gdziekolwiek1
23.01.12, 11:02
Witajcie, może wy będziecie mogli mi doradzić, spojrzeć na sytuację bezstronnie.
Jestem od 18 lat mężatką, dobiegam 40-tki mam 16-letniego syna. Mój problem to coraz bardziej pogłębiający się konflikt pomiędzy mną a mężem. Nie mam już sił, nie widzę rozwiązań które zadowoliłyby obie strony. Kłócimy się dosłownie o wszystko: wychowanie syna, pieniądze, moją rodzinę, mój wygląd, moje wykształcenie i pochodzenie, nawet o głupią listę zakupów.
Ja zawsze w imię "świętego spokoju" ustępowałam, ale ile lat można. Cokolwiek powiem, zrobie jest oceniane, komentowane. On od 5 lat wymiguje się od pracy, na mnie spoczywa obowiązek łożenia na rodzinę w 70%. Resztę on dostaje od swoich rodziców. Coraz częściej myślę o rozwodzie.
Czy to jednak dobre dla syna, i czy jedyne wyjście?