Dodaj do ulubionych

zostać czy rozstać się

13.02.10, 09:14
Witam,
mam ogromny życiowy problem i liczę na jakieś rady, bo może ja już nie
potrafię na to wszystko "świeżo" spojrzeć.
Zakochałam się jako nastolatka i oczywiście myślałam, że to już na całe życie.
Także jesteśmy ze sobą już przeszło 10 lat. Z czasem powoli wychodziło, że
dobraliśmy się źle. Mamy różne charaktery, poglądy i wizje na rzeczywistość,
inaczej byliśmy wychowywani. Kiedyś w naszym związku było różowo, ale to
naprawdę krótko i dawno temu. Jesteśmy małżeństwem, mamy dwójkę dzieci (6 i
2,5 lat) i z roku na rok jest coraz gorzej.
Mąż jest porywczy, nerwowy, a obecnie negatywnie nastawiony chyba do
większości rzeczy. Już od dawana są dni lepsze i gorsze. Wówczas mnie obraża,
wyzywa. Oczywiście nie mam co liczyć na przeprosiny, bo albo "ja go
zdenerwowałam", albo on żartował i powinnam wiedzieć, że tak nie myśli. Nie
będę się bardzo rozwodzić nad jego minusami, też swoje mam.
Chodzi o to, że raczej przywykłam do tego jak jest. Dla dzieci jest dobrym
ojcem, poza tym, że mógłby poświęcać im znacznie więcej czasu. Ale dzieci go
bardzo kochają, nie mogą się doczekać, kiedy wróci z pracy. Z tego też względu
już dawno uznałam, że znoszę to wszystko dla dzieci i staram się tworzyć
raczej normalną rodzinę. Choć do tej, którą ja pamiętam z dzieciństwa, wiele
brakuje.
Co jakiś czas są poważne rozmowy, tłumaczenia i poprawia się tylko na trochę.
Ja chyba codziennie powtarzam sobie, że będę się bardziej starać, lecz po
następnych jego pretensjach i wyrzutach (nawet o błahostkę), energia i wiara
ze mnie ucieka.
Już chyba go nie kocham. Dwa, trzy miesiące temu zaczęłam myśleć o rozstaniu,
bo nie wiem czy to wszystko służy naszym dzieciom. Prawie codziennie się
sprzeczamy lub nie odzywamy (tylko niezbędne minimum). Poza tym jakoś
współpracujemy ze sobą dla sprawności życia codziennego. Rozstanie rozstaniem,
lecz wiem, że byłoby naprawdę ciężko. Jestem na jego utrzymaniu, samochód też
jego, a jeśli "wywaliłabym" go z domu, dopiero dałby mi popalić.
Ostatnio powiedziałam mu o tym, bo jego chyba też to trapi. Kilka dni temu
odbyliśmy naprawdę poważną rozmowę. Stwierdziłam, że denerwuję się z jego
powodu, czy znowu nie zrobię czegoś źle (uważam że to już czasem przemoc
psychiczna), a on na to, iż robię z siebie sierotę i przesadzam. Ale koniec
końców wyszło na to, że jednak spróbujemy jeszcze i się postaramy. I on
rzeczywiście pracuje nad sobą, choć wczoraj byłam chwilowo "idiotką". A
wieczorem obraził się na mnie, bo ja z dnia na dzień nie potrafię o wszystkim
zapomnieć, pokochać go na nowo (a najważniejsze) nie wróciła mi ochota na
seks. Stwierdził, iż jestem dziwolągiem.
Boję się samej siebie, bo nie wiem czy naprawdę chcę jeszcze się starać czy
zostawić to biegowi wydarzeń, a co gorsza zaczęłam wyobrażać sobie, jak to by
było tylko we trójkę. Rodzina jest dla mnie najważniejsza i może po prostu
"coś" utknęło mi w głowie, przez co nie potrafię normalnie żyć i może
rzeczywiście wszystko wyolbrzymiam. Może powinnam udać się do psychologa (mąż
na pewno nie pójdzie) i jeszcze próbować?
Obserwuj wątek
    • gladys_g Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 10:28
      1. znaleźć pracę, żeby nie być całkowicie uzależnioną od pana
      2. psycholog pewnie nie zaszkodzi, na początek dla Ciebie

      I jak już znajdziesz pracę, złapiesz trochę oddech, zastanów się jeszcze raz,
      czego chcesz. Zajmij się sobą, to i mąż zacznie inaczej reagować - może jakoś
      się uda naprawić relacje. Ale już z pozycji partnera a nie zależnej od niego i
      słabszej strony.
      • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 11:10
        Z całym szacunkiem przeczytaj swój post parę razy! On nic nie robi rozmowy nie
        pomagają, czyny jego raczej mówią same za siebie i ciągle piszesz ja się staram
        -idź do dobrego specjalisty, usamodzielnij się w miarę bo kiepsko będzie - albo
        chodźcie razem na terapię - inaczej się zamęczysz!
    • bas-122 Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 12:53
      Ja bym próbowała. Ale przejęłabym "pałeczkę". Tak jak tu napisani. Praca,
      psycholog. Zmiany trzeba zaczynać od siebie. Jak zobaczy, ze Ty się zmieniasz,
      siłą rzeczy i on się zacznie zmieniać. Póki co, tkwisz w tym wszystkim i cierpisz.
      • mamamisiasia Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 15:28
        poza tym dzieci na tym tylko stracą. Odpowiedz sobie jaki przyklad
        daje im tata. Dwa- są świadkiem przemocy (bo przezywanie innej osoby
        jest przemocą), co nie wróży im dobrego dzieciństwa i szczęśliwej
        dorosłości.
    • marzeka1 Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 16:11
      "TO "Dla dzieci jest dobrym
      ojcem, poza tym, że mógłby poświęcać im znacznie więcej czasu." + "znoszę to
      wszystko dla dzieci "- rozwala mnie nieustannie, tyle już razy na forum czytałam
      takie argumenty!!! Dla dobra dzieci??? By poznały, że z matką/kobietą można się
      nie liczyć, wyzywać, jak pan mąż "się zdenerwuje" od idiotek?
      Nie, ty nie możesz sobie pozwolić na wywalenie pana z domu, bo jesteś zależna
      ekonomicznie, dlatego zaczęłabym od poszukania pracy, by nie być od męża
      zależną, a potem dopiero powolutku zaczęła myśleć o "wywaleniu". Tylko już nie
      oszukuj się,że znosisz takie traktowanie dla dobra dziecka. One patrząc na was,
      uczą się relacji, głupie nie są szybko zauważą co i jak.
    • demonsbaby jeśli starasz się naprawić relacje 13.02.10, 17:13
      małżeńskie, to bez udziału męża w ewentualnej terapii będzie Tobie ciężko.
      wizyta u speca nie zaszkodzi, możliwe też, że na podstawie twoich relacji, ten
      znajdzie konkretne metody co do twoich reakcji na odzywki męża albo unikanie
      konkretnych zachowań.

      Nie mniej czytając twój post mam wrażenie, że nie wiesz czego ty chcesz.

      Mężowi postaw jasny warunek - możliwość bycia razem zależy od jego udziału w
      terapii, w innym razie może zacząć się pakować, bo w swoim życiu nie będziesz
      akceptować sytuacji, które Ciebie rozbijają, właśnie ze względu na dobro dzieci.
    • bas-122 Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 18:49
      Podobno szczęśliwa matka, to szczęśliwe dzieci. Warto więc stać się szczęśliwą
      matką.
      • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 22:26
        A mnie z kolei to zawsze rozwala kobieto co z tego, że matka będzie happy czy
        doprawdy uważasz, że to jest tożsame z tym jak /co odbiera dziecko no na Boga!
        Ono wcale nie musi takie być bo ma własne problemy/ coś mu się wydaje takie a
        nie inne, żeby to było takie "zaraźliwe". Nie ma tak.
        Polecam www.woydyllo.pl dział ARTYKUŁy - artykuł Dzieci swoich rodziców {
        ostatnie akapity - i ja się z tym zgaddzam}.
        • bas-122 Re: zostać czy rozstać się 13.02.10, 23:16
          Nie bardzo rozumiem co chciałeś/chciałaś napisać. Możesz raz jeszcze, trochę
          czytelniej, jaśniej. Fragment, który polecasz to ten:"Książka pomaga nie bać się
          leczenia i podpowiada jak zmotywować do niego opornych alkoholików."?
          • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 00:22
            No to może tak! Nie polecam żadnej książki na stronie pani Woydyłło jest dział:
            ARTYKUły{ po lewej stronie - wśród innych odnośników} gdy się na niego kliknie
            jest grupa art. w nich jeden, który wskazałam{ notabene w nicku ma wpisane, że
            jestem kobietą} nosi on tytuł Dzieci swoich rodziców i o niego mi chodziło.
            • bas-122 Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 05:20
              Ok. Chodzi Ci o książkę. Polecasz lekturę, czy może raczej na jej podstawie
              udzielisz konkretnych wskazówek, informacji?
              • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 11:25
                Albo jesteś trollem albo jest głupia - nie potrafisz czytać ze zrozumieniem! Co
                ma alkoholizm i książka która akurat jest reklamowana do spisu poszczególnym
                artykułów nie związanych z pozycją książkową!?
                Artykuły/wypiski/zapiski nie są związane ze stroną czytałaś może całą stronę jej
                czyli pani Woydyłło/przejrzałaś i co? Nadal nic?
                • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 18:56
                  Normalna sprawa Woydyłło jest psychologiem na stronie są zarówno polecane
                  książki/kontakt z nią i fragmenty/bądź całościowe artykuły na rozmaite tematy!
                  To, że na głównej stronie w tej chwili jest reklamowana jakaś książka nie
                  oznacza, że o to chodzi. Przecież były dokładnie podawane namiary na konkretna
                  rzecz! Na stro. nie ma 1200 linków! Tylko skromne menu, które się rozwija.
                  Namiary były precyzyjne!
        • weronika.3 Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 08:01
          A co tam odnośnie tej sprawy napisano. Jakie propozycje? może podaj przykłady?
    • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 09:06
      Dzięki serdeczne, dziewczyny!
      Jestem w trakcie szukania pracy i mam nadzieję, że już niedługo się uda. Wówczas
      może spojrzę inaczej na to wszystko. Skoncentruję się bardziej na sobie.
      Demonsbaby - po trochu masz rację, nie wiem czego chcę, na co się zdecydować. Po
      prostu jestem chwilowo rozdarta.
      Zdaję sobie sprawę, że nie służy to dzieciom. Jednak takie typowe gadanie "dla
      dobra dzieci" trochę ma sens, bo czy NIE walczenie o rodzinę i rozstanie się, bo
      teraz jestem podłamana, jest DOBRE dla dzieci? Jestem raczej z tych, którzy pół
      życia zastanawiałyby się, czy nie mogły zrobić czegoś jeszcze. Wychowywanie bez
      ojca i bez pewności, czy będę szczęśliwa bez niego (sytuacja finansowa, dzieci
      ciężko przeżywające rozstanie) wydaje się dla mnie nie najlepszym rozwiązaniem,
      przynajmniej na tę chwilę.
      Postaram się namówić męża na terapię rodzinną, lecz chyba z negatywnym skutkiem.
      Poza tym obiecałam sobie, że będę bardziej stanowcza i nie pozwolę siebie
      obrażać. Pokażę córkom, iż takie zachowania mogą mieć miejsce w życiu, ale my
      nie musimy się na nie godzić!
      Bracialwieserce, artykuł przeczytałam (nie miałam problemów z jego odnalezieniem
      na stronie) i poniekąd odnosi się też do mojego problemu. Dziękuję.
      • bracialwieserce Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 18:53
        Bardzo proszę! Powodzenia!
      • izabelski Re: zostać czy rozstać się 14.02.10, 19:22
        jesli zacznei cie obrazac t ospytaj, czy w ten sam sposob oddzywa sie do
        wspolpracownikow w miejscu pracy

        jesli oni zasluguja na lepsze traktowanie, to dlaczego ty nie?
      • awaaawa Re: zostać czy rozstać się 17.02.10, 11:29
        A ja myslę, że nie jest to tak oczywiste, jak wszystkie piszecie -
        że jak zajmiesz sie soba to inaczej spojrzysz etc. Jedno tylko
        musisz zrobic koniecznie - zacząc pracę i sie uniezaleznić
        finansowo. Wtedy przewstaniesz się bać rozstania i być może
        nabierzesz szacunku do samej siebie. A co do jego zachowania...,
        dzieci, związku. Ja tkwię (jeszcze) w bardzo podobnym układzie, z
        tym, że przerwy w pracy miałam tylko na urlop maciewrzyński. Moja
        praca jest odpowiedzialna i w zawodzie powszechnie szanowanym. Lecz
        w domu zmianiałam się w potulna myszkę, która znosi te
        wszystkie "spier..." itp., która pucuje kafelki, aby sie nie
        przyczepił, i w ogóle robi wszystko na najwyższym poziomie bo on ma
        wymagania. I wybacza i rozumie, że tak nie mysli lub zartuje. Jak u
        Ciebie. I nagle, po jednej z wielu kolejnych awantur, przelało mi
        się. Powierdziałam sobie, że więcej na siebie krzyczec nie dam. Był
        psycholog, psychiatra, prawnik, zmiana wymagań, szlaban na seks,
        propozycja terapii rodzinnej. Po pół roku takich zmagań widzę, że
        nie maja one sensu. On nie pojmuje, o co tak naprawde mi chodzi,
        czuje sie skrzywdzony i krytykowany. Ja nadal nie moge na niego
        liczyć w żadnej kwestii. Jestesmy tak daleko, że dalej juz chyba nie
        można. Dlatego nie wiem, czy warto inwestować w związek, który przez
        wiele lat funkcjonował wadliwie, dostarczając jednej osobie wygody
        (bezpłatny hotel z usługami) a drugiej frustracji. Nie wiem, czy
        możliwe jest uratowanie takiego związku i czy warto. Natomiast warto
        zainwestowac w siebie (praca, przyjażnie). Dzieci natomiast cierpią
        zarówno w takim układzie jak i w przypadku rozwodu. Ja wiem, że
        rozwód dla moich dzieci byłby czymś strasznym. Ale pytam siebie, czy
        chcę, żeby moje dzieci czerpały wzorce z tatusia i z naszej
        wzajemnej relacji. Poniewaz te wzorce będą rzutowac na całe ich
        zycie. Rozwód zaburzy ich poczucie bezpieczeństwa tu i teraz, ale
        mądrze pokierowane z czasem nauczą się żyć mając rodziców osobno.
        Tak sobie mysle choć nie wiem czy słusznie. Zycze mądrych decyzji i
        podrawiam serdecznie
        • mamamisiasia Re: zostać czy rozstać się 17.02.10, 13:43
          tez się zgadzam- warto zainwestować w siebie. Nie tylko praca i
          uniezalżnienie, ale tez moze terapia lub spotkania z psychologiem,
          bo jestem zdania, że kierujemy się w życiu podswiadomoscia i nie
          przypadkowo wybieramy pewien rodzaj patnerów. A czy trzeba sie
          rozstać?. Musisz sama sobie odpowiedzieć. Co chcesz i na czym dzieci
          zyskają. Może twój maż zrozumie i zacznie pracowac nad soba, a może
          nie. Ale w takiej relacji dzieci na pewno traca (sama jestem z
          podobnej rodziny, jesetm dorosła i dalej mam wysoki poziom lęku w
          sobie po tych wszystkich awanturach).
        • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 18.02.10, 08:10
          Właśnie najbardziej chodzi mi o dobro dzieci i zastanawiam się, która sytuacja
          byłaby dla nich lepsza, bo dobrej niestety nie ma. Mój mąż również czuje się
          poszkodowany i krytykowany, choć niemniej zauważa też własne nerwowe zachowania
          i wybuchy. Niby stara się nad tym panować, lecz albo mało się stara, albo w
          ogóle nie potrafi, bo marnie mu to wychodzi. A może on uważa, że tak powinno
          być? Wiem jedno, chciałby właśnie taki bezpłatny hotel z usługami (seksualnymi
          włącznie), a mnie to coraz bardziej przeszkadza!
          Obecnie oczywiście nie podejmę ostatecznej decyzji, muszę się usamodzielnić.
          Aczkolwiek myślę, że obie możemy to mądrze rozwiązać. Tobie zatem także życzę
          mądrych decyzji i wiele, wiele siły.
        • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 18.02.10, 08:27
          W powyższym zwracam się do Awaaawy.
          Do Mamamisiasia:
          Właściwie nie mam żadnej wizji, jak życie w takiej rodzinie może odbić się na
          dzieciach i ich dorosłym życiu. Natomiast moi bliscy znajomi (trójka rodzeństwa)
          wychowywali się bez ojca i obecnie żadne z nich nie poukładało sobie życia z
          partnerem. Ale to tylko jeden przykład, więc nie generalizuję. Sama wychowałam
          się prawie w idealnej rodzinie. Rodzice poświęcali nam dużo czasu, nie było
          ŻADNEJ awantury, tata NIGDY nie podniósł na mamę głosu, NIGDY nie powiedział
          brzydkiego słowa, a pantoflarzem na pewno nie jest. W większości on decyduje,
          ale żyją w partnerstwie. Kiedy coś im przeszkadza, oboje po prostu przez ok.
          godzinę nie odzywają się, a gdy emocje opadają, spokojnie ze sobą rozmawiają.
          Dlatego mnie boli, że moje małżeństwo tak bardzo odbiega od tej "normy". Tym
          samym, nie więm które wyjście jest lepsze dla dzieci.
          • mamamisiasia Re: zostać czy rozstać się 18.02.10, 10:02
            Nikt tego tu Ci nie powie, sama sobie musisz odpowiedzieć na to
            pytanie. Ale Twój maż bardzo Cie brzydko traktuje i to co było w
            Twojej rodzinie (u rodziców) bylo normalne. Masz faceta z
            problemami, niestabilnego emocjonalnie. Każdy ma prawo do słabszego
            dnia, do własnego zdania, a problem w tym, że Twoj facet tego nie
            akceptuje. Mozesz zacząć od stawiania granic- czyli zero przezwisk,
            wymuszeń itp. U mnie było w domu piekło i zawsze załowałam, ze
            rodzice sie nie rozstali.
    • attiya Re: zostać czy rozstać się 17.02.10, 16:42
      składasz pozew o alimenty, idziesz do pracy, i musisz sobie poradzić i tyle
      poza tym póki nie pójdziesz do pracy, alimenty pan może płacić też na ciebie
      • fajnalutowamama Re: zostać czy rozstać się 18.02.10, 14:28
        attiya napisała:

        > składasz pozew o alimenty, idziesz do pracy, i musisz sobie poradzić i tyle
        > poza tym póki nie pójdziesz do pracy, alimenty pan może płacić też na ciebie

        i ktoś nareszcie napisał coś mądrego!

        dziewczyno ty nie czekaj aż w końcu znajdziesz pracę, aż dostaniesz pierwszą
        pensję itp. szanuj się! i działaj teraz! bo tak wpadniesz w to uzależnienie od
        niego, że nie będzie ci się chciało odejść, bo dzieci, bo zmęczona jestem po
        pracy a tu jeszcze dzieciom lekcje sprawdzić, pranie, prasowanie, zakupy,
        obiady, och święta idę no w taki czas nie będę o rozstaniu myśleć, ach bo
        dziecko ma komunię a bo to a bo tamto - jak pójdziesz do roboty to nie
        znajdziesz przy nawale obowiązków czasu na myślenie "a może by tak odejść od
        tego idioty?" co myślisz że ci pomoże, zacznie ci dogadywać ze nie jesteś dobrze
        zorganizowana
        takich ludzi bardzo trudno jest zmienić, jeśli sami nie będą chcieli zmiany
        po drugie wyzwiska, awantury przy dzieciach to przemoc psychiczna to trzeba
        zgłosić, żebyś miała w sądzie dowód że coś robiłaś, alarmowałaś - no i mam
        nadzieję, że nie ukrywasz działań i repertuaru wyzwisk męża w czterech ścianach
        - niech wiedzą rodzice, teściowie, zawstydź go!
        jesteś matką jego dzieci szacunek ci się należy! a w ogóle to takie typy powinny
        się leczyć

        bądź twarda i nie daj sobą poniewierać!
        • awaaawa Re: zostać czy rozstać się 18.02.10, 14:46
          No nie wiem, czy w takim przypadku działanie tu i teraz jest dobre.
          Jak sie nie ma dzieci to i owszem ale jak sie ma to dzałania powinny
          byc raczej przemyslane. Ja myslę, że choćby dla własnego spokoju
          sumienia nalezy podjąć próbe porozumienia czy terapii, jednoczesnie
          stopniowo usamodzielniając się ekonomicznie. Nie wiem, jakie masz w
          tym zakresie mozliwości. W jakim zaqwodzie możesz pracowac i jakie
          sa Twoje mozliwości zarobkowe. Nie oszukujmy się, to jest ważne.
          Alimenty sąd przyzna Ci za jakiś czas, nie wiesz ile i czy on będzie
          regularnie płacił. Na poczatek idź do adwokata - nie od razu
          zakładać sprawę, ale żeby sprawdzić na co możesz liczyc w razie
          rozwodu i jak sie do niego przygotować. Jak piszesz, po burzach są
          długie okresy spokoju i sielanki, więc wykorzystaj je. Natomiast
          zgadzam się co do zapewnienia sobie świadków jego zachowania. Ja
          przez 9 lat udawałam, że jest idealnie,m bo wstyd mi było przyznać
          się, że on mnie tak traktuje. I może dlatego teraz juz nie potrafie
          wybaczyć.
        • madzia-linka Re: zostać czy rozstać się 20.03.10, 21:05
          Witam, sama ma problemy małżeńskie. Nie jest idealnie, często lub nawet więcej
          częściej się kłócimy. Mamy małe dziecko, dużo planów itd. Kilka razy byłam jedną
          nogą po za mieszkaniem.
          Jednak mam wspaniałą mądrą przyjaciółkę, która też nie ma łatwego życia... Ma
          duże doświadczenie życiowe i otworzyła mi oczy na wiele spraw. Rozstać się w
          dzisiejszych czasach to jest moment. Pakowanie zajmuje godzinę. Zabierasz
          walizki dzieci i wychodzisz... Była rodzina nie ma rodziny. To co się buduje
          przez większość życia można zakończyć w ciągu jednego dnia. Nikt nie jest
          idealny. Uważam że wina leży po obu stronach, i musi znaleźć się mądrzejszy by
          związek jakoś funkcjonował. Kobiety mają zwyczaj idealizować wszystko. Pewnie że
          byłoby fajnie, by facet przychodził z pracy przytulał całował i mówił: kochanie
          jak mija dzień itd. Ale życie jest inne. Facet też ma problemy w pracy (o
          których nigdy nie powie), też ma doły, chandry idt. Rozstać może się każdy,
          małżeństwo jest po to by się porozumieć. Musi być ta mądrzejsza osoba by to
          poskładać. Wiadomo że nie można pozwolić sobie pozwolić na wszystko ale myślę,
          że odpowiednim zachowaniem, można sobie wychować męża. Ja teraz właśnie nad tym
          pracuję;-)
          • bracialwieserce Wychowac męża 20.03.10, 22:11
            wybacz ale to jest właśnie główny błąd i sorry głupie myślenie. Facet to nie
            dziecko a Ty nie jego niańka na pewno dobrze jest komunikować swoje potrzeby/to
            co nam się nie podoba w relacji od razu/ nie czekać aż druga strona do tego
            dojdzie co nam nie leży bo jak by tak było dominowała by telepatia i nie byłoby
            problemu etc. ale nie ma czegoś takiego jak wychowywanie faceta, no wybacz!
          • sebalda Re: zostać czy rozstać się 21.03.10, 09:51
            Pracujesz nad wychowaniem męża. Może skoro masz takie mądre rady (bez sarkazmu,
            dopóki to możliwe, dopóki sprawy nie zaszły za daleko też jestem zwolenniczką
            pracy nad związkiem), to powiesz konkretnie, jak to robisz, jak taka praca
            wygląda, jakie daje efekty.
            Ja pracuję nad małżeństwem (wcześniej chodziliśmy 4 lata, ale to się nie liczy,
            bo wtedy nie wiedziałam, że trzeba nad małżeństwem ciężko pracować) ponad 20 lat
            i jest coraz gorzej. Wyrządziliśmy sobie przez te lata tyle krzywdy (piszę w
            liczbie mnogiej, bo sama w odwecie też wyciągałam często ciężkie działa), że
            obopólne poczucie krzywdy naprawdę nas jeszcze bardziej wyczuliło, jesteśmy
            przewrażliwieni na swoim punkcie, teraz już naprawde najmniejszy drobiazg
            doprowadza do scysji. Najsmutniejsze dla mnie jest to, że sama czuję
            wyczerpywanie się moich zasobów cierpliwości i dobrych chęci. Jak długo można
            liczyć na to, że będzie dobrze? Ile razy można wybaczać?
    • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 20.03.10, 09:17
      Witajcie dziewczyny.
      Długo nie pisałam, bo musiałam to sobie wszystko poukładać. Zmiany takie, że
      obecnie pracuję na umowę zlecenie. Wiem, że to nie stałe dochody, ale zawsze
      coś. Nie pozwalam się już tak obrażać i krzyczeć na siebie - po prostu go o tym
      informuję i wychodzę z pokoju. U niego zmiany takie: po poważnej rozmowie nie
      stara się już tydzień ... ale zaledwie trzy dni. Obecnie jest na mnie obrażony i
      tyle.
      Postanowienia: na 95% przemyślana decyzja o rozstaniu! 5% zostawiam na cud w
      formie takiej, że on uzmysłowi sobie o swoich problemach i pójdzie na terapię.
      Ale na to bardzo nie liczę, chyba że się przestraszy. To nie ze mną są problemy,
      on ma je ze samym sobą! Musi to zrozumieć!
      Rozmawiałam też z mamą. Pytałam, czy ja po prostu daję za szybko za wygraną,
      chcę iść na łatwiznę. Mama podsumowała to jednym zdaniem: "Nie, ty chcesz
      normalności" Powiedziała też, że sama muszę podjąć decyzję, ale zawsze mogę na
      nich liczyć, finansowo również. Także w podejmowaniu decyzji nie mam strony
      finansowej stawiać na czele.
      Decyzję podjęłam, ale w późniejszym trybie wykonalności :)
      Muszę po prostu poczekać, męża przygotować na to rozwiązanie. Wszystko po to,
      aby nie została urażona jego "WIELKA DUMA" i nie zrobił mi piekła po rozstaniu.
      Dzisiaj to na tyle, będę informować na bieżąco :)
      Pozdrawiam.
      • sebalda Re: zostać czy rozstać się 20.03.10, 19:48
        mamma_2m napisała:
        > Dzisiaj to na tyle, będę informować na bieżąco :)
        > Pozdrawiam.

        Trzymamy Cię za słowo:) Tak bym chciała, żeby któraś z tu piszących
        poniewieranych żon i matek pisała tutaj regularnie, jak sobie radzi, żeby dała
        jakiś pozytywny przykład, by inne kobiety mogły to skonfrontować ze swoją
        sytuacją i mogły się uczyć, nabierać może otuchy, starać się znaleźć siły do
        zmian. Nieodmiennie mnie dziwi, jak wiele niemal identycznych schematów się
        powtarza w małżeństwie. Jak czytam o związku, w ktorym mężczyzna nigdy nie
        podnosi głosu i nie ma w nim awantur, to dla mnie brzmi jak sen złoty, jak bajka
        nie z tego świata. A przecież to właśnie powinna być norma.Czy to testosteron,
        czy nieumiejętność dzwigania odpowiedzialności, czy taki skrajny egoizm
        sprawiają, że faceci muszą się wyżywać na swoich kobietach? I zawsze przy tym
        obwiniają nas, że to my ich prowokujemy, nie rozumiemy, dołujemy, nie doceniamy.
        I ten częsty argument, że to normalne, że przecież wszystkie malżeństwa się
        kłócą, że chcemy, nie wiadomo czego. Dopóki nie zaczęłam czytać tego forum,
        często to łykałam i brałam na siebie większość winy za nieporozumienia. Nie
        wolno tego robić, trzeba od samego początku walczyć o normalność, jak to mądrze
        powiedziała Twoja mama, a jeśli się nie da, to chyba jednak lepiej się rozstać
        możliwie jak najszybciej.
        Mammo_2m, proszę, pisz od czasu do czasu, co u Ciebie. Trzymam kciuki!
      • malwa200 do mammy_2m 24.05.10, 13:35
        pisałaś, że jest juz dobrze, ze mąż sie zmienił. skąd ta decyzja o
        rozstaniu? zastanów się, proszę, dla dzieci to wielka krzywda
        • mamma_2m do malwy200 03.06.10, 21:42
          najpierw była decyzja o rozstaniu, później mąż się zmienił. Wiem, że to wszystko
          źle wpływa na dzieci, ale ja ich nie wtajemniczam i nie mówię o każdej decyzji i
          o tym co myślę o ich ojcu.
    • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 07.05.10, 08:19
      Na specjalne życzenie sebaldy :D
      Spieszę z notką, co u mnie.
      Pisałam już o tym, że podjęłam taką i taką decyzję. A dzisiaj przyznam, że
      jednak niewielkie cuda się zdarzają.
      Po ostatnim wpisie na tym forum, wiele się działo. Było naprawdę źle i nie
      widziałam szans na poprawę. Seks w naszym związku całkowicie przestał istnieć
      (mężowi przeszkadzało chyba tylko to, bo "przecież wszyscy się kłócą").
      Poinformowałam go, że nie wiem kiedy będę miała znów ochotę i że jedyne
      rozwiązanie dla naszego małżeństwa to terapia. Odrzekł, że do żadnego psychologa
      nie pójdzie i nie będzie opowiadał o swoich problemach. Święta wielkanocne były
      koszmarne. W końcu nadszedł dzień, w którym mąż postawił mnie pod bramką i
      ostatecznie kazała podjąć decyzję, czy będziemy razem czy rozstajemy się. Pewnie
      macie pojęcie, jak byłam na niego wściekła, że stawia mnie w takiej sytuacji!
      Ale w końcu orzekłam - ROZSTAJEMY SIĘ. Usiadł, po kilku minutach stwierdził, że
      takiej opcji nie ma. W duchu się uśmiałam. Przez dwa dni było jeszcze nijako. On
      czytał w necie o swoich problemach i porady na ich rozwiązanie. Ostatecznie
      przyznał się, że to wszystko jego wina, że się w życiu nie spodziewał właśnie
      takiej mojej decyzji. Jakby ktoś mu przyłożył :) Nastąpił zwrot o 180st. Wiem,
      iż trudno w to uwierzyć, ale od trzech tygodni jest świetnie i przede wszystkim
      normalnie. Ja też nad tym pracuję, nie czepiam się już pierdół. Nie było ani
      jednej kłótni, ani jednej sprzeczki i krzyków. Zaczęliśmy się przytulać,
      całować, jest świetny seks i mąż nawet zaczął zabierać mnie na randki. Pewnie
      myślicie, że koloryzuję, ale wcale tak nie jest. I uwierzcie mi, że jakby ktoś
      miesiąc temu powiedział mi o takiej poprawie w naszym związku, puknęłabym siebie
      i jego w łeb!
      Naprawdę nie wiem, jak długo to potrwa. Mam nadzieję, że długo. Z pewnością będą
      też gorsze chwile. Nie jest to też znowu wielka romantyczna miłość, ale mam
      swoją normalność, którą chciałam. Na razie nie zastanawiam się wiele, żyję
      teraźniejszością (o dziwo wcale wieczorami leżąc sobie w łóżku nie wspominam co
      on mi złego zrobił, ile wycierpiałam, jak to wcześniej było codziennie). Nie
      oglądam się za siebie, mam nadzieję, że to zupełnie nowy etap w moim życiu i
      powoli zaczynam być szczęśliwa.
      To obecnie na tyle. Dziękuję wszystkim za porady, słowa otuchy i wsparcia.
      Liczę, że każdej z tu piszących mającej podobne problemy, uda się je rozwiązać
      (niekoniecznie w tę stronę co ja) i zacząć lepsze życie. Pozdrawiam gorąco.
      • co_dalej1 Re: zostać czy rozstać się 07.05.10, 10:10
        gratuluję i 3mam kciuki oby tak dalej !!!
        u mnie niestety nie jest tak różowo...my mamy synka który ma 9mcy...
        i na dziś dzień sytuacja jest taka że mąż się wyprowadził...i
        decyzję o tym też musiałam podjąć ja...i mąż też się tego nie
        spodziewał że mam tyle odwagi żeby zadecydowac o rozstaniu...od
        naszych znajomych wiem, że czeka na mój tel.żebym mu powiedziała że
        ma wrócić...ale ja tego nie zrobię...to on musi przemyślec i
        uzmysłowić sobie że też jest odpowiedzialny za to co się dzieje
        między nami...póki co obarcza całą winą mnie...a ja się starałam-
        podjelismy nawet terapię ale wg.męża terapeuta był ''stronniczy'' bo
        przyznał że mąż ma problem ze sobą...ja nad sobą pracuję a on
        odbiera to jako gest przeciwko niemu...i w sumie to zdałam sobie
        sprawę tak jak pisał ktoś powyżej że to zabrnęło tak daleko i trwało
        tak długo że nie wiem czy jestem w stanie mu wybczyć ...
    • anna15w Re: zostać czy rozstać się 24.05.10, 12:54
      ntakudo autorki , prosze Cię skontaktuj się ze mną na jak czytam
      Twoją opowięśc jakbym czytała swoja , chce wiedziec co zrobiła
      sjestem w takiej samej sytuacji
    • 3zosia-2009 Re: zostać czy rozstać się 25.05.10, 12:25
      Życie to nie bajka.Nie zawsze jest tak jak byśmy chciały.Myślę że takie problemy
      ma prawie każdy,ale nie każdy na boga od razu się rozwodzi.Spróbuj spojrzec na
      to tak:nie pije,nie bije i kocha dzieci,to mało.Może zajmij się czymś,co
      sprawiało by tobie radośc.Może odzyskasz poczucie wartości,bo chyba w tym problem.
      • triss_merigold6 Re: zostać czy rozstać się 25.05.10, 13:00
        To, że facet nie pije, nie bije i kocha dzieci to norma. Standard. Nie ma się
        czym zachwycać. Równie dobrze można doceniać to, że w ogóle się myje, nie
        przyprowadza kurew i łaskawie raczy iść do pracy.
        Musisz się odwołać do aż tak żenującego poziomu relacji pracy, żeby uzasadnić
        swoje i innych kobiet trwanie w kiepskim związku?
        • 3zosia-2009 Re: zostać czy rozstać się 25.05.10, 17:00
          Zachwycac może nie,ale doceniac,że wytrzymuje.Sama autorka przyznała,że awantury
          to norma,już nie wspomnę o braku seksu.
          A życie po rozwodzie wcale nie jest piękne,rózowe.Dopiero zaczynają się
          schody.Ale nie mówię żeby byc na siłę.
          Facet się zmienił,i to trzeba docenic.
          • triss_merigold6 Re: zostać czy rozstać się 25.05.10, 17:35
            Wybacz ale mam zupełnie inne doświadczenia związane z rozwodem.
            • 3zosia-2009 Re: zostać czy rozstać się 25.05.10, 17:46
              Ok.Ja trafiłam z deszczu pod rynnę.Dlatego tak myślę.A autorce wątku,życzę
              wytrwałości i cierpliwości.
              • tully.makker Re: zostać czy rozstać się 07.06.10, 15:47
                Ja trafiłam z deszczu pod rynnę.

                Nie trafilas. sama pod te rynne poszlas. Rozwod nie zmieni niczego,
                jesli nie bedzie bodzcem do zmiany samej siebie i swojego zycia.
          • tully.makker Re: zostać czy rozstać się 07.06.10, 15:46
            ja tez rozwod oceniam pozytywnie.
    • mamma_2m Re: zostać czy rozstać się 03.06.10, 21:57
      Dziewczyny, z przykrością stwierdzam, że nic nie trwa wiecznie :(
      Pomału wraca wszystko do normy. Może nie jest aż tak źle jak kilka miesięcy
      temu, ale "swojej chcianej normalności" już nie mam!
      Cierpliwość to ja mam, ale wytrwałość słabnie, skoro on chyba woli sprzeczki i
      obrażanie się - taka sielanka to chyba dla niego nuda!!
      Ja się jeszcze nie rozwodzę, ale kobiety, które tego nie przechodzą, nie
      zrozumieją. Bo to, że facet "nie pije,nie bije i kocha dzieci" to naprawdę nie
      równoważy tego cierpienia, udręki i bezsilności. Tego, że chciałoby się odpocząć
      od takiej atmosfery.
      Nie wiem jak jest u 3zosi-2009 ale ja cieszyłabym się np. gdyby mąż wyjechał do
      pracy zagranicę (wcale nie chodzi tu o korzyści finansowe) albo nieraz byłam w
      takim dołku, że chciałam żeby znalazł sobie babę i odszedł na spokojnie :( Wiem,
      normalne to nie jest, ale tak to czasami odczuwam.
      Niedługo otwieram własną firmę, więc będzie więcej obowiązków i tym samym
      większe pole do następnych kłótni. Ale mam też nadzieję i wiarę, że stanę na
      nogi, kupię sobie samochód i usamodzielnię się trochę. Potem zobaczymy...
    • 3zosia-2009 Re: zostać czy rozstać się 04.06.10, 19:19
      Moim zdaniem sama odpowiedziałaś sobie na pytanie.Więc poco tkwisz w tym
      związku.Rozstań się,ale pod warunkiem,że będziesz miała wsparcie,nawet w
      rodzicach.Bo rozwód potrafi byc długi.
      Ale tak naprawdę to,życzę ci abyście odkryli siebie na nowo.I dużo miłości.
      • sebalda Re: zostać czy rozstać się 04.06.10, 23:13
        To wszystko, co jest tutaj opisywane, jest normą w bardzo wielu związkach. To
        typowe schematy zachowań mężczyzn, ktorzy są uzależnieni od swojej porcji
        gniewu, mężczyzn, którzy własną bezsilność i kompleksy muszą sobie rekompensować
        w podporządkowaniu sobie partnerki i dzieci. Na ten temat jest książka dokladnie
        to opisująca i wyjaśniająca: Toksyczne słowa, agresja słowna w związkach.
        Właśnie ją kończę i czuję, jak otwiera mi się nowa perspektywa oceny mojego
        małżeństwa. Polecam najgoręcej jej lekturę, tak jak i mnie tutaj ją polecono. To
        bardzo ważne dla nas, kobiet pełnych dobrych chęci, ale nieustannie poniżanych i
        lekceważonych, żeby wreszcie otworzyć oczy i zrozumieć, w jakich tkwią związkach
        i że nikt nie ma prawa tak traktować drugiego człowieka, jak my jesteśmy
        traktowane. Zakup tej książki to najlepiej zainwestowane pieniądze. Nie wiem, co
        mnie tak długo powstrzymywało przed jej lekturą. Jeszcze raz dziękuję
        dziewczynom, ktore mi ją polecały. Bez niej jeszcze długo żyłabym złudzeniami.
        Świadomość boli, ale umacnia, czego i Wam życzę:)
        Wmawianie sobie, że życie jest ciężkie i nikt nie jest doskonały jest bardzo
        szkodliwe, bo sprawia, że godzimy się na bardzo złe traktowanie przez partnera,
        a tak nie musi i nie może być.
        • colaja Re: zostać czy rozstać się 07.06.10, 15:41
          Mogłabys podać tytuł tej ksążki i autora. Będę bardzo wdzięczna. U
          mnie tez jest dokładnie tak samo - dzieci 13 i 7 lat. Ze starszą
          córką duzo rozmawiam i rozmawiałam, duzo rozumie i tez dużo
          widziała i widzi nadal, syn reaguje agresją, jest niegrzeczny,
          wszystkiego domaga się krzykiem - wzór ma obok...., też rozmawiam z
          nim ile się tylko da i tłumaczę ale niestety nie wiele to daje w
          jego przypaku. Mąż niestety tez chciałby mieć Hotel z pełnym
          zakresem usług - seksualnych przede wszystkim. Pozdrawiam i życzę
          wytrwałości.
          • sebalda Re: zostać czy rozstać się 07.06.10, 16:12
            Wszystkim kobietom, które czują zamęt i dyskomfort w związku polecam tę książkę
            najgoręcej: www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
            • colaja Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 08:44
              STRASZE ale 9 punktów na 10 mam na codzień.... Nic dodać nic ująć.
              • sebalda Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 10:06
                Ja ma 8 punktów. Ale radzę nie poprzestawać na zrobieniu sobie tego testu.
                Należy przeczytać całą książkę, w której są wyjaśnione te wszystkie mechanizmy.
                Ona naprawdę wszystko świetnie wyjaśnia i ustawia w głowie.
                Moja bratanica, ktora nigdy nie była w dluższym związku, zbagatelizowała ten
                test, twierdząc, że we wszystkich związkach można twierdząco odpowiedzieć na te
                twierdzenia, że od czasu do czasu wszędzie tak się zdarza. Ale od czasu do czasu
                to nie to samo, co przez niemal cały czas z krotkim przerwami.
                Dałam do przeczytania test dziewczynie wciąż zakochanej w partnerze, żeby
                sprawdzić, czy rzeczywiście we wszystkich związkach tak jest; na żadne
                stwierdzenie nie odpowiedziała twierdząco. Trzeba przyjąć poprawkę na jej
                zaślepienie miłością (związek trwa ponad rok), ale mimo wszystko to oznacza, że
                nie we wszystkich związkach kobieta czy jedno z parterów może być notorycznie
                lekceważone i poniżane.
                • premeda Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 13:43
                  Ja tam świeżo zakochana w swoim chłopie nie jestem i na wszystkie
                  pytania, i tak miałam same "NIE".
                  • colaja Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 13:50
                    Życzę CI abyś zawsze miała negatywne odpowiedzi i zazdrszczę
                    szczęścia:(
                  • aggu Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 13:50
                    ja mam za kilka dni 7mą rocznicę ślubu i na żadne pytanie nie
                    odpowiedziałam TAK...
                    • sebalda Re: zostać czy rozstać się 08.06.10, 14:51
                      Szczęściary, tak trzymać. Ulżyło mi, bo po skwitowaniu przez moją bratanicę już
                      przez chwilę zastanawiałam się, czy ja za dużo nie wymagam, czy to może
                      faktycznie ze mną jest coś nie tak. Ale to było przed przeczytaniem całej
                      książki. Teraz wiem, na czym stoję i to naprawdę daje dużą ulgę i siłę do walki
                      o poprawę stanu rzeczy.
                      • premeda Re: zostać czy rozstać się 09.06.10, 08:52
                        Piszemy to właśnie po to, żeby pokazać, że można inaczej.
                • marianna72 Re: zostać czy rozstać się 09.06.10, 10:14
                  sebalda napisała:

                  >zbagatelizowała ten
                  > test, twierdząc, że we wszystkich związkach można twierdząco
                  odpowiedzieć na te
                  > twierdzenia, że od czasu do czasu wszędzie tak się zdarza.
                  Sabalda Twoje bratanica nie ma racji jestem w zwiazku od 10 lat mamy
                  trojke dzieci na zadne z tych pytan nie opdowiedzialam twierdzaco.
                  Dziewczyny nie musi tak byc w malzenstwie i to nie jest norma
                  Trzymam za Was kciuki
                  • blueklara44 Re: zostać czy rozstać się 10.06.10, 09:15

                    Witam.

                    Moje Drogie,
                    obawiam się,że większość tu piszących liczy na cud. Czy macie świadomość, że to
                    się nazywa molestowaniem psychicznym? Mam, jak większość z Was tak samo.
                    Poczytałam, porozmawiałam i tp. i niestety "tak mi wyszło".

                    Na cud nie liczę ale czekam na rozwój wypadków. Nie wiem dlaczego ale czekam....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka