damakier1
16.10.16, 11:50
No więc tak... jestem w domu już od piątku i najpierw w szpitalu, a teraz w domu układałam i układam najpiękniejsze podziękowania za ten ogrom serdeczności i wsparcia, jakie od Was otrzymałam. I mówię Wam, a wiem, co mówię, że ta Wasza pomoc psychiczna, ani trochę nie była mniej ważna niż szpital, lekarze i cała medycyna.
To, z czym przyszło mi się zmierzyć, opisano w wypisie ze szpitala jako raka głowy trzustki
Trochę się wahałam, czy na forum bądź, co bądź publicznym, przedstawić aż tak intymną i osobistą informację, ale doszłam do wniosku, że macie prawo bez żadnego owijania w bawełnę i niedomówień, bezpośrednio ode mnie dowiedzieć się, co ze mną jest i przed czym przez ten długi czas mnie broniliście i dodawaliście mi sił i otuchy.
I jeszcze coś ważnego chciałam napisać - otóż tak mi się życie szczęśliwie potoczyło, że zawsze byłam pewna miłości mego męża, oparcia w rodzinie, niemałej grupki przyjaciół. A kiedy trafiłam na FzD, pomyślałam, że oto niespodziewanie trafiłam na miejsce, gdzie mogę spotkać się z fajnymi, życzliwymi ludźmi, trochę się powygłupiać, a trochę pogadać o rzeczach ważnych. I oto teraz okazało się, że to FzD to nie tylko nowe kółko towarzyskie. Okazało się, że znalazłam tu nie żadnych tam wirtualnych, ale najprawdziwszych przyjaciół.
Proszę, nie rozwijajcie tego wątku - niech pozostanie moim wielkim dla Was podziękowaniem.
W miarę nabierania sił, postaram się włączyć w życie forumowe. Na razie mozolę się z blogowym opisem, jak witała mnie Wronka.
Kocham Was.