Jestem w kropce

01.01.12, 17:09
Jestem tu nowa,ale już sama nie wiem kogo się poradzić,kto spojrzy na problem z boku,bezstronniczo. Jestesmy małżeństwem prawie 4 lata,znamy się 9,mamy cudownego 3 letniego synka. Od dłuższego czasu między nami się nie układa,kłócimy się o wszystko.Jestem osobą impulsywną,przeważnie to ja krzyczę,mąż jest raczej opanowany,bardziej dobiera słowa,tak by mnie dotknęły,cos w rodzaju gnębienia psychicznego. Ubliża mi,porównuje do innych,poniża,mam wrażenie,że niszczy mnie psychicznie,wydaje mi się,że nadużywa alkoholu.Kocham go,chciałabym aby syn miał prawdziwy,ciepły dom,staram się,ale na próżno.Nie mam już po prostu siły.Chciałabym cos zmienić,myslę o separacji,ale co dalej? Pracuję,jednak za moją pensję nie damy rady,starczy jedynie na rachunki.Mąż ciągle powtarza,że odbierze mi małego,bo to niszczę naszą rodzinę,to ja krzyczę i wszczynam awantury.Jestem bezsilna,on celowo gra na moich uczuciach,twierdzi,ze jestem złą matką,że dziecko przy mnie częsciej płacze.wydaje mi sie to absurdem,bo mały jest bardzo silnie ze mna związany ( z mężem też ma rewelacyjny kontakt),płacze jak to każdy 3 od którego cos się wymaga,poza tym jest zdrowym,wychuchanym dzieckiem.Chcę cos zmienić jednak boję się co będzie dalej,za co żyć,a jak będzie chciał odebrać mi dziecko.Proszę poradźcie mi co mam robić?Starać się dalej dla dobra dziecka?
    • garibaldia Re: Jestem w kropce 01.01.12, 17:18
      Idzcie z męzem na terapię rodzinną.
    • blue_romka Re: Jestem w kropce 01.01.12, 18:23
      Zmiany zacznij od siebie. To że jesteś impulsywna nie usprawiedliwia Twojego zachowania.
      • sebidinka29 Re: Jestem w kropce 01.01.12, 19:27
        Chodziłam do psychologa,mąz mnie nawet w tym wspierał,po czym wykorzystał to przeciwko mnie,dogryzając przy każdej okazji.Myslałam o terapi dla nas dwojga,ale on nie pójdzie,nie wierzy w cos takiego,wychodzi z założenia, że to ja mam problem i mam sobie sama radzić.Pracuję nad sobą,staram się jak mogę,nie krzyczę przy dziecku,ale ciężko siedzieć cicho kiedy słyszy się ,ze jest się nikim,pustym,albo inne wulgaryzmy.Mąż pracuje w zk ,specyficzna praca bezposrednio ze skazanymi,wydaje mi się czasem,że do mnie podchodzi tak jak do tych swirów z zk.widzę jak się zmienił przez te lata
        • amb25 Re: Jestem w kropce 02.01.12, 09:47
          Wydaje mi sie, ze jesli bedzie separacja to mozesz wystapic o alimenty na dziecko. W Polsce sady zwykle przyznaja dziecko matce, to plus dla Ciebie.
          Epitety pod twoim adresem sa po prostu znecaniem sie psychicznym nad toba.
          W wielu opracowanich naukowych czytalam, ze policjanci maja np problem z przemoca w rodzinie, znacznie powyzej sredniej. Moze byc podobnie i z wami, bo praca podobna: w ciaglym zagrozeniu i stresie.
          • sebalda Re: Jestem w kropce 03.01.12, 15:27
            Jak dla mnie to typowy obraz osoby odreagowującej stresy z pracy na najbliższej osobie. Tego typu praca, jaką wykonuje Twój mąż, jest obciążona bardzo dużym ryzykiem zawodowym w kierunku zachowań agresywnych i innych podobnych problemów. Nie wiem, jak to wygląda w praktyce, ale chyba takie osoby powinny co jakiś czas przechodzić badania psychiatryczne, przy czym pewnie są one rutynowe i mogą nie wychwycić problemów z agresją psychiczną w domu.
            Jedyne co możesz zrobić, to za wszelką cenę trzymać swoje nerwy na wodzy, żeby nie dawać mu przeciwko sobie argumentów, to go prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej stresowało, że nie dałaś się sprowokować, że panujesz nad sytuacją, wtedy może uda Ci się wykazać mu, że to jednak on ma problem, z którym należałoby coś zrobić. Jemu z urzędu należy się pomoc psychologa czy psychiatry, na tym trzeba bazować. Na pewno w sieci są materiały na temat agresywnych zachowań pracowników zakładów karnych, poczytaj, uzbrój się w wiedzę i nade wszystko nie daj się prowokować, zaskocz go siłą spokoju. Życzę powodzenia:)
            • skwargosia Re: Jestem w kropce 08.01.12, 14:24
              no biedny misio ma pracę stresującą a żonka ma wykazywać "siłę spokoju"!?
              Twój mąż popełnia przestępstwo znęcając się psychicznie i nic Go nie usprawiedliwia.Pomoc psychologiczna jak ktoś to nazwał rutynowa to nieporozumienie - tu musi być konkret a nie rutyna.Poszukaj pomocy w organizacji zajmującej się kobietami ,które doznają przemocy od mężów będących w służbach mundurowych. W stacji telewizyjnej TVN Style był dobry program o problemie ,który Ciebie dotyczy ( z udziałem żon policjantów i prac.służb więziennych oraz panią.która prowadzi taką właśnie pomoc.) możesz do nich meilować ,dzwonić - myślę,że warto. życzę wytrwałości i pamiętaj przemocy nic nie usprawiedliwia!
      • arla276 do blue romka 08.01.12, 04:36
        czy wedlug Ciebie to naprawdę autorka postu powinna się zmienić?a dokładnie przeczytałaś treść?
        pozdrawiam
        • sebidinka29 Re: do blue romka 08.01.12, 16:52
          Tak mąż ma co 2 lata badania psychologiczne + jak coś się wydarzy (próba samobójcza skazanego ,atak na funkcjonarjusza itp) dodatkowe obowiązkowe wizyty ,przechodzi je pozytywnie. Co do mojego opanowania to racja ,sprawdza się .Zaczęłam porządnie nad sobą panować , opanowywać swoje emocje i jest znacznie lepiej. Wiem jednak ,że to dwie strony muszą chcieć. Jesteśmy po kilku trudnych rozmowach i łudzę się ,że coś dotarło do męża. Dziękuję za wszystkie rady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja