Dodaj do ulubionych

Córka nie akceptuje mojego partnera?

07.10.09, 10:03
Witam serdecznie
jestem rozwodka. Miesiac po wyprowadzeniu sie od bylego meza poznalam mojego obecnego partnera. Zamieszkalismy po trzech miesiacach razem. Obecny partner bardzo stara sie wychowywac moja 2,5 letnia coreczke, ktora ma buntowniczy charakter i jest indywidualistka. Wiele ja nauczyl, np. mala bez problemu myje zeby (czego nie znosila), ladnego zasypiania wieczorami bez awantury i duzo duzo wiecej. Ja widze w jej zyciu duza zmiane na plus. Niestety Martyna jest poprzedniaczkiem i wszystko robi odwrotnie. Mam wrazenie ze caly czas bada na co sobie moze u nas pozwolic. Czesto stosujemy wobec niej kary typu nie ogladniesz bajki, idz do swojego pokoju. Niedawno partner dal malej kotka. Niestety corka zle traktuje zwierze i ciagle jest upominana. Czesciej partner staje w roli zlego policjanta poniewaz ja jestem za miekka. Corka od paru dni jest bardzo nagatywnie nastawiona do partnera, nie chce sie z nim bawic nie pozwala sie przytulic. Nie zawsze bylo az tak zle. Ona stara sie jak moze, a ona ciagle go ostatnio odtraca. Czy jest dla niej za surowy? Jest napewno konsekwetny. Corka czesto mowi o swoim ojcu. On jej sie kojazy tylko z przyjemnosciami, bo nigdy nie stosowal wobec niej kar, nic jej nie tlumaczyl. Raczej sie z nia zawsze bawil i spelnial jej zachcianki. Reagowal na jej napady histerii, co my zawsze ignorujemy. Nie wiemy co mamy zrobic zeby corka nie odtracala partnera. Co ja mam zrobic zeby i on i ona byli szczesliwi. Czy powinnam sie rozstac z partnerem i zostac sama dla corki? Co mamy robic?
Obserwuj wątek
    • mucha-0085 Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 10:07
      Chcialam dodac ze mieszkamy razem trzy miesiace. Wsumie nowy mezczyzna jest w naszym zyciu od pol roku. Czy to moze za malo czasu i trzeba wiecej zeby corka sie przyzwyczaila i przstala buntowac?
    • kicia031 Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 10:21
      IMHO, za wczesnie wprowadzilas w zycie swoje i corki nowego
      faceta.zamieszknalas z czlowiekiem, ktorego znalas od 3 miesiecy?
      majac male dziecko, za ktore odpowiadasz? No prosze cie, czy to jest
      odpowiedzialne postepowanie? co ty o nim wiedzialas? i wiesz teraz,
      ze obdarzylas go takim zaufaniem?

      Uwazam, ze dziecko wychowuja rodzice. Ojczym, macocha moga pelnic
      role pomocnicza, a juz na pewno nie powinni wyraczac rodzicow w
      surowosci, konsekwencji, nagrodach czy karach - o ile sa one w ogole
      potrzebne u tak malego dziecka, ktore imho seie raczej powinno
      pozytywnie motywowac.

      Tak sobie mysle, ze brak ci konsekwencji nie tylko wobec dziecka,
      ale tez wobec partnera.
      • mucha-0085 Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 12:05
        Na jakiej podstawie oceniła mnie Pani jako osobe ktorej brak konsekwencji i do dziecka i do partnera? Pytam, bo nie wiem skąd takie wnioski
        • chalsia Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 12:14
          raptco by nie było, wprowadzenie w życie tak małego dziecka i do
          domu nowego faceta raptem w 4 miesiące po wyprowadzce ojca dziecka,
          to działanie na szkodę dziecka i nic dziwnego nie ma, ze odbija się
          to na dziecka emocjach - a więc automatycznie na jej zachowaniu.
          Za dużo zmian na raz w zyciu niespełna trzylatki.

          Idż do psychologa dziecięcego - sama (lub z partnerem) - by
          dowiedzieć się co zaradzić i jak działać.
        • kicia031 Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 14:31
          na tej podstawie:

          Czesciej partner staje w roli zlego policjanta poniewaz ja jestem za
          miekka.

          Uwazam za karygodne, zeby matka powierzala taka role obcemu
          czlowiekowi, zwlaszcza wobec 2.5 letniego dziecka, straumatyzowanego
          rozwodem rodzicow i wyprowadzka ojca 4 miesiace wczesniej.
          • triss_merigold6 Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 15:31
            Pozwolisz, ze sie podpisze pod Toba i Chalsia.
            Jak niska samoocene i zero pewnosci siebie musi miec matka
            pozwalajaca obcemu facetowi wychowywac swoje male dziecko? Tak z
            punktu, pan sie przedstawia, rozpakowuje graty i wprowadza
            dyscypline dwulatce. A potem panienka bedzie zdziwiona klopotami
            wychowawczymi z nastolatka znacznie wiekszymi niz niechec do mycia
            zebow czy fochy przy zabawie.
            • mucha-0085 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 15:36
              Ale ja nie pytalam czy za szybko zamieszkalismy razem, wiec po co te komentarze co do tego watku, tak na marginesie?
              • kicia031 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 15:43
                Bo twoja nierozwaga zyciowa jest zrodlem problemow corki, o ktorych
                piszesz.

                Strasznie szkoda mi takich dzieci: mamusia zbyt zajeta wiciem
                gniazdka z przypadkowym panem, by sie zatroszczyc o dobro dziecka,
                tatus tez bardziej bawiacy sie w rodzica, niz troszczacy sie o
                bezpieczenstwo corki, i ojczym - treser.

                Horror.
                • mrowkojad2 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 16:00
                  Zacznę może od tego, że dawanie żywego stworzenia 2,5-latce jest całkowicie
                  nieodpowiedzialne. Dziwi cię, że takie małe dziecko źle traktuje zwierzątko,
                  przecież twoja córka traktuje je jak zabawkę, nie ma świadomości, że krzywdzi
                  kota. Zwierzę to nie rzecz.
                  Druga sprawa: pogódź się z tym, że zamieszkanie z nowym mężczyzną 3-4 miesiące
                  po rozstaniu rodziców jest dla dziecka traumatyczne. Moi rodzice rozwiedli się
                  jak byłam dorosła, a moje siostry sporo starsze niż twoja córka, a i tak ojciec
                  bardzo powoli wprowadzał w nasze życie nową partnerkę. Wcześnie zamieszkałaś z
                  nowym facetem, gdyby nie było dziecka to ok, najwyżej się sparzysz i
                  wyprowadzisz, ale w twojej sytuacji myślę, że podjęłaś zbyt szybką decyzję. W
                  końcu jeżeli związek jest silny i ma podstawy, przetrwałby nawet bez wspólnego
                  mieszkania.
              • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 15:48
                Bo fakt, ze obcy gosc zaczal bawic sie w pelnoetatowego rodzica dla
                dwuipollatki jest zrodlem problemow. Naprawde nie ogarniasz, ze
                dzieci do istotnych zmian w zyciu nalezy przyzwyczajac powoli i
                stopniowo?
                • mucha-0085 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 15:56
                  Corka spedzala ze mna i partnerem popoludnia przez trzymiesiace, pozniej jak zanieszkalismy bylo ok. Problem zaczol sie przed chwila.

                  Chcialam dodac, ze partner ma corke w wieku mojej. Ma tylko widzenia kilkugodzinne ale wie jak postepowac z dziecmi i nie teresuje mojej corki tylko ja upomina, albo daje jej kare taka ktora ja akceptuje. Jezeli corka jego np uderzy to co ja mam zrobic? Tez sie wtracic i ja mam ja karac skoro uderzyla jego a nie mnie?
                  • kicia031 Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 16:26
                    Znawca dzieci podarowal 2.5 latce kotka.

                    No comment.
                  • chalsia Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 16:52
                    > a, albo daje jej kare taka ktora ja akceptuje. Jezeli corka jego
                    np uderzy to c
                    > o ja mam zrobic? Tez sie wtracic i ja mam ja karac skoro uderzyla
                    jego a nie mn
                    > ie?

                    idż Ty do DOBREGO psychologa dziecięcego, bo widać, ze nie masz
                    pojęcia o postępowaniu z dziećmi.

                    Tak, TY masz ją upomniec za złe zachowanie (i ewentualnie
                    upomnieć), nie on. On mógłby to (czyli upomnieć ALE NIE KARAĆ)
                    zrobić JEDYNIE podczas Twojej nieobecności.

                    > Corka spedzala ze mna i partnerem popoludnia przez trzymiesiace,
                    pozniej jak za
                    > nieszkalismy bylo ok. Problem zaczol sie przed chwila.

                    problem nie zaczął się przed chwilą. Przed chwilą to sie tylko
                    pokazały objawy.
                    to tak jak z chorobą zakaźną - chorym się jest od momentu
                    zakażenia, ale jest jakis okres inkubacji i objawy pokazują się
                    dopiero po jakimś czasie.
                    • chalsia Re: Pozwolisz, ze sie podpisze 07.10.09, 16:55
                      errata- winno być:

                      Tak, TY masz ją upomniec za złe zachowanie (i ewentualnie
                      UKARAĆ), nie on.
    • amb25 Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 07.10.09, 10:25
      Jestem w nieco innej sytuacji niz ty. Ale z tego co wiem to 2,5
      latki lubia sie buntowac i poznawac granice. Mieszkam za granica i
      tu sie dzieci nie upomina czy karze (mnie ten zwyczaj pozostal po
      mieszkaniu w Polsce) tylko mowi sie im do znudzenia i tlumaczy, ze
      tak robic nie wolno. Szczegolnie malych dzieci. To czesto daje
      efekty.
      Moze upominacie ja zbyt czesto i to powoduje u niej frustracje. Ja
      mam to samo z synem (on jest starszy 6 lat), ktory tez narzekal, ze
      czesto go upominam i karze i z tego powodu czul sie nieszczesliwy ,
      gorszy niz inne dzieci, ale gdy przystopowalam upominanie(mozna
      powiedziec wbrew sobie, kara czy upomnienie jedynie w sytuaciji bez
      wyjscia - tak jak u ciebie np. bicie kota) to on sie poprawil,
      rozluznil. Mam wrazenie, ze nie czuje sie kontrolowany i ganiony na
      kazdym kroku. I jest lepiej.
      Moj tez ma tate, ktory robi wszystko co dziecie zapragnie i to ja z
      reguly jestem ta zla. I choc on tez o tym mowi, to raczej sie tym
      nie przejmuje, bo czesto mowi tez ze mnie kocha, a ojcu tego nie
      mowi.
      A twoja coreczka jest jeszcze malutka.
    • kicia031 No wlasnie 07.10.09, 10:35
      Kupienie 2.5 latce kota to nie najlepszy pomysl. Ani dla dziecka,
      ani dla kota, ani dla rodziny, w ktorej pojawia sie dodatkowe zrodlo
      konfliktow.

      jesli przy tak malym dziecku chcecie miec zwierzaka, to polecam psa
      duzej, lubiacej dzieci rasy o obnizonej wrazliwosci na bol, np
      boksera.
      • verdana Re: No wlasnie 07.10.09, 14:40
        Dla mnie to karygodne, aby obcy dla dziecka czlowiek był w
        roli "policjanta". Trzy miesiące to o wiele za mało, aby poznać
        dziecko i za malo, by je pokochać. Kary i dyscypline stosuje więc
        obcy w gruncie rzeczy facet, ktoremu na pewno bardziej zalezy na
        tym, aby dziecko bylo grzeczne niż na tym, by bylo szczęśliwe. Corka
        ma więc w domu nie ojca, ale surowego wychowawcę.
        To jest Toje dziecko i poki co - Twoim zadaniem jest je wychowywać.
        A co będzie, jesli po pewnym czasie okaze się, ze to jednak "nie
        ten". Natepny partner będzie w zupelnie inny sposób dyscyplionwał
        Twoje dziecko?
        Opamiętaj się.
        • mucha-0085 Re: No wlasnie 07.10.09, 15:03
          Myslalam, ze uzyskam na tym forum jakas pomoc, a tym czasem grono "idealnych matek" zjechalo mnie z gory na dol. Wypowiadacie sie jakbysmy stosowali wobec mojej corki kary cielesne, albo tortury. Czyli co powinnismy robic jak corka nas uderzy? Mamy jej klaskac? A nie, tlumaczyc do usranej smierci, ze to zle. Ja nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowania. Mnie tez nie bylo wolno nikogo bic, krzyczec na rodzicow, rzucac sie bez powodu, wymuszac i zyje normalnie. Rozmawialam z psychologiem na temat tego czy nie za szybko zwiazalam sie z innym mezczyzna i czy to zle wplynie na corke. Wbrew waszemu przekonaniu uslyszalam, ze nie, ze to nawet dla niej lepiej. Tym bardziej, ze jej ojciec byc ciagle nieobecny. Zjechaly mnie Szanowne Panie za wszystko, tylko tak naprawde nikt mi nie odpowiedzial na moje pytania. Jedna Pani, ktora ma podobna sytuacje. Ale widze ze najlepiej i najdoblebniej potrafia sie wypowiadac i oceniac Panie, ktore zaloze sie, nigdy nie byly w takiej sytuacji. Za takie rady serdecznie dziekuje, mam je gdzies. Liczylam na wypowiedz osob w podobnej sytuacji i specjalisty. Odbieram odpowiedzi "idealnych mam z idealnymi rodzinami" jako potepienie za to ze sie rozwiodlam i ulozylam sobie zycie no nowo. Powinnam wedlug stereotypu dlugo cierpiec samotnie? zastanowcie sie tez czasami nad tym co odpisujecie. Tutaj jest duzo ludzi z problemami i nie potrzebuja ataku tylko rady "dobrej rady" bez oceniania innych. Bo kim wy jestescie, zeby to robic?
          • verdana Re: No wlasnie 07.10.09, 15:11
            Pozwalasz kazdemu wychowywac corke? Bo Twoj partner na razie jest
            dla niej obcym czlowiekiem, a ona dla niego - obcym dzieckiem.
            Mozesz sama corke ukarac, prawda? Czy tez uwazasz, ze kazdy , kto
            jest u Ciebie w domu ma prawo karac corke tak, jak on- nie Ty uwaza
            za stosowne?
            Psychologowi prawdopodobnie nawet na mysl nie przeszlo, ze
            natychmiast scedujesz na faceta najprzkrzejsze obowiązki
            wychowawcze.
            Masz gdzies rady - masz prawo. Na razie Twoja corka nie akceptuje
            Twojego partnera. I ona bedzie nieszczęsliwa i partner
            prawdopodobnie w tej sytuacji tez do niej uczuciem nie zapała. Nikt
            rozwodu nie potepia, natomiast wszyscy potepiaja zastosowanie obcego
            faceta jako 'policjanta" w domu.
            W kazdym razie ten zwiazek nie przetrwa, albo Twoja corka tego
            zwiazku nie przetrwa, jesli nie masz zamiaru nic zrobic z tym, ze
            Twoje dziecko xle się czuje we wlasnym domu.
          • triss_merigold6 To ja sie wypowiem 07.10.09, 15:15
            To ja sie czuje upowazniona do wypowiedzenia sie. Z obecnym
            partnerem zaczelam spotykac sie kiedy syn mial 2 lata i bardzo
            powoli byl wprowadzany w zycie dziecka. Bardzo. To znaczy niemal
            dopiero po roku zaczelismy spotkania we trojke. Potem stopniowo
            zostawal z dzieckiem sam na krotko a ja wychodzilam np. do sklepu
            czy mialam w pokoju obok korepetycje. Potem pare razy zostal na caly
            dzien kiedy syn byl chory a ja nie chcialam brac kolejnego
            zwolnienia.
            Widzisz roznice w tempie oswajania dziecka i wprowadzania nowej
            osoby w jego zycie?
            Moj partner z moim dzieckiem kontakt ma bardzo dobry, czynnosci
            okolodzieciece wykonuje, wychodzimy razem ale jeszcze razem nie
            mieszkamy. Ostateczna decyzja w sprawach typu: tv, slodycze, myc sie
            juz czy za pol godziny etc. nalezy do mnie. Faceta probujacego
            wprowadzac zasady wychowawcze inne niz te ktore uwazam za stosowne,
            wywalilabym na kopach.
            Masz dziecko 2,5-letnie i jest ono na okreslonym etapie rozwojowym,
            czepianie sie pie...jest niecelowe i szkodzi dziecku.

            Syn kontakt z wlasnym ojcem ma regularny i dosc czesty.
          • kicia031 Re: No wlasnie 07.10.09, 15:29
            No
            to ja ci powiem kim jestem i co mi daje prawo do wypowiadania sie w
            twojej sprawie.

            Jestem samodzielna matka od 15 lat, rozwodka od lat 13, w nowym
            zwiazku od 9 lat i od takiej samej ilosci czasu jestem rowniez
            macocha.

            Oprocz tego jestes na tyle dorosla, by wiedziec, ze zamieszkiwanie z
            panem poznanym 3 miesiace wczesniej jest zwykla glupota, a psycholog
            ktory to rekomenduje nie moze byc uznany za profesjonaliste.

            Opamietaj sie dla dobra swojej corki.
            • amb25 Re: No wlasnie 07.10.09, 16:24
              Jesli facet jest rozsadny to co za roznica czy zamieszka z nim 3 miesiace po
              poznaniu sie czy 3 lata? Malzenstwa biora slub po 3 miesiacach znajomosci i sa
              szczesliwe przez dlugie lata albo po paru latach znajomosci i w pol roku sie
              rozwodza. Mysle, ze to nie jest powod do krytyki zalozycielki watku.
              Na temat karania dziecka przez nie-ojca sie nie wypowiadam. Natomiast -, tu do
              zalozycielki watku- bezstresowe wychowanie to nie wychowanie bez stresu, to
              tylko w Polsce tak sie przyjelo potocznie rozumiec. To nauczenie dziecka
              szacunku do innych bez uzywania przemocy fizycznej czy psychicznej jednoczesnie
              okazujac jemu szacunek jako czlowiekowi.
              Jesli chcesz to naprawde polecam, sprobuj. Nie karzcie jej za zle zachowanie ale
              zwracajcie uwage na dobre zachowanie i natychmiast ja za to chwalcie, zeby
              skojarzyla, ze warto. Moje dziecko tez bilo ojca i mnie i tysiac razy powtarzane
              stanowcze nie wolno, to boli itp. przynioslo efekt.No i chwalenie za byle co,
              spedzajcie z nia duzo czasu bawiac sie na jej zasadach. Tylko to wymaga
              cierpliwosi i samozaparcia. I na prawde podziala lepiej niz ciagle strofowanie.
              To uslyszalam na indywidualnym "kursie wychowania dziecka" od psychologa (no i
              jeszcze wiele innych rzeczy). Generalnie tutaj twierdza, ze male dziecko
              zachowuje sie tak ja je "zaprogramuja" rodzice i jesli zachowuje sie zle to wina
              rodzicow ich nieumiejetnosci radzenia sobie z nim. I, niestety to prawda. A
              twoja corka jest w naprawde trudnej sytuacji.
              • kicia031 Re: No wlasnie 07.10.09, 16:30
                Jesli facet jest rozsadny to co za roznica czy zamieszka z nim 3
                miesiace po
                > poznaniu sie czy 3 lata?

                Ano to zasadnicza roznica, ze po 3 miesiacach nie da sie stwierdzic,
                czy facet jest rozsadny. Ja po 3 miesiacach znajomosci na ogol nie
                decydowalam sie jeszcze nawet na bzykanie, bo nie lubie z
                niewiadomo kim.

                Ten komentarz oczywiscie stosuje sie do osob, ktore nie maja dzieci
                i odpowiadaja tylko za siebie, a nie za innych. jak sie powinno
                postepowac, gdy sie ma dzieci, to juz triss opisala z detalami.
                • verdana Re: No wlasnie 07.10.09, 16:49
                  Nie mam nic do zamieszkania z facetem po 3 miesiacach, pod
                  warunkiem, ze nie wchodzi w grę dziecko. W takim wypadku trzeba mieć
                  100% pewnośc, ze 3-miesięczny związek nie rozleci się po kolejnych
                  paru. A dziecko nie straci kolejnego ojca.
                  Moja kolezanka tak zrobila - po rozwodzie zamieszkała z facetem,
                  zwiazek rozpadl sie po roku. Ile rozstań moze znieść dziecko?
                  • marzeka1 Re: No wlasnie 07.10.09, 17:25
                    "Myslalam, ze uzyskam na tym forum jakas pomoc, "- dostałaś, dziewczyny,
                    kobiety, które TEŻ przeżyły rozwód pokazały ci, CO KONKRETNIE jest źródłem
                    problemu, a jest nim:
                    - zbyt WCZESNE wprowadzenie w życie dziecka, które jest po rozwodzie rodziców,
                    nowego pana i pozwolenie mu na "wychowywanie"
                    - kupienie tak małemu dziecku kotka i zdziwienie, że nie rozróżnia żywego kotka
                    od zabawki.

                    A ty strzeliłaś focha z przytupem, że "same idealne matki", nie są idealne, nikt
                    taki nie jest, tylko że mądra kobieta mająca dziecko PRZED wejściem w nowym
                    związek baaaardzo uważa.
              • triss_merigold6 Re: No wlasnie 07.10.09, 17:55
                Po 3 miesiącach to mozna najwyżej sprawdzić czy facet jest dobry w
                łóżku czy niezbyt a nie czy jest rozsądny.
                Wprowadzanie pełnoetatowo w życie dziecka nowego partnera po 3
                miesiącach jest zwyczajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne dla
                dziecka.
                • woman-in-love Re: No wlasnie 07.10.09, 18:11
                  prawdopodobnie, jesli utrzymasz tempo (to do autorki) - córka ma jeszcze ciekawą
                  przyszłość. Prawdopodobnie przerobi - jak nie przywiązywać sie do nikogo, aby
                  potem nie cierpieć przy rozstaniu. Z tytułu - spodziewałam się, że chodzi
                  conajmniej o 15-latkę. A tu - ledwo dziecko od ziemi odrosło. Twój egoizm mnie
                  poraża.
                  • an_ni Re: No wlasnie 07.10.09, 22:36
                    dupa swedzi, kiesa pusta to chyba jedyne motywacje autorki
                    gorzej byloby tylko zostac prostytutka
                    • mucha-0085 Re: No wlasnie 08.10.09, 08:01
                      A Ty skad wiesz czy mnie "dupa swedzi" wulgarna babo! Nie znasz mnie, a mi ublizasz. Widocznie masz duuuze braki w tej kwestii i to Ciebie musi "dupa swedziec"
                      • an_ni Re: No wlasnie 08.10.09, 13:20
                        zafunduj jeszcze corce rodzenstwo przyrodnie
                        byle szybko, bo mala roznica wieku jest taka fajna!
                        a potem udaj sie do Niani z TVN i zapytaj co robic, bo starsza corka
                        nie akceptuje mlodszego - byl ostatnio taki odcinek o idiotce, ktora
                        wlasnie nagle sprowadzila nowego tatusia do domu, szybko zrobili
                        sobie nowe dziecko i sie dziwia ze starsze sie buntuje i jest
                        taaaakie niedobre
          • nikusica Re: No wlasnie 07.10.09, 23:05
            Spokojnie!
            Na Ciebie nikt nie najezdza!Oni tylko proboja Tobie wytumaczyc ze zle zrobilas
            ze w tak krotkim czasie zalozylas nowa rodzine!I wbrew Twojemu odbiorowi
            slow,proboja Ci tu wszyscy uswiadomic ze to wlasnie ta sytuacja ze dziecko ma
            nagle NOWEGO TATE spowodowala to ze corka jest inna,ze sie zmienila.Co jak co
            ale osobiscie uwazam ze karanie mojego dziecka przez "obcego ojca" jest dla mnie
            nie do pojecia!wychodze z zalozenia ze skoro rodzony ojciec mojej corki jest nie
            uderzyl,nie karal nie krzyczal to dlaczego ma to robic jakis obcy facet?!Bo
            jakby nie patrzec ten Twoj nowy partner jest dla Twojej corki OBCY.Bo co to sa
            te ok 6 miesiecy znajomosci....dla zbadania sytuacji i odnalezienia sie w niej 2
            i pol letniego dziecka!
            Osobiscie uwazam ze powinnas poczekac z tym wprowadzeniem sie "nowego taty"do
            waszego domu-wspolnym zamieszkaniem.Dziecko jest jeszcze male zeby to pojac i
            moze lepiej jakby sie z tym czlowiekiem troche zaprzyjaznilo.A to czy On ma ja
            karac....
            • nikusica Re: No wlasnie 07.10.09, 23:14
              wcislo mi sie za wczesniej bo chcialm cos jeszcze napisac
              No wiec...z tym ze Twoj partner karze TWOJE dziecko to nie zupelnie tak powinno
              byc.TY jestes JEJ matka i to CIEBIE Ona ma sluchac i to od CIEBIE ma sie
              uczyc,to Ty masz ja upominac do usranej smierci ze czegos nie wolno to TY
              powinnas ja chwalic za to ze cos dobrze zrobila To od Ciebie powinna slyszec ze
              jestes z niej dumna...Twoj obecny partner powinien CI w tym nieco pomoc poprzez
              np.powiedzenie Tobie tak aby dziecko nie slyszalo"powinas ja nieco bardziej
              upomniec","mysle ze teraz powinna za to dostac kare","nie pozwoj jej bic
              kotka","zrozumiala by lepiej gdybys mowila do niej bardziej stanowczym
              glosem"itd.itp.On powinien Ci pomoc ale nie wychowywac Twoje dziecko!Znacie sie
              zbyt krotko i zbyt szybko to wszystko sie toczy abys miala pewnosc ze to co on
              mowi do Twojego dziecka zaprocentuje,chodzi mi o to ze owszem moze dostac Twoje
              pozwolenie na pewne upominanie(nie karanie)!Ale wtedy kiedy dziecko go
              zaakceptuje.Bo teraz Twoja malenka coreczka sobie mysli 'Jakis obcy gosc na mnie
              wrzeszczy karze mnie a moja ukochana mama mnie nie obroni?-to ja sie na nich
              obraze-to ja bede niegrzeczna-bede robic na przekor-zeby mama mnie dostrzegla ze
              jest mi z tym zle,ze wolalabym gdyby to Ona mnie upominala i byla mniej surowa....-"
              Nikt nie powiedzial ze nie mozesz czy tez nie powinnas byc w zwiazku z innym
              facetem niz tym z ktorym masz dziecko...po prostu wszyscy jednoglosnie i ja
              rowniez twierdzimy ze to co zrobilas to o wiele za WCZESNIE!!!
              • mucha-0085 Re: No wlasnie 08.10.09, 08:15
                Kochane idealne mamy. Wczoraj wieczorem udalismy sie do psychologa dzieciecego. Ku waszemu oburzeniu nie uslyszelismy ani raz opini "za szybko zamieszkaliscie razem" Bledem bylo z naszej strony, ze ja tylko ja jej nie karalam. Reszta winy lezy po stronie ojca biologicznego, ktory ja buntuje przeciwko nam i rozpieszcza. Corka jest rozdarta poniewaz tam moze wszystko, a w domu ma wyznaczone pewne granice. Po poruszeniu wielu innych sytuacji wnioski sa takie, ze jej ojciec jest bardzo labilny, agresywnie sie zachowuje w jej obecnosci do mnie i do mojego partnera co tez podwarza nasz obraz w oczach corki. Zdecydowalam calkowicie przejac w domu kwestie upominania corki, powaznie porozmawiac z ojcem i jezeli nie zmieni swojego nastawienia i postepowania to ograniczyc mu kontakty.Musze tez zmienic prace na jednozmianowa aby poswiecac wiecej czasu corce popoludniami i duzo jej tlumaczyc co jest dobre a co zle.
                Dziekuje za wszystkie obelgi i oszczerstwa, mam nadzieje, ze chociaz sobie ulzylyscie.
                • rena.k Re: No wlasnie 08.10.09, 10:29
                  Właśnie to chciałas tutaj usłyszeć, że to Ty jesteś super i Twój
                  partner jest idealny, a winny jest ojciec dziecka, bo je rozpuszcza,
                  no i pozwala na wszystko u siebie w domu, trzeba mu więc ograniczyc
                  kontakty. Brawo.
                • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 10:42
                  Kochana idealna mucho.
                  Trzymam kciuki i życzę, żebyś się nauczyła znosić krytykę i zrozumiała, że
                  czasem bez krytyki nie ma DOBREJ rady.

                  Przy okazji zapytam: Czy biologiczny ojciec był w czasie wizyty u psychologa?
                  Bo, jak rozumiem, psycholog ocenił jego zachowanie nie na podstawie stronniczych
                  relacji Twoich i Twojego partnera? ;-)
                  Inaczej marny to psycholog...
                  • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 10:46
                    Jestem bardzo ciekawa, czy już nakazujesz swojej córce mówić do nowego partnera
                    "tato", czy jeszcze nie?
                    I jak jej przedstawiasz biologicznego ojca pod jego nieobecność?
                    Zbluzgasz mnie teraz zapewne - a to bardzo, bardzo poważne pytania.
                    • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 10:48
                      I jeszcze jedno: Nie przychodzi Ci do głowy, że córka często wspomina ojca, bo
                      dociera do niej, że tata będzie na od czasu do czasu, a ten nowy pan (groźny do
                      tego) na zawsze (oby na zawsze, skoro już jest :/ ). Nie dlatego, że ją
                      rozpieszcza (czyli mają kontakt tak? to dlaczego piszesz o nim jak o nieobecnym
                      w życiu dziecka?), tylko dlatego, że ona go kocha i tęskni?
                      • mucha-0085 Re: No wlasnie 08.10.09, 11:09
                        ula-lo napisała:

                        > I jeszcze jedno: Nie przychodzi Ci do głowy, że córka często wspomina ojca, bo
                        > dociera do niej, że tata będzie na od czasu do czasu, a ten nowy pan (groźny do
                        > tego) na zawsze (oby na zawsze, skoro już jest :/ ). Nie dlatego, że ją
                        > rozpieszcza (czyli mają kontakt tak? to dlaczego piszesz o nim jak o nieobecnym
                        > w życiu dziecka?), tylko dlatego, że ona go kocha i tęskni?

                        Nie, nie przyszlo mi to do glowy poniewaz przez ponad rok wychowywalam corke sama. Byly maz pracowal za granica i nie mial zamiaru wracac. Przyjezdzal na weekendy i nie byl przyzwyczajony do corki. Nie mial tez dla niej czasu bo twierdzil, ze przyjezdza odpoczac na dwa dni do domu i nie bedzie nic robil ani niczym sie zajmowal. Komputer byl najwazniejszy. Z tego powodu wyprowadzilam sie od niego z corka pierwszy raz w 2008 na miesiac. Byly maz wrocil do Polski ale stare nawyki szybko wrocily. Rozwiedlismy sie z tego powodu ze nas ignorowal. Zylismy wszyscy pod jednym dachem ale on sie izolowal ode mnie i od corki. Ojcostwo poczol po wyprowadzce i jak dostal pozew rozwodowy. Corka na poczatku za nim nie tesnila i nie wspominala. Z czasem po wizytach przez rozpieszczanie, zaczela
                    • mucha-0085 Re: No wlasnie 08.10.09, 11:03
                      Corka mowi do partnera po imieniu.

                      O jej biologicznym ojcu nie wypowiadam sie zle, bo wiem, ze w ten sposob zrobie krzyde corce, a nie jemu.
                      Za to corka kiedys mowila po wizytach u niego, ze mama jest zla. Gdy ja zapytalismy kto tak mowi powiedziala ze tata.
                      Padly tez slowa "tata nie jest zly", corja powiedziala ze tak mowi dziadek Janek (tata bylego meza)
                      • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 11:07
                        Dzięki za odpowiedzi.
                        Biedna mała w tym całym zamieszaniu.
                        Mam nadzieję, że uda Wam się wszystko poukładać.
                        Pozdrawiam i powodzenia.
                  • mucha-0085 Re: No wlasnie 08.10.09, 10:58
                    Biologiczny ojciec zostal oceniony na podstawie nagran wielu naszych konfontacji i sms-ow z pogrozkami, oraz uzasadnienia wyroku sadowego o rozwodzie gdzie jest protokol z jego wypowiedziami
                • burza4 Re: No wlasnie 08.10.09, 20:21
                  mucha-0085 napisała:

                  > Kochane idealne mamy. Wczoraj wieczorem udalismy sie do psychologa
                  dzieciecego. > Ku waszemu oburzeniu nie uslyszelismy ani raz
                  opini "za szybko zamieszkaliscie > razem"

                  nie oczekuj, że psycholog będzie wkraczał na obszar, na który nie ma
                  wpływu i który nie ma znaczenia (w sensie ze nie podlega zmianom).
                  Jest od tego, żeby pomóc istniejącą sytuację jakoś rozwiązać.
                  Żaden poważny psycholog nie mówi "pani źle zrobiła to i to" ale to
                  jeszcze nie znaczy, że daną rzecz ocenia pozytywnie. To raz.

                  Dwa - pomijając aspekt zbyt szybkiego wprowadzenia faceta w życie
                  dziecka, bo mleko się już rozlało, i tego nie zmienimy. Wszyscy
                  potrzebujecie czasu, a przede wszystkim dziecko. Za wcześnie mówić o
                  uczuciach dziecko-partner, bo to dopiero początek, to wszystko może
                  się bardzo różnie rozwijać. Partner powinien wspierać, ale nigdy nie
                  powinien grać pierwszych skrzypiec. Nie musisz tłumaczyć 2,5
                  letniemu dziecku co jest dobre, a co złe, bo jest na to za mała. Ona
                  nie potrafi kontrolować jeszcze swoich emocji, a sytuacja
                  przerosłaby znacznie starsze dziecko. Wrzuć na luz, nie obwiniaj
                  tylko byłego męża o wszystkie złe zachowania córki, bo to
                  uproszczenie.
          • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 10:28
            Dziwny ten psycholog.
          • ula-lo Re: No wlasnie 08.10.09, 10:33
            Według mnie, Ty sobie jeszcze nie ułożyłaś życia na nowo, tylko je - bardzo
            szubko - układasz. Może dla Ciebie to dobre tempo (z Twoich postów wynika, że
            jesteś baaardzo zakochana), ale dla dziecka niekoniecznie. Tego nie jesteś w
            stanie zrozumieć?
            BTW, nie mam tzw. idealnej rodziny. Ale pamiętam swoją córkę, kiedy miała 2,5
            roku. Nie sądzę, żebym jej fundowała niby-tatę 24 na 24 kilka miesięcy po
            wyprowadzce ojca. Małe dziecko nie ocenia "jakości" ojcostwa tak jak dorośli,
            dla dzieciaka długo ważne jest, że tata (prawdziwy) jest albo go nie ma. Może
            być gadem, a dziecko go kocha.
            Myślę, że powinnaś bardziej skupić się na córce niż na swoich emocjonalnych
            potrzebach.
            Tyle w temacie.
            Życzę Wam powodzenia.
    • prawdziwy.koliberek Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 08.10.09, 14:41
      Ale wy wszyscy jestescie dziwni...
      Kobieta uklada sobie zycie na nowo i tak juz bedzie.Niech cieszy sie
      zyciem ma do tego prawo.Ja ci w tej kwestii zycze wszystkiego
      dobrego:)
      Mam troszke podobna sytuacje.Zwiazalam sie ponownie.Z pierwszego
      malzenstwa mam dziecko- nastolatka.Na poczatku bylo tez kilka
      problemow, ale wspolnie przeskoczylismy je.Buntowal sie, wiele razy
      mowil, ze chyba woli mieszkac u ojca itd.Zachowywal sie agresywnie,
      krzyczal, klocil itd.
      Moj partner jednak nie ingerowal, nie zwracal mu uwagi- pozostawil
      to dla mnie.To ja mu tlumczylam, jak trzeba to i krzyczalam i
      karalam.
      Po jakims czasie wszystko wrocilo do normy, a moje dziecko wstydzi
      sie, ze tak sie zachowywalo na poczatku.
      Twoja corka jest malutka, dla niej ten pan jest panem, twoim
      znajomym.Dla niej nigdy nie bedzie ojcem, bo ona ojca juz ma.Moim
      zdaniem, twoj partner nie powinien ja na pewno karac.On zas musi
      chociazby stanac na glowie, zeby twoja corka go zaakceptowala i
      polubila.
      Zycze Wam powodzenia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 11.10.09, 10:33
      Wydaje mi się, że postawiła Pani zbyt duże wymaganie wobec tak małego dziecka,
      jak Pani córka. Akceptacja to proces w którym dodatkowo poza procesem
      emocjonalnym użyty jest proces intelektualny, który dla dziecka w tym wieku jest
      jeszcze mało dostępny. Więc chyba nie chodzi jedynie o akceptacje, ale o
      budowanie relacji. Tu córce trzeba dać czas, uwzględnić jej wiek, traumę zmiany
      i rozstania z ojcem i nowych z nim kontaktów.
      Wydaje się, że żądanie akceptacji Pani partnera bardziej dotyczy Pani. Chciałby
      Pani aby córka miała podobne uczucia do niego jak Pani. Bezkonfliktowo go
      przyjęła, uznała jego metody wobec niej jako dobre , poczuła, że jest lepszy niż
      jej ojciec. Dodatkowo wszelkie oznaki niezadowolenia córki może odbiera Pani
      jako krytykę wobec swojego postępowania i krytykę Pani nowego partnera i
      życiowych zmian.
      To, że Pani partner włączył się w wychowywanie córki, to nic złego. Rozumiem,
      że jest to poważnie przez Panią traktowany mężczyzna. Może być to wyraz jego
      poważnej deklaracji bycia w związku. Z tym zastrzeżeniem, że wychowanie to nie
      może polegać jedynie na bycie "złym policjantem". Taka postawa może generować
      trudności na przyszłość. Teraz raczej trzeba postawić na przeprowadzenie dziecka
      przez zmiany.
      Nierówność zachowania córki wobec Pani partnera trzeba wpisać w ryzyko każdej
      relacji. Raz jest w niej lepiej a raz gorzej. Nie należy wyciągać pochopnych
      wniosków, ale raczej obserwować dziecko Nie karać córki za to, nie nakazywać
      natychmiastowej zmiany zachowania na pozytywne, raczej uwzględniać jej uczucia i
      pomagać je nazwać i rozumieć. Taki proces nie ma nic wspólnego z bezstresowym
      wychowaniem, a raczej z poważnym traktowaniem dziecka jako małego człowieka,
      który zmaga się z trudnościami. To trzeba odróżnić od wyrabiania w dziecku
      nawyku mycia zębów. Stanowczość trzeba odróżniać od surowości.
      Jeśli Pani relacja z nowym partnerem jest dobra i dobrze się rozwija nie ma
      powodu jej kończyć. Raczej wspólnie zrewidować swoje zachowania wobec córki,
      lepiej poznawać jej problemy, lepiej ją wspólnie rozumieć. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ki_czort Re: Córka nie akceptuje mojego partnera? 11.10.09, 14:48
        Dzieci bywają wredne nie tylko wobec ojczymów/macoch, ale przede wszystkim wobec
        biologicznych rodziców. Mała ewidentnie Was testuje a bycie konsekwentnym nie
        oznacza od razu bycia sadystycznym potworem. Moim zdaniem system kar, który
        stosujecie (ignorowanie napadów histerii) jest w porządku.

        Twój partner, ponieważ z Tobą mieszka, ma prawo wychowywać Twoje dziecko - skoro
        się zdecydował na związek z Tobą, powinien to robić. W końcu wiedział na co się
        pisze. Gdyby się tak zachowywał, że dziecko nie jest jego, więc palcem nie
        kiwnie, to by było gorzej, nie?

        Mówienie o 'traumie', jeśli chodzi o kontakty z biologicznym ojcem, wydaje mi
        się dramatyzowaniem.

        A przekreślanie faceta, co robi część piszących, bo dał dziecku kotka to lekka
        przesada. Jak mała go dręczy, to znajdźcie zwierzakowi nowy dom i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka