotowe itd. itp.) Mam ostatnio nie zawinioną okazję oglądania telewizji w zbyt dużych dawkach a mając przekonanie że nasz układ nerwowy (mózg) będąc ciągle bez względu na wiek organem elastycznym – czyli ciągle wewnętrznie podmiotowo ewoluującym – odpowiadającym na środowisko – uważam - że jesteś tym co oglądasz (jeśli nie masz innej potrzeby zaspokajania własnego instynktu poznawania - a średnio jest z tym dość słabo ) Formy krótkie atrakcyjne montażowo estetycznie seksualnie ( przypominam - dźwięk jak zwykle wyłączony) z pewnością przekształcają wewnętrzną fizjologiczną strukturę naszego mózgu – (antropologicznie są one nam obce – np. szybko przesuwające się obiekty są kojarzone z walką lub ucieczką co jest naturalne dla osobników młodych wzbudzając u nich emocjonalną reakcję podbijającą zainteresowanie a wszelkie uczenie/zapamiętywanie jest skuteczne kiedy zbudowane jest na emocjach) Zmiany fizjologiczne: na przykład - medytacja zmienia nasz układ nerwowy (co jest stwierdzone neurologicznie tzn. zmiany odnotowano w obrazie aktywności mózgu – stwierdzono także przyrost tkanki w nowych obszarach. Co do znaczenia tych zmian - oczywiście są różne interpretacje ale jakoś jestem przekonany że pewnie są one znacznie lepsze niż zmiany u ludzi którzy oglądają w tv reklamy przerywane serialami zawierającymi - lokowanie produktu – co jest już cichym - przemycanym podświadomie terrorem. Dodatkowo badania nad wizualizacją i jej znaczeniem – to szeroki temat ... Jeszcze strasznie mało wiemy o tym co nas kształtuje i jak się to neurologicznie odbywa więc ja wolę być ostrożny co wszystkim polecam (jeśli w ogóle to rzadko i bez dźwięku) ciiiiiszzzzzaaa sssssssssspokójjj Twój spokój. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 19:27 mu_ndek napisał: > – uważam - że jesteś tym co oglądasz (j > eśli nie masz innej potrzeby zaspokajania własnego instynktu poznawania - a śre > dnio jest z tym dość słabo ) Cos w tym jest, przetestowalam niechcacy to kiedys na sobie w okresie kilku czy kilkunastu miesiecy. Wlasnie po tym rozstalam sie z tv. Co do ciszy, sie zgadzam. Zyjemy niestety w takim szumie informacyjnym, ze czlowiek sam siebie nie slyszy juz nieraz, swoich mysli. Odpowiedz Link
gat45 Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 13.11.14, 06:35 mu_ndek napisał: > No nie demonizuję reklamy - chyba > Reklamę traktuję jako produkt komercyjny sprawnie kierowany do określonego odbi > orcy – skonstruowany na podstawie naukowych i estetycznych zasad (długie > badania rynku – sondaże – kierowanie się najnowszymi osiągnięciami > psychologii najczęściej behawioralnej u dzieci rozwojowej + wygładzenie estetyc > zne oparte o średnie reakcje na kolor czy formę i dużo więcej i dokładniej. > (konsekwencje społeczne i podmiotowe itd. itp.) > > Mam ostatnio nie zawinioną okazję oglądania telewizji w zbyt dużych dawkach a m > ając przekonanie że nasz układ nerwowy (mózg) będąc ciągle bez względu na wiek > organem elastycznym – czyli ciągle wewnętrznie podmiotowo ewoluującym > 211; odpowiadającym na środowisko – uważam - że jesteś tym co oglądasz (j > eśli nie masz innej potrzeby zaspokajania własnego instynktu poznawania - a śre > dnio jest z tym dość słabo ) > Może i tak jest, ale czasem im (wyszukiwarkom i tym tam innym wywęszarkom) to wybitnie nie wychodzi. Jakiś czas temu sprawdzałam sobie BMI, a że mi się nie podobało, to zrobiłam to kilkakrotnie i na kilku różnych stronach. Od tego czasu jestem zasypywana reklamami środków i diet odchudzających. A wynik cyfrowy miałam na granicy stanu zwanego "wychudzenie" ze stanem "wygłodzenie", więc jak widzę propozycje łagodnego zrzucenia 14 kg w trzy miesiące,to coś mnie trafia. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 08.11.14, 21:50 > Pytanie, dlaczego reklama jest terrorem, dlaczego tak uwazasz? Bo na przykład. Kiedy jadę samochodem, odpisuję na zgłoszenia serwisowe klientów, zmywam gary, pisze na FK albo robię jakąś inną bezmyślną czynność nie wymagającą pracy umysłu, to słucham radia. Muzyki, wywiadów, reportaży, wiadomości. I regularnie, co pół godziny (to w Trójce) włączają mi się na 5 minut reklamy. Z radiem pół biedy, bo mogę je wyłączyć na te 5 minut i udawać w tym czasie, że to żadna bezmyślność tylko bardzo intelektualne zajęcie. W TV gorzej. Kiedy siadam przed TV żeby obejrzeć fajny film, to jest on przerywany reklamami. Nigdy nie wiesz, kiedy się one pojawią i jak długo potrwają, trudno mieć przed tv jakieś rezerwowe zajęcie na ten czas. Ani w TV ani w radio nie pomaga przełączanie na inny program. Dlatego w aucie zamiast radia słucham audiobooków, TV z domy wyrzuciłem - ale to jest właśnie terror. Nie mogę słuchać w radio czego chcę a w tv oglądać czego chcę - muszę natomiast słuchać / oglądać reklamy. Ten terror jest nie tylko w RTV. Kiedy mieszkałem w za granicą można było na poczcie dostać taką naklejkę na skrzynkę pocztową i poczta nie wrzucała bezimiennych reklam, przestrzegały tego też inne firmy od listów. U nas to nie działa. Otwierasz skrzynkę i musisz bardzo starannie przeglądnąć ulotki reklamowe, bo między nimi może być jakiś list. Tak samo w gazetach - kupuję gazetę czy tygodnik żeby poczytać tego czy owego - a przed oczy wpada mi reklama. Nie mogę się od tego odciąć. Oczywiście mogę za każdym razem włączać swój intelekt, żeby analizować jak ta reklama próbuje mną manipulować i starać się wyłączyć to działanie. Ale to nie działa - badania potwierdzają, że osoby mówiące, że nie ulegają reklamom ulegają im bardziej, niż te, którego sądzą że są na reklamy podatne. A poza tym, do cholery, słucham radia nie po to, żeby włączać swój intelekt kiedy po raz 2000 słyszę o tym, jak ważne jest trzymanie moczu, ale po to, żeby posłuchać muzyki. Terroru reklamy by nie było, gdybym mógł decydować: włączam radio na program nadający reklamy, bo chcę wiedzieć jakie są nowości w ryneczku Lidla. Albo włączam TV o godzinie 17:46 bo wtedy jest przez pół godziny program składający się z reklam. A poza tym reklamy omijałyby mnie szerokim łukiem. Tymczasem reklamy napadają mnie co chwilę. To i tak cud boski, że kiedy czyta się "Czarodziejską Górę" to co parę stron nie ma reklamy a to pigułek przeciw wzdęciom (pod hasłem ach, te okropne gazy), płynów do higieny intymnej (pani doktor, to okropne swędzenie) itd. Patrzę na zegarek. Za ca. 5 minut muszę wyłączyć radio - bo nie mam wzdęć. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 15:36 Zastanawiające jest to - czemu się godzimy na ten „terror”. To że reklamy są wku...ce to ich – jedno z zasadniczych „zadań” a rozbudzenie emocjonalnych reakcji jednym z podstawowych „osiągnięć”. Padając na nasz rodzinny grunt o podwyższonym stopniu kwasowości emocjonalnej – mają łatwiejszą robotę i zasadniczo większe sukcesy – co być może jest dodatkową zachętą do dalszych skazanych na sukces wku...cych reklam. I podobnie jak w kręgu – polityka-media - samonapędzająca się maszynka nie ma najmniejszych powodów by przestać nas wku...wiać – bo owo wk....nie jest miarą jej powodzenia/sukcesu. Nie jestem pewien czy zbyt daleko posuniętą teorią - było by przekonanie – że utrzymywanie ciągłego napięcia pod pokrywką naszego państwowego grochu z kapustą oraz umiejętne doprawianie tego bigosu - solą ziemi naszej naturalnie wku...nej jest w interesie i reklamo dawców i mediów jako zarabiających na tych reklamach ale jednocześnie polityków którzy bez mediów by nie istnieli. A poziom wku...nia w elektoracie daje pewność – odpowiedniego odwetu wyborczego. (bez zbytniego rozróżniania na strony - z tego punktu widzenia –trudno powiedzieć która część tzw, społeczeństwa zachowuje większy tzw. „rozsądek” – ta która głosuje emocjonalnie czy ta która olewa całą tę kampanię o stanowiska dla polityków) Oczywiście emocje nie są jedynie szkodliwe - ale można przegiąć - bo jednak mimo racjonalnej politycznej gospodarki wku...iem nie wszyscy dysponują podobnym progiem wrażliwości na ekonomię wk...nia - co się jednak zaznacza w małej frekwencji mięsa wyborczego zniesmaczonego tym bigosem. Dobrze jest pamiętać że chroniczne wku...nie może przejść w jedyną dostępną emocję znacząco ograniczającą horyzont – a podbudowane politycznie/ideologicznie w fanatyzm ewentualnie w kompletne otępienie społeczne. To jednak wywalić TV! albo zakupić sprzęt który z opóźnieniem ale bez reklam przekazuje sygnał – co do publicystyki to także można zaprogramować na omijanie czy nawet na kompletne olewanie. Odpowiedz Link
magdolot Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 16:15 A w tym naszym lofcie siedział Kot na Kofcie jak we wielorybie, bo to Jonasz chybie. Ot, Koftą mi powiało z postu po prostu, bo jesień plecień i potoczyście lecą liście. Koftą górską: "Czy świat się wiele zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?" napisano AD 1970 [sic!] Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 20:00 Eeee tam. Z moich obserwacji wynika, ze z mlodych gniewnych najczesciej niedojdy zyciowe wyrastaja. Bo im sie w pierwszej polowie zycia pepkowego duzo sie chce i wydaje sie im ze duzo moga. Zycie weryfikuje, i okazuje sie, juz w drugiej polowie zycia, ze ostatecznie niewiele potrafia. Czyli out. Za to starzy wkurwieni biora sie z mlodych, ktorzy chca i potrafia, ale z jakiegos powodu nie moga. :) Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 11.11.14, 12:07 magdolot napisała: > A w tym naszym lofcie siedział Kot na Kofcie > jak we wielorybie, bo to Jonasz chybie. > > Ot, Koftą mi powiało z postu po prostu, bo jesień plecień i potoczyście lecą li > ście. Koftą górską: > > "Czy świat się wiele zmieni, > gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?" > napisano AD 1970 [sic!] Nie mam złudzeń - że coś się zmieni/a (w żadnym wymiarze) - wiara że rymowanki coś zmieniają też jest mi obca. Ale można i tak . „Na dobrym rymie - wszystko się trzymie „ – rzeczony autor Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 09.11.14, 19:44 man_sapiens napisał: > Dlatego w aucie zamiast radia słucham audiobooków, TV z domy w > yrzuciłem - ale to jest właśnie terror. No masz racje. Nie odbieralam tego tak nigdy. Po prostu zrezygnowalam z tv i z radia w sumie tez. Ale fakt, ze w ten sposob czlowiek pozbawia sie dostepu do, czasami, byc moze czegos ciekawego. A z drugiej strony, w sumie wszystko jest w necie, i bez reklam. Wiec da sie zyc. :) Ostatnio bylam w Polsce, i rzucilo mi sie w oczy, na zasadzie kontrastu, ze jednak baaaardzo duzo jest tam ulicznej reklamy, szyldow i tp. Przejezdzalam jakas ulica, zatrzymalam sie na swiatlach i zwrocilam uwage na narozny budynek.Pod stosem reklam, ktorymi byl obwieszony, ujrzalam, prosze sie nie smiac, piekno tego budynku. Byl po prostu ladny. Ladny dwupietrowy budynek. Stalam na swiatlach, wiec mialam chwile, aby mu sie przyjrzec. Stal na rogu, ladna architektura i konstrukcja, ale caly, doslownie caly byl obwieszony, oblepiony szyldami reklamowymi. Czegos takiego w zyciu nie spotkalam. Juz pomijajac to barbarzynstwo, przy takim umiejscowieniu i sposbie rozmieszczaenia, zadna z tamtych reklam nie byla czytelna i podejrzewam nie mogla trafic do nikogo, czyli sila rzeczy cel reklamowy nie osiagniety. Ale wazne, ze szyld wisi, bo tak trzeba, bo tak wszyscy robia. ps. a sa juz kanaly radiowe/tv z samymi reklamami? :) Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 10.11.14, 09:05 W necie bez reklam? Nawet adblocj nie wyłapuje wszystkiego, a spróbuj go wyłączyć. Wnecie znajduje to, czego szukam a nawet to, co google uzna że jest przeze mnie szukane. Czyli niczym inż. Mamoń z Rejsu słucham tego, co już znam. Takie Radio Złote Przeboje. A ja lubię, kiedy w radio czy tv różne sympatyczne panie i panowie wynajdują dla mnie coś, o czym nie miałem pojęcia. Ale się nie da bez poddania się reklamie. Odpowiedz Link
mania.sza Re: Nadgorliwość... olewam i coś jeszcze 11.11.14, 21:01 Aaaa widzisz, sie nie da tak, cistko zjesc i ciatko miec. Za to ze panie i panowie cos wyszukaja, to se policza. :) W postaci nie tylko wlasnej wyplaty , ale i reklamy/ kasy dla pracodawcy. Co do mechanoizmow googla czy innych, no na czyms ten mechanizm oprzec trzeba bylo, najprosciej - na historii uzytkownika. Ale klocilabym sie, ze nie podsuwa nowych rzeczy. Czesto podsuwa, wprawdzie czesto "niewpopad", ale sie stara, stara. Kwestia czasu i dopracowania lepszych mechanizmow bazujacych na predykcji. Czesciowo to juz sie dzieje. Aby to polepszyc, uzytkownik musi byc identyfikowalny i identyfikowany. I tu kolejny stopper - nie kazdy uzytkownik chce byc (jeszcze) w necie identyfikowany. Wiec walka trwa. Ktora z pewnoscia koncerny wygraja. Banal. I bedziemy zyc, jak ten Czlowiek-Demolka . Krotkie bajeczki, krotkie piosenki - wszystko na specjalnych kanalach. :). ps wracajac do polityki i do tej tytulowej reklamy. Musze powiedziec, ze wszystko w porownaniu. Im bardziej wglebiam sie w to, co sie dzie je w UK, tym bardziej stwierdzam, ze w Polsce jest wolnosc slowa i jest roznica zdan. Sie dzieje i jest przynajmniej, jesli nie lepiej, to ciekawiej :) W UK - WSZYSTKO jest na jedno kopyto. Niezaleznie kto z jakiej partii i o jakich pogladach. Jest tylko JEDNA tuba propagandowa, na wszystkich kanalach rtv to samo. Wszsytko ladne, zgrabne, kulturalne i z angielskim dystansem. Do granic mozliwosci odurnione spoleczenstwo, absolutnie "bezplciowe". Juz sama nie wiem, co lepsze, zreszta - zjesc ciastko i nie miec, czy zjesc i miec, nie zjesc i miec, a moze nie zjesc, bo nie miec :D Odpowiedz Link