teresa117
15.12.09, 23:14
Chciałabym byście pomogli mi z boku ocenić zachowanie mojego męża.Mąż od ośmiu
lat prowadzi firmę montującą okna.Jest podwykonawcą,część pieniędzy za montaże
pobiera firma zlecająca,zaś wszystkie koszty typu paliwo,zużyte
materiały,podatki ponosi sam.Jakoś sobie zawsze radziliśmy,ale w przeciągu
tego roku sytuacja bardzo się pogorszyła.Koszty są tak duże,że ledwo wiążę
koniec z końcem,dwóch pracowników ma większą wypłatę niż sam mąż.Od miesięcy
proszę męża by rozglądał się za inną pracą,ale On mnie nie słucha,ciągle ma
nadzieję że w końcu się polepszy.Wspomnę jeszcze że ta praca to 10-12 godzin
dziennie,czasem dłużej.Między nami jakoś się do tej pory układało,myślałam,że
mąż jest wobec mnie szczery.Jesteśmy małżeństwem od 16 lat,mamy 3 dzieci.W tym
roku w lecie mąż przyznał się że w okresie zimowym pożyczył z firmy zlecającej
4 tys zł na wszystkie opłaty,gdyż pracy w tym okresie było mniej.Powiedział mi
o tym dopiero jak spłacił dług.Ale najgorsze przyszło teraz.Przez przypadek
dowiedziałam się że z naszego konta na którym odłożone było 4 tys zł na tzw
czarną godzinę /w tym były pieniądze naszych dzieci w kwocie 2 tys/ zniknęło
wszystko.Po rozmowie z mężem przyznał się że pobrał te pieniądze na Jego
koszty,nawet nie wiem kiedy.Mi daje na życie i opłaty po kilkaset złotych co
jakiś czas,nie mogę zaplanować żadnego zakupu np pościel czy ubrania,kupuję
sporadycznie jak akurat dał mi trochę więcej.Najgorsze jednak przyszło
wczoraj,kiedy to z ZUS przyszły upomnienia za niepłacone w lipcu i sierpniu
składki na kwotę 3500 zł.Nic o tym nie wiedziałam,będziemy musieli pożyczyć by
te pieniądze w ciągu 7 dni wpłacić.Jestem załamana.Najgorsze jest dla mnie to
że nic mi o tym nie powiedział.Mogliśmy razem znależć wyjście już dużo
wcześniej.W tej chwili zdecydowaliśmy /właściwie to ja postawiłam Go pod
ścianą/ że jeśli do końca roku nie zamknie firmy to nie mamy o czym
rozmawiać.W tej chwili szukamy innej pracy.Ja pracuję tylko dorywczo,nie umiem
iść do pracy na pełny etat w sytuacji kiedy męża nie ma po całych dniach w
domu mając trójkę szkolnych dzieci.Może sytuacja się zmieni.Chodzi o to ,że
mam wielki żal do męża,że doprowadził za moimi plecami do takich
kłopotów.Bardzo ta sprawa pogorszyła stosunki między nami,martwię się że to
początek końca.Czuję wściekłość,żal i rozczarowanie.Co o tym wszystkim myśleć?