Dodaj do ulubionych

Małżeństwo z rozsądku

    • claudel6 Re: Małżeństwo z rozsądku 11.02.12, 02:09
      ja też przeczytałam i trzymam kciuki! nie daj się zaszczuć tu obecnym paniom, myśle, ze masz badzo dużo do zaoferowania - jesteś rozsadnym, trzeźwo myślacym, krytycznym i wobec siebie i obdarzonym fajnym poczuciem humoru facetem, który przeszedł egzamin życia - i myśle, że zdal go na 5-. po śmierci zony nie rozpiłeś sie, nie zalamałeś, nie oddales dzieci na wychowanie ciotce czy teściowej. dałes radę i dałbys nadal, ale chyba juz czas, żeby ktos się w Twoim i waszym życiu pojawił. nie czarujesz nikogo tym, ze masz do zaoferowania od razu uczucia - i moim zdaniem świadczy to o uczciwości i realizmie. NA RAZIE masz do zaoferowania to, co wymieniłeś i jest to realne - i dla wielu kobiet istotne. uczucia - to inna bajka. Twoje dziewczyny są tej osoby troche spragnione, więc myśle, ze nie będą nowej przyjaciółce uprzykrzały zycia, jak już sie pojawi, tylko raczej będą życzliwe. a dla najmłodszej to naprawde moglaby byc nowa mama.,.
      szukaj, i radze Ci w internecie - na portalach randkowych - tam sie ogłaszają ludzie w kazdym wieku i w kazdej sytuacji, do anonsów w prasie drukowanej chyba tylko zagląda starsze pokolenie.
    • grosz-ek Samodzielny Tata 11.02.12, 02:11
      Myślałem, że jestem jedyny, a tu taki "suprise". Witam więc kolegę, w niedoli. Tak jak Ty, jestem Samodzielnym Tatą. Mam pod opieką 4 rozrabiaków - córkę i trzech chłopaków. Staż mam krótszy - 1,5 roku. I doświadczam wszystkich Twoich problemów. Dom stoi odłogiem, dzieciaczki z deka rozpuszczone, a ja zapracowany. Pewnie z tego samego powodu, co Ty - niby żeby utrzymać rodzinę, a tak naprawdę - aby zagłuszyć pustkę po powołaniu mojej Miłości do wyższych celów. Mnie też brakuję kobiety. Ale nie jest odpowiedzią na tą sytuację szukanie nowego zamiennika. Czarna legenda macoch nie wzięła się znikąd. Tak to już jest, że nowa partnerka wejdzie między Ciebie, a Twoje dzieci. Bo dla kobiety dom, rodzina to naturalny obszar działalności. My, zaś, mężczyźni bardzo chętnie pozbywamy się odpowiedzialności w tej materii. I tak, za obupólną, domniemaną zgodą, kobieta-macocha, zacznie rządzić Twoim domem i Twoimi dziećmi. Być może okaże się być wielką dyplomatką i uda się to jej stworzyć w domu radosną, rodzinną atmosferę. Chociaż, raczej jednak bym na to nie liczył. Patrząc choćby na nasz MSZ, widać, że o dobrych dyplomatów niezmiernie trudno. Przyjmując kobietę pod swój dach wbijasz klin między siebie, a swoje dzieci. Teraz jesteś dla nich autorytetem. I będziesz nim, dopóki będziesz samodzielnie pchał ten wózek. Dopóki będziesz samodzielnym tatą. Dzieci z czasem dorosną i docenią Twój wysiłek. Samo życie pokaże im Twoją wielkość. O ile się wcześniej nie poddasz.

      Rozumiem jednak, że krew nie woda, i że po prostu potrzebujesz kobiety. Powiem coś, co na tym forum jest raczej niepopularne. Jeśli chcesz, to bzykaj się na lewo i prawo tak, jak Ci tylko jest to wygodne. Jeśli masz kasę - chodź do profesjonalistek albo zasponsoruj studia biednej studentce. Wyjedź na wczasy szlakiem agencji towarzyskich Pomorza. Jeśli Twoja moralność Ci nie pozwala na seks za pieniądze - miej liczne romanse i wyrywaj laski w klubach. Jeśli wolisz bardziej stałe relacje - znajdź sobie przyjaciółki/przyjaciółkę na mieście. Ale w tym wszystkim pamiętaj o jednym. Zawsze po wszystkim wracaj do domu na noc. Sam. Dopóki dzieci nie wyfrunął z domu. I oczywiście - o odpowiednim zabezpieczaniu się. Chyba raczej nie potrzebujesz już mieć więcej dzieci.

      Zapomnij o nowej mamie dla swoich dzieci. Jeśli masz wątpliwości - przypomnij sobie te wszystkie historie z dzieciństwa o złych macochach. Czy na pewno chcesz sprawić taki los dla swoich dzieci?

      PS. jak chcesz, to pisz na maila gazetowego. Chętnie wymienię doświadczenia w byciu samodzielnym tatą. Powodzenia!
      • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 09:35
        Groszek- właśnie pewnie niechcący potwierdziłeś to, co mówią o owdowiałych panach z dziećmi.
        Traktują kobiety jako darmową siłę roboczą- a najczęściej jako przedmioty, które służą do przyjemności. Sporo tracisz mając takie zdanie.
        Mam nadzieję,ze autor wątku szuka jednak człowieka- nie tyłka.
        • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 10:13
          > Traktują kobiety jako darmową siłę roboczą- a najczęściej jako przedmioty, któr
          > e służą do przyjemności. Sporo tracisz mając takie zdanie.

          Zdecydowanie masz problem z rozumieniem czytanego tekstu. Przecież mu właśnie odradzam wiązanie się z kobietą i sprowadzanie jej do domu jako "darmową siłę roboczą" i jako "przedmiot, który służy do przyjemności". Wręcz przeciwnie - niech nadal samodzielnie pcha swój wózek życiowy, a jeśli potrzebuje kobiety - to niech sobie ją znajdzie - ale nie do pchania tego wózka. Bo w innym razie, ktoś z tego wózka spadnie. Nie ma darmowych obiadów na mieście. Ceną posiadania w domu "darmowej siły roboczej" i "przedmiotu, który służy do przyjemności" na 95% będzie skopane życie jego dzieci.

          Innymi słowy - niech robi to robi do tej pory, choć ja na jego miejscu posłałbym dziecko do żłobka/przedszkola, a nianię wynajmowałbym na okoliczność ewentualnych chorób dziecka. Zgaduję, że przez te 3 lata autor wątku żył w celibacie i rozumiem, że teraz zaczyna mu to doskwierać. Dlatego rozgląda się za kobietami - czytaj za seksem. Jeśli więc seks jest problem, to niech szuka rozwiązań odnoszących się do seksu, a nie rozwiązań rujnujących życie jego dzieci, a w jakiejś perspektywie - także jemu.

          Tak jak pisałem - jestem prawie dokładnie w takiej samej sytuacji jak autor wątku. Tak jak autor wątku, mam problemy z domem, dziećmi, sobą. Ale nie uważam, żeby rozwiązaniem było braniem sobie "kozy" do tego wszystkiego. Bo "koza" może później nie chcieć z tego domu odejść, za to bardzo chętnie pozbędzie się dzieci. Czarna legenda macoch nie bierze się znikąd.
          • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 10:25
            - a najczęściej jako przedmioty
            > , które służą do przyjemności. Sporo tracisz mając takie zdanie.
            Sam masz problem z czytaniem.

            a jeśli potrzebuje kobiety - to n
            > iech sobie ją znajdzie -

            a to niby co ? kobieta to tylko tyłek do zaspokajania przyjemności- bo tak mu poradziłeś...
            Nie sprowadzaj kobiety do domu, ale traktuj ją jak przedmiot- korzystaj z jej ciała, czyli wykorzystaj użyteczny przedmiot dla własnej przyjemności.
            • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 10:41
              Zdecydowanie masz wypaczone pojęcie o relacjach damsko-męskich.
              Od kiedy seks z chętną kobietą jest "wykorzystywaniem jej jako użytecznego przedmiotu dla własnej przyjemności"? Jeśli już - to obydwoje wykorzystują siebie nawzajem do własnych przyjemności.
              • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 10:49
                Sam masz wypaczone chyba...Z prostytutką albo z dziewczyną, która "jest sponsorowana" a kasę zbiera np. na studia- to z pewnością jest obopólna chęć z odczuwania przyjemności...Sam mu radziłeś takie rozwiązania.
                Oczywiście są też kobiety, które lubią seks dla samej przyjemności-bez dołączania do tego uczuć ale takich nie jest zbyt dużo. A to z kolei oznacza,ze taką kobietę będzie mu znaleźć najtrudnie- no chyba,ze jest mistrzem w seksie.
                • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 10:57
                  Coś się zaplątałaś we własnych odpowiedziach.
                  • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 11:04
                    Jasne..Zaplątałam- radzisz autorowi:wykorzystaj tyłek,z resztą radź sobie sam...
                    I jeszcze podpierasz to opowieściami o macochach albo też o odczuwających przyjemność seksualną kobietach za kasę...
                    Nie moja sprawa-rób sobie ze swoim życiem co chcesz.
              • aniazavonlea Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 11:06
                Wiesz niemniej jednak polecenie komuś szukania przyjemności w domach publicznych to nie jest rozwiązanie i przykład dla ojca 3 czy 4 dzieci. Ja zgadzam się że nie musi wprowadzać pani do domu, może to być luźny związek. Seks z prostytutkami, to jakiś światopogląd na widzenie kobiety w zyciu,relacje,ten światopogląd przekazujesz dzieciom, to taki brak szacunku, sposób wiązania z kobietą który dzieci obserwują, potrzebują przykładu..

                Zakładasz poniekąd czarny scenariusz że od razu dzieci będą krzywdzone itd...może spotkałeś kogoś takiego ale uogólnianie że tak świat wygląda i macochy takie są to przesada.

                Rownie dobrze słyszysz w telewizji że ojczym skatował dziecko itd ale chyba nie uogolniasz że wszyscy faceci katują dzieci konkubin?? tutaj to już nie tylko legenda ale dużo faktów jest takich ale wiesz nikt tego nie zakłada że lepiej się nie wiązać bo na pewno dziecko straci...

                Na pewno cięzko jest spotkać kogoś kto pokocha 3 czy 4 nieswoich dzieci ale przecież są takie kobiety które adoptują dzieci...
                Może trzeba wybrać kobietę która jest ciepła lubi dzieci a nie studentkę.
                • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 11:11
                  Seks z prostytutk
                  > ami, to jakiś światopogląd na widzenie kobiety w zyciu,relacje,ten światopogląd
                  > przekazujesz dzieciom, to taki brak szacunku, sposób wiązania z kobietą który
                  > dzieci obserwują, potrzebują przykładu..
                  Dzięki- zapomniałam tego dopisać.
                • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 11:52
                  > ami, to jakiś światopogląd na widzenie kobiety w zyciu,relacje,ten światopogląd
                  > przekazujesz dzieciom, to taki brak szacunku, sposób wiązania z kobietą który
                  > dzieci obserwują, potrzebują przykładu..

                  Dzieci będą widziały taki przykład, że Tata wraca zawsze na noc do domu i nie sprowadza ze sobą żadnych lafirynd do domu. Tym samym okazuje szacunek ich zmarłej Matce. A dzieci nie muszą być wprowadzane w szczegóły prowadzonego życia seksualnego poza domem.

                  >
                  > Zakładasz poniekąd czarny scenariusz że od razu dzieci będą krzywdzone itd...mo
                  > że spotkałeś kogoś takiego ale uogólnianie że tak świat wygląda i macochy tak
                  > ie są to przesada.

                  Nie, nie spotkałem. Ale polecam do zapoznania następujące wątki: f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3770819
                  f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=5078681
                  f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4639289
                  f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4124316
                  Po ich lekturze człowiek nabiera pewnego sceptycyzmu.

                  > Rownie dobrze słyszysz w telewizji że ojczym skatował dziecko itd ale chyba nie
                  > uogolniasz że wszyscy faceci katują dzieci konkubin?? tutaj to już nie tylko l
                  > egenda ale dużo faktów jest takich ale wiesz nikt tego nie zakłada że lepiej si
                  > ę nie wiązać bo na pewno dziecko straci...

                  Nie, nie uogólniam, ale są to sygnały ostrożności dla samotnych matek, aby nie wiązać się z byle kim. Poza tym, inna jest rola ojczyma w rodzinie, a inna macochy. Ojczym realizuje się na zewnątrz rodziny i nikt nie oczekuje od niego, że będzie "dobrym ojcem". Wystarczy, że nie będzie złym. Że będzie dbał o matkę i ją wspierał, a od dzieci będzie się trzymał z daleka. Macocha nie ma takiego luksusu - musi być bardzo dobra, albo z automatu będzie zła.

                  >
                  > Na pewno cięzko jest spotkać kogoś kto pokocha 3 czy 4 nieswoich dzieci ale prz
                  > ecież są takie kobiety które adoptują dzieci...
                  > Może trzeba wybrać kobietę która jest ciepła lubi dzieci a nie studentkę.

                  Oczywiście, są takie skarby na świecie. Niezmiernie trudno jednak takie spotkać. A w dodatku, między nimi musi jeszcze zagrać chemia. Niemniej i ją też - na wszelki wypadek - trzymałbym z daleka od moich dzieci.
                  • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:01
                    Mylisz się- dzieci szybko kojarzą fakty:i dasz przykład synom,ze kobieta jest tylko do seksu-wystarczy za to zapłacić, a córce,ze o jej wartości decyduje piękne, powabne ciało, a nie ona sama jako osoba, to kim jest- co za tym idzie wcale nie zadziałasz na korzyść dzieci.
                    Dzieci wiedzą więcej niż się dorosłym wydaje....
                    Mysz,ze tak trudno się zorientować,ze ojciec ma poza domem płatny seks?.Dzieci wbrew pozorom szybko rosną.
                    • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:14
                      > Mylisz się- dzieci szybko kojarzą fakty:i dasz przykład synom,ze kobieta jest t
                      > ylko do seksu-wystarczy za to zapłacić, a córce,ze o jej wartości decyduje pię
                      > kne, powabne ciało, a nie ona sama jako osoba, to kim jest- co za tym idzie wca
                      > le nie zadziałasz na korzyść dzieci.
                      > Dzieci wiedzą więcej niż się dorosłym wydaje....
                      > Mysz,ze tak trudno się zorientować,ze ojciec ma poza domem płatny seks?.Dzieci
                      > wbrew pozorom szybko rosną.

                      Ale masz jakieś dowody na poparcie tych słów?
                      Bo jestem ciekaw jakim sposobem skojarzą fakty, o których nie mają pojęcia. Ponad to, dopóki Tata wraca na noc - wcześniej, czy później, ale zawsze wraca, nie mają powodów interesować się, gdzie był i co robił.
                      • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:22
                        Tak mam- sama dość szybko dowiedziałam się o sprawach, o których nikt ze mną nie rozmawiał- a rodzice z całą pewnością nie chcieli abym się o nich kiedykolwiek dowiedziała.
                        > Bo jestem ciekaw jakim sposobem skojarzą fakty, o których nie mają pojęcia.

                        np. podwórko lub szkoła w tym pojęciu im szybko pomoże, zresztą nie tylko....

                        o, dopóki Tata wraca na noc - wcześniej, czy później, ale zawsze wraca, nie
                        > mają powodów interesować się, gdzie był i co robił.

                        Powodów może nie- wystarczy chęć lub ciekawość. A poza tym nie doceniasz Twoich z pewnością bardzo inteligentnych dzieci.
                        • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:39
                          > Tak mam- sama dość szybko dowiedziałam się o sprawach, o których nikt ze mną ni
                          > e rozmawiał- a rodzice z całą pewnością nie chcieli abym się o nich kiedykolwie
                          > k dowiedziała.

                          I co, wpłynęło to na Twój ogląd świata? Zmieniło Cię to jakoś traumatyczne?

                          Nie przesadzajmy, wiedzieć to nie znaczy rozumieć. Jeśli w codziennych kontaktach dzieci widzą, że ich Tata okazuje szacunek znanym im kobietom, to tej postawy się nauczą. A jeśli gdzieś, kiedyś dowiedzą się, że Tata miał jakąś kobitę na boku, tudzież łajdaczył się na mieście - spłynie to po nich jak po kaczce. Bo nie będą rozumiały znaczenia tych faktów. Poza tym, dzieci aby dorosnąć, muszą kiedyś zrozumieć, że ich rodzice to też są tylko normalni ludzie. My, jako rodzice nie za bardzo mamy wpływ na to, kiedy i z jakiego powodu takie zrozumienie nastąpi. Dlatego nie warto pod tym kątem układać sobie życia - aby zawsze i wszędzie być idealnym rodzicem w oczach dziecka.
                          • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 13:01
                            > Nie przesadzajmy, wiedzieć to nie znaczy rozumieć. Jeśli w codziennych kontakta
                            > ch dzieci widzą, że ich Tata okazuje szacunek znanym im kobietom, to tej postaw
                            > y się nauczą. A jeśli gdzieś, kiedyś dowiedzą się, że Tata miał jakąś kobitę na
                            > boku, tudzież łajdaczył się na mieście - spłynie to po nich jak po kaczce. Bo
                            > nie będą rozumiały znaczenia tych faktów

                            Będą rozumiały-ich znaczenie.
                            To czy spłynie: nikt nie może być tego pewnym.
                            Będą miały niespójny przekaz: z jednej strony normalne traktowanie kobiet- tych, które one znają- a z drugiej niewłaściwe traktowanie tych nieznanych, których one nie widzą.
                            Jasna nauka: tatuś widzi: trzeba się zachowywać dobrze, tatuś nie widzi: wszystko wolno...
                            To Twoje życie, Twoje dzieci, Twoja sprawa.
                            Jednak korzystanie z płatnego seksu przez ojca 4 dzieci nie jest dla nich dobrym przykładem do naśladowania- niezależnie od tego, jak bardzo próbujesz temu zaprzeczyć, zasłaniając się dobrem dzieci.

                            Wcale nie musisz być idealnym rodzicem- ale słowa jedynie uczą- a przykłady pociągają, jak mówi znane przysłowie.
                            • woda_woda Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 13:10
                              purpurowa_komnata napisała:

                              >
                              > Jednak korzystanie z płatnego seksu przez ojca 4 dzieci nie jest dla nich dobry
                              > m przykładem do naśladowania

                              No co ty - jedni uczą dzieci panowania nad żądzami a drudzy uczą, że za rozładowanie napięcia seksualnego wystarczy zapłacić jak za nowe buty i tyle :)

                            • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 14:05
                              > Będą miały niespójny przekaz: z jednej strony normalne traktowanie kobiet- tych
                              > , które one znają- a z drugiej niewłaściwe traktowanie tych nieznanych, których
                              > one nie widzą.

                              To one jakimiś telepatami są, czy co? Istotne w procesie wychowania dzieci jest to co one same widzą, słyszą i czują, a nie to czego nie widzą, nie słyszą i nie czują. Bo w takim razie zaczynam się bać np. wpływu poligamii w krajach muzułmańskich, tudzież polityki jednego dziecka w Chinach ludowych. Poza tym do profesjonalistki też można odnosić się z szacunkiem. Wykonuje niełatwy zawód, obłożony ostracyzmem społecznym, a jednak do funkcjonowania społeczeństwa niezbędny.
                              • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 14:10
                                Wykonuje niełatwy zawód, ob
                                > łożony ostracyzmem społecznym, a jednak do funkcjonowania społeczeństwa niezbęd
                                > ny.

                                Dziękuję- oświeciłeś mnie,ze dzięki prostytutkom funkcjonują społeczeństwa.Szkoda tylko,ze tylko damskim- a nie męskim- toż to dyskryminacja i niesprawiedliwość !!!
                                Odnoś się więc z szacunkiem.
                                Człowiek całe życie się uczy.
                          • aniazavonlea Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 14:14
                            Wiesz dzieci moga dowiedzieć się od kolegów gdzie chodzisz a koledzy od swoich rodziców...
                            Do tego nie sądzę żebyś tak to skrzętnie ukrywał na pewno Twój światopogląd jakoś wychodzi w rozmowie z nimi itd..nie wyobrażam sobie że propagujesz w rozmowie z nimi szacunek do kobiet a na boku płacisz za seks, nie da się tak bardzo ukryć swoich poglądów, po piwie, w rozmowie z kolegami jakoś to wyjdzie, pewnie przekażesz jakoś dzieciom ten model że za seks się płaci..
                            Zresztą ja widze jakieś skrzywienie czy rozgoryczenie i chęć upokożenia kobiet odwetowo w Twoim stanowisku za jakiś związek który nie wyszedł..nie wiem...
                            Facet który wraca do domu od prostytutki i udaje że nie ma życia seksualnego to dobry ojciec? hę..
                            • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 14:23
                              Ania: żona Groszka zmarła na skutek wypadku, który spowodował pewien kierowca.
                              Bardzo mu współczuję- jemu oraz całej jego rodzinie- tyle,ze nie upoważnia to nikogo do pogardzania pozostałymi kobietami- a to w swoich wątkach robi:z pewnością nie do końca świadomie.
                              Szanowny Panie Groszku:inne kobiety nie są winne temu,ze jakiś drań zabił Pańską żonę, która Pan kochał.
                              • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 15:04
                                > Szanowny Panie Groszku:inne kobiety nie są winne temu,ze jakiś drań zabił Pańsk
                                > ą żonę, która Pan kochał.

                                No, po takim argumencie mogę tylko zamilknąć.
                            • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 15:53
                              Zadziwia mnie ta psychoanaliza mojej motywacji. Po cholerę ona? Że nie idealizuję kobiet i nie potępiam w czambuł dziwek - to jakiś ze mnie psychopata? Przecież nie o tym w tym wątku chodzi (chodź może jednak ;-)

                              Odradzam autorowi pomysł szukania sobie żony. Uważam ten pomysł za co najmniej głupi, a autor wątku nie przemyślał dobrze konsekwencji jego pomyślnej realizacji. Że używając metafory "nie musi kupować całego browaru, gdy tylko chce się napić piwa". Że ewentualna macocha bardziej zryje psychikę jego dzieciom, niż jakiekolwiek negatywne skutki jego niemoralnego prowadzenia się. Dzieci potrzebują matki - ale najlepszym sposobem na jej zastąpienie jest on sam. Niech odnajdzie w sobie kobiecy aspekt swojej osobowości i wykorzysta go w relacjach z córkami. Niech im gęsto i często mówi jak bardzo je kocha. Niech je przytula, bierze na kolana i pokazuje, że są najważniejszymi kobietami jego życia. Niech nauczy się rozmawiać z nimi o ich kobiecych problemach. Dzieci mają do niego zaufanie, wierzą w niego. Niech on sam uwierzy w siebie i ma zaufanie do siebie samego. I niech sobie sam wyznaczy granicę relacji z córkami, której nigdy nie przekroczy.

                              Do tego wszystkiego nie potrzebuje jednak kobiety z zewnątrz. Jeśli jednak potrzebuje, to prędzej do zaspokojenia swojej męskiej strony osobowości. Ale znowu - nie musi w tym celu sprowadzać kobiety do domu. To nie musi być ceną za bycie w pełni mężczyzną. Świat w tej materii oferuje bardzo wiele możliwości i wiele z nich nie wymaga ślubu, małżeństwa, itd. Wszystko zależy od niego samego.

                              Tak jak pisałem, jestem w tej samej sytuacji co autor wątku. Też się zastanawiałem nad tymi samymi dylematami, nad którymi on się teraz zastanawia. I wynik tych przemyśleń umieściłem w swoich postach.

                              Nigdzie nie napisałem, że nie szanuję kobiet lub też nimi pogardzam. Wręcz przeciwnie. Lubię kobiety, cenię je sobie dużo bardziej niż mężczyzn. Ale nie mam nastu lat i dostrzegam, że kobiety to też ludzie, ze wszystkimi z ich zaletami i wadami. Że w mojej sytuacji muszę być ostrożny w relacjach z nimi.

                              Nigdzie nie napisałem, że korzystam z usług profesjonalistek. Moja żona jest dla mnie nadal i ciągle "pierwsza, jedyna, ostatnia". Nie korzystam, bo widzę ograniczenia mojej natury. Jestem długodystansowiec, nie lubię skakać z kwiatka na kwiatek. Ale to ja. Być może autor wątku jest inny. Niemniej, uważam, iż moje niemoralne prowadzenie się miałoby dużo mniejsze negatywne skutki dla moich dzieci, niż ewentualna, nietrafiona macocha.
                              • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 16:08
                                > Zadziwia mnie ta psychoanaliza mojej motywacji. Po cholerę ona? Że nie idealizu
                                > ję kobiet i nie potępiam w czambuł dziwek - to jakiś ze mnie psychopata? Przeci
                                > eż nie o tym w tym wątku chodzi (chodź może jednak ;-)
                                >

                                Sam wiesz,ze nie o tym piszesz- piszesz jedynie,ze kobiety są potrzebne do zaspokajania męskich żądz.

                                > Do tego wszystkiego nie potrzebuje jednak kobiety z zewnątrz. Jeśli jednak potr
                                > zebuje, to prędzej do zaspokojenia swojej męskiej strony osobowości. Ale znowu
                                > - nie musi w tym celu sprowadzać kobiety do domu. To nie musi być ceną za bycie
                                > w pełni mężczyzną. Świat w tej materii oferuje bardzo wiele możliwości i wiele
                                > z nich nie wymaga ślubu, małżeństwa, itd. Wszystko zależy od niego samego.

                                Nie napisałyśmy,ze korzystasz:
                                > Nigdzie nie napisałem, że korzystam z usług profesjonalistek. Moja żona jest dl
                                > a mnie nadal i ciągle "pierwsza, jedyna, ostatnia". Nie korzystam, bo widzę ogr
                                > aniczenia mojej natury.

                                Tylko o tym,ze takie korzystanie to zły przykład dla dzieci.
                                > Nigdzie nie napisałem, że nie szanuję kobiet lub też nimi pogardzam. Wręcz prze
                                > ciwnie. Lubię kobiety, cenię je sobie dużo bardziej niż mężczyzn. Ale nie mam n
                                > astu lat i dostrzegam, że kobiety to też ludzie, ze wszystkimi z ich zaletami i
                                > wadami. Że w mojej sytuacji muszę być ostrożny w relacjach z nimi.

                                Na każdym kroku wyszukujesz wad kobiet-piszesz o nich w postach. O zaletach to tylko w sferze seksu.
                                Każdy ma wady-Ty też.
                                • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 16:29
                                  Masz rację w jednym: żadna kobieta nie pokocha Twoich dzieci jak Twoja zmarła żona.Żadna kobieta im jej nie zastąpi- bo nie jest ich matką to raz, a dwa Ty jesteś zamknięty na relację uczuciową z kobietą, która umożliwiłaby to,ze ta ewentualna partnerka miałaby szansę pokochać dzieci- Twoje dzieci.
                                  Kobiety mają wady, mężczyźni mają je również- gdyby było inaczej to byłyby aniołami.
                                  Żal i smutek po stracie żony jest naturalny.
                                  Tyle,że są udane związki kobiet z mężczyznami wychowującymi dzieci. A Ty zachowujesz się tak- jakbyś uważał,ze ich nie ma.
                                  Należy być ostrożnym- nawet bardzo ostrożnym, ale traktowanie każdej kobiety jak zagrożenie, ponieważ może zryć psychikę dziecka - jest bezsensowne.
                                  A Ty o tym w wątku piszesz- traktując każdą kobietę jak złą macochę.
                                  I jeszcze uwaga osobista: od zawsze twierdziłam,ze dla mnie nie ma znaczenia:czy to dziecko biologiczne czy też np. adoptowane- jeśli chodzi o miłość do dziecka. Moja mama twierdziła,że jak urodzę własne to zmienię zdanie. Mam swoje biologiczne dziecko- nadal twierdzę to samo. Bardzo je kocham, ale w moim sercu jest jeszcze miejsce dla dziecka, dzieci, które nie są/nie będą moimi biologicznymi....
                                • urquhart Jedna zaleta?? 20.02.12, 07:25
                                  purpurowa_komnata napisała:
                                  > Na każdym kroku wyszukujesz wad kobiet-piszesz o nich w postach. O zaletach to
                                  > tylko w sferze seksu.
                                  > Każdy ma wady-Ty też.

                                  Groch ma moim zdaniem rację. Ten jeden element równoważy przeróżne liczne wady :)
                                  A większość Pań na tym forum robi co może żeby wpływ tego elementu celowo umniejszać i marginalizować, bo przyznając jego wagę musiałyby się zmierzyć się z konsekwencjami jego osobistego lekceważenia.
                  • purpurowa_komnata Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:09
                    Poza tym, inna jest rola ojczyma w rodzinie, a inna maco
                    > chy. Ojczym realizuje się na zewnątrz rodziny i nikt nie oczekuje od niego, że
                    > będzie "dobrym ojcem". Wystarczy, że nie będzie złym. Że będzie dbał o matkę i
                    > ją wspierał, a od dzieci będzie się trzymał z daleka. Macocha nie ma takiego lu
                    > ksusu - musi być bardzo dobra, albo z automatu będzie zła.
                    Mylisz się. Ojczym ma być dobry- w innym przypadku lepiej żeby go nie było.
                    To po pierwsze. No chyba,ze tobie wystarczy,że "nie będzie złym" bo dzieciom z pewnością nie.
                    Nie ma możliwości aby ojczym trzymał się z dala od dzieci- skoro wszyscy mają razem żyć pod jednym dachem/ Więc tem wywód jest logicznie niespójny.

                    Macocha nie ma takiego lu
                    > ksusu - musi być bardzo dobra, albo z automatu będzie zła.
                    >
                    W jakim sensie bardzo dobra? W kuchni, w opiece nad dzieckiem?
                    Niezależnie od płci czy to ojczym czy macocha mają być dobrzy dla dzieci- nie ma podwójnych standardów- a przynajmniej nie powinno być.

                    Niezależnie od płci "nowych rodziców" mają wspólnie z rodzicem biologicznym wychowywać dzieci- inaczej się nie da- skoro mieszkają pod jednym dachem.
                    • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 12:21
                      OK, nie będę dyskutował, jak ma się zachowywać ojczym. Póki co, nie mam w planach życiowych takiej roli - moja 4 rozrabiaków w zupełności mi wystarcza.
                      • squirrel9 Re: Samodzielny Tata 11.02.12, 23:51
                        Niestety, masz groszku rację. Facet, by byc dobrym ojczymem ma nie byc ojczymem złym a kobieta by byc dobrą macochą ma być lepsza niż matka. A taka nie będzie, tym bardziej,że konkuruje z duchem, z wyobrażeniem. Sama "konkurencja" już w przedbiegach nie daje jej szans. Na sprawiedliwy osąd zaopiekowanych dzieci liczyć może ewentualnie po własnej śmierci. A i to nie jest pewne.
                        Wszystkie kobiety które znam a które mają pasierbów mówią, że nie jest to dobre doświadczenie życiowe, chyba, ze dzieci nie znały swojej biologicznej matki a macocha jest jedyną matką która znają.
                        Jest szansa na to by sie jakos ułozyło, jesli nowa żona przejęłaby rolę męską w tym gronie tzw. pracowała więcej niż tatuś dzieci, wracała do domu jeszcze później, utrzymywała z dziećmi dobre kontakty w weekendy organizując im życie kulturalno-rozrywkowo-sportowe, nie wtrącała się do wychowania przez ojca. Ale chyba nie takiej kobiety szuka autor wiodącego wątku, chyba,że zrewiduje własne wyobrażenie o roli nastepnej żony w domu ...
      • taarby Re: Samodzielny Tata 15.02.12, 23:02
        Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedynym rodzynkiem tutaj, ale chyba jestem zupełnie innym typem niż Ty, bo Twoje rady mnie zszokowały. Nie potrzebuję przygód! Przyzwoitość by mi nie pozwoliła traktować kobiet w ten sposób. A tym bardziej nie będę wspierał sponsoringu i prostytucji, przecież to upadlające, dla obu stron.

        Nie wierzę w bajki, a na pewno nie w takie, gdzie ojciec biernie patrzy, jak jego nowa żona źle traktuje dzieci.

        Życie w celibacie jest naturalną konsekwencją wdowieństwa. Należę do KK. Nie chcę tego zmieniać.

        Ale, ale ;) czy uwierzylibyście, że na ferie wybraliśmy się w piątkę? Jest niesamowicie wesoło. Więcej nie powiem, bo to nic pewnego (może tylko chciała się przejechać w góry i był to dobry pretekst), ale tempo mnie zaskakuje. Zazwyczaj jestem wycofany i długo myślę.

        A tak poza tym, nigdy nie sądziłem, że poszukiwania żony są takie zabawne! Czytanie odpowiedzi (przyznaję: czasem z córkami, mea maxima culpa) było bardzo krzepiące. Możliwe, że to zdjęcie a'la Brad Pitt zadziałało.
        • gosc004 Re: Samodzielny Tata 16.02.12, 10:02
          Witam. Śledzę Pana wątek od początku i muszę powiedzieć jedno: podziwiam szczerość, wytrwałość i poczucie humoru. Życzę powodzenia w relacji, która się rozwija ;) i dużo, dużo ciepła od otaczających ludzi. Pozdrawiam serdecznie. Warszawianka
          • anula36 Re: Samodzielny Tata 17.02.12, 16:31
            No i super! nam tez szybko poszlo, przedwczoraj zszokowalismy lekko pana od kursu przedmalzenskiego,ze z takim niklym stazem gnamy przed oltarz:)
            Powodzenia, trzymam kciuki!
        • grosz-ek Re: Samodzielny Tata 19.02.12, 19:03
          > Nie wierzę w bajki, a na pewno nie w takie, gdzie ojciec biernie patrzy, jak je
          > go nowa żona źle traktuje dzieci.
          I
          co wtedy zrobisz? Rozwiedziesz się z nią, czy co? A może jej złe postępowanie to wynik zachowań córek wobec niej? I co wtedy?

          W ogólności, jestem przekonany, że prędzej czy później, staniesz przed dylematem: nowa żona albo córki. W zależności, co wybierzesz, jednej ze stron skopiesz życie dokumentnie.

          > Życie w celibacie jest naturalną konsekwencją wdowieństwa. Należę do KK. Nie ch
          > cę tego zmieniać.

          Nie bardzo rozumiem, czego nie chcesz zmieniać. Życia w celibacie, tudzież przynależności do KK? Zresztą, KK nie oczekuje od Ciebie, że będziesz żył w celibacie. Oczekuje jedynie, że nie będziesz żył w stałym grzechu, co nie oznacza, ze w ogóle nie będziesz bez grzechu, bo tu popełniasz grzech pychy. Popełniać grzech to rzecz ludzka - dlatego jest sakrament spowiedzi. Masz prawo upaść, tak jak masz prawo się później podnieść. Nie wolno Ci jednak tkwić w upadku.
          PS. Spróbuj sobie przetłumaczyć, co to wszystko znaczy.

          > A tak poza tym, nigdy nie sądziłem, że poszukiwania żony są takie zabawne! Czyt
          > anie odpowiedzi (przyznaję: czasem z córkami, mea maxima culpa) było bardzo krz
          > epiące. Możliwe, że to zdjęcie a'la Brad Pitt zadziałało.

          Bojciuniu, co za cynizm. Grasz na nadziejach i uczuciach kobiet, nierzadko naprawdę przez los strasznie potraktowanych. Miejże w sobie więcej empatii człowieku.
    • aniazavonlea Re: Małżeństwo z rozsądku 11.02.12, 10:30
      Hmm wydajesz się sympatycznym inteligentnym facetem ale mówienie o prządkach na wstępie wymagań
      jakoś studzi chyba ewentualne kandydatki. Mało kto lubi sprzątać po kimś, taka wizja pracy chyba odstrasza ewentualne kandydatki.Może musiałaby to być pani słabo wykształcona...
      Może lepiej wysteruj tak ten okręt żeby był jakoś samowystarczalny, tzn małe kobietki i Ty zajmijcie się ogarnięciem wokól siebie sami i zrezygnuj z tych wymagań o sprzątaniu, po prostu życie się zmienia, księżniczki coraz starsze i gotować mogą zacząć, młodszą siostrą się zająć...
      Na tak poukładaną rodzinkę i jej tatusia, może jakaś pani spojrzy z zainteresowaniem...
      Co do rozmów o kobiecości to jakaś ciocia się tym może zając albo pani psycholog/pedagog w szkole po prostu znaleźć takie osoby wspierające wokół Was a nie zaraz wszystkie wymagania wycelować w ta nową Panią. Ty szukasz zamiennika żony a tak się nie da, żadna kobieta już nie bezie robić tego wokól nie swoich dzieci co robiła Twoja żona. Może po prostu poszukaj jakiejś partnerki-przyjaciółki na początek....

      Może teraz wydaje Ci się że potrzebujesz kogoś do tych wszystkich czynności, a pózniej poznasz kogoś i wystarczy Ci że będzie z Wami i będzie Ci się podobać.

      Ja jestem mamą z dzieckiem, mam dobrą prace i mieszkanie. jakoś przeraża mnie ilość oczekiwań od przyszłej wybranki. Ciekawa jestem czy jesteś z dużego miasta...?


      • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 15.02.12, 22:47
        No, z dość dużego. Z Poznania ;).
        • beniakasiunia Re: Małżeństwo z rozsądku 17.02.12, 16:22
          Podczytuję ten wątek. Na prawdę podziwiam Cię Taarby - za poglądy, poczucie humoru, dystans, zasady. Super :). Tez mam trójkę dzieci, jestem z Poznania, nie jestem (na szczęście i dzięki Panu Bogu!) wdową :) i wiem jak jest ciężko (mimo, że we dwójkę)okiełznać rozwydrzone dzieci domowy kram...A ty dajesz radę sam....
          Pozdrawiam:)
    • urquhart Re: Małżeństwo z rozsądku 20.02.12, 09:01
      Jestem w szoku czytając ten wątek.
      Ten pan kobiety nie potrzebuje bo sam wszedł w rolę kobiecą matki polki opiekunki i kwoki i żadnej baby nie znajdzie co takiej roli sprosta wobec nie swoich biologicznie dzieci.
      Zamiast zachowywać się jak mężczyzna i uczyć córki samodzielności. Prowadzić, przewodzić a nie wyręczać.
      Mój młodszy od najstarszej wspomnianej lady nastolatek ma masę domowych obowiązków a i pięciolatka pomaga w wielu codziennych rzeczach.

      Co do zaś rzekomej nowej żony, widać miejsce w sercu już zajęte przez córy i pachnie skrzywdzeniem potencjalnych kandydatek.
    • pianino123 Re: Małżeństwo z rozsądku 31.03.12, 09:09
      Witaj :)
      Napisz może co u Ciebie, wiele osób Ci kibicowało i doradzało.
      Podziel się z nami doświadczeniami, przemyśleniami, uczuciami
      Pozdrawiam

    • alles-andra Re: Małżeństwo z rozsądku 02.04.12, 23:41
      Jestem Panem zachwycona:) Przeczytalam wiele Pana wypowiedzi, niestety nie będe doradzac, czy komentowac, bo nie umiem pomoc. Nie zalozylam jeszcze rodziny a w wychowywaniu dzieci nie posiadam nawet minimalnej wiedzy. Blizej mi chyba do corki niz do matki. Jedno jest pewne, zawsze bylam blisko zwiazana z moim Tata, bo zawsze rozmawial, pytal, jak sie czuje, imponowal mi swoja wiedza, dobrocia, oddaniem i rodzicielska czuloscia. Zawsze moglam na Tate liczyc, chociaz nigdy mi nie powiedzial, co mam robic. Mimo tego, ze mam ponad 25 lat, od kilku lat jestem samodzielna zawsze mówie do niego z szacunkiem Tatusiu, pytam, jak sie czuje, teraz ja staram sie nim opiekowac bo jestem wdzieczna, ze ten czlowiek jest moim Tata. Chce powiedziec, ze zycze Panu duzo sily, wytrwalosci, zrozumienia, usmiechu, zadowolenia i odpoczynku a co sie z tym wiaze sukcesow w wychowywaniu Córeczek;) pozdrawiam i duchem jestem z Panem. Alessandra
      • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 08.07.12, 15:38
        Kurcze zle wpisalam.
        Pol roku minelo, podziel sie tym co u Ciebie:)
    • taarby Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 12:36
      Minęło sporo czasu i widzę, że kilka osób pytało, co u mnie. No to napiszę - w skrócie. Akurat najmłodsza się pochorowała, więc siedzimy sobie razem w domu i możemy popisać.

      Od czego zacząć? Pewnie od tego, co mi zarzucaliście: że za bardzo zwracam uwagę na brudny dom. No to zacznę od domu i naszej organizacji życia rodzinnego.

      Na wiosnę wprowadzamy się do nowego domu - dziewczyny już się cieszą, że będą mogły same dojeżdżać do szkoły, biedaczki, nie wiedzą, co je czeka. Zastanawiałem się nad zmianą szkoły średniej córki (poszła do tego samego gimnazjum, co siostra), ale ona nie chce, no to będziemy mieli mały problem od kwietnia.

      Jeśli chodzi o dziewczyny, to przez ten czas trochę sobie poukładaliśmy. Dużo rozmawialiśmy o wspieraniu się w obowiązkach, przyjęły nowe zadania z marudzeniem, ale bez specjalnego oporu. Nie miały szans wytłuc wszystkich talerzy i zafarbować całej mojej bielizny na różowo, bo praniem i zmywaniem zajmują się od dawna, ale ich gorliwość i tak powoduje znaczne straty w gospodarstwie domowym - między innymi jakoś udało im się zabrudzić sufit na czarno podczas usuwania pajęczyn (taka jest wersja oficjalna), spalić mi kilka koszul podczas prasowania, a z najstarszą wylądowałem na pogotowiu, gdy wpadła na genialny pomysł, żeby podnieść kanapę, by pod nią poodkurzać. Nauczyłem się ważnej rzeczy: spontaniczne pomysły ulepszania moich metod sprzątania należy mimo wszystko hamować - przypomnę tylko mogę przeboje hydrauliczne, gdy chciały bardzo dokładnie umyć całą wannę. Na wszelki wypadek zapisałem w naszej rozpisce obowiązków, że nie wolno podnosić mebli bez obecności ojca. Przy następnej okazji dziewczyny zdjęły wszystkie cztery pary drzwi z zawiasów, bo im skrzypiały i chciały je naoliwić, żeby "kochanego tatusia trochę odciążyć". Oczywiście nie były w stanie założyć ich z powrotem. Nadal mam wrażenie, że ze mnie kpią - albo że realizują jakieś dzikie wizje bez chwili zastanowienia. Oczywiście pouczyłem, że drzwi się nie zdejmuje do oliwienia zawiasów. Takie małe... wypadki w naszym życiu. Nie chcę odsuwać dzieci od obowiązków, ale mam przeczucie, że przy następnym dużym sprzątaniu wybiją wszystkie okna - a następne duże sprzątanie zaczyna się właśnie dziś od porządkowania szaf.

      Najmłodsza dostała się do przedszkola, alleluja. Odpadł nam przy tym koszt opiekunki, za to doszły wydatki przedszkolne i dla mnie - skrócenie godzin pracy, bo przedszkole jest czynne do określonej godziny. Co prowadzi nas do bardziej interesującej części :).

      Nie, jeszcze się nie ożeniłem.

      Nawet nie mógłbym chyba biorąc pod uwagę jak mało czasu minęło od naszego zapoznania się z D., którą poznałem, niespodzianka, przez dzieci i przez internet na raz - co gorsza (teraz czekam na głosy potępienia) wybrały ją jednomyślnie starsze córki, które zajmowały się w wolnych chwilach przeglądaniem profili w serwisie matrymonialnym (oczywiście zgorszyłem się i zakazałem tego - jednak wziąłem sobie do serca jedną z Waszych opinii, że pozwalanie dzieciom na wyśmiewanie się z odpowiedzi na mój anons jest mocno niemądre) i kazały mi napisać wiadomość, starsza nawet chciała odpowiedzieć za mnie, no ale bez przesady. Pamiętacie, jak pisałem o wyjeździe w góry? No to wyjechaliśmy właśnie z D. Ferie były bardzo przyjemne, ale ferie to nie jest prawdziwe życie, więc potem jeszcze się spotykaliśmy w naszym mieście, zazwyczaj z dziećmi, często bez dzieci.

      Mógłbym dużo pisać o dziewczynie, która skusiła się na bezdusznego robota szukającego sprzątaczki, ale chyba nie powinienem, bo... ona też ma konto na gazeta.pl i chociaż obiecała na wszystkie świętości, że nie będzie czytać tego konkretnego wątku, ale przecież może przeczytać ktoś, kto ją zna :). Wolałbym, żeby nikt jej nie skojarzył.

      Do dzisiaj sam się sobie dziwię, że odważyłem się do niej napisać. Nadal jednak pozostałem niepewny i bezbronny wobec moich dzieciaków, a od snucia się po domu mam u nich ksywę "Snuj". Jednak pewne rzeczy są niezmienne.

      Po wstawieniu łóżeczka dla Jagody do pokoju dziewczyn zrobiło się jeszcze ciaśniej i ciągle wszyscy na siebie wpadamy. Jednak niestety nie czułem się pewnie, nadal śpiąc w jednym łóżku z Jagódką, bałem się, że ktoś mnie posądzi o jakieś bezeceństwa, o które nie posądza się matek śpiących z synami. Starsze trochę marudzą, że mała im brudzi, i siedzą ciągle w klitce, która ma zaszczytną funkcję pokoju dziennego/mojej sypialni, co znowu działa mi na nerwy - no, ale tu na łóżko Ja. już kompletnie nie ma miejsca. Pocieszam się, że to kwestia kwartału lub czterech miesięcy.

      Najgorzej te wszystkie zmiany znosi najmłodsza. Przedszkole, zmiana pokoju, no i jeszcze fakt, że akurat wszystkie dzieci w grupie mają swoje mamy, do tego są to młode i ładne mamy, a nie czterdziestodwuletni ojciec. Wydawało mi się, że to dla Ja. naturalna sytuacja, na placu zabaw przecież spotykała masy dzieci - ale jednak czuje się zagubiona i często powtarza każdemu, kto chce słuchać, że jej mama nie żyje, ale tata żyje. Jest mi bardzo przykro.

      Żyje też na szczęście teściowa, do której dzieci są bardzo przywiązane, a która nie aprobuje mojego nowego związku i powiedziała, że w dniu, w którym ta nowa zamieszka w domu jej wnucząt, ona nie przestąpi progu tego domu. Nie wiem, co zrobić z tą sytuacją. Nie chcę się kłócić z babcią moich dzieci, zresztą z natury jestem w kontaktach międzyludzkich mało stanowczy. Teściowa miała tylko jedną córkę, która była zresztą jej oczkiem w głowie. Czasem mam wrażenie, że jest zawiedziona, że córki z wyglądu nie przypominają swojej matki. Zresztą, teściowa zawsze bardzo mnie lubiła, traktowała jak syna (ja nie mam rodziców), ale zupełnie nie chce przyjąć do wiadomości, że mogę mieć jakieś życie po śmierci jej córki.

      Na wiadomość, że zamierzam się oświadczyć, rzuciła słuchawką.

      To chyba tyle, mam nadzieję, że każdy znalazł to, czego chciał się dowiedzieć i że nie zanudziłem tych, którzy zechcieli przeczytać całą moją wiadomość.
      • magdmaz Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 13:59
        Trzymam kciuki :)
        Nie przeczytałam szczegółowo całego wątku, przyznaję się od razu. Zamiast "złotych rad" ode mnie napiszę Ci tylko, że NAM SIĘ UDAŁO. Wychowywałam samodzielnie dwójkę dzieci, pięć lat temu spotkałam mężczyznę, który również wychowywał dwójkę - i jakoś tak się stało, że do dziś jesteśmy razem. Od 3,5 roku mieszkamy razem, wkrótce minie 2 rocznica naszego ślubu, a nasz Synek za parę dni skończy roczek. Mój mąż skończył właśnie 43 lata, ja mam 40.
        Nie zawsze jest łatwo, i Wam też nie zawsze wszystko będzie "grało". Potrzeba dystansu, mądrości, poczucia humoru.
        Pozdrawiam.
        M.
        • ula-35 Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 15:06
          Cieszę się z tej dobrej odmiany:)
          Masz tak lekkie pióro,że z chęcią zostałabym czytelniczką Twojego bloga.Ale pewnie nie masz czasu na pierdoły.
      • notting_hill Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 15:30
        Zawsze cieszy,kiedy ktoś wraca do swojego starego wątku i dopisuje ciąg dalszy. Cieszy tym bardziej, kiedy rzeczy idą ku lepszemu.
        Zachowanie teściowej dość typowe. W końcu to jej dziecko umarło. Ale nie powinna wymagać od Ciebie zasklepienia się w bólu do końca życia. Zresztą, czy w takiej sytuacji jest jakieś "powinno"? Czas, czas tu pomoże. No i być może zrozumienie, że odcinając się od dzieci swojej córki w imię żalu po jej stracie, odcina się także od niej.
        • konwalka Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 15:55
          paczpani, a Marek Mostowiak nie moze sie opedzic...
          • anula36 Re: Małżeństwo z rozsądku 18.12.12, 20:57
            po prostu trzymam kciuki:)
    • ewa9786 Re: Małżeństwo z rozsądku 20.12.12, 21:55
      No i widzę, ze będą baardzo romantyczne święta:-) Miło czytać, że ktoś jest szczęśliwy.
      Wiesz, w sprawie zachowania teściowej, może zasięgnij rady psychologa. To ciężka sytuacja dla niej. Ja jestem pewna, że tak naprawdę nikt nie chce żebyś żył w mauzoleum ku czci.
      Mam nadzieję, ze na dobrą kobietę trafiłeś. Bo Ty na porządnego faceta wyglądasz. Dobrze, ze się odważyłeś na ten serwis. Ciotunia z proboszczem mieli rację;)
      I nie wiem, co Ty z tym wiekiem masz. 42 letni facet w dzisiejszych czasach to po prostu "kawaler do wzięcia";)
      Ja nie wiem, wydaje mi się, ze faceci jakoś łatwiej znajdują drugą połówkę. Mi grozi, ze zostanę 40 letnią rozwódką z dwójką malutkich szkrabów. I nie sądzę, żeby znalazł się ktoś kto pokochałby mnie i te maleństwa, żeby potraktował poważnie.

      Życzę szczęścia w małżeństwie i że nie wdepniesz tak jak ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka