99venus 14.06.19, 12:27 Donald Tusk o białym koniu może zapomnieć. Zostanie mu tylko osiołek - mówił Jakubiak w RMF FM. Czyli zupełnie tak samo jak Chrystus do Jerozolimy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gat45 Re: wróż 15.06.19, 08:03 Tak. Tylko zaraz po niedzieli palmowej jest pasyjny piątek, więc nie snułabym dalej tej metafory. Odpowiedz Link
magdolot Re: wróż 15.06.19, 10:23 No, nie, można snuć, tylko trza ją dosnuć aż do hapi-endu. Choć aby ją snuć cza być mocno wierzącym prawdziwym chrześcijaninem ufającym uff! uff!, że cierpienia nie chodzą na marne, ino nagroda najprawdzifsza a bescenna za nie jess. Ftedy się letką raczką pośfięca tych bliźnich serduszko mając do cna przepełnione miłosierdziem w tak najlepszem gatunku, że własną dobrocią się można uwalić na glanc egzekucyję oglądając i iść do dom we wzniosłem nastroju i tylko niecierpliwość dziecięcia zaglądającego pod choinkę drobniutką skazą we duszy pozostaje na jakieś półtora dnia... Fszak wiara czyni cuda. :-( P.S. Gdzieś w Biblii musi być źródłosłów pięknego słowa "collateral". Ciekawe we jakim jenzyku on się tam odbywa... Odpowiedz Link
gat45 Re: wróż 15.06.19, 12:35 Wiesz ty co, Magdolocie kochany ? Nic a nic nie zrozumiałam z Twojej wypowiedzi. Widać głupieję w tempie zastraszającym i za lotnością Tfffą nie nadążam. Idę sobie popłakać w kąciku jakimś cichym nad utraconą bystrością umysłu. Odpowiedz Link
magdolot Re: wróż 15.06.19, 14:46 Kurczak, tak mi się w ten upał porobiło, żem wyszła na FK i tak po fsześcijańsku nad jednym stforem popastfiła. Bo ten stfór, a raczej onego na FK [za przeproszeniem] emanacja, jest dobrym ilustracją napisanego tu całkiem niezrozumiałego obrazka. I jeszcze na dodatek wyraźnie sądzi on, że dobry Pambuk pożąda wieczności w jego towarzystwie. Fi dąk! Może jeszcze pragnie ten biedny Pambuk porad onego stfora jak "rozwijać swój nacjonalizm narodowy"... Cię może pocieszy, że dla mnie to też całkiem jest niezrozumiałe. Aż muszę w takie popukać i posłuchać jak dudni. Idę szukać wanny. Odpowiedz Link
magdolot Re: wróż 16.06.19, 02:36 U mnie prysznic zamieszkuje w wannie. U mnie był dziś taki gorąc, że nawet kolczaste bakłażany rodem z Ekwadoru imieniem Lulo omdlały i nawet komary nie miały siły gryźć wieczorem, a myśmy dogorywając wisieli na garze chłodnika. A teraz wiater wieje! A potem ma być nawałnica! I termometr ma zlecieć. Niech wreszcie zlatuje. Na łeb. :-) Odpowiedz Link
99venus Re: wróż 16.06.19, 08:03 W nocy,około 2 burza i duża zlewa.Nie muszę podlewać to plus.Minus-potarmosiło piwonieTeraz 20 stopni ale zapowiada sie kolejny ciepły dzień.Mam dylemat:nie mogę kosić trawy bo wypali ją słońce,jak nie będę kosił to urośnie jak głupia i będę miał problem z koszeniem. Jak żyć? Odpowiedz Link
magdolot Re: wróż 16.06.19, 13:41 U nas dylemat wykonał małż - coś pomiętosił, że nie można kosić kosiarką z tępym ostrzem, to żem logicznie czekała aż je zawiezie naostrzyć, a trawnik sobie rósł zaś miętoszenie okazało się retorycznem. Małż wsiadł w samolot i znikł, a przed domem wyrosła łąka i sianokosów się domagała... Kilka dni temu zerżnęłam trawę pierwszy raz. Pod wieczór, narpief podkaszarką z wystrzępioną resztką linki... Po 5 minutach pobiegłam z kwikiem po zbroję, bo mnie pożarły komary. A potem spływając potem pracowała żem w puchówce z kapturem, woalce i fszystkim innym, co dało się namaścić środkiem na komary. Kosiarka się prawie udławiła trawnikiem, ale dała radę. Trawnik nie za piękny jest, ale jam jest bohatyr. Jak Twoje pnące hortensje? Zaskoczyły Cię miło jak już przestałeś się po nich spodziewać, że kiedykolwiek urosną? Odpowiedz Link
99venus Re: wróż 17.06.19, 20:02 Hortensje wreszcie ruszyły.Okazuje się,nie lubią słońca.Posadzone w zacienionym kącie pną się do góry.Działka jest na terenach poleśnych więc nie mogę spodziewać się cudów.Natomiast dalie to każdego roku cud natury.Ale przyrostu chwastów nie pobiją.W każdym razie mam co robić przez cały rok. Odpowiedz Link
magdolot Re: wróż 18.06.19, 13:21 :-) Moje hortensje niedługo urwą mur [od północnej strony] a ja chyba urwę sąsiada, co je ze swojej strony pracowicie spycha. A kwitną jak głupie. Sąsiad chyba zieleni nienawidzi. Tak se obsmyczył świerka od dołu do wysokości piętra, że teraz mu usycha, onemu debilu. Na dalie jestem za mało systematyczna, ale za rok się zamachnę na baobaba. A lada dzień Lulki Kolczaste odwiozę do Ojca, bo tam ktoś będzie przychodził żeby kota podlewać, to i Lulki nie sczezną. Bezcenne są, bo to pierwsze cholerne roślinki, które ruszyły małża na tyle, że je podlewa. I nie tylko. I lata wokół nich we histerii że sczezną i wymyśla androny jak im tu zrobić dobrze. Się nie ma psa, to się ma psiankę zamiast? I kota na jej punkcie? A może usiłuje podtrzymać on moje osiągnięcie ogrodnicze epokowe? Bo Lulki z tej partii nasion wydłubanych przez Olega Włóczykija gdzieś w Ekwadorze zostały posiane jeszcze w Bangkoku i Rostowie, a wzeszły tylko mnie. I na dodatek zimę bohatersko przeżyły i się niczemu nie dają. Nawet małżu, któren całym sobą próbuje je uszczęśliwić. Imponujące oblechy! :-) pl.wikipedia.org/wiki/Psianka_lulo Odpowiedz Link