madzia.7
13.08.12, 10:44
mamy 2 synkow..1 ma 3 latka a drugi 4 miesiace. Starszy chodzi do przedszkola odalonego okolo 13km i musze odwozic go samochodem do przedszkola okolo godziny 9 rano. maz wtedy juz jest w pracy i odbiera syna o 15:00. zrobilismy tak zeby syn przebywal optymalny wedlug nas czas w przedszkolu w ciagu dnia. Mieszkamy w Norwegii i chce zeby syn uczeszczal do przedszkola ze wzgledu na nauke jezyka i rozwoj. Ja jestem obecnie na urlopie macierzynksim i bede jeszcze z 7 miesiecy a pozniej wracam do pracy. Mlodszy syn zostanie z tata jeszcze ze 3 miesiace w domu a pozniej tez pojdzie do przedszkola..
Przedszkole wybralismy oddalone i miesci sie blisko mojej i meza pracy. Zrobilismy to celowo zeby dzieci nie musialy przebywac po 9 godzin dziennie w przedszkolu.. jednak jestem totalnie podlamana sytuacja. O ile starszy juz potrawi wysiedziec spokojnie w samochodzie to mlodszy nie nawidzi jezdzic samochodem. Zwykle placze w samochodzie a ja juz nie mam sily sluchac tego placzu. Glowa mi peka i nie jestem w stanie nic z tym wrzakiem zrobic. Taki juz on jest. Poranki to gehenna. Straszy syn nie chce jesc a ja nie lubie oddawac go do przedszkola jak nie zje sniadania.. Moglabym zawozic synka na sniadanie do przedszkola ale nie chce zeby siedzial tyle godzin w przedszkolu.
Zastanawiam sie czy jednak nie lepije byloby aby dzieci uczeszczaly do przedszkola blizej domu? juz sama nie wiem co mam robic..
moglibysmy sie przeprowadzic blizej pracy i przedszkola ale taka zmiana wymaga troche czasu i finansow.