maurucu
20.04.12, 10:37
Witam!
Jestem pierwszy raz na forum,chciałbym zasięgnąć porady.Zacznę od początku.
Jestem żonaty od 5 lat i mam piękną żonę i syna 3 letniego.Od początku mieszkałem u żony rodziców prawie 6 lat.Na początku było naprawdę super ,świetnie się dogadywałem ze wszystkimi.Było prawie jak w domu.Nie wyprowadziliśmy sie od nich z powodu mojej pracy ,dużo mnie nie było w domu w .końcu pewnego dnia urodził nam się syn(wcześniej zaplanowany)
No i powoli zaczeło się psuć.Bardzo długo się zastanawialiśmy nad imieniem,kiedy doszliśmy do porozumienia ,to teściowej nie podobało się imię ,zmienialiśmy kilka razy.Wstyd sie przyznać ale imię dla syna wybrała teściowa ,żona nie protestowała ,Ja też nie protestowałem bo imię naprawdę mi się podobało.Z początku nie zauważałem tego że teściowa ma taki wpływ na moją żonę.Teściowa ma duże gospodarstwo i ona tym kieruje wszystkim,Teściu lubi popić ,czasami w domu były awantury,w sumie w domu jest 5 osób +nasz 3.Na początku nic nie mówiłem ze względu na żonę i dziecko .Raz teściowej zwruciłem uwagę żeby niebrała smoczka do buzi i dawała synowi to się wielce obraziła że jak mogę jak zwracać jej uwagę >powiedziałem to żonie to broniła swojej mamy że nie powinienem zwracać uwagi.Czasami szłyszałem jak mówiła do syna mój synku ,żona ją upomniała i był jakiś czas spokój.Szukaliśmy mieszkań z początku ,to żonie zawsze coś się nie podobało.W końcu namówiła mnie żebysmy sie budowali na działce tęsciów.A że miałem dość pieniędzy żeby wybudować dom i w nim zamieszkać.Do tej pory zastanawiam się jak to możliwe że mnie tak omotali..Tzn:Miałem się budować na działce która nie jest moja tylko szwagra i przez 4 lata niebyła moja ,ponieważ teściu dostaje rentę struktularną i nie może sprzedać przez 4 lata.Wszystko żona mi powiedziała jak można zrobić to w sposób administracyjny,no i się zgodziłem No bo jak żonie nie mogę wierzyć>Szwagier w tym samym czasie też sie budował.no i żeby materiały taniej kupić kupiliśmy razem.Wszystkie formalności załatwiała żona.Na materiały wydałem około 30tyś.Czekaliśmy przez jakiś czas na pozwolenie na budowe.czekaliśmy dość długo .Już miałem dosyć mieszkania ze wszystkimi dusiłem się już.Zapytałem się zony żeby znależć jakie mieszkanie ,a że obok ich działki był dom do wynajęcia to wynajmiemy go na czas budowy.Żona na początku się zgodziła .Wszystko już było już załatwione.Żona powiedziała to teściowej <ja niebyłem przy tej rozmowie ,szłyszałem tylko końcówkę <<że mamy podporządkować niej gdzie mamy mieszkać i ona się nie zgadza>Powiedzaiałem dosć już mam tego wszytkiego i niemogę tak żyć.Musiałem sie wyprowadzić.Miałem już dość kierowania mną.Jakiś czas pużniej wynająłem mieszkanie w mieście,niedaleko mojej pracy.żona poszła ze mną >Do tej pory mi mówi ŻE POSZŁAM ZA TOBĄ ,ale co sie działo od tamtej chwili>Płakała przez 3 tygodnie w mieszkaniu ,nigdzie nie wychodziła,Nie spaliśmy ze sobą tylko ona spała w oddzielnym pokoju z synem>Ja jestem bardzo spokojny i cieżko mnie wyprowadzić z równowagi,ale się stało.Wróciłem z pracy zmęczony ,chciałem chwile tylko spokoju ona płakała i dziecko płakało >wiem co powiem nie da sie usprawiedliwić tego,,niechciałem tego <<uderzyłem ją i kazałem jej się wyprowadzać jak się jej niepodoba.Do tej pory zastanawiam jak to możliwe przecież nie chciałem tego..
Po 2 tyg,samotnego życia ,postanowiłem że nie dam tak żyć .Wróciła do mnie .Z początku Zacząlem chodzić na terapie sam bo już niewiedziałem jak poradzić sobie z tym wszystkim.W końcu postanowilismy z żonaze pujdziemy razem na terapie .Byliśmy 2 razy .Niewiem czy żona miała dość tego co mówiła pani psycholog,powiedziała że pujdziemy ostatni raz bo syn jest najważniejszy i jemu teraz trzeba poświęcić większej uwagi.Teraz mi mówi że zrezygnowliśmy z powodu że nie było z mojej strony żadnej poprawy.Teraz życie wygląda mianowicie ,żona jedzie do swoich rodziców w środe do soboty bo w tym czasie chodzi do pracy tam. A reszte tygodnia spędza tutaj w mieszkaniu.Widzę jak sie cieszy jak w środę jedzie już do domu,tutaj przyjeżdża jak na odpoczynek.
Kupiłem nowe mieszkanie w bloku bardzo nowoczesne,dlaczego sam..ponieważ ona by sy się niezgodziła na mieszkanie..Musiałem to zrobić żeby ją wyrwać z tamtąd >Żona niechce nawet widzieć w jakim miejscu to jest ani nawet jak wyglądają pomieszczenia ,,,nic ..Mówi że zniszczyłem jej marzenie na dom.Teraz niewiem czy pujdzie ze mną a jak pujdzie czy będzie dojeżdżać dalej do swoich rodziców.Jak teraz żyć ?Czy tak można żyć?
Doradżcie proszę bo już niewiem co robić.