behemot17-13
10.06.17, 11:24
Złomiarzy buszujących po śmietnikach i nie tylko, widuję często, a mój stosunek do nich nie jest zbyt sympatyczny, wzdrygam się na ich widok. Pokutuje we mnie przekonanie, że nieroby, alkoholicy i śmierdziele.
Ciut moje patrzenie na takich ludzi zmieniło się za sprawą jednego złomiarza. Spotykam go o każdej porze dnia, raz jak na zdezelowanym rowerku obwieszonym strzępami metali, raz z torbami zapełnionymi "fantami", innym razem ciągnącego wózek z pokręconym złomem.
Gość tak na oko jest po sześćdziesiątce, ręce umorusane, twarz pogodna acz ból fizyczny dostrzegalny i co mnie zaskoczyło, naprawdę, nigdy tego gościa nie widziałem choćby lekko wstawionego, czy popijającego trunki z najniższej półki, żadnych.
Taka sytuacja, Złomiarz ciągnie swój wózek załadowany po brzegi, chodnik jest wąski, mieści się on i jego pojazd, idę w jego kierunku i widzę jak się cofa, by mnie przepuścić. W porę oceniłem sytuację, tak mi się wydaje i poszedłem równoległym chodnikiem zostawiając jemu przestrzeń.
I tu zbliżam się do sedna, do puenty - nie oceniaj i nie szufladkuj ludzi po wyglądzie, po czynnościach które wykonują, bo być może ci z "marginesu" mają więcej kultury niż sądzisz.
Tak mi się napisało.