Dodaj do ulubionych

jak to poukladac

13.08.12, 10:44
mamy 2 synkow..1 ma 3 latka a drugi 4 miesiace. Starszy chodzi do przedszkola odalonego okolo 13km i musze odwozic go samochodem do przedszkola okolo godziny 9 rano. maz wtedy juz jest w pracy i odbiera syna o 15:00. zrobilismy tak zeby syn przebywal optymalny wedlug nas czas w przedszkolu w ciagu dnia. Mieszkamy w Norwegii i chce zeby syn uczeszczal do przedszkola ze wzgledu na nauke jezyka i rozwoj. Ja jestem obecnie na urlopie macierzynksim i bede jeszcze z 7 miesiecy a pozniej wracam do pracy. Mlodszy syn zostanie z tata jeszcze ze 3 miesiace w domu a pozniej tez pojdzie do przedszkola..
Przedszkole wybralismy oddalone i miesci sie blisko mojej i meza pracy. Zrobilismy to celowo zeby dzieci nie musialy przebywac po 9 godzin dziennie w przedszkolu.. jednak jestem totalnie podlamana sytuacja. O ile starszy juz potrawi wysiedziec spokojnie w samochodzie to mlodszy nie nawidzi jezdzic samochodem. Zwykle placze w samochodzie a ja juz nie mam sily sluchac tego placzu. Glowa mi peka i nie jestem w stanie nic z tym wrzakiem zrobic. Taki juz on jest. Poranki to gehenna. Straszy syn nie chce jesc a ja nie lubie oddawac go do przedszkola jak nie zje sniadania.. Moglabym zawozic synka na sniadanie do przedszkola ale nie chce zeby siedzial tyle godzin w przedszkolu.
Zastanawiam sie czy jednak nie lepije byloby aby dzieci uczeszczaly do przedszkola blizej domu? juz sama nie wiem co mam robic..
moglibysmy sie przeprowadzic blizej pracy i przedszkola ale taka zmiana wymaga troche czasu i finansow.
Obserwuj wątek
    • madzia.7 Re: jak to poukladac 13.08.12, 10:58
      ogolnie to cala sytuacja mnie wykancza. Wekend jest jeszcze w miare Ok ale jak przychodzi poniedzialek i poranek odechciewa mi sie zyc..Mysle od kad oczy otworze jak to zrobic aby synek zjadl sniadanie a mlodszy nie plakal w samochodzie..Niestety nie zawsze sie udaje i niestety czasami nie starcza mi sil..Potrafie krzyknac na starszego ze zloscia jak juz nie starczy mi cierpliwosci.. Wiem ze trudnosc zycia to nie wina dzieci ale mam malo cierpliwosci..mysle zaraz po tym ze nie powinnam miec dzieci..zdarzaja mi sie napady zlosci i krzycze agresywnie nawet do dzieci po czym zaraz mam wyrzuty sumienia..jednak jak taka sytuacja sie zdarzy nie jestem w stanie nad soba zapanowac..
      czasem mysle ze powinnam isc do psychiatry i wziac jakies leki..
      nie ma nic co mnie cieszy w zyciu..obecnie zostaly mi kilogramy po ciazach i powinnam schudnac ze 20kg ale nie moge sie za siebie wziac..jedyne co robie w ciagu dnia to opiekuje sie synkiem, odwaze starszego do przedszkola, przygotowuje posilki, sprzatam i piore no i jem, jem..maz pomaga mi duzo jak jest w domu..nie mam zadnej radosci..nie wiem nawet za co sie wziac zeby sie lepiej poczuc...dodam, ze jestem DDA, a ojciec moj ma charakter wybuchowy, ktory odziedziczylam po nim..
      nie ma na miejscu polskiego psychologa. do norweskiego poszlam i nie odpowiada mi taka terapia bo nie jestem w stanie zaufac i w zyciu nie powiedzialabym wszystkiego norweskiej sluzbie zdrowia. jednak to inna kultura i mysla inaczej. mysle ze za to ze zdarza mi sie krzyczec na dzieci- dzieci moglby mi zostac odebrane.
      nie umiem zyc dobrze i juz nie wiem co zrobic zeby zyc dobrze.
      • trusia29 Re: jak to poukladac 13.08.12, 20:31
        Wydaje mi się, że masz objawy depresji poporodowej.
        Jestem 2 miesiące po porodzie, ciesze się życiem, opiekuje się synkiem, zajmuję domem, uczę się, bo mam ważne egzaminy zawodowe... Fakt, mam jeszcze 4 kilo do zgubienia, ale systematycznie tracę wagę i wcale mnie to nie martwi. Tylko jestem zdrowa, na całe szczęście ominęła mnie depresja, a nawet baby blues. Nie pisze Ci tego po to, żeby się pochwalić tylko po to, żebyś coś ze sobą zrobiła (udała sie do specjalisty i zaczęła się leczyć np.), bo to bardzo ważny etap w życiu kobiety i można sie z tego cieszyć, nie warto tracić tego czasu na depresję... Porozmawiaj z mężem, może razem powinniście iść do psychologa? Może mąż powinien Cię odciążyć trochę, żebyś też gdzieś wyszła, żebyś miała trochę czasu dla siebie, np. na zakupy czy fryzjera? Trzeba coś z tym zrobić, nie możesz tylko płakać i jeść...
    • pomarola Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:19
      Dziewczyno, nie spinaj się tak ! Jesteś napięta i podenerwowana i to udziela się dzieciom, dlatego są marudne. Nie wciskaj dziecku tego śniadania, skoro go nie chce - zje w przedszkolu. Zamiast się wściekać w samochodzie - gadaj do dzieci, może pośpiewaj (np. razem ze starszym - piosenki jakich nauczył się w przedszkolu) ? Kiedy Ty się wyluzujesz, to i dzieci nie będą nerwowe. Nie przesadzaj - 13 km to wcale nie jest jakoś strasznie daleko.
      Ja wiem, że siedzenie w domu z dziećmi ogłupia, ale może spróbuj z tym zawalczyć - zapisz się na jakąś gimnastykę czy basen, gdzie mogłabyś chodzić z małym, kiedy większy jest w przedszkolu. Zawsze to oderwie Cię trochę od domowego kieratu, a może i przyczyni się do schudnięcia. Szkoda, że nie podpasował Ci psycholog, bo taka pomoc bardzo by Ci się przydała w zmianie swojego podejścia do trudów życiowych. Powinno być bardziej swobodne i "olewcze", na zasadzie : co ma być to będzie :) Bez napinania, bo nie warto.
      • mala-mila Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:25
        pomarola akurat przedszkola w No są inne niż w Pl i jak dziecko nie zje śniadania w domu to potem po prostu będzie głodne, bo nikt mu nie da kanapeczek po przyjściu do placówki:) ale akurat tu się zgodzę, nie ma co się spinać, bo to się odbija na dzieciach i nikomu nie pomaga.
        Magda skąd jesteś ? Napisz na prv. Znam jednego polskiego psychologa w No, można też do niego napisać i zadzwonić w razie potrzeby, mogę ci podać jego dane. Do norweskiego też bym nie poszła;)
        • madzia.7 Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:27
          mala-mila pisze na priwa..napisz mi namiar
          ale pewnie ten psycholog to z okolic Oslo???a ja daleko od Oslo..
          • mala-mila Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:34
            ja tez nie z oslo, napisz na mala-mila@gazeta.pl to podam ci namiary
            • madzia.7 mala-mila 13.08.12, 11:51
              juz wyslalam maila do Ciebie..doszedl?
    • ibelin26 Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:22
      Po pierwsze ile zajmuje dojazd do i z przedszkola? Godzinę?
      Dlaczego starszy syn musi być w przedszkolu koniecznie od 9 do 15?
      Zdecyduj się, albo w spokoju śniadanie zjedzone w przedszkolu albo poranna gehenna w domu.
      Albo trochę więcej czasu dzieci spędzają w przedszkolu albo słuchasz płaczu w samochodzie
      Czas "nie w przedszkolu" nie równa się "czas w domu" bo jest jeszcze dojazd, więc nie wiem dlaczego tak się upierasz przy tych dojazdach.
      Przenieś dzieci do przedszkola bliżej domu, bo na razie skomplikowałaś sobie życie na własne życzenie.
      • madzia.7 Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:37
        okolo 20 minut..i o 20minut za duzo..o ile ze starszym idzie porozmawiac w samochodzie..o tyle mlodszy na moje slowa nie zwraca uwagii a zabawiac to moge go o tyle aby wypadku nie spowodowac..dzisiaj bylo jako tako bo udalo mi sie uspic zanim wloze syna do samochodu. nie codziennie jest taka komfortowa sytuacja..a w samochodzie sam nie zasnie.
        starszy moze byc od 7 do 15:00 i tak byl przed wakacjami bo mlodszy plakal jeszcze kolkowo i kompletnie nie dawalam rady, wiec starszego tata zabieral z rana..ale to tez nie byla super sytuacja bo starszy byl bardzo zmeczony po tylu godzinach w przedszkolu, marudny i zazdrosny, ze mlodszy jest w domu a on musi do przedszkola..
        wiem, ze idealnie nigdy nie bedzie, ale trzeba cos zrobic zeby chociaz nie zwariowac i zeby sie to nie odbilo na dzieciach!
        • sabciasal Re: jak to poukladac 13.08.12, 17:17
          idź do lekarza, bo wg mnie masz już objawy depresyjne.
          rozumiem, że chcesz być jednakowo dobra dla dwóch synków, ale chyba nie da się. skoro dziecko wychodzi o 15, to zawiezienie go godzinę wcześniej na śniadanie naprawdę nie jest tak straszne. Jest w tym przedszkolu wcale nie tak długo. Młodszemu pewnie przejdzie ten etap wrzasku samochodowego, a i ty się niedługo uodpornisz. Pomyśl sobie, ze starszemu wynagrodzisz to po południu, gdy będzie już maż, i powinnaś poczuć się lepiej. Nie wpędzaj się w poczucie winy (dziecko w przedszkolu, dziecko bez śniadania, płaczący niemowlak - wszystko przeze mnie) - nie można zadowolić wszystkiego i wszystkich. Musisz rano być w formie - kierujesz z dwójką dzieci, potem siedzisz z niemowlakiem.
          • marina2 Re: jak to poukladac 13.08.12, 17:47
            Co ja bym zrobiła?
            Przedszkole bliżej domu : krócej jedziesz ,krócej słuchasz lamentu .Zresztą dziecko kiedyś z tego wyrośnie.A Ty wsiadając do auta po prostu pomyśl,że tak jak silnik szumi tak dziecko płacze i już.Wkalkuluj ten dźwięk w drogę.Odwoziłabym dziecko wcześniej na śniadanie do przedszkola.W stadzie jest szansa ,że zje ,a Ty unikniesz codziennej walki;)Dodatkowo jest szansa ,ze dziecko będzie miło koleżeństwo niedaleko domu .Pomyśl o swojej wygodzie.
            Magnez i omega ok na pewno wspierają,ale skoro jesteś DDA to pomyślałabym długofalowo o terapii.
            I nie spinaj się tak.Nie musisz być idealna na razie jesteś zmęczona i masz prawo się tak czuć.
    • tully.makker Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:35
      Rada moze smieszna, ale zacznij brac kwasy omega 3 dla kobiet w ciazy i mam karmiacych. zdecydowanie dobrze wplywa na poporodowe rozchwianie nastroju.
      • madzia.7 Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:37
        dzieki..slyszalam ze magnez tez..
    • sokhna Re: jak to poukladac 13.08.12, 11:54
      Ty zdecydowanie musisz odetchnac. Jak ktos pisal idz z mniejszym dzieckiem na basen, moze gdzies organizowane sa jakies spotkania dla mam?

      Nie mozesz dac starszemu sniadania w sniadaniowce? Jest na tyle duzy, ze jak zglodnieje to usiadzie przy stoliczku i zje sam kanapke albo owoc. Nie mecz go tymi sniadaniami w domu, bo bedzie tylko gorzej.
      • mamapodziomka Re: jak to poukladac 13.08.12, 12:09
        Sniadania bym zdecydowanie odpuscila. Albo jest dla niego za wczesnie (za krotko po wstaniu), albo juz mu sie wytworzyla fobia sniadaniowa. Odpuscilabym zanim sie problem z jedzeniem porozszerza na inne posilki.

        Jesli zalezy ci na tym, zeby jadl, a w przedszkolu robi to bez problemu, to wozilabym go juz na sniadanie. Krocej w przedszkolu niekoniecznie musi oznaczac lepiej, jesli dziecko sie tam dobze czuje i samo chce przebywac. Moja corka np. przy ladnej pogodzie w ogole nie chciala wychodzic z przedszkola, wiec czesto kwitlam w nim na laweczce z innymi mamusiami do zamkniecia czyli 18 ;)) Przy drugim dziecku nie jest juz tak latwo, ale moze akurat to sniadanie pasuje mu w przedszkolu, mozesz wyprobowac np. przez tydzien i zobaczyc czy chodzi chetnie, czy chce, porozmawiac z paniami na ten temat. Moze t tej jest pomysl na te snidania, czy moglabys porzamwiac z wychowawczyniami na temat tego, ze on nie chce jesc przed? U nas na przyklad nie bylo problemu z daniem jedzenia przez zwyklym sniadaniem dziecku, ktore przywozone bylo na 6 i do normalnego sniadani o 8.30 bylo juz strasznie glodne.

        A w przedszkolu nie ma drugiego sniadania? Czy musi doczekac do obiadu? Moze zamiast sniadania moglby wypic kubek mleka na przyklad?

        nie ma niestety pomyslu na placzacego w samochodzie malucha :( moze sam wyrosnie, moze pomogloby wozenie starszaka nieco wczesniej, moze maluch wtedy przespi w foteliku? bo zakladam, ze wozenie w inny sposob niz samochodem jest niemozliwe.
        • sebalda Re: jak to poukladac 13.08.12, 12:47
          Moim zdaniem wszystkie Twoje stany i problemy są jak najbardziej normalne i typowe. To trudny okres w życiu każdej kobiety i nie ma mocnych. Dwójka małych dzieci, siedzenie w domu, trudności organizacyjne, rozchwianie po porodzie. Ktoś pisze: nie spinaj się, to się udziela dzieciom. I to prawda. Odpuść - to trudne, ale wykonalne. Młodszego na śniadania do przedszkola - to najlepsze rozwiązanie, wiem, że ciężko się pogodzić z myślą, że dziecko tyle godzin jest w przedszkolu, ale jeśli on tam nie czuje się źle, to dla wszystkich będzie lepiej. O to właśnie chodzi - minimalizowanie stresów.
          Rozumiem, że serce pęka, jak dziecko wyje w samochodzie, ale jeśli nie ma innego wyjścia - trzeba to przetrzymać. Nie masz w sąsiedztwie rodziny, która też wozi dzieci do przedszkola, nie masz komu starszego podrzucić? Albo się z kimś zamieniać, raz Ty wozisz, raz oni? To dobry układ.
          Mały już niedługo przestanie tak reagować na zostawianie go w foteliku, jeszcze chwilka. Czy starszy na czas podróży nie może młodszego jakoś zabawiać? Ja też tak mialam z młodszym dzieckiem, że tylko na rękach się uspokajał. Ani łóżeczko, ani wózek, ani fotelilk - wyrósł, przeszło mu, nosiłam ile się dało, było, minęlo - wkrótce wyrósł na bardzo fajne dziecko, jak się trafi taki egzemplarz, lepiej trochę przecierpieć, za to potem jest mniej nerwowy.
          Pomyśl, to już nie tak długo, za kilka miesięcy idziesz do pracy, jest nadzieja:). W życiu wszystko mija, te złe rzeczy też, dasz radę:)
          • madzia.7 Re: jak to poukladac 13.08.12, 12:50
            starszy zmienil grupe od srody ze zwzgledu na wiek i nie chce chodzic do przedszkola, codzienie placze jak go zostawiam - zaraz sie uspokaja ale mimo wszystko jeszcze sie nie przyzwyczail do tej grupy, wiec tym bardziej nie chce zeby byl tak dlugow przedszkolu..
            • mala-mila Re: jak to poukladac 13.08.12, 12:52
              Magda mam maila. Odpiszę jutro bo mąż wziął laptopa mojego i nie mam tutaj tych danych. I sąsiadkami jesteśmy:)
              • madzia.7 mala mila 13.08.12, 12:55
                Malutki ten Swiatek.. dziekuje bardzo, czekam na maila
    • hamerykanka Re: jak to poukladac 13.08.12, 15:30
      No to sie wypowiem jako matka czterolatki.
      Sniadania odpusc. Moja corka od poczatku nie lubila wczesnych sniadan, nie karmie w domu, jedzie z mezem (maz glownie przywozi i odwozi w drodze do pracy), jesli ja ominie sniadanie (posilki sa co jakies 2 godziny, wieksze i mniejsze), z glodu przez nastepne dwie godziny nie umrze.
      Maly moze sie drzec ale i tak musi sie przyzwyczaic do samochodu i tak, bo wszedzie bedzie musial byc zawozony. Poszukaj muzyki dla dzieci ktora moze mu sie spodoba; ja puszczalam non stop jakies CD z piosenkami ktore mi nosem wychodzily, ale pomagaly. Czasem pomaga jakas ulubiona zabawka w rece mlodszego, albo cos nowego, czego jeszcze nie ogladal i moze w skupieniu studiowac przez droge.

      A ty sprobuj sie odstresowac; czy jest szansa ze moglabys pare razy wtygodniu wyjsc sama gdzies? Mi to pomagalo nie popasc w szalenstwo, chocby powloczyc sie gdzies ale miec czas dla siebie i nie slyszec wrzaskow. Pamietam czas, kiedy jedyna rzecza ktora pomagala na kolki bylo zalozenie dziecka w uprzezy na siebie i spacery-ona wtedy zasypiala a ja moglam wyjsc ; w wozku mala darla sie non stop. Dla mnie tez w tym czasie szczytem luksusu bylo po prostu walnac sie do lozka i spac, nie muszac nasluchiwac czy znowu slysze wrzask ze sie obudzila i znowu trzeba isc do kieratu-czy masz taka szanse, zeby troche odespac? Czy maz lub opiekunka moze cie odciazyc?
    • mruwa9 Re: jak to poukladac 13.08.12, 19:14
      wybralaby przedszkole blizej domu, tam, gdzie dojdziesz piechota.
    • trusia29 Re: jak to poukladac 13.08.12, 20:25
      Wydaje mi się, ze potrzebny Ci psycholog...
      Wybacz, ale Twoj problem to żaden problem... Bo dziecko nie lubi jeździć samochodem a drugie nie lubi jeść? Przedszkole daleko czy blisko? Otrząśnij się troszkę.
      • trusia29 Re: jak to poukladac 13.08.12, 20:34
        Wydaje mi się, że masz objawy depresji poporodowej.
        Jestem 2 miesiące po porodzie, ciesze się życiem, opiekuje się synkiem, zajmuję domem, uczę się, bo mam ważne egzaminy zawodowe... Fakt, mam jeszcze 4 kilo do zgubienia, ale systematycznie tracę wagę i wcale mnie to nie martwi. Tylko jestem zdrowa, na całe szczęście ominęła mnie depresja, a nawet baby blues. Nie pisze Ci tego po to, żeby się pochwalić tylko po to, żebyś coś ze sobą zrobiła (udała sie do specjalisty i zaczęła się leczyć np.), bo to bardzo ważny etap w życiu kobiety i można sie z tego cieszyć, nie warto tracić tego czasu na depresję... Porozmawiaj z mężem, może razem powinniście iść do psychologa? Może mąż powinien Cię odciążyć trochę, żebyś też gdzieś wyszła, żebyś miała trochę czasu dla siebie, np. na zakupy czy fryzjera? Trzeba coś z tym zrobić, nie możesz tylko płakać i jeść...
    • antheax Za wiele zadań 13.08.12, 20:55
      Postanowiłaś wziąć sobie na głowę za dużo zadań. Część zależy od Ciebie ale część zależy od humoru dzieci, które są za małe, żebyś je do czegokolwiek zmusiła. To one rządzą - na tym etapie. Jeżeli będziesz czegokolwiek od nich oczekiwała to będziesz sfrustrowana. I właśnie jesteś sfrustrowana.

      Co jest najważniejsze? Święty spokój. Zamiast zmuszać maleństwa do codziennych eskapad zrobiłabym inaczej:

      1. Wyluzuj. Wstań, kiedy się wyśpisz, nie budź dzieci, bo będą wściekłe, żyj bez pośpiechu - ciesz się urlopem macierzyńskim!
      2. Odpuść tamto dalekie przedszkole
      3. Wybierz bliższe przedszkole i zaprowadzaj tam dziecko co drugi dzień, na mniejszą ilość godzin
      4. Za jakiś czas zwiększ ilość godzin starszego dziecka w przedszkolu

      Ja bym tak zrobiła. Jak masz małe dzieci to z części "ambitnych planów" trzeba czasem zrezygnować. Łatwiej Ci będzie, jak poobserwujesz swoje dzieci i na tej podstawie dobierzesz dla nich zadania niż odwrotnie: najpierw wymyślasz zadania a potem załamujesz się protestami swoich dzieci.
    • nowy99 Re: jak to poukladac 13.08.12, 22:54
      Nasze drugie dziecie, corka, od urodzenia robila swoje jazdy podczas naszej jazdy, wrzask, szloch, placz, nie wiedzialam o co chodzi i czy juz tak zawsze bedzie ten wrzask. Ograniczalam wiec wozenie jej w aucie ile sie da, bo nie moglam wytrzymac tych krzykow. Z czasem plakala juz tylko jak auto stawalo np. W korku lub na czerwonym. Z nastepnym czasem zaczela interesowac sie czyms za oknem, dodam, ze specjalnie usadowilismy krzeselko na srodku tylnego siedzenia, by mala mogla widziec droge.
      No i z czasem nastepnym przestala drzec sie w aucie na krotszych odcinkach, uskuteczniala swoje jazdy jedynie w dluzszej podrozy. Teraz ma 3 lata i czas spazmow mamy daaawno za soba.
      Musisz uzbroic sie w cieprliwosc i czekac na to az dziecie z tego wyrosnie. Warto dawac cos malemu do raczek, zeby sie czyms moglo zajac w podrozy, jakas grajaca bajeczka, zabawka.
      • madzia.7 Re: jak to poukladac 14.08.12, 11:03
        wiem nowy99 bo starszy syn tez taki am i teraz jak jest prawie 3 latkiem i zaczal lepiej mowic..mozna z nim pogadac i juz tak nie krzyczy
        a mlodszy jakby go z skory obdzierali.. dzisiaj w jedna strone wytrzymal ale wlaczalam mu non stop pozytywke a z powrotem mial juz dosc i poprostu wrzeszczal..szkoda mi go bo strasznie sie przy tym poci..widac ze mu sie to nie podoba
        a ja nie moge sie zdecydowac..w Norwegii ciezko dostac przedszkole- w tym sensie ze bede musiala teraz stac w kolejce zeby dostac przedszkole kolo domu..zejdzie z kilka miesiecy jak nie wiecej i dostniemy przedszkole..a co jak sie jednak uda przeprowadzic tam- i znowy czekanie w kolejce na przedszkole, zeby z powrotem przeniesc...
        • sprucexl Re: jak to poukladac 14.08.12, 11:40
          po pierwsze wyluzuj, nie da sie zadowolic wszystkich

          przeniesiesz dziecko blizej i narazisz je na stres zwiazany z nowym przedszkolem, innymi dziecmi i innymi przyzwyczajeniami. Jezdzisz te kilkanascie kilometrow do pracy i wtedy ten czas, ktory spedzasz w saamochodzie bedzie poswiecony mysleniu czy zdazysz, zeby dziec odebrac.
          Ty zawozisz maz odbiera. Nie je sniadania, zje pozniej wiecej w przedszkolu. Nie zaglodzi sie. Zalezy Ci, zeby zjadl, zawiez na sniadanie w przedszkolu. Godzina w ta czy w tamta naprawde dziecju duzej roznicy nie zrobi( bardziej Tobie)
          Starszy zazdrosny, ze mlodzszy z Toba w domu, bierzesz go samemu na spacer kiedy wraca.
          Bierzecie termos, kanapki jecie gdzies w terenie tylko Ty i on. Tata z mlodzszym w domu.

          Co do psychologa, moze pomoglby Ci zrozumiec, ze dzieci to taki produkt bez instrukcji, potrzebuje akceptacji. placze to trudno, za rok nie bedziesz pamietac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka