Dodaj do ulubionych

nie potrafię zrobić kroku do przodu

18.04.11, 23:09
Jestem mężatką, mamy dziecko. W telegraficznym skrócie postaram się opisać swój problem. Już na początku naszego małżeństwa okazało się, że mąż nadużywa alkoholu. Nasze życie z tamtego czasu to było piekło. W końcu zdecydował się na terapię, przestał pić, ale psychicznie czuł się coraz gorzej i w końcu wylądował w psychiatryku, gdzie zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną. Dostał leki, udało mu się wrócić do pracy, ale leki sprawiały, że po pracy już tylko spał. Tak wygladało nasze życie przez kolejnych kilka lat. On: praca-sen, praca-sen i tak w kółko. Ja: wszystkie obowiazki związane z domem i wychowywaniem dziecka. Dziękowałam Bogu, że mam święty spokój i chociaż czułam się bardzo samotna, to starałam się cieszyć z tego co miałam. Niestety "sielanka" nie trwała długo. Mężowi wróciła energia do życia a wraz z nią i chęć do picia. Pił codziennie wieczorami, a ja nie mogłam spać całymi nocami, bo bałam się, że coś mu się w głowie pomiesza (nie brał już regularnie leków) i będzie nieszczęście. Po pół roku popadłam w koszmarną nerwicę. Wyprowadziłam się z dzieckiem z naszego wspólnego mieszkania i kolejny rok już mieszkamy kątem u rodziny.
On codziennie dzwoni, namawia mnie do powrotu, ale nadal popija. A ja - beznadziejna matka, nie potrafię walczyć o podział mieszkania, o godne warunki życia dla dziecka.
Ja go chyba ciągle kocham, nie potrafię stanąć przeciwko niemu w sądzie, nie potrafię walczyć o siebie i dziecko, a on na żadne ugody się nie zgadza. Mówi, że zawsze mogę wrócić, tyle, że ja nie chcę zmieniać dziecku domu co parę miesięcy. Rodzina też byłaby wdzięczna, żebyśmy nie siedzieli im na głowie, jest mi bardzo ciężko znieść to wszystko psychicznie.
Nie wiem co robić, jak wyrwać się z tego marazmu :((((((((
Wiem, że nikt za mnie decyzji nie podejmie, ale może coś mądrego ktoś mi napisze...musiałam to z siebie wyrzucić.






Obserwuj wątek
    • mgla_jedwabna Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 19.04.11, 03:15
      Mężowi krótko - skoro tak kocha ciebie i dziecko, to niech idzie się leczyć. Alkoholizm można leczyć, a na schizofrenię też na pewno da się dobrać leki w taki sposób, żeby nie trzeba było funkcjonować w rytmie "praca-sen". Określ, ile ma wynosić ten "okres próbny" - tzn. najpierw on ma się leczyć, np. osiem miesięcy, a kiedy ty się przekonasz, że robi to systematycznie, wtedy możesz rozważyć powrót. Nie odwrotnie, bo skończy się tym, że ty do niego wrócisz, a on będzie pił po staremu.

      O podział mieszkania walcz, podobnie jak o alimenty na dziecko. I nie mów o sobie "beznadziejna matka" bo słabość nie jest winą moralną. Nakreśl sobie plan działania, ale daj sobie trochę czasu i nie wymagaj od siebie postawy lwicy od jutra.

      Jeśli mąż odmówi leczenia, to rozwód obowiązkowo z jego winy, podział majątku, alimenty. Widzenia z dzieckiem tylko na trzeźwo. Jeśli pojawi się na widzeniu pijany - koniec widzeń, ale nie koniec alimentów, bo dziecko ma prawo do utrzymania i do trzeźwego ojca. Patrz na to zawsze z punktu widzenia praw dziecka, nie swojej krzywdy (której nie neguję).

      Generalnie - panu krótko i konkretnie, żadnego rozwodzenia się nad przyczynami, samopoczuciem, okolicznościami przyrody itp. Dziecku - że tatuś jest chory, ale się leczy, jak się wyleczy, to może wrócicie. Ewentualnie, że tatuś jest chory i nie chce się leczyć, więc nie może się z nim widywać.

      Aha - jeśli panu się "w głowie pomiesza" i zrobi sobie krzywdę, to jego problem, nie twój. Jest dorosły, sam może i powinien pilnować brania leków. Jeśli nie chce - to jego wybór. Ty za niego nie odpowiadasz.
    • joshima Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 19.04.11, 08:43
      jakbyzona napisała:

      > Ja go chyba ciągle kocham, nie potrafię stanąć przeciwko niemu w sądzie, nie po
      > trafię walczyć o siebie i dziecko, a on na żadne ugody się nie zgadza.
      Z jednej strony to trochę nie fair odchodzić od męża kiedy popadł w chorobę. Z drugiej strony on nie wykazuje za bardzo chęci poprawy a Ty musisz zapewnić bezpieczeństwo i dziecku i sobie. Sytuacja dość skomplikowana, szczególnie jesli czujesz że go jednak kochasz (a może to tylko obawa przed zmianą).

      Stając przed nim w sądzie nie musisz go skreślać i występować przeciwko niemu tak ogólnie wypowiadając mu wojnę. Musisz tylko wyegzekwować pewne rzeczy dla siebie.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 19.04.11, 15:38
      Wedlug mnie, to ze ma problemy psychiczne to jedno - tu musisz sie solidnie zastanowic czy dasz rade byc z nim, bo niestety ale ze schizofrenikiem zycie bedzie trudne.
      Ze wzgledu na to ze przy tym pije to gdybym byla na twoim miejscu nie ma mowy. Pijacy schizofrenik to klopoty.
    • korag1000 Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 19.04.11, 23:51
      Hej

      Nie wiem czy pomogę ale faktem jest że ludzie przyjmujący laki psychotropowe są bardziej narażeni na uzależnienie w tym od alkoholu. Osoby mieszające leki z alkoholem uzależniają się od takiej mieszanki co jest bardzo trudne do wyleczenia. Często leki tego typu jak i alkohol działają na ten sam obszar mózgu i mieszanie tego powoduje że już samo jedno lub drugie nie wystarcza. Ja wiem że zostawienie osoby chorej może powodować wyrzuty sumienia ale on jest dorosły. Ty jesteś odpowiedzialna za dziecko. Ono jest słabe i bezbronne. Zdane na Ciebie.
      Druga kwestia to Twoje stwierdzenie że go kochasz. Widzisz zwykle osoby o niskim poczuciu własnej wartości kochają ludzi dla nich niedobrych i to nie dlatego że tak chcą tylko dlatego że on jest. To trochę tak jak w tym dowcipie kiedy w raju Ewa pyta Adama " Czy Ty mnie kochasz ? " Adam odpowiada " A kogo mam kochać ? " I tak właśnie jest. Nie ma nikogo innego a nie chcę być sama to kocham jego mimo że jest zły. Tylko to nie jest żadne wyjście. Uzależniasz swoje szczęście od drugiego człowieka. Wartościujesz się na podstawie bycia z kimś. A powinnaś się nauczyć być szczęśliwa sama, po to żeby tworzyć szczęśliwy związek z kimś. I żeby nie było że łatwo się pisze. Weź kartkę. Napisz plusy i minusy tego związku z nim. Odpowiedź znajdziesz sama.

      Pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 08:22
      Mąż ma poważny problem psychiczny. Trudno powiedzieć, co powstało najpierw. Czy choroba psychiczna jest konsekwencją uzależnienia. Sądząc z diagnozy tak może być. Jakkolwiek patrzeć mąż ma problemy psychiczne, bo uzależnienie od alkoholu, to także choroba psychiczna. Każdą z nich inaczej się leczy. Cokolwiek powiedzieć najpierw musi, podkreślam musi, być leczone uzależnienie. Proszę pamiętać, że ta choroba zmienia świadomość i możliwość kierowania swoim postępowaniem. Jeśli do tego dojdzie schizofreniczny tok myślenia, mąż słabo może kierować swoim postępowaniem.
      Dlatego, jeśli chce Pani z nim nadal być, musi Pani stawiać mu wyraźne granice. Chyba w pierwszej wypowiedzi w tym wątku zostały one bardzo dobrze opisane.Jeśli Pani w istocie kocha męża, to wystąpienie do sądu o przymusowe leczenie czy alimenty na dziecko nie jest działaniem przeciwko mężowi, ale dla jego dobra. On, ze względu na zniekształcony chorobą tok myślenia, może czuć inaczej, ale Pani działanie takiemu zniekształceniu nie musi podlegać. Inaczej zacyzna Pani z nim współpracować.
      To co napisałam dotyczy zarówno sytuacji w której Pani wraca do męża lub decyduje się na rozstanie. W obu sytuacjach wyraźne żądania i stawianie męża w sytuacji przymusowej, szczególnie w sprawie leczenia, będzie pomocą dla Pani, dziecka, ale i dla męża. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • petelka79 Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 09:03
        Nie wracaj. Z Twojego postu wynika,że właściwie nigdy nie byłaś szczęśliwa w małżeństwie. Żyłaś w strachu, niepewności, bez bliskości i stabilizacji. Do czego chcesz wracać, co Ty albo dziecko zyskacie na zrobieniu kroku wstecz? Ty już zrobiłaś krok do przodu, wyprowadziłaś się, nie cofaj się! Teraz skup się na sprawach formalnych, pisaniu odpowiednich wniosków do sądu, poczytaj o alimentach itp. Powodzenia, jeszcze możesz być szczęśliwa, a swojemu dziecku zapewnisz spokojne dzieciństwo.
        • jakbyzona Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 19:42
          petelka79 napisała:

          > Nie wracaj. Z Twojego postu wynika,że właściwie nigdy nie byłaś szczęśliwa w ma
          > łżeństwie. Żyłaś w strachu, niepewności, bez bliskości i stabilizacji. Do czego
          > chcesz wracać, co Ty albo dziecko zyskacie na zrobieniu kroku wstecz? Ty już z
          > robiłaś krok do przodu, wyprowadziłaś się, nie cofaj się! Teraz skup się na spr
          > awach formalnych, pisaniu odpowiednich wniosków do sądu, poczytaj o alimentach
          > itp. Powodzenia, jeszcze możesz być szczęśliwa, a swojemu dziecku zapewnisz spo
          > kojne dzieciństwo.

          To wszystko co napisałaś mówi mi mój rozum, a sercu pomimo wszystko żal.
          On dzwoni do mnie po kilkanaście razy dziennie (oczywiście nie wszystkie telefony odbieram, bo musiałabym niczym innym się nie zajmować), smsuje, myślę sobie, że musi mnie kochać, ale gdy się spotkamy to ciężko nam dojść do porozumienia, niestety absolutnie nic nie da się z nim ustalić, staram się już tyle lat pewne rzeczy uzgodnić i tylko się spalam, nie potrafię do niego dotrzeć :(

          • mruwa9 Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 25.04.11, 08:14
            serce sercem. A co Ci serce podpowiada na temat dzieci, ktorym fundujesz pieklo na ziemi z takim ojcem, a w przyszlosci - bycie DDA z wszystkim, co sie z tym wiaze?
            Jesli chcesz tkwic w zwiazku z alkoholikiem - schizofrenikiem, to Twoja sprawa. Ale wciaganie do tego piekla dzieci to juz swinstwo.
            A jesli maz w schizofrenicznym zwidzie zobaczy w dzieciach szatanow i pewnego dnia zarabie je siekiera? Jesli nie bedzie sie leczyl, i z uzaleznienia, i z choroby psychicznej, taki scenariusz jest mozliwy. Wolisz sluchac serca czy stac sie bohaterka pierwszych stron gazet?
      • jakbyzona Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 19:36
        dziękuję za wszystkie dobre rady i mądre słowa

        jeżeli chodzi o schizofrenię to jest ona opanowana, mąż bierze leki i normalnie funkcjonuje, płaci na dziecko

        gdyby jeszcze codziennie po pracy nie musiał wypić kilku piw... one działają na niego mocniej niż na osobę, która nie bierze leków

        postawiłam warunki, nie wiem czy on na nie przystanie, bo poprzeczkę postawiłam wysoko z uwzględnieniem zabezpieczenia na wypadek gdyby nie wytrzymał w abstynencji i musielibysmy po raz enty się rozstać (zapewnienie dachu nad głową dla mnie i dziecka-nie chcę podawać szczegółów)
        czekam na jego decyzję, jest mi przez to łatwiej, że to on podejmie decyzję,
        daję mu szansę i tylko od niego zależy czy z niej skorzysta (przynajmniej w teorii, bo w praktyce każdą decyzję zawsze podejmowali za niego rodzice, twierdzi też, że rodzice nie zgadzają się na przyjęcie przez niego "mojego rozwiązania")

        ciekawa jestem czy jest na forum ktoś kto ma/miał podobny problem tzn. miał współmałzonka chorego na chorobę psychiczną lub uzależnionego?


        • petelka79 Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 20:59
          Jestem córką alkoholika. Nie wiem,w jakim wieku jest Twoje dziecko, ale ja miałam jakieś 7 lat(a mój brat 5), kiedy moja mama postanowiła odejść od ojca. Wyprowadziliśmy się do dziadków i to było bardzo szczęśliwe, dające mi nadzieję wydarzenie. Niestety mama się poddała po trosze presji otoczenia, wierze w metamorfozę ojca( choć nie miała do niej podstaw,bo on błagać o nasz powróŧ przychodził pijany!). Nie bez znaczenia pewnie były też dość trudne warunki mieszkaniowe u dziadków.Ech,wróciliśmy do dużego domu, nic się nie zmieniło...Mieliśmy z bratem bardzo ciężkie dzieciństwo, a moja mama okropne, straszne życie. Mimo to, już nigdy więcej nie odważyła się na zmiany. Żywię do niej przeciwstawne uczucia-kocham ją i bardzo mi żal jej zmarnowanego życia,ale jest też we mnie dużo żalu za jej brak odwagi i ten krok wstecz, który zniszczył tak wiele...Bardzo trudno być DDA, oszczędź takiej przyszłości swojemu dziecku.Pozdrawiam Cię, życzę Ci siły i trafnych wyborów.
        • sowrima Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 24.04.11, 21:16
          Przy braniu jakichkolwiek leków alkohol jest wykluczony, a szczególnie przy psychotropach.To przynosi ogromną szkodę i leki nie działają tak jak powinny.
        • gorzatax Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 25.04.11, 08:43
          jakbyzona napisała:

          >
          > bo w praktyce każdą decyzję zawsze podejmowali za niego rodzice, twierdzi
          > też, że rodzice nie zgadzają się na przyjęcie przez niego "mojego rozwiązania")
          >
          >
          To jest kolejny argument za zerwaniem z tym panem.
    • laura_fairlie Re: nie potrafię zrobić kroku do przodu 25.04.11, 02:17
      Zajmij się podziałem wspólnego mieszkania. Nie będziesz siedziała rodzinie na głowie, to może trochę ci przejdzie ochota na uszczęśliwianie pana i na powrót do lepszych warunków mieszkaniowych.
      I też nie wyczytałam, żebyś kiedykolwiek była z nim szczęśliwa. Może czas pozbyć się złudzeń?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka