Dodaj do ulubionych

Martwię się o syna kuzynki

06.05.12, 12:12
Czytając forum dochodze do wniosku, że pisze tutaj dużo osób, które mają mądre i konkretne rady, a ja takich właśnie potrzebuję.
Nie chodzi bezpośrednio o mnie, ale o syna kuzynki. Z pewnych rodzinnych problemów od dłuższego czasu mieszkają w moim domu, ale nie o tym będzie mowa. Martwię się o jej syna.
Chłopak od dłuższego już czasu dziwnie się zachowuje. Popołudniami jestem zawsze w domu, więc wiem co się mniej więcej dzieje. Po lekcjach młody zawsze prawie od razu wychodzi. Gdzie? Nie wiem, mówił, że do kolegów, bo coś musza zrobić, gdzie wyjść. Ok, rozumiem i to, że ma kolegów mnie nie dziwi. Ale on zawsze jest zdenerwowany, wraca bardzo nerwowy, od razu znika w pokoju, nawet jeść z nami nie chce. Mało co też rozmawia z kuzynką (matką). Słyszałam, jak płakał (i nie są to moje zwidy, ani moje przewrażliwienie). Z tego co wiem już od kuzynki, to będzie miał znacznie słabsze oceny na zakończenie roku. Zawsze w ogóle był zamknięty w sobie, ,,wyduszenie'' z niego czegokolwiek graniczy z cudem, a nie chce być nachalna. Spytałam się go kiedyś, czy wszystko w porządku, to słyszałam: ciociu nie martw się, wszystko dobrze. Nie chcę go też naciskać.
Ale czy taka nerwowość, zdenerwowanie, wychodzenie na długie godziny z domu (jak pisałam: często wychodzi prawie od razu po lekcjach, wraca wieczorami), płacz jest normalne? W ogóle zachowuje się inaczej niż wcześniej, jeszcze bardziej się izoluje, co już zauważyła także sama kuzynka. Ale ją też zbywa.
Nie ukrywam, że ja sama martwię się o niego.
Ale jak do niego w ogóle dojść?
Obserwuj wątek
    • drosophila.melanogaster Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 12:42
      Chlopak raczej ma problemy,byc moze(oby)bardziej blahe niz sie wydaje.Nie ma sensu naciskac na niego i zmuszac do zwierzen.Jednak poszlabym do niego i powiedzialabym,ze widze ze dzieje sie cos niedobrego i chcialabym mu pomoc.Zapewnilabym,ze niezaleznie od sytuacji ma we mnie wsparcie i jesli tylko zechce porozmawiac to zawsze moze na mnie liczyc.Nie wydaje mi sie zebys mogla zrobic cos wiecej ale niech chlopak wie,ze nie jest sam z problemem.
    • bez_przekazu Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 13:05
      cierpi na brak mezczyzny w swoim zyciu. matka, ciotka, a czy jest w tym domu jakis facet, ktory porozmawialby z nim jak facet z facetem?
    • franulina Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 13:28
      Z konkretnych rad: nigdy nie zaczynać rozmowy od "czy coś się stało?" albo "co się stało?" albo "czemu jesteś taki smutny?". Z mojego doświadczenia wiem, że lepiej się zaczyna od stwierdzeń, nie od pytań. Np. "Widzę, że jesteś smutny", "widzę, że jesteś zdenerwowany". I żadnego proponowania - żadnego "chodź, to porozmawiamy", żadnego "jak masz problem, to przyjdź do mnie". Po prostu samo stwierdzenie i czekać na reakcję. Polecam, działa naprawdę nieźle. Powodzenia! F.
    • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 15:11
      Podrzuć mu telefon kontaktowy do fundacji Dzieci Niczyje i do Niebieskiej Linii. Możliwe, że koledzy wymuszają na nim określone zachowania, których on nie akceptuje (np. bicie słabszych, wojny osiedlowych gangów itp)

      Jeśli w szkole syna jest sensowny pedagog, moze niech matka się wybierze i pogada, oczywiscie wszystko zostaje pomiędzy matką a pedagogiem. Pedagog, świadomy tego,ze są problemy może dyskretnie obserwowac syna, moze zachecic do rozmowy. W tym wieku niektóre rzeczy łątwiej wyjawia się obcej osobie niż rodzicom.
      • tikitaki00_55 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 17:38
        A nie lepiej dać mu spokój?
        Może, jak zauważył kto wyżej, ma dość towarzystwa kobiet.
        • sebalda Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 19:27
          Ma dość towarzystwa kobiet i chodzi ciągle zdenerwowany, zamyka się w pokoju i płacze?
          W moim odczuciu dzieje się coś niedobrego, nie wolno takich rzeczy zaniedbywać. Rady Mamy_myszkina dobre plus komunikat: jestem, pomogę, możesz na mnie liczyć. Nie naciskać, nie dopytywać się, ale właśnie dać sygnał, że cokolwiek się dzieje, nie ocenisz, wesprzesz, są odpowiednie służby, które mogą pomóc. Na innym forum jest wątek matki o synu, który pobił z kolegą innego chłopaka tak, że tamten wylądował w szpitalu. Masakra. W wieku dorastania na chłopaka czyha tyle niebezpieczeństw, nie wolno przymykać oczu na pewne sygnały, lepiej zareagować teraz, niż czekać, aż stanie się jakieś poważne nieszczęście.
        • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 03:16
          Jasne. Dać mu spokój i czekać, aż się zabije.

          Rodzice nastoletnich samobójców najczęściej żałują właśnie, że 'nie chcieli się wtrącać' i 'dali spokój'. Podrzucenie nr telefonó to nie jest przesłuchanie tylko delikatna forma pomocy.
    • joshima Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 19:49
      A może to wynik tych rodzinnych problemów, które spowodowały, że mieszkają z wami?
    • tmk123 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 20:16
      Może to wynik problemów o których nie piszesz? A ile ma lat 9 czy 19 ?
      • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 20:26
        14, w zasadzie 15 lat (kończy w przyszłym miesiącu).
        • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 20:37
          Sprawa jest dość delikatna, ma związek bezpośrednio przede wszystkim z chłopakiem, dokładniej chodzi o stosunki ojciec-syn. Nie jest to jednak miła sprawa, opisywanie jej dokładnie na forum nie jest w porządku. Z pewnych teraz względów przez jakiś jeszcze czas zostaną u mnie.
          • sebalda Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 21:24
            Ojciec ma drugą rodzinę, a o synu zapomniał? Dobrze zgaduję? Jeśli tak, współczuję z całego serca. Wiek też najgorszy z możliwych, gorzej być nie mogło.
            Jeśli z tego powodu młody płacze i cierpi, smutne jest to, że żadna z Was go raczej nie ukoi. Niemniej mimo wszystko starałabym się okazywać mu jak najwięcej uwagi i troski i dawała stale komunikaty, że może na Was liczyć.
            Bardzo to wszystko smutne.
            • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 21:38
              Nie chodzi o to. Chociaż w przypadku tego chłopaka tak byłoby najlepiej. Sprawa naprawdę jest delikatna, i nie wiem, czy ma wpływ na obecne jego zachowanie, bo prawdę powiedziawszy nie zastanawiałam się nad tym.
              I kuzynka, i on starają się żyć od nowa, więc to trudny temat do rozmowy.
              • sebalda Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 21:49
                Wybacz, ale bez danych, o co właściwie chodzi, trudno coś doradzać. Bo od tego, czego dotyczy problem, zależy linia postępowania z chłopcem.
                To najtrudniejszy wiek i od skali problemu zależy, czy samo przejdzie wraz z dojrzewaniem, czy dzieciak wpadnie w złe towarzystwo na przykład, po skrajne przypadki, gdy rozchwiany emocjonalnie nastolatek może targnąć się na swoje życie. Dla mnie płaczący w swoim pokoju 15-latek to jest sygnał do poważnego niepokoju.
                • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 21:55
                  Kuzynka i jej syn mieli do czynienia z ojcem/mężem-przemocowcem.
                  I w zasadzie właśnie chłopakowi dostawało się najbardziej, za byle gó... .
                  To tak w dużym skrócie, żeby naświetlić sprawę.
                  Stąd zaznaczyłam, że sprawa trudna i przykra dla obu. Po prostu starają się zapomnieć.
                  • annb Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 22:37
                    ale jak starają się zapomniec?na zasadzie-nie mówmy o tym, to istnieć przestanie?
                    chodzą na jakąś terapię?Pracują z kims nad tym co ich spotkalo?
                    • easyblue Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 22:45
                      Myślę że najgorszy jest brak rozmowy. Chłopak nie musi się wywnętrzać, wystarczy, że słucha czyiś opowieści.
                      Z drugiej strony jeżeli nie był nauczony, że można pogadać, że to przynosi ulgę i rozwiązanie, to teraz trudno będzie zacząc wprowadzać to w życie.
                  • easyblue Re: Martwię się o syna kuzynki 06.05.12, 22:42
                    Skoro był ofiarą przemocy w domu, może podobnie jest z kolegami? Może zmuszają go do czegoś, a on nie potrafi się temu sprzeciwić?
              • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 03:24
                I kuzynka, i on starają się żyć od nowa, więc to trudny temat do rozmowy.

                Nie ma czegoś takiego.

                Żyć od nowa można po przeżyciu żałoby po stracie ojca, rodziny itp. Jeśli ojciec to dupek, to syn powinien szukać pomocy psychologa i to już! Bo żałobę po ojcu dupku też należy przeżyć. Tzn żałobę po dobrym ojcu, którego się nie miało.

                Takie spychanie wszystkiego w tył głowy i udawanie,że nie ma problemu powoduje jedynie nasilenie tych problemów. A wtedy niestety okazuje się, że ulgę przynoszą narkotyki, alkohol, przypadkowy seks itp.
          • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 03:21
            Jeśli chłopak przeżywa odrzucenie, to jasne, że płącze po kątach. Ale niestety, taka sytuacja czyni go bardziej podatnym na różnego rodzaju, oględnie mówiąc, niebezpieczeństwa.

            Robicie coś razem fajnego, czy tylko ględzicie? ;) Bo rodzina to nie musi być mama, ojciec, syn. Mama, ciotka, syn tez ujdzie, jeśli kobiety są sensowne. Wiadomo, ojca się nie zastąpi, z resztą po co, ojca w końcu jakiegoś ma. Jeśli ojciec jest frajerem, to rozmowa z pedagogiem moze być nie od czapy, bo to dla chłopaka trudne, jeśli ojciec go odtrąca.

            Zamiast zamieniać dom w grobowiec i rozpamietywać, sprężcie się z matką chłopaka, może gdzieś razem pojedziecie? Nie wiem, co on lubi robić ale może jest coś, co moglibyście porobić wspólnie, co on lubi?
            • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 10:09
              Pewnie za ojcem trochę tęskni, chociaż nie wiem, czy ojciec, który potrafił skopać nastolatka za pięciominutowe spóźnienie, na jakiekolwiek uczucie zasługuje.
              Wiesz, to bardzo zamknięty w sobie chłopak, rozmawiać za bardzo nie chce. Kuzynka chce z nim wyjechać już za dwa tygodnie. Żeby go chociaż trochę odciągnąć. Chociaż im to obu dobrze zrobi.
              Może powinni skorzystać z pomocy psychologicznej, ale kuzynka tego teraz nie chce. Mówi, ze nie potrafi rozmawiać o tym jeszcze dodatkowo z psychologiem, i może to jest duży błąd.
              Chciałabym, ze chłopak wrócił do swojej dawnej pasji, z której zrezygnował kilka miesięcy temu, mimo że to mu dawało satysfakcję, ale tego chyba teraz nie chce.
              Chciałabym go czymś zainteresować, żeby cokolwiek zaczął robić innego, bo z kolegami tak naprawdę nie wiem, gdzie chodzi i co robi.
              Staram się go nie męczyć rozmowami i zadowalaniem na siłę, bo to prawie zawsze skutek odwrotny przynosi.
              • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 10:25
                bazyla2 napisał(a):

                > Pewnie za ojcem trochę tęskni, chociaż nie wiem, czy ojciec, który potrafił sko
                > pać nastolatka za pięciominutowe spóźnienie, na jakiekolwiek uczucie zasługuje.
                >

                Po pierwsze, uczucie to nie jest kwestia racjonalna, więc fakt, że nie zasługuje nie oznacza, że chłopak go tym uczuciem nie darzy.

                Po drugie, chłopak ma wszelkie prawo do załamania emocjonalnego. Bo on tak naprawdę nigdy nie miał kochającego ojca, a osoba, któa miała nim być zaszczepiła w synu poczucie odrzucenia. I to będzie rzutowało na całe jego życie. Jedynym wyjsciem jest terapia.

                Zrozum, że w takich sytuacjach dziecko podświadomie czuje, że to z nim jest coś nie tak, skoro ojciec je odrzucił. I wzbudzanie w synu nienawiści do ojca tego nie zmieni. On musi przeżyć i opłakać Dobrego Rodzica, którego nigdy nie miał. To jest warunek konieczny do emocjonalnego 'wylizania się' i do tego ptorzebny jest psycholog.


                > Może powinni skorzystać z pomocy psychologicznej, ale kuzynka tego teraz nie ch
                > ce. Mówi, ze nie potrafi rozmawiać o tym jeszcze dodatkowo z psychologiem, i mo
                > że to jest duży błąd.

                Kuzynka rozmawiać nie musi. Ale dlaczego nie chłopak? To on jest tutaj największą ofiarą, bo to on nie miał dzieciństwa. Przeczytaj kuzynce, co napisałam powyżej.

                Jeśli syn nie przepracuje tej traumy, ona może zniszczyć jego dorosłe życie.

                > Chciałabym, ze chłopak wrócił do swojej dawnej pasji, z której zrezygnował kilk
                > a miesięcy temu, mimo że to mu dawało satysfakcję, ale tego chyba teraz nie chc
                > e.

                To moze być oznaka depresji. Czyli jeden więcej powód,żeby syn porozmawiał z fachowcem. Choćby i w Ośrodku Interwencji Kryzysowej.

                > Chciałabym go czymś zainteresować, żeby cokolwiek zaczął robić innego, bo z kol
                > egami tak naprawdę nie wiem, gdzie chodzi i co robi.

                W takim stanie, w jakim jest teraz to jak zmuszanie beznogiego do tańca, żeby się trochę rozerwał.... .

                • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 14:20
                  Sama nie wiem, czy chłopak będzie chciał z kimkolwiek rozmawiać.
                  Proponowano im pomoc psychologa już kilkakrotnie - zrezygnowali.
                  • katus118 Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 16:00
                    Nie chcą oboje, czy tylko ona nie chce?
                    • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 16:51
                      katus118 napisała:

                      > Nie chcą oboje, czy tylko ona nie chce?

                      Właśnie. Syn powinien mieć mozliwość porozmawiania z fachowcem bez obecności matki.
                    • anula36 Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 17:49
                      a moze rezygnuja bo cos takiego dzialo sie w tej rodzinie co chca koniecznie ukryc? np. naduzywanie seksualne?
                  • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 16:50
                    bazyla2 napisał(a):

                    > Sama nie wiem, czy chłopak będzie chciał z kimkolwiek rozmawiać.
                    > Proponowano im pomoc psychologa już kilkakrotnie - zrezygnowali.

                    Dlatego pisałam, żebyście mu dyskretnie podrzuciły telefony do Niebieskiej Linii i do FUndacji Dzieci Niczyje. Jak będzie miał kryzys, sam zadzwoni. Do Ośrodka Interwencji Kryzysowej może też nie zaszkodzi.

                    Bo niestety ale moze być tak, że on sobie z tą tragedią radzi poprzez wpadanie w złe towarzystwo kolegów. To jest dość częste i niebezpieczne, bo trudno potem takie coś odkręcić. Tam ma wsparcie i moze odetchnąć, w tym nie ma nic złego pod warunkiem jednak, że nie jest to szemrane towarzystwo.

                    • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 20:11
                      Tam się dużo złego wydarzyło, to też powoduje, że czasami nie chcą o tym z nikim gadać.
                      • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 07.05.12, 23:16
                        bazyla2 napisał(a):

                        > Tam się dużo złego wydarzyło, to też powoduje, że czasami nie chcą o tym z niki
                        > m gadać.

                        Tak. Mój pierwszy mąż też nie chciał z nikim gadać i też z matką 'starali się zapomnieć'. Po dwudziestu latach od odejscia on jest po trzech rozwodach a jego matka po dwóch zawałach. Tak się przez całe dorosłe życie prężył, żeby 'o tym nie myśleć', że był cały czas zajety sobą i na nic innego już nie starczyło siły.

                        Poza tym, nauczył się ukrywać uczucia (bo hasło 'zaczynamy od nowa i staramy się nie myśleć' to komunikat, że nie ma miejsca na emocje związane z przeszłością, więc trzeba je ukryć). To też mu życia nie ułatwia i nie ułatwiało. Po latach życia w skorupie zachowuje się jak psychopata, nie widać żadnych emocji, ani dobrych ani złych. Psychopata nie jest ale co to zmienia skoro żadna kobieta z nim nie wytrzymuje? Nie życzę nikomu losu mojego byłego.

                        Ojciec znęcał się nad nimi wymyślnie, nie sądzę, z całym szacunkiem, żeby Twoja kuzynka była wyjątkiem. Każda maltretowana kobieta sądzi, że jest wyjatkiem dopóki nie pogada z innymi. Trzeba dla włąsnego dobra przełamać wstyd. Bo tu chodzi o wstyd. Matka prawdopodobnie nie chce, żeby ktokolwiek się dowiedział, na co pozwalała ojcu wobec syna. I z całym szacunkiem, to jest egiozm.

                        Dlatego matkę wysłałabym na grupę wsparcia a syna do dobrego psychologa pracujacego z młodzieżą.

                        Bez przeżywania złych emocji nie można przeżywac dobrych! Jeśli syn kuzynki będzie w sobie tłumił złe emocje, to może skonczyć w skorupie.
                        • mama_myszkina film 07.05.12, 23:20
                          Daj temu małolatowi do obejrzenia 'Buntownik bez powodu' (Good Will Hunting) z Mattem Damonem.

                          Podrzuć mu dvd mówiąc, że fajny film, niech obejrzy sam albo z kolegami. Może na allegro sprzedają albo w jakiejś księgarni wysyłkowej.

                          To jest historia chłopaka maltretowanego przez ojca w okrutny sposób, który siedzi w takiej skorupie, że już nic do niego nie dociera. Łamie prawo, wdaje się w bójki, kłamie itp. Za kolejne przewinienie dostaje psychologa i właśnie ten psycholog pomału pomaga mu wyjść z tej skorupy. Bardzo dobry film, w pewnym sensie 'młodzieżowy' bez dydaktyki i przynudzania. Wiem, że chłopcy (niektózy przynajmniej) identyfikują się z bohaterem.
                        • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 13:41
                          Fakt, że wiedziała, co ojciec robi z synem teraz wywołuje w niej wyrzuty sumienia.
                          Nie jestem w stanie zmusić ich do szukania profesjonalnej pomocy, skoro sami nie chcą. A przynajmniej ona nie chce. A do dzieciaka dojść nie można. On akurat wie, gdzie można zadzwonić. Naprawdę.
                          Chciałabym im pomóc, ale już chyba teraz to tylko od nich zależy.
                      • anula36 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 09:25
                        poza pomoca psychologa jest jeszcze cos takiego jak grupa wsparcia dla ofiar przemocy, pozwala przekonac sie ze nie jest sie jedyna osoba podlegajaca przemocy i ze winnym jest sprawca, a nie ofiara.
                        Ale wiadomo nie ozna do pomocy nikogo zmusic i tak zrobilas duzo zapewniajac im spokojny dom.
                        • verdana Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 15:11
                          A ja tu widzę pewną pułapkę. Przyjęliscie, że problemem chłopaka jest ojciec. Wcale nie musi, szczególnie, jeśli bił i chłopak sie go bał. Jeśli problemem jest ojiec, to pół biedy - ale chłopak moze mieć znacznie poważniejsze problemy.
                          • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 15:26
                            I właśnie o to chodzi.
                            Boję się ja sama, że to nie jest (tj. ojciec) główny problem młodego.
                            Chciałabym do niego dotrzeć, ale on ani ze mną, ani z kuzynką rozmawiać nie chce. I naprawdę nie naciskam, nie ględzę.
                            Ale jego zachowanie nie daje mi spokoju. Dużo go obserwuje, jak już jest w domu, i widzę, to, co opisałam w pierwszym poście.
                            • verdana Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 15:44
                              W takim wypadku - choć jestem tego przeciwniczką, jak nic się nie dzieje, nalezy przejrzeć komputer, male, notatki, wszystko. Nie przynając się oczywiście do tego.
                              • anula36 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 15:46
                                I czy 15 latek naprawde MUSI cale popoludnia spedzac poza domem, tym bardziej jesli ma tak kiepskie stopnie?
                                • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 17:01
                                  anula36 napisała:

                                  > I czy 15 latek naprawde MUSI cale popoludnia spedzac poza domem, tym bardziej
                                  > jesli ma tak kiepskie stopnie?

                                  Właśnie.

                                  Ja tu widzę bezradność i myślenie 'jakoś to będzie'. Wybacz szczerość, nie chcę obrażać kuzynki, ale kobiety, które pozostają w przemocowych związkach to często właśnie takie bezradne istoty, które NIE CHCĄ wziąć odpowiedzialności za siebie ani za dzieci.

                                  Każda z nas moze trafić na przemocowca ale nie każda pozostanie w takim związku. Te, które pozostają często uważają, że 'tak musi być' i już. Owszem, boją się męża agresora ale dużo bardziej boją się być same albo same z dzieckiem.

                                  I taka kobieta tez wymaga terapii.

                                  Twoja kuzynka nie potrafiła postawić granic ani warunkó w swoim związku a teraz dezerteruje z roli rodzica. Piętnastolatek nie powinien szlajać się całymi popołudniami. Ona, matka, musi się wziąć w garść.

                                  To, że nie chce iść na terapię ani skorzystać z pomocy grupy wsparcia też niestety świadczy o tym, że być może nie chce się konfrontować ze sobą, swoimi błędami ani niczego zmieniać.

                                  Znam takiego młodego chłopaka, któy już jest zupełnie zdemoralizowany. Wielokrotnie był zatrzymywany przez policję, Izba Dziecka, kurator, sądy itp. Ojciec go lał, matka się przyglądała. Kiedy w końcu prawie ją zabił i wylądował w więzieniu, ona owszem odeszła. Ale wobec syna była tak samo bezradna jak wobec męża. Chłopak robił co chciał a ona udawała, że nie widzi. Teraz zaś ma wymówkę, że syn 'się wdał w ojca'. On się nie wdał w nikogo, po prostu jedno z rodziców go maltretowało a drugie go olało.
                                  • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 18:11
                                    Przeszukać chłopakowi rzeczy osobiste, bez wiedzy jego matki?
                                    Kuzynka nie wie, że radzę się na forum, bo martwię się o młodego i nią samą.
                                    A co ja mogę w tych rzeczach znaleźć?
                                    Chłopak jest sprytny i jak chce, to potrafi wszystko ukryć.
                                    Poza tym, nie widzę, żeby prowadził jakiekolwiek notatki, hasła do jego skrzynki nie znam.
                                    Wiem, że nie powinien łazić nie wiadomo gdzie i z kim całymi dniami, ale siłą go nie zatrzymam, tym bardziej że zawsze znajduje wymówkę, i zapewnia, że wróci o ustalonej porze.
                                    To wszystko jest chyba znacznie bardziej skomplikowane, niż się może wydawać.
                                    • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 18:19
                                      bazyla2 napisał(a):

                                      > Przeszukać chłopakowi rzeczy osobiste, bez wiedzy jego matki?
                                      > Kuzynka nie wie, że radzę się na forum, bo martwię się o młodego i nią samą.
                                      > A co ja mogę w tych rzeczach znaleźć?
                                      > Chłopak jest sprytny i jak chce, to potrafi wszystko ukryć.
                                      > Poza tym, nie widzę, żeby prowadził jakiekolwiek notatki, hasła do jego skrzynk
                                      > i nie znam.
                                      > Wiem, że nie powinien łazić nie wiadomo gdzie i z kim całymi dniami, ale siłą g
                                      > o nie zatrzymam, tym bardziej że zawsze znajduje wymówkę, i zapewnia, że wróci
                                      > o ustalonej porze.
                                      > To wszystko jest chyba znacznie bardziej skomplikowane, niż się może wydawać.

                                      Pokaż jego matce ten wątek. Ona ma obowiązek wychowywać tego chłopaka, a wygląda na to, że odmawia wszystkiego, co wiązałoby się z jakimkolwiek wysiłkiem, np. terapii. Moze to jest chwilowe a może nie.
                                      • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 18:23
                                        Nie wiem, czy to dobry pomysł. Kuzynka teraz jedną zasade wyznaje: żeby o tym nikomu nie mówić, i o to prosiła mnie. Mówi, że ma już dość rozmów na ten temat (wcześniejsze rozmowy z psychologami, sprawy w sądzie). I powiedzmy sobie szczerze: obiecałam jej, że nigdzie nie napiszę/nie powiem.
                                        Fakt, zrobiłam to, bo stan przede wszystkim chłopaka mnie martwi.
                                        • ewa9717 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 18:44
                                          No to zupełnie poważnie pogadaj z kuzynką i spróbuj jej uswiadomić (nawet brutalnie), że jej (takie alibi na pokaz moim zdaniem) przeżywka z powodu wyrzutów sumienia i zamiatania sprawy pod dywan może załatwić chłopaka na cacy.
                                          • katus118 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 19:09
                                            Ciężka sprawa.
                                            • katus118 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 19:46
                                              I faktycznie, przeszukanie pokoju siostrzeńca bez wiedzy jego matki - nie jest w porządku. Tym bardziej, że wszystko może być czyste i ok.
                                        • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 19:52
                                          bazyla2 napisał(a):

                                          > Nie wiem, czy to dobry pomysł. Kuzynka teraz jedną zasade wyznaje: żeby o tym n
                                          > ikomu nie mówić, i o to prosiła mnie. Mówi, że ma już dość rozmów na ten temat
                                          > (wcześniejsze rozmowy z psychologami, sprawy w sądzie). I powiedzmy sobie szcze
                                          > rze: obiecałam jej, że nigdzie nie napiszę/nie powiem.
                                          > Fakt, zrobiłam to, bo stan przede wszystkim chłopaka mnie martwi.

                                          Coraz mniej lubię tę Twoją kuzynkę, wybacz.

                                          Dulszczyzna i drobnomieszczaństwo. Tak jej zależy na pozorach, że zniszczy tym chłopakowi życie. On też ma pewnie przykazane nic nikomu nie mówić i udawać, że będzie dobrze. Będzie go to sporo kosztowało, ale podejrzewam, że jeśli zrobi coś głupiego to usłyszy, że się 'wdał w ojca'.

                                          Na Twoim miejscu pogadałabym z chłopakiem za plecami matki. Ale to ja. Nie uważam, żeby dziecko było jej własnością tym bardziej, że widać, że coś się dzieje a ona wyraźnie odmawia działania.
                                          • verdana Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 20:35
                                            Niepokojące jest też to, że chłopak nie lubi kobiet. Być moze nie lubi matki.
                                            Sytuacja przedstawia się tak, zę przeszukałabym pokój i komputer chłopaka bez wiedzy matki. Kuzynka nie tyle jest niewydolna wychowawczo, ile wprost daje synowi do zrozumienia, zę nie zamierza rozwiazywać zadnych jego problemow - problemy trzeba ukrywać, ona ma dosyć i zyczy sobie jedynie świętego spokoju.
                                            Można też - ale to ostateczność - pogadać z kuzynką na zasadzie "Jak chcesz u mnie mieszkać, to musisz pomoc swojemu synowi. Ja na to co sie dzieje nie tylko nie chcę patrzeć, ale nie mam ochoty też brać odpowiedzialnosci za rto, ze Twój syn coś sobie zrobi, bo ja zaniedbałam sprawę. Więc albo załatwiasz mu wizytę u psychologa, albo pakujesz sie i wyprowadzasz". Brutalne, ale byc moze skuteczne.
                                            • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 20:48
                                              Ale co on może mieć w komputerze? Najlepiej pocztę byłoby sprawdzić, ale hasła nie znam kompletnie. To samo z pokojem: raczej nie ma tam nic niepokojącego, on tam dba o swój porządek.
                                              Myślałam o tym, żeby już za plecami kuzynki z nim porozmawiać, ale sprawa wygląda następująco: chłopak rozmawiać nie chce, bo ,,ciociu, wszystko jest w porządku'', chociaż staram się go nie gnębić pytaniami w stylu, czy wszystko ok. Chciałabym do niego jakoś dotrzeć, ale żeby go nie zniechęcić wcześniej.
                                              Jeszcze jego koledzy: na dobrą sprawę, na oczy ich nie widziałam, nikogo nie zaprasza (chociaż wie, że pozwalam na to).
                                              Sama nie wiem, czy mu nie załatwić psychologa jakiegoś, tylko na dobrą sprawę nie wiem, czy w ogóle pójdzie. Z kuzynką rozmowa sensu raczej nie ma: dla niej temat jest zamknięty.
                                              • verdana Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 21:20
                                                Maile, historia stron przeglądanych, facebook, no, wszystko.
                                                • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 21:49
                                                  Postaram się w miarę możliwości, jak go nie będzie, chociaż za dobrze się z tym nie czuję; tym bardziej, że jestem tylko ciotką.
                                                  I jednak wchodzę w czyjąś prywatność, jakby nie było (wiem, ze to czasami konieczność).
                                                  Maile odpadają: hasła nie znam.
                                                  • lestrange_e Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 22:05
                                                    Ciężka sprawa z tym przeszukaniem komputera (hasła rozmaite), ale może warto spróbować.
                                                    Pokój też lepiej na wszelki wypadek.
                                                    Pewnie, że to miłe nie jest, ale wierz mi, że matce jest ciężej znacznie bardziej niż ciotce.
                                                    Lepiej to zrobić, niż potem żałować, że się nie reagowało, a dzieciakowi coś się stało.
                                                  • emmm77 Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 22:33
                                                    A mnie się wydaje, że przeszukiwanie rzeczy chłopaka - po pierwsze nic nie da, a może się wydać i przekreśli możliwość komunikacji z ciotką (będzie miał poczucie, że nikomu nie można zaufać i wtedy już kompletnie nie będzie można mu pomóc), po drugie - co niby miałoby to śledztwo wykazać? że bierze narkotyki? kradnie? a jeśli tak to co z taką wiedzą zrobić? powiedzieć mu, że się wie? skutek będzie taki jak napisałam - brak zaufania ze strony chłopaka. I słusznie. Rozumiem, że sytuacja jest trudna i niebezpieczna, ale włażenie w butach w czyjś świat nic nie da albo da przeciwny do zamierzonego skutek.
                                                    Może zbędna ale dygresja osobista - pamiętam jak się czułam, kiedy odkryłam (dawno temu, jeszcze mieszkałam z rodzicami), że mama czyta mój pamiętnik - jakby najbliższa mi osoba mnie zdradziła, wręcz skopała, dopuściła się przemocy. Ona też mogła argumentować, że się martwiła, bo nie byłam typową 20-latką... Takich rzeczy nie można - moim zdaniem - robić.
                                                    A wracając do problemu - najpierw pogadałabym z kuzynką na zasadzie: wiem, że masz dość, nie chcesz tego rozdrapywać, nie masz na to teraz siły, więc pozwól mi coś z tym zrobić i zaprowadzić chłopaka do psychologa. A jego spróbowałabym przekonać nie do zwierzeń, ale właśnie do pójścia do specjalisty, i też nie na zasadzie - coś jest z tobą nie tak, tylko: miałeś ciężkie przeżycia z ojcem, nie zaszkodzi pogadać o tym z kimś neutralnym i doświadczonym, nie musisz, ale w sumie - czemu nie. Dodałabym, że jego mama się zgadza (po uzyskaniu jej zgody, nawet naciskiem), bo być może naprawdę jej potrzeba odepchnięcia spraw od siebie blokuje jego szukanie dla siebie wyjścia z tej sytuacji, ratunku.
                                            • mama_myszkina Re: Martwię się o syna kuzynki 08.05.12, 23:53
                                              verdana napisała:

                                              > Niepokojące jest też to, że chłopak nie lubi kobiet. Być moze nie lubi matki.
                                              > Sytuacja przedstawia się tak, zę przeszukałabym pokój i komputer chłopaka bez w
                                              > iedzy matki. Kuzynka nie tyle jest niewydolna wychowawczo, ile wprost daje syno
                                              > wi do zrozumienia, zę nie zamierza rozwiazywać zadnych jego problemow - problem
                                              > y trzeba ukrywać, ona ma dosyć i zyczy sobie jedynie świętego spokoju.

                                              > Można też - ale to ostateczność - pogadać z kuzynką na zasadzie "Jak chcesz u m
                                              > nie mieszkać, to musisz pomoc swojemu synowi. Ja na to co sie dzieje nie tylko
                                              > nie chcę patrzeć, ale nie mam ochoty też brać odpowiedzialnosci za rto, ze Twój
                                              > syn coś sobie zrobi, bo ja zaniedbałam sprawę. Więc albo załatwiasz mu wizytę
                                              > u psychologa, albo pakujesz sie i wyprowadzasz". Brutalne, ale byc moze skutecz
                                              > ne.

                                              To są ŚWIĘTE SŁOWA!

                                              Autorko, weź sobie je do serca, bo to właśnie miałam na myśli pisząc o wątpliwych kompetencjach rodzicielskich Twojej kuzynki. Tyle, że nie ujęłam tego tak dobrze.

                                              Właśnie o to chodzi. Twoja kuzynka najwidoczniej jest skupiona na sobie i to wyłacznie na sobie. Póki można było, znosiła męża przemocowca mimo, że jej rodzonemu dziecku robił z życia piekło. Jak już miarka się przebrała, to odeszła ale teraz wszyscy mają za zadanie nie denerwować księżniczki i trzymać gębę na kłódkę, bo pani ni życzy sobie przypominania o tym, jaki los zgotowała dziecku.

                                              Wiem, że to jest brutalne, co napisałam i zazwyczaj sama mam dużo więcej empatii dla ofiar długotrwałej przemocy domowej. Ale nie w tym wypadku. Piętnastoletni chłopak ma w życiorysie ojca przemocowca, teraz opuścił się w nauce i znika na całe popołudnia robiąc nie wiadomo co a matka udaje, że nie widzi? Bo biedna, nie chce się denerwować?

                                              Być może ci psychologowie, z którymi miała do czynienia przy okazji spraw sądowych napomknęli o jej postawie wychowawczej albo o zgrozo zachęcali do jej weryfikacji i stąd ta niechęć. W końcu byłoby niewygodnie musieć coś przemyśliwać i zmieniać, nie?

                                              Na matkę położyłabym przysłowiową laskę, bo widzę, ze postępuje egoistycznie. Za to jej syna zamiast pytać, czy wszystko jest ok po prostu wzięłabym na stronę i powiedziała coś w stylu 'Widzę, że coś się dzieje, słyszałam jak płączesz. Rozumiem, że mama nie chce rozmawiać o tym, co się wydarzyło, ale ze mną zawsze mozesz o tym pogadać. Wiem, że pewnie myślisz że jestem starą nudną zgredką ale niejedno w życiu widziałam i naprawdę możesz na mnie liczyć'. I tyle. I kup mu ten film, o którym wspomniałam.
                                              • bazyla2 Re: Martwię się o syna kuzynki 09.05.12, 15:44
                                                Bardzo Wam dziękuję za wskazówki i rady.
                                                Pogadam z młodym, przynajmniej spróbuje. Bez nacisków i ględzenia. Na spokojnie.
                                                • 71tosia Re: Martwię się o syna kuzynki 09.05.12, 23:06
                                                  akurat z komputerem sprawa prosta, sa specjalne programy szpiegujace typu keylogger sprawdzisz dzieciakowi korespondecje, strony etc bez problemu. Tylko ze raczej to ostatecznosc . Ja bym raczej wziela chlopaka na jakas fajna wycieczke, mecz - zrobcie razem cos co on lubi robic i wykorzystala dobra atmosfere. I nie zaczynaj rozmowy od tego 'zauwazylam ze...' raczej od czegos przyjemnego, jakis wspomnien moze planow, czegos neutralnego, chlopiec musi nabrac zufania i poczuc sie dobrze w twoim towarzystwie by zaczac mowic. To moze potrwac wiele dni, ale rozmawiaj z nim nawet o pogodzie i pilce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka