damakier1
28.12.15, 23:15
Zaczęłam żartobliwie, ale mi nie do śmiechu...
Jakiś czas temu, trochę przed świętami natknęłam się w internecie, całkiem przypadkiem, na Monitor Polski (Dz.U., 28.09. 2015 r., Poz. 869) – zawierający Postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 15 lipca 2015 r. o nadaniu orderów i odznaczeń - pod tymże nagłówkiem napisane było, że na podstawie (tu stosowne paragrafy) za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczeni zostają: tu niewielka lista imion i nazwisk, a wśród nich moje własne! Podpisał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: B. Komorowski.
Nie ukrywam, że przyjemnie mi się zrobiło. Bardzo się poczułam zaszczycona. Taki medal, przez prezydenta Komorowskiego przyznany, przechowywałabym z największym pietyzmem i z dumą bym się nim chwaliła. Gdybym go dostała. Bo szkopuł w tym, że nie tylko odznaczenia nie dostałam, ale również żadna informacja o tym, że w ogóle zostałam odznaczona do mnie nie dotarła i gdybym nie wpadła na ten numer MP przypadkiem, pojęcia bym o tym nie miała.
Nic się nie martw, pocieszał mnie mój mąż, na pewno niezwłocznie cię zawiadomią, a ja tłumaczyłam sobie, że kancelaria Dudy, zajęta szukaniem Gęsiarki ma prawo do mojego orderu głowy nie mieć. Ale co raz bardziej tracę nadzieję, że kiedykolwiek go zobaczę i pewnie przyjdzie mi tylko cieszyć się wydrukowanym numerem Monitora Polskiego, który w pięknej teczce mój mąż mi do upominków świątecznych dołożył.
A swoją drogą jakaż w tym ironia losu, że spotkało to właśnie mnie – osobę w całym wszechświecie na medale najbardziej zachłanną... Ech, Kapituło w Trójcy Najdoskonalsza, Ty byś mnie nigdy tak nie załatwiła!