29.11.09, 14:40
Matka mojego narzeczonego ma klucz do naszego mieszkania. Wchodzi kiedy chce, bez uprzedzenia, zapowiedzi, koszmar!! Jestesmy oboje tym faktem wkur*ieni, zmeczeni, delikatnie jej to dawalismy do zrozumienia ale ona swoje. Juz nie raz bylo tak, ze sluchalam sobie muzyki na sluchawkach a ona stala w drziach pokoju i czekala az ja zauwaze. Albo nie wiedziec jak dlugo wpatrywala sie we mnie podczas odkurzania. To jest patologia, okropnosc, dostaje nerwicy, zawsze znajduje jakis pretekst, nie najezdzajcie na mnie, ze powinnismy jej po prostu powiedziec, albo po prostu zabrac klucz, bo to nie wchodzi w gre. Dla mnie przede wszystkim najgorsze jest to, ze ona tego nie pojmuje, wiec nawet jak zabiore klucz to nie zmieni jej myslenia. ona nie widzi w tym nic zlego!!! Poza tym jest bardzo dobra kobieta, spotkania z nia, te umowione, a nie w ramach nalotow sa zawsze przyjemne. Ale jak wpieprza sie do nas, to po prostu mam juz czasem dosc w przeciagu 3 sekund przyklejac usmiech do twarzy i udawac, ze wszystko ok!!! Musialam sie wygadac. Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • mariola.maria Re: NALOTY 29.11.09, 16:33
      Myślę, że należy wymienić zamki w drzwiach. najlepiej jutro z rana.
      Myślę, ze nie rozumiem dlaczego przeszkadza Ci :
      "wiec nawet jak zabiore klucz to nie zmieni jej myslenia. ona nie widzi w tym nic zlego!!!"
      Przecież jak nie będzie robić tego co Ci przeszkadza to chyba samo jej myślenie dla nikogo zawadą nie jest...?????
      niech se kobiecina myśli u siebie w domu co ma ochotę. Ty też byś się głupio czuła chyba , jakby ci ktoś dyktował co masz myśleć...nie ?
      • ksantypcia Re: NALOTY 29.11.09, 17:10
        No wlasnie, zamkki w drzwiach. A ja boje sie wojny. Wiem, ze to wyglada na zniewolenie i brak asertywnosci, ale ja po prostu jestem zbyt empatyczna. I boje sie ja skrzywdzic mimo wszystko, jest samotna.. wiem, nie powinnam sie usprawiedliwiac. Ale nie latwo mi po prostu zmienic zamki.
        A co do zmiany myslenia - naiwna jest moja idealistyczna wizja czlowieka i ciagle wierze w jego samokrytycyzm... tak bardzo chcialabym, zeby po prostu z r o z u m i a l a, ze to nie jest normalne wpieprzac sie doroslym ludziom do mieszkania kiedy ma sie ochote. Dlaczego ona nie widzi w tym nic zlego? Nie wierze, ze robi zlosliwie! cholera!!!
        • mariola.maria Re: NALOTY 29.11.09, 23:22
          "ale ja po prostu jestem zbyt empatyczna"

          ja to nazywam: pierdoła i tchórz.
          Przykro mi.
          Empatia nie ma nic wspólnego z uleganiom szantażom i brakiem odpowiedzialności za swoje życie.
          Jak rozumiem masz skończone 18 lat i zarabiasz sama na siebie tak?
          To jesteś dorosła a to zobowiązuje.
          Jak nie zarabiasz na siebie to zacznij.


          Nie istotne czemu przyszła teściowa to robi. To nie ma znaczenia. ma znaczenie , że nie umiesz powiedzieć stop a masz możliwość.
          To Ty wymagasz zmian a nie teściowa.

          "Ale nie latwo mi po prostu zmienic zamki."
          Nie mówię , ze to ma być łatwe, ale jak tego nie zrobisz to ty jesteś winna tej sytuacji a nie teściowa i nie zwalaj na nią winy.



          • ksantypcia Re: NALOTY 29.11.09, 23:34
            Problem w tym, ze rozmawial z nia moj partner, rozmawialam i ja. Nadmienie, ze ja przeprowadzilam te rozmowe delikatniej. Spokoj byl przez tydzien (wlasciwie cisza grobowa, pewnie sie obrazila), potem znalazla pretekst i wparowala jakby nigdy nic. Powiedzialam, ze klucz ma byc na wyjatkowe sytuacje, tak jak my mamy do jej mieszkania, na wszelki wypadek, wiadomo. Ale dla niej chyba kazdy jest wyjatkowy.
            • mariola.maria Re: NALOTY 29.11.09, 23:42
              To ja nie wiem po co pytasz...
              Skoro tak jak robisz nie działa, a jak proponuje skuteczne rozwiązanie
              to nie chcesz.. to nie wiem czego chcesz..
              • kuneeegundzia-66 Re: NALOTY 30.11.09, 13:28
                niestety jak od początku -to ty - nie ustalisz reguł, nie masz co
                liczyć na szacunek na końcu. widać, że kobieta ta nie szanuje Ciebie
                i Twojej prywatności, w dupie ma za przeproszeniem, co Ty porabiasz
                teraz w domu - liczy się tylko_ że ona wchodzi- i ona jest-. chrzań
                ją, boisz się ją urazić, a ona Ciebie to co, szanuje??? wymień zamek
                i cześć, baba z synusia nie zrezygnuje, dlatego konatkty przyszłe
                masz z nią murowane, nie bój się. Może jedynie zacząć CIĘ tRAKTOWAĆ
                LEPIEJ a nie jak NIKOGO
                • ksantypcia Re: NALOTY 30.11.09, 21:01
                  kurcze, dzieki za rady. ale widzicie, to jest tak, ze on anie jest jakims zlem wcielonym, nie ma co jej demonizowac, bo poza ta opisana przeze mnie wada reszta jest ok. jej wparowania mnie wkurwiaja ale nie ona jako osoba, o tyle to trudne..
                  • mariola.maria Re: NALOTY 30.11.09, 23:30
                    Wymień zamki, kup jej drogi krem na twarz...
                    korzyść dla ciebie bo nie bedzie wlazic i sumienie się uspokoi i dla
                    twarzy teściowej..
                    może na stare lata robię sie zgryźliwa... ale to co pisze chyba ma
                    sens...
                    • ksantypcia Re: NALOTY 01.12.09, 09:15
                      hehe :) a co jak bedzie chciala dorobic klucz, bo zakladamam to jak w banku, 100% Poprzedni klucz dorobila podkradajac moj wlasny!!!!!
                      • mariola.maria Re: NALOTY 01.12.09, 15:02
                        GERDA, KESO - nie podrobi, jeżeli nie bedzie miała kartki dawanej
                        razem z zakupem zamka.

                        Moim zdaniem to , że sobie na takie coś pozwoliłaś - to jest chore.
                        To nie jest nieszanowanie granic, to jest dawanie sobą pomiatac.
                        Nikt na forum cie nie zmieni.
                        Bedziesz miała ochote decydowac o swoim zyciu - bedziesz decydowac,
                        bedziesz chciala dawac soba pomiatac - tak tez sie stanie.
                        Rozumiem, ze jak tesciowa wkroczy podczas popołudniowego seksu z
                        twoim partnerem to tobie ani jemu to nie przeszkadza...?

                        Czy wy macie w oogole jakies SWOJE granice????
                        • kuneeegundzia-66 Re: NALOTY 03.12.09, 17:12
                          Myślę, że jak będziesz jego żoną, to zmienisz myślenie na działanie
                          i to szybko. Póki jesteś jego panną to pewnie czujesz respekt przed
                          jego matką i nie chcesz się jej narazić... a potem będzie "wypad
                          stara krowo z mojego domu i to zaraz ..." he he
                          • ksantypcia Re: NALOTY 03.12.09, 19:07
                            Rozmawialam z nia. wszystko zrozumiala. 3 dni spokoju. ale przed chwila upiekla nam ciasteczka... i oczywiscie z nimi wparowala. nie mam sily wiecej nic pisac.
                            • yoggi13 Re: NALOTY 03.12.09, 20:27
                              Dlatego moja teściowa nie ma kluczy do naszego mieszkania:). Nawet rodzona matka tak się zachowująca byłaby denerwująca. A może sami zacznijcie do niej wpadać bez zapowiedzi i o najgorszych możliwych porach. Może zrozumie.
                              • ksantypcia Re: NALOTY 03.12.09, 23:13
                                yoggi wpadamy do niej, jest zawsze zachwycona. ona po prostu jest samotna. wchodzimy do niej naszym kluczem.
                                a ona nasz klucz ma, bo to jej zawdzieczamy, ze tu mieszkamy. dlatego na poczatku sie na to zgodzilam. i teraz mam.
    • ksantypcia Re: NALOTY 04.12.09, 16:04
      KUR*A! Znowu wlazla! Co tym razem? Nalesniczki!! Bo wczoraj przywiozlam od mojej mamy wielki pakunek pysznosci, przetworow, obiadkow, maminych pysznosci po prostu. i musi mi robic na zlosc tesciowa?? Wybaczcie za niecenzuralne slowa, jestem wnerwiona.
      • kuneeegundzia-66 Re: NALOTY 04.12.09, 17:32
        robi się zazdrosna?! he to typowe, u mnie jest tak samo. ona ma być
        najważniejsza i wszystko od niej ma być najsmaczniejsze. Wara moi
        rodzice od nas. Jakie to żałosne. Widać, że babsko nie ma żadnego
        zajęcia ani zainteresowań, tylko żyje życiem swojego synusia. a
        spróbuj teraz być jej przekorna, dupę Ci obsmaruje i Twojej matce.
        Wiem to z własnych doświadczeń, też mam taką samotną , wielce
        nieporadną i bardzo nam "oddaną" kobiecinkę, która co wieczór modły
        za mnie odprawia i za nasze małżeństwo.
        • ksantypcia Re: NALOTY 04.12.09, 18:08
          Jestem przerazona taka wizja.

          Ale mam kolejna wiesc. Moja druga polowa wlasnie przeporwadzila rozmowe z mama. Ze zakloca nam rytm, ze to nienormalne wchodzic bez zapowiedzi, ze placi za jej telefon, zeby mogla dzwonic, nie musi oszczedzac.Ona na to "ale ja tylko nalesniczki chcialam przyniesc, ale tylko chcialam wam pokazac moje nowe buty, ale tylko chcialam sie podzielic nowina, ze pani jola zlamala paznokiec", etc. etc. Dobrze mamo, ale nas to deprymuje, mamy swoje zycie, swoj czas, swoj plan dnia a ty wlazisz jak do siebie. "Dobrze, juz nie wejde, jutro mnie tu nie bedzie". powiedzcie mi teraz czy mam sie jej spodziewac w niedziele? ;(( nie dociera nic.
          • ksantypcia Re: NALOTY 04.12.09, 18:10
            to brzmi jak groteska, a tak naprawde to jest jakis komediodramat.
    • barbasia017 Re: NALOTY 04.12.09, 19:45
      A czy to mieszkanko przypadkiem nie aby tesciowej? To fakt nieładnie tak
      nachodzić.Z drugiej strony czego Ty kobieto chcesz,bo mariola.maria napisała
      wszystko.Tesciowa przynosi smakołyki - źle ,cokolwiek by nie zrobiła -
      źle.Najlepiej niech da wszystko co ma i wykituje.Ty chyba naprawdę wrednej
      teściowej na oczy nie widziałaś.
      • ksantypcia Re: NALOTY 04.12.09, 21:12
        barbasia, nie wiem czy zauwazylas ale nigdzie nie nazwalam jej wrednej. mowie o tym, jak mnie to wpieprza, ale cay czas zaznaczam, ze kobieta jest z natury dobra i przyjemna. na tym forum sa duzo gorsze okreslenia i epitety na tesciowe. a juz zyczenie jej "wykitowania" nie przechodzi mi przez gardlo. ani umysl.
        • barbasia017 Re: NALOTY 05.12.09, 18:10
          Faktycznie nie nazwałaś jej wredną i nie życzysz jej niczego złego.Myślę jednak
          ,że nie do końca jesteś szczera,więc jeszcze raz pytam kogo jest to
          mieszkanie?.Masz problem bardziej z mężem niż z teściową ,bo jeśli to moja chata
          to moje klucze i koniec ,a mąż szanowny prosi i tłumaczy - po co? Jeśli to jest
          jej własność to Wam jest głupio zabrać klucze i stąd cały ten
          cyrk.Natomiast co do reszty to wyłania się obraz córuni mamuni i nawet gdyby
          teściowa kawior przyniosła to będzie zła, a byle gnat od mamuni to cymes. Byłoby
          mi miło gdyby moja teściowa cokolwiek nam upiekła czy ugotowała a już
          szczególnie byłabym wdzięczna gdyby zdarzyło się to podczas choroby,niestety
          taki cud nigdy się nie zdarzył.
          • ksantypcia Re: NALOTY 06.12.09, 22:37
            Sprawa z mieszkaniem jest skomplikowana, więc w skrócie: "zawdzięczamy" je jej spadkowi po dziadkach ale wisi na nim konieczność spłacenia, więc w sumie wyszliśmy jak Zabłocki na mydle.
            Nie wiem barbasia czemu nazywasz mnie nieszczerą. W czym mam być nieszczera na forum, na które weszłam w wyniku wkurzenia na osobę teściowej? Przedstawiłam obrazowo co mi leży i tyle. Zastanawiałam się czy jest tu ktoś kto ma podobny problem.
            Ale chciałam wrócić do problemu, otóż właśnie wróciliśmy od niej z niespodzianką mikołajkową. Wparowaliśmy bez zapowiedzi z prezentem. Dodam, że ostatnio widzieliśmy po pamiętnej rozmowie, w której mój M. wszystko przedłożył, w sobie dobitny ale nie obraźliwy broń Boże. No i dziś wchodzimy i co? Zastaliśmy ją o b r a ż o n ą ! Nie wstała nawet od stołu gdy weszliśmy (zawsze to robi), rzuciła beznamiętne: jutro mnie nie ma. wyjeżdżam. Zabrzmiało groźnie. Ale jedzie tylko na 2 dni z grupą swoich starych znajomych na wypad za miasto. Przyjęła oschle prezent i generalnie oszczędzając Wam szczegółów eweidentnie pokazała, że jest urażona. No i co? Czy ja mam ją za coś przepraszać? Nie zamierzam. Mam zamiar przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego i sprawdzić, czy rozmowa dała zamierzony skutek. Od piątku żadnych nalotów (ale też zadnego odezwu z jej strony). Co myślicie?
            • kuneeegundzia-66 Re: NALOTY 07.12.09, 14:44
              he odniosło jakby skutek. dobrze. dostała w kość. podąsa się i
              przejdzie, ale na razie będzie was winić i podburzać sumienie... nie
              martw się i broń Boże nie przepraszaj, bo za co??? Strzela fochy, a
              to świadczy tylko o jej niedojrzałości , pamięataj. Broń swojego
              terytorium i nie łam się. pa
              ps. teściowa na przyjaciółkę nigdy się nie na da
              • ksantypcia Re: NALOTY 07.12.09, 15:24
                Oj dziekuje kuneeegundzia za slowa otuchy. Tak wlasnie mam zamiar utrzymywac stan rzeczy - nie lamiac sie i broniac terytorium.
                Obawiam sie, ze gdy jej przejdzie dasanie, to wszystko zacznie sie od nowa, bo ani przez chwile ona nie przyznala w najmniejszym ulamku racji nam, ze mozemy czuc sie nie swojo, gdy wpieprza sie do naszego zycia w sposob doslowny. Bede informowac jak sie sytuacja rozwija.

                Na razie jeszcze dopowiem, ze wczoraj w ramach tych mikolajek zdazyla sie jeszcze drugi raz obrazic, bo wspomnialam w zartach, ze pizama M. sie kompletnie podarla izrobilismy z niej duzo szmatek, dobrej jakoscci, bawelnianych, rozdarla sie po prostu ze starosci ale szmatom to nie szkodzi. Takiej jej jeszcze nie widzialam! Wkur*iona, az sie uszy trzesly. Dodam, ze ona nie wyrzucila ze swojego domu NIGDY NIC, trzyma wszystkie mozliwe graty, nie graty kartony, porwane opakowania po prezentach sprzed 20lat nawet chomikuje. wiem, na starosc takie cechy sie poglebiaja, ale ona nie bedzie mi mowic, co ja moge wyrzucic a co nie!! nie znosze maniery chomikowania, brrrrrr!
                • lookintofuture Re: NALOTY 07.12.09, 16:45
                  Znam to! Moja teściowa też gromadzi wszystkie rzeczy od 20 lat. Tylko że u niej
                  to przybrało jakiś rodzaj chorej obsesji. Ma stwierdzoną nerwicę więc to pewnie
                  ma coś z tym wspólnego. Dziewczyny...ona ma się za dobrą
                  gospodynię...musiałybyście widzieć jej kuchnię w której latają mole, mole w
                  makaronie, w kaszach, wszędzie! Boję się u niej jeść od kiedy w makaronie z
                  serem znalazłam larwę! Teściówka ma też w mieszkaniu tony szmat i ciuchów.
                  Niczego nie wyrzuca. Odkąd mój narzeczony się od niej wyprowadził jego pokój
                  zamienił się w skład gratów. Gwarantuje Wam że nie widziałyście czegoś takiego!
                  Wszędzie graty, szmaty! A jak brudno! I ona udaje, że nie ma siły sprzątać, i
                  trzeba jej nawet szafki powycierać a na targ to ma siły jeździć nowe graty
                  kupować...
                  Kurna jak ja mam dosyć tej starej jędzy...syfiara jedna.
                  Ostatnio z narzeczonym jej kuchnię myliśmy. Jak można gromadzić zużyte znicze!!??
                  Jak wróciliśmy do swojego mieszkania to mówię do Narzeczonego "Kochanie zobacz
                  jaką mamy przestronną i czysta kuchnię" hehe. Nie jestem jakąś pedantką ale jak
                  się z jej graciarni wychodzi to aż człowiekowi się lżej na duszy robi.
                  • ksantypcia Re: NALOTY 08.12.09, 00:15
                    Hihi, no wyobrażam sobie jak to miło wejść do własnej, czystej kuchni.. Ja tak mam w kwestii oświetlenia. U niej bdźidła same, nie ma to jak wrócić i móc czytać przy dobrze oświetlającej lampce.

                    Cieszę się jej wypadem póki co. Nalotów ani nie było ani nie musiałam się ich obawiać, bo wiedziałam, że jej po prostu nie ma w mieście. Ale już od środy nie znam dnia ni godziny... Akurat środę mam wolną i chciałam posiedzieć, zrobić coś dla siebie. A jak ta mi wparuje to chyba pęknę.;((((
                    • mariola.maria Re: NALOTY 08.12.09, 10:19
                      Tak mi przyszło na myśl :
                      Ty to chyba lubisz tak sie umartwiać i pisac na forum jak to jesteś
                      nieszczęśliwa...
                      Gdyby Ci too faktycznie nie pasowało, to skoro mieszkanie jest juz
                      wasze, zmieniłabys zamki...

                      No i po pierwsze ODDAŁA KLUCZE teściowej do JEJ domu!
                      nie rób drugiemu co tobie nie miło.

                      No to siedź i oczekuj na NALOT!

                      ( a tak przy okazji - nie rozumiem w czym przeszkadza CI, że
                      teściowa jest obrażona? do czegoś Ci jej akceptacja jest
                      potrzebna????????? To chyba maz ma cie akceptowac i byc miły a nie
                      mamusia?????)
                      • ksantypcia Re: NALOTY 08.12.09, 12:39
                        Z szacunku do męża marolia.maria, z szacunku do męża, którego matką ona jest było nie było.

                        A użalanie się i pisanie na forum? właśnie o to mi chodzi, przecież po to tu weszłam.

                        Klucz do jej mieszkania mamy z przyczyn bezpieczeństwa. Jest starsza i mieszka sama. Nie zrobiłam jej nigdy nalotu. Korzysta z nich mój mąż, gdy jej nie ma - ostatnio na mikołajki dzwoniliśmy do drzwi, nie otwierała, więc użył klucza.
                        • mariola.maria Re: NALOTY 08.12.09, 16:25
                          Usiłuje skojarzyć szacunek z trudnością w znoszeniu czyjegoś
                          obrażenia i niejak nie umiem.

                          Moja teściowa tez szanuję, szanuję jej wybory, decyzje, dom, odzywam
                          sie grzecznie itp.
                          Szanuje jak najbardziej mojego męza, wspieram na tyle na ile umiem ,
                          szanuje jego układy z jego rodzicami, szanuje jego czas wolny i
                          szanuję ciezka prace m.in. dla naszego wspólnego domu..
                          Za wszystko co dla mnie robi dziękuje i staram się też wiele dla
                          niego robić.

                          Nie wiem co do szacunku do kogokolwiek ma zabieganie o akceptację
                          mojej teściowej!?

                          To jest uzaleznienie dziecka od rodzica, a nie szacunek - a ja już
                          jestem dawno dorosła.

                          Zas moje zdanie na temat "względów bezpieczeństwa" :
                          - skoro przychodzi do was i przynosi naleśniki - to jak rozumiem
                          obłożnie chora nie jest.
                          Skoro wyjeżdża do znajomych na 2 dni - to tez obłożnie chora nie
                          jest.
                          Czyli dorosłą, samodzielną kobietę traktujecie jak małe dziecko - i
                          to ma byc szacunkek!!!!

                          A jak ona była sama w domu i nie miała ochoty nikogo widzieć - albo
                          była w towarzystwie, z którego nikomu nie musi sie spowiadać.. i jej
                          prywatność jesj WYŁĄCZNIE JEJ sprawą - a wy weszliście bez
                          pozwolenia do jej domu?
                          To jest szacunek?!

                          To jest kontrolowanie cudzego życia.
                          Skoro wy ja kontrolujecie to nie dziw sie, że i ona was kontroluje.
                          A co do Twojego postu na forum - zrozumiałam na poczatku , że chodzi
                          ci o poradę - co zrobić, żeby tak nie było.

                          Skoro nie zamierzasz nic zmieniać - uczciwy tytuł by brzmiał :
                          "tak się z teściowa na zmiane kontrolujemy i czasem mi to
                          przeszkadza... musze ponarzekać."

                          tak tylkko na koniec :
                          dobrze, że nie jesteś moja synową - po takim wtargnięciu do MOJEGO
                          zamkniętego domu byłoby niefajnie!
                          Umiem dbać o siebie i twoja teściowa też, a dorabianie teorii
                          o "względach bezpieczeństwa" to zasłona dymna nad kontrola jaka
                          próbujesz sprawowac nad zyciem teściowej... I to akcepuje jej
                          syn!!!!?

                          Wierzę, że takiego braku szacunku od mojego syna nigdy w zyciu nie
                          doczekam...


                          • ksantypcia Re: NALOTY 08.12.09, 21:45
                            "Czyli dorosłą, samodzielną kobietę traktujecie jak małe dziecko - i
                            to ma byc szacunkek!!!!"

                            Mamy klucz do jej domu NA WSZELKI WYPADEK, co w tym zlego? Moze zaslabnac w wannie, moze przewrocic sie o dywan, etc. etc.


                            "(...) jej prywatność jesj WYŁĄCZNIE JEJ sprawą - a wy weszliście bez pozwolenia do jej domu?To jest szacunek?!"

                            Nigdy nie weszlismy bez jej pozwolenia - jedynie wczoraj kiedy widzielismy zapalone swiatlo w oknie lazienki (ma telefon w lazience, nie odbierala). Wiesz co moze sie narodzic w wyobrazni drugigo czlowieka w takiej sytuacji?


                            "Skoro wy ja kontrolujecie to nie dziw sie, że i ona was kontroluje"

                            W jaki sposob my ja kontrolujemy? Powtarzam, ze nigdy nie weszlam do niej bez zapowiedzi, nigdy nie wymyslalam glupich pretekstow, zeby wtargnac.


                            • ksantypcia Re: NALOTY 08.12.09, 21:47
                              aha, i wchodzac wtedy podczas tej akcji z lazienka, po przekreceniu klucza w zamku krzyczelismy od korytarza, ze wjestesmy i czy wszystko w porzadku. A nie po cichutku, jak to ona ma w zwyczaju przyczailismy sie pod jej sypialnia.
                              • loczek62 Re: NALOTY 09.12.09, 08:31
                                nie trzeba zmieniać zamków, wystarczy zastosować tzw. łańcuch i już klucz na nic
                                się zda bo trzeba dzwonić lub pukać. Proste rozwiązanie a jak skuteczne.
                                Gwarantuje że 2 miesiące takiego "łańcuchowego treningu i "teściowa" zrozumie.
                                • ksantypcia Re: NALOTY 13.12.09, 19:58
                                  Chciałam podzielić się z Wami aktualną u mnie sytuacją. Otóż teściowa obrażona już ponad tydzień, żadnego kontaktu. Ja się odzywać nie mam zamiaru, przed świętami złożę jej życzenia (spędzam je bez niej chwała Bogu) i tyle. Nie wparowuje do nas od pamiętnej rozmowy i ostentacyjnego obrażenia. Ale sugestie, że może korzystać z telefonu nie zadziałały, bo nie użyła go jeszcze ani razu żeby do nas zadzwonić. Jasne, wparowanka lepsze, nie? można na czymś nakryć synówkę, nie? Ale koniec, basta z tym. Niech się obraża, niech się dąsa, ale może pojmie wreszcie, że to co wyrabiała to był absolutny szczyt wtrącania się i nachalności!
                                  • kuneeegundzia-66 Re: NALOTY 14.12.09, 13:28
                                    ho ho, no to jak się do Was nie odzywa, to obrażona na cały świat.
                                    Myślała, że będzie żyła sobie z Wami w trójkącie, a tu wysiadkę
                                    musiała zaliczyć.
                                    Zastanawiam się co te baby nie mają rozumu, nie myślą, przecież też
                                    miały mężów i pewnie nie dzieliły się nim ani swoim życiem osobistym
                                    z innymi, tym bardziej z intruzami. A tu nagle w inne małżeństwo
                                    włażą z buciorami na chama i ma być cud miód. Niech trzymają respekt
                                    i szacun, a wtedy wszyscy będą zadowoleni. Ale to nieststy czcze
                                    słowa, bo te baby wariują chyba na starość i dostają siana we łbach.
                                    Kończę, bo podpadnę w melancholię, a tu niedługo święta, wigilia i
                                    trzeba będzie do baby szczerzyć się i robić dobrą minę do złej gry,
    • ksantypcia Re: NALOTY 19.01.10, 18:54
      Wyobraźcie sobie drogie Forumowiczki, że od grudnia mamy z teściową oziębłe stosunki. Ona wciąż urażona za akcję z kluczem i niemożnością wparowywania kiedy się zachce do naszego mieszkania. Ostatnio jednak podjęła nową praktykę.
      Otóż dzwoni dzwonkiem. Jak jestem sama zazwyczaj nie otwieram, mam mnóstwo pracy i nauki, nie będę znosić jej gaworzenia, bo raczy się nudzić. Ale jak jesteśmy razem z moim M. to otwieramy i wyobraźcie sobie jakie wymówki znajduje, żeby wtargnąć! A to przewróciła się i boli ją ręka. A to wpadła przekazać, że gosposia, od której kupuje jajka ma grypę. A to jej się zepsuł grzejnik i trzeba naprawić. Ja rozumiem, kobieta szuka kontaktu, itp. itd. Ale jakbyście ją widziały wtedy jak ona się zachowuje! Dziś przegięła, bo przylazła z maścią świeżo kupioną w aptece na siniaki czy ine guzy, bo nabiła se na czole i synek musiał jej wmasować ten krem, bo przecież ona nie trafi sama! A od czego są kurwa lustra?! Czy ona nie robi tego na złość? Ona chce żyć w trójkącie i ni emoże się pogodzić, że zostałą wykolesiona, kunegundzia masz rację! Nigdy nie zadzwoni, żeby pogadać, ma darmowe minuty a nawet jeśli je przkeroczy, to jej syn płaci za rachunki i wyraźnie powtarza, dzwoń ile chcesz do koleżanek z całej Polski, do nas, do kogo chcesz, ja ci rachunki zapłacę!! Nie mogę już, ona mnie doprowadza do nerwicy, ostatnio był wybryk z wejściem kluczem, a tak mianowicie się to wydarzyło, że wracaliśmy z delegacji z M. podczas tych mrozów, gdy PKP nawalało i zadzwoniliśmy do niej, żeby włączyła nam ogrzewanie w mieszkaniu, żebyśmy mieli ciepło jak wrócimy. Ok, zrobiła to. Ale chyba uznała, że to otwiera jej wrota do naszego mieszkania z powrotem, bo gdy wróciliśmy i zaczęliśmy się rozpakowywać wlazła!! wlazła kluczem, żeby powiedzieć, jaki to problem miała z odkręceniem kurka ale w końcu się udało (bohaterka). Może wygląda Wam to na zwykłe pierdoły i sądzicie, że przesadzam ale dzielę się z Wami odczuciami własnymi, nie umiem ich okiełznać, bywa, że ona mi się śni w nocym, boję się, że wparuje podczas gdy się kochamy, mam schizy nawet gdy jestem w domu u Rodziców, że ona mi zaraz wejdzie! Musiałam się wyżalić, bo nie pisałam od jakiegoś czasu a to się we mnie nawarstiwa. Myślałam, że sprawa z kluczem rozwiąże problem ale ja cały czas chodzę naadrenalinowana. Boję się kroków na klatce schodowej, bo mam omam, że to ona.. :((
      • ksantypcia Re: NALOTY 23.02.10, 12:58
        Wlazła w niedzielę. Wlazła i zastała zamknięte na klucz drzwi od naszej sypialni (była 8.30 rano i mieliśmy jeden dzień w tygodniu na wyspanie się). Ciągnie za klamkę a ona ani drgnie! Nie powiem - czułam cichą satysfakcję. M. wstał i poszedł ją opieprzyć, w momencie kiedy otwieram drzwi ona od razu z butami do pokoju ale M. ją wykolesił i zmusił do pozostania w przedpokoju i tam odbył rozmowę. Wiem tylko, że weszła w BARDZO WAŻNEJ sprawie - miała nadpłatę na ogrzewanie mieszkania 34 zł i trzeba było się o tym z nami podzielić w niedzielę rano wparowując buciorami w życie.
    • mirkar1 Re: NALOTY 23.02.10, 19:02
      Nie chce mi się czytać wszystkich wątków, ale z tych kilku, które przeczytałem wynika BARDZO PROSTE rozwiązanie:
      zostawić w cholerę to jej mieszkanie, niech sama spłaca, Wy sobie wynajmijcie coś, co będzie tylko dla Was, DALEKO od niej.

      Na nieumówione dzwonienie do drzwi nie odpowiadać.

      Naprawdę nie wierzę, że nie przyszło Wam do głowy takie rozwiązanie.
      • joasia33 Re: NALOTY 23.02.10, 23:18
        Czytam i włos mi się jeży.Mirkar1 ma rację - ja bym wiała z mężem/narzeczonym
        pod pachą:-) jak najdalej. A póki co, zmiana zamków i nieotwieranie. Do skutku.
        Koszmar.
    • wanioliowa Re: NALOTY 11.03.10, 15:45
      Matko, jaki koszmar :D

      Wiesz co w pierwszej kolejności zmieniałabym zamki. Na gerdę. Bez dodatkowych
      kluczy. Jako powód podać, że zgubiliście swój komplet kluczy na parkingu i to na
      wszelki wypadek. Albo że promocja na drzwi była. Albo że ktoś wam się próbował
      włamać.

      U mnie cała rodzina ma nasze klucze, no chyba wszyscy. NIGDY nikt nie przyszedł
      nieproszony. Nawet jak nas nie było dłuższy czas w domu był telefon: czy mogę
      wejść i podlać wam kwiatki, lub: czy mogę odczytać wasz licznik, bo przylazł
      jakiś chłop a was nie ma.

      Mam wrażenie, że teściowa nie ma do końca dobrych intencji. I mam wrażenie, ze
      choćbyście się wyprowadzili 50 km dalej, byłaby w stanie wparzyć w autobus na 6,
      żeby o 8.30 móc wam zrobić niedzielny nalot. Bo to w mysleniu nie ma postępu - a
      ona jak nie wlezie drzwiami, to wlezie oknem. Zacznie stać pod blokiem, dzwonić,
      uprzykrzać życie.

      Odcięłabym to zanim dojdziecie do granicy szaleństwa. Obrazi się - trudno. Są
      pewne rzeczy, które sprawiają, ze takie decyzje trzeba podjąć. Sama dobrze
      wiesz, że naleśnik czy nadpłata to pretekst, więc teściowa cię kłamie że ma
      powód, w rzeczywistości intencje są inne więc nie ma skrupułów i ja bym też nie
      miała.
      • mycha2452 Re: NALOTY 29.04.10, 09:47
        Dziewczyno!!!
        Zastanów się co piszesz!!!
        Poprosiłaś żeby do was weszła i włączyła ogrzewanie. Więc dałaś jej wolną rękę!
        To potem się nie dziw i nie użalaj nad sobą. Ludzie mają poważne problemy. A
        takie zachowanie jest łatwe do oduczenia. Miałaś tu tak wiele trafnych rad.
        Piszesz że ma telefon i może do was dzwonić. A ty i Twój szanowny mąż czyli syn
        twojej teściowej nie raczycie zadzwonić??? To jego matka!!! Też powinien czasem
        zadzwonić!!! Skoro ona jest kobietą samotną to na pewno było by jej miło.
        Dzwoń codziennie przez miesiąc i pytaj o wszystkie pierdoły żeby się mogła
        wygadać. Znudzą się jej te rozmowy a szczególnie jak zadzwonisz w trakcie
        ulubionego serialu:D

        Pamiętaj że są w życiu gorsze rzeczy i ciesz się że cię nie spotkały
    • sukienkawgrochy Re: NALOTY 29.04.10, 18:36
      Opowiedziałam w skrócie twoja historie i twój problem ... mojej
      teściowej. Pierwszą jej reakcją było stwierdzenie - NIECH WYMIENIĄ
      ZAMKI!!! Zresztą takich porad bylo tutaj juz kilka. Nie pozostaje
      nic innego jak wymiana zamów. I nie ma sie co łudzic, że szanowna
      mamusia zacznie sie stosowac do waszych próźb. Skoro po pierwszej
      rozmowie, dziesiatej i setnej do niej nie dociera i wraz robi naloty
      niespdziewana, to skończ te sentymanty i wymień zamki razem ze swoim
      ukochanym. A potem pilnuj jak oka w glowie waszych kompletów kluczy
      co by mamusia nie powtórzyła historii z dorabianiem.
      WYMIEŃCIE ZAMKI I PO SPRAWIE!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka