Gość: doorothy
IP: 212.191.172.*
18.04.09, 18:17
Witajcie. Własnie nie zdałam 6 raz, ale to juz mniej ważne.
Intryguje mnie 1 rzecz - ruszając na placyku na "górce" dodałam
sporo gazu i wtedy coś zasmierdziało że tak powiem spod samochodu :P
Egzaminator wkurzył się i powiedział, że "spaliłam sprzęgło"
i "nerwy nerwami, ale trzeba umieć jeździć". Byłam ugotowana. Skąd
mogłam wiedziec, że to nie ja spaliłam to sprzęgło, o czym mnie
później uświadomil małzonek? Oblał mnie na parkowaniu, każąc
zaparkowac że tak powiem w nitce. Żadnym sposobem żadne z naszych
drzwi by się nie otworzyły, więc musiał mnie oblać... Mniejsza o to
wszystko. Czy można kontynuowac egzamin samochodem ze spalonym
sprzęgłem?
Pozdrawiam!