Dodaj do ulubionych

Fochy męża

08.03.12, 14:02
Witam.
To co napiszę to wiadomo są moje subiektywne odczucia, ale nie wiem czy w ogóle jest problem, czy jest wydumany przeze mnie..
Z Mężem jestesmy już 10 lat i jest takze 10 lat starszy ode mnie. Kilka danych, aby wasza opinia mogła byc jak najbardziej obiektywna. Mąz pracuje prawie na dwa etaty. Ja od roku jestem w domu - co mnie bardzo przytłacza. Staramy się jednak nasze - jego przepracowanie, a moj brak pracy - i w związku z tym frustracje z tym związane -nie przelewać na siebie nawzajem. Mentalnie - róznimy się od siebie bardzo. Ja radosna(byłam), usmiechnięta, pełna pomysłów, nie usiedze w domu. On poważniejszy, stonowany, raczej mu bliżej do domatora.. Ja nie lubię kłótni, cichych dni - wręcz nienawidzę, wszystko chcę od razu wyjąsnić , przytulic i po sprawie. On "karze" mnie-tak to odbieram - milczeniem, poważną miną, zero przytulenia i bliskości. Widze, ze często jest to relacja na zasadzie ja : "Kochanie, co Ci jest?" , "Jak Ci minął dzień" słyszę często "nic", " jak zwykle". Czuję się bardzo samotna w tym związku, rozmowy są znikome między nami, a jesli już to zawsze z mojej inicjatywy - mnie interesuje dużo rzeczy i to z Nim chcę się tym podzielić, porozmawiać, najnormalniej w świecie dowiedzieć jak minął dzień - po prostu mnie jego życie zawodowe interesuje. W czym mam w takim razie problem? Zdaniem Meża - nie ma mnie w ogóle w domu - dla mnie musiałam sobie stworzyć jakąs alternatywę. A jesli cos jest nie po jego mysli - chodzi po domu jakby mnie nie było. Moje wyjścia są popołudniami. Zajęcia aerobicu, aby być bliżej ludzi, ponieważ zwariowałabym siedząc tylko w domu a jedynymi osobami, które mam widzieć jest Maż, który ze mną nie rozmawia i dzieci!Nie rozumie, ze moim odczuciu to ja ciągle jestem w domu. Sprzątam, zawoże dzieci do szkoły i siedzę sama w domu..Potem jak wraca z pracy - tez. Poniewaz On albo śpi, albo pracuje.. Jest bardzo zazdrosny, nie chce, abym poszła do pracy - składam i wysyłam CV- ma focha. Więc ja znow " Kochanie, co Ci jest?" " Nic" itd, na zajęcia idę- foch, argumentuje tym, ze nie widział mnie caly dzień i ja znów gdzieś wychodzę.. On zostaje sam.. Rozmawiam z przyjaciółką przez telefon - foch. Zejdę na dół z komputerem się uczyć -foch. Bo nie ucze się koło Niego. Potem bije od Niego chłód, siedzi ponury i nie odzywa się do momentu jak znów nie przyjdę i nie przytulę..
Wymyślam?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Fochy męża 08.03.12, 14:10
      " Jest bardzo zazdrosny, nie chce, abym poszła do pracy - składam i wysyłam CV- ma focha."

      - DLATEGO właśnie życzę ci, abyś pracę jak najszybciej znalazła, chociażby mąż miał się na śmierć zafochować.
      I nie , nie wymyślasz. Tyle że , znając siebie, kolejny raz nie wychodziłabym z "kochanie, co ci jest?", ale powiedziała wprost: "zachowujesz się jak dzieciak, zazdrosny o lizaka, chcesz być obrażonym bądź; ale jak chcesz rozmawiać, to normalnie".
      Bo im więcej będzie zabiegać, starać się, tym bardziej on będzie demonstrował swój zły humor, ani się obejrzysz, jak zostaniesz spluwaczką złych emocji.
      • aqua48 Re: Fochy męża 08.03.12, 15:26
        Nie można mieć drugiej osoby na własność, a mąż sprawia wrażenie jakby oczekiwał od Ciebie żebyś była na jego zawołanie i spełniała życzenia. Ale ponieważ w małżeństwie dobre są kompromisy to może ustalcie ze w niektóre dni siedzisz z nim i koło niego przez całe popołudnie a w inne po prostu wychodzisz, zajmujesz się swoimi sprawami i już. A fochami najlepiej się nie przejmować, po prostu nie zauważaj ich. Jak nie spełnią oczekiwanego rezultatu to mąż przestanie je stosować.
    • bibe08 Re: Fochy męża 08.03.12, 15:36
      T co robi twój mąż to jest przemoc emocjonalna, szantaż, próba manipulacji. Nie pozwalaj mu na takie rzeczy i uciekaj z tego układu. I żeby nie było że to jakaś rozwydrzona baba pisze, jestem mężczyzną.
    • joshima Re: Fochy męża 08.03.12, 15:58
      Cóż. Chyba pora zacząć powtarzać jak mantrę. Jeśli coś Ci się nie podoba, to powiedz mi wprost. Będziemy mieć szansę porozmawiać o tym i naprawić coś jeśli trzeba.

      Nie wiem, czy Cię pocieszę, ale mój mąż jest taki sam i nie ma to znaczenia, że ja raczej w domu siedzę (bo lubię). Jak mu coś nie podpasuje to strzela focha, więc go uświadamiam, ze póki nie wyartykułuje tego w języku zrozumiałym dla mnie to problem nie zniknie, bo ja nie wiem o co chodzi i nie zamierzam się domyślać.
      • zielony_winogron Re: Fochy męża 08.03.12, 17:06
        joshima napisała:

        > Cóż. Chyba pora zacząć powtarzać jak mantrę. Jeśli coś Ci się nie podoba, to po
        > wiedz mi wprost. Będziemy mieć szansę porozmawiać o tym i naprawić coś jeśli tr
        > zeba.
        >
        > Nie wiem, czy Cię pocieszę, ale mój mąż jest taki sam i nie ma to znaczenia, że
        > ja raczej w domu siedzę (bo lubię). Jak mu coś nie podpasuje to strzela focha,
        > więc go uświadamiam, ze póki nie wyartykułuje tego w języku zrozumiałym dla mn
        > ie to problem nie zniknie, bo ja nie wiem o co chodzi i nie zamierzam się domyś
        > lać.
        >
        Tak. Tylko ja jestem bardzo wrazliwą osoba. Kiedys płakałam jak nic nie mówił - ignorował mnie, bolał mnie brzuch z nerwów, miałam pretensje i sie kłóciliśmy. On nic nie rozumiał-mówił w nerwach, ze jestem histeryczką. Teraz już nie płaczę, został tylko ścisk w żołądku - jak teraz. Oddalam się od Niego emocjonalnie.

        Ależ ja idę na kompromis. Zawsze szłam. Sama nie chciałabym siedzieć wieczorami sama w domu, więc spędzamy razem czas. Ale cokolwiek robimy jest to zazwyczaj z mojej inicjatywy. Jak pójście do kina, na obiad, do znajomych-moich (On nie ma takich do których można pójśc)na basen, oglądamy wieczorem film, pijemy drinka - razem - jak dzieci juz śpią. Ja inicjuję rozmowę - wtedy jest od czasu do czasu jakiś dialog..
        Mam uczucie, ze jestem Mu potrzebna jako tło w domu. Abym po prostu była. A ja potrzebuję czegos więcej..
        A to, ze w ogóle wychodzę - fakt ostatnio nie rzadko - to moja wieczna walka o niezależność. Ale okuipone moimi nerwami i myslami, ze znów będzie w domu foch. Bo poszłam do marketu z kolezanką, aby po babsku pogadać i zrobić zakupy na obiad.. Gdzie nie ma mnie godzine i między czasie jest 4 telefony - kiedy wracam.
        Myslę, ze sie rozminęlismy. Albo nigdy nie szlismy jedną ścieżką..
        Taką mam refleksje jak w cichości pisze posta. Nawet po przyjściu z pracy słowa do mnie nie powiedział. Ma focha. Idę dziś na trening , po całym dniu siedzenia/pracy w domu.
        • zielony_winogron Re: Fochy męża 08.03.12, 17:22
          Muszę to tez napisać, ze jest dobrym człowiekiem, czuję sie przy nim bezpieczna. Mamy spokojny dom, dzieci też. Dlatego jestesmy jeszcze razem..
          • woda_woda Jednego nie rozumiem. 08.03.12, 18:03
            zielony_winogron napisała:

            > czuję sie przy nim bezpieczna


            Jak można czuć sie bezpiecznie przy człowieku, który jest powodem łeż i ściskania w żołądku? Z którym nie da się zbudować żadnej intymności, ponieważ nie wiadomo, co on myśli i czuje - bo nie mówi? Który stosuje kary wobez kobiety, która mu sie nie podporządkowuje?

            Gdzie to bezpieczeństwo?
            • zielony_winogron Re: Jednego nie rozumiem. 08.03.12, 18:19
              Dużo złego wcześniej przeszłam.. A to bezpieczeństwo=Jego odpowiedzialność , stabilizacja finansowa, brak przemocy fizycznej, spokój..
              Moja wiedza, ze ideałów nie ma.
              Ale męczę się coraz bardziej, jestem nieraz jedym wielkim smutkiem i zastanawiam się gdzie ta uśmiechnięta kobieta, jaką byłam?
              • woda_woda Re: Jednego nie rozumiem. 08.03.12, 18:22
                Widać ceną, jaką płacisz za tę stabilizację jest utrata radości życia. Coś za coś.
          • attiya Re: Fochy męża 10.03.12, 17:04
            oj, nie wiedziałam, że bezpieczeństwo polega na płaczu i nerwobólach żołądkowych...no ale jeśli tak twierdzisz...
        • joshima Re: Fochy męża 08.03.12, 22:25
          zielony_winogron napisała:

          > Tak. Tylko ja jestem bardzo wrazliwą osoba. Kiedys płakałam jak nic nie mówił -
          > ignorował mnie, bolał mnie brzuch z nerwów, miałam pretensje i sie kłóciliśmy.
          No cóż. Pora popracować nad swoimi reakcjami i swoim stosunkiem do tej sytuacji, bo to jest jedyne na co masz wpływ i co realnie możesz zmienić.

          > Mam uczucie, ze jestem Mu potrzebna jako tło w domu. Abym po prostu była. A ja
          > potrzebuję czegos więcej..
          A on o tym wie? To znaczy miał okazję wysłuchać tego w spokojnej rozmowie a nie w wersji wykrzyczanej?
          • zielony_winogron Re: Fochy męża 08.03.12, 23:43
            Oczywiście. Krzyczałam na początku. Od kilku lat tłumaczę - jak dziś. Nie da się. Zamknął się w sobie i poszedł do córki spać - bo byłam na treningu od 18:30 do 22:00 z dojazdem ponad pól godziny w jedną stronę. Chce, abym była w domu. Nie rozumie, ze Ona ma kontakty z innymi ludźmi, kolegami z pracy, których b. lubi, chodzi z nimi na obiady itp. Ja w tym czasie oglądam - ponieważ nie mogę znaleźć pracy - cztery ściany.
            Ja prosze, nie krzycze, rozmawiam.
            Dzisiaj nawet jak przyszłam i zaczęłam opowiadać jak fajnie było - zbył mnie i powiedział ze go to nie interesuje..
            • morekac Re: Fochy męża 09.03.12, 01:16
              byłam na treningu od 18:30
              > do 22:00 z dojazdem ponad pól godziny w jedną stronę.
              a nie możesz na te treningi chodzić, kiedy dzieci są w szkole? Bo niezależnie od fochów - to wygląda tak, jakbyś specjalnie go unikała.
              • zielony_winogron Re: Fochy męża 09.03.12, 09:07
                morekac napisała:

                > byłam na treningu od 18:30
                > > do 22:00 z dojazdem ponad pól godziny w jedną stronę.
                > a nie możesz na te treningi chodzić, kiedy dzieci są w szkole? Bo niezależnie o
                > d fochów - to wygląda tak, jakbyś specjalnie go unikała.

                TE Zajęcia są zazwyczaj TYLKO po południu. Tak jak napisałam wcześnej ja uwielbiam wszelki ruch i sport. Narty, basen. Na to wszystko chodzimy jak mu czas pozwoli tez razem. On od wiosny na rower codziennie - bo to uwielbia. Ja wtedy jestem w domu - bo dla mnie rower ok-ale od czasu do czasu.

                Jesli chodzi o grafik - ok. Tylko jak pisałam wcześniej jak jestem już w tym domu - to i tak czuję się samotna. Mam takie odczucie, że mu wystarczy, abym po prostu była i nigdzie nie wychodziła. Krzatała się w kuchni, zajęła się sobą w samotności. A mi naprawdę wystarczy samotność przez cały dzień. Problemu takiego nie było - jak pracowałam. Miałam taki system pracy, iz zaspokajał moje potrzeby kontaktów międzyludzkich. Dom był wtedy dla mnie cudownym azylem.


            • joshima Re: Fochy męża 09.03.12, 08:19
              Może wyjaśnij mu, że nie rozumiesz po co masz być w domu, skoro on i tak nie ma potrzeby się wtedy do Ciebie odzywać. Pomilczeć możesz sobie do południa, kiedy go nie ma i tyle milczenia Ci wystarcza :P

              Aha. Po co prosisz? Po prostu komunikuj.
    • woda_woda Idzie ci o to, aby się wyżalić? 08.03.12, 17:43
      Czy o coś innego?
      • zielony_winogron Re: Idzie ci o to, aby się wyżalić? 08.03.12, 17:50
        Też.
        • woda_woda Re: Idzie ci o to, aby się wyżalić? 08.03.12, 17:53
          zielony_winogron napisała:

          > Też.

          A o co jeszcze? :)
          • zielony_winogron Re: Idzie ci o to, aby się wyżalić? 08.03.12, 18:00
            Spojrzenia z boku mimo tego, ze znacie historię tylko jednej ze stron. Pytania. Nie chcę na zasadzie, On - be , ja - cacy. Winy szukam tez w sobie. Choć sama często mówię z bezsilności po jakimś cichym dniu do męza, ze to ani Jego ani moja wina. Rozmijamy się. A moze sie myle.. Jak zyć bez tego ścisku w żoładku, ze zrobiło sie cos złego bo śmiem wyjść.. Nieraz żartuję - bez urazy, ze Jemu najbardziej pasowałaby muzułamanka w chadżibie..
            • woda_woda Re: Idzie ci o to, aby się wyżalić? 08.03.12, 18:03
              zielony_winogron napisała:

              > Spojrzenia z boku

              Spojrzenie z boku jest takie, że do siebie nie pasujecie.
    • yoma Re: Fochy męża 08.03.12, 18:03
      > ch
      > cę się tym podzielić, porozmawiać, najnormalniej w świecie dowiedzieć jak minął
      > dzień

      Bo ty jesteś ekstrawertyczka,

      > słyszę często "nic", " jak zwykle"

      a on jest introwertyk i gadać o sobie nie lubi i nie umie.

      Natomiast zazdrość, niewypuszczanie do pracy i telefony co chwila, kiedy wracasz, są oczywiście niedopuszczalne. Spytaj go może, czego się boi. Że mu uciekniesz?
    • nat.wroclaw Re: Fochy męża 09.03.12, 00:17
      Hej, Winogron,

      pokombinuj cos w stronę zachowań bierno-agresywnych. Poczytaj o tym w sieci i na forum. Pani Agnieszka jakis czas temu odpisywała w podobnej sprawie, gdzie małzonek miał pewne cechy, czy typy zachowan wlasnie z obszaru biernej agresji.

      Nie mam dobrych wieści - zycie z takim czlowiekiem bywa obezwładniające. Zwłaszcza gdy samemu jest sie wrazliwcem. A takze - jesli zgodzimy sie na to, ze psychologicznie nie mamy wplywu na drugiego czlowieka - wiec męża nie zmienisz.

      Pani Agnieszka poleciła w swojej odpowiedzi te ksiazke: www.dobreksiazki.pl/b1953-twoj-psychologiczny-autoportret.htm - jest tam opisany typ o byc moze nienajwlasciwszej nazwie "Wygodny" - a dotyczy wlasnie postawy bierno-agresywnej.

      Moja rada: buduj swoj swiat, swoj krag wsparcia, szoruj do pracy, nie daj se zamknac w roli uzaleznionego od niego bluszczu. Fochy i tak beda, czy postawisz na swoim i zagospodarujesz swoje zycie zgodnie ze swoimi potrzebami, czy tez zatracisz sie calkowicie w jego oczekiwaniach.
    • blue_romka Re: Fochy męża 09.03.12, 08:35
      zielony_winogron napisała:
      >wszystko chcę od razu wyjąsnić , przytulic i po sprawie.
      A Twój mąż nie i ma do tego prawo. Jeśli jest introwertykiem, to nie chce rozmawiać, zamyka się w sobie i trawi, to jego sposób i wcale nie musi być wymierzony przeciwko Tobie.
      Do swojej przestrzeni masz oczywiście prawo. Proponuję szczerą, spokojną rozmowę w sprzyjającym momencie i logiczne (nie emocjonalne) argumenty. Tylko jakiś aspołeczny idiota może wierzyć, że człowiek jest stworzony do siedzenia w domu i nie potrzebuje niczego więcej. Ustalcie wspólnie jak spędzacie czas, z podziałem na Twój, jego i wspólny. Spiszcie to, jeśli trzeba.
      I ostatnia uwaga- jesteś dojrzałą kobietą, nie powinnaś reagować jak barometr na nastroje męża. Jeśli ma focha, niech ma, to jego problem, nie Twój. Nie uzależniaj swoich emocji od jego (ani niczyich innych), bo to droga donikąd. Czas dorosnąć.

      Problem jest złożony. Po pierwsze mąż może jest głębokim introwertykiem. Ty potrzebujesz rozwiąza
      • woda_woda Re: Fochy męża 09.03.12, 08:40
        blue_romka napisała:

        > A Twój mąż [...] jest introwertykiem, to nie chce rozmawiać, zamyka się w sobie

        > Proponuję szczerą, spokojną rozmowę

        Jak wygląda szczera rozmowa ze skrajnym introwertykiem?
        • maga_q Re: Fochy męża 09.03.12, 09:07
          Wydaje mi sie ze to nie to , ten skrajny introwertyzm, ja jestem introwertyczką i nie przeszakdza mi ze mąż wychodzi sobie beze mnie , wychodzi z kumplami, pogadac, na basan itp.,
          ja tego potrzebuje w mniejszym stopniu wiec jestem w domu. A z introwertykiem o problemach rozmawia się normalnie :)
          • woda_woda Re: Fochy męża 09.03.12, 09:17
            maga_q napisała:

            > A z introwertykiem o
            > problemach rozmawia się normalnie :)

            Zacytuję Autorkę:
            "Widze, ze często jest to relacja na zasadzie ja : "Kochanie, co Ci jest?" , "Jak Ci minął dzień" słyszę często "nic", " jak zwykle"."

            Przykro mi, ale z introwertykiem nie rozmawia się normalnie, bo taki poprostu nie powie nic na temat tego, co czuje i myśli.
          • sorvina Re: Fochy męża 09.03.12, 09:27
            Myślę, że nie ma co mylić introwertyzmu z zazdrością i pragnieniem kontroli. Bo to, że oboje się rozminęli ze stylem życia to jedno, można przy dobrych chęciach jakoś to zorganizować by każdy miał chwile dla siebie - autorka wspomina, że gdy miała kontakt z ludźmi w pracy, to chętnie po procy spędzała czas w domu, ale mąż nie chce ją puścić do pracy, nawet jeśli byłaby w niej podczas gdy jego i tak nie ma w domu. Czyli chciałby ją po prostu w tym domu zamknąć i traktuje jak małą dziewczynkę, która musi się spowiadać i tłumaczyć czemu przyszła 5 min później. Zamiast się kłócić czy tłumaczyć trzeba zacząć od jasnego komunikatu, że w ten sposób nie będziesz z nim rozmawiać, nie będziesz tłumaczyć się z urojonych zarzutów. Jesteś dorosła i możesz poinformować męża gdzie idziesz i kiedy wrócisz, ale nie musisz się go o to pytać... (rozumiem kwestie zadbana o dom i dzieci, ale nie w tym tu problem). Mąż sam nie zrozumie twoich potrzeb, po prostu ich nie szanuje, musisz sama zadbać o siebie. Pójście do pracy to priorytet. Gdy nie masz pracy, ma Cię w garści i pozwala sobie na więcej.

            Nie wiem jakim typem jest Twój mąż. Znam mężczyznę, który z zazdrości bazującej na niskiej samoocenie próbował robić coś podobnego, ale konsekwentne komunikaty: nie pozwalam na to i nie będziesz decydował gdzie mogę iść itp. przy jednoczesnym zapewnianiu, że jestem z tobą bo cię kocham, bo jesteś dla mnie najwspanialszy - uspokoiły sytuację całkowicie. On miał wzorce zazdrości i kontrolowania wyniesione z domu, ale nie miał psychopatycznych skłonności. Po prostu górę brał strach. Gdy zrozumiał, że właśnie przez takie zachowanie może kobietę stracić, a jednocześnie brakowi akceptacji jego zachowań towarzyszyła akceptacja jego lęków i uczuć, zaczął pracę nad swoim zachowaniem. Myślę, że warto spróbować. A nawet jeśli to przypadek niereformowalny, lepszą będziesz miała sytuację mając pracę niż bez niej.
        • blue_romka Re: Fochy męża 09.03.12, 09:15
          Introwertyk ma trudność z mówieniem o swoich emocjach, co nie znaczy, że jest upośledzony i nie da się z nim rozmawiać w ogóle. Mój mąż jest introwertykiem, więc znam sprawę. Na pewno spokojnie, w przyjaznej atmosferze, mówiąc o swoich potrzebach a nie oskarżając, używając logicznych argumentów (te trafiają do wszystkich facetów niezależnie od usposobienia), unikając słowotoku i zmierzając do konkretnych ustaleń.
          • woda_woda Re: Fochy męża 09.03.12, 09:19
            blue_romka napisała:

            > Introwertyk ma trudność z mówieniem o swoich emocjach, co nie znaczy, że jest u
            > pośledzony i nie da się z nim rozmawiać w ogóle.

            O tak, da się rozmawiać o emocjach - pod warunkiem, że introwertyk tego chce. A tu nie chce i już.
            • zielony_winogron Re: Fochy męża 09.03.12, 09:28
              Nat. Wrocław - dziękuję. Przeczytam na pewno.
      • zielony_winogron Re: Fochy męża 09.03.12, 09:17
        blue_romka napisała:

        >> A Twój mąż nie i ma do tego prawo. Jeśli jest introwertykiem, to nie chce rozma
        > wiać, zamyka się w sobie i trawi, to jego sposób i wcale nie musi być wymierzon
        > y przeciwko Tobie.
        > Do swojej przestrzeni masz oczywiście prawo. Proponuję szczerą, spokojną rozmow
        > ę w sprzyjającym momencie i logiczne (nie emocjonalne) argumenty. > Problem jest złożony. Po pierwsze mąż może jest głębokim introwertykiem.

        Tak. Ja od dawna szanuję Jego inność. To, ze sie różnimy. To, ze On jest zamkniętym w sobie człowiekiem, to, ze cięzko pracuje - dla Nas, że nie ma czasu dla mnie jak wczesniej. Coś za coś. Ja naprawdę sama z sobą się w ogóle nie nudzę. Mam potrzebę po prostu większych kontaktów z innymi ludźmi i to On tego nie rozumie. Najchętniej czuję to tak, ze zamknąłby mnie w złotej klatce. Przy czym mówi, ze to nieprawda, ale zachowanie przeczy Jego słowom..
        I rozmowa z Nim? Ciężka sprawa. Nie krytykując, nie krzycząc, mówiąc łagodnie zazwyczaj jest dup, drzwiami i juz Go nie ma.. Albo jest atak i przykre słowa w moją stronę, często słowa poniżej pasa..
        • nat.wroclaw Winogron, rzuc okiem na te wypowiedz p. Agnieszki 09.03.12, 09:23
          W tym watku jest jej cytat + dwie wyjasniajace odpowiedzi. Sadze, ze znajdziesz sporo paraleli ze swoja sytuacja:

          forum.gazeta.pl/forum/w,898,133990033,133990033,do_Pani_ekspert.html
        • zielony_winogron Re: Fochy męża 09.03.12, 09:27
          Taki jeden przykład z Naszego życia. Przez dłuższy czas nie jeździłam samochodem - nowe miasto. Wszędzie mnie woził - wolał to niż, byc wsparciem dla mnie i abym sie przełamała. Potrafił godzinę, dwie siedzieć w aucie i na mnie czekać. Wymyślał tylko powody, abym sama nie siadła za kierownicę, nie teraz, czas nie dobry, pogoda zła itp..
          Przez moment było mi to na rękę, ale stwierdziłam, ze czuję się jak ubezwłasnowolniona. On jak chce- jedzie -sam, Ja czekam na Niego i tylko z Nim.
          Kupiłam auto kilka lat temu - jestem niezalezna.
        • sorvina Re: Fochy męża 09.03.12, 09:31
          Do podjęcia pracy argumenty są znacznie szersze niż tylko "bo masz taką potrzebę". To po prostu rozsądne rozwiązanie. Nie uzależniaj swojej decyzji od tego czy to mu się podoba, jest dorosłym człowiekiem, przyzwyczai się jeśli będzie chciał.
    • mama_myszkina Re: Fochy męża 10.03.12, 16:29
      Twój mąz stosuje przemoc psychiczną. Niezaleznie od tego, jakie są tego powody, tak właśnie jest.

      Proponuję,żebyś znalazła terapeutę, który pomoże Ci uzmysłowić sobie w jakim układzie żyjesz i jak mozesz to zmienić.
    • attiya Re: Fochy męża 10.03.12, 17:01
      sory, że to napiszę ale widzę, że twój mąż czym starszy tym głupszy....widocznie bycie starszym nie daje wyłączności na mądrość
      współczuję, bo ja też jak mam problem, to rozwiązuję go od razu
      przestań pytać się o co kaman, podlizywać się, bo tak to wygląda. Zacznij nie dostrzegać go, zachowywać się tak samo albo wyjaśnij mu, że albo żyje normalnie albo niech idzie do psychologa bo może on mu pomoże....choć szybciej pewnie psychiatra :-/
      faceci...jeden niemal wydziela pieniądze na przysłowiowe podpaski, drugi jak gó...arz strzela fochy :-/
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Fochy męża 14.03.12, 07:20
      Być może mąż ma tendencję do fochów, humorów, zachowań bierno - agresywnych.
      Ale z tego co Pani napisała wynika, że dodatkowo ma rys osoby, opisanym w książce "Twój psychologiczny autoportret, jako typ "Samotniczy" . Podkreślam rys, a nie strukturę zaburzonej osobowości. Wspólnie z "Wygodnym" daje taką mieszankę, która jest częściej charakteryzuje mężczyzn. .
      Po latach małżeństwa, poznając się bliżej z mężem dostrzegła to Pani i doświadczyła. Dlatego widzenie zachowań męża jedynie w kategorii fochów jest lekkim uproszczeniem. Tworzy takie wrażenie, że można męża szybko oduczyć takich zachowań. A tu chyba tak nie jest.
      Wydaje się, że Pani jest rozczarowana mężem, jego potrzebami innymi niż Pan. A te wydają się Pani bardziej atrakcyjne i bliższe życiu. Pani widzi związek jako otwarty, mąż jako zamknięty. Pani jest aktywna, mąż bardziej pasywny. Stąd kłopot, który nie zniknie.
      Dlatego chyba lepiej pozostać przy budowaniu swojej niezależności, ale z uwzględnieniem , że mąż nie będzie zachwycony, bo jego priorytet dla żony jest inny. On trochę i w pewnych obszarach musi pomęczyć się z Panią , a Pani z nim. Proszę pamiętać, że Pani aktywność może być dla niego tak samo nie do zniesienia, jak dla Pani jego wycofanie. Dla równowagi trzeba szukać wspólnego środka i na nim się koncentrować. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka