pytanie pokrewieństwo

15.11.09, 15:33
Witam.
Mam taką sytuację wśród bliskich mi osób i nie mogę sobie jakoś tego wszystkiego w głowie ułożyć.
Otóż jest para kuzynów, kuzynów dalszych. Jego Babcia i Jej Dziadek byli rodzeństwem. Później pojawiły się dzieci tych dziadków (tego wyżej wskazanego rodzeństwa)- dwóch synów.
Jeden jest Ojcem Jej, drugi Ojcem Jego. Czyli Ci panowie są stryjecznym, czy tam ciotecznym rodzeństwem w pierwszej linii. O ile oczywiście dobrze rozumuję. I są wreszcie Ich dzieci - córka jednego z kuzynów i syn drugiego z kuzynów.
Wygląda na to, że się kochają, ale tak strasznie się męczą, bo nie wiedzą, czy w ogóle mogą być ze sobą. Ona chce wyjechać, żeby uciec od tego wszystkiego, ale przecież od uczuć się uciec nie da, a może Oni mogą być ze sobą.
Jak to wygląda prawnie, to z tego, co mi wiadomo mogliby być ze sobą (o ile dobrze liczę stopnie pokrewieństwa), ale jak to wygląda etycznie??
Czy znacie takie przypadki w swoim życiu? Co z ich ewentualną chęcią bycia rodzicami?
Czy taki związek ma sens?
Proszę o odpowiedź także Panią ekspert
Bo z tego, co mi się o "oczy obiło", co coś kiedyś czytałam, to chyba jest też inaczej, jeśli chodzi o prawo świeckie i o prawo kościelne...
Dziękuję za zainteresowanie wątkiem.
yo-anna84
    • martabmw Re: pytanie pokrewieństwo 15.11.09, 15:48
      W prawie świeckim, liczonym tak jak rzymianie uczyli, są kuzynami w szóstym
      stopniu. Nie licz osoby wspólnego pradziadka tylko policz wszystkie osoby po
      drodze - wychodzi sześcioro - od dziewczyny do chłopaka.

      W prawie kościelnym są kuzynami w trzecim stopniu pokrewieństwa pełnego. Z tego
      co mi wiadomo obecnie kk dopuszcza nawet śluby osób, mających wspólnego dziadka,
      czyli kuzynów w drugim stopniu pełnym. Piszę obecnie, bo takowe pokrewieństwo
      byłoby autentyczną przeszkodą w średniowieczu;)

      Według mnie nie ma żadnej przeszkody, żeby związek można sformalizować.
      • yo-anna84 Re: pytanie pokrewieństwo 15.11.09, 23:34
        Dziękuję za precyzyjną odpowiedź.
        To w sumie ma sens...
        Tylko jeszcze to niebezpieczeństwo dla ewentualnych dzieci ich męczy.
        Ta cała znajomość tak nagle Ich zaskoczyła, że sobie emocjonalnie nie radzą i jeszcze obawy, jak Rodzina zareaguje.
        Zna może ktoś podobną historię?
        Życie pisze wszelakie scenariusze. Wiem, że nie ma reguły, ja Im życzę jak najlepiej, ale dobre języki już szepczą po kątach, że to kazirodztwo.
        yo-anna84
        • kasia_wp Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 09:41
          Znam, u mojego męża w rodzinie, trochę ludzie gadali, bo to mała wioska, ale
          wszystko się ułozyło. Mają ślub kościelny, dwoje zdrowych dzieci.
          Pokrewieństwo podobne, on jest jej wujkiem w ktorej linii. Mogę dopytać, jeśli
          chcesz.
          • aiczka Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 13:38
            Znam analogiczny przypadek - też z "przeskokiem pokoleniowym" (typu poślubienie
            córki ciotecznego brata). O ile mi wiadomo nikt się nie przejmował niczym, tylko
            najmłodsze pokolenie miało trochę kłopot przy rysowaniu drzewa genealogicznego
            (szkolna praca domowa), bo nie wiadomo było, jak zaznaczyć.

            Tu znajdziesz ciekawy popularny tekst, w krórym jest wyjaśnia się niektóre mity
            związane ze związkami w obrębie rodziny:
            www.wprost.pl/ar/126695/Kazirodztwo-na-zdrowie/
            • rapunzel1 Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 14:09
              aiczka napisała:
              > Tu znajdziesz ciekawy popularny tekst, w krórym jest wyjaśnia się niektóre mity
              > związane ze związkami w obrębie rodziny:
              > www.wprost.pl/ar/126695/Kazirodztwo-na-zdrowie/

              Ten tekst jest powierzchowny i tendencyjny
              Jedna długowieczna rodzina we Włoszech, jedna stulenia arystokratka nie uprawniają wniosku że małżeństwa wśród kuzynowstwa prowadzą do długowieczności.
              Potomstwo królowej Wiktorii jest podręcznikową ilustracją sposobu dziedziczenia hemofilii!
              • aiczka Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 16:28
                Powierzchowność jest niestety wadą każdego tekstu w prasie popularnej. Na pewno
                nikt po przeczytaniu takiego artykułu nie rzuci się szukać partnera w
                najbliższej rodzinie. Chodzi o to, że jest tu zebranych klika wyników badań i
                faktów historycznych, które pokazują, że związki wśród zdrowych kuzynów nie są
                ani niczym bardzo niezwykłym ani bardzo niebezpiecznym. Po prostu - nie ma się
                co stresować.
        • rapunzel1 Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 13:32
          yo-anna84 napisała:

          > Tylko jeszcze to niebezpieczeństwo dla ewentualnych dzieci ich męczy.
          > Zna może ktoś podobną historię?
          > ... ale dobre języki już szepczą po kątach, że to kazirodztwo.

          Dalsza kuzynka mojej mamy wyszła za mąż za swojego kuzyna w 1-szej linii. Poinformowano mnie o tym przy okazji ich wizyty tonem ciekawostki tak samo jak, że mieszkali przez jakiś czas we Francji.
          Dużo większe kontrowersje budziły w mojej rodzinie za mojego dzieciństwa rozwody i ponowne małżeństwa.
          Mam też krewnych którzy potrafili na cmentarzu analizować 5 pokoleń wstecz, bo może się przydać jak dzieci (nastoletnie wówczas) będą się hajtać w rodzinnej lub sąsiedniej wsi - lecz to są ludzie którzy zawsze coś u innych do obgadania znajdą.

          Wspomniana para ma 2 bardzo udanych dzieci.
          Żadnego straszliwego niebezpieczeństwa dla dzieci nie ma o ile w bliskiej rodzinie nie występują ciężkie choroby genetyczne. Raczej nie szerzy się u nas anemia sierpowata czy choroba Ray-Sachsa, a choroba Huntingtona jest bardzo rzadka i trudno jej nie spostrzec.
          • panpaniscus Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 17:58
            >a choroba Huntingtona jest bardzo rzadka i
            > trudno jej nie spostrzec.

            Zwłaszcza, że dziedziczy się dominująco - tzn. każdy, kto ma wadliwy gen
            zachoruje. Więc to nie ona bylaby największym zmatwieniem w tym wypadku. W
            Polsce najczęściej występującą dziedziczną chorobą jednogenową jest
            mukowiscydoza (mniej więcej 1/25 osób jest noscielem wadliwego genu).
            Ale oni nie mają wiele wspólnych genów. Rzędu 1.56%, jeśli to pradziadkowie byli
            wspólni. Nie martwiłabym się o dzieci - o ile w rodzinie nie ma przypadków
            chorób genetycznych.
            • yo-anna84 Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 21:32
              Dziękuję Wszystkim serdecznie za taki odzew.
              Nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania.
              To wyszło tak nieoczekiwanie, że może faktycznie Oni zbyt impulsywnie, bez zastanowienia się przestraszyli, zanim cokolwiek sprawdzili.
              Życzę Im Szczęścia, bo widać, że powstaje między Nimi coś pięknego.
              yo-anna84
    • foczkaka Re: pytanie pokrewieństwo 16.11.09, 16:13
      o ile dobrze rozumiem, w opisanej sytuacji występuje taki schemat:

      wspólni pradziadkowie
      | |
      dziadek babcia
      | |
      ojciec ojciec
      | |
      ON ONA


      Między NIM i NIĄ występuje szósty stopień pokrewieństwa, czyli nie ma
      przeciwwskazań do związku - cywilnych, kościelnych, ani biologicznych.
      Na szybko znalazłam wyjaśnienie z prawa kanonicznego, a to wydaje mi sie jest w
      temacie najbardziej restrykcyjne:
      www.kosciol.pl/article.php/20040325113129143
      Nie ze wszystkimi tutaj postami bym się zgodziła. Bo o ile nie zawsze warto
      przejmować się tym "co ludzie powiedzą", to jednak prawa biologiczne to cos czym
      warto się przejąć dla dobra własnego i własnych dzieci.
      To że w rodzinie dotąd nie występowały choroby genetyczne nie jest żadnym
      wskazaniem, aby rodzeństwo czy kuzynostwo mogło mieć wspólne dzieci.
      U dzieci osób blisko spokrewnionych prawie zawsze występuje upośledzenie
      odporności, a często wiele innych poważnych chorób.

      No ale w opisanym przypadku wszystko jest ok :)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: pytanie pokrewieństwo 18.11.09, 23:35
      Sytuacja prawna zarówna prawa świeckiego jak i kanonicznego została wyjaśniona.
      Z punktu widzenia biologicznego zdaje się też nie być zagrożenia. Kazirodztwo
      wykluczone. Więc jeśli jest uczucie, niech się rozwija.
      Moja propozycja to poczekać z formalnościami. Zawodowa podejrzliwość każe mi
      się zastanowić nad motywami takiego uczucia. Czy aby nie powstało w związku z
      dość bezpieczną bazą wspólnego dzieciństwa, wspólnej przeszłości i rodziny.
      Zawsze to lepsze niż wchodzić w obcą, zróżnicowaną przestrzeń.
      Jeśli uczucie przetrwa próbę czasu a para stanie się dojrzałym związkiem,
      należy życzyć szczęścia. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • yo-anna84 Re: pytanie pokrewieństwo 19.11.09, 00:37
        Nie sądzę, żeby chodziło o "wspólną bezpieczną przeszłość", gdyż Ci kuzyni spotkali się dopiero teraz po 15 latach braku kontaktu.
        Są dla siebie "towarzysko" obcymi osobami raczej.

        Dziękuję za odpowiedź Pani Ekspert, jak i innym osobom wypowiadającym się w wątku.
Pełna wersja