majda12
21.09.10, 19:38
witam Was dziewczynki...
chcialam sie podzielic z wami moja "czescia" historii: /przygotujcie sie na dluga historie/
mam wuja /brat mojego ojca, ojceic moj zmarl jak mialam 3 l/ojca nie pamietam/prawie, mama malo co opowiadala, ja nie pamietam/wujek mieszkal z babcia - sam, nie ma rodziny, wszystkie obow. zony wypelniala bacia,nie raz mi mowila/pod koniec zycia/, ze zaluje ze nie nauczyla go "samoobslugi"..babcia miala 2 synow wuja i mojego ojca, ojciec umarl jak mial 25 lat - ja mialam wtedy 3l/malo go pamietam/, zostal wujek....z czasem ja doroslam, wyszlam za maz, wyjechalam do nl za kas i z mezem, w pl zaczelismy budowac dom,kase mamy ale czasem sie z nia blokujemy czym wspomagala nas babcia z wujkiem /zawsze chetnie/1-szy raz zabrakla nam na okna /kasa w nl na koncie byla ale nie moglismy jej przelac bo jak wracamy to w nl z 2 dzieci tez trzeba zyc/ , owszem - moglismy nie kupowac, ale skoro oni zaoferowali sie z pomoca, to pozyczylismy - 7 tys. -bez problemu, poszli wybrali, jak tylko wrocilismy do pl nast razem /taka byla umowa/ przychodzimy do nich z kasa zeby oddac, ale babcia z wujkiem :" ze nie chca, ze to na nasz dom, ze oni nam daruja.."niechetnie chcielismy oddac chociaz polowe, bo to duzo pieniedzy choc jak buduje sie dom to zawsze potrzeba ale nam sie nie spieszy z budowa - mamy gdzie mieszkac.../ - wzielismy...
od tej pory /bylo to kilka lat temu/ nic nie pozyczalismy , chodzilismy za kazdym razem odwiedzac babcie i wujka - ja dla nich jestem jedyna rodzina...
ostatniego roku babcia umarla...wujek jest jaki jest....na emeryturze..bez zony...znajomych...lubi wypic....wiem ze wyzywa sasiadow /jego sasiadka jest moja najblizsza ko.ezanka z pdst. i tez ja obrazil/wiemze wyzywal babcie...i nie sa to tylko plotki...sama zaszlam kiedys do nich jak byl pijany i slyszalam....zreszta babcia /mama mojej mamy/tez mi nie raz wspominala jak slyszala jak ja wyzywa, sasiedzi tez...mieszkam w pl ulice wyzej i lacza nas ogrodki wiec latem chcac nie chcac slysze co wrzeszy po pijaku....
a teraz do sedna:
w tym roku tez zablkowalismy sie z kasa wujek bardzo chetnie pozyczyl nam 10 tys. zlotych na budowe do bozego nar. /choc ccemy wczesniej oddac/ + na tydz. auto swoje bo tomek moj nie mial czym na budowe jezdzic/ bo nasze w naprawie bylo/- i to bylo bez zadnego problemu az dziewczyny , nie uwiezycie:
jak nachlal sie w jeden week , kiedy ja organizowalam catering z moja siora na dozynki /1 tydz. pracy/ dzieci u moich rodzicow. ktorzy nie chca sie nimi zajmowac - a raczej slabao chca/ i ten wuj nachodzi moja 2-ga babcie,dzwoni i wyzywa ja / nie iwiem czy moge tak bezposr./ pizd, dziwek chamek bo ja mu ukradlam pieniadze i auto i jeszcze inne o ktorych nie chce mi sie piasac i ze jak do 7 rano nie oddam mu auta to wezwie na mnie policje"
i babcia do mnie przychodzi w nocy i mi to opowiada ze on ja nachodzil, jak pomagalam siostrze ale nie chciala mnie martwic ale teraz jak z ta polica grozil to juz mi musi mi powiedziec...i jeszcze wszystkich sasiadow doookola obdzwonil taki po pijaku w srodku nocy bo mi potem mowili...
jak do niego przychodze to mi gada" idz tam mi zrob!" "idz se wez" ! "tam jest!" itp. i na konice to uslyszalam ze jak wroce do pl to bede mu gotowac i uslugiwac....rosci sobie takie prawo dlatego ze po smierci dziadka ustawowo dostalam czesc po moim ojcu do calego domu /1/4/ i na koniec caly dom ma byc moj
wujek:
jak nie pije - jest spoko
jak pije: to nie moj wujek, nie znam go takiego, wyzywa mnie,moja,rodzine, jak na niego nakrzyczalam ze nachodzi moja babcie /mamy mojej mamy/ to wezywa police/dzielnicowego to on ze babcia klamie, zmysla, ze jest starsza osoba i sobie wymyslilam/znam babcia wychowala mnie i jest ze mna i nie ma fatazji - na bank!!!! recze za nia z e nie zmyslala, domaga sie opieki, ze jak wroce to "mam mu gotowac", prac", moja mama raz wysluchala takich wyzwisk przez tel na moja babcie to jej powiedzial ze jest :chamka pie...na" a do nas dzwoni , ze oni wszyscy na niego zmyslaja...i co ja mam zrobic? jestem jego jedyna rodzina...nie obchodzi mnie spadek - to czy ta reszte domu przepisze na mnie czy nie, nie chce komus pomoc i sluchac takich wyzwisk do konca zycia tylko dlatego ze "bedzie mi go szkoda" i ze "jestem jego rodzina" czy musze.....?chcialabym...ale skoro tak sie zachowuje....?nie czuje sie w jakikolwoek sposob zobowiazana...nigdy nie czulam bliskosci od nich...czy to ze mi pomogli finansowo mnie zobow.?czy jestem wredna osoba?szkoda mi go czasem...ale czy takim losem sam sobie na to nie zasluzyl?
opowiadami ze babcia spadla ze stolka i zlamala cos tam w miednicy ...a on tak czasem sie zachowuje ze zstanawiam sie czy czasem nie byl pijany ijej nie stracil....? choc bardzo smiale to moje oskarzenie to po ostatnich zachowaniach, ktore do tej pory przedemna skrywal, sama sie zastanawiam....
co o tym sadzicie? mam jakies zabowiazanie czy nie ? co wy byscie zrobily?
blagam o rady !