Dodaj do ulubionych

żona a teściowa

20.04.12, 10:37
Witam!
Jestem pierwszy raz na forum,chciałbym zasięgnąć porady.Zacznę od początku.
Jestem żonaty od 5 lat i mam piękną żonę i syna 3 letniego.Od początku mieszkałem u żony rodziców prawie 6 lat.Na początku było naprawdę super ,świetnie się dogadywałem ze wszystkimi.Było prawie jak w domu.Nie wyprowadziliśmy sie od nich z powodu mojej pracy ,dużo mnie nie było w domu w .końcu pewnego dnia urodził nam się syn(wcześniej zaplanowany)
No i powoli zaczeło się psuć.Bardzo długo się zastanawialiśmy nad imieniem,kiedy doszliśmy do porozumienia ,to teściowej nie podobało się imię ,zmienialiśmy kilka razy.Wstyd sie przyznać ale imię dla syna wybrała teściowa ,żona nie protestowała ,Ja też nie protestowałem bo imię naprawdę mi się podobało.Z początku nie zauważałem tego że teściowa ma taki wpływ na moją żonę.Teściowa ma duże gospodarstwo i ona tym kieruje wszystkim,Teściu lubi popić ,czasami w domu były awantury,w sumie w domu jest 5 osób +nasz 3.Na początku nic nie mówiłem ze względu na żonę i dziecko .Raz teściowej zwruciłem uwagę żeby niebrała smoczka do buzi i dawała synowi to się wielce obraziła że jak mogę jak zwracać jej uwagę >powiedziałem to żonie to broniła swojej mamy że nie powinienem zwracać uwagi.Czasami szłyszałem jak mówiła do syna mój synku ,żona ją upomniała i był jakiś czas spokój.Szukaliśmy mieszkań z początku ,to żonie zawsze coś się nie podobało.W końcu namówiła mnie żebysmy sie budowali na działce tęsciów.A że miałem dość pieniędzy żeby wybudować dom i w nim zamieszkać.Do tej pory zastanawiam się jak to możliwe że mnie tak omotali..Tzn:Miałem się budować na działce która nie jest moja tylko szwagra i przez 4 lata niebyła moja ,ponieważ teściu dostaje rentę struktularną i nie może sprzedać przez 4 lata.Wszystko żona mi powiedziała jak można zrobić to w sposób administracyjny,no i się zgodziłem No bo jak żonie nie mogę wierzyć>Szwagier w tym samym czasie też sie budował.no i żeby materiały taniej kupić kupiliśmy razem.Wszystkie formalności załatwiała żona.Na materiały wydałem około 30tyś.Czekaliśmy przez jakiś czas na pozwolenie na budowe.czekaliśmy dość długo .Już miałem dosyć mieszkania ze wszystkimi dusiłem się już.Zapytałem się zony żeby znależć jakie mieszkanie ,a że obok ich działki był dom do wynajęcia to wynajmiemy go na czas budowy.Żona na początku się zgodziła .Wszystko już było już załatwione.Żona powiedziała to teściowej <ja niebyłem przy tej rozmowie ,szłyszałem tylko końcówkę <<że mamy podporządkować niej gdzie mamy mieszkać i ona się nie zgadza>Powiedzaiałem dosć już mam tego wszytkiego i niemogę tak żyć.Musiałem sie wyprowadzić.Miałem już dość kierowania mną.Jakiś czas pużniej wynająłem mieszkanie w mieście,niedaleko mojej pracy.żona poszła ze mną >Do tej pory mi mówi ŻE POSZŁAM ZA TOBĄ ,ale co sie działo od tamtej chwili>Płakała przez 3 tygodnie w mieszkaniu ,nigdzie nie wychodziła,Nie spaliśmy ze sobą tylko ona spała w oddzielnym pokoju z synem>Ja jestem bardzo spokojny i cieżko mnie wyprowadzić z równowagi,ale się stało.Wróciłem z pracy zmęczony ,chciałem chwile tylko spokoju ona płakała i dziecko płakało >wiem co powiem nie da sie usprawiedliwić tego,,niechciałem tego <<uderzyłem ją i kazałem jej się wyprowadzać jak się jej niepodoba.Do tej pory zastanawiam jak to możliwe przecież nie chciałem tego..
Po 2 tyg,samotnego życia ,postanowiłem że nie dam tak żyć .Wróciła do mnie .Z początku Zacząlem chodzić na terapie sam bo już niewiedziałem jak poradzić sobie z tym wszystkim.W końcu postanowilismy z żonaze pujdziemy razem na terapie .Byliśmy 2 razy .Niewiem czy żona miała dość tego co mówiła pani psycholog,powiedziała że pujdziemy ostatni raz bo syn jest najważniejszy i jemu teraz trzeba poświęcić większej uwagi.Teraz mi mówi że zrezygnowliśmy z powodu że nie było z mojej strony żadnej poprawy.Teraz życie wygląda mianowicie ,żona jedzie do swoich rodziców w środe do soboty bo w tym czasie chodzi do pracy tam. A reszte tygodnia spędza tutaj w mieszkaniu.Widzę jak sie cieszy jak w środę jedzie już do domu,tutaj przyjeżdża jak na odpoczynek.
Kupiłem nowe mieszkanie w bloku bardzo nowoczesne,dlaczego sam..ponieważ ona by sy się niezgodziła na mieszkanie..Musiałem to zrobić żeby ją wyrwać z tamtąd >Żona niechce nawet widzieć w jakim miejscu to jest ani nawet jak wyglądają pomieszczenia ,,,nic ..Mówi że zniszczyłem jej marzenie na dom.Teraz niewiem czy pujdzie ze mną a jak pujdzie czy będzie dojeżdżać dalej do swoich rodziców.Jak teraz żyć ?Czy tak można żyć?
Doradżcie proszę bo już niewiem co robić.
Obserwuj wątek
    • nowy99 Re: żona a teściowa 20.04.12, 11:08
      zadalabym zonie na spokojnie jedno tylko pytanie: czy chce dalej zyc z toba czy z mama. i poprosilabym, zeby nie odpowiadala od razu, tylko dajesz jej dzien na odpowiedz. niech odpowie ci po namysle, nastepnego dnia.
      poinformowalabym ja, ze ta jej odpowiedz pozwoli ci podjac dalsze kroki co do was, a jesli zapyta jakie to kroki powiedz, ze jeszcze dokladnie nie wiesz.
      i wiecej ani slowa, i wyszlabym, jesli zona chcialaby zaczac jakas dyskusje, pyskowke czy inne.
      moze taka powaga sytuacji potrzasnie nia i najzwyczajniej wystraszy sie twojej stanowczosci i niewdawania sie w kolejna bezsensowna dyskusje.
    • zolla78 Re: żona a teściowa 20.04.12, 13:08
      A może porozmawiaj z nimi wszystkimi spokojnie. Tj. jedź tam, poproś żonę, teściową i teścia i powiedz, że nie widzisz możliwości by mieszkać razem z nimi, że jesteś wdzięczny za tą wcześniejszą możliwość mieszkania tam, ale jesteście z żoną odrębną rodziną i chcesz mieszkać z żoną i dzieckiem sam i nie na raty, że ona z dzieckiem trochę tam, a trochę z tobą, ale jak każda inna normalna rodzina i jakie oni widzą wyjście z tej sytuacji. I poczekaj co odpowiedzą. Tylko nie wdawaj się w żadne wypominania, kończ je i proś by rozmawiać o rozwiązaniach na przyszłość a nie o tym co było. Doprowadź do sytuacji, w której teściowa powie co ona chce, powiedz jeszcze raz co ty chcesz i zapytaj żonę, którą opcję wybiera lub czy ma jakąś swoją. I będziesz wiedział na czym stoisz.
      Przecież nawet tą sytuację z domem można rozwiązać jakoś. Jeżeli problem żony to marzenie o mieszkaniu w domu, poza miastem, a nie koniecznie z mamą, to może umów się z nią, że zaczniecie szukać działki i za ileś tam lat znowu pomyślicie o domu. Może nawet tym wstępnie rozpoczętym, ale jak już zostaną uregulowane wszystkie kwestie administracyjno - własnościowe.
      • zuzi.1 Re: żona a teściowa 20.04.12, 14:31
        Jak widac nie tylko maminsynki są ale i mamincóreczki równiez..., strasznie Ci współczuję, żona nie odpępowiła się od rodziców, b. dobrze zrobiłeś, że kupiłeś mieszkanie, w życiu nie budowałabym się koło takich teściów, co z tego, że będziecie mieli własny dom, skoro żona i tak będzie przesiadywała u mamusi zamiast z Tobą w domu, w takiej sytuacji budowałabym się jak najdalej od teściów...
    • maurucu Re: żona a teściowa 20.04.12, 16:06
      witam ponownie !Dziękuję wszystkim za podpowiedzi.
      Chciałem dodać coś o synu.Mamy 3 letniego syna.Nadal nie mówi nie wiem czy związku z tą sytuacją zamknął się w sobie .Obecnie żona chodzi z nim do terapeuty na zajęcia raz w tygodniu .Potem go zawozi do rodziców bo jak twierdzi chodzi tam do przedszkola a jego zdrowie jest najważniejsze.Jak się pytam żony "TO JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA NASZA PRZYSZŁOŚĆ" ODPOWIADA ''ZE NIE WIE ''
      Święta spędziliśmy w mieszkaniu bo chciała wypocząć po pracy Ona spała cały dzień nigdzie nie wychodziła a ja z synem poszedłem do kościoła.Śniadanie też musiałem sam sobie zrobić ,dobrze że umię gotować bo kiepsko by było ze mną.
      Swięta u teściów wyglądają jak zwykłe śniadanie w zwykły dzień żadnego rodzinnego ciepła ,każdy w swoją stronę.Raz kiedyś byłem i miałem dosyć.
      Nie wiem czy potrafię jej zaufać znowu.Jak ją pytam o materiały budowlane żeby sprzedać to albo zmienia temat albo mówi że są tak samo jej jak moje...
      • dzika.foka Re: żona a teściowa 20.04.12, 21:58
        "Śniadanie też musiałem sam sobie zrobić ,dobrze że umię gotować bo kiepsko by było ze mną" - pomyślmy: dlaczego ona nie chce z tobą mieszkać?
    • dorobotykoty Re: żona a teściowa 20.04.12, 20:24
      Nie buduj sie - dom bedzie prawnie nalezal do szwagra. Masz chociaż rachunki ? Jak teściowa jest taka zaborcza (nie życzy sobie wyprowadzki) to chyba nie liczysz, że działka będzie kiedykolwiek na ciebie? Lepiej miec działke i obiecywac ją i cały czas dzięki temu mieć ostatnie slowo.

      Zrob cos bo to niszczy dzieci. 3 latek na terapii bo nie wytrzymuje w domu gdzie rodzice sie kloca i bija, a mama tworzy niby rodzine ze swoimi rodzicami, a nie z toba to wielki dramat. :( Nie powiem ci niestety co: rozwod w wypadku braku inicjatywy ze strony zony jest chyba jedynym wyjsciem, ale realia sa takie, ze z taka eks i jej rodzinka bedzie niezle pieklo okolo i porozwodowe.
      • maurucu Re: żona a teściowa 20.04.12, 20:54
        Nie będe sie nigdy tam budował.A rachunki żona ma,nie pokaże mi je.Zresztą pytałem się co z tymi materiałami to zmienia szybko temat..Wiem że materiały już straciłem .Jutro zadam jej ostateczne pytanie albo ja albo jej mama.Już tyle,mam dosyćwszystkiego.
        • zuzi.1 Re: żona a teściowa 20.04.12, 23:36
          A niech sobie zyje z mamusią i tatusiem, a Ty daj jej chłopie wolnośc i nie męcz się z kimś tak niedojrzałym jak Twoja żona. Sąd ustali Ci kontakty z dzieckiem i uwolnisz się od tej toksycznej rodzinki. Bardzo Ci współczuję, nieźle wdepnąłeś. Czy nie widziałeś dziwnych zachowań swojej żony przed ślubem, nadmiernej uległości w stosunku do rodziców itp.?
      • mal-sia Re: żona a teściowa 16.10.12, 10:52
        nienawidzę takich teściów! jak najdalej od nich niech lalunia leci do mamusi,a jak mamusia kajtnie bo już wiekowa zapewne to co ?przyleci do Ciebie....hhehehhhe
        • maurucu Re: żona a teściowa 16.10.12, 14:42
          wiesz co teściu tam niema nic do gadania jest starym pantoflarzem a teściowa trzyma rygor niczym w wojsku...ona kieruje całym gospodarstwem jak kipnie(oby już niedługo)to żonka (była)przejmie jej pałeczkę...
    • zolla78 Re: żona a teściowa 21.04.12, 11:51
      Trochę ruszył mnie Twój tekst o robieniu śniadania.
      A nie jest trochę tak, że żona pracuje, a po pracy musi zająć się i Tobą (tj. oporządzić dom, gotowanie) i dzieckiem? Bo jeżeli dla Ciebie jest jakimś wielkim poświęceniem zrobienie sobie śniadania i pójście z dzieckiem do Kościoła, bo ona po pracy chce odpocząć, to może problem jest jeszcze gdzie indziej.
      Tam ma osoby do pomocy przynajmniej w opiece nad dzieckiem, a z Tobą ma dwoje dzieci do obsługi i zero pomocy i pretensje, że śniadanie musisz sam sobie robić.
      Wtedy to jej przestaję się dziwić, że woli być bliżej rodziców.
      • maurucu Re: żona a teściowa 21.04.12, 13:37
        To nie jest tak że ja jej wypominam że robię sobię śniadanie.
        Chodziło mi o śniadanie wielkanocne .Czy tak dużo wymagam żeby raz w roku spędzić święta rodzinnie.A jeżeli o porządki chodzi to powiedz mi czy mieszkając w 2 pokojowym mieszkaniu można przez cały dzień posprzątać,nawet łóżka pościelić.Wiem że też bardzo dużo mojej winy że jej nie pomagam ,al e człowiek uczy się przez całe życie ,,mam czas to zmienić.
        Ale nie wiem czy mogę jej ponownie zaufać...

      • dorobotykoty Re: żona a teściowa 22.04.12, 09:42
        W kazdym małżeństwie są nieporozumienia i warto siebie zmieniać i liczyć na to że druga strona też będzie się starać. W tej kategorii rozpatruję nieporozumienia dotyczące prac domowych. Ja rozumiem taka żonę, której się to nie podoba, że sama zajmuje się domem ALE w takim wypadku dojrzała osoba rozwiązuje problem z mężem. Tutaj to mi nie wygląda tylko na tęsknotę za pomocą ze strony mamy (choc może byc tak , że po części jeździ tam , żeby odpocząć bo mama przejmuje obowiązki) - za duzo tego płaczu po niemieszkaniu z rodzicami, karania męża brakiem bliskości ( ostentacyjne spanie na kanapie/z dzieckiem) i żali że nie mieszka w DOMU tylko we własnym mieszkaniu. A właśnie mieszkanie jest na zonę czy ma dyskomfort mieszkania "u ciebie" zamiast "u mamy". Zwróć na to uwagę czy nie wyrywacie jej sobie z teściową, czy zona czuje, że to jest jej.

        Nie rozmawiaj z zoną używając ogólników "wolisz ja odemnie" tylko konkrety " chcę żebyś się zdecydowała gdzie chcesz mieszkać. Ustalmy warunki" i mówić o swoich uczuciach. Warto przyjrzeć się pracom domowym czy nie przejąć kilku spraw, żeby nie angażować teściowej. Ustalić że mieszkanie jest wspólne. Czy zona ma pretensje o kupienie i wybranie mieszkania bez jej wiedzy? Umieć też przeprosić jak trzeba. Pamietaj, że uderzyłeś, a to jednak rzecz, której ja nie umiałabym wybaczyć. Choć rozumiem powody szału (aż za dobrze)nie są one żadnym usprawiedliwieniem. Pisze tutaj o tobie nie dlatego, że ta sytuacja to twoja "wina", ale jedyne co mozna doradzić to zmiany od twojej strony. Żona sama musi dojrzeć do buntu młodzieńczego, a to byc może nigdy nie nastapi.
      • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 19:07
        Kupiłem mieszkanie żeby oderwać ja z tamtąd .Naprawdę chciałem razem ,ale jak jej mówiłem że znalazłem mieszkanie to albo odwlekała to albo że nie pujdzie..Działkę też prubowałem kupić,jak byliśmy w agencji nieruchomosci to się jej niepodobała.Gdzie indziej też bo za droga.
        Wszystko żle.


        • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 19:17
          Ale to mieszkanie kupiłeś ze swojego majątku odrębnego, czy za wasze wspólne pieniądze, wbrew woli żony?
          • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 19:24
            Za wszystko ze swojego majątku.Jej to miała być tylko działka podarowana w darowiznie.
            Przez tyle lat co tam mieszkałem to nie byłem nawet zameldowany tam.
            • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 20:28
              No to trochę, kurcze, wtopiłeś, bo skoro po ślubie miałeś majątek odrębny w postaci gotówki (rozumiem, że ze spadku albo darowizny) i w tak napiętej sytuacji kupiłeś za to mieszkanie, to teraz już to mieszkanie jest w połowie żony i w razie rozwodu będziesz ją musiał spłacić. Jeśli coś ci jeszcze z tego spadku albo darowizny zostało, trzymaj to na koncie i nie pakuj w wyposażenie ani żadne zakupy, bo przy podziale majątku też połowę weźmie żona. Ona działkę ma pewnie w majątku odrębnym, wiec niezależnie od rozwoju sytuacji warto, żebyś pilnował swoich interesów.
              • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 20:39
                I też wziołem notarialnie z nią.I ona twierdzi ze to nie jej tylko moje.
                jest tak samo jej jak moje.Nigdy od nikogo nic nie dostałem wszystko zarobiłem sam.

                • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 21:01
                  Wobec tego nie kupiłeś "za swoje", z majątku odrębnego, tylko "za wasze", bo wszystko co zarabiasz w małżeństwie jest wspólne, nawet gdyby żona nie pracowała i w żaden inny sposób nie zaspokajała potrzeb rodziny - a twoja i zarabia, i dodatkowo zaspokaja przez urodzenie i wychowanie dziecka.
                  Kurcze, obydwoje robicie rzeczy, których nie chcecie i potem żałujecie - ty bez sensu zgodziłeś się na budowę domu, ona na kupno mieszkania (bo rozumiem, że przy jego kupnie coś jednak musiała podpisać). Taka przepychanka, normalnie jak dzieci we mgle.
    • mama_myszkina Re: żona a teściowa 22.04.12, 23:01
      Żona ma nieodcietą pępowinę. Niestety przerwanie terapii było najgorszym, co mogło się stać. Bez terapii będzie tylko gorzej.

      Żona nie stała się taka po ślubie. Najpewniej już wcześniej wchodziła w rolę dziecka tylko, że Tobie się to podobało, bo mogłeś się wykazać jako facet.

      Nie buduj tego domu, bo skoro działka nalezy do szwagra a materiały kupowaliście razem, to moze się okazać, że zostaniesz wyrolowany i dom będzie należał do szwagra albo teściowej.
      • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 14:18
        mama_myszkina, mnie zastanawia dlaczego taka nieodpępowiona dorosła już kobieta jest kompletnie nielojalna w stosunku do własnego męża, dlaczego naraża go świadomie chyba na koszty w postaci materiałów na budowę, dlaczego nie dąży do wyodrębnienia własności działki, tak aby móc byc z mężem na swoim, dlaczego tacy teściowie (chyba muszą byc b. zaborczy) od początku zamiast ułatwiac młodym życie to im je utrudniają, tj. zamiast wydzielic właśnosc i doprowadzic sprawę działki do jasności, to pozwalają na taki rozwój sytuacji, może robią to celowo, naciągając zięcia na koszty, nie dając w zamian możliwości budowania się na swojej ziemii, jak oni to sobie wogóle wyobrażają, że ktoś przeznaczy kilkaset tys. zł na budowę budynku nie na swoim gruncie? Czy ci ludzie plus nieodpępowiona żona to są zwykli oszusci? Rozumiem, że można byc nieodpępowionym od rodziców, ale czy trzeba byc od razu nieuczciwym przy tym w stosunku do swojego męża? To mnie dziwi i zastanawia. Taki zięc jest traktowany zamiast jak rodzina, to jak obcy człowiek, który chce zagarnąc ziemię rodzinną, mimo, że aby się pobudwac musi włożyc kilkaset tyś. zlotych własnej kasy...której córeczkamamusi zapewne nie posiada, aby móc się pobudowac. Jakiś koszmar.

        Ponadto zastanawiam się, czy tacy nieodpępowieni dorosli nie pochodzą właśnie z rodzin dysfunkcyjnych, które w taki zaburzony sposób wychowują swoje dzieci, że są w stanie nawet z "normalnego" by się wydawało młodego człowieka zrobic maminsynka czy mamincórkę, że sam charakter tego młodego człowieka nie jest decydujący, ale właśnie rodzina i relacje w niej panujące i zaburzone metody wychowawcze...
        • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 14:24
          I jeszcze to..... : "Nie wiem czy potrafię jej zaufać znowu.Jak ją pytam o materiały budowlane żeby sprzedać to albo zmienia temat albo mówi że są tak samo jej jak moje..."

          Jakaś chora sytuacja...co to znaczy są tak samo jej jak moje?
          • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 16:10
            Nadszedł w końcu dzień na decydującą rozmowę.
            Kazałem w końcu wybrać;ALBO ŻYCIE ZE MNĄ ALBO Z TEŚCIOWĄ''ALBO ROZWÓD .BO JA TAK NIE DAM ŻYĆ JUŻ WIĘCEJ.
            No i oczywiście był płacz ,wypominania,praca ,dziecko.No i.....wybrała.....(z rodzicami)ale jeszcze musi się zastanowić tydzień czasu.
            Czego innego oczekiwałem,myślałem że jak będzie podparta do muru do muru to co innego powie.....
            Nie było żadnej kłótni..Powiedziała że jak rozstać to w zgodzie się....No i rano pojechała do rodziców ,zwykle przyjeżdża do miasta jak syn idzie na terapię a że niema w tym tygodniu terapii to jedzie tam bo oczywiście jak twierdzi syn musi iść tam do przedszkola.
            Nie wiem już nic .......Myślałem że mam twardą psychikę ,no poszła w rozsypkę..
            Zostało mi nowe mieszkanie z kredytem i mieszkanie w samotności...
            • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 16:21
              Przykro mi, ale chyba lepiej wiedzieć, na czym się stoi.

              Żona prawdopodobnie wychowała się w systemie rodzinnym, który nie uznaje zmian i nie adaptuje się do nich. Dlatego zamążpójście, uniezaleznienie się itp wywołuje w niej poczucie winy (podświadome). Stąd te próby bycia córeczką mamusi, spędzanie połowy tygodnia w domu rodzinnym itp. Jej matka oczywiście zapewne temu przyklaskuje, bo ma inną konstrukcję osobowościową niż normalny rodzic, który zapewne przemówiłby córci do rozumu i zakomunikował, że jeśli założyło się własną rodzinę, to staje się ona priorytetem.

              Jedyną nadzeją dla żony jest terapia. I motywacja. Ponieważ pozwoliłeś jej się zmierzyć z konsekwencją własnych wyborów, jest szansa,że za jakiś czas dokona rachunku zysków i strat i wróci.

              Takie osoby mają to do siebie,ze w związkach też wchodzą w rolę dziecka. Domagają się uwagi, opieki, są niezaradne, bezbronne itp. Na początku to rozczula ale wiążą się z tym określone problemy, które już znasz z autopsji.

              Zona chciała mieć ciastko i je zjeść. Pół tygodnia być żoną a pół tygodnia córką swojej matki, W normalnej rodzinie te role są płynne i można je pogodzić. W rodzinie żony nie są, bo bycie córką jest rolą nadrzędną. I dlatego potrzebna jest terapia i chęć zmiany u samej zainteresowanej. Ta chęć zmiany moze się nasilić z czasem, bo żona zrozumie,ze funkcjonująć w układzie rodzinnym, który ją ogranicza, wiele traci. Ale może nie zrozumie.

              Co z synkiem? Pytam, bo uważam,ze dorastanie w tak toksycznym środowisku będzie miało na niego fatalny wpływ.
            • kropeczka455 Re: żona a teściowa 24.04.12, 17:11
              maurucu napisał(a):
              > Zostało mi nowe mieszkanie z kredytem i mieszkanie w samotności...

              Kredyt dostaje małzeństwo wiec żona musiała sie zgodzić na wspolne zamieszkanie.
        • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 16:14
          Takie osoby nie potrafią przejść z roli dziecka w rolę dorosłego, który śżyje na własny rachunek i sam podejmuje decyzje.

          To bardziej widac w przypadku mężczyzn uzaleznionych od matek ale kobiet, które nie potrafią (i nie chcą) przestać być córeczkami tatusia/mamusi tez nie brakuje.

          Taka rodzina nie musi być bynajmniej patologiczna w znaczeniu używek itp. Po prostu panuje tam terror ojca/matki. Kobiety zazwyczaj lepiej manipulują ludźmi niż mężczyźni (to kulturowe, nieczęsto mogą sobie pozwolić na 'próbę sił', więc uciekają sie do wywoływania poczucia winy, plotki itp).

          Jeśli w takich rodzinach jest więcej niż jedno dziecko, to zdarza się, że dziecko, które się wyzwoliło ma opinię 'czarnej owcy', niewdzięcznika itp. Tymczasem w takim wypadku ucięcie czy ograniczenie kontaktów z rodziną świadczy o tym, że owo dziecko jest prawdopodobnie najmniej zaburzonym członkiem tego systemu.

          Takie rodziny są bardzo hermetyczne, klaustrofobiczne. Jest to system zamkniety i nieelastyczny. Nie potraf zaadaptować się do zmian, więc torpeduje je. Stąd pragnienie, żeby mąż podporządkował się teściowej, bo wtedy 'będzie tak jak dawniej'.

          Polecam film Mike Leigh 'Życie rodzinne'. Strary ale jary, jak to mówią. Dobrze ukazuje taki system rodzinny. Rodziną rządzi żona, mąż skrycie jej nienawidzi ale oficjalnie wystawia na piedestał. Córka, która wyrwała sie z tego więzienia jest odsądzana od czci i wiary. Druga córka, kontrolowana przez matkę i ojca, którzy nie pozwalają jej dorosnąć zapada w końcu na schizofrenię. Smutny film ale bardzo realistyczny.
          • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 16:27
            Dodam,ze temat znam z autopsji, ponieważ matka mojego meża takze formułowała podobne żądania. Z tym,zę mysmy w sposób grzeczny ale stanowczy zakomunikowali,ze jednak będziemy mieszkać we własnym mieszkaniu. Mimo,ze owo mieszkanie jest dosłownie po drugiej stronie ulicy, ta decyzja zaowocowała zerwaniem kontaktów przez teściową, stertą obraźliwych listów, kilkunastoma obraźliwymi smsami, telefonami do naszych znajomych i rodziny aby nas oczernić i próbą storpedowania naszego ślubu i wesela (prawie jej sie udało ale jednak nie ;)) Dodam,że nigdy nie otrzymaliśmy niczego od tesciowej, są to po prostu desperackie próby zachowania kontroli. Dorosły człowiek zaciska zęby i zachowuje zimną krew w nadziei, że rozum wróci. Człowiek, który wewnętrznie jest dzieckiem, poddaje się i wraca na łono mamusi.
            • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:18
              Tylko po co takiej kobiecie ta kontrola nad dorosłym już synem/córką?

              Odnośnie materiałów bud. o wartości 30 tyś. zrobiłabym wszystko, aby je sprzedaż i odzyskac przynajmniej częsc pieniędzy.
              • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:41
                Ja też bym sprzedała, ale skoro maurucu nie uznaje wspólnoty majątkowej, traktuje wspólne pieniądze jak wyłącznie własne i wydaje je wbrew woli żony, to nie dziwię się żonie: lepiej mieć 30 tys. bezpiecznie "ulokowane" do czasu podziału majątku w materiałach budowlanych niż nie mieć nic.
                • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:46
                  Foka, a czytałaś ten kawałek??? przeczytaj go może jeszcze raz i zastanów się and tym co w nim zostało napisane...:"Bardzo długo się zastanawialiśmy nad imieniem,kiedy doszliśmy do porozumienia ,to teściowej nie podobało się imię ,zmienialiśmy kilka razy.Wstyd sie przyznać ale imię dla syna wybrała teściowa ,żona nie protestowała ,Ja też nie protestowałem bo imię naprawdę mi się podobało.Z początku nie zauważałem tego że teściowa ma taki wpływ na moją żonę.Teściowa ma duże gospodarstwo i ona tym kieruje wszystkim,Teściu lubi popić ,czasami w domu były awantury,w sumie w domu jest 5 osób +nasz 3.Na początku nic nie mówiłem ze względu na żonę i dziecko .Raz teściowej zwruciłem uwagę żeby niebrała smoczka do buzi i dawała synowi to się wielce obraziła że jak mogę jak zwracać jej uwagę >powiedziałem to żonie to broniła swojej mamy że nie powinienem zwracać uwagi.Czasami szłyszałem jak mówiła do syna mój synku ,żona ją upomniała i był jakiś czas spokój.Szukaliśmy mieszkań z początku ,to żonie zawsze coś się nie podobało.W końcu namówiła mnie żebysmy sie budowali na działce tęsciów.A że miałem dość pieniędzy żeby wybudować dom i w nim zamieszkać.Do tej pory zastanawiam się jak to możliwe że mnie tak omotali..Tzn:Miałem się budować na działce która nie jest moja tylko szwagra i przez 4 lata niebyła moja ,ponieważ teściu dostaje rentę struktularną i nie może sprzedać przez 4 lata.Wszystko żona mi powiedziała jak można zrobić to w sposób administracyjny,no i się zgodziłem No bo jak żonie nie mogę wierzyć>Szwagier w tym samym czasie też sie budował.no i żeby materiały taniej kupić kupiliśmy razem.Wszystkie formalności załatwiała żona.Na materiały wydałem około 30tyś.Czekaliśmy przez jakiś czas na pozwolenie na budowe.czekaliśmy dość długo .Już miałem dosyć mieszkania ze wszystkimi dusiłem się już.Zapytałem się zony żeby znależć jakie mieszkanie ,a że obok ich działki był dom do wynajęcia to wynajmiemy go na czas budowy.Żona na początku się zgodziła .Wszystko już było już załatwione.Żona powiedziała to teściowej <ja niebyłem przy tej rozmowie ,szłyszałem tylko końcówkę <<że mamy podporządkować niej gdzie mamy mieszkać i ona się nie zgadza>Powiedzaiałem dosć już mam tego wszytkiego i niemogę tak żyć.Musiałem sie wyprowadzić.Miałem już dość kierowania mną."
                  • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 19:07
                    Czytałam. Teściowa z gatunku „uciekać i nie oglądać się na nic”, to oczywiste. Szkoda, że nie od razu, ale lepiej późno niż wcale.
                    Ale żona woli tkwić w tym toksycznym układzie i nie można jej stamtąd wyciągać na siłę, a poza tym z każdym postem maurucu widać, że on też jest toksyczny, stosuje przemoc fizyczną, ekonomiczną i psychiczną, nie poczuwa się do najprostszych obowiązków (dziecko, sprzątanie, gotowanie) i nawet nie dopuszcza myśli, że żona ma prawo współdecydowania o ich wspólnym majątku. Zobacz choćby w tym fragmencie, który zacytowałaś: „miałem dość pieniędzy żeby wybudować dom i w nim zamieszkać”, „na materiały wydałem około 30 tys.” – wszystko ma i wydaje on.
                    Stąd moje przypuszczenie, że żona nie chce wpaść z deszczu pod rynnę.
                    • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 21:33
                      Nie nie chce w paść z deszczu pod rynnę tylko ciągnie do tego, co zna. Żaden normalny facet nie wytrzymałby z kobietą, która psychicznie jest dzieckiem. Ona z resztą nie chce partnerstwa. Ona szuka kogoś, kto będzie się nadawał do roli rodzica w związku. Kontrolujacy partner jak najbardziej się nadaje.

                      Jednak w tym wypadku to nie osobowość męża jest problemem, bo to małzeństwo tak naprawdę nigdy się nie zaczeło.
                      • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 21:51
                        A wiesz, z tym ciągnięciem do swego masz rację.
                        Tyle, że ona ma jeszcze szansę się wyemancypować i stanąć na własnych nogach, widziałam ludzi, którzy budzili się po trzydziestce czy później.
                        A pan zamiast ją w tym wspierać, usiłuje zamienić jej rodzinny zamordyzm (z pijackimi awanturami) na swój prywatny (z "jego własnymi" pieniędzmi, wyłącznie "babskimi" obowiązkami i "raz ją uderzyłem, nie wiem, jak to się stało").
                    • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 22:39
                      „miałem dość pieniędzy żeby wybudować dom i
                      > w nim zamieszkać”, „na materiały wydałem około 30 tys.” ̵

                      pisze tak, bo sam na to zapracował, nie dostal tego od żony czy jej rodziny, napisał przeciez, że nikt mu nic nie podarował, a żona zapewne zarabia na waciki...

                      ta żona to jest dopiero dziecko we mgle toksycznych rodziców
                      • dzika.foka Re: żona a teściowa 24.04.12, 00:29
                        Chyba żyjemy w innych epokach. Skąd twoje założenie, że akurat żona – a nie mąż - „zarabia na waciki” i co to w ogóle znaczy?
                        Nie znam ani jednej kobiety, która „zarabia na waciki”, znam za to sporo takich, które za 700 czy 1000 zł miesięcznie harują na życie – na rachunki, jedzenie i kredyty, na absolutnie podstawowe i niezbędne wydatki. I deprecjonowanie niskopłatnej pracy przez bezmyślne powtarzanie tego „dowcipnego” hasła o wacikach jest po prostu obrzydliwe.
                        Nie, maurucu nie zapracował sam – zapracowali oboje. Być może on więcej (w gotówce) poza domem, a ona w domu: rodząc dziecko, wychowując je, gotując, sprzątając itd., bo z postów maurucu wynika, że on nie zniża się do takiej pracy. A to jest praca.
                        Jeśli maurucu uważa ich wspólnie wypracowany majątek za wyłącznie swój i dysponuje nim wbrew jej woli, kupując mieszkanie czy planując teraz jego wyposażanie, to jest to klasyczny przykład przemocy ekonomicznej.
              • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 21:31
                zuzi.1 napisała:

                > Tylko po co takiej kobiecie ta kontrola nad dorosłym już synem/córką?
                >
                To już wypadkowa cech osobowości, charakteru i doświadczenia. Po prostu niektórzy tworzą system, który się nie zmienia. I w takim systemie nie ma zmian - dzieć mają być zależne od rodziców niezależnie od wieku.
          • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 16:35
            Syn zostaje przy żonie .Ja będę widywał się z nim na weekendy.Zresztą powiedziała że nie będzie mi ograniczać spotkań synem.
            Ale jak pomyśle że mam tam jechać i widzieć się z teściową to brzuch mnie boli z nerwów .
            Chce żebym się z nim bawił tam na miejscu,powiedziała że nie da mi go na cały dzień.
            Rozwieść teraz się nie mogę bo mam trochę pieniedzy na wykończenie mieszkania a niechce żeby sąd oddał jej połowę bo w sumie prawnie się jej należą.
            Mieszkania nie chce bo i tak nie bedzie tam mieszkać.
            • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 17:50
              Wcale ci się nie dziwię, że nie chciałeś się budować na nieswojej działce i usiłowałeś wyciągnąć żonę z rodzinnego kołchozu, bo ten terror rodzinny faktycznie wygląda obrzydliwie i jasne jest, że trzeba się od tego zdecydowanie odciąć.
              Problem w tym, że żona nie chce się odciąć – i na moje oko dlatego, że w swojej autorytarnej rodzinie czuje mimo wszystko jakieś wsparcie (w zamian za podporządkowanie się, ale jednak), a z twojej strony nie. Z twoich postów wynika, że:
              - waszym wspólnym dzieckiem zajmuje się właściwie tylko żona (terapia, wożenie do przedszkola, zapewne też gotowanie itd.);
              - obydwoje pracujecie, ale dziecko i dom to obowiązki żony – nie dość, że strzelasz focha, że nie zrobiła śniadania, to jeszcze łaskawie robisz je… tylko dla siebie;
              - „jeżeli o porządki chodzi to powiedz mi czy mieszkając w 2 pokojowym mieszkaniu można przez cały dzień posprzątać, nawet łóżka pościelić” – można, i jest TWÓJ obowiązek, skoro żona codziennie zajmuje się choćby wożeniem dziecka;
              - „wiem że też bardzo dużo mojej winy że jej nie pomagam, ale człowiek uczy się przez całe życie, mam czas to zmienić” – ty nie masz jej pomagać, to są twoje obowiązki i po prostu je olewasz, a żona zasuwa na trzech etatach (praca, dziecko, dom). Miałeś czas to zmienić, ale nie zmieniłeś, żona natomiast zdążyła się nauczyć, że nie musi być służącą męża, który w dodatku ją pobił;
              - nie rozumiem, co znaczy: „jedzie tam bo oczywiście jak twierdzi syn musi iść tam do przedszkola” – obydwoje pracujecie, wiec syn musi iść do przedszkola, a przedszkole jest w miejscowości dziadków. Czy próbowałeś przenieść dziecko do przedszkola w mieście? Albo zadeklarować, że codziennie będziesz je odwoził i przywoził?
              - praktycznie wbrew woli żony kupiłeś mieszkanie w mieście za wasze wspólne pieniądze, a właściwie jeszcze gorzej: na kredyt, który obciąża was oboje;
              - „jak ją pytam o materiały budowlane żeby sprzedać to albo zmienia temat albo mówi że są tak samo jej jak moje...” – bo są, co cię w tym oburza?
              - „rozwieść teraz się nie mogę bo mam trochę pieniędzy na wykończenie mieszkania, a nie chcę, żeby sąd oddał jej połowę, bo w sumie prawnie się jej należą” – co to znaczy „mam trochę pieniędzy”? To są wasze wspólne pieniądze, a ze wszystkiego co piszesz wynika, że żona nie chce wydawać ich na wykańczanie mieszkania.
              Przykro mi, ale to wszystko wygląda na przemoc ekonomiczną, a żona najzwyczajniej ucieka od kieratu jednoosobowej obsługi męża i dziecka – widać u rodziców ma mimo wszystko więcej luzu, pomocy i zrozumienia.
              Na pocieszenie napiszę tylko, że żona nie może „nie dać” ci dziecka i jeśli naprawdę chcesz zacząć się nim zajmować, to nic nie stoi na przeszkodzie – możesz zacząć choćby od codziennego wożenia do i z przedszkola, bo „widywanie się w weekendy” to dla dziecka (i udziału w opiece nad nim) zdecydowanie za mało.
              • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:38
                Jak dla mnie opisane zachowania maurucu wyglądają raczej na efekt bezsilności w stosunku do nieodpępowionej żony i jej zaburzonej rodziny, a nie na przemoc ekonomiczną. Dodam jeszcze, że żona nie pracuje, więc łozko mogłaby pościelic. Zgadzam się z tym, że obowiązki domowe to są ich wspólne obowiązki...
                • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:42
                  Nie, zona jednak chodzi do pracy w miejscowości, w której mieszkają rodzice.
                • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:45
                  Żona pracuje, maurucu pisał o tym kilkakrotnie.
            • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:21
              Strasznie Ci współczuję maurucu, nie podzielam opinii foki w tej sprawie. Zmagasz się chłopie z fatalną sytuacją, wdepnąłes w strasznie zaburzoną rodzinę. Mam wrażenie, że im wszystkim by się przydała terapia. Ciekawe jaką rolę pełni w tej rodzinie teśc? Czy brat zony też jest pod mamy pantoflem?
              • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:51
                Teśc tam niema nic do powiedzenia ,bo wszystkim teściowa kieruje >Jak teściu wypije to dochodzi tam do kłótni do bójek.Kiedys żona mi opowiadała ja staneła w obronie swojej mamy to jej palce połamał. Teraz tez dochodzi do awantur że teściowa drze się na teścia a pużniej woła pomocy że biją. A brat to jest taki pijak że potrafi pociągnać przez kilka tygodnii.
                A na nic się nie dokłada.; uważa że mu się należy.nie pracuje tylko na razie utrzymuje się zasiłku.
                Jest też drugi szwagier,kompletnie inny od tego pijaka.
                No jak myślicie ze mną ma piekło?
                • mama_myszkina Re: żona a teściowa 23.04.12, 21:37
                  maurucu napisał(a):

                  > Teśc tam niema nic do powiedzenia ,bo wszystkim teściowa kieruje >Jak teści
                  > u wypije to dochodzi tam do kłótni do bójek.Kiedys żona mi opowiadała ja staneł
                  > a w obronie swojej mamy to jej palce połamał. Teraz tez dochodzi do awantur że
                  > teściowa drze się na teścia a pużniej woła pomocy że biją. A brat to jest taki
                  > pijak że potrafi pociągnać przez kilka tygodnii.
                  > A na nic się nie dokłada.; uważa że mu się należy.nie pracuje tylko na razie ut
                  > rzymuje się zasiłku.
                  > Jest też drugi szwagier,kompletnie inny od tego pijaka.
                  > No jak myślicie ze mną ma piekło?


                  I Ty się zgadzasz, żeby Twój syn się w tym wychowywał? Co z Ciebie za ojciec?

                  Syn Wam obojgu kiedyś wypomni zmarnowane życie.
              • maurucu Re: żona a teściowa 23.04.12, 18:54
                A zapomiałem napisać że jak teściu się upił ze szwagrem to się pobili.Policja też przyjeżdżała na interwencje czasami.
                • kiszczynska Re: żona a teściowa 23.04.12, 19:59
                  Powiedz jje, ze dizecka jje nie oddasz. Niech wraca od matki, ale ty ozstajesz z idzckiem. Zobacz co postanowi.
                  • dzika.foka Re: żona a teściowa 23.04.12, 20:43
                    I to jest akurat dobra rada ze względu na dziecko - żeby nie mieszkało wśród pijackich awantur rodziny żony.
                    Tylko trzeba się wtedy liczyć z faktycznym przejęciem opieki nad dzieckiem 24h/dobę, a nie "widzeniami w weekendy".
                    • zuzi.1 Re: żona a teściowa 23.04.12, 22:57
                      maurucu to jest niezła patologia, z tego co opisujesz. Jeżeli mimo wszystko zalezy Ci na żonie podejdź ją sposobem, przeproś za wszystko co do tej pory jej nieprzyjemnego zrobiłes, porozmawiaj z nią co jej się w Twoim zachowaniu nie podoba, obiecaj zmiany i wdroż je w życie, zrób to przede wszystkim dla swojego syna... Twoja żona pochodzi z b. zaburzoenj rodziny, może nie jest zła, ale jest kompletnie zmanipulowana, ileś lat takiego życia i terroru mamy pozostawiło na niej pewien rodzaj piętna, niekoniecznie przez nią uświadomionego.
                      Zaproponuj jej przeprowadzkę do Waszego mieszkania na jakiś czas na próbę, np. na 3 m-ce, zaopiekuj się nią i synem, traktuj ją b. delikatnie, w tym jedynie widzę nadzieję, musisz ją do siebie przekonac sposobem, tj. zapewnic jej raj na ziemi, żeby chciała samodzielnie zrezygnowac z mieszkania z rodziną. Szczerze powiedziawszy nie widzę innej drogi, chyba że rozwód...Twoja żona jest w pewien sposób chora, została przez matkę mocno skrzywdzona, może sobie tego nawet nie uświadamia, dalej traktuje ich jak osoby sobie bliskie, a tak nie jest...ma toksyczną matkę, która z uwagi na swój charakter w kooperacji z ojcem stworzyła w domu piekło na ziemi i pogrąża swoją córkę w tym piekle dalej...Musisz ją stamtąd wyrwac, powinniście powrócic na terapię, wyjasnij terapeutce jakie akcje mają miejsce w rodzinie żony (na oddzielnym spotkaniu z terapeutką, tak, aby żona tego nie słyszała). Wydaje mi się, że tędy droga, pytanie tylko, czy żona pójdzie na współpracę, musisz ją spróbowac nakłonic do współpracy drobnymi kroczkami, sposobem, ogromną ilością miłości, czułości i pomocy, ona w Tobie powinna widziec wybawienie, swojego księcia na złotym koniu, nie żartuję, kobieta wiele chyba przeszła i zapewne nie uświadamia sobie jakie to na niej i jej charakterze pozostawiło zmiany i problemy. Została w pewien sposób wykastrowana przez matkę ze swojego charakteru, uczuc i potrzeb...strasznie przykra sprawa...Muszi poszukac naprawdę dobrego terapeuty, który małymi kroczkami nakieruje żonę na właściwe myślenie odnośnie własnej rodziny, męża i dziecka...musisz byc w tym wszystkim bardzo silny psychicznie, Twoja żona jest jakby skrzywdzonym dzieckiem, a nie dorosłą, niezależną osobą...
                      • dzika.foka Re: żona a teściowa 24.04.12, 00:56
                        Maurucu ożenił się ze stłamszoną kobietą w przekonaniu, że przejmie pałeczkę i teraz on będzie ją tłamsił. I robi to.
                        Jego problem polega na tym, że nie jest jedynym tłamszącym, nadal ma konkurencję w postaci rodziny żony.
                        Już się czuł księciem na złotym (?!) koniu, bo przecież łaskawie wziął ją na tego konia z rodziny alkoholików, ale niestety: żona zamiast z wdzięczności lizać mu buty ośmiela się bywać zmęczona pracą plus samodzielnym obsługiwaniem domu, pana i dziecka, i nawet bezczelnie wspomina, że ma coś do powiedzenia w kwestii „jego” finansów.
                        No naprawdę nic dziwnego, że ją uderzył, święty by nie zniósł takiej niewdzięczności, prawda?
                        Proponuję wziąć pod uwagę, że mimo okazjonalnych awantur w domu rodzinnym żona może się tam czuć bezpieczniejsza i mniej wykorzystywana niż sama w domu z rycerzem-przemocowcem. Rzadko się zdarza, że człowiek ucieka z dobrego małżeństwa do rodzinnego piekła – zwykle małżeństwo jest w takich wypadkach jeszcze gorszym piekłem.
                        • zuzi.1 Re: żona a teściowa 24.04.12, 01:19
                          Odbieram wyjaśnienia maurucu zupełnie inaczej od Ciebie. Myślę, że będąc na miejscu maurucu i święty mógłby się wkurzyc…
                          • twoj_aniol_stroz Re: żona a teściowa 24.04.12, 10:47
                            I uderzyć najbliższą osobę???? Zlituj się!!!! To co opisałaś jako sposób na podejście żony tak naprawdę jest nie tyle sposobem na podejście co czymś co powinno mieć miejsce. I daleka jestem od koncepcji, że małżeństwo to nieustanne wielbienie kobiety, stawianie jej na piedestale i zmiatanie pyłka sprzed jej boskich stópek. Ale prawda jest taka, że wybieramy sobie na partnerów ludzi, których podświadomie widzimy jako tych, którzy będą spełniać nasze oczekiwania względem nas samych. Autor wybrał sobie wystraszoną, zahukaną dziewczynę,bo takiej potrzebował, żeby czuć się panem i władcą. I tak właśnie jest: pan jest oburzony, że śniadanie wielkanocne musiał zrobić sam, bo żona spała. Pana nie wystraszyło to, że człowiek śpi cały dzień (a nie jest to normalne) tylko wkurzył się, że jedzenie nie wjechało na stół jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dziecko chodzi na terapię, ale pan zostawia ten problem żonie, bo to z pewnością wina jej rodziny, że tak jest, dziecię trzeba zawieźć do przedszkola - to niech żona zawozi, chciała przedszkole koło rodziców to niech teraz jeździ.
                            Bardzo prawdopodobne, że żona jest mało zaradna, sterroryzowana i potulna wobec rodziny, ale właśnie taką autor wątku ją wybrał. Dlaczego? Bo z jakiś względów właśnie takie cechy charakteru jemu odpowiadały. Początkowo nie uważał, że coś jest nie tak. Nagle zmienił zdanie i chce by żona też je zmieniła. No, ale z pozycji żony sytuacja wygląda tak: jest sielanka, wszystko ok i nagle chłopu odpala, wynajmuje mieszkanie z dala od miejsca, gdzie mieszkali dotychczas. I nie ma znaczenia, że żona ma tu pracę, dziecko przedszkole i terapię. Pana to guzik obchodzi, nakazuje przeprowadzkę i jeszcze oczekuje, że żona będzie przeszczęśliwa, a kiedy widzi, że ona płacze to wali przez łeb dla opamiętania. Oczywiście nerwy go poniosły, wcale nie chciał, ale on był zmęczony pracą, a ona płakała, dziecko płakało i tak jakoś wyszło, że ręka sama skoczyła. I teraz dziwnym jest, że ona nie chce z nim mieszkać???? A jakie ona ma w nim oparcie? A co on zrobił by dostrzec jej potrzeby?
                            Tu leży komunikacja, żadne nie potrafi jasno wyartykułować czego potrzebuje, twierdzę, że określenie czego potrzebują też jest nie do zrobienia. Pani uważa, że po dwóch spotkaniach z terapeutą coś się zmieni, pan robi łaskę, że chodzi w nadziei, że to ona się dowie, że ma się zmienić. Rewelacja!
                            • maurucu Re: żona a teściowa 24.04.12, 16:28
                              Do terapeuty poszliśmy razem żeby to naprawić.Ale to ona nie chciała słuchać psycholog co mówi
                              Sama zaproponowała żeby zrezygnować,tłumacząc ze najważniejsze jest dziecko.
                              I tłumacząc pużniej że niebyło żadnej poprawy z mojej strony.To ja sie pytam no jak można się zmienić po dwóch wizytach.Zresztą to chodzi w obydwie strony.
                              Napewno nie wrócę do mieszkania teściowej,chociaż ona ma ciągle nadzieje że tam wrócę.
                              Teraz żona proponowała kolejne dziecko.Niewiem czy to nie namowa teściowej żeby mnie tam zatrzymać.
                              Tyle razy zgadzałem się na ustępstwa.tzn;chcielismy kupić działke w innej miejscowości ,nie nie podobało się jej.mieszkanie nie bo sie w nim dusi.
                              Dogodzić jak można? .Może to moja wina że za dużo zarabiam.żle i żle.Ciężko jest zrozumieć kobietę.
                              Zmusiłem żone do przeprowadzki bo chciałem założyć własny dom własną rodzinę bez wtrącania się jej matki.
                              \Pozatym nie kłoce sie w domu i nie bije.Nie lubię się kłocić
                              to powiedzcie mi co zrobilibyście na moim miejscu jak codziennie przez 3 tygodnie przychodząc po pracy mając nadzieje że w domu można spedzić miły czas jest płacz ,,I MÓWIENIE ŻE JA TU MUSZE SAMA BYĆ I ŻE SIĘ DUSI.
                              Nigdzie nie wychodzi z dzieckiem bo niema gdzie pujść.
                              • serendepity Re: żona a teściowa 24.04.12, 16:36
                                "Teraz żona proponowała kolejne dziecko."

                                Znaczy chca Cie zatrzymac na sile. Nie rozumiem ludzi zupelni. Zona sie najwyrazniej nie zmieni i nie odpepowi od matki, a jeszcze wymysla sposob, zeby Cie zatrzymac przy sobie.

                                Nie daj sie na to nabrac.
                                • maurucu Re: żona a teściowa 24.04.12, 17:50
                                  Nie wiem co już mam myśleć na to wszystko.Taki mam mętlik w głowie.W czwartek ide do psychologa może mi coś doradzi bo mam taki mętlik.
                                  Może jednak dać żonie wolność?Naprawde niewiem.
                                  Jeszcze dziękuję za propozycje filmu''FAMILY LIFE'',Ciekawy.POLECAM WSZYSTKIM!!!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: żona a teściowa 28.04.12, 23:05
      Mam wrażenie, że problem Państwa związku można określić "walką o władzę". Każde z Was używa w tej walce własne, oryginalne sposoby. I oczekuje efektu zapewniającego jego wygraną.
      Narzędziem żony jest teściowa i nierozwiązany problem separacyjny. Narzędziem Pana jest bycie ofiarą zaistniałej sytuacji oraz obrona niezależności Waszego związku.
      Niestety, bez kompromisu na nic ta walka się nie zda.
      A kompromis jest trudno osiągalny. I dlatego, nie zrezygnowałabym, z psychoterapii, jeśli to możliwe.
      A problem z teściową zostawiłabym w spokoju. To nie ma nic wspólnego ze sprawą. Jest widoczny i dotkliwy, ale nie ważniejszy niż realność z żoną. To jedynie wystrój życia codziennego. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • maurucu Re: żona a teściowa 14.10.12, 15:28
        witam!
        pora zakończyć temat niestety nie z częśliwym zakończeniem....Po zakończeniu tematu chodziliśmy z żoną na terapie kilka razy,,,żona nie chciała chodzić już chodzić bo jak twierdziła ja się już nie zmienię to po co chodzić...nawet psychoterapeuta chciał żebym ją tam z tamtą wyrwał (sama nie chciała)a co do mieszkania to spędziła w nim 30 min od początku budowy w tym 15 min płakała ,,bo miasto,, bo się boi miasta jak ognia>Postanowiłem to zakończyć złożyłem pozew o rozwód ....POwód ..niewywiązywanie się z obowiązków małżeńskich z powodu teściowej.....żona nawet niebyła tym zaskoczona wręcz można powiedzieć wyglądała jakby kamień z padł z jej z pleców ....Ustaliliśmy na spokojnie że rozejdziemy się w zgodzie ze dziecko zastaje u niej i że będe widywał się z dzieckiem i płacił alimenty.....No niestety teściowa bardziej to przeżyła powiedziała że mnie zniszczy i wogóue nasłuchałem tyle obelg w moją stronę że szok.....powiedziała ze mieszkanie się sprzeda i się podzieli się po połowie bo jak żona mówi ona niema nic...
        Teraz tylko żona czeka na połowę kasy i teściowa też...Rozwód już niedługo i wiem że zakończy się na pierwszej rozprawie....Najbardziej mi szkoda nie żony bo nie jest mi dać nawet odrobiny rzeczy tylko szkoda mi syna .....
        • mwiktorianka Re: żona a teściowa 14.10.12, 17:01
          A dlaczego miałoby być ci żal żony?Co chciała to ma...Widać, że nie dojrzała do małżeństwa, w ogóle nie powinna zakładać rodziny tylko zostać starą panną i mieszkać do usr..ej śmierci z mamusią.
          Dziecka tylko szkoda, dorastając tam będzie pewnie tak samo zaburzony jak twoja żona, albo i bardziej.W każdym razie ma małe szanse aby wyrosnąć na szczęśliwego człowieka.Dziwię Ci się, że jako ojciec na to pozwalasz.Sam uciekałeś od tego toksycznego domu, a pozwalasz aby wychowywało się tam twoje dziecko.Na co liczysz, że jakoś to będzie?
        • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 14.10.12, 17:10
          Maurucu! Przeczytałam cały ten wątek, ale smutna historia:( Z Twojej i pewnie żony strony też, a pewnie najsmutniejsza ze strony Synka.

          Drogi Maurucu, ja w tej chwili na Twoim miejscu skoncentrowałabym się na trzech sprawach (jak tu się skoncentrować na trzech sprawach...):

          1. Chodziłabym na terapię, ale swoją. Ja jestem przekonana, że z zaburzonymi osobami zazwyczaj wiążą się też zaburzone osoby. Sam wybór takiej zony wg mnie świadczy o jakichś tam Twoich deficytach. O sobie mało piszesz, o swojej pierwotnej rodzinie też (nie jechaliście na Święta do rodziny żony, ale i do Twojej, nie pojawiają się w tle opowieści o dziadkach Synka z Twojej strony, z jakichś względów "wsiąkłeś" na 6 lat w mieszkanie z rodzina żony - tak tylko rzucam hasła pod rozwagę). Pewnie młody z Ciebie facet, może poznasz jakaś kolejna kobietę - szkoda by było znowu powielić nieciekawy układ. Praca z terapeutą pozwoli Ci poznać przyczyny, czemu tak długo tkwiłeś w tym układzie.

          2. Dobrze bym przygotowała się z prawnikiem do podziału majątku. Tu na forum pisali ludzie o wspólnocie małżeńskiej itd., ale mało wiemy o Waszych majątkach sprzed ślubu, być może na to mieszkania zarobiłeś jako kawaler, itd. Dobry prawnik działa cuda, jest masa prawnych kruczków na uchronienie majątku. I nie chodzi mi o wzbogacenie sie kosztem żony, jeśli rzeczywiście razem do wszystkiego doszliście (nawet jeśli jej zarobki były mniejsze), a o to jej / jej matki gospodarowanie majątkiem (patrz: zakup materiałów budowlanych, pomysł by teraz sprzedawać mieszkanie w czasie raczej nie najlepszej koniunktury na sprzedaż mieszkania). Jeśli to nie sa dla Ciebie wielkie kwoty to pal licho, a jesli tak - to szkoda. Każdy pieniądz przyda się kiedyś na edukację dziecka, jego życie. Jak będziesz się zajmował synem, to ja bym odradzała zajmowanie się nim w domu teściów - tez musisz gdzieś mieszkać, może synek może mieć u Ciebie pokój, itd. To wszystko kosztuje.

          3. Sprawa Synka! Z tego co piszesz o rodzinie żony, to jest dno, łamanie palców, alkoholicy, interwencje policji... I tam ma się wychowywać Twoje dziecko??? Rozumiem, że przywiązanie do matki, przedszkole, terapia, itd. Ale wyciągaj to dziecko stamtąd jak najczęściej, jeśli nie na stałe! Bo będzie takie to dziecko jak Twoja żona, no bo na jakiego innego człowieka miałoby wyrosnąć? Tu też dobra porada adwokata wg mnie byłaby bardzo wskazana. Wiele rzeczy można wywalczyć przed sądem, sprawę łamanych palców, przemocy, alkoholu i interwencji policji (to pewnie jest w policyjnych kartotekach) można wyciągnąć. Możesz za jakiś czas być wyganiany przez teściową z JEJ domu (bo nie Twojego syna, a nawet żony...), a widzenia z synem mogą być Ci utrudniane. Ja na rozwód z taką żoną (traktowałabym to jako rozwód z całą jej rodziną) dobrze bym się przygotowała. Czy to będzie 1 czy 5 rozpraw to mało zmieni w Twojej i syna sytuacji. Nawet na ewentualne rozmowy przed rozwodem z żoną być może wybrałabym się z prawnikiem, jeśli sam nim nie jesteś i nie dysponujesz wiedzą z tematu rozwodu/podziału majątku/ a zwłaszcza opieki na dziećmi po rozwodzie. To że sprawa rozwodu powinna być w tym przypadku dobrze przeprowadzona, zwłaszcza z uwagi na dziecko, nie należy mylić z pójściem na udry, chociaż przy aktywnej obecności teściowej, to może nie być łatwe...

          Powodzenia! Szczęścia dla Ciebie, Synka i Żony - bo wszak jej szczęście, też dobrze będzie wpływać na dziecko:)
          • maurucu Re: żona a teściowa 14.10.12, 19:36
            witam nie pisałem o swojej rodzinie bo mieszkamy daleko od siebie a pozatym jestem tego zdania że najlepiej z jednej i drugiej strony trzrymać się daleko.Zresztą po to bierze się ślub żeby tworzyć ,,własną ,,,rodzinę a a z czyjąś .Święta wyglądają u rodziny żony(brak rodzinnego stołu świątecznego)
            BYł ostatnio u mnie kurator sądowy (zawsze jest przy rozwodach)dziwił się troche że wszystko tak pięknie wygląda a wszystko się posypało.Syn ma pokój u mnie urządzony i zawsze będzie miał.
            Co do adwokata to mam już i mówiła mi że nic niedostanie .
            Narazie zona znalazła adwokata i myśli że coś dostanie....
            A o syna będe walczył dopiero po rozwodzie.....
        • sonia_siemionowna Re: żona a teściowa 14.10.12, 23:24
          Twoja żona jest emocjonalnie niedojrzała, ale Ty jesteś egoistą.

          Syn jest tak samo Twój jak żony. Na co liczysz zostawiając go w tej patologii? Mam nadzieję, że dorośnie i pozwie Cię o odszkodowanie, że go zostawiłeś w tym piekle.

          Widać, że niestety dla Ciebie liczysz się tylko Ty sam. A tacy ludzie nie powinni mieć dzieci.

          Zmień to, póki nie jest za późno.

          Dziecko ma 3 lata i nie mówi, Ty nawet podejrzewasz, że to przez patologię w domu rodzinnym żony i zgadzasz się, żeby on tam mieszkał? Obyś nie musiał się kiedyś mierzyć z konsekwencjami tego wyboru.
          • squirrel9 Re: żona a teściowa 15.10.12, 00:43
            A ja się z tym nie zgadzam. Zawsze człowieka uczą, że jeśli chcesz udzielić innym pomocy -najpierw zadbaj o swoje bezpieczeństwo (w samolocie przy dekompresji najpierw maska tlenowa sobie, potem dziecku, przy udzielaniu pierwszej pomcy na drodze najpierw zapewniasz sobie bezpieczeństwo, ustawiasz trójkąt a potem możesz działać. Przez analogię można to zastosowac w życiu. Maurucu nie pomoże własnemu dziecku jeśli sam będzie tkwił w toksycznym związku i szarpał się na codzień tracąc kompletnie niepotrzebnie energię, nerwy i pokazując dzicieku, że tak wygląda rodzina. Wręcz przeciwnie, trzeba mieć swój inny, spokojny świat do którego zaprosi się dziecko.
            Według mnie, związek w którym jedna ze stron kurczowo trzyma sie mamusi niestety, nie rokuje dobrze. Można przeciągać ten stan przez lata aż do zamęczenia się wzajemnego.
            • maurucu Re: żona a teściowa 15.10.12, 10:25
              Ja jestem egoistą?Myślicie że nie próbowałem wyrwać ich z tamtąd .To że kupiłem mieszkanie dla nas nie dla siebie bo ona też była na akcie notarialnym....Ale jej to było mało....Całe mieszkanie sam musiałem urządzić ,musiałem nawet zrezygnować z wyższego stanowiska żeby to urządzić...Dziecku kupiłem sam meble drogie ale mu się należy...nawet chciałem go wysłać do prywatnego przedszkola za pieniądze za materiały nie zgodziła się bo jak twierdziła,,kto będzie zaprowadzał go tam,,
              Jako żona nie jest mi dać nic kompletnie...Tkwiłem tylko w tym związku dla dobra dziecka.
              A teraz nie mogę wyrwać (narazie)z tamtąd dziecka bo bym go tym bardziej skrzywdził...
              Teraz żona mówi że się już uspokoił i na terapiach bardziej się skupia...więcej je....
              A to tylko dla tego że matka się uspokoiła w końcu ona może jeść normalnie(bo na mieszkaniu robiła protesty głodowe)
              Jedynie co od niej dostałem to załamanie nerwowe...
              Teraz spotykam się z synem na weekendy..nie ..bardzo chcą mi go dać dobrze że syn chce ze mną iść.Ubrania mu sam kupuje bo jak dziad nie będzie chodził...(Jedno w tym jest dobre że w końcu moge mu kupić co mi się podoba i już niesłysze ,,że za drogie,,
              • jagienka75 Re: żona a teściowa 15.10.12, 10:44
                > A teraz nie mogę wyrwać (narazie)z tamtąd dziecka bo bym go tym bardziej skrzyw
                > dził...


                Skrzywdzisz swoje dziecko, jeśli je tam zostawisz.
                Aż ciarki przechodzą, kiedy się czyta takie historie, jak Twoja.
                Sorry, ale tacy ludzie, jak Twoja żona oraz teściowa, nie powinni się nigdy urodzić.
                Postaraj się wyrwać stamtąd dzieciaka i to jak najszybciej!
              • imasumak Re: żona a teściowa 15.10.12, 16:10
                Dlaczego uważasz, że skrzywdziłbyś dziecko wyrywając go z patologicznego środowiska?
                • maurucu Re: żona a teściowa 15.10.12, 16:29
                  Sąd nie będzie miał na uwadze że ja mam lepsze warunki niż matka tylko dobro dziecka...Mi też nie da dziecka ze względu na moją prace i tak naprawdę nie mam nikogo z kim mógłbym zostawić>
                  Teraz przypuśćmy że żona trafia do domu samotnej matki(jakby sąd uznał że dziecko nie może tam przebywać u jej rodziców)to by nie tylko by sobie zniszczyła życie a i synowi także...Po prostu sama się boi zostać z dzieckiem bo by sobie nie dała rady....No i jest jeszcze kwestia chodzenia na terapie sąd uwzględni że dzięki chodzeniu na terapie synowi sie poprawiło.No bo jak matka jest spokojna to dziecko też...Teraz jakbym zabrał dziecko to by całkowicie się zamkneło w sobie...
                  • nowy99 Re: żona a teściowa 25.10.12, 16:57
                    Nie odbieram dziecku matki. Będziesz wrogiem dziecka numer 1, ono nigdy ci tego nie zapomni. Każde dziecko chce być przy mamie, jaka by nie była. Ona nie jest jeszcze taka najgorsza, jesli sama nie pije, nie leje małego, dba o niego i zajmuje sie nim.
                    Ty jedynie możesz mieć duże baczenie na to, co tam sie wyrabia, syn zacznie ci wszystko śpiewać. A niemowiacy trzylatek, to nie jest jakieś nienormalne. Chłopcy często rozwijają sie pózniej niż dziewczyny. Za chwile zacznie gadać.
                    Po prostu miej z synem stały kontakt, odwiedzaj go, zawsze o nim pamiętaj, wszystko sie ułoży.
                    No, a z babą to pecha miałeś.
                    • nowy99 Re: żona a teściowa 25.10.12, 16:58
                      nowy99 napisał:

                      > Nie odbieram

                      Miało być: nie odbieraj.
                      • maurucu Re: żona a teściowa 05.11.12, 10:50
                        temat mam nadzieję ze można dodać do zakończonych....
                        BYła pierwsza rozprawa rozwodowa ...wszystko by się skończyło ale sędzia uważał że dobro dziecka jest najważniejsze i się skończyło na alimentach....Niewiem czy dobrze zrobiłem ale wycofałem rozwód tylko ze względu dziecka .....Niedam rady żyć bez niego i zrobie dosłownie wszystko żeby tam niemieszkał.
                        Czy dobrze zrobiłem to się okaże.....Najważniejsze teraz dla mnie jest to żeby chodził do miasta do przedszkola......
                        • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 19:31
                          witam.
                          Mam prośbe do wszystkich może ktoś mi pomoże bo już mam dosyc tego wszystkiego.Jestem już po drugiej juz rozprawie miało się zakończyc szczęśliwie .zona powiedziala w sądzie że sie przeprowadzi do ustalonej godzinyi tylko jak wyśliśmy z sądu to przesunela o kilka godzin,,bo jak powiedziała potrzebuje czas na spakowanie ,,zgodziłem się ,,,,ale chwile puzniej powiedziała że jednak to była pochopna decyzja.....Wydarłem się na nią że wariata ze mnie robi..to się rozpłakała że mnie jeszcze niewidziała w takiej sytuacji.Dodam że już byłem już u skraju załamania nerwowego że życie chciałem sobie odebrać....I nic nie zmieniło się z jej strony....Czy ja jestem normalny????bo sam już się gubie....Mieszkam sam w nowoczesnym mieszkaniu i wcale nieczuje się szczęśliwy.....Nic mnie już niecieszy ani praca nic...niechce nigdzie chodzić ani z nikim się spotykać....Zastanawiam czy złożyć w sądzie o interwencjach w jej domu?Mój adwokat mi to doradza ale niechce syna zranić tym....
                          Kobietom jest łatwiej bo jak coś w życiu się niepoukłada to zabierają dzieci ze sobą ......To ma być w porządku.....Niewiem czy jestem wstanie poukładać sobie życie na nowo .....I czy jestem wstanie dać z tym radę sam....
                          • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:02
                            To może na spokojnie...
                            Powiedz żonie, że przepraszasz za wybuch, niech się pakuje, Ty w tym czasie możesz zabrać już syna, "żeby nie przeszkadzał przy pakowaniu", potem razem z synkiem podjedźcie po żonę i jej walizki i tyle. Jak w sądzie powiedziała, że się przeprowadzi, to może tak faktycznie zrobi. Sądowe sprawy rodzinne są ciężkie, to ogromna ingerencja w osobiste sprawy i jest to generalnie psychiczny hardcore. Powiedz, że cieszysz się, że będziecie razem, że np. zamawiasz na wieczór jej ulubiona pizze - lub jeśli ma to być jutro, że jakieś fajne ciastka kupisz (to wersja mini, bo nie wiem, jaki z Ciebie kucharz;)) itp. Nie daj się teraz sprowokować. Gdyby się nie udało, a tez tak może być, to pewnie mało co pomoże, pewnych barier czasem nie da się przeskoczyć. Ale można próbować.
                            A potem namów ja na jakąś terapię, bo jakiś "detoks" to pewnie by jej się przydał.
                            NIE ZAŁAMUJ SIĘ!!!
                            Ps. A co to jest ta "interwencja", o której rozmawiałeś z adwokatem?
                          • zuzi.1 Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:08
                            Twoja żona nie dojrzała do małżeństwa, niepotrzebnie robisz sobie nadzieje, siłą jej z domu rodzinnego nie wyciągniesz do siebie, skoro ona nie chce, Twoja zona ma nieodciętą pępowinę i stąd takie a nie inne, jej niedojrzałe zachowania plus jest manipulowana jeszcze przez matkę.
                            • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:27
                              Co z tego ze będe się niewiem jak sie starał jak ona się miasta boi i nielubi miasta Tera nasi adwokaci załatwiają wszystkie formalności odnośnie kolejnego pozwu czyli znowu za porozumieniem stron.Jeżeli chodzi o interwencje policji to byly kiedyś.....Zresztą już pisałem w którymś wątku.....I ciągle mi na niej zależy....ile juz mam się starac .....
                              • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:34
                                Ale pisałeś, że ona się zgodziła przeprowadzić do Ciebie.... Zrozumiałam, że to było dziś w sądzie... A teraz już Wasi adwokaci się jednak dogadali, co do jednak rozwodu za porozumieniem stron?
                                • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:51
                                  to było2 tygodnie temu ,,,,Przed rozprawą powiedziała że niechce rozwodu i zeby jej dać czas Przy adwokatach naszych powiedziała że przeprowadzi sie do tego dnia dnia i o tej godzinie.....I było jak zwykle ....to niepierwszy raz mnie okłamała....jak chodziliśmy na terapie tez okłamała pania psycholog.....Powiedziałem mam już dosc że więcej już niewytrzymam.Byliśmy razem u mojego adwokata....powiedziała że tylko teraz łaczy nas dziecko....
                                  Zastanawiam sie teraz czy niedac w sądzie zaswiadczenia o interwencjach w ich domu ...może sąd jakoś ją zmusi.....
                              • zuzi.1 Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:39
                                to, że ona się boi lub nie lubi miasta, to tylko wymówka, ona nie chce matki opuszczac i z domu rodzinnego się wynosic
                                • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 20:58
                                  A najlepsze jest w tym że ciągle ją kocham a ona mnie nie....Bo ona ma dziecko i prubuje znależc dowody że dziecko ma objawy autyzmu bo nie mówi....A niejest to prawda....
                                • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 21:03
                                  Teraz zrozumiałam...
                                  Nie znam się na sprawach rozwodowych, ale adwokat z jakiegoś powodu chce wyciągnąć te interwencje... Może przy udowodnieniu, że dziecko jest narażone w domu dziadków na alkoholizm, awantury, demoralizację, strach, itp. sąd uznałby miejsce zamieszkania dziecka przy Tobie i to by jakoś żonę "oświeciło", gdzie ma mieszkać. Czy to o to chodzi? Może zwykłe negocjacje z prawnikiem by na nią zadziałały... Aż jestem ciekawa jak ta Twoja żona funkcjonuje, czy jest tak, jak to przedstawiasz, bo nigdy się nie spotkałam z takim uzależnieniem od rodziców, jakoś wydaje mi się, że "normalnemu" człowiekowi "byłoby wstyd" na jej miejscu...
                                  • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 21:20
                                    Moja żona wychowała sie przy rodzinie gdzie zawsze było dużo osób.Zawsze to ona pomagała babci swojej jak była chora ,pomagała matce w gospodarstwie.Matka jej zawsze mogła na nią liczyć.Ma oczywiście siostre o wiele młodszą co nic nie potrafi nic nie ogotuje i nic niezrobi.
                                    Tak mi się wydaje ale ona zabiega o miłosc swojej matki,bo chce żeby kochała tak jak jej siostre..
                                    • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 21:35
                                      Trudno mi to sobie tak w praktyce wyobrazić... Może ona ma jakieś lęki, jakieś zaburzenia, które trudno stwierdzić na pierwszy rzut oka, że jest jakaś taka "bezwolna"... A jak byś powiedział "KOCHAM CIĘ, BĄDŹMY RAZEM, MAMY SYNKA, NIE RUJNUJMY TEGO"... Coś, co by ja jakoś otrzeźwiło...
                                      • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 21:43
                                        Myślisz że nieprubowałem tego....Nawet jak chciałem odebrac życie i zadzwoniłem do niej że zrezygnuje dla niej z dodatkowej pracy..pisałem do niej setki smsów.....I ciągle mówi wszystkim ze jej niepomagałem......
                                        • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 21:56
                                          Może ona boi się być sama z dzieckiem w domu, czuje się wtedy bardzo niepewnie. Te objawy syna - brak mowy to jest ogromny stres. Może Ty to inaczej odbierasz, może mężczyźni inaczej na to patrzą. Ja kiedyś tez miałam w mojej ocenie poważne problemy z dzieckiem - to może wykończyć psychicznie, to jest jak matnia, gdy nie wie się jaka diagnoza, co robić. Choć dla innych mogą to być tylko wymysły i mogą myśleć, że z dzieckiem jest świetnie (tak jak Ty piszesz, że to ona doszukuje się autyzmu - jakby nie było to trzylatek mówi już pełnymi wypowiedziami zazwyczaj). Może z jej punktu widzenia to jest bardzo ważne, tak jak kluczowe dla jej poczucia bezpieczeństwa (to oczywiście jest chore) jest bycie z kimś non stop, a nie sam na sam z dzieckiem. Ty pracujesz, zarabiasz, w zasadzie wszystko robisz, co możesz, ale w jej stanie ważne jest może, że byłaby SAMA w domu, sama z odpowiedzialnością, itp. A tam ma kogoś, nawet jak to alkoholicy, itp. Coś takiego jestem sobie w stanie wyobrazić, bo sama coś podobnego przeżywałam. To jest z punktu widzenia innych osób irrracjonalne, może męża faktycznie wykończyć, bo przecież normalny facet idzie do pracy, zarabia, wszystko powinno być super. Tak sobie pomyślałam, gdy napisałeś, że nawet obiecałeś zrezygnować z innej pracy. Może dlatego ona mówi, że jej nie pomagałeś. To może być takie zaburzone postrzeganie, ale z jej punktu widzenia kluczowe. Różne są schizy... Tak tylko dywaguję...
                                          • maurucu Re: żona a teściowa 21.01.13, 22:10
                                            Mój psycholog mówi że jak chodziliśmy na terapie to prubowaliśmy rozwiązać problemy a nie przyczyne i to było powodem tych nieporozumień....Sama ostanio przyznała ze jakbym ja wziął do tego mieszkania to by się powiesiła.......
                                            • paris-texas-warsaw Re: żona a teściowa 21.01.13, 22:36
                                              To są bardzo ciężkie sprawy, bo osobie w takim stanie trudno dostrzec przyczynę, gdy ma dużo problemów. Czasem bez dłuższej terapii takich spraw w ogóle się samemu nie udźwignie, bo się nie ma takiego wglądu, by wiedzieć, za co faktycznie "się wziąć".
                                              Myślę, że na pewno ważne byś też się zainteresował tym problemem syna z niemówieniem, myślę, że zwłaszcza w tym Twoja żona może być bardzo osamotniona. Bo tego problemu pewnie też wcale nie rozumie jej środowisko domowe, jeśli w ogóle kojarzą nazwę "autyzm". Może tylko mówią, że Synek mało mówi, albo mówią, że niedługo zacznie... Taki stan na pewno wymaga jakichś diagnoz, życzę, żeby były pomyślne, opóźniona mowa to nie jest od razu autyzm, ale na pewno jakieś terapie (np. logopeda, ew. psycholog) zawsze wchodzą w grę już u trzylatka.
                                            • edw-ina Re: żona a teściowa 24.01.13, 09:47
                                              Twoja żona ma problemy psychiczne. Bardzo poważne. Nie jestem specjalistą, by ferować wyroki, ale psychiatra i pomoc farmakologiczna to minimum jak na mój gust. Osoba, która ma tak silne lęki, że przeprowadzka z mężem i dzieckiem do innego mieszkania niż to rodzinne napawa o myśli samobójcze, jest mocno niezrównoważona. Skąd się te problemy wzięły - to w tej chwili naprawdę kwestia drugo, jeśli nie trzeciorzędna.
                                              Żona powinna trafić pod opiekę psychiatry, Ty powinieneś walczyć jak całe stado lwów o przejęcie opieki nad dzieckiem, dalej: zająć się jego psychiką i swoją. Każde z was potrzebuje leczenia. Ale każde innego. Twoim obowiązkiem jako rodzica jest chronienie dziecka za wszelką cenę. Nawet za cenę rozpadu związku z jego matką i twojego złamanego serca. Związek z osobą chorą psychicznie, która nie przyjmuje tego do wiadomości i nie leczy się i tak nie ma żadnej przyszłości. To nie jest czas, byś użalał się nad sobą i próbował ratować małżeństwo. Powiem więcej - rozpad związku może nawet dobrze wpłynąć na twoją żonę, bo czasami trzeba sięgnąć dna, by dotarło, że się spada. Porozmawiaj z prawnikiem o możliwościach i sposobach przejęcia opieki nad dzieckiem. Wykorzystaj każdą furtkę, jaką daje ci prawo. I skup się na tym.
                          • sonia_siemionowna Re: żona a teściowa 24.01.13, 02:22
                            Moja ostatnia wypowiedź była zbyt ostra, ta będzie stonowana.

                            Moim zdaniem, Ty masz też deficyty emocjonalne. Wchodzisz w rolę Rodzica, a Twoja żona to wiecznie niezdecydowane i rozkapryszone Dziecko. Ty masz ją uszczęśliwiać, ona chce mieszkać z rodzicami ale mieć męża.

                            Gracie w gry, bo ludzie niestety często dobierają się tak, że napędzają swoje najgorsze mechanizmy.

                            Pochodzisz z rodziny z problemem alkoholowym? Miałeś ciężkie dzieciństwo? Musiałeś zbyt wcześnie wziąć odpowiedzialność za coś? To są kalki ale prawdziwe, bo w Twoim zachowaniu widać echo takich doświadczeń.

                            To, co robicie z żoną, to nie jest dojrzałe życie. I nie jest zdrowe dla syna, ponieważ DZIECKO UCZY SIĘ POPRZEZ OBSERWACJĘ. Innymi słowy, nie jest ważne, co mu powiesz na temat związków damsko-męskich, bo ono i tak nauczy się głównie tego, co WIDZI. A dzieci widzą i rozumieją więcej niż myślisz.

                            To nie teściowa jest problemem tylko żona i to, jak Ty podchodzisz do jej niedojrzałości - wzajemnie napędzacie w sobie niekorzystne mechanizmy . Zamiast brać odpowiedzialność za trzylatka, czynisz priorytetem emocjonalnie niedojrzałą ale dorosłą przecież kobietę.

                            Powinieneś iść na psychoterapię ale sam. Dla siebie.

                            Pytasz 'ile ja mam się starać'. Odpowiedź jest prosta: wcale. Nie jesteś odpowiedzialny za swoją żonę.
                            • sonia_siemionowna Re: żona a teściowa 24.01.13, 02:26
                              Dodam jeszcze, że u dziecka mutyzm może być oznaką długotrwałego stresu. A długotrwały stres w tak młodym wieku prowadzi do trwałych zmian w mózgu.

                              Ty natomiast jesteś równie niedojrzały co żona i zamiast myśleć o synu, klepiesz do żony smsy o samobójstwie.

                              Zachowujecie się jak para smarkaczy i uważam, że w normalnym kraju już by Wam to dziecko odebrali. Ale tu jest Polska, więc spokojnie będziecie mogli wychować kolejne pokolenie z bagażem.
                              • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 11:19
                                mam prośbe może ktoś pomoże co mam zrobić.
                                Prosilem żone żeby do mnie wróciła że wszystko zaczniemy od nowa.Jej bardziej zależy na tym rozwodzie niż miChce rozwodu bez orzekania o winie Adwokata niebierze bo jak mówi niestać ją ale jak chciała alimenty to było ją stac.A mam tylko takie pytanie czy 700 zł na dziecko do dużo czy malo?A wiem że napewno że tyle niewydaje na niego..Niewiem dlaczego ale ona coś kombinuje.Mówiła że złożyła wniosek o mieszkanie komunalne.Z tego co mówiła to przedstawia mnie jako sadyste.Ja tylko chciałem żeby sprzedac materialy i dać zanie dziecku na prywatne przedszkole.To ona się upiera że tylko to jej zostało i więcej nic niema.Naprawde chciałbym jej pomóc bo jeśli jej pomoge to dziecku też..
                                • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 15:05
                                  Abstrahując od całej twojej historii której smętnie pamiętam rozumiem że mleko się już wylało.
                                  To że żona chce rozwodu i jest zdecydowana jest decyzja która się nie zmieni "ot tak" i nie wymazie z pamięci to co już było.
                                  Chce powiedzieć że czasami "zacznijmy od początku" dla niektórych (myślę o mojego eksa) oznacza zapomnijmy całe zło które zostało wyrządzone. Zacznijmy na nowo, ale według starych zasad (ja chce sprzedać materiały i to jest najlepsza decyzja). Nie miejmy do siebie pretensji co do zaszłości ale rób tak jak jak uważam bo twoje zdanie jest na pewno ułomnie.

                                  Jasne że to "nowe" życie ale według starych schematów doprowadzi szybko do tego samego co było.

                                  700 zł na dziecko jest normalnie. Jak nie bierze prawnika to lepiej znaczy jest spokojna i pewna można powiedzieć rozsądna, wierzy że się dogadacie polubownie.

                                  A to że wg ciebie ona coś kombinuje, że złożyła wniosek o mieszkanie.....cóż kobieta próbuje ułożyć samodzielnie sobie życie po rozwodzie. Co dziwnego w tym? Dziwi cię to że ona robi coś samodzielnie bez twojej zgody?
                                  A jak chcesz jej pomóc i to co mówisz jest szczerze to przekaże ci słowa mojego terapeuty do wtedy jeszcze męża (które on olał)- Jak panu zależy na żony to proszę się nauczyć jej słuchać, co ona komunikuję, jakie potrzeby wyraża i czego potrzebuję.

                                  Dlatego że coś tam wcześniej było o tych materiałach.......nie pamiętam, ale dla twojej żony to może być ostatnie źródło dochodów, coś jak lokata na czarną godziną a ty chcesz ja rozdysponować po swojemu.
                                  Jeszcze raz piszę że nie pamiętam jak było, odniosłam się do ostatniego postu.
                                  • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 15:25
                                    "Prosilem żone żeby do mnie wróciła że wszystko zaczniemy od nowa.Jej bardziej zależy na tym rozwodzie niż miChce rozwodu bez orzekania o winie Adwokata niebierze bo jak mówi niestać ją ale jak chciała alimenty to było ją stac."

                                    Teraz przeczytałam poprzednie wpisy.
                                    Może ty najpierw mi pomóż i wytłumacz dlaczego w październiku sam złożyłeś pozew o rozwód, w styczniu już mieliście rozprawę w sądzie a teraz rozpaczasz i szukasz pomocy bo nie "zależy ci na rozwodzie" i chcesz z żoną "wszystko zaciąć do nowa".

                                    Mi się nasuwa taka myśl że wszystko co się działo u was w ciągu roku, włącznie z rozwodem jest twoja rozgrywka w celu wytresowania żony i zastraszenia ją. Teraz on już się oswoiła z rozwodem ale.....to tobie na nim nie zależy (o dziwo) a i kobieta wredna to ta co od matki była straaaasznie uzależniona sama kombinuję i mieszkanie samodzielnie załatwia. To widocznie jakiś przełom u niej w czego nie wierze.
                                • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 15:28
                                  ".To ona się upiera że tylko to jej zostało i więcej nic niema.Naprawde chciałbym jej pomóc bo jeśli jej pomoge to dziecku też.. "

                                  A jak tak bardzo ci zależy na dziecko to płać te 700 złoty i się nie martw. Nie wydaje tyle???? A ile kosztuję same przedszkole?

                                  Ciesz się jeszcze chłopie że żona taka rozsądna i skromna dlatego że jak się zgodzi na to prywatne przedszkole za twoją namową na bank ze dwa razy więcej alimentów zapłacisz!!!!
                                  • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 16:08
                                    co do tego przedszkola prywatnego to niezarabiam aż tyle żeby mnie było stać na przedszkole.To miały być pieniądze z materiałów.Ja niechce tych pieniędzy chciałem tylko żeby dziecko miało jak najlepiej..to zle.Jeżeli myślisz że żona się zdziwiła tym że złożyłem pozew to się zdziwisz...można powiedzieć ze odetchneła...Tak bardzo sie zamartwiła ze na kilka wesel sobie poszła...W innych postach pisałem ..że to ja zacząłem terapie małżeńską...byliśmy kilka razy...nic niewniosło to ..bo ona niechciała słuchać ...sama zrezygnowała pierwsza...
                                    • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 16:27
                                      nie jest tak ze zawsze ma być po mojej myśli.Jak jeszcze tam mieszkaliśmy u teściów.To ciągle przytakiwałem.niemiałem nic do powiedzenia tam.I jak zacząłem zadawac pytania to denerwowałem żone że,, nic nierozumie,,.Jakby niekombinowali z tą działką to by bylo wszystko ok.Ale oni chcieli wszystko ,,ja miałem być tylko żeby pieniądze dac,,TO WPORZĄDKU,,
                                      Nawet jak chciałem wynająć dom obok teściów to teściowa się niezgodziła.Ale najbardziej mnie boli że żona zawsze kochała soją rodzine niż mnie...bo jka mówiła ,,oni są bardziej rodzinni niż moja rodzina,,
                                    • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 16:28
                                      Co tam terapia.....przypominam ci że się wyprowadziłeś, a w październiku złożyłeś pozew o rozwód czytaj podjąłeś decyzje o rozwód. A terapie małżeńska mogą mieć osoby mieszkające rzazem a nie że ja zacnie takowa bez mojego męża (wtedy mam terapie indywidualna).

                                      To jak cię nie stać na prywatne przedszkole nie proponuj takiego.
                                      Co żona zrobi ze swoją część pieniędzy to jest jej sprawa. Tak jak pisałam może trzymać jako lokata/zabezpieczenie a równo dobrze może kupić sobie futro czy samochód.

                                      Nie rozumiem, deklarujesz że chcesz jak najlepiej dla dziecka ale 700 zł to za dużo na niego.

                                      A co do rozwodu, czy ja pisałam że żona się martwy?
                                      Może twoje pragnienie było żeby ona się strasznie zmartwiła i błagała cię nie wiadomo o co.

                                      Odwrotnie-pisałam że ona JUŻ układa sobie samodzielnie życia po rozwodzie co jest super mając na uwagę że ja opisałeś jako osoba uzależniona od matki i nie samodzielna.
                                      Widać że jak chce to może.

                                      Przysięgam że naprawdę nie rozumiem dlaczego ona miałaby się zamartwiać rok czasu i nie chodzić na wesela?
                                      Przecież sam się wyprowadziłeś dawno temu, ona płakała już wystarczająco...to się kobieta wzięła do roboty.

                                      Mam konkretnie pytanie. O pieniądzach z materiałami to ty i mówisz co ma być z te 100% kasy, czy zastanawiasz się tylko nad wydaniem swojej części?
                                      • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 18:47
                                        Nie nieobchodzą mnie...Wiesz co w zwiąku jest coś takiego jak zaufanie....Jeżeli ona niechciała sprzedać materiały od początku to znaczy że liczyła że niebędzie mieszkać..
                                        • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 18:50
                                          Nie zrozumiałam.

                                          Pisałeś że proponowałeś sprzedaż materiałów i z tego pokryć opłaty za prywatne przedszkole.
                                          Moje pytanie było czy ty mówisz o kasy za całość materiałów czy z 50%
                                          • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 18:55
                                            Całosć.Reszta pieniędzy mnie nieobchodziła co z tym zrobi...Chciałem żeby tylko sprzedała.
                                            • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 19:03
                                              maurucu napisał(a):

                                              > Całosć.Reszta pieniędzy mnie nieobchodziła co z tym zrobi...Chciałem żeby tylko
                                              > sprzedała.

                                              Znowu nie rozumiem o jaka reszta piszesz. Macie teraz na stanie wspólne kupione materiały. Jak by je sprzedać będzie X kasy (chyba chodziło o 30 000,00) i o to się spieracie-tak?
                                              Kasa z konta pisałeś że po połowy.

                                              O jakiej jeszcze reszty piszesz.
                                              • maurucu Re: żona a teściowa 17.02.13, 19:07
                                                Tak.tylko o materialy.Już się niespieramy bo ustaliliśmy dzisiaj już że rozejdziemy się w zgodzie.A z materiałami niech robi co uważa za słuszne..
                                                • krokodil123 Re: żona a teściowa 17.02.13, 19:19
                                                  Jeżeli chodzi o szczegóły to trudno się z tobą rozmawia.

                                                  Niby zdecydowałeś i chcesz rozwód ale późnej to rozwodu nie chcesz.
                                                  Niby nie chcesz żeby było po twojemu ale ona ma się zgodzić całość materiałów sprzedać i na prywatne przeszkolę dać.
                                                  Niby zależy ci na dziecko i nawet ta kasa poszła by na to przedszkole ale 700 zł to za dużo.
                                                  Niby twoja żona emocjonalno zależna od matki ale nie podoba ci się jak sama kombinuję.

                                                  I dużo takich widzę ale dyskutować nie będę dlatego że rozumiem że bardzo jest trudno dostać konkretne odpowiedzi na proste pytania rodzaju ile teraz się płaci za przedszkole, dlaczego się puściło rozwód jak się teraz prosi o ratunek, co dziwnego w tym że żona szuka samodzielnego mieszkania....

                                                  Łatwiej jest ci pisać ale.....co teściowa powiedziała 2 lata temu...aaa co żona zrobiła czy nie zrobiła....Tylko nie w tym sens.
                                                  • maurucu Re: żona a teściowa 25.05.13, 19:59
                                                    witam!
                                                    witam wszystkich bez względu czy ktoś mnie osądzał czy nie .Przedemną kolejna sprawa rozwodowa..I zastanawiam się czy zakończyc to za porozumieniem stron czy nie.Tyle już wycierpiałem żeby to ratować .Nawt podpisałem porozumienie za porozumienie za porozumieniem stron ile alementów itd,,,,ale co da jak i tak dalej żona mi ogranicza kontakty z synem .Kocham syna chce z nim spędzaqć czas ale kiedy się spotykamy za każdym czasem to sie on boi mnie .Nawet jestem stanie spotykać się z nim na wsi....z tego względu że żona nieche zapinać go pasem podczas jazdy samochoden ....jestem wyczulony pod tym względem warunkuw bezpieczeństwa...jak chyba każdy...teraz pytanie czy mam sią zgodzić nato porozumienie bo i tak ona nie będzie to spęłniała.W sumie to już dwa lata jestem sam a teoretycznie to 6..może ktos cosjakieś propozycje przedstawi bo ja już sam już niewiem.....
                                                  • bez_przekazu Re: żona a teściowa 26.05.13, 16:44
                                                    a jak dzieciaka majstrowales, to pytales sie nas? sory, ale kiedy przeczytalam Two post to bylam za Toba. teraz juz nie jestem,bo widze,ze nie masz jaj. idz do adwokata wszytsko Ci wyjasni.

                                                    maurucu napisał(a):

                                                    > witam!
                                                    > witam wszystkich bez względu czy ktoś mnie osądzał czy nie .Przedemną kolejna s
                                                    > prawa rozwodowa..I zastanawiam się czy zakończyc to za porozumieniem stron czy
                                                    > nie.Tyle już wycierpiałem żeby to ratować .Nawt podpisałem porozumienie za por
                                                    > ozumienie za porozumieniem stron ile alementów itd,,,,ale co da jak i tak dalej
                                                    > żona mi ogranicza kontakty z synem .Kocham syna chce z nim spędzaqć czas ale
                                                    > kiedy się spotykamy za każdym czasem to sie on boi mnie .Nawet jestem stanie sp
                                                    > otykać się z nim na wsi....z tego względu że żona nieche zapinać go pasem podcz
                                                    > as jazdy samochoden ....jestem wyczulony pod tym względem warunkuw bezpieczeńst
                                                    > wa...jak chyba każdy...teraz pytanie czy mam sią zgodzić nato porozumienie bo i
                                                    > tak ona nie będzie to spęłniała.W sumie to już dwa lata jestem sam a teoretycz
                                                    > nie to 6..może ktos cosjakieś propozycje przedstawi bo ja już sam już niewiem..
                                                    > ...
                                                  • maurucu Re: żona a teściowa 25.07.13, 16:22
                                                    Temat można uznać że jest definitywnie zakończony>rozwiodlem się z żoną za porozumieniem stron dogadaliśmy się odnośnie alimentow i kontaktow z dziecka>
                                                    Troche to zniosłem bo jak nerwy mi już puścily to choroba się wzieła za mnie i co się okazało że mam guza koło serca ,najszczęście niezłosłiwy.I da się usunąć.
                                                    Nie dość że teraz lepiej mi bez niej to powoli spokoj odzyskuje...Teraz mam nauczkę od losu że dał kolejną szanse i teraz będe już inaczej już myślał z wyborem kogoś.
                                                    Dziękuje wszystkim z ktorymi moglem popisać ...I życze mądrych, własnych wyborow:)
                                                  • noname2002 Re: żona a teściowa 26.07.13, 07:30
                                                    Szkoda, że żona nie znalazła w sobie siły żeby zerwać uzależnienie od rodziców, szkoda, że teściowie zniszczyli Waszą rodzinę.
                                                    Życzę szczęścia i poukładania życia na nowo, tylko dziecku nie zapominaj, ojciec jest równie potrzebny dziecku jak matka.
                                                • urska Re: żona a teściowa 17.02.13, 19:30
                                                  przeczytałam Twoją historię i uważam że bardzo źle sie stało ze z jakies głupiej sprawy (przeprowadzki) doszło aż do rozwodu. Ja tez kiedys byłam w takiej sytuacji gdzie ciągle zwlekałam z przeprowadzką do nowo zakupionego domu. Aż któreś niedzieli mój mąz juz nie słuchał mnie że może dopiero za tydzień tylko stanowczo powiedział. z idzie i zabiera dziecko. I co miałam robić poszłam i ja. A na nowym miejscu płakałam czułam sie na tyle ocbo, że zaraz po przepudzeniu ubrałam córę i do domu rodzinnego gnałam. I tam jadłam sobie śniadanie, sprzątałam i czekałam na rodziców z obiadem. Byłam bardzo związana z domem rodzinnym, śniadanie tam lepiej smakowało :) ale z czasem to mineło i mój dom stał sie dla mnie oazą. Wielka szkoda że życie Ci sie rozwaliło. bo czuje że rodzina dla Ciebie to priorytet a najgorsze w tym wszystkim że nie wyzwoliłes się z miłości do kobiety i że już nie ma szans na uratowanie miłości, bo szans porozumienia z żoną raczej nie widzę aczkolwiek baardzo Ci tego życzę. A co do atyzmu to musze byc pewne przesłanki, samo nie mówienie nie jest wyrocznią. Chłopcy z reguły mówią później, i może sie tak stac że nagla zacznie mówić pełnymi zdaniami. Zycze powodzenia w życiu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka