Zostać czy odejść od niego?

28.11.09, 18:47
Po 3 latach znajomości rozpoczęłam poważny temat z moim chłopakiem dotyczący
rodziny i dzieci.Wcześniej podpytywałam,sugerowałam,że najwyższy czas coś
robić z życiem,ale efektu nie było.Takie rozmowy trały prawie pół rok,ale bez
efektu.Pewnego dnia przycisnęłam go mocno,żeby dowiedzieć się,co
planuje.Odpowiedział mi,że nie jest na to gotowy,że może za dwa lata pomyśli o
rodzinie i dzieciach.Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg...Ja mam 32 lata,a on
36.Kazałam mu wyjść i powiedziałam mu,że ja nie będę czekać,aż on dojrzeje do
roli ojca i męża.Powiedziałam mu,że odchodzę,że nie potrafię tak długo
czekać,że nie jestem już młoda i to jest ostatni dzwonek na
dziecko.Rozpłakałam się,a on to olał.Czy dobrze zrobiłam,że od niego
odeszłam?Bardzo za nim tęsknię....
    • marzeka1 Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 18:57
      Dobrze, bo w tej sprawie dobrze mieć jednak wspólne zdanie. Tak jak nie można
      zmuszać do rodzicielstwa, tak nie można kogoś, kto chce mieć dzieci i może,
      pozbawiać tego. A tu pan ma już jednak 36 lat, a w związku z tobą jest od 3 lat.
    • izabelski Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 18:58
      on uczciwie ci powiedzial jak widzi swoje zycie
      a ty jemu

      tesknota jest norma

      ale jesli priorytetem dlaciebie jespartner, ktory planuje zalozenie
      rodziny to trgo sie trzymaj
    • triss_merigold6 Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 19:00
      36-letni pan po 3 latach związku powinien był już ustalić czegi
      kiedy chce. Skoro teraz nie jest gotowy to nie masz żadnej gwarancji
      na to, że będzie gotowy za 2 lata. On może sobie pozwolić na to,
      żeby marnować TWÓJ CZAS, a Ty biologicznie rzecz biorąc masz tego
      czasu coraz mniej.
    • szachula30 Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 19:57
      Ja Cię rozumiem. Bo już mając 27-28 lat bardzo pragnęłam dziecka. A
      mój partner nie. Tak los zdecydował, że mamy piękną córeczkę a ja
      urodziłam ją przed trzydziestymi urodzinami. My byliśmy razem
      przedtem 5 lat. I też byłam gotowa odejść, bo nie chciałam dłużej
      czekać.
      Czy Wy razem mieszkaliście? Bo my tak, i generalnie chcieliśmy być
      razem, różniliśmy się tylko w poglądach na dziecko. Teraz nadal
      jesteśmy razem, bo on, wspaniale odnalazł się w roli ojca. Ale my
      jesteśmy trochę młodsi. Nie wytykam Ci wieku i przepraszam, ale mając
      36 lat, nie pozwoliłabym sobie na marnowanie czasu. Partner musiał
      wcześniej wiedzieć, że będziesz chciała założyć rodzinę, bo nie macie
      po 18 lat. Jeśli nie wypłynęło to wcześniej, to jednak chyba Cię
      trochę oszukał.
      • zapparta Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 10:08
        Nie mieszkaliśmy razem,bo on nie chciał.Wiele razy mu to proponowałam,bo mam
        swoje mieszkanie,ale jemu chyba odpowiadało wpaść na dzień,dwa czy weekend i
        sprawa załatwiona.Ciągle powtarzał,że musimy razem zamieszkać,ale gdy mu
        proponowałam żeby się wprowadził,to było koniec tematu.
        Od początku naszej znajomości powiedziałam mu,że chcę mieć rodzinę i dzieci,więc
        nie był to dla niego szok.Wiedział,że spotkam się z nim poważnie,że nie
        interesuje mnie luźny związek.Dlaczego był taki podły?Dlaczego przez tak długi
        czas robił mi nadzieję?Gdybym to wiedziała,to nie wiązałabym się z nim,a teraz
        mam 32 lata i muszę zaczynać wszystko od początku...chyba już nie mam siły...
        • annb Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 10:35
          to Ty robiłas sobie nadzieję.Wydawało Ci sie ze pan się złamie i
          przełamie.
          Ale zycie to nie koncert zyczeń.
          panu było wygodnie w takim lużnym związku.
          Miał seks i partnerkę na wyłącznośc a nie musiał się angażowac
          czasowo/finansowo/emocjonalnie.
          Poszukaj sobie kogos bardziej dojrzałego a tego Piotrusia pana sobie
          odpusc.
          Szkoda zycia

    • kicia031 Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 22:13
      Dobrze zrobilas. Pewnie boli strasznie, ale czyz nie bardziej bedzie
      bolalo, gdy za 2 lata on bedzie potrzebvowal kolejnych 2 lat?
      • sebalda Re: Zostać czy odejść od niego? 28.11.09, 23:39
        Mam w pracy kolegę. Nie wiem dokladnie, ile ma lat, ale zdaje się, że dobiega
        czterdziestki. Znam go od 7 lat i zawsze słyszę o jakiejś Agnieszce. Facet ma
        pasję: kajaki i wiem, że zawsze z nią pływa. Generalnie wyraża się o niej, jak o
        swoje partnerce. Mieszka chyba z rodzicami. To wszystko nie przeszkadza mu w
        tym, żeby logować się i przeglądać portale randkowe, wiem, bo przez caly dzień
        widzę jego komputer. Najwyraźniej nie kwapi się do małżeństwa z Agnieszką.
        Jestem ciekawa, co ona na to?
        Pozbycie się takiego niedojrzałego faceta, to najlepszy krok, jaki mogłaś
        zrobić. Poboli, poboli i przestanie. Ja jednak, może naiwnie, wierzę, że na
        świecie są jeszcze faceci, którym zależy na prawdziwym związku i na rodzinie i
        jest szansa, że takiego może jeszcze spotkasz.
    • enith Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 07:18
      >Odpowiedział mi,że nie jest na to gotowy, że może za dwa lata pomyśli o rodzinie i dzieciach.
      Zwróć uwagę na to, jak partner sformułował swoje myśli. Być może za dwa lata pomyśli o założeniu rodziny, co absolutnie nie oznacza, że wtedy, o ile w ogóle, przystąpi do działań mających na celu powiększenie rodziny. Jest raczej prawdopodobne, że za rzeczone dwa lata ponownie usłyszałabyś, że nie jest gotowy. A ponieważ ty chcesz założyć rodzinę i mieć dzieci, rozstanie, choć nie wątpię, że bolesne, było narozsądniejszym wyjściem.
      Swoją drogą zastanawiam się, ilu mężczyzn nie poczuwało się do roli ojca w wieku lat, dajmy na to, 35-ciu, a w końcu zdecydowało na rodzicielstwo z tą samą partnerką 5 czy 10 lat później. Ja nie znam ani jedengo takiego przypadku, choć oczywiście nie jest to próba reprezentatywna. Większość znanych mi mężczyzn, którzy ojcami zostali po 40-tce miała albo problemy z płodnością w związku (dlatego to tyle trwało), albo z odpowiednią dla nich kobietą związali się dopiero po 40-tce. Żaden nie czekał świadomie z aktualną partnerką, żeby w piątej dekadzie życia zrobić sobie dziecko.
    • gina22 Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 11:05
      Zapewniam Cię, że nigdy nie jest za późno aby zacząć wszystko od
      nowa. Ja również tkwiłam w takim beznadziejnym związku prawie 4
      lata. Od poczatku mówiłam, że chcę mieć rodzinę i dzieci. Ale
      swojemu partnerowi bylam potrzebna do łóżka i do finansowania Go
      (ja wtedy pracowałam a On nie)...aha i do pielegnowania Go w
      szpitalu, kiedy dostał paraliżu. Bylam jedną z nielicznych osób,
      która Go odwiedzała, wiedział kiedy do mnie zadzwonić bo trzeba było
      kupić jakis upominek dla lekarza, albo miał na coś ochotę. Leżał 5
      miesięcy w szpitalu, a jego matka odwiedziła Go dwa razy. To ja
      odpieralam Go taksówką ze szpitala, bo jakoś sie dziwnie skladało,
      że ani jego rodzina ani znajomi nie mieli wtedy czasu. Myślałam, że
      te przejścia czegoś Go nauczyły. A On mi później powiedział, że
      mogłam sie Nim nie opiekować jak nie chciałam, bo On mnie o nic nie
      prosił. Potem wyłączył na jakis czas telefon, a ja dowiedzialam się,
      że wybrał się do Pragi na wycieczkę ze swoją ex. Ja wtedy straciłam
      pracę i nie mialam juz kasy, a Ona mieszkała w Stanach. Ech.... Do
      dzis sobie wyrzucam jak byłam głupia.... straciłam 4 lata z kimś,
      kto nie był tego wart. I wiesz co? Mając 31 lat musialam zaczac
      wszystko od nowa....Dzisiaj mam męża i córkę. Czasami nie jest
      idealnie, jak to w każdym związku, ale cieszę się, że spotkałam
      człowieka, dla kótego ważne sa uczucia i rodzina. Także odpuść sobie
      tego Pana, jak tu ktoś wcześniej napisał poboli i przestanie. Życzę
      dużo szczęścia i pozdrawiam! Jeśli masz ochote pogadac napisz na
      priva.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 20:56
      Trzydziestosześcioletni mężczyzna wie co chce, nawet jak jest to wiedza
      wynikająca z emocjonalnej niedojrzałości, chęci wykorzystywania kobiet czy
      wygodnego życia. Jest też ukształtowany i o radykalne zmiany trudno. Czyli
      jeśli powiedział, że na razie nie chce się wiązać i nie chce mieć dzieci, to
      trzeba przyjąć to za istotne jego postanowienie, niezależnie od negatywnej tego
      oceny. Jeśli dla Pani taka jego postawa jest nie do przyjęcia, to zrobiła Pani
      dobrze. Jeśli Pani zostanie licząc na zmianę pod wpływem Pani wymagań lub
      upływu czasu, musi się Pani liczyć z ryzykiem niezaspokojenia i rozczarowania.
      Uczucia związane z rozstaniem czyli tęsknota, niepewność, złość itp niech nie
      przysłaniają Pani racjonalnej decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ines44 Re: Zostać czy odejść od niego? 29.11.09, 21:10
        Jeżeli jakikolwiek męzczyzna mówi ,ze nie jest pewien czy chce
        zakładac rodzinę i mieć dzieci to oznacza to dokładnie,ze on nie
        jest na to gotowy i nie mysli o formalnym zwiazku ani dzieciach.
        Nie słyszałam NIGDY o przypadku kiedy męzczyzna, ktory po zlozeniu
        oswiadczenia ze nie chce zakladac rodziny - w krotkim czasie
        świadomie ja założył ( chyba ze zostal zmuszony np wpadką
        parnerki).
        • kicia031 bardzo sie mylisz 30.11.09, 09:29
          Nie słyszałam NIGDY o przypadku kiedy męzczyzna, ktory po zlozeniu
          > oswiadczenia ze nie chce zakladac rodziny - w krotkim czasie
          > świadomie ja założył ( chyba ze zostal zmuszony np wpadką
          > parnerki).

          Wiekszosc panow skladajacych takie oswiadczenia aktualnej parterce
          po rozstaniu ochoczo zaklada rodzine z kim s innym w bardzo krotkim
          czasie.
          • aandzia43 Re: bardzo sie mylisz 30.11.09, 12:59
            > Wiekszosc panow skladajacych takie oswiadczenia aktualnej parterce
            > po rozstaniu ochoczo zaklada rodzine z kim s innym w bardzo krotkim
            > czasie.

            Tak bywa wtedy, gdy pan traktuje panią jak etap przejściowy, jak
            przystanek w oczekiwaniu na coś lepszego.
            • kicia031 Re: bardzo sie mylisz 03.12.09, 14:26
              > Tak bywa wtedy, gdy pan traktuje panią jak etap przejściowy, jak
              > przystanek w oczekiwaniu na coś lepszego.

              No ale generalnie dla dluzszych zwiazkow sa tylko te 2 opcje - albo
              pan kocha pania do szalenstwa i chce jej jak najszybciej zalozyc
              klotwe kajdany, coby jej nie stracic, albo traktuje pania jak etap
              przejsciowy.

              tertium non datur
    • cegielka612 Re: Zostać czy odejść od niego? 30.11.09, 12:17
      I bardzo dobrze zrobiłaś - teraz pozostaje tylko wytrwać w swojej decyzji.
      Mam dobrą koleżankę, która z obecnym chłopakiem jest już jakieś 7 czy 8 lat. Od
      początku mu mówiła, że zależy jej na ślubie i dzieciach. On temat zbywał.
      Pan w przyszłym roku kończy 40 lat i łaskawie niedawno zgodził się na ślub może
      właśnie w przyszłym roku.
      Co do dziecka jego opinia ewoluowała na tyle, że jest zdania że jak ona bardzo
      chce to on też może na to przystać (oczywiście w bliżej nieokreślonym na razie
      terminie).
      Nie wiem - na ile odpowiadałby Ci taki model?
      • zapparta Re: Zostać czy odejść od niego? 03.12.09, 12:59
        Powiedziałam mu,że jakbym była młodsza,to poczekałabym na niego jak dojrzeje,ale
        nie w tym wieku,bo nie mam żadnej gwarancji,że za 2 lata dojrzenie,a może powie
        mi po 2 latach,że jeszcze nie jest gotowy,a wtedy będę już miała 34 lata...Gdy
        spotykaliśmy się i nie wspominałam na temat ślubu i dzieci,to było super,ale jak
        tylko zaczęłam coś mówić na ten temat,to byłam nienormalna,bo znowu marudzę,więc
        odpuszczał sobie weekendy(nie przyjeżdżał do mnie),bo stwierdził,że ja ciągle to
        samo gadam i nie może odpocząć.Teraz pewnie już nie odpoczywa,bo od naszej
        ostatniej rozmowy już się nie odezwał,a ja też dałam sobie spokój,bo przecież
        nie zmuszę go do czegoś czego on nie chce.Ciągle mi powtarzał,że niech wszystko
        naturalnie biegnie(czyli bez rozmów,bez planów na przyszłość),a kiedyś przyjdzie
        taki czas,że będzie rodzina.Dla mnie to jest chore.Zwyczajnie mnie
        oszukiwał.Jakoś nie mogę się z tym pogodzić,że potrafił być taki podły.Robiłam
        dla niego wszystko(załatwiłam mu pracę,pisałam mu prace,które były mu potrzebne
        do pracy,bo sam o nich nie miał pojęcia.Siedziałam przy nim jak był
        chory,wszystko za niego załatwiałam w urzędach,bo on się migał,zawsze ciepłe
        obiadki miał jak przyjeżdżał),ale nie doceniał tego.Dlatego czuję się
        wykorzystana.Wiem,że nie musiałam tego robić,ale byłam z nim,kochałam go i byłam
        w stanie wiele dla niego zrobić,a teraz mam zapłatę...
        • rumpa Re: Zostać czy odejść od niego? 03.12.09, 13:50
          Gdy
          > spotykaliśmy się i nie wspominałam na temat ślubu i dzieci,to było
          super,ale ja
          > k
          > tylko zaczęłam coś mówić na ten temat,to byłam nienormalna,bo
          znowu marudzę,wię
          > c
          > odpuszczał sobie weekendy(nie przyjeżdżał do mnie),bo
          stwierdził,że ja ciągle t
          > o
          > samo gadam i nie może odpocząć.

          Jednak kobiety są niesamowite, nigdy was nie zrozumiem...Facet tak
          się odzywa jak ona mówi że coś jest dla niej ważne, nieważne czy
          slub czy jazda konna, a ona zamiast go wykopac na zbitą twarz, to
          się jeszcze kaja, że mu odpoczywac nie daje...
          Jak mojemu mężowi zacytowała kolejną opowiastkę o dziewczynie która
          czeka enty rok na oświadczyny, to odpowiedział krótko - i będzie
          czekała, bo jeśli facet ma więcej niż 25 lat i się nie oświadczy
          przez pierwszy rok do dwu lat, to są duże szanse że nie zrobi tego
          nigdy.To powiedział facet, zauważcie drogie panie...
          No i jeszcze jedno, nie mam nic przeciwko mieszkaniu razem, też
          mieszkałąm bez slubu, ale po oświadczynach i wyraźnym
          wyartykułowaniu że pan życzy sobie ślubu i dzieci, że kocha no i
          sprawdzeniu co też dla niego to jakże pojemne słowo znaczy, bo
          przecież niekoniecznie to samo co dla mnie, zamieszkanie razem było
          czymś w rodzaju ostatecznego testu...
          Piszę, bo kolejna moja koleżanka/kuzynka tkwi własnie w takiej
          dziwnej sytuacji - mieszkają razem i tak naprawdę nie wiadomo po co
          i jak, to znaczy wiadomo - bo przyjemnie... tylko , co dalej?
          No i robi się nieprzyjemnie - dziewczynom. Własnie kolejna dostała
          kopa po 4 latach mieszkania razem, i to chamskiego kopa...
          Gdyby od poczatku postawiła sprawę jasno - facet by się szybciutko
          ewakuował i nie miałaby czterech lat w plecy. Teraz ma po
          trzydziestce i się robi coraz smutniej...

          Powiedziałam mu,że jakbym była młodsza,to poczekałabym na niego jak
          dojrzeje

          Tak uczciwie, to ja nie wierzę w "dojrzewanie"a w każdym razie nie w
          wieku 25+. Za dużo widziałam przypadków gwałtownego "dojrzenia" po
          zmianie partnerki. Niestety, moim skromnym zdaniem albo kocha albo
          nie. tylko kobity są w stanie wymyslać tak skomplikowane wyjaśnienia
          tak prostych męskich decyzji - bzykać się panowie lubia, laska
          fajna, pokazać sie z nia nie wstyd - to czemu sobie odmawiać?
          Ale skąd tu miłość?

          .Robiłam
          > dla niego wszystko(załatwiłam mu pracę,pisałam mu prace,które były
          mu potrzebne
          > do pracy,bo sam o nich nie miał pojęcia.Siedziałam przy nim jak
          był
          > chory,wszystko za niego załatwiałam w urzędach,bo on się
          migał,zawsze ciepłe
          > obiadki miał jak przyjeżdżał),ale nie doceniał tego.Dlatego czuję
          się
          > wykorzystana.Wiem,że nie musiałam tego robić,ale byłam z
          nim,kochałam go i była
          > m
          > w stanie wiele dla niego zrobić,a teraz mam zapłatę...

          Pomoc człowiekowi nie polega na robieniu za niego. I nikt jeszcze
          nikogo za służalczość nie pokochał. Takie zachowanie są
          charakterystyczne nie dla wielkiej miłosci tylko wielkich
          kompleksów.
          A na przyszłość, życzę fajnego faceta i dzieci, tylko ich właśnie w
          ten sposób nie traktuj - bo to będzie Twoja jedyna zapłata. Więcej
          szacunku dla siebie i swojego czasu.
Pełna wersja