Dodaj do ulubionych

trudna nastolatka

08.04.10, 10:45
Witajcie.
Potrzebuję chłodnej oceny sytuacji . Niestety sama jestem zbyt zaangażowana
więc nie mam pewności czy postępuję słusznie.
Moja córka ma niemal 17 lat i bardzo ciężko przechodzi okres dorastania.
Rozrabiała bardzo jakiś czas temu, teraz jest znacznie lepiej ale wciąż
zdarzają się poważne konflikty.
Od jakiegoś czasu ma paskudny zwyczaj ( co jakiś czas ) nie wracania na noc do
domu. Nie mam nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu spędziła noc poza
domem ale chciałabym żeby przynajmniej kilka dni wcześniej uprzedziła że ma
taki zamiar, powiedziała z kim i gdzie będzie. Natomiast córka o 19.00
zapewnia że będzie po 21.00, a o 22.00 oświadcza że jednak nie wróci, bo... (
i tutaj każdy powód jest dobry).
Ostatnio związała się z młodym mężczyzną , 23 letnim i w dodatku z dzieckiem i
od tego czasu sytuacje się nasiliły( nie jest żonaty i nie mieszka z matką
dziecka).
Po ostatniej takiej sytuacji oświadczyłam córce że albo wraca na noc do domu
albo może zamieszkać z tym chłopakiem na stałe. Wiem że przesadziłam ale już
się stało.
W każdym razie po powrocie do domu powiedziałam córce że dom to nie hotel ,
jeszcze kilka zdań w zdenerwowaniu , na co usłyszałam niecenzuralne :
wypierdalaj. Nie zwraca się tak do mnie więc mnie zatkało.
Nie ukrywam że w pierwszym odruchu miałam ochotę dać w twarz ale nic takiego
się nie stało.
Powiedziałam że dopóki mnie nie przeprosi nie odezwę się do niej i tak już
niemal dwa tygodnie.
Mój mąż mnie popiera ale córka jest bardzo uparta ( nie będę się wypierać że
to moja krew :-).
Chłopak córki przeprosił mnie sms em za to że nie wróciła na noc ale to córka
była wulgarna.
Moje pytanie brzmi czy powinnam być konsekwentna i zaczekać na słowo
przepraszam od córki ?
Zwykle po kłótniach ja w końcu wyciągałam rękę ale tym razem jakoś nie mam ochoty.
Nigdy tak się do dziecka nie zwróciłam. Nie jestem święta ale takich
wulgaryzmów w domu się nie używa w stosunku do bliskich.
Dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: trudna nastolatka 08.04.10, 15:05
      Współczuję. Sama mam dzieci w wieku 19 i 14 lat, więc umiem się wczuć, choć
      nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.
      Uważam, że nie wolno Ci się teraz złamać, córka przekroczyła granicę i to ona
      musi Cie przeprosić. Nie wiemy, co Ty jej powiedzialaś, że ona tak zareagowała,
      ale mimo wszystko to jej nie usprawiedliwia. Mogła się obrazić, mogła strzelać
      fochy, to norma, ale takich słow nie wolno wypowiadać do nikogo, ani do męża,
      ani do dziecka, a chyba już szczególnie dziecku do matki. Staram się zawsze
      zrozumieć obie strony, ale tutaj jest istotna informacja, że u Was w domu tak
      się nigdy do siebie nie zwracacie, zatem nic jej nie usprawiedliwia.
      Nie wyciągaj pierwsza ręki, bo ona to potem może wykorzystywać, posunęła się za
      daleko, ale dobrze by było zadzialać jakoś delikatnie i dyskretnie w tym
      kierunku, żebyście jednak odbyły poważną rozmowę. Ona musi jakoś zrozumieć swoja
      winę.
      Ja jestem miękką matką, ale córka kiedyś powiedziała, że jak ona naprawde
      niepoprawnie się zachowała, a ja pierwsza wyciągałam rękę, to ona czuła
      zażenowanie i wolalaby czasami, żebym dała jej czas, żeby przeszla jej złość i
      szansę, żeby to ona przyszla pierwsza. Przy czym u Twojej corki czas już minał
      bardzo długi. Nie wyobrażam sobie, jak możecie tak zyć przez dwa tygodnie się do
      siebie nie odzywając. Rozmawiacie przez osoby trzecie? Przecież jakoś musicie
      się komunikować.
      Niewracanie na noc bez uprzedzenia też jest jakieś niefajne. A jak jej
      koleżanki, może ma złe przyklady?
      Mam jeszcze jedną refleksję. Nasz język się bardzo wulgaryzuje. Normą powszechną
      jest, że wszyscy używaja inwektyw, na ulicy, w szkole, w telewizji, w prasie.
      Chłopcy, dziewczyny, kobiety, nawet strasze osoby słyszy się mówiące wulgaryzmy.
      Może to słowo nie ma już takiej mocy rażenia, jak za naszych czasów? Może
      młodzież nie do konca zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo to jest obraźliwe?
      Ja się z tym nigdy nie pogodzę i uczulam na to dzieci od najmłodszych lat, ale
      teraz naszła mnie taka refleksja. Sama nie wiem.
    • ki_czort Re: trudna nastolatka 08.04.10, 16:57
      Nie ma nawet 17 lat i juz spi poza domem?
      Przegiecie.
      Spotyka sie z chlopakiem, ktory ma dziecko i nie mieszka z jego matka?
      Mloda powinna miec sie na bacznosci.
      Nieodzywanie sie do dziecka, 'obrazanie sie'?
      Dziecinada. Ide o zaklad, ze Cie przetrzyma. Ja wolalabym zrobic awanture i
      powiedziec, jaka bedzie kara - jeszcze jest w takim wieku smarkula, ze mozesz ja
      karac; 'obrazanie sie' i 'nieodzywanie' to dla mnie najglupsza forma
      emocjonalnego szantazu jaka istnieje. Raz uzyta obraca sie czesto przeciwko
      osobie, ktora w ten sposob usiluje cos wymusic.
      Moim zdaniem nie przesadzilas: dom to nie hotel i co jest takiego bulwersujacego
      w powiedzeniu tego? Dopoki dzieciak na siebie nie zarabia powinien stosowac sie
      do zasad, ktore narzucaja osoby go utrzymujace.
      Z drugiej strony jak zamieszka z chlopakiem, to udupi sie (byc moze na wiele
      lat), wiec lepiej zeby do tego nie doszlo.
      A 'wypierdalaj' do matki jest dla mnie nieakceptowalne, i zadne wulgaryzowanie
      sie jezyka tego nie usprawiedliwia.
      • verdana Re: trudna nastolatka 08.04.10, 17:15
        A masz jakis pomysł, jak ukarać 17-latkę? Bo ja nie. Tzn. pomysłów
        mam sporo, tylko nie o to chodzi, aby 17-latka uciekla z domu na
        dobre.
      • kochamkotyijuz Re: trudna nastolatka 08.04.10, 17:43
        Po przeczytaniu tego wpisu zdalam sobie sprawe ,ze jestem juz
        pokoleniowa osoba : )Za moich czasow rodzicow sluchalo sie i
        szanowalo. Przeklenstwa stosowane w domu to kurka wodna i cholera
        jasna ; )Jesli jakis nocleg poza domem to uzgodniany i ustalany
        nawet miesiacami przed (np.wyjazd,biwak itd)
        Co to sie porobilo.
        Mysle ,ze na za duzo pozwalalas corce,za nieodpowiednie postepowanie
        nie ponosila zadnych konsekwencji.Przyzwyczailas ja do tego ,ze moze
        robic co chce stad tez pozwolenie sobie na owe wypierdalaj.Wszysko
        plazem przechodzilo to i to przejdzie.
        Co ci pozostalo.Teraz to juz tylko twarda milosc.Postawic
        warunki ,ze mieszka pod twoim dachem i ma sie dostosowac do zasad
        panujacych w domu.Dopoki jest na twoim utrzymaniu masz prawo wymagac.
        A jesli nie potrafi czy nie chce okazywac ci szacunku w twoim
        wlasnym domu to niech sie wyprowadza.
        Wiem to latwo powiedziec, ale czasami to jedyna metoda ,zeby samemu
        nie zwariowac a do dziecka cokolwiek dotarlo.
        A tak swoja droga to bardzo tolerancyjna mama jestes nawet jak na
        dzisiejsze czasy,taki typ mama - kumpelka.
        • verdana Re: trudna nastolatka 08.04.10, 18:23
          Wybacz, nie było w historii żadnych czasów, gdzie cała młodzież
          słuchała i szanowała rodziców. Gdyby tak było, to przykazanie, które
          ma już dobre pare tysiecy lat "Czcij ojca swego i matkę swoją"
          byłoby zgoła niepotrzebne - najwyraźniej ostatnie pięć tysiacleci
          były z tym powazne problemy:)
          • filotiko42 Re: trudna nastolatka 09.04.10, 07:47
            Dziękuję za wpisy.
            Prawdę mówiąc w dalszym ciągu nie bardzo wiem jak postąpić .
            Córka jest zakochana i z tego co widzę z wzajemnością . Jeśli chodzi o charakter
            córki to jest bardzo uparta, zawsze taka była i myślę że taka zostanie. Pewnie
            życie nauczy ją pokory ale to zajmie trochę czasu. Mnie zajęło wiele lat :-).
            Kiedyś było gorzej i to znacznie ale nie chcę opisywać tego co się działo i
            dlaczego choć z całą pewnością ma to związek z obecnym zachowaniem.
            Tak czy inaczej zgadzam się że komunikowanie się przez osoby trzecie to
            dziecinada ale nie mam po prostu innego pomysłu. Nie chcę żeby się wyprowadziła
            bo jest zbyt młoda i na pewno nie wyjdzie jej to na dobre. Z drugiej strony
            zdaję sobie sprawę że niektórzy ludzie uczą się tylko na własnych błędach i to
            bolesnych.
            Powiedziałam że będę z nią rozmawiać dopiero kiedy mnie przeprosi i wydaje mi
            się że powinnam się tego trzymać . Nie jest to dla mnie łatwe ale nie jest też
            tak bardzo uciążliwe jak się obawiałam. W domu nie ma złej atmosfery, nawet nie
            jestem na nią zła . Widzę że córce też dokucza ta sytuacja, złości się i
            komentuje coś pod nosem ale póki co nie próbuje niczego naprawić . Na pewno
            łatwiej jest wybaczyć komuś kogo się kocha niż walczyć o szacunek ale jeśli o to
            nie zawalczę niewiele mi zostanie.
            Chciałabym z nią porozmawiać ale obawiam się że jeśli znów wyciągnę pierwsza
            rękę córka zinterpretuje to jak zgodę na takie zachowania.
            No cóż , pożyjemy zobaczymy. Życie jest nieprzewidywalne.
      • laura_fairlie Re: trudna nastolatka 09.04.10, 11:50
        Spotyka sie z chlopakiem, ktory ma dziecko i nie mieszka z jego
        matka?
        Czy sytuacja byłaby lepsza, gdyby spotykała sie z chłopakiem, który
        ma dziecko i mieszka z jego matką?
        • filotiko42 Re: trudna nastolatka 09.04.10, 13:57
          Myślę że sytuacja byłaby gorsza , bo wtedy moja córka rozbijałaby to co jeszcze
          mogło się posklejać . Jeśli chłopak się wyprowadził to sam taką decyzje podjął.
          Pewnie że nie jestem tym wszystkim zachwycona ale nie mogę zabronić spotkań , bo
          to nic nie da .Jest zbyt samodzielna i niezależna ( w jej mniemaniu).
          Próbuję się jakoś odnaleźć w tej sytuacji ale czasem nerwy mi puszczają.
          Poczekam jak się sytuacja rozwinie. Każda sprawa w końcu i tak się rozwiązuje.
          Pozdrawiam
      • rosapulchra-0 Re: trudna nastolatka 10.04.10, 05:03
        przegięciem jest twój komentarz..
    • kol.3 Re: trudna nastolatka 08.04.10, 19:21
      Jest Was dwoje - Ty z mężem, a córka dyktuje Wam warunki. Dla mnie to
      niepojęte. Cała jej postawa świadczy o tym, że nie czuje się związana z
      domem, Wasze zdanie jest bez znaczenia. Takie zachowanie nie pojawiło
      się nagle. Gdzieś dużo wcześniej popełniliście błąd i teraz spijacie
      piwo, którego sami nawarzyliście.
      • verdana Re: trudna nastolatka 08.04.10, 19:36
        Nie. Zakochane 17-latki potrafia się tak zachowywać, bez zadnego
        błędu popełnionego przez rodziców. Tzn. wszyscy popełniają błędy,
        ale bardzo często nie ma to wplywu na to, czy nastolatek będzie sie
        buntował, czy wiek nastoletni przejdzie niezauwazony.
        • kol.3 Re: trudna nastolatka 08.04.10, 19:47
          Nigdzie nie jest powiedziane, że ona jest zakochana. Ona być może po
          prostu sypia z facetem. Poza tym autorka pisze, że "poprzednio córka
          rozrabiała a teraz jest lepiej". Czyli jak mówi do matki "wyp.." to
          jest lepiej niż poprzednio. Ciekawa koncepcja. Wychowania zabrakło, ot
          co.
          • nchyb Re: trudna nastolatka 09.04.10, 09:55

            > Nigdzie nie jest powiedziane, że ona jest zakochana.
            jest powiedziane.
            Gdzieś tam wyżej matka pisze, że córka jest zakochana. A zakochane
            nastolatki potrafią być nieobliczalne. Dorosłe kobiety zresztą
            też... ;-)
          • laura_fairlie Re: trudna nastolatka 09.04.10, 11:52
            a jak nie jest zakochana i tylko sypia z facetem - to jest lepiej
            czy gorzej?
            • p_wolf Re: trudna nastolatka 09.04.10, 12:59
              > a jak nie jest zakochana i tylko sypia z facetem - to jest lepiej
              > czy gorzej?

              Zdecydowanie lepiej. Do takiej można spróbować z argumentami trafić, do
              zakochanej nie trafi nic.
              • laura_fairlie Re: trudna nastolatka 09.04.10, 14:23
                Jak zakochana - istnieje sznasa, że się odkocha. Jak nie jest
                zakochana - wie co robi...
    • drugikoniecswiata Re: trudna nastolatka 09.04.10, 17:27
      A może jednak wyjść z propozycją rozmowy?
      Nie o wszystkim, tylko o obecnym status quo?
      Propozycją, nie żądaniem.
      Rozmowy, nie kłótni.

      Wojna na przetrzymanie może trwać długo, mojej mamie udało się takową ciągnąć
      przez rok, z wyprowadzką w pakiecie (40 lat temu, dla tych, co mówią, że mamy
      inne czasy). Trochę starsza była, fakt.
      • kochamkotyijuz Re: trudna nastolatka 09.04.10, 17:54
        No wlasnie starsza byla i to ma duze znaczenie bo dla mnie prawie 17
        to zadna dorosla osoba, to jeszcze dziecko jest i powinna traktowac
        matke z szacunkiem.
        Wiemm ,ze wybielilam troche to nasze pokolenie lecz nie wzoruje sie
        tylko na swoim przykladie ale na innych tez- kolezankach ,sasiadkach
        dalszych blizszych znajomych.Nie znam takiego przypadku aby ktos
        wulgarnie odnosil sie do matki badz sypial poza domem kiedy tylko
        przyszla mu na to ochota.
        Czy naprawde jestem jedyna osoba ktora twierdzi ,ze dzisiejsza
        mlodziez znacznie rozni sie od tej z przed 20sttu lat bo juz sie
        pogubilam : ))
        • nchyb Re: trudna nastolatka 09.04.10, 19:05

          > Czy naprawde jestem jedyna osoba ktora twierdzi ,ze dzisiejsza
          > mlodziez znacznie rozni sie od tej z przed 20sttu

          nie jesteś jedyna. Wręcz przeciwnie, jesteś bardzo typowa i jesteś
          większością. Już w starożytności dorośli narzekali na młodzież i
          mówili, że za ich czasów to och i ach.
          I tak to narzekanie na dzisiejszą młodzież się ciągnie od tysięcy
          lat...
          I od tysięcy lat sporo młodzieży jest potulnej, ale sporo poszukuje
          własnej drogi życiowej i próbuje się uczyć na własnych błędach, a
          dorośli z przyzwyczajenia i kilku tysięcy lat tradycji - na nich
          narzeka...
          • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 19:43
            Wszystko się zgadza, już starożytni narzekali na młodzież. Problem jest w czym
            innym. W punkcie odniesienia, skali i postępie. Bo cóż szokowało naszego
            pradziadka? Pewnie to,że syn czy córka ośmiela się nie powielać jego wzorców
            życiowych, chce sam decydować o wyborze drogi życiowe. A dziadka? Że syn
            przystał do bikiniarzy, ojca że syn słucha big bitu nosi plerezę i odpyskuje
            zamiast z pokorą słuchać ojca. Nas szokuje, że odpyskuje przy użyciu słów
            ogólnie uznanych za wulgarne. A nasze dzieci co będzie szokować gdy zostaną już
            sami rodzicami? Na pewno nie to, że latorośl jak oni niegdyś powie im
            "spierdalaj". Ich pewnie zszokuje dodany do tego kopniak, albo cios w zęby;))
            • verdana Re: trudna nastolatka 09.04.10, 19:56
              Pradziadka szokowalo dokladnie to, co teraz. Moje babcie (rocznik
              ur. 1900- 1910 sypialy z facetami przed slubem. Co gorsza nawet moj
              dziadek po pierweszej nocy oswiadczył mojej przyszlej babci, ze się
              nie ma zamiaru żenić.
              Fakt, moj pradziadek wyrzekl sie babci - jej siostra poszl;a
              siedzieć (za dzialalność polityczną) -było OK, babię przymnkneli -
              było OK, babcia zamiast być potulną córką chodzila z chłopakami -OK.
              Ochrzcila się, aby wyjść za dziadka - i nigdy więcej ojca nie
              zobaczyla.
              A to, co przezyli rodzice we Francji czy USA w slynnym roku 1968 to
              był horror, w porownaniu z tym, ze dziewczyna nie wraca na noc...
              Naprawdę, najwnoscia jest sadzic, że mlodzież kiedyś była lepsza.
              Przeciwnie.
              • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 20:28
                Możliwe, ale jednak nie było przyjęte mówienie do rodziców "spierdalaj",
                przynajmniej w środowiskach które ja znam;) Poza tym jest jednak różnica
                pomiędzy sypianiem z chłopakiem przed ślubem,
                polityczną odsiadką, zbiorowym protestem, a lżeniem rodziców, traktowaniem seksu
                jak czynności fizjologicznej, łamaniem wszelkich zasad i norm. Nie odnoszę tego
                do opisanej w tym wątku sytuacji, ale w szerszym kontekście. Nie powiesz chyba
                Verdano, że twoje szkolne czasy można porównać do tego co dzieje się obecnie w
                szkołach, szczególnie w gimnazjach. Chyba nie biłaś i terroryzowałaś
                nauczycieli, nie spółkowałaś w wucecie i nie robiłaś sobie porno filmików do
                puszczenia w necie. I to nie tylko z powodu braku komórki i komputera;))
                • verdana Re: trudna nastolatka 09.04.10, 20:36
                  Bo slowo "spierdalaj" jest stosunkowo nowe:)
                  Zareczam ci, ze wywalanie starych rodziców z domu, czy glodzenie ich
                  bylo na wsi na porzadku dziennym. Seks przedmałżenski był
                  rzeczywiscie rzadszy niz teraz, z powodu braku dobrych środkow
                  antykoncepcyjnych, za to ludzie masowo zdr5adzali sie po slubie (na
                  7 dzieci książąt Czartoryskich wspólne bylo tylko jedno - 6
                  pozostałych zafundowała sobie księżna z różnymi panami).
                  Nie bilam nauczycieli,z a to poczytalam sobie ok. 300 podreczników
                  dla klas pierwszych od roku 1795 do 2000 i opisy tego, co niegdyś
                  uczniowie wyprawiali z nauczycielami bardzo odbiegają od tego, co
                  widzimy dziś. Nie na korzyść - co powiesz o biciu nauczycieli
                  domowych, czy "kocówie" dla wychowawcy internatu, podkladnaie na
                  siedzenia pinesek, demolowanie sal lekcyjnych? Czytam też prase z
                  okresu miedzywojennego. Aby teafić na pierwsza stronę uczeń musiał
                  wystrzelać całą komisję maturalną. Takie drobiazgi, jak wymuszenia,
                  gwałty na kolezankach i pobicie nauczycieli w ciemnej uliczce
                  drukowano petitem na stronie 7 - byly zbyt czeste.
                  Oczywiscie, w czasach PRL-u, jak to zwykle bywa w panstwach
                  policyjnych byl większy spokoj. Ale czy warto?
                  • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 20:47
                    Z tymi Czartoryskimi to prawda:) Ponoć nawet słynny Adam Jerzy z Hotelu Lambert
                    był tak naprawdę z nieprawego łoża i o zgrozo naturalnym synem cara - zaborcy;)
                    W szczegółach masz rację, ale ogólnie rzecz biorąc to opisujesz patologię, nie
                    normę. Teraz natomiast patologia staje się normą. Okres międzywojenny to czas
                    kiedy wychowano wspaniałe, patriotyczne pokolenie, pierwsze w wyzwolonej Polsce.
                    To pokolenie Powstańców Warszawskich ludzi tej miary co Karol Wojtyła, Nowak
                    Jeziorański, prof Bartoszewski. Nie porównuj ich z pokoleniem Peji.
                    • p_wolf Re: trudna nastolatka 09.04.10, 21:28
                      > W szczegółach masz rację, ale ogólnie rzecz biorąc to opisujesz patologię, nie
                      > normę. Teraz natomiast patologia staje się normą.

                      Nie sądzę, myślę że Verdana ma rację. To, że ludzie odbierają patologię jako
                      normę jest związane ze sposobem w jaki media relacjonują współczesny świat.
                      Podręcznikowy przykład: w Nowym Jorku ~90% mieszkańców uważa, że obecnie na
                      ulicach jest dużo niebezpieczniej, niż w latach '70. Suche dane statystyczne
                      pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. Tą prawidłowość można zaobserwować w
                      wielu aspektach życia. Ogólnie związane jest to też ze wzrostem ogólnoludzkiej
                      wrażliwości, przynajmniej tej powierzchownej. W XIX wieku mało kogo wzruszały
                      małe dzieci konające z głodu w rynsztokach, dziś lepiej traktowane są psy.


                      > To pokolenie Powstańców Warszawskich ludzi tej miary co Karol Wojtyła, Nowak
                      > Jeziorański, prof Bartoszewski. Nie porównuj ich z pokoleniem Peji.

                      Każdy kataklizm (wojna, stalinizm) sprawia, że szlachetne charaktery lśnią
                      najjaśniej, a kanalie popełniają najnikczemniejsze zbrodnie, ale ogólna kondycja
                      ludzkości raczej się nie zmienia.
                    • ratyzbona Re: trudna nastolatka 09.04.10, 21:32
                      Po pierwsze nie cara tylko carskiego ambasadora. Poza tym skąd wiesz
                      co wyrośnie z tego pokolenia? czy myślisz że wśród rocznika 1920
                      który miał to nieszczęście wchodzić w dorosłość w okresie wojny nie
                      było chuliganów? przyszłych przestępców? Z tego co wiem ówczesna
                      prasa była pełna narzekań na ówczesną młodzież- zanim zaczęła się
                      wojna wszyscy byli przekonani że to pokolenie bezideowe i do niczego
                      się nie nadające. Historia sprawiła że musieli zachować się tak a
                      nie inaczej ale powiem szczerze żadnemu pokoleniu tego nie życzę.
                      Osiągnięcia pokolenia dzisiejszych nastolatków będzie się oceniać po
                      wielu wielu latach - i dopiero wtedy będzie można zawyrokować o jego
                      wielkości. A poza tym - dlaczego nazywasz młodych ludzi pokoleniem
                      Peji? Bo ktoś słucha takiej muzyki? przecież to jakieś tragiczne
                      uproszczenie.
                    • verdana Re: trudna nastolatka 09.04.10, 21:53
                      Nie cara -ambasadora carskiego:)
                      • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:09
                        Masz rację, z rozpędu koronowałem Repnina:))
                        A wracając do tematu, to dlaczego jest tak źle i coraz gorzej - w opiniach
                        nauczycieli, fachowców, specjalistów, a także samych rodziców - skoro jest tak
                        dobrze, a przynajmniej bez zmian? Skąd opinia, że proces wychowawczy jest coraz
                        trudniejszy, znacznie trudniejszy niż 10, 15 lat temu?
                        • p_wolf Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:15
                          No właśnie, skąd takie opinie niezmiennie od tysięcy lat? Może jest to
                          immanentna cecha ludzi, że własną młodość muszą widzieć w jaśniejszych barwach?
                          • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:23
                            Mam kilku znajomych nauczycieli. Te opinie nie dotyczą jasnych, wyidealizowanych
                            czasów młodości. Dotyczą zmian, które następują i są odczuwalne na przestrzeni
                            5, 10 lat. Z własnego podwórka - mam dzieci z dość dużą różnicą wieku. Też widzę
                            różnicę, w nich a każe w ich środowisku rówieśniczym. Wydaje mi się? Wydaję im się?
                        • verdana Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:22
                          Cóż, słowo w słowo (jest źle, mlodzież nic nie czyta, prócz
                          plugawych pismideł, interesuje ją tylko sport i dansingi, poziom
                          szkoły spada) czytałam w pismach pedagogicznych okresu
                          miedzywojennego. Podobnie czytalam, ze coraz trudniej jest młodziez
                          utemperować, bo w czasach zaborów mlodzież żyla ideą, a teraz patrzy
                          tylko by mieć łatwe życie i się bawić. Że dziewczyny ubierają się
                          wyzywajaco. Że chłopcy się nie uczą.
                          Znalazlam tez ankietę, przeprowadzona wśrod samej mlodziezy
                          (szukałam jej na półce, ale w moim balaganie znajde pewnie za pół
                          roku), ktora okresla siebie sama jako bezideową, leniwą, rozwiazłą.
                          Tyle o "pokoleniu Kolumbów".
                          Jest takie moje ulubione zdanie w "Nocach i dniach" Dąbrowskiej,
                          gdzie stara Ludwiczka z płaczem wspomina piekne czasy
                          pańszczyzny "Niepomna, ze nie pańszczyznę, a swoją mlodość wspomina".
                          Kazdemu pokoleniu wydaje sie, ze kolejne jest dużo gorsze. Pierwsze
                          wzmianki o tym - na papirusach egipskich.
                          • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:31
                            W sumie to bardzo bym chciał się przekonać do Twojej teorii. To by znaczyło
                            bowiem, że świat nie zwariował, tylko ja tetryczeje;) Ale spokoju mi jednak nie
                            daje to "spierdalaj" do matki. Mnie raz się wyrwało "głupia". Do dziś to
                            pamiętam i do dziś mam wyrzuty sumienia i żal do siebie.
                            • verdana Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:41
                              Pamietaj, że ludzie są różni. I że mlody czlowiek może mieć po
                              tym "spierdalaj" tez za 20 lat wyrzuty sumienia.
                              Mam wrażenie wręcz (to rewolucyjna teoria, ale nie wiem, czy
                              błedna), ze młodzież jest coraz lepsza, tylko swiat coraz wiecej
                              rzeczy uznaje za przekroczenie. Pamiętaj, ze takie urocze zabawy,
                              jak rzuczanie kamieniami w kolegów, podpalanie kota czy wieszanie
                              psa na płocie, kpiny z kalekich kolegów były jeszcze po wojnie
                              zabawami moze nie pochwalanymi, ale normalnymi i tolerowanymi.
                              Dla pociechy wyjatek z podrecznika z XIX wieku "Uczniowie przy karze
                              na nauczyciela urazeni być nie powinni, ani tez go łajać, lub
                              szkalować, ani za to o zemscie myśleć nie mają." Pytanie - jak
                              zachowywały się te dzieci w szkolach?
                            • p_wolf Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:44
                              Kwestia różnej formy i treści. Twoje "głupia" być może ma odpowiednik w czasach
                              dzisiejszych. Inny odpowiednik, tak który Ciebie szokuje.
                              • nick_ze_hej Re: trudna nastolatka 09.04.10, 22:56
                                Kwestia różnej formy i treści.
                                Otóż to. Dzisiejsze "spierdalaj" w następnym pokoleniu może być kopniakiem lub
                                ciosem w zęby, jak gdzieś wyżej napisałem;)
                  • morekac Re: trudna nastolatka 10.04.10, 09:38
                    Zareczam ci, ze wywalanie starych rodziców z domu, czy glodzenie
                    ich
                    > bylo na wsi na porzadku dziennym
                    Nawet lektury szkolne zawierają takie wątki... ;-)
                    • triss_merigold6 Re: trudna nastolatka 10.04.10, 18:04
                      Taaa... proponuję zapoznac się z zawartością emocjonalną
                      pojęcia "wycug".
    • tully.makker mam prawie 18-letniego syna 10.04.10, 17:42
      znam mnostwo jego kolego i kolezanek - i nie widze, zeby robili cokolwiek, czego
      ja nie mowila w ich wieku. Takie sa moje doswiadczenia z tej zdemoralizowanej
      dzisiejszej mlodziezy.

      Inna sprawa, ze corka autorki watku jednak odstaje nieco od sredniej, nie z
      powodu slowa spierdalaj, tylko luzackiego podejscia do miejsca noclegu.
      • verdana Re: mam prawie 18-letniego syna 10.04.10, 17:45
        I gdzie dzis widzimy tą zdemoralizowaną mlodzież? W mundurach
        harcerskich pod Palacem Prezydenckim, składającą kwiaty, płaczacą na
        ulicach.
        • filotiko42 Re: mam prawie 18-letniego syna 12.04.10, 08:40
          Verdana podobają mi się twoje wpisy. Wydajesz się być zrównoważoną osobą i też
          skłaniam się do twoich poglądów.
          Córka jest dobrym dzieckiem choć daje czasem popalić jak piątka innych :-). I
          ona i ja mamy swoje powody że tak właśnie reagujemy. Forum to nie miejsce na
          szukanie dogłębnej analizy zaistniałej sytuacji więc pozostanę przy
          dotychczasowych informacjach.
          Nie chcę przeciągać tej sytuacji w nieskończoność bo znając nasze charaktery
          potrwa to długo więc chyba będę musiała powoli ocieplić stosunki i doprowadzić
          do rozmowy.
          Dziękuję za wszystkie wpisy. Bardzo mi pomogły.
        • tamara.de.lempicka Re: mam prawie 18-letniego syna 13.04.10, 21:02
          Też w sobotę widziałam dwójkę harcerzy zdążających w wiadomym kierunku. Weseli,
          roześmiani, w podskokach. Pewnie pod Pałacem zwolnili i wzorem starszych uśmiech
          zastąpiły łzy. Lekcja patosu, zbiorowej histerii i obłudy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka