logikaa
06.12.10, 15:07
witajcie, w piątek po północy mocno pijany mąż domający się małżeńskich rozkoszy, uderzył mnie, gdy na wpół śpiąca i przerażona widokiem potwora, którego miał w oczach, stanowczo odmówiłam. Rozpętała się wojna, ...mamy dwoje małych dzieci, dopiero co wybudowaliśmy dom, szukałam wsparcia w rozmowach z rodziną i przyjaciółmi o tym co się stało, bo świat zawalił mi się w kilka sekund, im więcej ludzi z nim rozmawia tym sytuacja się zaostrza. Właśnie usłyszałam przez telefon, że chce rozwodu, i będzie ze mną walczył o dzieci! ....a co ja ...jestem przerażona, bo to podobno wszystko moja wina i powinnam się leczyć u psychiatry...bo on nie ma żadnego problemu z alkocholem! przemyśleń mam sto na minutę, powiadomienie policji odpada, bo chcę się z nim dogadać o ratować tę rodzinę! nie chcę tej wojny! pragnę powrotu spokoju, dzwoniłam już do poradni małżeńskiej, chcę porozmawiać z psychologiem, proponowałam terapię, ale mąż nie chce o niczym rozmawiać, miażdży mnie psychcznie a ja nie wiem już co robić.