hope_33
06.10.10, 12:31
Proszę o radę..........jestem mężatką 1,5 roku, ja 33 lata tak sama mój mąż......jak już napisałam w temacie mój mąż nie pracuje prawie ponad 1,5 roku......
Przed naszym ślubem miał pracę przez ok rok potem redukcje i trafiło też na niego, najistotniejsze są dwa aspekty tej sprawy: pierwszy to to, że bardzo Go kocham i chce z nim być, drugi to to że mąż kłamie i w sposób wyrafinowany zwodzi mnie.....choć twierdzi że również mnie kocha.
Przed ślubem wyszło na jaw, że wbrew twierdzeniom męża, nie ma wykształcenia wyższego, zabrakło mu 2 semestrów do obrony pracy. Był to oczywiście wynik jego zaniedbania,do tego związał się z dziewczyną z innego miasta tam wyjechał i pomagał w jej rodzinnej firmie. Od początku jasno określiłam warunek - wykształcenie- obiecał że studia skończy.....i tak już ponad 2 lata nie może skończyć, co chwile wynajduje wymówki w postaci zmian programowych na uczelni itd.....to jednak nie wszystko......jak wspomnialam wczesniej mąż nie pracuje, mieszkamy w mieszkaniu obok moich rodziców, ja jade rano do pracy moj m. do domu rodzicow...tam mial pisac prace inż., bo jak twierdzi lepiej sie tam czuje i woli tam sie uczyć....
Jego Mama jest na emeryturze i spędzają wspolnie czas, ponoć tylko troche ale wiem jak silną mają więź.........Pieniądze- skąd są?- ja zarabiam dość normalnie, spłacam kilka kredytów ale nie są to wielkie sumy, reszta na wspolne wydatki, moje wydatki i ew leczenie lub badania....stramy sie o dziecko.....mąż jest na bezrobociu, wynajmuje kawalerke i dostaje pieniadze od rodzicow- czesto są to pieniądze za jakies prace koło domu bądz remontowe.....
Tata mojego m. to zapracowany i bardzo ambitny człowiek, prowadzi własną firmę , bardzo specjalistyczną i nie mam owy że zatrudni syna gdyż ten ie ma wymaganego wykształcenia....
Tak to wygląda, ogólnie dół bo ja trace nadzieje że coś sie zmieni, mój m. szuka pracy wysyła CV ale z racji braku wykształcenia wyższego i braku doświadczenia (33lata) ma prawie znikome szanse na prace inną niż typowo fizyczna.......
Mówi że chce zdobyć wykształcenie, a tu znów kolejny rok ma w plecy bo nie dopilnował egzaminu, i trzeba czekać znów rok na semestr w którym będzie mógł go zaliczyć.
I tak czas mija a my w miejscu...ja jestem z tym sama, Teściowa tłumaczy że On chce dobrze żeby dać nam szanse, nie zgadzam sie z Jej podejściem, uważam że to w dużej mierze Jej bład że zawsze syna usprawiedliwia i On doskonale wie że moze na nią liczyć.
Bardzo chce pomóc mężowi, chce żeby nam sie udało, wiem że to fatalny przypadek, ale czy moge coś zrobić zeby mąż sie "obudził"?? Kłótnie i mój płacz oraz rozmowy pełne cierpliwośći skutkują tylko obietnicami z Jego strony........