filotiko42
08.04.10, 10:45
Witajcie.
Potrzebuję chłodnej oceny sytuacji . Niestety sama jestem zbyt zaangażowana
więc nie mam pewności czy postępuję słusznie.
Moja córka ma niemal 17 lat i bardzo ciężko przechodzi okres dorastania.
Rozrabiała bardzo jakiś czas temu, teraz jest znacznie lepiej ale wciąż
zdarzają się poważne konflikty.
Od jakiegoś czasu ma paskudny zwyczaj ( co jakiś czas ) nie wracania na noc do
domu. Nie mam nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu spędziła noc poza
domem ale chciałabym żeby przynajmniej kilka dni wcześniej uprzedziła że ma
taki zamiar, powiedziała z kim i gdzie będzie. Natomiast córka o 19.00
zapewnia że będzie po 21.00, a o 22.00 oświadcza że jednak nie wróci, bo... (
i tutaj każdy powód jest dobry).
Ostatnio związała się z młodym mężczyzną , 23 letnim i w dodatku z dzieckiem i
od tego czasu sytuacje się nasiliły( nie jest żonaty i nie mieszka z matką
dziecka).
Po ostatniej takiej sytuacji oświadczyłam córce że albo wraca na noc do domu
albo może zamieszkać z tym chłopakiem na stałe. Wiem że przesadziłam ale już
się stało.
W każdym razie po powrocie do domu powiedziałam córce że dom to nie hotel ,
jeszcze kilka zdań w zdenerwowaniu , na co usłyszałam niecenzuralne :
wypierdalaj. Nie zwraca się tak do mnie więc mnie zatkało.
Nie ukrywam że w pierwszym odruchu miałam ochotę dać w twarz ale nic takiego
się nie stało.
Powiedziałam że dopóki mnie nie przeprosi nie odezwę się do niej i tak już
niemal dwa tygodnie.
Mój mąż mnie popiera ale córka jest bardzo uparta ( nie będę się wypierać że
to moja krew :-).
Chłopak córki przeprosił mnie sms em za to że nie wróciła na noc ale to córka
była wulgarna.
Moje pytanie brzmi czy powinnam być konsekwentna i zaczekać na słowo
przepraszam od córki ?
Zwykle po kłótniach ja w końcu wyciągałam rękę ale tym razem jakoś nie mam ochoty.
Nigdy tak się do dziecka nie zwróciłam. Nie jestem święta ale takich
wulgaryzmów w domu się nie używa w stosunku do bliskich.
Dziękuję za odpowiedzi.