Dodaj do ulubionych

Potrzebna mi blokada

19.09.11, 17:56
Potrzebna mi blokada na cudze problemy.
Mam kilku znajomych problemowych,
a to się rozwodzą i wypłakują mi intensywnie na ramieniu oczekując codziennego wsparcia i wysłuchiwania żali,
a to dzwonią późno wieczór kilka razy w tygodniu bo ktoś ich zdenerwował i koniecznie muszą się wygadać więc zrzucają na mnie frustrację przez godzinę dwie trzy -o moje problemy nie pytając,
a to mimo że łączy nas więź zawodowa to zaczynają się zwierzać z popapranych układów rodzinnych i oczekiwać że będę doradzać co mają robić,
itd

ja zaczynam być tym zmęczona. Nie mam siły na własne życie bo ciągle czuję się obarczona cudzymi kłopotami, wikłana w nie bez swojej chęci.
Zaczynam unikać spotkań z znajomymi, nie odbieram telefonów od tych którzy "zagrażają" kolejną litania ich problemów.
A chciałabym inaczej...
chciałabym nie "zarażać" się tymi ich problemami, nie tracić sił na oddawanie im swojej energii , nie rozmieniać się na tych którzy nie chcą właściwie nic w życiu zmieniać, ale chcą zrzucić frustracją na cierpliwego słuchacza,
chciałabym za to nauczyć się brać od innych.
Zablokować zły tor relacji, wykańczający mnie i osłabiający, zmienić go na inny, także z tymi samymi ludźmi.
Może są jakieś techniki by się tego nauczyć? By nie przyciągać do siebie "problematyków" i nie brać odruchowo ich problemów na grzbiet?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Potrzebna mi blokada 19.09.11, 18:56
      bastkan napisała:

      > Potrzebna mi blokada na cudze problemy.
      > Mam kilku znajomych problemowych,
      > a to się rozwodzą i wypłakują mi intensywnie na ramieniu oczekując codziennego
      > wsparcia i wysłuchiwania żali,

      To nie jest żadna blokada. To się nazywa asertywność. Jeśli chcą, żebyś robiła coś na co nie masz ochoty, wystarczy, że im to powiesz.


      > a to dzwonią późno wieczór kilka razy w tygodniu
      A wiesz, że słuchawkę można odłożyć a telefon na ogół daje się wyłączyć?

      > A chciałabym inaczej...
      Znaczy jak? Nie da się inaczej, jeśli się chce normalnie funkcjonować. Znaczy, można trochę inaczej. Zamiast unikać powiedzieć wprost, że nie interesują Cię ich prywatne sprawy i nie masz ochoty wieczorami wisieć na telefonie i wysłuchiwać.

      > chciałabym za to nauczyć się brać od innych.
      Najpierw musisz się nauczyć nie dać wykorzystywać i sama zadbać o siebie. Ludzie Ci tak sami z siebie nie dadzą.

      > Zablokować zły tor relacji, wykańczający mnie i osłabiający, zmienić go na in
      > ny, także z tymi samymi ludźmi.
      Marzenia ściętej głowy. To taki typ i nie zmienisz ich.
      • serenada60 Re: Potrzebna mi blokada 19.09.11, 19:22
        Polecam książkę
        Patricia Mansfield "Jak być asertywnym"
    • zuzi.1 Re: Potrzebna mi blokada 19.09.11, 22:30
      Polec im fora Gazety, tu się mogą wygadac do woli, bez obciążania Twojej osoby ich osobistymi problemami....
    • demonsbaby magiczne słowo 20.09.11, 08:10
      "nie", "nie wiem", "nie obchodzi mnie to".
      I nic / i nikt już ciebie obciążać nie będzie.
      • verdana Re: magiczne słowo 20.09.11, 08:32
        I przyjacół też już nie będzie.
        • demonsbaby Re: magiczne słowo 20.09.11, 08:46
          verdana, bez zbędnego dramatyzmu.
          Przede wszystkim przyjaciel to osobnik, który też coś z siebie daje, a nie tylko obciąża, a na słowo "nie" nie reaguje zbyteczną histerią i strzeleniem focha.
          • verdana Re: magiczne słowo 20.09.11, 15:17
            Czasem jest tak, ze przyjaciel nagle znalazł się w ciężkiej sytuacji i chce się wyżalić. Jeżeli druga osoba mówi stale "nie interesują mnie twoje problemy", "nie opowiadaj mi tego znowu" - to, przepraszam, po cholerę komukolwiek taki przyjaciel. Może być najwyżej dalekim znajomym.
            Przyjaciel to własnie ktoś, komu mozna, w momencie gdy cos się stało pomarudzić i zabrać czas. Oczywiście, bez przesady - codzienne dwugodzinne telefony, chyba że zdarzyło sie nieszczęście, nie wchodzą w grę. Nie mam czasu na wysluchiwania cudzych zmartwień - to ze swoimi tez zostanę zupełnie sama.
            Foch? Oczywiście - trudno sie dziwic, ze nie mam zamiaru przyjaźnić się z kimś, kto ma moje problemy gdzieś.
            • annb Re: magiczne słowo 20.09.11, 18:34
              można się wyżalic raz, można i dwa ale jesli dochodzi do takich sytuacji jak

              cytuję

              Mam kilku znajomych problemowych,
              a to się rozwodzą i wypłakują mi intensywnie na ramieniu oczekując codziennego wsparcia i wysłuchiwania żali,
              a to dzwonią późno wieczór kilka razy w tygodniu bo ktoś ich zdenerwował i koniecznie muszą się wygadać więc zrzucają na mnie frustrację przez godzinę dwie trzy -o moje problemy nie pytając,
              a to mimo że łączy nas więź zawodowa to zaczynają się zwierzać z popapranych układów rodzinnych i oczekiwać że będę doradzać co mają robić,
              itd


              To można czuc się zmęczinym i wykorzystywanym.
              Podziwiam założycielkę wątku
              ja po paru takich razach zapytałabym wprost-czego ode mnie oczekujesz
              A po pietnastu minutach takiech zrzucania po prostu powiedziałabym że jestem zmęczona i zakończyłabym rozmowę.
              Oraz poinformowałabym jak bardzo męczące są takie wyżalanki,które nie prowadzą do niczego
              Wygląda na to że osoby dzwoniące do załozycielki wątku traktują ją jak darmowego terapeutę
              Oni się problemami podzielą, jest im lżej a zalozycielka wątku bierze na ramiona coraz to więcej
              nie dziwię się że ma już dosyc
              to nie jest przyjaźń, to jest wykorzystywanie.
        • joshima Re: magiczne słowo 20.09.11, 17:59
          verdana napisała:

          > I przyjacół też już nie będzie.
          Jesteś pewna, że to co opisane jest w pierwszym poście to przyjaźń?
          • verdana Re: magiczne słowo 20.09.11, 18:59
            Być może tak. gdy moja przyjaciółka została porzucona przez faceta, dzwonila pare razy w tygodniu przez dwa miesiące. I gdybym ja została porzucona, to tez bym chciała miec kogo zanudzać.
            • demonsbaby Re: magiczne słowo 20.09.11, 19:15
              dobrze mówisz, gdybym ... i logiczne "chciała się wypłakać" ... "mieć do kogo"...
              Tyle, że tu nie jest 1 i do tego przyjaciółka, ale znajomi zrobili pewnie przez jej uległość i pewnie inne cechy, telefon zaufania.
            • joshima Re: magiczne słowo 20.09.11, 21:19
              verdana napisała:

              > Być może tak.
              Z całą pewnością nie. Nigdy nie nazwałabym przyjacielem osoby, którą obchodzi jedynie to, żeby mi się wyżalić i ma głęboko w odbycie moje problemy. Wybacz, ale przyjaźń na tym nie polega. To są zwyczajne pijawki. Nie byłoby mi żal rozluźnienia takich "związków".

              > gdy moja przyjaciółka została porzucona przez faceta, dzwonila pa
              > re razy w tygodniu przez dwa miesiące. I gdybym ja została porzucona, to tez by
              > m chciała miec kogo zanudzać.
              To jest zupełnie inna sprawa, bo zapewne, poza tą kwestią owa koleżanka interesowała się Twoimi sprawami i udzielała Ci wsparcia kiedy potrzebowałaś. I nie wydzwaniała do Ciebie godzinami wyżalając się, że ktoś ją zdenerwował. Nie porównuj prosze tych sytuacji, bo sa nieporównywalne.
              • verdana Re: magiczne słowo 20.09.11, 21:29
                Na codzień masz rację. Ale w momencie, gdy przyjacielowi wali się zycie, naprawdę ma prawo pomyśleć o sobie i chcieć sie wyżalić, a nie uprzejmie wysluchiwać,z e przyjaciel też ma problemy.
                Ja wysluchiwałam rozwodzacej siekolezanki, przyjaciółki, ktorej nagle zmarł narzeczony i naprawdę - to nie był moment, aby one sluchały,z ę ja mam cos lepszego do roboty. A kiedy moj syn lezał na onkologii i czekałam na wyniki badań, to nie miałam chęci słuchać, ze im akurat szef zrobił awanturę. Ale przecież sluchając o rozwodzie czy śmierci nie wiedziałam, czy przyjaciółki mi się zrewanżują, czy nie. Jestem przekonana, ze gdybym wtedy powiedziała "Sluchaj, nie mam juz czasu", to z włanymi problemami zostałabym sama.
                O ile rozumiem, że w zwyklych kontaktach konieczna jest wzajemność, to nie w sytuacjach
                kryzysowych. Komuś, kto uporczywie zasypuje cię informacjami, jak sie zdenerwował w pracy, mozna powiedzieć, zeby przestał i pozostać przyjaciółmi. Komuś, kto opowiada o trudnym rozwodzie - raczej nie.
    • doctor.no.1 Re: Potrzebna mi blokada 20.09.11, 22:08
      Ja tez mam taką przyjaciółkę "typ narzekający". Rok temu najpierw jej powiedziałam, że od dziesieciu lat słucham tego samego i już mam trochę dosyć :) (była refleksja u przyjaciółki wieeelka) a teraz przychodzę i jak mam do powiedzenia swoje to mówię, ona narzeka, a ja na to, "a wracając do tematu... " Efekt: obie wyrzucamy z siebie bolączki, obie się wygadamy, każda nawzajem sobie poradzi co by zrobiła na miejscu drugiej i jest git :) Przyjaźń trwa i nie zamieniłabym jej za nic :):):)

      BTW - zmiana wynikła z lektury tego forum :)
    • asia_i_p Re: Potrzebna mi blokada 21.09.11, 18:02
      Możesz to zrobić, ale - coś za coś.
      Musisz zrezygnować z poczucia, że jesteś wyjątkowa. Wyjątkowo wrażliwa, wyjątkowo empatyczna, wyjątkowo współczująca. Musisz zrezygnować z poczucia moralnej wyższości osoby, która zawsze daje, nad osobami, które zawsze biorą. Musisz dostrzec, jakie korzyści ty masz z tego układu i być gotowa z nich zrezygnować. Wtedy odpowiednie słowa przyjdą ci same do głowy i nie będą potrzebne techniki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka