zielony_winogron
08.03.12, 14:02
Witam.
To co napiszę to wiadomo są moje subiektywne odczucia, ale nie wiem czy w ogóle jest problem, czy jest wydumany przeze mnie..
Z Mężem jestesmy już 10 lat i jest takze 10 lat starszy ode mnie. Kilka danych, aby wasza opinia mogła byc jak najbardziej obiektywna. Mąz pracuje prawie na dwa etaty. Ja od roku jestem w domu - co mnie bardzo przytłacza. Staramy się jednak nasze - jego przepracowanie, a moj brak pracy - i w związku z tym frustracje z tym związane -nie przelewać na siebie nawzajem. Mentalnie - róznimy się od siebie bardzo. Ja radosna(byłam), usmiechnięta, pełna pomysłów, nie usiedze w domu. On poważniejszy, stonowany, raczej mu bliżej do domatora.. Ja nie lubię kłótni, cichych dni - wręcz nienawidzę, wszystko chcę od razu wyjąsnić , przytulic i po sprawie. On "karze" mnie-tak to odbieram - milczeniem, poważną miną, zero przytulenia i bliskości. Widze, ze często jest to relacja na zasadzie ja : "Kochanie, co Ci jest?" , "Jak Ci minął dzień" słyszę często "nic", " jak zwykle". Czuję się bardzo samotna w tym związku, rozmowy są znikome między nami, a jesli już to zawsze z mojej inicjatywy - mnie interesuje dużo rzeczy i to z Nim chcę się tym podzielić, porozmawiać, najnormalniej w świecie dowiedzieć jak minął dzień - po prostu mnie jego życie zawodowe interesuje. W czym mam w takim razie problem? Zdaniem Meża - nie ma mnie w ogóle w domu - dla mnie musiałam sobie stworzyć jakąs alternatywę. A jesli cos jest nie po jego mysli - chodzi po domu jakby mnie nie było. Moje wyjścia są popołudniami. Zajęcia aerobicu, aby być bliżej ludzi, ponieważ zwariowałabym siedząc tylko w domu a jedynymi osobami, które mam widzieć jest Maż, który ze mną nie rozmawia i dzieci!Nie rozumie, ze moim odczuciu to ja ciągle jestem w domu. Sprzątam, zawoże dzieci do szkoły i siedzę sama w domu..Potem jak wraca z pracy - tez. Poniewaz On albo śpi, albo pracuje.. Jest bardzo zazdrosny, nie chce, abym poszła do pracy - składam i wysyłam CV- ma focha. Więc ja znow " Kochanie, co Ci jest?" " Nic" itd, na zajęcia idę- foch, argumentuje tym, ze nie widział mnie caly dzień i ja znów gdzieś wychodzę.. On zostaje sam.. Rozmawiam z przyjaciółką przez telefon - foch. Zejdę na dół z komputerem się uczyć -foch. Bo nie ucze się koło Niego. Potem bije od Niego chłód, siedzi ponury i nie odzywa się do momentu jak znów nie przyjdę i nie przytulę..
Wymyślam?