Dodaj do ulubionych

jak uzmysłowić mężowi, że...

25.07.12, 21:37
ja i Jego 3letni Syn powinniśmy być dla niego najwazniejsi?podczas gdy on po pracy zawodowej oddaje sie grą na kompie i wszytsko ma w d...
ja zajmuje sie domem dzieckiem pracuje zawodowo, płaće rachunki, pamietam o ubezpieczeniue, zakupach
"groże" mu, że ma sięwerszcie przejąć rodzina a on swoje , nie widzi żadnego problemu, nic z wlasnej woli nie zrobi przy dziecku
jak niem wstrząsnąć?
dodam ze jestesmy 8 lat po ślubie znamy sie 10
może jeszcze większym problemem jest to, że nie trzyma mojej strony, nie broni mnie i moich poglądow- chodzi o relacje z jego rodziną, ja chće dobrze a jak zawsze wychodzi , że jestem tą najgorszą.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 25.07.12, 21:47
      Pytasz o to co najmniej 8 lat za późno; tyle lat pozwalałaś mu na takie zachowanie, z dzieckiem od 3 lat- to niby dlaczego miałby sam z siebie się zmienić; pomogłaby terapia szokowa, ale na to trzeba mieć jaja; piszesz "grożę mu", a ja ci napiszę: nie wypowiadaj gróźb, których nie masz zamiaru spełnić, bo stajesz się niewiarygodna.
    • esteraj Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 26.07.12, 01:07
      Według mnie popełniasz błąd, bo chcesz wymusić posłuszeństwo i szacunek, zamiast na niego zasłużyć.
      Wyobraź sobie, że Twój mąż ciągle na Ciebie " warczy" , ciągle jest niezadowolony, coś Ci nakazuje... Co wtedy robisz? Co czujesz?
      Rodzi się w Tobie bunt, bo nie jesteś podwładną, tylko równorzędnym partnerem i oczekujesz szacunku, dialogu, kompromisu...

      Proponuję, byś zaczęła zwracać się z prośbą do męża, byś zaczęła z nim coś ustalać, byś szanowała jego zdanie i punkt widzenia...
      Jeśli on poczuje się ważny dla Ciebie, może przestanie przed Tobą uciekać w swój świat... .
      • aaaniula Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 26.07.12, 07:34
        W tym co piszesz jest dużo racji, jednak nie uważam żeby trzeba było sobie załużyć na to, aby mąż i ojciec po powrocie z pracy zamiast płaszczyć tyłek przed komputerem zajął się dzieckiem i domem- to jego obowiązek. Więc jak dla mnie autorka wraca do domu i oznajmia co trzeba zrobić: wyprać, iść po zakupy, ugotować obiad, pobawić się z synem. Co wybierasz? Nic? To obiad gotuje dla siebie i syna, pierze swoje i syna ubrania. Czasami tak trzeba, żeby coś dotarło....
      • sebalda Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 26.07.12, 16:46
        esteraj napisała:

        > Według mnie popełniasz błąd, bo chcesz wymusić posłuszeństwo i szacunek, zamias
        > t na niego zasłużyć.
        > Wyobraź sobie, że Twój mąż ciągle na Ciebie " warczy" , ciągle jest niezadowolo
        > ny, coś Ci nakazuje... Co wtedy robisz? Co czujesz?
        > Rodzi się w Tobie bunt, bo nie jesteś podwładną, tylko równorzędnym partnerem i
        > oczekujesz szacunku, dialogu, kompromisu...
        >
        > Proponuję, byś zaczęła zwracać się z prośbą do męża, byś zaczęła z nim coś usta
        > lać, byś szanowała jego zdanie i punkt widzenia...
        > Jeśli on poczuje się ważny dla Ciebie, może przestanie przed Tobą uciekać w swó
        > j świat... .

        Czy autorka napisała, że warczy, że wymusza? Z prośbą to można się zwracać właśnie do partnera, ale nie do osobnika, ktory ma w nosie rodzinę i nie robi nic poza siedzeniem w kompie. Facet nie robi łaski, włączając się w prace domowe i zajęcia z dzieckiem, dlaczego dziewczyna ma go o to prosić? A może prosiła, na nic to się zdało, lata mijały, teraz brakuje jej już cierpliwości?
        Ty widzisz nieszanowanego faceta uciekającego w swój świat, a może to zwykły leń?
        Czasami jak Cię czytam, to zastanawiam się, czy nie jesteś facetem;)
        A jak jest naprawdę, faktycznie nie wiadomo.
      • iuscogens Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 29.07.12, 19:43
        Prosić męża o to, żeby zaczął wypełniać swoje obowiązki???? On jej nie robi łaski że zajmie się dzieckiem/ugotuje/posprząta. Jego dom, jego dziecko - niech się berze do roboty i tyle.
        Ja pinkolę, tak to ja mogę z moją młodszą siostrą gadać, nie z dorosłym facetem.
    • evee1 Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 26.07.12, 05:13
      Jak z wlasnej woli nie robi, to mu powiedz jasno, zeby zrobil. Jezeli on widzi, ze Ty robisz, to moze uwaza, czy tez wygodniej mu przyjazc takie zalozenie, ze widocznie Tobie tak pasuje.
      Sama tez pracuje i nie wyobrazam, ze ja mialabym sie wszystkim w domu zajmowac, a maz tylko by sobie odpoczywal po pracy. Ja bez jeczenia i ciskania sie mowia "zrob to i to" i czekam az to zrobi, zamiast sama sie za to lapac. Najwyzej mu o tym przypomne. No, ale ja tak robilam od poczatku. Czasem oczywiscie musze poskromic swoje zniecierpliwienie i chec zrzedzenia, ale wtedy robie sobie herbate ;-).
      • aqua48 Praca u podstaw... 26.07.12, 09:47
        Słodko, (bez zrzędzenia, narzekania i jęków) ale stanowczo po powrocie męża do domu wręczasz mu odkurzacz i mówisz - kochanie ZANIM siadziesz do swoich ulubionych zajeć odkurz mieszkanie. A jak odkurzy pochwal, nawet gdyby po kątach zostawił pełno kurzu.
        Dawaj JEDNO zadanie na raz (na początku nawet jedno dziennie) i chwal jak wykona, nawet jeśli Twoje standardy były dużo wyższe, a czas, ktory mu zajmie będzie trzy razy dłuższy niż gdybyś Ty to zrobiła.
        Powiedz, że bardzo stęskniłaś sie za wypadem z nim w weekend i wobec tego chciałabyś, żebyscie wyszli gdzieś w sobotę z dzieckiem. Zainteresuj go sobą i pokaż, że może spędzać z Wami czas fajnie i dobrze sie bawiac. Po ośmiu latach "leżenia odłogiem" to będzie na początku trudne, ale jeśli nie będziesz marudzić i narzekać, a facet jest w gruncie rzeczy normalnym człowiekiem, tylko rozleniwionym i przyzwyczajonym do obsługiwania, to powinno Ci sie udać. Powodzenia!
        • dzika.foka Re: Praca u podstaw... 26.07.12, 10:21
          Po co wchodzić w niewdzięczną rolę zarządcy i poganiacza?
          Spiszcie podział obowiązków. Nie przypominaj ani nie proś; jeśli mąż oleje część swoich, ty olej część swoich. On nie miał czasu sprzątnąć, ty ugotować obiadu. On spędził niedzielę na rybach, ty w następny weekend wychodzisz na cały dzień, zostawiając go z dzieckiem, bez żadnych instrukcji, po prostu. Rób dokładnie to co on, a szybko załapie, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Ważne: nie traktuj tego jako walki, tylko jako oczywistość. Z uśmiechem i luzem, bez kontrolowania, bez "dawania zadań", bez komentarzy. Nierozwieszone pranie zalega w wannie, bo maż musiał wyjść i rozwiesi później? No to na obiad gar ugotowanego makaronu, a reszta też kiedyś później, bo teraz masz inne zajęcie.
          • aqua48 Re: Praca u podstaw... 26.07.12, 10:56
            dzika.foka napisała:

            > Po co wchodzić w niewdzięczną rolę zarządcy i poganiacza?
            > Spiszcie podział obowiązków. Nie przypominaj ani nie proś; jeśli mąż oleje częś
            > ć swoich, ty olej część swoich. On nie miał czasu sprzątnąć, ty ugotować obiadu
            > . On spędził niedzielę na rybach, ty w następny weekend wychodzisz na cały dzie
            > ń, zostawiając go z dzieckiem, bez żadnych instrukcji, po prostu. Rób dokładnie
            > to co on, a szybko załapie, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

            Metoda działania odwetowego spowoduje tylko głębokie wzajemne pretensje w sytuacji, w której pan od lat jest przyzwyczajony, że wszystko świetnie "samo się robi" bez żadnego wkładu z jego strony. Moim zadaniem należy przyuczać powoli, ale konsekwentnie jeśli się nie chce pogorszyć wzajemnych relacji.
            Poza tym nie chodzi chyba o to, żeby zajmował się dzieckiem z konieczności, tylko żeby obu sprawiało to przyjemność?
            • dzika.foka Re: Praca u podstaw... 26.07.12, 16:30
              Aqua, piszesz o dorosłym człowieku jak o pięciomiesięcznym szczenięciu.
              Jaki odwet, po co ta wojenna retoryka? Jeśli mąż decyduje, że woli np. sprzątnąć byle jak w kwadrans i mieć więcej czasu na rozrywkę, żona przyznaje sobie takie samo prawo (obiad w kwadrans) i dom zarasta brudem oraz pudełkami po pizzy, za to OBOJE są zrelaksowani. Szybko pan sam zaproponuje rozszerzenie obowiązków z minimum do rozsądnego poziomu.

              Jasne, że przyjemniej jest zajmować się dzieckiem z chęci niż z musu (podobnie jak pracą, uprawą ogródka itd.), ale chyba nie sądzisz, że matka odczuwa całodobową euforię z racji zmieniania pieluch, wycierania nosów i usypiania potomstwa. Mąż opiekując się dzieckiem kilka godzin dziennie nauczy się łapać kontakt i czerpać z tego przyjemność, jak matka - choćby po to, żeby nie zwariować z nudów. Pod warunkiem, że nie będzie miał wyjścia, tj. nie zadziała metoda "na zbite talerze" (stłukę parę talerzy, nigdy więcej nie każą mi zmywać).
              • evee1 Re: Praca u podstaw... 27.07.12, 00:19
                dzika.foka napisała:
                > Aqua, piszesz o dorosłym człowieku jak o pięciomiesięcznym szczenięciu.
                > Jaki odwet, po co ta wojenna retoryka? Jeśli mąż decyduje, że woli np. sprzątną
                > ć byle jak w kwadrans i mieć więcej czasu na rozrywkę, żona przyznaje sobie tak
                > ie samo prawo (obiad w kwadrans) i dom zarasta brudem oraz pudełkami po pizzy,
                > za to OBOJE są zrelaksowani. Szybko pan sam zaproponuje rozszerzenie obowiązków
                > z minimum do rozsądnego poziomu.
                No tak, ale to tylko pod warunkiem, ze zona jest w stanie zrelaksowac sie syfie i przy kolejnej z rzedu zamowianej pizzy (wiejm, mozna zamowic chinszczyzne dla odmiany ;-)). Ja na przyklad nie potrafie sie zrelaksowac, natomiast jezeli mojemu mezowi by to nie przeszkadzalo, to pewne szybko nie otrzymalabym takiej propozycji.
    • bez_przekazu Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 26.07.12, 12:35
      zaloze sie,ze nie wiedzialas wczesniej o jego komputerowym nalogu?
      albo myslalas ,ze dla ciebie zrezygnuje z gier?
      • aqua48 Re: jak uzmysłowić mężowi, że... 27.07.12, 10:18
        Metoda "jak Kuba Bogu" czyli odwetowa, może być i dobra, pod warunkiem, że chodzi o dwójkę dorosłych. Przy małym dziecku nie wyobrażam sobie domu zarastającego brudem i codziennie pizzy na obiad. Poza tym czlowiek jest tak skonstruowany, że pozytywne reakcje na jego działania dają mu dużo szybciej do myślenia niż negatywne i chętniej będzie się podejmował nawet nielubianych czynności jeśli spotka się to z aprobatą i podziwem otoczenia. ot, taki myk psychologiczny, jeśli chcesz to nazwać tresowaniem szczeniaka, proszę bardzo, bo zasada jest podobna.
        Poza tym założycielce wątku chodziło chyba o to żeby mąż POLUBIŁ bycie z dzieckiem i nią, oraz domowe obowiązki, a nie żeby traktować dom jak pole bitwy...
    • maciusia30 dziękuję za posty 27.07.12, 15:18
      nie sądziłam, że temat rozwinie się w tę stronę, uważam, że granie męża nie jest nałogiem
      rzeczywiście chcę, żeby spędzał więcej ze mną czasu i naszym synem który widzi tylko mamę,\
      chcę, żeby mąż był ze mną, wspierał mnie- on twierdzi, że przesadzam
      chcę, żeby był za mną, za mną tzn, popierał mnie
      mieszkamy w jednym domu z jego bvratem i jego rodzinką, widzę, że mój mąż jest potulny jak baranek wobec niego\, mimo ze jest starszy 4 lata, nie chcę z nim kłotni mimo że i tak się nie odzywajaą
      nienawidzę fałszu i obłudy, oni nas oszukali a mój mąż nic z tym nie zrobił, ja przestałam się do nich odzywać a mój mąż uważa nadal że nie chce zaogniać, ale SKONCZY SIĘ TAK ŻE TAMCI WEJDA NAM NA GLOWE a moj mąż przyjmie to za normalkę , nie umie walczyć o swoją rodzinę.
      • marzeka1 Re: dziękuję za posty 29.07.12, 19:46
        Ty możesz chcieć, ale gdy mąż nie zechce- nic nie zrobisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka