emsalla
10.02.11, 21:25
Witam. Tym razem z takim pytaniem. Wczoraj poklocilam sie z moim partnerem poniewaz stwierdził że nieczego nie rozumiem i mozna do mnie gadac jak do woła.
A poszlo o nastepujaca sprawe. Partner ma syna z poprzedniego zwiazku. Mieszka z nami (17 lat). W jakiejś tam rozmowie wyszlo na jaw że w zeszlym roku doszlo między nim a kolegą do bójki. A dokladnie został on wyzwany na bitkę ponieważ rzekomo puscil plotę o koledze cyt. "że to ciota, pedał"ect. Tłumaczył że to nie prawda, że nic takiego nie mówił. Pytałam dlaczego podjął wyzwanie skoro czuł się niewinny. Po co tam poszedł i w zasadzie został poturbowany, na szczęście niezbyt powaznie bo odrazu byśmy zauważyli. Co gdyby jednak się coś stalo, dlaczego podjął ryzyko?
Odpowiedział że tak się robi bo tamten poczuł satysfakcję i sobie odpuścił zaczepki w szkole.
Może to zaden problem dla nie których ale dla mnie rzecz nie pojęta.
Partner przyznał że tak jest miedzy chłopakami i już. Powinnam to poprostu przyjąć do wiadomości. No do diabła! A jakby tamten miał nóż albo pchnął go na kamień, cokolwiek. Nie długo dojdzie do tego że zaczną do siebie strzelać tak jak kiedyś w pojedynkach. Nie rozumiem takiego zachowania. Gdyby jeszcze sie bronił a on podobno dał się sprac jak potulny piesek.
Wytłumaczcie mi to proszę, może to nie jest wielki problem ale strasznie mnie nurtuje